Choć od tych wydarzeń minęło już prawie 20 lat, to nadal nie zniknęły one z pamięci zwykłych Amerykanów, a co dopiero mówić o politykach i ludziach, którzy liczą na wielkie pieniądze.

 

 

Duma Stanów Zjednoczonych Ameryki ucierpiała niezwykle w momencie gdy 11 września 2001 roku atak terrorystyczny zorganizowany przez Al Kaidę zabił tysiące amerykańskich obywateli, lecz przede wszystkim obnażył niedoskonałości amerykańskiego systemu obrony i pokazał, że choć wtedy USA były niepodważalnie największym światowym mocarstwem, to grupa kilku tysięcy ludzi może spowodować u nich ogromne trzęsienie ziemi.

 

 

Oczywiście jak to przy niemal każdej światowej tragedii, pojawiło się pełno teorii spiskowych. Niektórych całkiem niedorzecznych, niektórych bardziej prawdopodobnych. Stany rozpoczęły „wojnę z terroryzmem” i interwencje w krajach Bliskiego Wschodu mające na celu pokazanie kto jest najpotężniejszy na świecie, a także wzięcie zemsty na organizacji terrorystycznej Al Kaida.

 

 

Od lat toczyła się na arenie międzynarodowej wielka batalia, także ta o odszkodowania. Stany oczekiwały od Iranu ponad 1,6 miliarda dolarów rekompensaty. USA wytoczyły proces i bardziej niż na pieniądzach, zależało im tak naprawdę na tym, aby zwyciężyć z Iranem. Jak wiemy Donald Trump odkąd zasiadł na fotelu prezydenckim, uznaje Iran niemal za wroga numer jeden.

 

W poniedziałek nadeszła jednak decyzja zdecydowanie nie po myśli Trumpa. Sąd w Luksemburgu zdecydował bowiem, że Iran nie musi płacić oczekiwanego przez USA odszkodowania, a więc długoletnie procesy i utarczki prawdopodobnie ostatecznie wygrywa Iran. Co myślicie o takim rozstrzygnięciu? Którą ze stron popieracie w tym niewątpliwie jednym z najważniejszych konfliktów na światowej scenie politycznej.

 

 

Źródła:

Fot.: Public Domain Pictures

thenational.ae

Ludzie na całym świecie śledzą często z dużym niepokojem kolejne doniesienia związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa i aktualizacje danych dotyczące liczby zakażonych.  Dziś pierwsze przypadki pojawiły się m.in. w Chorwacji i na Sycylii, choć najgorsza sytuacja w Europie nadal dotyczy północnej części Włoch. Trudna sytuacja jest też w innych zakątkach globu, poza naszym kontynentem, a świadczy o tym m.in. fakt iż zakażony został jeden z polityków. Jak widać po raz kolejny, choroby nie oszczędzają nawet wysokich urzędników.

 

Zakażony koronawirusem został co ciekawe wiceminister zdrowia w Iranie. Informacja ta została potwierdzona przez rzecznika tego resortu. Kraj Persów jest jednym z tych, które w ostatnim czasie najbardziej zmagać muszą się ze skutkami nowego wirusa, o którym ciągle mówi się w światowych mediach.

 

Iran jest bowiem obok Chin, Korei i Włoch w czołówce zestawienia krajów pod względem liczby zakażonych oraz zmarłych w związku z koronawirusem. Potwierdzono tam oficjalnie zarażenie się 60 ludzi, a także 15 zgonów z powodu wirusa z chińskiego Wuhan.

 

Jak podaje portal tvp.info, nie ma jak na razie dokładnych informacji na temat tego, w jaki sposób doszło do zakażenia u irańskiego wiceministra Iraja Harirchi. Wiadomo natomiast, że polityk został objęty kwarantanną w celu uniknięcia zarażenia kolejnych osób przy kontakcie z nim. Jak podają lokalne źródła, polityk walczył „na pierwszej linii frontu z koronawirusem”. To też przyczynić mogło się do sytuacji, w której on sam stał się jego ofiarą.

 

Obawy budzić mogą pojawiające się w mediach informacje, jakoby w Iranie nikogo z zakażonych nie udało się całkowicie wyleczyć. Należy pamiętać jednak o tym co mówią niejednokrotnie eksperci, iż wiele przypadków zakażenia się koronawirusem przechodzi się bez poważniejszych konsekwencji dla życia i zdrowia.

 

Na ten moment, wiadomo o potwierdzonych oficjalnie 80 000 przypadkach zakażenia koronawirusem na świecie. Liczba zmarłych z tego powodu przekroczyła natomiast liczbę 2 700 osób.

 

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Pixabay

Od kilku dni, cały świat spogląda w stronę Bliskiego Wschodu. Choć napięcie pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem zostało przez przywódców po obu stronach załagodzone, to jednak wydarzenia z ostatnich dni rodzić mogą wiele pytań i obaw o nadchodzącą przyszłość względem globalnej polityki. Za kulminację ostatnich zdarzeń uznać można noc z wtorku na środę, kiedy doszło nie tylko do ataku na bazy amerykańskie w Iraku w ramach odwetu za zabicie generała Sulejmaniego i innych ważnych dla Iranu postaci, ale też miała miejsce katastrofa samolotu ukraińskich linii lotniczych, który roztrzaskał się kilka minut po starcie z lotniska w Teheranie.

 

Na pokładzie ukraińskiego Boeinga znajdować miało się 176 pasażerów i załoga. Niestety wszyscy przebywający w maszynie ludzie zginęli. Wśród ofiar większość stanowią obywatele Iranu. Zginęli też jednak Kanadyjczycy, Ukraińcy i Szwedzi, na pokładzie miało nie być żadnego Polaka.

 

Wokół katastrofy samolotu pojawiło się sporo spekulacji i teorii. Choć już niedługo po katastrofie podano informacje, iż doszło do awarii, a zdarzenie nie ma związku z działaniami wojennymi, to jednak jest wiele pytań oraz kontrowersji dotyczących okoliczności wczorajszej tragedii.

 

Godzinę po roztrzaskaniu się Boeinga w niedalekiej odległości od stolicy Iranu, miejscowy urząd lotnictwa cywilnego zakomunikował, że do katastrofy doszło najprawdopodobniej ze względu na usterki techniczne. Co ciekawe w podobnym tonie wypowiedziała się niedługo po tragedii ukraińska ambasada w Iranie. Około dwie godziny po informacji irańskiego lotnictwa cywilnego, swój komunikat opublikowała strona ukraińska przekazując, że przyczyną awarii, która doprowadziła do katastrofy, był najprawdopodobniej problem z silnikiem. Wpis z taką wersją zdarzeń został jednak później zmodyfikowany. Usunięto bowiem fragment mówiący o awarii silnika oraz ogłoszono, że do wyjaśnienia przyczyn katastrofy, pojawiające się informacje w tej sprawie nie będą oficjalnymi.

 

Informacje na temat przyczyn katastrofy lotniczej są wyjaśniane przez komisję, a wszelkie oświadczenia dotyczące przyczyn wypadku przed podjęciem decyzji przez komisję nie są oficjalne

– przekazała ukraińska ambasada w Iranie.

 

Pojawiły się teorie, że samolot ukraińskich linii lotniczych mógł zostać zestrzelony na skutek pomyłki irańskiej obrony przeciwlotniczej, która zidentyfikowała maszynę jako intruza w postaci amerykańskiego samolotu wojskowego lub rakiety.

 

Niemiecki tabloid „Bild” poszedł krok dalej i z dość dużym przekonaniem pisze o tym, że samolot rozpadł się w wyniku zestrzelenia. Na swojej witrynie internetowej dziennikarze z tego zachodniego medium umieścili artykuł zatytułowany: „Fakty wskazują na zestrzelenie„.

 

Samolot, który wczoraj rozbił się pod Teheranem wyprodukowany został w 2016 roku, a ostatni przegląd techniczny miał mieć jeszcze w tym miesiącu. Chociaż czarne skrzynki z maszyny zostały odnalezione, to jednak władze Iranu nie zgadzają się na oddanie je Amerykanom jako producentom Boeinga. Zdaniem mediów, strona irańska miała przekazać również, że czarne skrzynki zostały uszkodzone.

 

Chociaż wyjaśnianie przyczyn katastrofy ukraińskiego samolotu będzie trwało zapewne dłuższy czas, a wątpliwości pojawia się tak wiele, należy mieć na uwadze, iż tego typu doniesienia są jak na razie tylko spekulacjami.

 

 

 

Źródło: Bild ; wp.pl ; gazeta.pl ; Twitter/@hassankhalid215

 

 

Wczoraj późnym wieczorem na Zieloną Strefę w Bagdadzie spadły minimum dwie rakiety typu „Katiusza”.  Jeden z pocisków wylądował sto metrów od ambasady USA i wywołał pożar.

 

Sytuacja na Bliskim Wschodzie jest stale napięta, co obrazować mogą wystrzelone pociski w kierunku Zielonej Strefy, w której znajdują się m.in. placówki dyplomatyczne Wielkiej Brytanii i USA. Jest to teren o wielkości 10 km kw.,  powstały w 2003 r. i bardzo mocno ufortyfikowany. Znajduje się tam nawet Ambasada RP. Irakijczycy już od dłuższego czasu chcieli likwidacji Zielonej Strefy, co dawali do zrozumienia różnymi demonstracjami w jej okolicach, a także wcześniejszymi ostrzałami pobliskich terenów.

 

Tym razem w tę dzielnicę rządowo-dyplomatyczną wystrzelono minimum dwa pociski, których uderzenie w ziemię spowodowało alarm w stolicy Iraku. Jeden z nich doprowadził do pożaru w bliskiej okolicy ambasady USA. Według irakijskich mediów nikt jednak nie ucierpiał z powodu tego ataku. Nie są to pierwsze takie incydenty. W zasadzie w ostatnich miesiącach dochodziło do regularnych ostrzałów amerykańskich baz oraz ambasady. Nie były one jednak zbytnio nagłaśniane dopóki w grudniu z ich powodu życia nie stracił jeden Amerykanin. W zeszłym tygodniu doszło też do demonstracji pod Zieloną Strefą, w której udział wzięło kilka tysięcy osób. Demonstranci  żądali zaprzestania przez USA nalotów na szyicką milicję Kataib Hezbollah, a pod wpływem wściekłości wyrwali bramę i wtargnęli na teren ambasady.

 

Wydaje się, że w kwestii ewentualnej eskalacji konfliktu kluczowe będzie najbliższe kilkadziesiąt godzin. Jeśli w tym czasie nie dojdzie do jakiś większych ataków ze strony amerykańskiej bądź iracko-irańskiej to będzie można uznać, że przynajmniej w kwestii militarnej konflikt na pewien okres wygasł.

 

Źródła: Interia, RMF FM, KiKŚ – konflikty i katastrofy światowe, wnp.pl

Relacje USA-Iran są bardzo napięte. Losy konfliktu ważą się teraz w rękach prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa.

Cały świat czeka na decyzję Donalda Trumpa, co do dalszych działań Stanów Zjednoczonych. Byli prezydenci Polski Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski są zgodni co do tego, że Trump powinien zakończyć konflikt i nie podejmować dalszych wrogich działań odwetowych.

 

Nie wiemy, jaką decyzję po rakietowym ostrzale amerykańskich baz w Iraku podejmie prezydent USA Donald Trump. Chciałbym wierzyć, jak niektórzy komentatorzy, że irański atak na bazy USA zakończy konflikt. I, że odwet na Stanach Zjednoczonych za zabicie irańskiego generała Kasima Sulejmaniego, doprowadzi do wyciszenia napięcia na Bliskim Wschodzie

 

– powiedział dla Wirtualnej Polski były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski.

 

CZYTAJ TAKŻE: Mocne słowa Sobolewskiego o prezesie PiS. „Mam nadzieję, że Kaczyński…”

 

To od Donalda Trumpa będzie zależeć dalszy rozwój wypadków. Czy zrealizuje swoje niemądre i szkodliwe zamiary odwetu na irańskie cele, czy też nie. Przypomnijmy, że chodzi o ewentualny atak na symboliczne obiekty związane z irańską kulturą. Mam nadzieję, że z tych planów się wycofa. Odpowiedź Trumpa mogłaby doprowadzić do eskalacji konfliktu, którego skutki trudno przewidzieć

 

– mówi Wirtualnej Polsce były prezydent, Bronisław Komorowski.

 

Źródło: wp.pl / foto Facebook.com

Iran zaatakował dwie amerykańskie bazy w Iraku, w jednej z nich stacjonowali polscy żołnierze. Do sytuacji odniosło się już Centrum Operacyjne Ministerstwa Obrony Narodowej, a także sam Mariusz Błaszczak.

Polska zmiana do Iraku była wysłana w ramach amerykańskiej operacji „Inherent Resolve” przeciwko Państwu Islamskiemu. Misja ma charakter „szkoleniowo-doradczy oraz logistyczny”.

wp.pl/twitter.com/Red. Fot. YouTube

 

 

Islamska organizacja Hezbollah zapowiedziała, że uderzy na Izrael, jeśli Stany Zjednoczone odpowiedzą na ostrzał rakietowy w Iraku. Wiadomość przekazała irańska agencja informacyjna Tasnim.

Hezbollah jest sprzymierzoną z Iranem szyicką organizacją stacjonującą w Libanie. Do gróźb dołączył także Teheran, który stwierdził, że w następnej kolejności zaatakuje rakietami Dubaj w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Hajfę w Izraelu. Miałoby do tego dojść w przypadku militarnej odpowiedzi Amerykanów na dotychczasowe ataki.

Dziś w nocy Iran ostrzelał rakietami bazy w zachodnim i północnym Iraku. Pociski spadły na obiekty w Ajn al Asad i w Erbilu, gdzie stacjonują amerykańscy żołnierze.

 

onet.pl/twitter.com/Red.Fot You Tube

W Teheranie o godzinie 4:30 polskiego czasu  rozbił się Boening 737 – samolot pasażerski ukraińskich linii lotniczych. Na pokładzie było 170 osób.

 Po starcie z lotniska Imama Chomeiniego samolot spadł na ziemię pomiędzy miejscowościami Parand i Szahriar

— poinformował rzecznik agencji lotnictwa cywilnego Reza Dżafarzadeh .

Irańska telewizja chwilę później podała, że niestety nikt nie przeżył katastrofy.

Tożsamość pasażerów nie jest jeszcze znana. Samolot miał udać się do Kijowa.

 

wp.pl/twitter.com/Red. Fot. Red.

W ostatnich dniach cały świat z niepokojem spogląda na rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, a szczególnie tereny Iraku, jak również na zaogniający się konflikt na linii Stany Zjednoczone-Iran. Właśnie docierają informacje, mogące być kolejnym przełomem przy okazji trwającego napięcia.

 

Po dokonanym w Iraku zabiciu przez siły USA przedstawicieli szyickich pro-irańskich sił, w tym również przywódcę jednostki Al-Kuds generała Sulejmaniego, władze Iranu zapowiedziały odwet na Amerykanach za pozbawienie życia jednej z ważniejszych postaci w ich państwie. Bardzo prawdopodobne, że do zemsty właśnie doszło, a siły amerykańskie zostały zaatakowane.

 

Według pojawiających się sprzed chwili informacji, przeprowadzony został atak rakietowy na bazę Ayn al Asad w Iraku, gdzie stacjonują amerykańscy żołnierze. Wśród niektórych doniesień jakie można napotkać w internecie, mowa jest o tym, że atak może przynieść poważne skutki.

 

Kilka dni wcześniej rakiety uderzyły też m.in. w rejonie amerykańskiej ambasady w Iraku. Tym razem jednak, przeprowadzony ostrzelanie bazy Ayn Al Asad miał być zdecydowanym i silnym uderzeniem.

 

Kolejne napływające informacje mówią o tym, że nie tylko ten obiekt należący do amerykanów został zaatakowany tej nocy na Bliskim Wschodzie.

 

AKTUALIZACJA [00:50] : Amerykańskie siły potwierdziły w rozmowie ze stacją FOX News iż znalazły się pod ostrzałem ze strony Iranu. W kierunku bazy Ayn al Asad wysłane miały zostać pociski manewrujące lub rakiety balistyczne krótkiego zasięgu. Dodatkowo zaatakowana miała zostać również amerykańska baza na terenie Irbilu- stolicy autonomicznego irakijskiego Kurdystanu. Również strona irańska miała potwierdzić przeprowadzenie ataku wymierzonego w amerykańską armię.

 

 

 

Źródło: onet.pl ; Facebook/@konfliktyPL