W niemal wszystkich państwach świata pojawił się już koronawirus. Oficjalnie tylko 18 krajów pozostało jeszcze wolnych od pandemii. W większości są to malutkie kraje wyspiarskie, znane małej ilości ludzi. Najbardziej na liście zaskakuje Korea Północna, lecz można domyślić się jak wygląda w tym kraju walka z COVID-19.

 

 

Mamy więc ponad 150 państw, w których rozprzestrzeniła się zaraza. Dziesiątki z nich mają już tysiące przypadków i sytuacja wciąż się pogarsza. Jednym z nich jest Izrael, który radzi sobie z pandemią całkiem dobrze. Mimo wysokiej liczby zarażeń (ponad 8 500) ma zaledwie 51 potwierdzonych przypadków śmierci. Azjatyckie państwo zawdzięcza to bardzo szybkiej reakcji władz, dużej ilości testów, ale także inwigilacji o której pisaliśmy [TUTAJ]. Mimo restrykcyjnych przepisów dotyczących kwarantanny, wciąż tysiące ludzi celowo ignoruje zalecenia i nie przestrzega prawa.

 

 

Mowa o ultra-ortodoksyjnych Żydach, którzy wciąż zbierają się na uroczystości pogrzebowe, wspólne modlitwy, czy czytanie Tory. Mimo policyjnych akcji, w czasie których funkcjonariusze przebierają się za ortodoksów, sprawdzają miejsca kultu, a następnie rozganiają nielegalne zgromadzenia, najbardziej wierzący Żydzi potrafią powrócić w to samo miejsce nawet po godzinie.

 

 

Wyznawcy Judaizmu tłumaczą swoje zachowanie np. tym iż koronawirus nie jest czymś ważniejszym od nauczania Tory. Ich zachowanie odbija się na zachorowalności wśród tej grupy społecznej. Stanowiąc 12% ludności Izraela odpowiadają za około połowę zachorowań na COVID-19. Tłumy ortodoksyjnych Żydów na ulicach Jerozolimy można zobaczyć chociażby w 16 sekundzie poniższego nagrania:

 

 

 

 

Co myślicie o takich zachowaniach? Czy izraelska policja powinna ostrzej reagować na łamanie prawa przez ortodoksów?

 

 

Źródła:

https://wyborcza.pl/7,75399,25849096,izrael-ortodoksi-nadal-nie-przestrzegaja-zakazow-wladze-odetna.html

youtube/@Al Jazeera English

Fot.: youtube/@i24NEWS English

Wszyscy wiemy, że władza stoi przed wielkim wyzwaniem, w trakcie walki z koronawirusem. Większość ludzi posłusznie spełnia wymagania i zalecenia ze strony lekarzy, mediów czy rządu. Wydawało się, że owe zalecenia, pomoc finansowa i wyznaczenie służb do pilnowania osób w kwarantannie to jedyne co mogą zrobić rządzący. Jak się jednak okazuje, rozprzestrzenianie COVID-19 to także okazja do testowania programów śledzących obywateli. Chyba niewielu spodziewało się że społeczeństwo jest tak mocno inwigilowane.

 

 

Sytuacja ma miejsce w Izraelu, gdzie scena polityczna musi radzić sobie nie tylko z zarazą, ale także z wielkim kryzysem działalności władz państwowych. Wobec aktualnego premiera – Benjamina Netanjahu postawiono zarzuty korupcji, a jego proces miał się odbyć w najbliższym czasie. Wirus zmienił jednak sytuację i zarówno proces, jak i nowe wybory zostały odsunięte w czasie. Premier zaś podejmuje kolejne bardzo kontrowersyjne decyzje.

 

 

Największy konkurent Netanjahu – Benny Gantz, rzuca bardzo poważne oskarżenia i publicznie mówi, że oprócz walki z COVID-19, równie ważne jest walczenie o utrzymanie demokracji w państwie, gdyż obecnie rządzący zmierza mocno ku dyktaturze.

 

 

Dwie decyzje premiera są szczególnie krytykowane: zawieszenie działania parlamentu, oraz nielegalne zezwolenie agencji bezpieczeństwa Shin Bet, podlegającej ministerstwu, na inwigilację obywateli i kontrolę ich pozycji.

 

 

Premier zasłania się potrzebą walki z wirusem, lecz nawet  członkowie rządu krytykują te działania, a wysoki Trybunał Sprawiedliwości sprawdza legalność tych działań.

 

 

System znajduje ponoć osoby, które przez ostatnie dni znajdowały się w promieniu 2 metrów od osoby, u której stwierdzono zarażenie, a następnie wysyła SMS o treści: „Witam, przebywałeś/aś w pobliżu pacjenta z koronawirusem”. Taka wiadomość nie jest tylko ostrzeżeniem ale również nakazem 14-dniowej kwarantanny.

 

 

Czy uważacie, że takie działania powinny mieć miejsce, czy być może jest to już naruszanie wolności ludzi i jest to dla Was niepokojące?

 

 

Źródła:

https://www.timesofisrael.com/health-ministry-begins-controversial-tracking-of-coronavirus-patients

https://apnews.com/9023e2a54c5d5b6b28969292cd55aeba

 

Przedstawiciele służb oraz innych podmiotów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo muszą w dzisiejszych czasach zachowywać odpowiednią czujność we wszystkich krajach europejskich. Sprawne działania, przewidywanie oraz zapobieganie ewentualnym zagrożeniom to coś, czego należy wymagać również od polskiego państwa. Opisana poniżej sytuacja pokazuje, że polska straż graniczna czuwa nad tym, aby podróżowanie do i z naszego kraju przebiegało przy zachowaniu standardów bezpieczeństwa.

 

W mediach pojawiły się doniesienia o mężczyźnie, które pojawił się na terenie portu lotniczego Kraków-Balice i miał przy sobie kilkanaście sztuk broni. O okolicznościach tego zdarzenia przekazała informacje straż graniczna.

 

Zatrzymany na lotnisku mężczyzna pochodzi z Izraela. Jak się okazało, zawartość jego bagażu  stanowiły m.in. tzw. pistolety alarmowe, kaliber 9 mm. Łącznie było ich tam 13. Osoba ta posiadała również magazynki.

 

Według wyjaśnień przedstawicieli polskiej straży granicznej, Izraelczyk miał zakupić posiadaną broń na terenie Węgier, płacąc za nią tysiąc amerykańskich dolarów. Pistolety miały trafić zarówno do niego, jak i też jego przyjaciół.

 

Zatrzymany na lotnisku człowiek, dostał się do Krakowa jadąc autobusem. Z lotniska w Balicach planował on w dalszej kolejności udać się do Tel Awiwu.

 

Jak można wywnioskować z podawanych informacji, pochodzący z Izraela mężczyzna miał stwierdzić w trakcie prowadzonych przez funkcjonariuszy działań, że nie wiedział o tym, iż na tego typu broń w naszym kraju wymagane jest uzyskanie odpowiedniego zezwolenia. Mimo takiego tłumaczenia, faktem jest w opinii służb, że zgodnie z polskim prawem, Izraelczyk popełnił przestępstwo zagrożone również karą pozbawienia wolności od pół roku do ośmiu lat.

 

Finalnie mężczyzna ten został ukarany grzywną w wysokości 4 200 zł, a także musi pokryć koszty postępowania. Stracił on również zakupioną wcześniej broń.

 

 

 

Źródło: Onet.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

W Jerozolimie odbywa się wydarzenie nazwane przez organizatorów jako „Światowe Forum Pamięci Holokaustu”. To przedsięwzięcie jakie ma miejsce w Yad Vashem wywołało sporo kontrowersji, a w naszym kraju zrobiło się o nim szczególnie głośno ze względu na fakt, że nie pozwolono zabrać tam głosu polskiemu prezydentowi, choć dano taką możliwość głowom państw takich jak: Niemcy, Rosja czy Francja. W reakcji na zaistniałą sytuację, Andrzej Duda zdecydował się nie jechać do Izraela.

 

Podczas inauguracji tego wydarzenia, zaprezentowano propagandowy film mający ukazywać problem odradzającego się antysemityzmu. Materiał ten trwał kilka minut i rozpoczynał się ukazaniem widoku nazistowskich obozów zagłady. Kadry te opatrzone zostały napisem: „Świat był w szoku, gdy dowiedział się o Holokauście- najstraszniejszym wydarzeniu w historii ludzkości„. Następnie pojawiło się w filmie tym hasło mówiące, iż niestety „lekcja historii została zapomniana„.

 

Później ukazane zostały różne miejsca i sytuacje związane z przejawami antysemityzmu, jakie miały miejsce na terenie różnych państw (np. Francji, USA czy Danii). W materiale zawarte zostały też jednak zdjęcia z naszej ojczyzny.

 

Łącznie były to trzy kadry. Jeden z nich przedstawiał scenę spalenia kukły przedstawiającej ortodoksyjnego Żyda. Był to happening zorganizowany przez Piotra Rybaka przy okazji jednej z manifestacji Wrocławiu. Za ten incydent mężczyzna został później skazany. Kolejne dwa obrazki z Polski pokazane w tym filmie, przedstawiały już jednak Marsz Niepodległości i sceny nie mające wiele wspólnego z rzekomym odradzaniem się antysemityzmu. Widoczne na nich bowiem były tłumy maszerujących Polek i Polaków świętujących swą Niepodległość. biało-czerwone flagi oraz baner Młodzieży Wszechpolskiej.

 

Ze względu na to jakie osoby zaangażowane są w organizacje odbywającego w Jerozolimie przedsięwzięcia i brak możliwości zabrania głosu przez Prezydenta Andrzeja Dudę, Polacy z dużym dystansem spoglądają na prawdziwy cel tej inicjatywy.

 

Inne uroczystości z okazji 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau odbędą się na jego terenie. W nich uczestniczyć będą wysocy rangą urzędnicy państwa polskiego oraz zaproszeni goście zza granicy.

 

Czytaj też:

Film na Światowym Forum Holocaustu: Armia Czerwona jako pierwsza zmierzyła się z nazistami

 

 

Źródło: Onet.pl

Fot.: YouTube/Reżyser Życia

W ostatnim czasie, przy okazji ochłodzenia relacji na linii Warszawa-Moskwa, sporo mówiło się też o obchodach rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, które zorganizowano w Jerozolimie. Polski Prezydent odmówił udziału w tym wydarzeniu, ze względu na fakt, iż nie pozwolono mu na zabrania tam głosu, choć dopuszczono do tego m.in. głowy państw takich jak Rosja, Niemcy i Francja. W wywiadzie udzielonym izraelskiej telewizji, Andrzej Duda odpowiedział na pytania dotyczące tej sytuacji, relacji polsko-rosyjskich oraz polsko-izraelskich.

 

Dziennikarz stacji Kan News przeprowadzający wywiad, zapytał polskiego prezydenta, czy można uznać za kłamstwo sugestie jakie w swych wypowiedziach wysuwa Władimir Putin względem historii II wojny światowej i holocaustu, kiedy oczernia rolę jaka odegrała w tych trudnych dziejach Polska. Andrzej Duda w odpowiedzi stwierdził, że jeśli chodzi o „tamte fakty” i „rozpoczęcie II wojny światowej” to tak- jest to kłamstwo.

 

– Niestety, przykro mi to powiedzieć, ale prezydent Putin świadomie, z całą pewnością, rozpowszechnia kłamstwa historyczne i oczywiście ma w tym cel, ponieważ próbuje w ten sposób wymazać odpowiedzialność Rosji stalinowskiej za rozpoczęcie II wojny światowej wspólnie z hitlerowskimi Niemcami. Wyobrażam sobie, że się dziś tego wstydzi.

– Ocenił Prezydent RP.

 

Jak wspomnieliśmy wyżej, w rozmowie na antenie izraelskiej telewizji pojawił się też temat obchodów Światowego Dnia Pamięci Ofiar Holocaustu. Padło pytanie czy słusznym jest pomysł, aby organizowano go na terenie Izraela. Andrzej Duda przyznał, że w jego opinii zdecydowanie lepszym miejscem byłby dawny niemiecki obóz zagłady w Oświęcimiu.

 

– (…) to jest najważniejsze miejsce, gdzie pamięć ofiar holocaustu powinna być czczona i powinna być upamiętniana.

– stwierdził polski prezydent.

 

Jak przypomniał, na terenie Auschwitz-Birkenau odbędą uroczystości międzynarodowe przy okazji 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu.

 

– Dlatego też w tym roku, w związku z 75. rocznicą wyzwolenia obozu, te uroczystości międzynarodowe, zresztą też z udziałem pana prezydenta Izraela, Prezydenta Riwlina, będą się odbywały na terenie obozu Auschwitz-Birkenau.

– Wyjaśnił PAD.

 

W trakcie rozmowy poruszono też kwestie dotyczące wypowiedzi urzędników izraelskich, którzy również oczerniali dzieje polskiego narodu. W lutym zeszłego roku izraelski minister spraw zagranicznych Israel Katz przytoczył podczas jednego z wywiadów wypowiedź byłego premiera Izraela Icchaka Shamira i stwierdził, że „Polacy kolaborowali z nazistami”. Do tego tematu i takiego sposobu stawiania sprawy, również odniósł się nasz Prezydent.

 

– Są przedstawiciele społeczności żydowskiej, którzy urodzili się na terenie Polski przed II wojną światową, którzy przeżyli holocaust i którzy uważają, że Polacy i Polska powinni zostać przeproszeni za te słowa, które wypowiedział pan minister Katz. Ja rozmawiałem z takimi osobami, czy to tutaj w Warszawie, kiedy odwiedzają Polskę, czy chociażby w Nowym Jorku, i takie głosy padają. Ja nie mam żadnych wątpliwości, że były to słowa w największym stopniu krzywdzące dla nas, Polaków, i dla naszego kraju.

– Wyjaśnił Andrzej Duda.

 

 

 

Źródło: tvp.info ; Kan News ; Twitter/@kann_news

 

Prezydent Andrzej Duda postanowił zareagować na oszczerstwa, wypływające z Kremla pod adresem Polski. Zwierzchnik Sił Zbrojnych ma powołać specjalny sztab kryzysowy, który przeciwstawi się obrażaniu naszego kraju przez Putina i jego otoczenie. 

W najbliższy czwartek w Izraelu odbędzie się Światowe Forum Holocaustu, które ma upamiętnić 75. rocznicę wyzwolenia hitlerowskiego obozu Auschwitz. Istnieje obawa, że prezydent Rosji, który będzie przemawiał podczas wydarzenia, po raz kolejny zaatakuje Polskę,  negatywnie oceniając jej rolę podczas II wojny światowej (powiedział wcześniej m.in., że Polska współpracowała z Hitlerem).

Jak podaje dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda, w Kancelarii Prezydenta powstaje sztab złożony z ekspertów od komunikacji i historyków, którzy na bieżąco mają wychwytywać kłamstwa Putina. Z kolei Kancelaria Premiera przygotowała serię płatnych artykułów w amerykańskich i izraelskich gazetach, które mają pokazać polską wersję wydarzeń historycznych.

 

rmf Red/Fot FB Kancelaria Prezydenta

 

 

Prezydent Rosji zapowiedział otwarcie centrum dokumentów archiwalnych o II wojnie światowej. Powiedział o tym podczas spotkania z weteranami i przedstawicielami organizacji patriotycznych w Petersburgu.

Zamkniemy ohydną gębę tym, którzy próbują przeinaczać historię, przedstawiać ją w fałszywym świetle i pomniejszać rolę naszych ojców i dziadów, naszych bohaterów, którzy ginęli, broniąc swoją Ojczyznę i praktycznie cały świat przed brunatną dżumą.

– powiedział stanowczo Putin.

Prezydent Rosji wspomniał także o Izraelu, jako kraju, który wzorowo dba o swą prawdę historyczną. Przypomniał, że że za kilka dni pojedzie do Izraela na odsłonięcie pomnika ofiar blokady Leningradu.

Jestem bardzo wdzięczny władzom Izraela oraz wszystkim inicjatorom tego wydarzenia. To dobre wydarzenie. Ono przypomina o ofiarach II wojny światowej i o tych, którzy wnieśli decydujący wkład w zniszczenie nazistów

– oznajmił polityk.

pap/Red/Fot. YouTube

 

Tragiczne wydarzenia, do jakich doszło w ostatnich dniach na terenie Bliskiego Wschodu pokazały, do jak dramatycznych skutków na skutek ludzkiej pomyłki może dojść w czasie działań wojennych, kiedy decyzje są podejmowane przez wojskowych pod presją. Błędy przedstawicieli armii zdarzają się jednakże stosunkowo często. Na jaw wyszła sytuacja, w której przez błąd ludzki zniszczonych zostało osiem myśliwców F-16 należących do armii izraelskiej.

 

Sytuacja dotycząca należących do Izraela samolotów i zaistniałej wpadki początkowo była ukrywana przed opinią publiczną. Fakt dotyczący popełnienia błędu oficjalnie potwierdził jednak oficer sił powietrznych Izraela.

 

Pomyłka polegała w tym przypadku na tym, iż zdecydowano się pozostawić myśliwce we wnętrzu podziemnych hangarów, chociaż trwała akurat silna ulewa. W czwartek w rejonie bazy lotniczej Chacor spadło bowiem aż pięćdziesiąt milionów litrów deszczu podczas opadów.

 

Po wystawieniu samolotów F-16 z podziemia, padający deszcz doprowadził do uszkodzenia ośmiu takich maszyn. Woda przy okazji deszczu, miała sięgnąć w tamtejszych hangarach poziomu 1,5 metra wysokości. Dodatkowo trzeba było ratować kilku mechaników, którzy w czasie ulewy akurat tam przebywali.

 

 

Zdaniem rzecznika izraelskich sił obronnych, nie był on w stanie określić dokładnej kwoty pieniężnej jaka będzie potrzebna, aby naprawić szkody w wojskowych maszynach. Według informacji przekazanych przez The Times of Israel, pierwsze wnioski wskazywać miały nawet na konieczność wydania dziesiątek milionów szekli.

 

Według miejscowych mediów, cenzor wojskowy miał zaraz po tym incydencie podjąć decyzję o nieujawnianiu sprawy i zakazał przekazywać informacje o tej sprawie do mediów.

 

Później jednak sprawa została wyjaśniona, jak wspomniano wcześniej, przez oficera izraelskich sił powietrznych. Poinformował on też co warte podkreślenia, że myśliwce mają zostać naprawione na tyle szybko, aby najpóźniej za tydzień dało się je znów używać.

 

 

 

Źródło: The Times of Israel ; o2.pl ; Twitter/@islamicworldupd

Fot.: Wikimedia Commons

Od jakiegoś czasu relacje Polska-Rosja są napięte. Wszystko za sprawą skandalicznych wypowiedzi prezydenta Rosji – Władimira Putina oraz innych rosyjskich polityków. Teraz do nagonki na Polskę przyłączył się także rosyjski dziennik.

Rosyjski dziennik „Rossijskaja Gazieta” postanowiła napisać o rezygnacji prezydenta Andrzeja Dudy z wizyty w Izraelu. Przy okazji przyłączyli się do nagonki na Polskę.

 

Kiedy polski przywódca Andrzej Duda zrezygnował z udziału w zaplanowanych na 23 stycznia wydarzeniach z okazji 75. rocznicy wyzwolenia przez wojska radzieckie Oświęcimia, wielu w Izraelu zapewne odetchnęło z ulgą. Przywódca kraju, który w państwie żydowskim uważany jest nieoficjalnie za wspólnika Holokaustu, nie miał moralnego prawa do obecności wśród szefów państw, które wyzwalały więźniów obozu.

-możemy przeczytać w dzienniku.

 

(…) w Izraelu nie zapominają o tym, że pewne grupy w Polsce współpracowały z faszystowskimi Niemcami, podczas gdy Armia Czerwona wraz z sojusznikami z koalicji antyhitlerowskiej wyzwoliła Europę od nazizmu.

-napisano.

 

Źródło: telewizjarepublika.pl, wprost.pl

Foto: wikimedia.org