Ostatnio tematem, który był na językach Polaków, było zakupienie przez Ministerstwo Zdrowia 5 milionów maseczek, które jak się okazało, nie spełniają norm. Szumowski postanowił odpowiedzieć na zarzuty związane z ich zakupem, a także związane z jego bratem Marcinem, który jest  współtwórcą i prezesem zarządu OncoArendi Therapeutic. Firma ta specjalizuje się w poszukiwaniu, rozwoju i komercjalizacji nowych leków stosowanych w terapii chorób zapalnych i nowotworowych.

 

Swojego zdanie w tej kwestii wypowiedział także Jarosław Kaczyński:

 

„Rzeczywiście jest tak, że brat ministra prowadzi firmę badawczą związaną z przedsięwzięciami medycznymi i ta firma uzyskiwała granty z NCBR. Żeby było jasne – Szumowski jako wiceminister nie miał nic wspólnego z NCBR. Powiadomił, że może to być traktowane jako konflikt interesów i nie podejmował żadnych decyzji związanych z NCBR. Funkcje jakie pełnił i pełni minister Szumowski na pewno nie pomogły firmie jego brata. W okresie rządów Platformy Obywatelskiej ta firma otrzymała znacznie więcej dotacji. To są bardzo duże różnice. Mówienie tu o jakichkolwiek nadużyciach jest śmiechu warte”- mówi prezes PiS.

 

„To kolejna próba kompromitowania naszej strony. Próba kompromitowania polityków naszej strony jest też atakiem na naszego kandydata na urząd prezydenta Andrzeja Dudę. Oskarżenia wobec ministra Szumowskiego są niesprawiedliwe, nie są oparte na faktach i faktom wprost i bardzo ostro przeczą”- twierdzi był Prezes Rady Ministrów

 

„To praktyka spotykana bardzo często. Nie jest łamaniem prawa. Nie ma też powodów, żeby jeśli ktoś się czegoś dorobił, w momencie, gdy obejmuje stanowisko państwowe, to po prostu tracił. Nie widzę w tym niczego szczególnego – stwierdził lider PiS-u. Jeszcze przed wybuchem epidemii, przed tymi atakami, wiedziałem, że jego sytuacja majątkowa i materialna jest nie taka, jaką niektórzy próbują mu przypisać. Tylko nieporównywalnie bardziej skromna”– mówi Kaczyński o rozdzielności majątkowej ministra zdrowia z żoną.

 

„Łukasz Szumowski, obejmując urząd wiceministra nauki, poinformował mnie o biznesowej aktywności swojego brata. Z powodu potencjalnego konfliktu interesów NIGDY nie podejmował żadnych działań związanych z przyznawaniem grantów przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju”– napisał na Twitterze w latach 2015–2020 wiceprezes Rady Ministrów oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego, prezes Porozumienia, Jarosław Gowin.

 

 

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Minister Zdrowia odpowiada na zarzuty ws. maseczek i jego brata!

 

 

Źródło:  oncoarendi.com, rmf24.pl, PAP, Twitter

Fot: Wikimedia Commons

 

Po słabych wynikach sondażowych Małgorzaty Kidawy- Błońskiej Koalicja Obywatelska postanowiła wymienić swojego kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej. Jako o potencjalnych osobach, które mogłyby wkroczyć do gry, mówiło najwięcej się o byłym premierze Polski- Donaldzie Tusku, Marszałku Senatu- Tomaszu Grodzkim, Prezydencie Poznania, który przegrał z Kidawą-Błońską w prawyborach prezydenckich organizowanych przez PO- Jacku Jaśkowiaku, Prezydencie Warszawy- Rafale Trzaskowskim i Radosławie Sikorskim, który aktualnie jest posłem w Parlamencie Europejskim. Ostateczny pojedynek miał odbyć się pomiędzy dwoma ostatnimi. Borys Budka wraz z koleżankami i kolegami z koalicji podczas konferencji, która odbyła się w Sejmie, podzielili się z nami ostateczną decyzją dotycząca wyboru nowego kandydata. KO postawiła na byłego ministra administracji i cyfryzacji.

 

O głównych kandydatach na kandydata koalicji skupionej głównie wokół Platformy Obywatelskiej postanowił wypowiedzieć się prezes Prawa i Sprawiedliwości w I programie Polskiego Radia.

 

„To są kandydatury z naszego punktu widzenia mniej więcej równoważne, to znaczy ani jeden, ani drugi z tych panów (Sikorski i Trzaskowski- red) nie nadają się na stanowisko prezydenta Polski. Doszłoby tutaj do bardzo poważnych zakłóceń, do sparaliżowania państwa, ciężkiego sparaliżowania państwa – stwierdził Jarosław Kaczyński. – Czyli ostatniej rzeczy, której w tej chwili można sobie życzyć, jeśli się myśli o interesie zarówno zbiorowym, jak i interesach indywidualnych”.

 

„Nie daj Panie Boże, żeby ci ludzie mogli mieć jakiś poważny wpływ na cały kraj. Pan Trzaskowski ma taki wpływ na Warszawę, ale nie będę opisywał skutków, bo nie chcę być niegrzeczny” – powiedział prezes PiS.

 

Wypowiedział się także o możliwości uzyskania lepszego wyniku przez nowego kandydata KO niż ten, który otrzymywała wicemarszałek Sejmu IX kadencji. Według niego to zależne jest od tego „czy tacy kandydaci jak pan Hołownia mają poparcie wynikające tylko i wyłącznie z tego, że pani Kidawa-Błońska nie spełniała nadziei elektoratu Platformy Obywatelskiej, czy jest to uwarunkowane jakoś głębiej”. – Wydaje mi się, że nie jest wykluczone, iż jest to uwarunkowane głębiej i jeśli tak będzie, ci panowie nie mogą liczyć na wiele”– ocenił Kaczyński.

 

Źródło: polsatnews.pl

Fot: Wikimedia Commons

Sprawa nagłego zwrotu akcji w spawie porozumienia między  Jarosławem Gowinem i prezesem Kaczyńskim budzi zainteresowanie. „Super Express” ujawnił przebieg znaczących rozmów, w których główne role odegrał lider Porozumienia oraz prezes PiS. Wynikiem negocjacji był kompromis  w kwestii wyborów korespondencyjnych.

 

Gazeta, która powołuje się na informacje ze Zjednoczonej Prawicy, informuje, że w środę przy Nowogrodzkiej Jarosław Gowin miał zażądać wprowadzenia stanu klęski żywiołowej oraz przełożenia wyborów na sierpień.  Natomiast prezes pis nie chciał się zgodzić na takie rozwiązanie sprawy wyborów.

 

Polityk z obozu władzy mówi

– W końcu Kaczyński postawił sprawę jasno: albo wybory korespondencyjne latem bez wprowadzania stanu nadzwyczajnego, albo rozpad rządowej koalicji i być może wcześniejsze wybory. Wtedy Gowin się chyba naprawdę po raz pierwszy mocno przeraził. Rzadko się zdarza, żeby ktoś tyle razy stawiał się prezesowi

 

Doszło do porozumienia, lecz trzeba nie zapominać,  że z pewnością Kaczyński zapamięta opór Gowina.  Ryszard Czarnecki z PiS tak komentuje sytuację

– Prezes ma świetną pamięć, choć nie zawsze karze od razu. I o tym wszyscy powinni pamiętać. Pewnie nie przypadkiem niedawno pojawił się sondaż, w którym partia Gowina uzyskała bardzo słabe poparcie. To taki sygnał ostrzegawczy dla naszych koalicjantów, żeby nie huśtali łodzią, którą kieruje Kaczyński, bo pierwsi z niej wypadną.

Z kolei  Stanisław Karczewski, czyli wicemarszałek Senatu  mówi

 – Były momenty, które nas nie cieszyły, jeśli chodzi o zachowanie Gowina. Nasz prezes ma bardzo dobrą pamięć do wszystkiego

 

 

Źródło: DoRzeczy.pl

Źródło fot.: Flickr

Sprawa wyborów prezydenckich w czasie epidemii koronawirusa od początku wywoływała emocje. Nie bez znaczenia pozostawała rekomendacja dla wyborów korespondencyjnych od ministra Szumowskiego. W związku z tym pojawiły się przypuszczenia, że minister zdrowia mógł być naciskany w kwestii treści decyzji.  Minister skomentował te słowa w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.

 

W rozmowie z redaktorem Nizinkiewiczem Szef resortu zdrowia zabrał głos zapytany, czy Jarosław Kaczyński naciskał w tej sprawie

Najbardziej naciskali i naciskają mnie dziennikarze, jak pan. Mam dobry kontakt z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Często rozmawiamy, ale zapewniam, że nigdy mnie nie naciskał

 

 

Tradycyjne wybory zdaniem ministra Szumowskiego mogą mieć miejsce dopiero za dwa lata. Szumowski podkreśli, że jeżeli głosowanie ma być zorganizowane wcześniej, to powinno być przeprowadzone w formie korespondencyjnej. Minister uważa, że w obecnej sytuacji odpowiednie  są wybory w formie korespondencyjnej.

 

Minster zdrowia przypomniał, że nie ma danych, które mówią o niebezpieczeństwie związanym z przeprowadzeniem wyborów korespondencyjnych. Zauważa także, że jesienią może dojść do ponownego ataku koronawirusa. W tym czasie wiele osób choruje na grypę więc sytuacja może spowodować podwójne ryzyko.

 

Oczywiście takie wybory nie są codziennością w naszym kraju, lecz państwo musi zachować  ciągłość władzy. Prezydent ma poważną rolę w społeczeństwie i spoczywa na nim duża odpowiedzialność w pewnych sprawach. Państwo, aby prawidłowo funkcjonowało musi posiadać prezydenta, który dba o kontakty międzynarodowe.

 

Z pewnością obawy  Polaków w spawie udziału w wyborach spowodowane są zaistniałą sytuacją, która jest po prostu nowa i do tej pory nieznana.

 

 

 

Źródło: DoRzeczy.pl

Źródło fot.: Flickr

Niezwykle ciekawe doniesienia publikuje portal Interia.pl, sugerując że jeden z polityków Porozumienia miał decydujący głos, który doprowadził do uznania majowego terminu wyborów za termin konieczny.

 

 

Czy Jarosław Gowin zostanie na lodzie? Najważniejsza postać Porozumienia, będącego z PiS’em w koalicji rządowej w ostatnim czasie doprowadziła do wielkich zawirowań na naszej scenie politycznej.

 

Gowin zdaje się przesadził ze swoimi ambicjami i chęcią ugrania jeszcze ważniejszej roli w procesie rządzenia i nie udało mu się wywrzeć presji, która pozwoliłaby mu na osiągnięcie swojego celu.

Okazuje się, że przeszkodą w tym byli jego właśni współpracownicy, którzy spalili jego plan potencjalnej koalicji z opozycją.

 

Adam Bielan, bo to o nim mowa, to europoseł z ramienia PiS i zarazem członek Porozumienia, który miał być osobą jaka przekonała ostatecznie Jarosława Kaczyńskiego do pozostania nieugiętym i pozostania przy pierwszym i wciąż obowiązującym terminie wyborów – czyli dniu 10 maja.

 

Choć prezes był skłonny ustąpić Gowinowi, który mówił o przedłużeniu kadencji Andrzeja Dudy, to po rozmowie z Bielanem miał zmienić zdanie. Tak przynajmniej podają mediom osoby z najbliższego otoczenia Jarosława Gowina.

 

Sam Bielan stwierdził w rozmowie z mediami iż konstytucja jasno wskazuje kiedy mają odbyć się wybory i nie ma przesłanki do zmiany terminu, a sam przywódca Porozumienia miał ponoć nie konsultować się z kierownictwem partii przy podejmowaniu decyzji.

 

 

Taki obrót spraw jasno pokazuje jak ogromne zamieszanie panuje w rządzącym obozie Zjednoczonej Prawicy, a w szczególności w Porozumieniu Gowina. Czy będzie to koniec kariery politycznej byłego już ministra? Czy jego posłowie przejdą do PiS i rząd nadal posiadał będzie większość? Wszystko powinno okazać się w najbliższym czasie. Będziemy uważnie obserwowali naszą scenę polityczną.

 

 

Źródła:

Fot.: wikipedia

Interia.pl

Zamieszanie wokół wyborów prezydenckich trwa i budzi coraz więcej kontrowersji. Okazuje się, że ta sprawa porusza także sinych koalicjantów. Zdanie Zjednoczonej Prawicy w jest dość podzielone. „Super Expresss” pisze, że PiS poluje na ludzi Gowina! Według tej relacji prezes PiS miał zlecić jednemu z posłów PiS wykonanie listy osób z szeregów Jarosława Gowina, które zasiadają w spółkach skarbu  państwa oraz innych instytucjach. Czy to rezultat batalii o majowe wybory?

 

Jarosław Gowin był przeciwny organizacji wyborów korespondencyjnych i z tego powodu podał się do dymisji z zajmowanej funkcji wicepremiera oraz ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Obecnie prowadzi rozmowy z politykami opozycji w celu  opracowania wspólnego stanowiska w sprawie terminu wyborów. Rozmawiał już z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, Pawłem Kukizem oraz Borysem Budką.  Takie działania prawdopodobnie nie podobają się Jarosławowi Kaczyńskiemu.

 

Informator „SE” mówi

– PiS chce wyczyścić spółki z ludzi Gowina. To efekt narastającej wojny o wybory prezydenckie

– Jarosław był i jest wściekły na Gowina za to, że się mu postawił w kwestii wyborów. Nie wybaczy mu tego

 

Poseł Porozumienia Andrzej Sośnierz skomentował ustalenia „Super Expresssu”

– Jeśli to byłaby prawda, to jest to niestety twarda polityka. Ale nie zdziwi mnie to, jeśli tak się stanie… Cóż, Jarosław Gowin bronił swojego poglądu w kwestii przełożenia wyborów prezydenckich i za to go szanuję

 

Polityka rządzi się swoimi prawami i każdy chce ugrać coś dla siebie, lecz ma to różne skutki. Obywatele muszą cierpliwie czekać na efekty tych rozmów, ale czasami wydaje się, że decyzja już jest podjęta.

 

Źródło: DoRzeczy.pl

Źródło  fot.: Flickr

Wśród wydarzeń politycznych w naszym kraju, do tych szczególnie szeroko komentowanych w sieci i mediach znalazła się kwestia problemów przy głosowaniu parlamentarzystów w sprawie przeprowadzenia wyborów w sposób korespondencyjny, a także w temacie kryzysu w Zjednoczonej Prawicy, czyli koalicji rządzącej. Chociaż bowiem, Jarosław Gowin zapewnił, że jego partia Porozumienie pozostaje w koalicji z Prawem i Sprawiedliwością, to jednak podał się on do dymisji, rezygnując tym samym z pełnionej w rządzie funkcji wicepremiera i wiceministra szkolnictwa wyższego.

 

Jarosław Gowin zasiadł dziś w ławach przeznaczonych dla posłów Zjednoczonej Prawicy. Na dzisiejszych obradach nie zajmował już miejsca przeznaczonego dla członka rządu Mateusza Morawieckiego. Dymisja dotychczasowego wicepremiera ma być efektem nie przyjęcia przez koalicjantów jego propozycji zmian dotyczących przełożenia wyborów. W ostatnich dniach sporo mówiło się na temat tego, iż Jarosław Gowin wraz ze swoim ugrupowaniem Porozumienie, sugeruje przedłużyć trwającą kadencję prezydencką o dwa lata w ramach proponowanej zmiany w Konstytucji.

 

Przy okazji zaistniałego zamieszania w polskiej polityce, kamera uchwyciła nietypową sytuację w Sejmie. Kiedy Jarosław Gowin podszedł do rozmawiającego z innym parlamentarzystą Jarosława Kaczyńskiego i zagadał do niego, ten odwrócił wzrok, co przez wielu odebrane jest jako okazanie pogardy dla zachowania byłego już ministra w ostatnich dniach.

 

Zobaczcie sami!

 

 

 

Źródło: Twitter/@Szewczukasia ; Onet.pl ; TVN 24

 

HIT! Takiego tatuażu jeszcze w Polsce nie było! Po Internecie krąży zdjęcie, na którym widać  pośladek kobiety, a na nim… banknot z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

Zdjęcie napotkało na skrajną reakcję internautów. Jedni uważają, że pomysł ma na celu obrazić Kaczyńskiego, inni zaś, że wystawić laurkę wobec rządów PiS i programu „500+”

Jak oceniacie inwencję twórczą kobiety?

 

o2.pl/Red/Fot. You Tube

Kto zastąpi Jarosława Kaczyńskiego na stanowisku prezesa PiS, jeśli ten zrezygnuje? Ankietowani odpowiedzieli jednoznacznie.

To pytanie może nastręczać problemów politykom Prawa i Sprawiedliwości, jednak respondenci byli zgodni co do pierwszych dwóch miejsc. Znaczącą przewagą głosów został wytypowany premier Mateusz Morawiecki i prezydent Andrzej Duda. Między nimi była różnica jedynie kilku punktów procentowych.

 

CZYTAJ TAKŻE: Babcia w szajce przestępczej! Uciekając przed policją, rozjechała wspólnika zbrodni! (FOTO)

 

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi przez Instytut Badań Pollster dla „Super Expressu” na czele partii stałby według 36% ankietowanych Mateusz Morawiecki. Następne miejsce zajął prezydent Andrzej Duda z wynikiem 27% głosów uczestników badania.

 

CZYTAJ TAKŻE: Wielka rewolucja McDonald’s! Teraz w restauracji już nie dostaniesz…

 

Kolejne lokaty są już oddalone o kilkanaście punktów procentowych. Wciąż na podium znajduje się była premier Beata Szydło, którą jako prezesa widziałoby 18 proc. badanych. Na następnych miejscach znaleźli się europoseł PiS Joachim Brudziński (10 proc.) i szef resortu obrony Mariusz Błaszczak (9 proc.).

 

 

Źródło: wp.pl / foto archiwum