O chrześcijaństwie mówi się, że chociaż jest największą religią świata, to jednak jej wyznawcy są jedną ze szczególnie prześladowanych grup na świecie. Często myśląc o fizycznych atakach na duchownych czy świeckich, ze względu na ich wiarę w Chrystusa, przychodzą nam na myśl okrutne sceny z Azji czy Afryki. Jak się jednak okazuje, również w Polsce księża nie zawsze mogą czuć się bezpieczni.

 

Niepokojące wydarzenia miały miejsce na Podkarpaciu, a dokładniej rzecz ujmując, na terenie osiedla Krakowska Południe w Rzeszowie. Ostrzelani mieli zostać księża pełniący swoje obowiązki w parafii Świętej Rodziny, wraz z ministrantami odwiedzającymi wraz z nimi ludźmi. Łącznie miało być to czterech zaatakowanych kapłanów, w kierunku których strzały oddawano przy okazji odbywania tradycyjnych wizyt duszpasterskich. Sprawę opisał portal nowiny24.pl.

 

Informacja dotycząca ataków na duchownych i chłopców ze Służby Liturgicznej wyszła na światło dzienne przez portal społecznościowy, gdy o sytuacji poinformował ktoś zamieszkujących tamtą okolicę.

 

– Rzekomo ksiądz wraz z ministrantami zostali pogonieni z jednego z bloków przy użyciu prawdziwej broni palnej i strzałów. Większość osiedla tym żyje.

Napisano w opublikowanym wpisie.

 

Początkowo informacje o tym incydencie nie były potwierdzane przez przedstawicieli policji lub kurii. Proboszcz parafii Świętej Rodziny przyznał jednak, że takie zdarzenie miało miejsce. Strzały miały zostać oddane z wiatrówki przez napastnika znajdującego się przy ul. Solarza, wewnątrz bloku numer 6. Nie jest natomiast oficjalnie wiadome kto dokładniej jest sprawcą ataku wymierzonego w księży oraz ministrantów.

 

– Padło kilka strzałów z wiatrówki w kierunku księży. O sytuacji dowiedziałem się dopiero po tym jak księża wrócili z kolędy. Mieszkaniec bloku z pewnością nie strzelał do gołębi, czy w powietrze ponieważ strzały powtarzały się wtedy, jak koło bloku przechodzili księża razem z ministrantami.

Powiedział w trakcie ogłoszeń parafialnych ksiądz i potwierdził, że chociaż nikomu na szczęście nic poważnego się nie stało, to sprawa została zgłoszona na policję.

 

Proboszcz zaapelował również do parafian, aby zwracać uwagę na niebezpieczne zachowania w okolicy.

 

 

 

Źródło: Nowiny24.pl

Fot.: Pixabay

Do nietypowego zatrzymania i akcji policji doszło w miejscowości Dęby Szlacheckie leżącej na terenie województwa wielkopolskiego. To właśnie tam funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali miejscowego kapłana do sprawy dotyczącej handlu narkotykami.

 

Wikariusz został zatrzymany w miejscowej parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Akcja policji miała zostać przeprowadzona na polecenie prokuratury. O sprawie poinformował m.in. portal e-kolo.pl.

 

39-letni duchowny podejrzewany jest o udział w handlu narkotykami i usłyszał zarzuty z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Wobec zatrzymanego zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego, a także zakazu opuszczania kraju.

 

Portal poznan.tvp.pl poinformował, iż władze diecezji włocławskiej zdecydowały się zwolnić księdza z pełnienia obowiązków posługi kapłańskiej. 39-latek sprawował je przez 12 lat, uczył również religii. W szkole, w której prowadził on katechezę podjęto decyzję zerwaniu z duchownym umowy. Obecnie ma mieć on zakaz odprawiania Mszy Świętej w Dębach Szlacheckich, jak również w parafii, z której pochodzi. W innych parafiach nie może on natomiast udzielać Sakramentów, przyjmować intencji mszalnych, jak również głosić kazań. Nie jest oficjalnie wiadome, gdzie teraz przebywa podejrzany o handel zakazanymi środkami kapłan.

 

Zatrzymanie 39-letniego księdza stało się ważnym tematem wśród mieszkańców gminy Dęby Szlacheckie. Fakt, iż miejscowy wikariusz został zatrzymany przez CBŚP wywołał wiele emocji wśród parafian. Wciąż jednak jest wiele niewiadomych w całej sprawie.

 

 

 

Źródło: e-kolo.pl ; wp.pl ; poznan.tvp.pl

Fot.: Pixabay