Jose Mourinho – słynny portugalski szkoleniowiec piłki nożnej często znajduje się na ustach całego piłkarskiego świata, zazwyczaj jednak nie chodzi o jego sukcesy w zawodzie trenera.

 

 

Obecny szkoleniowiec angielskiej drużyny Tottenham Hotspur – zeszłorocznego finalisty Ligi Mistrzów nie dokonał cudu z londyńską drużyną. Można wręcz powiedzieć, że nie ma jakiegokolwiek progresu, a wręcz przeciwnie. W ostatniej rozegranej fazie piłkarskich rozgrywek najlepszych drużyn Europy Tottenham uległ wysoko w dwumeczu z RB Lipsk.

 

 

Aktualnie wydawałoby się, że Mourinho nie ma zbyt wiele do roboty, jako że wszystkie rozgrywki zostały odwołane. Jednak mimo to znów zdołał wywołać burzę w mediach. Większość ludzi oburzona jest ostatnimi doniesieniami z Wysp, które mówią o tym że Portugalczyk nakazał 3 swoim piłkarzom: Davinson’owi Sánchezowi, Ryanowi Sessegnonowi i Tanguyanowi Ndombele przybycie do jednego z londyńskich parków by zrealizować z nimi trening.

Sportowców nagrali przejezdni i udostępnili nagrania w internecie. Jose grożą za tą decyzję duże konsekwencje, bowiem to on zorganizował trening. Trójka piłkarzy także może zostać ukarana. Od razu po tej sytuacji Tottenham opublikował prośbę aby piłkarze i sztab drużyny koniecznie pozostawali w domach.

Mourinho grozi nie tylko wysoka kara ze strony policji czy sądu, a także utrata pracy w Tottenhamie. Nawet takie plotki pojawiają się w prasie. Nagranie z „treningu” piłkarzy poniżej.

Sam trener przyznał się do błędu i przeprosił.

 

 

 

 

Co o tym myślicie, czy Mourinho powinien zostać mocno ukarany za tą nieodpowiedzialną decyzję, czy może puścilibyście mu to płazem?

 

 

Źródła:

Fot.: Wikipedia

zestadionu.pl

Twitter/@Mikalisyid

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej po raz kolejny grozi Polsce. Zapowiada także gigantyczne kary za naruszenia. 

Jak informuje portal Rzeczpospolita Polsce grożą gigantyczne kary. Wszystko przez funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. TSUE nie podobają się art. 3 pkt 5, art. 27 oraz art. 73 § 1, w związku z art. 9a ustawy o KRS.

 

Polsce grozi nawet kara w wysokości  2 milionów euro dziennie.

 

Jeżeli naruszenie miałoby zostać stwierdzone, Trybunał nakaże Rzeczypospolitej Polskiej zapłatę na rzecz Komisji kary pieniężnej w wysokości co najmniej 2 000 000 EUR dziennie od dnia doręczenia Rzeczypospolitej Polskiej niniejszego postanowienia aż do chwili, w której owo państwo członkowskie będzie przestrzegać niniejszego postanowienia, lub do ogłoszenia wyroku kończącego sprawę C-791/19.

-możemy przeczytać w postanowieniu TSUE.

 

Źródło: dzienniknarodowy.pl

Foto: Pixabay.com

19-letni Stanisław i 21-letni Ilija Kostsewa to dwaj bracia pochodzący z miejscowości Czeryków w Białorusi. Pomimo tak stosunkowo młodego wieku, wkrótce ich życie ma zostać odebrane w drastyczny sposób, a wszystko przez to jakiego okrutnego czynu dopuścili się oni sami. Czy jest dla nich jeszcze jakiś ratunek? Teoretycznie tak, jednak nadzieje nie są na to zbyt wielkie.

 

Sprawa braci Kostsewa oraz ich przeszłość stały się na tyle głośnym i poważnym tematem u naszych wschodnich sąsiadów, że głos w tym temacie zabrał m.in. prezydent kraju Aleksandr Łukaszenka. Mężczyźni nie wytrzymali i zalali się łzami, kiedy usłyszeli jaki wyrok wydał sąd w ramach kary za to czego się dopuścili w zeszłym roku.

 

Dwóch młodych mężczyzn ma zostać zabitych w ramach wykonania kary śmierci. Zdaniem wielu egzekucja ta może zostać uznana za szczególnie brutalną. Stanisław i Ilija mają zostać zabici przez strzał w tył głowy. Wcześniej strażnicy zmuszą ich do uklęknięcia i zasłonią ich oczy.

 

Białoruś jest ostatnim z krajów europejskich, w którym wykonywane są jeszcze wyroki śmierci. Według mediów, w przeciągu dwudziestu lat, wykonano tam ponad 400 egzekucji ze względu na decyzję sądu.

 

21-latek i jego młodszy brat mają jeszcze jednak jedną szansę na uniknięcie tej dramatycznej kary. Mogą oni bowiem zwrócić się z prośbą o ułaskawienie do prezydenta Białorusi. Szanse na to, że takowy apel został by wysłuchany, są zdecydowanie marne. Wynika to między innymi z tego co powiedział Aleksandr Łukaszenka w ich sprawie, który określił braci Kostsewa „szumowinami”. W takiej sytuacji jednak, mężczyźni mogą zdecydować się na podjęcie ostatecznych kroków w celu ratowania swojego życia.

 

Wyrok jaki zapadł dotyczy okrutnego zabójstwa jakiego dopuścili się bracia. 10 kwietnia 2019 roku zamordowali oni w brutalny sposób nauczycielkę, która była ich sąsiadką.

 

Wcześniej rodzinę Ilija i Stanisława zakwalifikowano jako patologiczną i zaczęła podlegać urzędniczym kontrolom, a stało się to po tym jak wspomniana sąsiadka zawiadomiła milicję, iż siostra młodych Białorusinów nie zajmuje się swoim dzieckiem w należyty sposób. Mężczyźni postanowili w zaistniałej sytuacji dokonać bestialskiej zemsty.

 

W dniu 10 kwietnia ubiegłego roku, Bracia Kostsewa zadać mieli swojej ofierze  około stu ciosów ostrym narzędziem, a następnie podpalić jej dom. To za ten właśnie czyn, sami maja zostać teraz zastrzeleni.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; Fakt.pl

Fot.: Goodfreephotos.com

 

 

W czerwcu 2017 roku zatrzymano 19-letniego Kamila K., który po rzeszowskich juwenaliach napadł i zgwałcił 22-letnią dziewczynę, wracającą do domu. Sprawca z całą pewnością będzie bardzo długo pamiętał to, co zrobili mu współwięźniowie.

 

Więźniowie, którzy przebywali w celi razem z Kamilem K., gwałcicielem 22-letniej kobiety, zrobili mu to samo, po czym wycięli nożem na plecach napis „gwałciciel”. Policjanci zostali zaalarmowani dopiero przez więziennego lekarza, który zobaczył rany podczas badania.

 

Teraz sprawą zajmą się śledczy, którzy ocenią, czy materiał dowodowy pozwoli na wszczęcie postępowania ws. pobicia, gwałtu i uszkodzenia ciała 19-letniego mężczyzny.

 

 

Radio ZET, se.pl
fot. Youtube.com/ zrzut z ekranu/zdjęcie poglądowe
PJ

Za wywieszenie hamaku turysta z Austrii we Włoszech zapłacił 300 euro. Mieszkańcy chcą jednak zorganizować protest pt. „Wolne hamaki.” 

52-letni turysta z Austrii w parku Barcola w mieście Triestu we Włoszech postanowił między drzewami rozwiesić hamak. Mężczyzna położył się w nim i zasnął. To nie spodobało się straży miejskiej, która kazała zapłacić mu karę w wysokości 300 euro.

Ich zdaniem złamał regulamin i zakaz „zawieszania na drzewach i krzakach struktur wszelkiego rodzaju.”

Jak się okazało Włosi nie popierają zachowania straży miejskiej.

Lokalny, włoski dziennik Il Piccolo donosi, że zachowanie strażników wywołało falę komentarzy w mieście Triestu. Dodali, że nie znają regulaminu, na który powołała się straż, a turysta tym bardziej nie musiał go znać.

Mieszkańcy nie chcą tak zostawić tego zdarzenia. Planują zorganizować protest o nazwie „Wolne hamaki.” Jak będzie wyglądała akcja protestacyjna? Lokalna ludność wywiesi hamaki w całym parku. Zdaniem organizatorów protestu kara w wysokości 300 euro jest zupełnie niepotrzebna i odstrasza turystów. Stwierdzili, że wystarczyło tylko poprosić o zdjęcie hamaku z drzewa.

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Turysta powinien zostać ukarany?

Źródło: polsatnews.pl, nczas.com

Foto: Pixabay.com