Niestety są to przykre informacje wśród tych, które pojawiają się w polskich mediach podczas pierwszych dni maja. Na koniec majówki, doszło na terenie województwa śląskiego do dramatycznych scen i tragicznego ich finału. Szczęściem było jednak to, że służby zdołały dosyć sprawnie zrealizować wymagane w takich sytuacjach działania.

 

Wszystko rozegrało się w ostatni dzień długiego weekendu (niedziela) na Śląsku, a dokładniej rzez ujmując, w stolicy tego województwa- Katowicach.

 

W niedzielny wieczór służby otrzymały zgłoszenie o płomieniach w jednej z katowickich kamienic. Jak się okazało, rzeczywiście w jednym z tamtejszych mieszkań wybuchł pożar i konieczna była interwencja straży pożarnej.

 

Kiedy strażacy przybyli na miejsce, zobaczyć mieli kłęby dymu z tego właśnie lokalu, znajdującego się na poziomie 4. piętra w tejże kamienicy. Wtedy też przystąpiono do stosownej akcji. Z budynku ewakuowano 23 ludzi, a wśród nich dwójkę dzieci. Nikomu z tych osób nie stało się na szczęście nic poważnego. Są jednak też smutne wieści w związku z tym zdarzeniem.

 

Podczas  akcji gaśniczej, strażacy dokonali na czwartym piętrze makabrycznego odkrycia. Znajdowały się tam bowiem ludzkie zwłoki. Tożsamość zmarłej osoby nie była jednak według pierwszych doniesień znana. Podjęto działania, mające pomóc ustalić personalia tego człowieka.

 

– Jedna osoba zginęła w pożarze, który wybuchł w niedzielę wieczorem w mieszkaniu na czwartym piętrze kamienicy w Katowicach

– potwierdził cytowany przez portal Interia.pl kapitan Adam Kryla, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach.

 

Ogień strawił również wyposażenie mieszkania. Dokładniejsze okoliczności tego jak doszło do pożaru, mają być ustalane na podstawie wskazań biegłego dotyczących przyczyn pojawienia się w tym budynku ognia.

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: Pixabay

Janusz Korwin-Mikke udzielił wywiadu gazecie „Fakt”, podczas którego odniósł się do skandalicznej sytuacji, jaka miała w ostatnim czasie miejsce w szeregach kierowanego przez niego ugrupowania. Śląscy działacze partii Wolność, w rozmowach, które zostały udostępnione i ukazane szerszej społeczności, w sposób niewybredny wypowiadali się na temat dramatu jakim jest dokonanie gwałtu.

 

Jakub Kulozik, który pełni obowiązki radnego Młodzieżowej Rady Miasta w Katowicach oraz jego partyjny kolega Kamil Jabłoński negowali w swojej prywatnej korespondencji okrucieństwo i zło jakie cechuje przestępstwo określane gwałtem. Zrzuty ekranu, na których uwieczniono treść rozmowy młodych polityków, zostały udostępnione w sieci.

 

– Ja w ogóle uważam, że gwałt może być przyjemny ostatecznie. Najpierw mówi, że nie chce i siłą trzeba, a potem zadowolona i zaskoczona

– stwierdził w opisanej rozmowie Jakub Kulozik.

 

W równie skandaliczny sposób wtórował mu wówczas Kamil Jabłoński, pisząc w odpowiedzi: „Gwałcić trzeba tak żeby tego nie zgłosiła. Wtedy ona jest szczęśliwa i Ty„.

 

W rozmowie z dziennikarzem „Faktu”, Janusz Korwin-Mikke przyznał, że sformułowania jakie padły podczas rozmowy ludzi z jego partii, nie powinny mieć miejsca. Zapewnił też, że skierował sprawę do sądu partyjnego. Równocześnie wyraził jednak zdziwienie, że takie zainteresowanie wywołała prywatna rozmowa.

 

– Skierowałem sprawę do sądu partyjnego, żeby to wyjaśnili. To wszystko działo się na zamkniętych forach, dziwię się, że ktoś się tą sprawą zajmuje

– powiedział w wywiadzie dla „Faktu” Janusz Korwin-Mikke.

 

Poseł Konfederacji postanowił jednak samemu także skomentować temat istoty gwałtu oraz opierania się kobiety przy okazji „gier miłosnych”.

 

– Kobiety zawsze trochę udają, że się opierają. Każdy, kto skończył 17 lat, wie, że w grach miłosnych jest tego typu taktyka, że kobieta udaje, że się opiera. O to chodzi, by nie przekroczyć granicy w tej sprawie. Tego nie da się ująć w ramy prawne

– powiedział poseł Korwin-Mikke i podkreślił też w odniesieniu do treści rozmów członków jego partii, że „trochę przesadzili”.

 

 

Źródło: Fakt ; doRzeczy.pl

Fot.: Flickr

 

 

Śląsk to specyficzny region Polski. Nie da się nie zauważyć pewnych różnic tego obszaru w stosunku do reszty kraju. Mają własny dialekt, jak żadne inne województwo są związani z górnictwem, a także jak nigdzie indziej występuje tam zagęszczenie legendarnych i popularnych aktualnie klubów piłkarskich.

 

Górnik Zabrze, Ruch Chorzów, GKS Katowice, Piast Gliwice, Rozwój Katowice i można by jeszcze długo wymieniać dalej. Fanów wszystkich tych klubów łączy pasja do futbolu i miłość do klubu, lecz dzieli znacznie więcej.

To jak układają się „zgody” i „kosy” na śląsku jest niezwykle skomplikowane i trzeba trochę czasu aby zrozumieć wszystkie układy panujące w tamtejszym świecie piłki. Jednak o nienawiści Ruchu Chorzów i GKS-u Katowice słyszał chyba każdy bardziej zagłębiony w świat polskiej piłki klubowej kibic.

 

 

Ruch po degradacji wciąż znajduje się w wielkim kryzysie, z którego niełatwo będzie mu wyjść, a mimo to nadal może liczyć na rzesze fanów. GKS z kolei nieco wyżej w sportowej hierarchii, lecz równie daleko od ambicji i celu który klub sobie założył.

Na 100 lecie Ruchu należało się spodziewać hucznego świętowania, lecz koronawirus pokrzyżował plany. Tak się przynajmniej wydawało.

W Chorzowie zatrzymano wczorajszej nocy grupę 13 kibiców GieKSy, którzy zapewne realizowali akcję przeciw lokalnemu rywalowi. Według doniesień grozi im nawet do 30 000 zł mandatu za złamanie zasad i obostrzeń związanych z koronawirusem. Z czasem okazało się, że kibice z Katowic zdążyli chyba jednak zrobić swoje. Na bramie chorzowskiego stadionu zawisło bowiem to:

 

 

 

Jak się okazało, kibice GKS’u już kilka dni temu mieli także konfrontację z fanami Ruchu, którzy mieli zamiar stworzyć grafitti, jednak po pojawieniu się grupy GieKSy, ci drudzy uciekli zostawiając w otwartym aucie kilkanaście spray’ów.

 

 

 

Jak widać mimo zatrzymanych rozgrywek kibole wciąż rywalizują, co oczywiście potępiamy, gdyż w obecnej sytuacji należy zaprzestać wszelkich akcji dla dobra swojego i innych.

 

 

Źródła:

Fot.: Flickr

fb/@Stadionowi Oprawcy

fb/@GieKSa

Niepokojące sceny rozegrały się w rejonie centrum jednego ze znanych polskich miast. Doszło tam do scysji pomiędzy mężczyznami, która zakończyła się użyciem broni, a także interwencją policji. Do działań zaangażowani zostali również antyterroryści.

 

Nietypowe sceny rozegrały się w stolicy województwa śląskiego- Katowicach. Miało to miejsce w miniony weekend, w sobotni wieczór około godz. 23 doszło do spięcia pomiędzy kilkoma mężczyznami pod jednym z tamtejszych budynków mieszkalnych. Byli to dwa bracia w wieku 38 i 34 lata, a także ich oponent- 54-letni mężczyzna.

 

Bracia mieli pobić się z wychodzącym z bloku 54-latkiem. To właśnie 38-latek i 34-latek mieli być osobami, które zaatakowały swoją ofiarę, a jeden z braci miał przy sobie też pałką, którą chciał posłużyć się przy ataku. Zaatakowany początkowo mężczyzna wyciągnął jednak broń, którą postrzelił jednego z agresorów- 38-latka, który to właśnie posiadał niebezpieczny przedmiot w postaci pałki.

 

 

Policjanci po dotarciu na miejsce starali się udzielić pomocy postrzelonemu mężczyźnie. Co ciekawe, zostali wtedy jednak zaatakowani przez brata poszkodowanego od tyłu. Funkcjonariusz zdecydował się wówczas użyć służbowej broni, w wyniku czego również 34-latek został ranny.

 

Kolejnego dnia, w niedzielę, policyjni antyterroryści weszli do bloku, w którym mieszkał 54-letni mężczyzna i zatrzymali go. Jak przekazała w rozmowie z TVP Info mł. asp. Agnieszka Żyłka, rzeczniczka katowickiej policji, w piwnicy odnaleziono pistolet, którym dzień wcześniej posłużył się 54-latek.

 

Choć nie są znane dokładne szczegóły i oficjalne ustalenia dotyczące okoliczności oraz konfliktu mężczyzn, to według medialnych doniesień, pomiędzy mężczyznami doszło do awantury kilka dni przed sobotnim zajściem w centrum Katowic.

 

 

Źródło: TVP Info ; rmf24.pl ; o2.pl

Fot.: Pixabay

 

 

Covery lub parodie różnorakich znanych utworów czy teledysków niejednokrotnie stawały się już w przeszłości hitami internetu. Tym razem sytuacja jest o tyle ciekawa, że szybko popularność udało zdobyć się wśród polskich internautów przeróbce piosenki, która sama wcześniej stała się znana dzięki platformie YouTube.

 

Utwór „Ona by tak chciała” autorstwa Rooniego Ferrariego zyskiwał w ostatnich miesiącach popularność w dość zaskakującym tempie. Choć tekst tego dzieła, delikatnie mówiąc nie niesie w swej treści jakiegoś poważniejszego przekazu, to rytmicznie potrafi wpaść w ucho. Postanowili to wykorzystać chłopcy ze Służby Liturgicznej w Bogucicach.

 

Chcieliśmy pokazać, że ministranci też mają poczucie humoru i dystans. Wybraliśmy utwór, który jest popularny, ale to nie znaczy, że się z nim utożsamiamy. Wręcz przeciwnie, pokazujemy, że można zrobić coś dobrego w każdych warunkach – wyjaśniają cytowani przez „Gościa Niedzielnego” autorzy tej nowej wersji utworu zatytułowanej „Ona by tak chciała służyć ze mną”.

 

Trzeba przyznać, że chłopakom zgodnie z zamiarem udało się pokazać, że bycie ministrantem może wiązać się z posiadaniem poczucia humoru i posiadaniem pozytywnej osobowości. Nagranie grupy z Bogucic szybko zaczęło stawać się znane na platformie YouTube oraz portalu Facebook.

 

Zobaczcie i posłuchajcie sami!

 

 

Źródło: YouTube/MWM – Ministrancka Wytwórnia Muzyczna ; katowice.gosc.pl

W Sądzie Okręgowym w Katowicach ruszył proces członków bojówki Psycho Fans utożsamiającej się z klubem Ruch Chorzów. Ta ekipa pseudokibiców zdołała stworzyć groźną grupę przestępczą ze zorganizowanymi strukturami.

 

Na ławie oskarżonych zasiadło około pięćdziesięciu osób związanych ze środowiskiem kiboli chorzowskiego Ruchu. Ich proces rozpoczął się we wtorek 8 września, a treść zeznań jakie się pojawiają już są dla wielu osób wstrząsające. Rozprawy należących do bojówki mężczyzn zabezpieczane są nawet przez policyjnych antyterrorystów.

 

Jak informują media struktury gangu Psycho Fans posiadać miały specjalną komórkę do tzw. działań bojowych, fundusz pomocy dla aresztowanych członków grupy oraz wywiad pozyskujący cenne dla gangsterów informacje.

 

Wśród zarzutów jakie stawia się ludziom tworzącym chorzowski gang znalazły się m.in. udział w ustawkach, handel narkotykami i ciężkie pobicia. W ramach swojej działalności w ostatnich latach członkowie Psycho Fans współpracowali z Wisła Sharks, czyli gangiem pseudokibiców Wisły Kraków, a także zaprzyjaźnionymi bojówkami Widzewa Łódź oraz Elany Toruń.

 

Z pseudokibicami Górnika Zabrze oraz GKS Katowice, członkowie Psycho Fans mają przestępcze porachunki, które niejednokrotnie wiązały się z brutalnymi akcjami wymierzonymi w ludzi związanych z konkurencyjnymi grupami.

 

Jeździliśmy po miastach i szukaliśmy kibiców „Górnika” czy „GieKSy”, których można było pobić – mówił podczas rozprawy Łukasz B.

 

Zeznania Łukasza B., jednego z oskarżonych w procesie przeciwko Psycho Fans, mogą być dla sporego grona czytelników wręcz szokujące. Zeznając opowiadał on zarówno o mrożących krew w żyłach działaniach jakie chorzowscy bojówkarze podejmowali na terenie kraju, jak i też poza Polską.

 

Mieliśmy style od łopat i kilofów. Kibice Banika byli wystraszeni, nie chcieli podjąć walki i przebili się przez barykadę – opisywał podczas zeznań Łukasz B. przestępczą akcję jaką ludzie z Psycho Fans przeprowadzili w czeskiej Ostrawie. Tamtejsi kibice mają być zaprzyjaźnieni z sympatykami GKS Katowice, a także utrzymywać kontakty z tymi utożsamiającymi się z Górnikiem Zabrze, wielkim rywalem Ruchu Chorzów.

 

Jedno z wydarzeń, które odbiło się zarówno w kibicowskim środowisku, jak i też mediach echem, a którego również dotyczy procesu gangsterów z Psycho Fans, to krwawy atak na Jarosława P. ps. „Lotek”. Osoby znanej w środowisku pseudokibiców Górnika Zabrze, który jest określany nawet liderem fanów Górnika. Swój udział w ataku na jego osobę miała kobieta- Wiktoria Sz., która umówiła się z „Lotkiem”. Po zwabieniu go do swego domu zachęciła go ona do wyjścia na spacer. W rzeczywistości „wystawiła” go ona członkom Psycho Fans.

 

Jarosław P. miał być bity przez kilkunastu oprawców uzbrojonych w młotki, maczety i pałki. Te wstrząsające sceny miały miejsce na Śląsku w październiku 2015 roku. O tamtym zajściu również opowiedział podczas rozprawy Łukasz B.

 

Krzyczał, jakby umierał. Nie uderzyłem go ani razu. Po pierwsze nie mogłem się do niego dopchać, po drugie, kiedy słyszałem jego jęki, uznałem, że nie przyłożę do tego ręki. Po tym napadzie „Lotek” długo leżał w śpiączce – zrelacjonował atak na lidera Torcidy , członek konkurencyjnego Psycho Fans.

 

Kolejna rozprawa członków chorzowskiej grupy zaplanowana jest na 29 października.

 

O gangu Psycho Fans pisaliśmy również w poniższym artykule:

Wstrząsające opowieści pseudokibica o działaniach bojówki! Był członkiem gangu, teraz wyjawia prawdę

 

 

 

Źródło: tvp.info ; wp.pl

Fot.: YouTube/Niebiescypl

W ostatnim czasie niejednokrotnie informowaliśmy o atakach pseudokibiców w miejscach publicznym. Tak też było w tym przypadku, kiedy na Śląsku osoby identyfikujące się z jedną z lokalnych drużyn zaatakowały w tramwaju. Miejscowi policjanci w reakcji na te wydarzenia przeprowadził skuteczne działania.

 

Ofiarami ataku padła dwójka nastolatków przemieszczająca się po Katowicach jednym z tramwajów. Zostali oni pobici przez swoich oprawców, gdyż jak podaje zespół prasowy śląskiej policji, napastnicy uznali ich za sympatyków wrogiego klubu sportowego.

 

Sprawców napaści udało się zidentyfikować i schwytać, dzięki szybko podjętym oraz sprawnie przeprowadzonym działaniom funkcjonariuszy z grupy zajmującej się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców.

 

Niespełna cztery tygodnie po ataku w katowickim tramwaju, zatrzymani zostali 24 i 21-latek podejrzewani o dokonanie tamtej napaści na dwóch młodszych od siebie chłopaków.

 

Sprawcy byli kompletnie zaskoczeni wizytą stróżów prawa. Zatrzymani usłyszeli już zarzuty pobicia. Ich wybryk został określony, jako chuligański, wobec czego poniosą oni surowszą karę. O ich dalszym losie zdecyduje sąd – przekazała policja.

 

Zgodnie z zapisami znajdującymi się w Kodeksie Karnym, czynem o charakterze chuligańskim określa się występek polegający na umyślnym zamachu na m.in. zdrowie, wolność lub nietykalność cielesną lub też na porządek publiczny, jeśli sprawca działa publicznie i bez uzasadnionego powodu lub z oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego.

 

W ostatnich latach polska policja, przy zaangażowaniu antyterrorystów rozbiła sporą część struktur grup przestępczych opartych na ludziach ze środowiska pseudokibiców. Dzięki tym działaniom spora osób zaangażowanych w przestępcze działania bojówek utożsamiających się z kibicami klubów piłkarskich trafiła za kratki. Nie wyeliminowało to jednak całkowicie występowania naruszeń porządku publicznego, jakiego dopuszczają się pseudokibice na południu Polski.

 

Czytaj również:

Nowe fakty na temat starć pseudokibiców! Członkowie bojówki użyli granatów? [FOTO/WIDEO]

 

Zawodnicy MMA na ustawce! Policja przeprowadziła sprawną akcję [FOTO]

 

Prokuratura kończy „rozbijanie” gangu pseudokibiców. Czy ktoś zajmie miejsce rozpracowanej bojówki?

 

Góry gotówki w mieszkaniu poszukiwanej liderki kiboli Cracovii?!

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Doświadczenie, duże umiejętności, w końcu „instynkt”, który jest niezbędny w tej pracy. To wszystko cechuje funkcjonariuszy z Zespołu do Spraw Przestępstw Niewykrytych katowickiej komendy wojewódzkiej, czyli z tzw. Archiwum X, którzy po raz kolejny to potwierdzili rozwiązując sprawę sprzed niemal 20 lat. 

 

Był rok 2000. Do bytomskiej policji wpłynęło zawiadomienie o popełnionym przestępstwie. W jednym z mieszkań znaleziono zwłoki 65-letniej kobiety, która została uduszona. Mimo licznych czynności prowadzonych na miejscu zbrodni oraz zaawansowanego postępowania – nie udało się odnaleźć sprawcy tego czynu, dlatego sprawa została umorzona.

 

Na całe szczęście, śledczy wcale o niej nie zapomnieli. Po wielu latach zajęli się nią kryminalni ze śląskiego Archiwum X. Wykorzystując postęp technologiczny oraz przy współpracy z policjantami z Laboratorium Kryminalistycznego KWP w Katowicach udało im się rozwikłać tą trudną sprawę.

 

Trop doprowadził ich do 47-letniego mieszkańca jednej z podgliwickich miejscowości. Wkrótce dalsze poszlaki sprawiły, że mężczyzna mógł zostać zatrzymany, a Prokuratura Okręgowa w Katowicach postawiła mu już zarzut, za co grozi mu nawet dożywocie.

 

W skład katowickiego Archiwum X wchodzą doświadczeni, najlepsi w swoim fachu funkcjonariusze. Rozwiązywanie spraw sprzed tylu lat tylko potwierdza ich znakomite kompetencje.

 

Źródło: wprost.pl

Foto: Zdjęcie poglądowe/YouTube.com

W sobotę odbyła się główna część weekendowej konwencji PiS w Katowicach pod hasłem #MyślącPolska. Szczególnie ważnym momentem było przemówienie Premiera Mateusza Morawieckiego. Szef rządu mówił swobodnie i przekonująco, a rozpoczął od pewnego sytuacyjnego żartu o Brukseli i żurku śląskim.

 

„Jednak wolę być w Katowicach niż Brukseli, muszę powiedzieć. Tutaj więcej przyjaciół i moich i Polski” – rozpoczął przemówienie premier. Ten humorystyczny akcent wprawił w publiczność w dobry nastrój. Następnie Mateusz Morawiecki dodał kontynuując: „…a żurek śląski lepszy od belgijskich frytek”. Tym samym wprawił w miły ubaw zgromadzonych polityków i sympatyków Zjednoczonej Prawicy obecnych na sali.

 

Następnie szef rządu omawiał ostatnie miesiące pracy swojego gabinetu i wydarzeń z zagranicy. Odniósł się do zwycięstwa polskiego bloku przy wyborze szefa Komisji Europejskiej. Sprzeciw państw Europy Środkowowschodniej uniemożliwił wybór Fransa Timmermansa na wspomniane stanowisko.

 

Premier mówił także o kondycji polskiej gospodarki i kluczowych projektach rządu. To przede wszystkim CPK, przekop Mierzei Wiślanej czy Port Centralny w Gdańsku. Morawiecki podkreśla, że realizacja tych przedsięwzięć przyśpieszy szybki i tak rozwój Polski. Zdaniem polityka Polska jest na najlepszej drodze to dorównania pod kątem ekonomicznym państwom zachodniej Europy.

 

Mateusz Morawiecki zagrzewał także elektorat Zjednoczonej Prawicy do jesiennych wyborów. „Rząd nie idzie na wakacje, ciężko pracuje” – zapewniał premier. Co więcej, padły zapowiedzi nowych postulatów wyborczych na kolejną kadencję.

 

Zdaniem GUS Polska cieszy się wzrostem gospodarczym  na poziomie 4.6% w drugim kwartale 2019 roku oraz najniższym od blisko 29 lat bezrobociem. Międzynarodowe agencje potwierdzają dobrą kondycją polskiej gospodarki przewidując jej dalszy rozkwit w przypadku zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych.

 

Poniżej nagranie przemówienia:

Pozycja obowiązkowa

Absolutnie materiał dnia. Kapitalne przemówienie premiera Morawieckiego podczas Kongresu #MyslacPolska. Obejrzyj i podaj dalej. 🔵 Miał być wybrany na główne stanowisko w UE pewien pan, który mówi, że bardzo nas lubi, bardzo się nami interesuje, ale my już nie chcemy, żeby się nami interesował. Mamy swoją drogę naprawy państwa. Na osobę, która nas obraża i poucza nie będzie nigdy zgody.🔵 4 lata temu nasi poprzednicy zdradzili grupę V4 poprzez przyjęcie programu migracji – musieliśmy odbudowywać to zaufanie. My się nie poddajemy nigdy, walczymy do końca. I tak samo będzie teraz.🔵 Już za 4 lata Polska będzie Mistrzem Świata, jeśli będzie taka wola wyborców, pokażemy że możemy się zbliżyć do najlepszych. To jest nasz aspiracyjny cel. Biorąc obecne tempo wzrostu możemy za 8 lat dogonić Włochy, 10-12 lat dogonić Hiszpanię. To jest nasz cel – zasobność Polaków🔵 Prowadzimy politykę tak, aby rozwój gospodarczy zajrzał do każdej zwykłej rodziny. Żeby Polską rządziły rodziny.

Gepostet von Popieramy Premiera Mateusza Morawieckiego am Samstag, 6. Juli 2019