Wokół piosenki „Twój ból jest lepszy niż mój” autorstwa Kazika Staszewskiego wybucha afera. Skrytykował on w niej Jarosława Kaczyńskiego. Utwór zajął pierwsze miejsce na Liście Przebojów Trójki. Notowanie po krótkim czasie nie było już dostępne. Radiu zarzuca się cenzurę. Dyrektor Trójki i prezes Polskiego Radia twierdzili, że podczas głosowania został złamany regulamin, wprowadzono piosenkę spoza listy i dokonano manipulacji przy liczeniu głosów, a oskarżenie są fałszywe i niesprawiedliwe.

 

Zaistniałą sytuację skomentował także ubiegający się o reelekcje prezydent Andrzej Duda w wywiadzie przeprowadzonym dla Telewizji Polskiej w Pałacu Prezydenckim:

 

„Myślę, że dla wielu słuchaczy Trójki ta sytuacja jest żenująca. Myślę, że dla wielu słuchaczy Trójki ta sytuacja jest niezrozumiała. Są tam różne głosy. Jedni twierdzą to, drudzy tamto. Mówię: proszę wyjaśnić sprawę, a osoby odpowiedzialne powinny ponieść konsekwencje. Ściśle mówiąc, po prostu powinny zostać usunięte, żeby nie mogły prowadzić dalej spraw tego ważnego dla wielu Polaków programu radiowego i to jest sprawa bardzo prosta” – mówi prezydent.

 

„Ja też lubię czasem sobie zaśpiewać i mam do tego prawo, i można też poprzez piosenkę wyrażać swoje odczucia. Oczywiście nie wolno nikogo obrażać, ale odczucia można wyrażać. Można także i w tej piosence zamieszczać krytykę. Czy się z nią zgadzamy, czy nie, to zupełnie inna kwestia. Ale piosenka jest elementem artystycznej ekspresji i ja uważam: artysta śpiewa, ma prawo do tego, żeby tworzyć, do śpiewania. Jeżeli ludzie chcą go słuchać, proszę bardzo, powinni móc go słuchać. To dla mnie bardzo proste i jasne w demokratycznym kraju”– twierdzi poseł do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji.

 

„Jeżeli mówię, że coś jest żenujące, taka sytuacja jest żenująca, kiedy ta piosenka nagle znika z radia, po czym się okazuje, że dzięki całej tej aferze pan Kazik Staszewski ma jakieś rekordowe liczby słuchaczy, odsłon tej piosenki na różnych innych kanałach. W związku, z czym powiedziałem z pewnym przekąsem, że mu gratuluję, bo na pewno inni muzycy mu zazdroszczą, bo go ktoś wylansował i wypromował z tą piosenką. Piosenkarz zarobi grube pieniądze dzięki temu niezwykłemu lansowi, jaki mu w ten sposób zapewniono poprzez tę awanturę polityczną wokół tego i to też jest żenujące, ta awantura polityczna jest żenująca” – oznajmia Andrzej Duda.

 

ZOBACZ TAKŻE: 

Zaskakujące słowa Kazika o aferze związanej z jego piosenką!

 

Źródło: TVP, Interia.pl, wirtualnemedia.pl

Fot: Wikimedia Commons, YouTube/ Fakty RMF FM (zrzut ekranu)

Kawałek „Mój ból jest lepszy niż twój” wywołał w ostatnim czasie sporo kontrowersji. Zajął on pierwsze miejsce na Liście Przebojów Trójki. Notowanie to po krótkim czasie przestało już być dostępne. Radiu zarzuca się wprowadzenie cenzury na niewygodne dla władzy treści. Do sprawy odniósł się sam autor wspomnianego utworu, który był gościem w RMF FM.

 

„Nie mam wrażenia, że moja płyta jest polityczna, ona jest bardzo aktualna. Teksty są aktualne, nie widzę, żeby one były polityczne” – twierdzi Kazik.

 

„Na płycie nie mogło nie znaleźć się wydarzenie, które mnie osobiście bardzo zbulwersowało, czyli wizyta prezesa Kaczyńskiego na cmentarzu. Była to rzecz, która mnie ogromnie poruszyła, zresztą nie tylko mnie. W tym momencie odniosłem wrażenie, że niezależnie od opcji politycznych każdy odczuł gruby nietakt w tego rodzaju zachowaniu. Czy ktoś myślał, że takie zachowanie będzie niezauważone? Ja musiałem o tym napisać piosenkę. (…) To jest piosenka o równości wobec prawa” – mówi Staszewski.

 

Spytany został, czy jego wolność została naruszona:

 

„Jaka wolność zagrożona? Przestań, ja się nadal czuje wolnym człowiekiem. Nie czuję się ofiarą czegokolwiek. Ja bardzo dziękuję za poparcie muzykom, dziennikarzom, politykom, natomiast, szczerze mówiąc, ja takiego poparcia nie potrzebuję. Otrzymałem dwa telefony od dwóch dziennikarzy trójki, którzy odeszli ostatnio, z podziękowaniem, ponieważ moja piosenka pozwoliła im przejrzeć na oczy i wypisać się z tego programu. Poza tym robią mi promocję, na którą musiałbym wydać miliony złotych, których nie mam” – zdeklarował się.

 

„Nie pójdę na wojnę przeciwko PiS-owi. Mam nadzieję, że takie irracjonalne zachowana w końcu doprowadzą do opamiętania jedną i drugą stronę. Bardziej chcę, żeby moje dokonania skłaniały ludzi do jednoczenia– powiedział w wywiadzie autor kawałka „Twój ból jest lepszy niż mój”.

 

Wypowiedział się także o swoich preferencjach wyborczych i o zbliżających się wyborach prezydenckich:

 

„Nie jest dobrze, żeby wszystkie ośrodki władzy znajdowały się w jednym ręku Zagłosuję losowo, bo wszyscy oni się nie nadają. (…) Opozycja dąży do tego, aby w jakikolwiek sposób nie dać wygrać prezydentowi Dudzie. Żaden z kandydatów opozycji mi się nie podoba, ale jak nie pójdę to znowu wszystkie ośrodki władzy będą w jednym ręku”.

 

ZOBACZ TAKŻE:

Giertych zwrócił się do prezes Polskiego Radia. Padły obraźliwe słowa!

MOCNA reakcja Dody na zamieszanie w radiowej Trójce. Jak było naprawdę?

 

 

Źródło: rmf24.pl, dorzeczy.pl

Fot: YouTube/ Fakty RM FM (zrzut ekranu)

W niedzielę po południu, były redaktor naczelny i prowadzący Faktów TVN, Kamil Durczok postanowił odnieść się do głośnej afery związanej z utworem Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój” na Liście Przebojów Trójki. Zamieścił nagranie na Facebooku, na którym z wielkiego głośnika puszczał wspomnianą piosenkę, znajdując się na balkonie. Za chwilowy hałas przeprosił sąsiadów.

 

Gepostet von Kamil Durczok am Sonntag, 17. Mai 2020

 

 

Durczok postanowił zamieścić bardzo kontrowersyjny wpis, w którym odnosi się do obecnej władzy:

 

 

„Miałem zaszczyt pracować tam w czasach, kiedy słowa „dziennikarz” i „dziennikarstwo” miały jeszcze sens. Teraz królują „media workers”, i to dobre określenie na upadek tego zawodu. Program Trzeci Polskiego Radia. Przez ponad rok prowadziłem rozmowy polityczne w porannym Zapraszamy do Trójki. Więc to także moje radio. Dlatego zawracam Wam głowę kilkoma zdaniami komentarza do tego, co się tam zdarzyło. Upadliśmy. Wszyscy. Upadło dziennikarstwo, upadła polityka”-pisze dziennikarz.

 

 

Ale nigdy – NIGDY – nie uwierzyłbym, że znajdzie się idiota, zdolny zdjąć z listy przebojów kawałek o Kaczorze Dyktatorze.

Miałem różnych szefów. Mądrzejszych, głupszych, miałem pajaca z PSL i mądralę z SLD. Nie zajmowali najwyższych stanowisk, byli lokowani na szczeblach dyrektorskich, w TAI. Piszę o tym, bo nie chcę, by Robert Kwiatkowski I Sławomir Zieliński pomyśleli, że o nich chodzi. Byli świetnymi szefami. Ci, którzy pracowali wtedy ze mną w TVP, wiedzą i kim piszę. Teraz to mniej ważne.

Żaden z tych partyjnych kacyków, próbujących wtedy uprawiać czerwono-zieloną propagandę na antenach telewizji publicznej (tak, wtedy to była publiczna telewizja a nie goebelsowska szczekaczka) nie miałby szans na wywinięcie takiego numeru, jaki zdarzył się w Trójce. Jest czymś niebywałym, że w XXI wieku, w wolnym świecie, w kraju członkowski Unii Europejskiej, panuje regularna dyktatura połączona z cenzurą”– oznajmia.

 

 

Nie wiem co jeszcze musi trafić do naszych zakutych łbów, żebyśmy zrozumieli, że za 500 złotych sprzedajemy się jak dz****. Że żyjemy w dyktaturze. Że Kaczyński, złodziej demokracji, zabiera nam wolności i prawa, zapychając pyskujące dotąd gęby publiczną kasą. Jak głupi jesteśmy, pozwalając na zachowania w stylu komunistycznej Rumunii za czasów Caucescu. Jeśli się nie obudzimy, dyktatura półgłówków stanie się rzeczywistością a zamiast wielu stacji radiowych będziemy mieli rządowe kołchoźniki. Szkoda miejsca na komentowanie tłumaczeń różnych funkcjonariuszy, ulokowanych w radiu na tym czy innym szczeblu. Ich gadanie urąga minimum inteligencji. Odejście Niedźwieckiego, faceta-symbolu, prawdziwej radiowej legendy, to jest coś o wymiarze więcej niż tragicznym. Tak się niszczy osobowości. Prawdziwych DZIENNIKARZY. A nie partyjnych pachołków w stylu pewnej pani i pewnego pana”- pisze Durczok

 

 

Po takich numerach jak maseczki znajomego pana ministra, przywóz do kraju tony śmieci nie nadających się do ochrony obywateli, po kłamstwach rządu, po brutalności policji, po prezydencie, który z prezydentury zrozumiał tyle, że trzeba tylko podpisywać co uzurpator podsunie, a potem można zasuwać autem na kogutach i śmigać w Istebnej na nartach, po tym wszystkim, po łamaniu demokracji, obalaniu Trybunału, przejmowaniu Sądu Najwyższego – po tym przychodzi czas małych kretynków. Takich jak gość, nakazujący wywalić z Listy Przebojów Trójki, piosenkę Kazika. Bo Wielmożnie Panujący Wódz Jarosław Kim mógłby się poczuć gorzej”.

 

„Jesteśmy narodem idiotów. Normalni dawno by ich pogonili”– dodał na koniec.

 

Źródło: Facebook

Fot: YouTube/ Super Express (zrzut ekranu)

Niedawno wybuchła burza związana z radiem Trójka. Utwór Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój”, który miał krytykować Jarosława Kaczyńskiego, zdobył pierwsze miejsce w cotygodniowej Liście Przebojów Trójki. Jednak po kilku minutach notowanie to już nie było dostępne. Wiele osób zarzuca radiu wprowadzanie cenzury na niewygodne utwory uderzające w Prawo i Sprawiedliwość.

 

Do zarzutów postanowił odnieść się dyrektor Trójki,Tomasz Kowalczewski, który twierdzi, że podczas głosowania został złamany regulamin, wprowadzono piosenkę spoza listy i dokonano manipulacji przy liczeniu głosów. W imieniu radia przeprosił, pisząc, że ubolewają w związku z zaistniałą sytuacją. W tej sprawie wypowiedziała się także Agnieszka Kamińska, prezes Polskiego Radia. Powiedziała, że takie oskarżenia są kłamliwe i niesprawiedliwe. Twierdzi, że redakcja podjęła taką decyzję, aby właśnie poznać prawdę.

 

Roman Giertych postanowił zamieścić wpis na swoim Facebooku, a właściwie list do Agnieszki Kamińskiej:

 

„List do prezes Polskiego Radia.

Szanowna Pani Prezes!

Cóż, sprawa nie wygląda dobrze. Wywalenie z listy przebojów radiowej Trójki piosenki Kazika nie spodobało się nienawykłemu jeszcze do pokory wobec władzy elektoratowi. Zaraz Panią zrzucą z sań, gdy okaże się, że to może zaszkodzić poparciu dla PiS. Dlatego już dzisiaj musi Pani wydać oświadczenie, które będzie przedstawiało priorytety nowych władz mediów publicznych. Oto propozycja takiego oświadczenia przygotowana przez wiernego doradcę wszystkich tych przedstawicieli obecnej nomenklatury, którzy znaleźli się w tarapatach, czyli przeze mnie. Jedna uwaga zanim podam treść oświadczenia. Musi Pani pamiętać, że oświadczenie pisze Pani nie do obywateli, rady mediów, współpracowników, czy swojej rady nadzorczej. Wszyscy oni mogą Pani kolokwialnie mówiąc skoczyć. Oświadczenie pisze Pani wyłącznie do Jarka Kaczyńskiego, gdyż to on zdecyduje jednym telefonem, czy Panią wywalić, czy nie. Więc oświadczenie musi jego zadowolić a nie nikogo innego”- atakuje Roman Giertych.

 

Postanowił także przygotować ironiczne oświadczenie, z którego miałaby skorzystać prezes Polskiego Radia:

 

Ja Agnieszka Kamińska – prezes Polskiego Radia biorę na siebie pełną odpowiedzialność za wywalenie piosenki tego chama, gbura, psychopaty, przedstawiciela gorszego sortu, elementów animalnych, sługusa kondominium rosyjsko-niemieckiego i pseudopiosenkarza niejakiego Kazika. Zrobiłam tak dlatego, że durni obywatele podpuszczeni propagandą polskojęzycznych mediów wywindowali na szczyt listy przebojów piosenkę, która uderza w najdroższy memu sercu skarb naszego Narodu, czyli w pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego brata profesora doktora Lecha Aleksandra Kaczyńskiego zamordowanego przez nieustalonych jeszcze sprawców, których już wkrótce ujawni raport podkomisji Marszałka Seniora Antoniego Macierewicza. To uderzenie i naigrywanie się z drobnych przywilejów jakimi wdzięczny Naród z chęcią obdarza naszego Umiłowanego Przywódcę (oby żył wiecznie!) nosi znamiona mowy nienawiści i jest przykładem pogardy i niewdzięczności. Jest przecież oczywiste, że nawet najmniejsza łza, wzruszenie, czy smutek Pana Prezesa znaczy więcej niż nawet największa tragedia prymitywnego plebsu, który chce epatować swoimi emocjami na zamkniętych cmentarzach zamiast siedzieć w domu i oglądać TVP lub słuchać Polskiego Radia jak wychwalają rajską szczęśliwość naszej Ojczyzny. Tymczasem ja jako prezes Polskiego Radia stoję i stać będę wiernie na straży dobrego imienia naszego Pana Prezesa, choćby mi przyszło polec na polu chwały. I wszystkich, którym się nie podoba wycinanie piosenek niesłusznych odpowiadam twardo: ręka lub język podniesiony na naszą władzę zostaną odcięte. Agnieszka Kamińska” – podaje przepełniony ironią przykład.

 

„Widzi Pani jakie to proste? Nie trzeba się tłumaczyć błędem informatycznym lecz zwyczajnie wyrazić miłość i uległość do Jarka. Wówczas nikt Pani nie ruszy”
„PS Was to już zupełnie porąbało. Chyba w Korei Północnej robiliście staże kretyni” – kończy w bardzo mocnych słowach reprezentant Donalda Tuska w sprawach przed prokuratorami, komisją śledczą ds. Amber Gold  oraz komisją śledczą ds. VAT.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

MOCNA reakcja Dody na zamieszanie w radiowej Trójce. Jak było naprawdę?

 

Źródło: wirtualnemedia.pl, Facebook

Fot: YouTube (zrzut ekranu)

W ostatnich dnia sporo kontrowersji oraz poruszenia w mediach społecznościowych wywołało zamieszanie wokół sytuacji w Trójce Polskiego Radia oraz usunięciu piosenki znanego piosenkarza Kazika z kultowej listy tej rozgłośni. Wiele osób zarzuca polskim władzom cenzurowanie popularnego radia. W szeregach jego pracowników rozpoczął się także protest w związku z zaistniałą sytuacją, a ekipę Trójki opuścił m.in. Marek Niedźwiedzki, pracujący tam przez ponad 30 lat. Druga strona sporu odpowiada jednak, że doszło w tym przypadku do manipulacji i umiejscowienia utworu Kazika wbrew wynikom głosowania słuchaczy. Warto zwrócić uwagę na fakt, że ludzie odchodzący z radia zapowiedzieli stworzenie własnej rozgłośni. W dyskusję postanowiła włączyć się sławna wokalistka Dorota Rabczewska, znana jako Doda.

 

W opinii piosenkarki, cenzury dokonuje się w polskich rozgłośniach, jednak polega ona na czym innym niż teraz przedstawiają ludzie krytykujący polski rząd. W treści opublikowanego przez Dodę wpisu na Facebooku padły mocne słowa. Nie obyło się też bez wulgarnego określenia sytuacji w komercyjnych radiach.

 

– A co do cenzury w mediach, to zwracam się do moich szanownych, znajomych muzyków choć, może nawet bardziej menadżerów:
od lat jesteśmy cenzurowani za pomocą tak zwanych „badań” w stacjach komercyjnych.
wszyscy wiemy jak to wygląda i jaka to jest j***a ściema.

– napisała na portalu społecznościowym Dorota Rabczewska.

 

Jak wnioskować można z oceny całego zamieszania, jaką podzieliła się wokalistka w opublikowanym poście, jej zdaniem źródło problemu tkwi gdzie indziej, niż w politycznych wpływach ludzi powiązanych ze „Zjednoczoną Prawicą”.

 

– Więc może w końcu szanowne rozgłośnie ustalą jawny cennik: ile za „piosenkę tygodnia”, „miesiąca” itp. zamiast zamiatać „gifty” pod stołem a Wy (menadżerowie) nie będziecie musieli zmagać się z hipokryzją, krzycząc teraz na lewo i prawo o cenzurze w Trójce

– stwierdziła Doda na Facebooku.

 

Przeczytaj również:

Giertych zwrócił się do prezes Polskiego Radia. Padły obraźliwe słowa!

 

 

Źródło: Facebook/@officialdoda ; doRzeczy.pl ; Polsat

Fot.: Facebook/@officialdoda