To był wyjątkowy dla wielu fanów piłki nożnej dzień, a zarazem czas sporej euforii i radości dla osób sympatyzujących z pewną znaną włoską drużyną piłkarską. Czy tamta data stała się przezornie źródłem dramatu jaki ogarnął przy okazji pandemii Włochy oraz Hiszpanię.

 

Mowa tu o dniu 19 lutego bieżącego roku, kiedy to w Mediolanie rozegrane zostało jedno ze spotkań Ligi Mistrzów. Zmierzyły się ze sobą wówczas Atalanta Bergamo, czyli drużyna z rejonu, który został później szczególnie dotknięty epidemią, z hiszpańskim zespołem Valencia. Podczas tego wygranego przez piłkarzy Atalantę 4:1 meczu, na trybunach zasiadły tłumy dopingujących swoje kluby kibiców. To jednak nie wszystko…

 

Jak można było zobaczyć chociażby w relacjach przekazywanych przez media czy na stronach związanych z kibicami, na głównym placu przed Katedrą w Mediolanie już przed meczem przechadzały się duże grupy kibiców. Były wspólne zdjęcia, śpiewy, okrzyki… Wtedy nikt zapewne nie spodziewał się tego jaki dramat czeka Włochów i Hiszpanów.

 

Również po meczu wiele osób, w których organizmach już mógł znajdować się koronawirus, chociaż nie miały one jeszcze objawów, mogły powracać komunikacją do domów, a także spędzać czas przez długie nocne godziny w mediolańskich lokalach. Wszystkie te aktywności były wówczas realizowane w tłumnej hucznej atmosferze. Długie kolejki 19 lutego widoczne były też przy toaletach i stoiskach np. z jedzeniem.

 

Jak uważają eksperci z WHO, tamto wydarzenie określić można „meczem zero” względem rozwoju pandemii, co potwierdza też opinia burmistrza Bergamo, który nie ukrywa, że ten właśnie dzień mógł w dużym stopniu przyczynić się do rozprzestrzenienia koronawirusa we Włoszech oraz w Hiszpanii.

 

Również szef oddziału pulmonologii w szpitalu im. Papieża Jana XXIII w Bergamo Fabiano Di Marco nie pozostawia na wspomnieniu tamtego dnia i nocy suchej nitki, uważając tamten mecz za „biologiczną bombę”.

 

W internecie pojawiło się nagranie, na którym wypowiedział się 56-letni kibic Atalanty, który był obecny na meczu z Valencią. Choć czekał on od lat na występ swojej ukochanej drużyny w Lidze Mistrzów, to dziś jego słowa brzmieć mogą dla wielu wręcz przerażająco.

 

Mężczyzna przyznał, że po tamtym spotkaniu zaczął mieć objawy choroby COVID-19, gdyż jak wielu innych został zakażony. Początkowo dreszcze jakich doznał traktował jako zwykłą gorączkę. Stan jego jednak się nie poprawiał i trafił on do szpitala w Bergamo 29 lutego, kiedy był on już mocno zatłoczony przez przybywających pacjentów.

 

Wielu zmarło z powodu koronawirusa, zarówno fanów Atalanta, jak i współpracowników zespołu

– powiedział 56-latek odnosząc się do meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Atalantą a Valencią.

 

 

 

Źródło: Sport.pl ; YouTube/Fanpage.it

Fot.: YouTube/Fanpage.it (zrzut ekranu) ; Pixabay

Choć ciągle słyszymy apele o pozostawanie w miejscach zamieszkania, bez poważnej konieczności przemieszczania się oraz unikania większych zgromadzeń i skupisk ludzi w ramach unikania okazji do rozprzestrzeniania koronawirusa, to jak widać nie każdy bierze sobie do serca tego typu wezwania. Wiele polskich miast stało się wyjątkowo opustoszałymi, nawet w czasie ładnej ostatnio pogody. Pseudokibice w jednym z województw postanowili jednak zorganizować w tym okresie bijatykę, określaną jako „ustawka”. O sprawie poinformował m.in. portal Gorzowianin.com.

 

Do zajścia doszło na terenie Gorzowa w sobotę, a zdarzenie zarejestrowano na nagraniu z kamery monitoringu. W rejonie skrzyżowania ulicy Parkowej oraz Warszawskiej swoją rywalizację na pięści zorganizowała grupa kilkudziesięciu kiboli.

 

– Okazało się, że w bójce wzięła udział grupa aż 30 pseudokibiców, co widać na zabezpieczonym przez policję monitoringu. – To była regularna bitwa. Grupa zakapturzonych i ubranych w kominiarki napastników, z ochraniaczami na zębach okładała się pięściami i kopała nawzajem. Jako arenę walki wybrali sobie ul. Warszawską i Parkową

– wyjaśnił rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Marcin Maludy.

 

Funkcjonariusze policji zdołali zatrzymać dziewięciu uczestników ustawki. Pozostali mieli uciekać pieszo oraz odjeżdżając samochodami.

 

– Zebrany materiał dowodowy wstępnie potwierdza, że mieliśmy do czynienia z ustawką grup pseudokibiców. Świadczą o tym zabezpieczone przez policjantów przedmioty. To kominiarki z emblematami klubów sportowych oraz ochraniacze na szczękę. Dalsze działania będą prowadzone równolegle pod kątem procesowym, uzupełniając już dotychczas zebrany materiał dowodowy oraz operacyjny. Gorzowscy policjanci będą dążyć do kolejnych ustaleń pozwalających na zatrzymania pozostałych pseudokibiców biorących udział w tej bójce. Pomóc w tym ma zabezpieczony monitoring, nagrania oraz informacje od świadków, które mogą być kluczowe i o którą zabiegają śledczy

– powiedział cytowany przez portal Gorzowianin.com, rzecznik prasowy miejscowej policji.

 

Do sądu skierowany został wniosek prokuratury o zastosowanie wobec zatrzymanych osób środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.

 

Nagranie z zajścia w Gorzowie zostało udostępnione przez lubuską policję.

 

 

 

Źródło: Gorzowianin.com ; YouTube/gorzowianin.com

 

Wśród ostatnich meczy i kontrowersji pojawiających się w temacie rozgrywek piłkarskich, nie brakuje też tematów rozgrzewających emocje na rodzimym podwórku. Szlagierowe mecze oraz kontrowersyjne sytuacje dzieją się także w najwyższej polskiej klasie rozgrywkowej- PKO Ekstraklasie. O skandalu mówi się nawet w kontekście jednego z meczy minionej 25. kolejki ekstraklasy, której spotkania odbyły się wyjątkowo we wtorek oraz środę.

 

Na stadionie Cracovii rozegrane zostały we wtorek 199. Wielkie Derby Krakowa, czyli pojedynek „Pasów” z „Białą Gwiazdą”. Mecze tych odwiecznych rywali od lat wywołują wiele emocji, w związku z wrogością środowisk kibiców obydwu krakowskich drużyn.

 

Spotkanie to, pomimo różnicy punktowej w tabeli Ekstraklasy oraz grania na wyjeździe bez wsparcia swoich fanów na trybunach, zwyciężyła Wisła Kraków wynikiem 0:2. Pierwsza bramka padła po rzucie karnym egzekwowanym przez kapitana „Białej Gwiazdy” Jakuba Błaszczykowskiego.

 

Kiedy ten znany polski piłkarz cieszył się ze zdobytego gola, w jego kierunku z trybuny poleciała szklana butelka. Sytuację zarejestrowano na nagraniu, a w sportowych mediach incydent ten określono mianem „skandalu”.

 

 

 

Źródło: wp.pl ; Twitter/@jarokrolewski

Fot.: Pixnio

 

W dniu dzisiejszym rozegrane zostaną 199. Derby Krakowa, czyli mecz pomiędzy rywalizującymi od przeszło stu lat najstarszymi Polskimi klubami Cracovią oraz jej lokalną rywalką Wisłą Kraków. Nie jest tajemnicą, że fani obydwu zespołów nie darzą się z reguły sympatią, określając stan tych relacji w bardzo delikatnych słowach. Często wokół zmagań piłkarskich krakowskich ekip, pojawiają się też inne kontrowersje, co ma miejsce również w przypadku dzisiejszego meczu.

 

Zgodnie z decyzją władz klubu Cracovia, na stadion przy ul. Kałuży nie zostali wpuszczeni kibice drużyny gości. Zażądano bowiem od Wisły pieniędzy na pokrycie ewentualnych szkód. Co ciekawe, o wpuszczenie fanów „Białej Gwiazdy” i umożliwienie im obejrzenia derbowego spotkania, apelowali też kibice Cracovii. Ostatecznie jednak, na trybunach zasiądą tylko fani Pasów.

 

Kibice Wisły postanowili jednak i tak zaznaczyć swoją obecność oraz wyrazić solidarność z piłkarzami, którzy podejmują dziś walkę na murawie. Fani „Białej Gwiazdy” zorganizowali przy ulicy Reymonta, gdzie znajduje się stadion ich drużyny racowisko, kiedy przyjechali w tamtą okolicę piłkarze.

 

Zobaczcie sami!

 

Jest moc! 🔴⚪🔵

Gepostet von Wisła Kraków am Dienstag, 3. März 2020

 

Każdy to powie, Wisełka rządzi w Krakowie! Dzięki wszystkim obecnym 😎

Gepostet von Ultra Wisła am Dienstag, 3. März 2020

 

Źródło: Facebook/@WislaKrakow ; Facebook/@ultrawisla

Fot.: Flickr

Patryk Vega postanowił nakręcić kolejne „dzieło”. Tym razem reżyser „Pitbulla” wziął na tapetę środowisko polskich kibiców piłki nożnej – pokazując ich jako mafiosów, przestępców i ludzi z marginesu. Film nazywa się „Bad Boy”.

Nie obyło się jednak bez kontrowersji. Vedze zarzucono, że ukazując kibiców w negatywnym świetle inspirował się sytuacją Wisły Kraków., nie przedstawiając problemu w uniwersalny sposób.

Portal „Interia”poinformował że reżyser próbował w minionym roku uzyskać autoryzację obecnych władz Wisły przy pracach nad najnowszym filmem. Chciał również filmować na stadionie przy Reymonta, podczas meczów „Białej Gwiazdy”. Stąd domniemania, że kibole w „Bad Boyu” to nikt inny, jak krakowska grupa „Sharksów” – fanatycy Wisły Kraków.

Według „Interii” Vega, aby otrzymać zgodę na filmowanie i autoryzację, oferował władzom Wisły ponad milion złotych. Ci jednak nie zgodzili się na propozycję, gdyż to według nich działałoby na szkodę klubu – mogłoby wręcz zniszczyć wizerunek „Białej Gwiazdy”.

Doniesienia skomentował sam reżyser:

Filmowy klub „WKS Unia” to fikcyjny wytwór ulepiony z szerokiego wachlarza patologii w piłce nożnej, jakiej dostarczyło samo życie i opisywały media. Mój film nie opowiada historii tego konkretnego klubu, a jego fabuła jest oparta na medialnych historiach, jakie miały miejsce w różnych klubach piłkarskich. Zarówno sama nazwa filmowego klubu jak i barwy tego klubu są fikcyjne i w żaden sposób nie nawiązują ani do klubu Wisła Kraków, ani do jego barw klubowych

– oświadczył Vega.

Film „Bad Boy” wchodzi do kin już 21 lutego.

krakow.naszemiasto.pl/Red/Fot. Facebook Vega

Twoja drużyna przegrywa na własnym boisku 0-3 do przerwy, zajmuje przedostatnie miejsce w Ekstraklasie, a Twojej kobiecie dopisuje humor bo w ogóle tego nie rozumie. To przerażający scenariusz dla każdego kibica piłki nożnej.

 

Właśnie doświadcza go fan krakowskiej Cracovii, a film obrazujący nastój tej pary mówi sam za siebie. Ich drużyna przegrała własnie w ubiegłorocznej edycji  Pucharu Polski z Zagłębiem Lubin (0-3), a w lidze zajmowała przedostatnie miejsce (filmik pochodzi z ubiegłego sezonu).

 

Załamany mężczyzna musi w dodatku udawać zainteresowanego, gdyś jego dziewczyna nic sobie z tego nie robi. Na nagraniu widać jak pokazuje mu coś zabawnego w telefonie, choć jego to wcale nie bawi. To kwintesencja kibicowania kobiet i mężczyzn.

 

Najszczersze wyrazy współczucia od całej redakcji Prosto z Mostu!

 

 

 

Źródło: Dailymotion.com

BS

Chuligani sypatyzującej z polskimi drużynami piłkarskimi w przeszłości dosyć często dawali o sobie znać poza granicami Polski. Z reguły miało to miejsce przy okazji rozgrywek europejskich. Tym razem starcie kiboli polskich z rosyjskimi miało być rewanżem za bijatykę jaka miała miejsce w 2016 roku. Bojówkarzom przeszkodzili jednak funkcjonariusze rosyjskiej policji.

 

Wszystko rozegrało się na terenie Obwodu Kaliningradzkiego. Członkowie bojówki utożsamiającej się z Legią Warszawa i znanej jako Teddy Boys 95 umówili się na tzw. „ustawkę” z chuliganami kibicującymi Spartakowi Moskwa. Starcie to miało być swoistym rozwiązaniem starego konfliktu, bowiem w podobnym starciu, krewcy fani stołecznej Legii mieli ulec kibolom Spartaka w 2016 roku.

 

W umówionym wcześniej miejscu miało dojść do starcia na gołe pięści, bez używania niebezpiecznych narzędzi. Ustalona została również liczba uczestników bójki, jak to zwykle bywa w przypadku ustawek. Jak podają media, obydwie ekipy ustaliły, że bić będą się w ekipach liczących najprawdopodobniej po trzydzieści trzy osoby.

 

Choć bojówkarze Spartaka zapewniali wcześniej warszawskich chuliganów o tym, że policja ma nie zagrażać ich planom, gdyż odpowiedni funkcjonariusze zostali skorumpowani, to jednak końcowy efekt był zgoła inny. Na miejscu, gdzie miało dojść do starcia chuliganów, zostali oni otoczeni przez aż kilkudziesięciu uzbrojonych rosyjskich policjantów, którzy zapobiegli rozpoczęciu ustawki.

 

W ręce tamtejszej policji trafić miało 19 kiboli Legii Warszawa. Byli oni godzinami przesłuchiwani, a także usłyszeli zarzuty dotyczące naruszenia warunków pobytu na terenie Federacji Rosyjskiej.

 

Po przeprowadzonych czynnościach administracyjnych, polscy chuligani zostali wydaleni z terytorium Rosji.

 

Chociaż do ustawki miało dojść jeszcze w listopadzie, to w ostatnich dniach zrobiło się dopiero głośniej w polskich mediach o opisanej sytuacji.

 

Członkowie grupy Teddy Boys 95 byli już w ubiegłych latach zatrzymywani również przez polską policję. Stawiano im zarzuty dotyczące uczestnictwa w przestępczych procederach, takich jak np. handel narkotykami na dużą skalę.

 

Przeczytaj też:

Doszło do ustawki między Polakami a Ukraińcami

 

Zawodnicy MMA na ustawce! Policja przeprowadziła sprawną akcję [FOTO]

 

 

Źródło: tvn24.pl ; sportowefakty.wp.pl

Fot.: needpix.com

 

Kolejne zmagania w ramach piłkarskiej Ekstraklasy, znów w miniony weekend rozgrzały emocje u wielu polskich kibiców. Niestety nie obyło się bez wokoło sportowych kontrowersji. Zatrzymanych zostało bowiem aż 28 kibiców po jednym z rozegranych w ostatnich dniach meczy.

 

We Wrocławiu drużyna lokalnego Śląska podejmowała w niedzielę warszawską Legię. Gospodarze ulegli na boisku „wojskowym” i przegrali 0-3 po golach, które zdobyli Paweł Wszołek, José Kanté Martínez oraz Luquinhas. W mediach dziś jednak sporo miejsca poświęca się nie tyle grze piłkarzy, co tym co działo się na trybunach w czasie rozgrywania meczu. A działo się sporo…

 

Dla fanów stołecznej Legii był to dosyć szczególny mecz w tej rundzie, ponieważ zapowiadali oni od pewnego czasu, że ma być to w ich wykonaniu wyjątkowo liczny wyjazd. Nie na rekordowych liczbach się jednak zakończyło. Zarówno bowiem kibice Śląska Wrocław, jak i Legii Warszawa zaprezentowali oprawy, przy okazji których użyto sporej ilości materiałów pirotechnicznych. Ich widowiskowość może wywrzeć na niejednym wrażenie, jednak w związku z ich zorganizowaniem, sędzia meczu zmuszony był też przerwać wczorajsze spotkanie. Zawodnicy skierowali się w stronę szatni, a sportowa rywalizacja wznowiona została po około 10 minutach.

 

Kibice Śląska w ramach prezentacji swojej meczowej oprawy odpalili nie tylko race, ale również fajerwerki, które po wystrzeleniu z sektora zagorzałych fanów dolnośląskiej drużyny, wybuchały nad murawą. Dwukrotnie już podczas pierwszej połowy meczu, środki pirotechniczne odpalili też kibice gości. Jedna z opraw fanów Legii prezentowała literę „L” ułożoną z płomieni. W internecie pojawiły się nagrania prezentujące to co zaprezentowali sympatycy obydwu zespołów w dniu wczorajszym. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że nie wszyscy zatrzymani później przez policję, zostali ujęci jedynie ze względu na te kibicowskie wydarzenia.

 

Łącznie zatrzymanych zostało przez funkcjonariuszy 28 osób. Większość ma usłyszeć zarzuty dotyczące złamania zapisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, poprzez posiadanie i odpalanie środków pirotechnicznych. Dwóch z nich ma jednak mieć postawione zarzuty związane z posiadaniem narkotyków.

 

W internecie pojawiły się nagrania, na których zarejestrowano to co fani Śląska i Legii zaprezentowali podczas niedzielnego meczu we Wrocławiu.

 

 

 

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; gazetawroclawska.pl ; YouTube/PolishFans TV ; YouTube/Legia.Net

Fot.: Pixabay ; YouTube/CFTV Stadiums

 

Aktualnie trwają eliminację do Mistrzostw Europy. Zobacz jak Polacy zaśpiewali polski hymn na stadionie w Izraelu. Zapiera dech w piersiach!

Wczoraj odbył się mecz Polska – Izrael w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Reprezentacja Polski  pokonała Izrael 2:1. Gole strzelili Grzegorz Krychowiak i Krzysztof Piątek. Mało brakowało, a szanse by się wyrównały.

 

Jednak to nie koniec miłych wiadomości. Zobaczcie jak polscy kibice śpiewali Mazurka Dąbrowskiego na stadionie w Jerozolimie. Zapiera dech w piersiach!

 

Jak oceniacie śpiew? Podoba Wam się?

 

Źródło: tysol.pl

Foto: zrzut ekranu/ YouTube