Choć ciągle słyszymy apele o pozostawanie w miejscach zamieszkania, bez poważnej konieczności przemieszczania się oraz unikania większych zgromadzeń i skupisk ludzi w ramach unikania okazji do rozprzestrzeniania koronawirusa, to jak widać nie każdy bierze sobie do serca tego typu wezwania. Wiele polskich miast stało się wyjątkowo opustoszałymi, nawet w czasie ładnej ostatnio pogody. Pseudokibice w jednym z województw postanowili jednak zorganizować w tym okresie bijatykę, określaną jako „ustawka”. O sprawie poinformował m.in. portal Gorzowianin.com.

 

Do zajścia doszło na terenie Gorzowa w sobotę, a zdarzenie zarejestrowano na nagraniu z kamery monitoringu. W rejonie skrzyżowania ulicy Parkowej oraz Warszawskiej swoją rywalizację na pięści zorganizowała grupa kilkudziesięciu kiboli.

 

– Okazało się, że w bójce wzięła udział grupa aż 30 pseudokibiców, co widać na zabezpieczonym przez policję monitoringu. – To była regularna bitwa. Grupa zakapturzonych i ubranych w kominiarki napastników, z ochraniaczami na zębach okładała się pięściami i kopała nawzajem. Jako arenę walki wybrali sobie ul. Warszawską i Parkową

– wyjaśnił rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Marcin Maludy.

 

Funkcjonariusze policji zdołali zatrzymać dziewięciu uczestników ustawki. Pozostali mieli uciekać pieszo oraz odjeżdżając samochodami.

 

– Zebrany materiał dowodowy wstępnie potwierdza, że mieliśmy do czynienia z ustawką grup pseudokibiców. Świadczą o tym zabezpieczone przez policjantów przedmioty. To kominiarki z emblematami klubów sportowych oraz ochraniacze na szczękę. Dalsze działania będą prowadzone równolegle pod kątem procesowym, uzupełniając już dotychczas zebrany materiał dowodowy oraz operacyjny. Gorzowscy policjanci będą dążyć do kolejnych ustaleń pozwalających na zatrzymania pozostałych pseudokibiców biorących udział w tej bójce. Pomóc w tym ma zabezpieczony monitoring, nagrania oraz informacje od świadków, które mogą być kluczowe i o którą zabiegają śledczy

– powiedział cytowany przez portal Gorzowianin.com, rzecznik prasowy miejscowej policji.

 

Do sądu skierowany został wniosek prokuratury o zastosowanie wobec zatrzymanych osób środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.

 

Nagranie z zajścia w Gorzowie zostało udostępnione przez lubuską policję.

 

 

 

Źródło: Gorzowianin.com ; YouTube/gorzowianin.com

 

Trwa proces członków gangu „Psycho Fans”. Grupa ta stanowiła bojówkę pseudokibiców utożsamiających się z Ruchem Chorzów. Równocześnie jednak, jej członkowie zajmowali się też znacznie poważniejszymi przestępstwami niż organizowanie tzw. ustawek czy uliczne bójki z fanami innych drużyn. O brutalnych działaniach ludzi z „Psycho Fans” postanowili opowiedzieć niektórzy skruszeni bojówkarze. Wśród z nich znalazł się również Łukasz B. ps. „Baluś”, który niegdyś miał pełnić rolę szefa „wywiadu gangu”. Podczas składania w ostatnim czasie zeznań przed sądem opowiedział on o brutalnych działaniach jakich podejmowała się chorzowska bojówka wraz z zaprzyjaźnionymi członkami „Wisła Sharks”, gangu pseudokibiców krakowskiej Wisły. W procesie oskarżonych jest ponad 40 osób związanych z „Psycho Fans”.

 

Opisane przesłuchanie Łukasza B. mogło być jednym z kluczowych dla tej sprawy. Mężczyzna odpowiadał na pytania sądu znajdując się w specjalnie strzeżonej sali rozpraw. „Baluś” miał niegdyś być blisko kierownictwa gangu i odpowiadać za swoisty wywiad mający na celu pozyskiwanie informacje ze struktur innych bojówek.

 

Skruszony gangster otrzymał status „małego świadka koronnego” i wyszedł na wolność decydując się na współpracę z prokuraturą. Składanie obciążających jego dawnych kompanów zeznań przypłacił on nie tylko epitetami jakie pojawiają się w jego kierunku na murach przy okazji tworzenia graffiti, ale też koniecznością uważania na bezpieczeństwo swoje oraz bliskich. W 2019 roku miało dojść do nieudanego zamachu na jego życie.

 

„Baluś” opowiadał m.in. o planowaniu i zrealizowaniu przez „Psycho Fans” oraz „Wisła Sharks” krwawego ataku na Daniela D. ps. „Romek”, który kierować miał wrogim gangiem pseudokibiców GKS Katowice.

 

– W 2017 roku postanowiliśmy dać nauczkę Danielowi D. ps. „Romek”. On był dowódcą grupy Persona Non Grata. To bojówka kibiców Gieksy. „Romek” był motorem napędowym wszystkich działań przeciwko kibicom Ruchu Chorzów, dlatego zapadła decyzja, że ma zostać „zrobiony do spodu”

– wyjaśniał Łukasz B. na sali rozpraw.

 

Dopytywany przez sąd o znaczenie słów „zrobiony do spodu” wyjaśnił, że planowano pobić „Romka” w taki sposób, aby ten się wykrwawił lub musiał poruszać się na wózku inwalidzkim. Taki sposób działania miał pozwolić uniknąć sprawcom zarzutu zabójstwa i odpowiadać za jedynie pobicie ze skutkiem śmiertelnym.

 

Bojówkarze mieli próbować zaatakować Daniela D. trzykrotnie. Członkowie „Wisła Sharks” mieli wspierać ich ze względu na fakt doświadczenia w tego typu „akcjach”. Należy pamiętać, że grupa ta odpowiada za zakończone śmiercią ataki na bojówkarzy Cracovii i inne bezwzględne przestępstwa. Do brutalnych działań w wykonaniu „Sharksów” doszło m.in. w 2011 roku na krakowskim Kurdwanowie, kiedy przed południem zadano wiele ran ostrymi narzędziami Tomaszowi C. ps. „Człowiek”, w 2018 roku na terenie osiedla Prokocim, gdzie zabity został nastoletni Miłosz B., ale też w 2007 w Kielcach, gdzie z rąk kibola Wisły zginął fan Korony znany jako „Małpa”.

 

Atak na „Romka” miał być już więc kolejnym tego typu, w którym uczestniczyli „Sharksi”. Stąd też stanowili odpowiednie wsparcie dla gangsterów z „Psycho Fans”.

 

Jak opowiedział podczas zeznań „Baluś”, pierwsza próba ataku nie wyszła, ponieważ chorzowscy bojówkarze nie otrzymali „cynku od zaprzyjaźnionego kibica z Katowic”. Za drugim razem, chciano zaatakować „Romka”, kiedy ten miał zmierzać w stronę przedszkola, w celu odebrania swojego dziecka. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, według skruszonego gangstera, informacje o adresie placówki przedszkolnej miała przekazać im Dominika P, która również zasiadała na sali rozpraw, kiedy o wszystkim opowiadał Łukasz B.

 

Dominika była kiedyś ze „Skubolem” , ale kiedy „Skubola” zamknęli za bijatykę z meksykańskimi marynarzami w Gdyni, to pojechała na dyskotekę do Katowic i „zrobiła loda” takiemu bramkarzowi z Gieksy. Potem nawet przez jakiś czas była z nim w związku. To był policzek nie tylko dla „Skubola”, ale całej ekipy Ruchu

– powiedział „Baluś”.

 

Został dopytany przez sąd słowami: „Co zrobiła temu bramkarzowi?”

 

Zrobiła mu loda. A potem chyba chciała odkupić swoje winy i przekazała adres tego przedszkola, a także mieszkania jeszcze jednego „gieksiarza”

– odpowiedział.

 

Atak i tym razem miał nie dojść do skutku, ponieważ pod budynek podjechał bus, którym odjechały dzieci. Napaść na Daniela D. udało się im jednak skutecznie przeprowadzić za trzecim razem, w 2017 roku na terenie Katowic.

 

– „Romek” to duży dwumetrowy facet. Jak zobaczył, że w bmw otwierają się drzwi, wiedział, co się wydarzy i próbował uciekać. Z rozpędu połamał szlaban na parkingu, przewrócił się, potem trzymał się płotu i wył. A „Misiek” i „Dzidek” go obrabiali maczetami. Widziałem latające strzępy mięsa. „Dzidek” uderzał go maczetą trzymaną w obu dłoniach. Nie mogłem wyjść na frajera i tylko się przyglądać. Podszedłem i też zadałem mu trzy, cztery ciosy maczetą

– Opowiadał niegdyś członek gangu, a dziś „Mały świadek koronny”.

 

Warto wspomnieć, że biorący udział w tej akcji Paweł M. ps. „Misiek” był przez lata najbardziej znanym bojówkarzem Wisły Kraków, a zarazem przywódcą grupy „Wisła Sharks”. Po zatrzymaniu we Włoszech, również on zdecydował się pójść na współpracę z prokuraturą i obciążyć zeznaniami swoich dawnych kolegów.

 

Przy ataku na Damiana D., według zeznań „Balusia”, to „Misiek” dał w pewnym momencie sygnał, że pora uciekać.  Wówczas obydwaj mieli wsiąść do BMW i chcieli już odjeżdżać, jednak „Dzidek” najdłużej z nich zadawał rany „Romkowi”. Jak opowiadał Łukasz B., szef „Wisła Sharks” miał w drodze zarzucać „Dzidkowi”, że ten „za cholerę nie ma umiaru”.

 

Zaatakowany lider chuliganów katowickiego klubu przeżył, pomimo odniesienia tak poważnych obrażeń. Według medialnych doniesień, można śmiało mówić tu nawet o „przeżyciu cudem”.

 

Według treści zeznań, na zlecenie lidera „Psycho Fans” Łukasza L. ps. „Lucki”, kibol o pseudonimie „Celebryta” miał spalić ukryte na polach w Rudzie Śląskiej auto.

 

– Kazaliśmy mu po wszystkim zniszczyć obuwie, aby policja nie dopadła go po śladach. On zaczął jednak marudzić, że ma markowe buty za pięć stówek, więc odpaliliśmy mu po 300 zł

– opowiedział świadek.

 

W dniu ataku, na terenie Chorzowa doszło również do spotkania z większym gronem bojówkarzy „Białej Gwiazdy”, którzy do województwa śląskiego przyjechali na tzw. ustawkę. Według „Balusia” wrażenie wywarło na nim to, jak członkowie „Wisła Sharks” przechwalają się przeprowadzonymi brutalnymi atakami.

 

– Byłem zszokowany, bo oni wszyscy już wiedzieli, że zrobiliśmy „Romka”. U nas o takich akcjach wiedziało niewielkie grono ludzi, a oni się tym wręcz przechwalali. „Misiek” opowiadał z dumą, że chyba przebił „Romkowi” płuco. A „Dzidek” chodził i powtarzał: „dobrze tej kurwie, dawać mi następnego, bo wilkołak jest głodny”. To mną wstrząsnęło, bo ledwo wróciliśmy z jednej roboty, a on już chciał wyciąć kolejna osobę

– wyjaśniał „Baluś”.

 

Podczas rozprawy, skruszony gangster opowiedział też o innym ataku, w którym życie stracił Dariusz D., znany człowiek w środowisko pseudokibiców Górnika Zabrze. Zdaniem „małego świadka koronnego”, ta akcja była dosyć spontaniczna.

 

– To nie było zaplanowane. Niewielka ekipa Psycho Fans wraz z grupą małolatów pojechała tam zamalowywać na murach emblematy Górnika. Kiedy już wracaliśmy, nagle mignęło nam jadące auto Dariusza P.

– mówił były szef „wywiadu grupy” przed sądem.

 

Po dostrzeżeniu pojazdu, którym poruszał się Dariusz P., ludzie z „Psycho Fans” zaczęli go szukać. Ten w pewnym momencie miał wyjechać wprost na samochód Łukasza B.

 

– Zatrzymał się, popatrzył na nas, po czym wyskoczył z auta i zaczął uciekać pieszo. „Gała” i „Ruby” kijami rozwalili jego wóz, a małolaty ruszyły za nim w pościg. Czekaliśmy, bo nie wiedziałem, czy go dopadli, czy nie. W końcu wsiadłem do auta i pojechałem zobaczyć, co się stało. Dariusz P. leżał na skrzyżowaniu, wyglądał, jakby uszło z niego życie

– zeznał „Baluś” przed sądem.

 

Zaatakowany nie odzyskał przytomności i zmarł w szpitalu. Napastnicy uciekli w kierunku Bytomia mając świadomość, że zgodnie z procedurami w poszukiwanie sprawców zaangażowane zostaną w pierwszej kolejności policyjne patrole jedynie na terenie Rudy Śląskiej. W samochodzie uciekinierów miało dojść do kolejnej kłótni dotyczącej zbyt dużej brutalności niektórych z nich.

 

– Już w aucie doszło do awantury. Jeden z chłopaków zaczął gadać, że „Kajo” przesadził, bo w chuj skakał P. po głowie. A „Kajo” nic sobie z tego nie zrobił. Powiedział, że mu się należało, bo był z Górnika

– wspominał Łukasz B.

 

„Psycho Fans” zdołali zdobyć też nagranie z monitoringu jednego ze sklepów, na którym zarejestrowano moment ataku. Nagranie to zostało później przekazane za pośrednictwem kibiców GKS-u Katowice fanom Górnika Zabrze oraz opublikowane w sieci, co miało na celu obalenie plotek na temat rzekomego zaatakowania Dariusza P. przy użyciu maczet.

 

„Baluś” opowiadał też m.in. o tym jak chorzowscy bojówkarze okradli nielegalną fabrykę papierosów prowadzoną przez gang pseudokibiców Zagłębia Sosnowiec. Przy akcji tej mieli posłużyć się nadajnikiem GPS. Mówił też o krwawej „ustawce” umówionej z bojówkami sosnowieckiego klubu oraz BKS-u Bielsko Biała. Ustalono wówczas, że w bijatyce wezmą udział tylko chuligani urodzeni w 1990 roku.

 

– Przywódca bojówki BKS-u przyniósł nam dowody osobiste do sprawdzenia, ale „Maślak” powiedział, że wszyscy jesteśmy chuliganami i sobie ufamy

– relacjonował tamto zdarzenie „Baluś”.

 

W tym brutalnym starciu, ostatecznie chuligani chorzowskiego Ruchu mieli ponieść porażkę.

 

Przesłuchanie „Balusia” w sądzie zakończyło się pewnym incydentem. Partnerka jednego z oskarżonych skierowała bowiem obraźliwe słowa w kierunku opuszczającego salę byłego członka „Psycho Fans”.

 

– Ty gruba konfidencka ku***!

– wykrzyczała w sądzie kobieta.

 

 

Źródło: katowice.wyborcza.pl ; realnefakty.pl

Fot.: YouTube/Niebiescypl (zrzut ekranu)

 

 

 

Patryk Vega to reżyser, którego filmom z reguły towarzyszą spore kontrowersje. Dla wielu widzów bowiem, jego filmy są przesadzone w swej fabule oraz sztucznie wytwarzają emocje, a on sam stara się robić z siebie celebrytę przez częstą aktywność w internecie przy okazji promowania swoich produkcji. Reżyserowi zarzucano też współpracę z gangsterami przy tworzeniu niektórych z filmów. Teraz Vega wymienił filmiki o ironicznej treści z… polską policją.

 

Nadchodzi premiera filmu „Bad Boy”, w którym zagrają m.in. znani piłkarze: Sławomir Peszko oraz Kamil Grosicki. Ma on opowiadać fikcyjną historię, jednak opartą na wydarzeniach z różnych części Polski, które miały związek ze środowiskiem pseudokibiców oraz przestępczą działalnością ich grup. W czasie kiedy Vega promuje tę produkcję, Interpol wciąż poszukuje Magdaleny Kralki, kobiety z małopolskiej grupy przestępczej określanej jako tzw. „gang Zielonych”. Była ona partnerką jednego z braci Z.- szefów tej właśnie grupy, którzy swoją kryminalną karierę zaczynali jako osoby wywodzące się ze środowiska kiboli sympatyzujących z Cracovią, a z czasem stworzyli swój własny gang niezależnie od największej bojówki pseudokibiców „Pasów”.

 

Kiedy niedoszły szwagier Kralki został zastrzelony przy okazji policyjnej akcji, a jej partner wraz z trzecim z braci i innymi kompanami trafił za kratki, ona przejęła stery nad interesami gangu.

 

Kobieta znalazła się w gronie osób, które otrzymały fikcyjne „bilety lotnicze”. Mowa tu o akcji polskiej policji w internecie, przy okazji której w humorystyczny sposób prezentowane są poszukiwane osoby, którym policja zapewnia darmowy lot do Polski.

 

Dziś darmowy bilet od Policji otrzymuje Pani Magdalena Kralka.➡️ https://bit.ly/37gNbZN

Gepostet von Polska Policja am Mittwoch, 22. Januar 2020

 

W zaistniałej sytuacji, Patryk Vega umieścił w internecie film, w którym mówi o swoich staraniach mających na celu sprowadzenie Magdaleny Kralki do Polski na premierę „Bad Boy”. W nagranym materiale, Vega apeluje do policjantów, aby nie wtargnęli na salę kinową z granatami hukowymi, ale zatrzymali poszukiwaną dopiero na bankiecie po seansie. Na to nagranie, w kreatywny sposób, postanowił odpowiedzieć z humorem rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji oficer Mariusz Ciarka.

 

Zobaczcie sami!

 

Apel do polskiej policji

Patryk Vega: apel do polskiej policji w sprawie Magdaleny Kralki poszukiwanej przez Interpol.

Gepostet von Patryk Vega am Sonntag, 26. Januar 2020

 

Odpowiedź na apel Patryka Vegi kierowany do Policji 😉🚔🚨

Gepostet von Polska Policja am Montag, 27. Januar 2020

 

Zobacz też:

Bracia pseudokibice i ich brutalny gang. Jeden został zastrzelony, partnerki drugiego szuka cała Europa

 

Źródło: Krakowwpigulce.pl ; Facebook/@PatrykVegaOfficial ; Facebook/@PolicjaPL

Fot.: Flickr ; Facebook

 

Ostatnio dość głośno zrobiło się o wywiadzie Artura Szpilki dla strony sporteuro.pl. Bokser poruszał tam tematy m.in. swojej przeszłości, kiedy to niejednokrotnie miał okazję bić się z kibicami przeciwnej drużyny oraz kontaktować się z osobami ze świata przestępczego.

 

Artur Szpilka to jeden z bardziej rozpoznawalnych polskich bokserów. Jego popularność wynika z ciekawej przeszłości, różnych wpadek, aktywności w social mediach oraz sukcesie w boksie. Nie tak dawno „Szpila” po sromotnej porażce z Wilderem zmienił kategorię wagową z ciężkiej do junior ciężkiej, którą ma zamiar teraz zawojować. Wobec tego o bokserze sporo się mówi w kontekście jego ewentualnych walk w najbliższym czasie. On sam postanowił też udzielić bardzo rozbudowanego wywiadu dla portalu sporteuro.pl, w którym opowiada o swojej karierze, ale również o przeszłości. Szczególną uwagę mogły przykuć jego wypowiedzi na temat ustawek oraz kontaktów z wysoko postawionymi kibolami.

 

Wieliczanin nigdy nie krył się ze swoimi dawnymi sympatiami kibicowskimi. W młodzieńczych latach był on fanatykiem Wisły Kraków i nie raz z powodu zamiłowania do bójek oraz konkretnego krakowskiego klubu wdawał się w różne uliczne walki. We wspomnianym wywiadzie opowiedział o swoim kontakcie z dawnym liderem grupy „Wisła Sharks” – Pawłem M. ps. „Misiek”. „Jesteśmy w Galerii Krakowskiej, idziemy sobie jak gdyby nigdy nic. I stoją „Misiek” z „Młodym”. Z „Młodym” się przywitałem, z „Miśkiem” tak za bardzo nie wiedziałem, bo w końcu miał swoje sprawy z moim przyjacielem. Od razu zaczął tak delikatnie podnosić głos. Abababa! Mówię: Ty, weź że się uspokój. Co ty się, kurwa, tu wydzierasz. Chodź na pole. No i gadka taka jak z tobą teraz, czyli grzecznie, kulturalnie. Chociaż mówił pewnie siebie. Byłem gotowy, że jak coś powie nie tak, to ściągam go od razu.”

 

Gdy prowadzący wywiad stwierdził, że „Misiek” mógł mieć nóż to Szpilka odpowiedział: „Mógł mieć, ale ja byłem na to gotowy. Byłem na takim bezpiecznym dla siebie dystansie. Byłem tak blisko, jak teraz z tobą, tylko stałem. Wiedziałem, że coś powie, to od razu buch. Ale nic nie powiedział. Czemu gadałem z Widzewem? Bo to są moi przyjaciele. Czemu byłem tam w koszulce „ludzie honoru”? Bo dostałem tę koszulkę. I ja mam to w nosie, czy to Wisła, czy to Lechia. Po prostu siedzieliśmy, poznaliśmy się i tyle. No to on znowu o tego „Żyda”, z którym się znałem. A ty co, nie pamiętasz, jak się z „Masterem” kumplowałeś? Dokładnie taka gadka. On takim moralizatorskim tonem: Ale my teraz nie, bo my teraz jesteśmy Wisła. Ja na to tak się uśmiechnąłem, że jak jesteś ostry chłopak, to coś mówisz. A on wtedy powiedział normalnie: No to jak tak, to nie jesteś już w Wiśle. Wystosujemy pismo na SKWK, że jesteś personą non grata. Mówię: Dobra, no to nie. I każdy poszedł w swoją stronę”.

 

Szpilka w swoim wywiadzie opowiedział także o tym, jak po wspomnianych wyżej zajściach musiał, z niektórymi „Sharksami” się bić i podczas walki z jednym uszkodził sobie rękę. Wspominał jednak również o tym, jak bił się z kibicami Cracovii oraz jak pokonywał tych najwyżej z nich postawionych. „Szpila” również przyznał się, że sam kiedyś został pobity przez fanów „Pasów” pod szkołą, do której uczęszczał: Było ich chyba z piętnastu, ja sam. No i pierwsze co: Ty kur**, wiślacka! Ja nie zastanawiając się od razu pierwszego chłopaka w zęby. Pierwszy dostał, no i… dalej już nic nie pamiętam. Pamiętam tylko jak leżałem, miałem poprzedzierane pięści, noże powbijane w nogi. Garnitur na kolanach pozdzierany, bo tak mnie kopali, z tak siłą. Tak, wtedy mnie dopadli, wtedy dostałem największy wpiernicz od Cracovii”.

 

Źródło: sporteuro.pl

Foto: TV Niebiescy

Kilka miesięcy temu w Krakowie miała miejsce brawurowa akcja policji, w którą zaangażowani zostali antyterroryści. Dzięki sprawnie przeprowadzonym działaniom najprawdopodobniej udało się zapobiec rozlewowi krwi pod jednym z centrów handlowych w stolicy Małopolski. Teraz w tej sprawie pojawiają się nowe informacje.

 

Akcja została przeprowadzona przez policję tuż po jednym z sierpniowych weekendów. To wtedy właśnie około godz. 7 pod krakowskim M1 dojść miało do krwawego starcia pomiędzy zagranicznymi gangsterami a polskimi bojówkarzami sympatyzującymi z krakowskim klubem piłkarskim. Według medialnych doniesień chodziło o pseudokibiców Cracovii.

 

W akcję zaangażowanych było kilkudziesięciu funkcjonariuszy, którzy doprowadzili do zatrzymania na tamtejszym parkingu ponad 20 osób. Większość z nich to mężczyźni pochodzący z Czeczenii, ale znaleźli się w tej grupie również Ormianie. Zatrzymano też paru Polaków

 

W samochodach, którymi w rejon Alei Pokoju przybyli podejrzani imigranci znaleziono przedmioty zabronione polskim prawem. Były tam m.in. noże, gazy obronne, jak i też broń palna. Gang oparty na pochodzących z Kaukazu obywatelach Rosji i Ormianach miał rozliczyć się z grupą przestępczą opartą na pseudokibicach klubu sportowego Cracovia. Najpewniej miało dojść pod centrum handlowym do tzw. „ustawki” lub nawet strzelaniny. Konflikt między gangsterami dotyczył nielegalnych interesów realizowanych na terenie krakowskich targowisk, m.in. na Placu Bieńczyckim.

 

Spora część zatrzymanych mieszkała już od pewnego czasu w Krakowie, jednakże niektórzy mieli przybyć do Krakowa z Warszawy i Kalisza. Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in.: Sulambek M., Mateusz Sz., Sebastian G., Alikhan B., Gagik S., Valid B., Hernikh G., Valid B. oraz Jakub W.

 

Jednym z ujętych pod M1 mężczyznbył też co ciekawe Chemil E.- kombatant wojny czeczeńsko-rosyjskiej. W konflikt zbrojny zaangażował się on w 1994 roku, a cztery lata później miał dowodzić operacją, w wyniku której oswobodzono Polaków pojmanych jako zakładników. Chemil E. przybył do Polski w 2000 roku i otrzymał status uchodźcy wojennego. Wystąpił on wówczas do miasta w celu otrzymania mieszkania socjalnego. W 2001 roku zrobiło się o nim głośniej, gdy krakowscy dziennikarze postanowili opisać przypadek jego burzliwej przeszłości. Były uczestnik wojny pomiędzy Czeczeńską Republiką Ikczeri a Federacją Rosyjską posiada od 2011 roku udziały w jednej z działających na terenie Krakowa firm.

 

Przy okazji posiedzenia aresztowego w sądzie, na korytarzu zjawiły się siostry, żony oraz znajomi zatrzymanych obcokrajowców. Jak pisze portal lovekrakow.pl uważają oni iż zatrzymania były w tym przypadku bezpodstawne.

 

Naszą linią obrony będzie przekonanie sądu, że doszło do przygotowań, a nie do usiłowania popełnienia przestępstwa – stwierdził jeden z adwokatów i zaznaczył, że obrona będzie dążyć do ustalenia czyja była odnaleziona w trakcie akcji policyjnej broń palna.

 

Inny z adwokatów ocenił też, że o tak wczesnej godziny nie było zagrożenia dla osób postronnych, gdy w poniedziałek około godz. 7 rano miały rozegrać się przestępcze porachunki pod krakowskim centrum handlowym M1.

 

 

/mb/

 

Źródło: tvp.info ; rmf24.pl ; lovekrakow.pl

Fot.: Facebook/policjaat112

 

 

W sporcie często dzieje się tak, że chociaż przez lata jest się ulubieńcem fanów, to szybko można stać się dla niektórych kibiców antybohaterem. Jeden ze sławnych piłkarzy przekonał się o tym dobitnie w ostatnim czasie, a mowa tu o Zlatanie Ibrahimoviciu, legendarnym już reprezentancie Szwecji oraz zawodnikowi klubu Los Angeles Galaxy.

 

Chuligani i bojówki utożsamiające się z piłkarskimi drużynami często udowadniały, że są zdolne do czynów, uznawane przez większość ludzi za delikatnie mówiąc niemoralne. To co wydarzyło się w Szwecji jest komentowane przez fanów piłki na świecie, którzy często nie kryją wyjątkowego zbulwersowania zważywszy na okoliczności całego zajścia, którego ofiarą stał się słynny Ibrahimović.

 

Chociaż 38-letni piłkarz występuje obecnie w amerykańskim Los Angeles Galaxy, to wśród sympatyków szwedzkiego Malmoe FF był wspominany z sentymentem i sympatią jako były zawodnik. To tam popularny „Ibra” rozpoczynał swoją seniorską karierę sportową w latach 1999-2001. Teraz jednak zupełnie uległo to zmianie, przynajmniej w gronie radykalnych fanów klubu.

 

W internecie pojawiło się nagranie, na którym zarejestrowano podpalenie odsłoniętego w październiku pomnika Zlatana Ibrahimovicia. Czynu tego dokonać mieli kibole sympatyzujący z Malmoe FF rozwścieczeni faktem, iż ich ulubieniec zadeklarował wsparcie dla innego zespołu grającego w szwedzkich rozgrywkach- Hammarby IF. Gwiazdor został właścicielem około 25 % akcji tego właśnie klubu.

 

Na podpaleniu pomnika przez nie zidentyfikowanych sprawców się nie skończyło. Fani klubu z Malmoe, dla których „Ibra” stał się prawdziwym wrogiem, postanowili udać się pod znajdujący się w Sztokholmie dom piłkarza. To czego tam się dopuścili, mogło wstrząsnąć wieloma fanami Ibrahimovicia, ponieważ wnioskować można, że grupa fanów Malmoe FF życzy zawodnikowi… śmierci.

 

Wandale umieścili na drzwiach domu piłkarza napis „Judas”, a na wycieraczce pozostawić mieli karton, na którym zapisano „Judas… R.I.P.” Obok rozrzucone zostały dodatkowo zdechłe ryby.

 

W sprawie incydentu do jakiego doszło w Sztokholmie, pod posiadłością piłkarza, wszczęte zostało śledztwo. Warto pamiętać, że Zlatan Imbrahimović zapowiadał, że planuje powrócić jeszcze na europejskie boiska. Jak podają sportowe media, piłkarzem zainteresowane mają być niektóre kluby z włoskiej Serie A.

 

Internet obiegły zdjęcia spod domu piłkarza, jak również nagranie z podpalenia jego pomnika, na którym słychać również określenie „Judas” wykrzykiwane, kiedy monument staje w płomieniach.

 

 

 

 

Źródło: thesun.co.uk ; gp24.pl ; sportowefakty.wp.pl ; Twitter/@Troll_Footbal ; Twitter/@SunSport

 

W ostatnich latach niejednokrotnie policja przeprowadzała duże akcje wymierzone w zorganizowaną przestępczość opartą na ludziach wywodzących się ze środowiska pseudokibiców. Wcześniej opisywaliśmy niejednokrotnie sprawę rozbicia gangów pseudokibiców Wisły Kraków i Ruchu Chorzów, przy których rozpracowaniu pomogły policji zeznania osób, wcześniej pełniących ważne role w środowisku bojówkarzy z Małopolski i Śląska. Teraz doszło do rozbicia i zatrzymań wśród członków gangu złożonego z bojówkarzy utożsamiających się z Widzewem Łódź, którego fani utrzymują sojusznicze relacje właśnie z krakowską Wisłą oraz chorzowskim Ruchem.

 

Jak poinformował portal tvp.info, zatrzymanych zostało na przełomie października i listopada osiem osób związanych ze zorganizowaną przestępczością. Wśród nich mają być oprócz bojówkarzy Widzewa Łódź, również osoby sympatyzujące z innymi zaprzyjaźnionymi klubami (tzw. zgodami). Do aresztu trafiło finalnie sześciu podejrzanych, a dwóch musi regularnie stawiać się na komendzie policji.

 

Zatrzymani mieli uczestniczyć w procederze sprowadzania do Polski hurtowych ilości narkotyków. Zakazane substancje miały trafiać do naszego kraju z Hiszpanii, jednak jak podają media, gangsterzy mieli uczestniczyć również w transporcie narkotyków z Holandii na teren Irlandii.

 

Do Polski, członkowie gangu odpowiedzą m.in. za przemyt 400 kg marihuany z Hiszpanii. Narkotyk miał być transportowany wewnątrz pudeł, w których przewożone są z reguły cytrusy.

 

Policja deklaruje, że nie jest to zamknięte śledztwo i bardzo możliwe są kolejne zatrzymania w ramach walki ze zorganizowaną przestępczością, w którą zaangażowani byli pseudokibice. W ramach śledztwa ustalane mają być teraz szczegóły dotyczące współpracy między bojówkarzami Widzewa Łódź, a takich klubów jak Elana Toruń, Ruch Chorzów i Wisła Kraków. Kibice tych klubów tworzą od kilku alt koalicję określaną w środowisku jako WRWE.

 

Gang kojarzony jako bojówka Widzewa Łódź kierowany był przez Adama Zająca ps. „Zajcu”, który wcześniej występował jako zawodnik MMA oraz Michała G. ps. „Gąsior”. „Zajcu” jest obecnie poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania, a „Gąsior” zdecydował się samemu zgłosić do prokuratury. Możliwe, że to właśnie zeznania złożone przez Michała G. w dużym stopniu przyczyniły się do zatrzymania oraz postawienia zarzutów innym członkom grupy przestępczej.

 

 

 

Źródło: tvp.info ; dzienniklodzki.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Jak widać masowe zatrzymania pseudokibiców Wisły mają różnorakie konsekwencje. Również takie, że w miejscach gdzie od lat „rządziła” Wisła, a osiedla sympatyzowały z tym klubem, teraz coraz śmielej poczynają sobie kibice Cracovii.

 

To jednak, co widać na poniższym nagraniu pokazuje bezkarność kiboli i doskonale opisuje atmosferę jaka panuje w dużej części Krakowa. Jak długo ma trwać kibolski dyktat? Czy normalne jest aby kilkudziesięcioosobowa grupa w biały dzień terroryzowała osiedle?

 

 

/red./

Za: Youtube.com

Foto: zrzut z Youtube.com/zdjęcie poglądowe

W tym tygodniu, na europejskich stadionach odbywają się kolejne piłkarskie zmagania w ramach eliminacji do Euro 2020. Mecze te rozgrzewają fanów piłki nożnej na całym kontynencie, ale są też niejednokrotnie okazją, aby przed lub po spotkaniu reprezentacji dochodziło do starć pseudokibiców. Tak też było w tym przypadku.

 

W chorwackim mieście Split doszło do rozróby na terenie jednego z tamtejszych hoteli. W bójce wzięli udział chuligani utożsamiający się z Chorwacją, którzy starli się z bojówkarzami z Węgier. Co warte zauważenia, ekipę węgierską wspierali krewcy chuligani z Polski.

 

Do starcia doszło w związku ze zbliżającym się meczem eliminacyjnym pomiędzy Chorwacją a Węgrami, który odbędzie się dziś wieczorem, właśnie na stadionie w Splicie. Gorąco pod hotelem zrobiło się, gdy przybyli tam chorwaccy fani, wiedzący o tym, iż tam właśnie zameldowali się kibice reprezentacji Węgier. W środku jednak przebywała w tym czasie jedynie niewielka grupa osób, które przybyły wspierać węgierską reprezentację. Kiedy jednak większa ilość osób dowiedziała się będąc na plaży o przybyciu Chorwatów pod hotel, wówczas postanowili ruszyć tam w celu fizycznego skonfrontowania się z chorwacką ekipą.

 

Na miejsce starcia dotarła także policja, co w konsekwencji doprowadziło do tego, że również z funkcjonariuszami starli się pseudokibice. W wyniku działań policji udało się aresztować jednego Węgra oraz 23 Chorwatów. Jeden z Polaków musiał natomiast trafić do szpitala w wyniku odniesionych obrażeń.

 

Chorwacki portal index.hr informując o tym, że węgierscy chuligani byli wspierani przez osoby z Polski przytoczył nawet nazwy klubów, z którymi najprawdopodobniej sympatyzować mieli polscy bojówkarze. Pojawiły się tam sugestie, że byli to fani Legii Warszawa oraz co ciekawe Pogoni Szczecin. Kibice tych dwóch polskich drużyn utrzymywali ze sobą swego czasu sojusz, w kibicowskim żargonie określany jako tzw. „zgoda”. Sześć lat temu jednak takowa koalicja została oficjalnie zakończona, choć wielu sympatyków obydwu drużyn zapewne do dzisiaj utrzymuje dobre relacje.

 

Początek meczu Chorwacja-Węgry zaplanowany jest na godz. 20:45. O tej samej porze rozpocznie się spotkanie Łotwa-Polska.

 

 

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl ; index.hr

Fot.: Facebook/Freedom.for.ultra