Jak widać masowe zatrzymania pseudokibiców Wisły mają różnorakie konsekwencje. Również takie, że w miejscach gdzie od lat „rządziła” Wisła, a osiedla sympatyzowały z tym klubem, teraz coraz śmielej poczynają sobie kibice Cracovii.

 

To jednak, co widać na poniższym nagraniu pokazuje bezkarność kiboli i doskonale opisuje atmosferę jaka panuje w dużej części Krakowa. Jak długo ma trwać kibolski dyktat? Czy normalne jest aby kilkudziesięcioosobowa grupa w biały dzień terroryzowała osiedle?

 

 

/red./

Za: Youtube.com

Foto: zrzut z Youtube.com/zdjęcie poglądowe

W tym tygodniu, na europejskich stadionach odbywają się kolejne piłkarskie zmagania w ramach eliminacji do Euro 2020. Mecze te rozgrzewają fanów piłki nożnej na całym kontynencie, ale są też niejednokrotnie okazją, aby przed lub po spotkaniu reprezentacji dochodziło do starć pseudokibiców. Tak też było w tym przypadku.

 

W chorwackim mieście Split doszło do rozróby na terenie jednego z tamtejszych hoteli. W bójce wzięli udział chuligani utożsamiający się z Chorwacją, którzy starli się z bojówkarzami z Węgier. Co warte zauważenia, ekipę węgierską wspierali krewcy chuligani z Polski.

 

Do starcia doszło w związku ze zbliżającym się meczem eliminacyjnym pomiędzy Chorwacją a Węgrami, który odbędzie się dziś wieczorem, właśnie na stadionie w Splicie. Gorąco pod hotelem zrobiło się, gdy przybyli tam chorwaccy fani, wiedzący o tym, iż tam właśnie zameldowali się kibice reprezentacji Węgier. W środku jednak przebywała w tym czasie jedynie niewielka grupa osób, które przybyły wspierać węgierską reprezentację. Kiedy jednak większa ilość osób dowiedziała się będąc na plaży o przybyciu Chorwatów pod hotel, wówczas postanowili ruszyć tam w celu fizycznego skonfrontowania się z chorwacką ekipą.

 

Na miejsce starcia dotarła także policja, co w konsekwencji doprowadziło do tego, że również z funkcjonariuszami starli się pseudokibice. W wyniku działań policji udało się aresztować jednego Węgra oraz 23 Chorwatów. Jeden z Polaków musiał natomiast trafić do szpitala w wyniku odniesionych obrażeń.

 

Chorwacki portal index.hr informując o tym, że węgierscy chuligani byli wspierani przez osoby z Polski przytoczył nawet nazwy klubów, z którymi najprawdopodobniej sympatyzować mieli polscy bojówkarze. Pojawiły się tam sugestie, że byli to fani Legii Warszawa oraz co ciekawe Pogoni Szczecin. Kibice tych dwóch polskich drużyn utrzymywali ze sobą swego czasu sojusz, w kibicowskim żargonie określany jako tzw. „zgoda”. Sześć lat temu jednak takowa koalicja została oficjalnie zakończona, choć wielu sympatyków obydwu drużyn zapewne do dzisiaj utrzymuje dobre relacje.

 

Początek meczu Chorwacja-Węgry zaplanowany jest na godz. 20:45. O tej samej porze rozpocznie się spotkanie Łotwa-Polska.

 

 

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl ; index.hr

Fot.: Facebook/Freedom.for.ultra

 

 

 

W Sądzie Okręgowym w Katowicach ruszył proces członków bojówki Psycho Fans utożsamiającej się z klubem Ruch Chorzów. Ta ekipa pseudokibiców zdołała stworzyć groźną grupę przestępczą ze zorganizowanymi strukturami.

 

Na ławie oskarżonych zasiadło około pięćdziesięciu osób związanych ze środowiskiem kiboli chorzowskiego Ruchu. Ich proces rozpoczął się we wtorek 8 września, a treść zeznań jakie się pojawiają już są dla wielu osób wstrząsające. Rozprawy należących do bojówki mężczyzn zabezpieczane są nawet przez policyjnych antyterrorystów.

 

Jak informują media struktury gangu Psycho Fans posiadać miały specjalną komórkę do tzw. działań bojowych, fundusz pomocy dla aresztowanych członków grupy oraz wywiad pozyskujący cenne dla gangsterów informacje.

 

Wśród zarzutów jakie stawia się ludziom tworzącym chorzowski gang znalazły się m.in. udział w ustawkach, handel narkotykami i ciężkie pobicia. W ramach swojej działalności w ostatnich latach członkowie Psycho Fans współpracowali z Wisła Sharks, czyli gangiem pseudokibiców Wisły Kraków, a także zaprzyjaźnionymi bojówkami Widzewa Łódź oraz Elany Toruń.

 

Z pseudokibicami Górnika Zabrze oraz GKS Katowice, członkowie Psycho Fans mają przestępcze porachunki, które niejednokrotnie wiązały się z brutalnymi akcjami wymierzonymi w ludzi związanych z konkurencyjnymi grupami.

 

Jeździliśmy po miastach i szukaliśmy kibiców „Górnika” czy „GieKSy”, których można było pobić – mówił podczas rozprawy Łukasz B.

 

Zeznania Łukasza B., jednego z oskarżonych w procesie przeciwko Psycho Fans, mogą być dla sporego grona czytelników wręcz szokujące. Zeznając opowiadał on zarówno o mrożących krew w żyłach działaniach jakie chorzowscy bojówkarze podejmowali na terenie kraju, jak i też poza Polską.

 

Mieliśmy style od łopat i kilofów. Kibice Banika byli wystraszeni, nie chcieli podjąć walki i przebili się przez barykadę – opisywał podczas zeznań Łukasz B. przestępczą akcję jaką ludzie z Psycho Fans przeprowadzili w czeskiej Ostrawie. Tamtejsi kibice mają być zaprzyjaźnieni z sympatykami GKS Katowice, a także utrzymywać kontakty z tymi utożsamiającymi się z Górnikiem Zabrze, wielkim rywalem Ruchu Chorzów.

 

Jedno z wydarzeń, które odbiło się zarówno w kibicowskim środowisku, jak i też mediach echem, a którego również dotyczy procesu gangsterów z Psycho Fans, to krwawy atak na Jarosława P. ps. „Lotek”. Osoby znanej w środowisku pseudokibiców Górnika Zabrze, który jest określany nawet liderem fanów Górnika. Swój udział w ataku na jego osobę miała kobieta- Wiktoria Sz., która umówiła się z „Lotkiem”. Po zwabieniu go do swego domu zachęciła go ona do wyjścia na spacer. W rzeczywistości „wystawiła” go ona członkom Psycho Fans.

 

Jarosław P. miał być bity przez kilkunastu oprawców uzbrojonych w młotki, maczety i pałki. Te wstrząsające sceny miały miejsce na Śląsku w październiku 2015 roku. O tamtym zajściu również opowiedział podczas rozprawy Łukasz B.

 

Krzyczał, jakby umierał. Nie uderzyłem go ani razu. Po pierwsze nie mogłem się do niego dopchać, po drugie, kiedy słyszałem jego jęki, uznałem, że nie przyłożę do tego ręki. Po tym napadzie „Lotek” długo leżał w śpiączce – zrelacjonował atak na lidera Torcidy , członek konkurencyjnego Psycho Fans.

 

Kolejna rozprawa członków chorzowskiej grupy zaplanowana jest na 29 października.

 

O gangu Psycho Fans pisaliśmy również w poniższym artykule:

Wstrząsające opowieści pseudokibica o działaniach bojówki! Był członkiem gangu, teraz wyjawia prawdę

 

 

 

Źródło: tvp.info ; wp.pl

Fot.: YouTube/Niebiescypl

Na terenie Małopolski niejednokrotnie dochodziło do krwawych starć bojówkarzy utożsamiających się ze zwaśnionymi drużynami piłkarskimi, które kończyły się śmiercią. Podczas brutalnych ataków tego typu, często używane są niebezpieczne narzędzia takie jak np.: noże, maczety, tasaki czy też gazy pieprzowe. W sprawę wyroku dotyczącego jednego z ataków pseudokibiców zaangażował się nawet minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

 

Sprawa dotyczy śmiertelnego pobicia sympatyzującego z Wisłą Kraków Dariusza D. ps. „Dziekan”. Do zdarzenia doszło we wrześniu 2012 roku, pod Multikinem przy ul. Dobrego Pasterza w Krakowie. Podczas starcia zwaśnionych grup, „Dziekan” miał otrzymać ciosy zadane ostrym narzędziem w plecy i w wyniku odniesionych ran zmarł. Pobici zostali tamtego dnia również Grzegorz D., Piotr Ż., Grzegorz O., Hubert J., Łukasz G., Michał M. oraz Jarosław B. Podczas śledztwa ustalono, że 12 z uczestników bójki miało posiadać w jej trakcie niebezpieczne przedmioty.

 

W głównym procesie w sprawie opisanego zdarzenia, na ławie oskarżonych zasiadło 22 fanów „Pasów” i jeden „Białej Gwiazdy”. Poddali się oni dobrowolnie karze otrzymując wyroki w wysokości od 2 i pół roku do 5 lat pozbawienia wolności, a dodatkowo zadeklarowali zapłatę 85 tysięcy złotych córce zabitego Dariusza D. oraz 10 tysięcy złotych pobitemu pod Multikinem Piotrowi Ż.

 

Jako ostatni w ręce policji wpadł jednak dopiero w 2015 roku Marek D., który został zatrzymany na terenie Gdańska. Mężczyzna nie przyznawał się do udziału w krwawym zajściu w rejonie ul. Dobrego Pasterza i deklarował, że dwa lata przed tym zdarzeniem przestał kibicować Cracovii. W jego opinii został on pomówiony przez motywowanego chęcią zemsty Wojciecha M. ps. „Talerz”, gdyż mieli skonfliktować się w czasach szkolny. Ten jednak zaprzeczył takowym informacjom.

 

26-letni Marek D. usłyszał prawomocny wyrok półtora roku więzienia. Kasację od niego złożył jednak minister Zbigniew Ziobro, który podzielając stanowisko prokuratury i sądu apelacyjnego uznał, że zdarzenie pod Multikinem było pobiciem, a nie ustawką wrogich grup, w związku z czym pobitym należą się nawiązki finansowe. Część komentujących tę sprawę dziennikarzy i internautów zwraca uwagę na fakt, że w wyniku takiego postawienia sprawy, Marek D. będzie musiał przekazać pieniądze sympatykom Wisły Kraków, którzy również mogli być zaangażowani w brutalną działalność miejscowych pseudokibiców.

 

Mężczyzna zapłacił również kwotę 4 tysiecy złotych zadośćuczynienia córce nie żyjącego Dariusza D.

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Krakowska policja przeprowadziła działania, których efektem jest zatrzymanie trzech mężczyzn, którzy mieli pobierać haracze od miejscowych małych przedsiębiorców. W internecie pojawiło się nagranie z akcji funkcjonariuszy.

 

Zatrzymani mieli być w opinii policji wyjątkowo brutalni przy okazji prowadzenia swoich przestępczych działań. Haracze pobierali oni na terenie Krakowa, najprawdopodobniej w rejonie Starego Miasta. Jak przekazała policja, przestępcy byli powiązani ze środowiskiem pseudokibiców.

 

Cała trójka usłyszała już zarzuty kradzieży rozbójniczej, fałszowania dokumentów, gróźb karalnych, jak również używania przemocy oraz groźby wywierania wpływu. Podejrzanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani na okres dwóch miesięcy – powiedział cytowany przez lovekrakow.pl Sebastian Gleń, rzecznik prasowy małopolskiej policji.

 

W związku z posiadanymi przez policjantów informacjami, że mężczyźni mogą być uzbrojeni i niebezpieczni, przy ich zatrzymaniu wykorzystano antyterrorystów z Krakowa, a także z Rzeszowa. Funkcjonariusze weszli do trzech mieszkań na terenie Nowej Huty ok. godz. 4 w celu zatrzymania przestępców.

 

Z informacji wynikało, że podejrzewani mogą posiadać w domu broń oraz inne niebezpieczne narzędzia, w związku z czym w zatrzymaniach uczestniczyli policyjni antyterroryści z Krakowa i Rzeszowa – powiedział rzecznik prasowy małopolskiej policji.

 

Dwóch zatrzymanych ma po 25, a trzeci z nich 29 lat. Zgodnie z decyzją sądu zostali oni aresztowani na okres dwóch miesięcy.

 

Cała trójka przewijała się w policyjnych kartotekach, byli karani za m.in. pobicia, narkotyki, włamania. W przeszukanych mieszkaniach funkcjonariusze zabezpieczyli gotówkę i podrabiane dokumenty – wymienia Sebastian Gleń.

 

Policja prosi o kontakt osób, które mogły ucierpieć na przestępczej działalności prowadzonej przez zarabiających na haraczach krakowskich pseudokibiców.

 

Kryminalni ustalają kolejnych pokrzywdzonych w tej sprawie. Osoby, które mogły paść ofiarą działalności tej grupy, prosimy o zgłaszanie się do Komisariatu Policji I w Krakowie – wyjaśnił rzecznik KWP w Krakowie.

 

W internecie opublikowano nagranie z zatrzymania podejrzanych w tej sprawie mężczyzn.

 

Akcja policji

Akca policja – haraczeWięcej: https://lovekrakow.pl/aktualnosci/pseudokibice-pobierali-haracze_32060.html

Gepostet von VIDEO LoveKraków.pl am Dienstag, 10. September 2019

 

 

Źródło: lovekrakow.pl ; TVN

Liderka krakowskiego gangu Magdalena Kralka chce wrócić do Polski. Kobieta żąda tzw. listu żelaznego, czyli dokumentu, który zapewni jej wolność do czasu zakończenia śledztwa. Jeśli sąd na to przystanie, Kralka zapowiada pełną współpracę.

 

Żądanie Kralki przesłał do sądu jej adwokat. Kobieta chce wrócić do Polski i zaangażować się w śledztwo, co oznacza, że poszłaby na współpracę z policją i wyjawiła prawdę nt. działalności jej grupy przestępczej. Otwarcie się liderki środowiska przestępczego mogłoby poważnie wstrząsnąć kryminalną sceną w Polsce i ujawnić na światło dzienne szokujące fakty.

 

Gdzie obecnie przebywa Magdalena Kralka? Tego nie wie nikt poza nią samą. Służby twierdzą, że kobieta może znajdować się dosłownie wszędzie, w każdym miejscu na ziemi. Jej namierzenie jest zatem niebywale trudne, wobec czego tylko żelazny list mógłby pozwolić nawiązać współpracę z kobietą.

 

Kralka stawia to za warunek niezbędny i nienegocjowalny. W innym przypadku kobieta boi się ryzyka ataków a nawet morderstwa. Jak przekazuje jej adwokat, klientka nie dopuszcza możliwości osadzenia jej w areszcie.

 

Magdalena Kralka objęła schędę w kryminalnym środowisku kibiców Cracovii Kraków po zabójstwie jej partnera, który wcześniej dowodził grupą. Jak ustaliły służby, kobieta rozwinęła gangi  zgromadziła ogromną fortunę, głównie na przemycie i sprzedaży narkotyków. Dziś za Kralką krąży list gończy, zaś Interpol wystawił jej czerwoną notę.


Przez ostatnie dwa lata Centralne Biuro Śledcze Policji przeprowadziło sporą ilość akcji wymierzonych w gangi oparte na pseudokibicach, przez co sporo ważnych w tym środowisku osób trafiło za kratki. Sporo zatrzymań przy wsparciu antyterrorystów miało miejsce na terenie Małopolski oraz Śląska, a działania policjantom ułatwiły relacje niektórych z członków gangów, którzy mimo swojej przestępczej renomy zdecydowali się współpracować teraz z policją oraz prokuraturą i składać zeznania. To wszystko nie doprowadziło jednak do zupełnego wyeliminowania działalności przestępczej osób wywodzących się z bojówek pseudokibiców, a potwierdzają to m.in. wydarzenia, do jakich dochodziło w ostatnim czasie w Krakowie.

 

Jakiś czas temu informowaliśmy o spaleniu kilku samochodów jednej nocy w różnych częściach Krakowa. Według nieoficjalnych informacji, miały one wówczas stanąć w płomieniach na terenie takich dzielnic jak Czyżyny, Mistrzejowice, Prądnik Biały, gdzie spłonęło auto marki dodge oraz Podgórze Duchackie.

 

W tym ostatnim przypadku doszło do eksplozji BMW stojącego na jednym z parkingów w rejonie ulicy Halszki na osiedlu Kurdwanów. Siła i odgłos wybuchu był na tyle duży, że jak mówią okoliczni mieszkańcy, zatrzęsły się okna w budynkach przy kilku ulicach tej części miasta, a fragmenty zdetonowanego auta wylądować miały na balkonach mieszkań znajdujących się obok miejsca eksplozji. W jej następstwie doszło do pożaru, a płomienie w pewnym momencie sięgać miały ponad wysokość czteropiętrowego bloku. Ludzie wybiegali z klatek w celu ratowania swoich aut stojących obok płonącego BMW. Jeden z mężczyzn, który w pośpiechu wsiadł do swojego auta, aby zaparkować w innym miejscu miał sporo szczęście, gdyż moment po tym jak odjechał, doszło do kolejnej eksplozji w BMW, co spowodowane było zapewne dotarciem płomieni do baku z paliwem.

 

Zdaniem świadków wybuchu, na chwilę przed nim słychać było wystrzały z pistoletu, które mogli oddać sprawcy całego zajścia. Według tych relacji, miało być to kilku mężczyzn, którzy rzucili w kierunku stojącego tam luksusowego BMW granat, co doprowadziło do tak silnej eksplozji oraz pożaru. Napastnicy mieli szybko uciec z miejsca zdarzenia ulicą Wysłouchów.

 

Nagranie zarejestrowane w trakcie pożaru BMW na krakowskim Kurdwanowie:

Podpalony samochód

Na Kurdwanowie dresiarze podpalili w nocy samochód na środku osiedla, wokół kilkudziesięciu innych zaparkowanych. Ludzie wybiegali przestawić swoje auta. Została wezwana Straż Pożarna oraz Policja.

Gepostet von Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK am Dienstag, 23. Juli 2019

 

BMW, które stało się głównym celem tego ataku należało do Tomasza Z., który swego czasu sam miał być powiązany z działalnością bojówki utożsamiającej się z sympatykami Wisły Kraków. Również dodge, które spłonęło na Prądniku Białym należeć miało do osoby zaangażowanej w środowisko pseudokibiców „Białej Gwiazdy”. Najprawdopodobniej akcje te zostały przeprowadzone przez członków konkurencyjnego gangu bojówkarzy identyfikujących się z Cracovią.

 

Pojawia się też sporo informacji na temat tego, że tłem tego typu ataków i starć w ostatnim czasie pomiędzy gangami w Krakowie jest rywalizacja o wpływy na bramkach w lokalach, gdzie w stolicy Małopolski imprezuje duża liczba osób. Wcześniej, dochodziło również do ataków na klub Prozak znajdujący się blisko Rynku Głównego w Krakowie. Również za te akcje odpowiedzialne były osoby związane ze środowiskiem pseudokibiców „Pasów”, a ich celem bramkarze w tym lokalu, którzy mają mieć powiązania z ich konkurencją.

 

Nagrania z ataków na klub Prozak w Krakowie:

 

 

Dzień po eksplozji i spaleniu samochodu Tomasza Z. na parkingu w rejonie ul. Halszki, na krakowskim Kurdwanowie widziani mieli być zamaskowani i uzbrojeni w ostre narzędzia mężczyźni, którzy urządzali sobie swoiste „polowanie” na fanów Cracovii w rejonie ul. Witosa.

 

 

Źródło: Facebook/@PKKinfo ; YouTube/MK3605 Owszem. ; YouTube/PolishFans TV

Fot.: Pixabay

 

 

Kilka dni temu w Krakowie miała miejsce brawurowa akcja policji, w którą zaangażowani zostali antyterroryści. Dzięki sprawnie przeprowadzonym działaniom najprawdopodobniej udało się zapobiec rozlewowi krwi pod jednym z centrów handlowych w stolicy Małopolski. Teraz w tej sprawie pojawiają się nowe informacje.

 

Akcja została przeprowadzona przez policję w poniedziałkowy poranek. To wtedy właśnie około godz. 7 pod krakowskim M1 dojść miało do krwawego starcia pomiędzy zagranicznymi gangsterami a polskimi bojówkarzami sympatyzującymi z krakowskim klubem piłkarskim. Według medialnych doniesień chodziło o pseudokibiców Cracovii.

 

W akcję zaangażowanych było kilkudziesięciu funkcjonariuszy, którzy doprowadzili do zatrzymania na tamtejszym parkingu ponad 20 osób. Większość z nich to mężczyźni pochodzący z Czeczenii, ale znaleźli się w tej grupie również Ormianie. Zatrzymano też paru Polaków

 

W samochodach, którymi w rejon Alei Pokoju przybyli podejrzani imigranci znaleziono przedmioty zabronione polskim prawem. Były tam m.in. noże, gazy obronne, jak i też broń palna. Gang oparty na pochodzących z Kaukazu obywatelach Rosji i Ormianach miał rozliczyć się z grupą przestępczą opartą na pseudokibicach klubu sportowego Cracovia. Najpewniej miało dojść pod centrum handlowym do tzw. „ustawki” lub nawet strzelaniny. Konflikt między gangsterami dotyczył nielegalnych interesów realizowanych na terenie krakowskich targowisk, m.in. na Placu Bieńczyckim.

 

Spora część zatrzymanych mieszkała już od pewnego czasu w Krakowie, jednakże niektórzy mieli przybyć do Krakowa z Warszawy i Kalisza. Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in.: Sulambek M., Mateusz Sz., Sebastian G., Alikhan B., Gagik S., Valid B., Hernikh G., Valid B. oraz Jakub W.

 

Jednym z ujętych pod M1 mężczyzn jest też co ciekawe Chemil E.- kombatant wojny czeczeńsko-rosyjskiej. W konflikt zbrojny zaangażował się on w 1994 roku, a cztery lata później miał dowodzić operacją, w wyniku której oswobodzono Polaków pojmanych jako zakładników. Chemil E. przybył do Polski w 2000 roku i otrzymał status uchodźcy wojennego. Wystąpił on wówczas do miasta w celu otrzymania mieszkania socjalnego. W 2001 roku zrobiło się o nim głośniej, gdy krakowscy dziennikarze postanowili opisać przypadek jego burzliwej przeszłości. Były uczestnik wojny pomiędzy Czeczeńską Republiką Ikczeri a Federacją Rosyjską posiada od 2011 roku udziały w jednej z działających na terenie Krakowa firm.

 

W środę przy okazji posiedzenia aresztowego w sądzie, na korytarzu zjawiły się siostry, żony oraz znajomi zatrzymanych obcokrajowców. Jak pisze portal lovekrakow.pl uważają oni iż zatrzymania były w tym przypadku bezpodstawne.

 

Naszą linią obrony będzie przekonanie sądu, że doszło do przygotowań, a nie do usiłowania popełnienia przestępstwa – stwierdził jeden z adwokatów i zaznaczył, że obrona będzie dążyć do ustalenia czyja była odnaleziona w trakcie akcji policyjnej broń palna.

 

Inny z adwokatów ocenił też, że o tak wczesnej godziny nie było zagrożenia dla osób postronnych, gdy w poniedziałek około godz. 7 rano miały rozegrać się przestępcze porachunki pod krakowskim centrum handlowym M1.

 

 

 

Źródło: tvp.info ; rmf24.pl ; lovekrakow.pl

Fot.: Facebook/policjaat112

 

 

Paweł M. ps. „Misiek” to jeden z najbardziej znanych postaci w środowisku polskich chuliganów. Stworzył on w Małopolsce oparty na środowisku pseudokibiców gang „Wisła Sharks”. Wcześniej stał się popularnym gdy rzucił nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu włoskiej Parmy z Wisłą Kraków. Teraz jednak jest on osobą znienawidzoną przez swoich dawnych kolegów.

 

W ostatnich miesiącach policja rozbiła w dużej mierze struktury przestępcze stworzone przez bojówkarzy utożsamiających się z klubami sportowymi. Do skutecznych działań policji przyczyniły się zeznania ważnych w tym środowisku osób, wśród których znalazł się również lider bojówkarzy Wisły Kraków- Paweł M. ps. „Misiek”. Choć prokuratura jakiś czas temu zaprzeczy temu jakoby miał on mieć status świadka koronnego, to jednak jego zeznania mają być obszerne na kilkaset stron.

 

Teraz „Misiek” został wezwany na rozprawę ws. przemytu narkotyków, a także ataku na Tomasza C. ps. „Człowiek” na osiedlu Kurdwanów w styczniu 2011 roku. W wyniku odniesionych ran związany ze środowiskiem bojówkarzy Cracovii „Człowiek” stracił wówczas życie.

 

W sprawie tej oprócz „Miśka” przesłuchani zostali też dwaj inni mężczyźni: właściciel jednego ze znajdujących się na terenie Nowej Huty sklepów, a także jeden z funkcjonariuszy policji.

 

Proces ten dotyczy oskarżonego o udział w grupie przestępczej Patryka L. Chodzi o jego działalność w latach 2008-2014, kiedy dojść miało właśnie do procederu przemytu narkotyków z Polski do Austrii, a także krwawego ataku na Kurdwanowie.

 

W sprawie tej wiele godzin przesłuchiwano również byłą dziewczynę Patryka L. Zeznania kobiety mają obciążać oskarżonego. Nagrania relacji, którymi zdecydowała się ona podzielić trwać mają aż około 7 godzin. Sąd ma je przesłuchać, odczytać spisane zeznania, a następnie zadać pytania świadkowi.

 

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl

Fot.: YouTube/RaidalloTV