Na terenie Małopolski niejednokrotnie dochodziło do krwawych starć bojówkarzy utożsamiających się ze zwaśnionymi drużynami piłkarskimi, które kończyły się śmiercią. Podczas brutalnych ataków tego typu, często używane są niebezpieczne narzędzia takie jak np.: noże, maczety, tasaki czy też gazy pieprzowe. W sprawę wyroku dotyczącego jednego z ataków pseudokibiców zaangażował się nawet minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

 

Sprawa dotyczy śmiertelnego pobicia sympatyzującego z Wisłą Kraków Dariusza D. ps. „Dziekan”. Do zdarzenia doszło we wrześniu 2012 roku, pod Multikinem przy ul. Dobrego Pasterza w Krakowie. Podczas starcia zwaśnionych grup, „Dziekan” miał otrzymać ciosy zadane ostrym narzędziem w plecy i w wyniku odniesionych ran zmarł. Pobici zostali tamtego dnia również Grzegorz D., Piotr Ż., Grzegorz O., Hubert J., Łukasz G., Michał M. oraz Jarosław B. Podczas śledztwa ustalono, że 12 z uczestników bójki miało posiadać w jej trakcie niebezpieczne przedmioty.

 

W głównym procesie w sprawie opisanego zdarzenia, na ławie oskarżonych zasiadło 22 fanów „Pasów” i jeden „Białej Gwiazdy”. Poddali się oni dobrowolnie karze otrzymując wyroki w wysokości od 2 i pół roku do 5 lat pozbawienia wolności, a dodatkowo zadeklarowali zapłatę 85 tysięcy złotych córce zabitego Dariusza D. oraz 10 tysięcy złotych pobitemu pod Multikinem Piotrowi Ż.

 

Jako ostatni w ręce policji wpadł jednak dopiero w 2015 roku Marek D., który został zatrzymany na terenie Gdańska. Mężczyzna nie przyznawał się do udziału w krwawym zajściu w rejonie ul. Dobrego Pasterza i deklarował, że dwa lata przed tym zdarzeniem przestał kibicować Cracovii. W jego opinii został on pomówiony przez motywowanego chęcią zemsty Wojciecha M. ps. „Talerz”, gdyż mieli skonfliktować się w czasach szkolny. Ten jednak zaprzeczył takowym informacjom.

 

26-letni Marek D. usłyszał prawomocny wyrok półtora roku więzienia. Kasację od niego złożył jednak minister Zbigniew Ziobro, który podzielając stanowisko prokuratury i sądu apelacyjnego uznał, że zdarzenie pod Multikinem było pobiciem, a nie ustawką wrogich grup, w związku z czym pobitym należą się nawiązki finansowe. Część komentujących tę sprawę dziennikarzy i internautów zwraca uwagę na fakt, że w wyniku takiego postawienia sprawy, Marek D. będzie musiał przekazać pieniądze sympatykom Wisły Kraków, którzy również mogli być zaangażowani w brutalną działalność miejscowych pseudokibiców.

 

Mężczyzna zapłacił również kwotę 4 tysiecy złotych zadośćuczynienia córce nie żyjącego Dariusza D.

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Krakowska policja przeprowadziła działania, których efektem jest zatrzymanie trzech mężczyzn, którzy mieli pobierać haracze od miejscowych małych przedsiębiorców. W internecie pojawiło się nagranie z akcji funkcjonariuszy.

 

Zatrzymani mieli być w opinii policji wyjątkowo brutalni przy okazji prowadzenia swoich przestępczych działań. Haracze pobierali oni na terenie Krakowa, najprawdopodobniej w rejonie Starego Miasta. Jak przekazała policja, przestępcy byli powiązani ze środowiskiem pseudokibiców.

 

Cała trójka usłyszała już zarzuty kradzieży rozbójniczej, fałszowania dokumentów, gróźb karalnych, jak również używania przemocy oraz groźby wywierania wpływu. Podejrzanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani na okres dwóch miesięcy – powiedział cytowany przez lovekrakow.pl Sebastian Gleń, rzecznik prasowy małopolskiej policji.

 

W związku z posiadanymi przez policjantów informacjami, że mężczyźni mogą być uzbrojeni i niebezpieczni, przy ich zatrzymaniu wykorzystano antyterrorystów z Krakowa, a także z Rzeszowa. Funkcjonariusze weszli do trzech mieszkań na terenie Nowej Huty ok. godz. 4 w celu zatrzymania przestępców.

 

Z informacji wynikało, że podejrzewani mogą posiadać w domu broń oraz inne niebezpieczne narzędzia, w związku z czym w zatrzymaniach uczestniczyli policyjni antyterroryści z Krakowa i Rzeszowa – powiedział rzecznik prasowy małopolskiej policji.

 

Dwóch zatrzymanych ma po 25, a trzeci z nich 29 lat. Zgodnie z decyzją sądu zostali oni aresztowani na okres dwóch miesięcy.

 

Cała trójka przewijała się w policyjnych kartotekach, byli karani za m.in. pobicia, narkotyki, włamania. W przeszukanych mieszkaniach funkcjonariusze zabezpieczyli gotówkę i podrabiane dokumenty – wymienia Sebastian Gleń.

 

Policja prosi o kontakt osób, które mogły ucierpieć na przestępczej działalności prowadzonej przez zarabiających na haraczach krakowskich pseudokibiców.

 

Kryminalni ustalają kolejnych pokrzywdzonych w tej sprawie. Osoby, które mogły paść ofiarą działalności tej grupy, prosimy o zgłaszanie się do Komisariatu Policji I w Krakowie – wyjaśnił rzecznik KWP w Krakowie.

 

W internecie opublikowano nagranie z zatrzymania podejrzanych w tej sprawie mężczyzn.

 

Akcja policji

Akca policja – haraczeWięcej: https://lovekrakow.pl/aktualnosci/pseudokibice-pobierali-haracze_32060.html

Gepostet von VIDEO LoveKraków.pl am Dienstag, 10. September 2019

 

 

Źródło: lovekrakow.pl ; TVN

Liderka krakowskiego gangu Magdalena Kralka chce wrócić do Polski. Kobieta żąda tzw. listu żelaznego, czyli dokumentu, który zapewni jej wolność do czasu zakończenia śledztwa. Jeśli sąd na to przystanie, Kralka zapowiada pełną współpracę.

 

Żądanie Kralki przesłał do sądu jej adwokat. Kobieta chce wrócić do Polski i zaangażować się w śledztwo, co oznacza, że poszłaby na współpracę z policją i wyjawiła prawdę nt. działalności jej grupy przestępczej. Otwarcie się liderki środowiska przestępczego mogłoby poważnie wstrząsnąć kryminalną sceną w Polsce i ujawnić na światło dzienne szokujące fakty.

 

Gdzie obecnie przebywa Magdalena Kralka? Tego nie wie nikt poza nią samą. Służby twierdzą, że kobieta może znajdować się dosłownie wszędzie, w każdym miejscu na ziemi. Jej namierzenie jest zatem niebywale trudne, wobec czego tylko żelazny list mógłby pozwolić nawiązać współpracę z kobietą.

 

Kralka stawia to za warunek niezbędny i nienegocjowalny. W innym przypadku kobieta boi się ryzyka ataków a nawet morderstwa. Jak przekazuje jej adwokat, klientka nie dopuszcza możliwości osadzenia jej w areszcie.

 

Magdalena Kralka objęła schędę w kryminalnym środowisku kibiców Cracovii Kraków po zabójstwie jej partnera, który wcześniej dowodził grupą. Jak ustaliły służby, kobieta rozwinęła gangi  zgromadziła ogromną fortunę, głównie na przemycie i sprzedaży narkotyków. Dziś za Kralką krąży list gończy, zaś Interpol wystawił jej czerwoną notę.


Przez ostatnie dwa lata Centralne Biuro Śledcze Policji przeprowadziło sporą ilość akcji wymierzonych w gangi oparte na pseudokibicach, przez co sporo ważnych w tym środowisku osób trafiło za kratki. Sporo zatrzymań przy wsparciu antyterrorystów miało miejsce na terenie Małopolski oraz Śląska, a działania policjantom ułatwiły relacje niektórych z członków gangów, którzy mimo swojej przestępczej renomy zdecydowali się współpracować teraz z policją oraz prokuraturą i składać zeznania. To wszystko nie doprowadziło jednak do zupełnego wyeliminowania działalności przestępczej osób wywodzących się z bojówek pseudokibiców, a potwierdzają to m.in. wydarzenia, do jakich dochodziło w ostatnim czasie w Krakowie.

 

Jakiś czas temu informowaliśmy o spaleniu kilku samochodów jednej nocy w różnych częściach Krakowa. Według nieoficjalnych informacji, miały one wówczas stanąć w płomieniach na terenie takich dzielnic jak Czyżyny, Mistrzejowice, Prądnik Biały, gdzie spłonęło auto marki dodge oraz Podgórze Duchackie.

 

W tym ostatnim przypadku doszło do eksplozji BMW stojącego na jednym z parkingów w rejonie ulicy Halszki na osiedlu Kurdwanów. Siła i odgłos wybuchu był na tyle duży, że jak mówią okoliczni mieszkańcy, zatrzęsły się okna w budynkach przy kilku ulicach tej części miasta, a fragmenty zdetonowanego auta wylądować miały na balkonach mieszkań znajdujących się obok miejsca eksplozji. W jej następstwie doszło do pożaru, a płomienie w pewnym momencie sięgać miały ponad wysokość czteropiętrowego bloku. Ludzie wybiegali z klatek w celu ratowania swoich aut stojących obok płonącego BMW. Jeden z mężczyzn, który w pośpiechu wsiadł do swojego auta, aby zaparkować w innym miejscu miał sporo szczęście, gdyż moment po tym jak odjechał, doszło do kolejnej eksplozji w BMW, co spowodowane było zapewne dotarciem płomieni do baku z paliwem.

 

Zdaniem świadków wybuchu, na chwilę przed nim słychać było wystrzały z pistoletu, które mogli oddać sprawcy całego zajścia. Według tych relacji, miało być to kilku mężczyzn, którzy rzucili w kierunku stojącego tam luksusowego BMW granat, co doprowadziło do tak silnej eksplozji oraz pożaru. Napastnicy mieli szybko uciec z miejsca zdarzenia ulicą Wysłouchów.

 

Nagranie zarejestrowane w trakcie pożaru BMW na krakowskim Kurdwanowie:

Podpalony samochód

Na Kurdwanowie dresiarze podpalili w nocy samochód na środku osiedla, wokół kilkudziesięciu innych zaparkowanych. Ludzie wybiegali przestawić swoje auta. Została wezwana Straż Pożarna oraz Policja.

Gepostet von Platforma Komunikacyjna Krakowa – PKK am Dienstag, 23. Juli 2019

 

BMW, które stało się głównym celem tego ataku należało do Tomasza Z., który swego czasu sam miał być powiązany z działalnością bojówki utożsamiającej się z sympatykami Wisły Kraków. Również dodge, które spłonęło na Prądniku Białym należeć miało do osoby zaangażowanej w środowisko pseudokibiców „Białej Gwiazdy”. Najprawdopodobniej akcje te zostały przeprowadzone przez członków konkurencyjnego gangu bojówkarzy identyfikujących się z Cracovią.

 

Pojawia się też sporo informacji na temat tego, że tłem tego typu ataków i starć w ostatnim czasie pomiędzy gangami w Krakowie jest rywalizacja o wpływy na bramkach w lokalach, gdzie w stolicy Małopolski imprezuje duża liczba osób. Wcześniej, dochodziło również do ataków na klub Prozak znajdujący się blisko Rynku Głównego w Krakowie. Również za te akcje odpowiedzialne były osoby związane ze środowiskiem pseudokibiców „Pasów”, a ich celem bramkarze w tym lokalu, którzy mają mieć powiązania z ich konkurencją.

 

Nagrania z ataków na klub Prozak w Krakowie:

 

 

Dzień po eksplozji i spaleniu samochodu Tomasza Z. na parkingu w rejonie ul. Halszki, na krakowskim Kurdwanowie widziani mieli być zamaskowani i uzbrojeni w ostre narzędzia mężczyźni, którzy urządzali sobie swoiste „polowanie” na fanów Cracovii w rejonie ul. Witosa.

 

 

Źródło: Facebook/@PKKinfo ; YouTube/MK3605 Owszem. ; YouTube/PolishFans TV

Fot.: Pixabay

 

 

Kilka dni temu w Krakowie miała miejsce brawurowa akcja policji, w którą zaangażowani zostali antyterroryści. Dzięki sprawnie przeprowadzonym działaniom najprawdopodobniej udało się zapobiec rozlewowi krwi pod jednym z centrów handlowych w stolicy Małopolski. Teraz w tej sprawie pojawiają się nowe informacje.

 

Akcja została przeprowadzona przez policję w poniedziałkowy poranek. To wtedy właśnie około godz. 7 pod krakowskim M1 dojść miało do krwawego starcia pomiędzy zagranicznymi gangsterami a polskimi bojówkarzami sympatyzującymi z krakowskim klubem piłkarskim. Według medialnych doniesień chodziło o pseudokibiców Cracovii.

 

W akcję zaangażowanych było kilkudziesięciu funkcjonariuszy, którzy doprowadzili do zatrzymania na tamtejszym parkingu ponad 20 osób. Większość z nich to mężczyźni pochodzący z Czeczenii, ale znaleźli się w tej grupie również Ormianie. Zatrzymano też paru Polaków

 

W samochodach, którymi w rejon Alei Pokoju przybyli podejrzani imigranci znaleziono przedmioty zabronione polskim prawem. Były tam m.in. noże, gazy obronne, jak i też broń palna. Gang oparty na pochodzących z Kaukazu obywatelach Rosji i Ormianach miał rozliczyć się z grupą przestępczą opartą na pseudokibicach klubu sportowego Cracovia. Najpewniej miało dojść pod centrum handlowym do tzw. „ustawki” lub nawet strzelaniny. Konflikt między gangsterami dotyczył nielegalnych interesów realizowanych na terenie krakowskich targowisk, m.in. na Placu Bieńczyckim.

 

Spora część zatrzymanych mieszkała już od pewnego czasu w Krakowie, jednakże niektórzy mieli przybyć do Krakowa z Warszawy i Kalisza. Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in.: Sulambek M., Mateusz Sz., Sebastian G., Alikhan B., Gagik S., Valid B., Hernikh G., Valid B. oraz Jakub W.

 

Jednym z ujętych pod M1 mężczyzn jest też co ciekawe Chemil E.- kombatant wojny czeczeńsko-rosyjskiej. W konflikt zbrojny zaangażował się on w 1994 roku, a cztery lata później miał dowodzić operacją, w wyniku której oswobodzono Polaków pojmanych jako zakładników. Chemil E. przybył do Polski w 2000 roku i otrzymał status uchodźcy wojennego. Wystąpił on wówczas do miasta w celu otrzymania mieszkania socjalnego. W 2001 roku zrobiło się o nim głośniej, gdy krakowscy dziennikarze postanowili opisać przypadek jego burzliwej przeszłości. Były uczestnik wojny pomiędzy Czeczeńską Republiką Ikczeri a Federacją Rosyjską posiada od 2011 roku udziały w jednej z działających na terenie Krakowa firm.

 

W środę przy okazji posiedzenia aresztowego w sądzie, na korytarzu zjawiły się siostry, żony oraz znajomi zatrzymanych obcokrajowców. Jak pisze portal lovekrakow.pl uważają oni iż zatrzymania były w tym przypadku bezpodstawne.

 

Naszą linią obrony będzie przekonanie sądu, że doszło do przygotowań, a nie do usiłowania popełnienia przestępstwa – stwierdził jeden z adwokatów i zaznaczył, że obrona będzie dążyć do ustalenia czyja była odnaleziona w trakcie akcji policyjnej broń palna.

 

Inny z adwokatów ocenił też, że o tak wczesnej godziny nie było zagrożenia dla osób postronnych, gdy w poniedziałek około godz. 7 rano miały rozegrać się przestępcze porachunki pod krakowskim centrum handlowym M1.

 

 

 

Źródło: tvp.info ; rmf24.pl ; lovekrakow.pl

Fot.: Facebook/policjaat112

 

 

Paweł M. ps. „Misiek” to jeden z najbardziej znanych postaci w środowisku polskich chuliganów. Stworzył on w Małopolsce oparty na środowisku pseudokibiców gang „Wisła Sharks”. Wcześniej stał się popularnym gdy rzucił nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio podczas meczu włoskiej Parmy z Wisłą Kraków. Teraz jednak jest on osobą znienawidzoną przez swoich dawnych kolegów.

 

W ostatnich miesiącach policja rozbiła w dużej mierze struktury przestępcze stworzone przez bojówkarzy utożsamiających się z klubami sportowymi. Do skutecznych działań policji przyczyniły się zeznania ważnych w tym środowisku osób, wśród których znalazł się również lider bojówkarzy Wisły Kraków- Paweł M. ps. „Misiek”. Choć prokuratura jakiś czas temu zaprzeczy temu jakoby miał on mieć status świadka koronnego, to jednak jego zeznania mają być obszerne na kilkaset stron.

 

Teraz „Misiek” został wezwany na rozprawę ws. przemytu narkotyków, a także ataku na Tomasza C. ps. „Człowiek” na osiedlu Kurdwanów w styczniu 2011 roku. W wyniku odniesionych ran związany ze środowiskiem bojówkarzy Cracovii „Człowiek” stracił wówczas życie.

 

W sprawie tej oprócz „Miśka” przesłuchani zostali też dwaj inni mężczyźni: właściciel jednego ze znajdujących się na terenie Nowej Huty sklepów, a także jeden z funkcjonariuszy policji.

 

Proces ten dotyczy oskarżonego o udział w grupie przestępczej Patryka L. Chodzi o jego działalność w latach 2008-2014, kiedy dojść miało właśnie do procederu przemytu narkotyków z Polski do Austrii, a także krwawego ataku na Kurdwanowie.

 

W sprawie tej wiele godzin przesłuchiwano również byłą dziewczynę Patryka L. Zeznania kobiety mają obciążać oskarżonego. Nagrania relacji, którymi zdecydowała się ona podzielić trwać mają aż około 7 godzin. Sąd ma je przesłuchać, odczytać spisane zeznania, a następnie zadać pytania świadkowi.

 

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl

Fot.: YouTube/RaidalloTV

Do krwawych scen doszło w miejscowości Świętochłowice w województwie śląskim. Na Placu Słowiańskim doszło do starcia pomiędzy przedstawicielami środowisk pseudokibiców identyfikujących się z różnymi klubów sportowych. Ta scysja mogła jak się okazało doprowadzić do tragicznej śmierci młodego człowieka.

 

Podczas bójki pseudokibiców jeden z uczestników rozróby użył maczety, którą ranił 17-latka. Wszystko rozegrało się w weekendową noc z soboty na niedzielę. Nastolatek został okaleczony na tyle poważny, że musiał trafić do szpitala. Jego stan został niestety oceniony przez lekarzy jako ciężki, ale stabilny.

 

Komenda policji jak na razie woli nie zdradzać dokładnych informacji na temat prowadzonych w tej sprawie czynności. Wiadomo jednak, że doszło już do pierwszych zatrzymań w związku z zajściem na Placu Słowiańskim.

 

Osoby zatrzymane przez funkcjonariuszy policji to trzej młodzi mężczyźni w wieku od 18 do 20 lat. Trwają poszukiwania mające doprowadzić do ujęcia pozostałych uczestników krwawej bijatyki w Świętochłowicach.

 

Sprawą tą zajmuje się obecnie również prokuratura. Niestety jest to kolejny przypadek krwawego ataku motywowanego porachunkami, w których tle znajdują się przestępcze porachunki ludzi wywodzących się ze środowiska pseudokibiców. Niejednokrotnie przy tego typu zdarzeniach dochodziło do śmierci młodych ludzi lub ciężkiego uszkodzenia ciała. Z reguły incydenty te miały miejsce w Krakowie i jego okolicach, a także na Śląsku.

 

Na temat brutalnych starć i działań pseudokibiców pisaliśmy m.in. w poniższych artykułach:

Krwawy atak pseudokibiców i konkretna odpowiedź policji [WIDEO]

Brutalność to ich drugie imię. Kraków opanowują nowe ekipy chuligańskie!

Pseudokibice porwali dla okupu. Jeden z nich przypłacił to życiem!

Zawodnicy MMA na ustawce! Policja przeprowadziła sprawną akcję [FOTO]

 

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pixabay

W pierwszym meczu eliminacji Ligi Europy piłkarzom Dinamo Mińsk (Białoruś) udało się dogonić drużynę FK Lipawa (Łotwa) i wyrównać wynik do 1:1. Po strzale jednego z białoruskich zawodników, na boisko wbiegli kibice drużyny z Mińska, którzy zaczęli się szarpać z ochroną.

 

Zawodnicy z Mińska uratowali remis w 88. minucie rywalizacji. Emocje po oddanym strzale były na tyle duże, że kibice gości wtargnęli na murawę i wdali się w bójkę z ochroniarzami. Bramkę strzałem głową zdobył Nikita Kaplenko.

 

Napastnicy czuli się zupełnie bezkarnie, a po całym zajściu uciekli z powrotem na trybuny. Mecz rewanżowy zostanie rozegrany w czwartek (18 lipca) w Mińsku. Na tę chwilę nagranie z wydarzenia zostało usunięte z serwisu YouTube.

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl
Fot.: YouTube – Top Goals Of The Week
EM

Grupy chuliganów identyfikujące się w Polsce z poszczególnymi klubami piłkarskimi, od lat organizują tzw. „ustawki”. Są to umówione bijatyki pomiędzy grupami bojówkarzy, których liczebność jest ustalana wcześniej. Do starć tego typu z reguły dochodzi w postronnych miejscach, takich jak np. lasy czy oddalone od terenów zabudowanych pola. Pomimo ustalanych reguł zdarza się, że w trakcie ustawek dochodzi do ciężkiego uszkodzenia ciała bądź nawet śmierci, kiedy w ruch idą nie tylko pięści i kopniaki, ale również niebezpieczne przedmioty. Mieli je ze sobą również mężczyźni, których ustawkę udaremniła policja w powiecie łowickim.

 

Tym razem do umówionej bitwy wrogich ekip miało dojść w niedalekiej odległości od autostrady A1, a dokładniej na terenie gminy Bielawy. W ustawce udział wziąć miało najprawdopodobniej około 70 chuliganów.

 

Policję w tej sprawie zaalarmowali mieszkańcy Bielawy, których uwagę zwróciła duża ilość samochodów wjeżdżających do znajdującego się w tamtej okolicy lasu. Jak się okazało, bijatykę w lesie organizowali sympatycy jednego z łódzkich oraz jednego z warszawskich klubów sportowych. Około siedemdziesięciu zmierzających do wspomnianego lasu ludzi sprawnie namierzyła łódzka policja.

 

Wszystko wskazywało na przygotowania do konfrontacji siłowej. Funkcjonariusze wylegitymowali i sprawdzili 45 mężczyzn w wieku od 24 do 40 lat, mieszkańców woj. łódzkiego, wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego. Jeden z mężczyzn usłyszy najprawdopodobniej zarzuty znieważenia funkcjonariuszy. Wśród tej grupy byli zawodnicy MMA zrzeszeni w zawodowych federacjach sportów walki i walczących na organizowanych przez nich galach sztuk walki – zrelacjonowała, cytowana przez portal rmf24.pl, mł. insp. Joanna Kącka, rzecznik prasowy KWP w Łodzi.

 

Co ciekawe, namierzeni mężczyźni tłumaczyli funkcjonariuszom, że przyjechali w to miejsce w celu… rozegrania meczu piłki nożnej. Ich relacja jednak była ciężka do obronienia, gdyż przywieźli oni ze sobą takie przedmioty jak kastety czy rękawice do MMA, wskazujące iż jednak o inną, bardziej brutalną rywalizację w tym przypadku chodziło.

 

Jak przekazała łódzka policja, mniej więcej w tym samym czasie zauważona została inna grupa mężczyzn zmierzających w to samo miejsce. Okazali się być oni ekipą chuliganów utożsamiających się z jedną ze stołecznych drużyn. Kierowali się oni do lasu w rejonie autostrady A1, by tam zmierzyć się z oponentami. Jak twierdzi policja, wylegitymowani w tej grupie to 20 mieszkańców Warszawy. Byli oni w wieku od 27 do 41 lat. Poza emblematami klubu sportowego, wieźli również rękawice służące do walk MMA.

 

Zdaniem policji, dzięki reakcji okolicznych mieszkańców oraz sprawnej akcji funkcjonariuszy udaremniono ustawkę, w której udział wziąć miało ponad 60 osób.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Facebook/Stadionowi Oprawcy