Patryk Vega to reżyser, którego filmom z reguły towarzyszą spore kontrowersje. Dla wielu widzów bowiem, jego filmy są przesadzone w swej fabule oraz sztucznie wytwarzają emocje, a on sam stara się robić z siebie celebrytę przez częstą aktywność w internecie przy okazji promowania swoich produkcji. Reżyserowi zarzucano też współpracę z gangsterami przy tworzeniu niektórych z filmów. Teraz Vega wymienił filmiki o ironicznej treści z… polską policją.

 

Nadchodzi premiera filmu „Bad Boy”, w którym zagrają m.in. znani piłkarze: Sławomir Peszko oraz Kamil Grosicki. Ma on opowiadać fikcyjną historię, jednak opartą na wydarzeniach z różnych części Polski, które miały związek ze środowiskiem pseudokibiców oraz przestępczą działalnością ich grup. W czasie kiedy Vega promuje tę produkcję, Interpol wciąż poszukuje Magdaleny Kralki, kobiety z małopolskiej grupy przestępczej określanej jako tzw. „gang Zielonych”. Była ona partnerką jednego z braci Z.- szefów tej właśnie grupy, którzy swoją kryminalną karierę zaczynali jako osoby wywodzące się ze środowiska kiboli sympatyzujących z Cracovią, a z czasem stworzyli swój własny gang niezależnie od największej bojówki pseudokibiców „Pasów”.

 

Kiedy niedoszły szwagier Kralki został zastrzelony przy okazji policyjnej akcji, a jej partner wraz z trzecim z braci i innymi kompanami trafił za kratki, ona przejęła stery nad interesami gangu.

 

Kobieta znalazła się w gronie osób, które otrzymały fikcyjne „bilety lotnicze”. Mowa tu o akcji polskiej policji w internecie, przy okazji której w humorystyczny sposób prezentowane są poszukiwane osoby, którym policja zapewnia darmowy lot do Polski.

 

Dziś darmowy bilet od Policji otrzymuje Pani Magdalena Kralka.➡️ https://bit.ly/37gNbZN

Gepostet von Polska Policja am Mittwoch, 22. Januar 2020

 

W zaistniałej sytuacji, Patryk Vega umieścił w internecie film, w którym mówi o swoich staraniach mających na celu sprowadzenie Magdaleny Kralki do Polski na premierę „Bad Boy”. W nagranym materiale, Vega apeluje do policjantów, aby nie wtargnęli na salę kinową z granatami hukowymi, ale zatrzymali poszukiwaną dopiero na bankiecie po seansie. Na to nagranie, w kreatywny sposób, postanowił odpowiedzieć z humorem rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji oficer Mariusz Ciarka.

 

Zobaczcie sami!

 

Apel do polskiej policji

Patryk Vega: apel do polskiej policji w sprawie Magdaleny Kralki poszukiwanej przez Interpol.

Gepostet von Patryk Vega am Sonntag, 26. Januar 2020

 

Odpowiedź na apel Patryka Vegi kierowany do Policji 😉🚔🚨

Gepostet von Polska Policja am Montag, 27. Januar 2020

 

Zobacz też:

Bracia pseudokibice i ich brutalny gang. Jeden został zastrzelony, partnerki drugiego szuka cała Europa

 

Źródło: Krakowwpigulce.pl ; Facebook/@PatrykVegaOfficial ; Facebook/@PolicjaPL

Fot.: Flickr ; Facebook

 

Ostatnio dość głośno zrobiło się o wywiadzie Artura Szpilki dla strony sporteuro.pl. Bokser poruszał tam tematy m.in. swojej przeszłości, kiedy to niejednokrotnie miał okazję bić się z kibicami przeciwnej drużyny oraz kontaktować się z osobami ze świata przestępczego.

 

Artur Szpilka to jeden z bardziej rozpoznawalnych polskich bokserów. Jego popularność wynika z ciekawej przeszłości, różnych wpadek, aktywności w social mediach oraz sukcesie w boksie. Nie tak dawno „Szpila” po sromotnej porażce z Wilderem zmienił kategorię wagową z ciężkiej do junior ciężkiej, którą ma zamiar teraz zawojować. Wobec tego o bokserze sporo się mówi w kontekście jego ewentualnych walk w najbliższym czasie. On sam postanowił też udzielić bardzo rozbudowanego wywiadu dla portalu sporteuro.pl, w którym opowiada o swojej karierze, ale również o przeszłości. Szczególną uwagę mogły przykuć jego wypowiedzi na temat ustawek oraz kontaktów z wysoko postawionymi kibolami.

 

Wieliczanin nigdy nie krył się ze swoimi dawnymi sympatiami kibicowskimi. W młodzieńczych latach był on fanatykiem Wisły Kraków i nie raz z powodu zamiłowania do bójek oraz konkretnego krakowskiego klubu wdawał się w różne uliczne walki. We wspomnianym wywiadzie opowiedział o swoim kontakcie z dawnym liderem grupy „Wisła Sharks” – Pawłem M. ps. „Misiek”. „Jesteśmy w Galerii Krakowskiej, idziemy sobie jak gdyby nigdy nic. I stoją „Misiek” z „Młodym”. Z „Młodym” się przywitałem, z „Miśkiem” tak za bardzo nie wiedziałem, bo w końcu miał swoje sprawy z moim przyjacielem. Od razu zaczął tak delikatnie podnosić głos. Abababa! Mówię: Ty, weź że się uspokój. Co ty się, kurwa, tu wydzierasz. Chodź na pole. No i gadka taka jak z tobą teraz, czyli grzecznie, kulturalnie. Chociaż mówił pewnie siebie. Byłem gotowy, że jak coś powie nie tak, to ściągam go od razu.”

 

Gdy prowadzący wywiad stwierdził, że „Misiek” mógł mieć nóż to Szpilka odpowiedział: „Mógł mieć, ale ja byłem na to gotowy. Byłem na takim bezpiecznym dla siebie dystansie. Byłem tak blisko, jak teraz z tobą, tylko stałem. Wiedziałem, że coś powie, to od razu buch. Ale nic nie powiedział. Czemu gadałem z Widzewem? Bo to są moi przyjaciele. Czemu byłem tam w koszulce „ludzie honoru”? Bo dostałem tę koszulkę. I ja mam to w nosie, czy to Wisła, czy to Lechia. Po prostu siedzieliśmy, poznaliśmy się i tyle. No to on znowu o tego „Żyda”, z którym się znałem. A ty co, nie pamiętasz, jak się z „Masterem” kumplowałeś? Dokładnie taka gadka. On takim moralizatorskim tonem: Ale my teraz nie, bo my teraz jesteśmy Wisła. Ja na to tak się uśmiechnąłem, że jak jesteś ostry chłopak, to coś mówisz. A on wtedy powiedział normalnie: No to jak tak, to nie jesteś już w Wiśle. Wystosujemy pismo na SKWK, że jesteś personą non grata. Mówię: Dobra, no to nie. I każdy poszedł w swoją stronę”.

 

Szpilka w swoim wywiadzie opowiedział także o tym, jak po wspomnianych wyżej zajściach musiał, z niektórymi „Sharksami” się bić i podczas walki z jednym uszkodził sobie rękę. Wspominał jednak również o tym, jak bił się z kibicami Cracovii oraz jak pokonywał tych najwyżej z nich postawionych. „Szpila” również przyznał się, że sam kiedyś został pobity przez fanów „Pasów” pod szkołą, do której uczęszczał: Było ich chyba z piętnastu, ja sam. No i pierwsze co: Ty kur**, wiślacka! Ja nie zastanawiając się od razu pierwszego chłopaka w zęby. Pierwszy dostał, no i… dalej już nic nie pamiętam. Pamiętam tylko jak leżałem, miałem poprzedzierane pięści, noże powbijane w nogi. Garnitur na kolanach pozdzierany, bo tak mnie kopali, z tak siłą. Tak, wtedy mnie dopadli, wtedy dostałem największy wpiernicz od Cracovii”.

 

Źródło: sporteuro.pl

Foto: TV Niebiescy

Kilka miesięcy temu w Krakowie miała miejsce brawurowa akcja policji, w którą zaangażowani zostali antyterroryści. Dzięki sprawnie przeprowadzonym działaniom najprawdopodobniej udało się zapobiec rozlewowi krwi pod jednym z centrów handlowych w stolicy Małopolski. Teraz w tej sprawie pojawiają się nowe informacje.

 

Akcja została przeprowadzona przez policję tuż po jednym z sierpniowych weekendów. To wtedy właśnie około godz. 7 pod krakowskim M1 dojść miało do krwawego starcia pomiędzy zagranicznymi gangsterami a polskimi bojówkarzami sympatyzującymi z krakowskim klubem piłkarskim. Według medialnych doniesień chodziło o pseudokibiców Cracovii.

 

W akcję zaangażowanych było kilkudziesięciu funkcjonariuszy, którzy doprowadzili do zatrzymania na tamtejszym parkingu ponad 20 osób. Większość z nich to mężczyźni pochodzący z Czeczenii, ale znaleźli się w tej grupie również Ormianie. Zatrzymano też paru Polaków

 

W samochodach, którymi w rejon Alei Pokoju przybyli podejrzani imigranci znaleziono przedmioty zabronione polskim prawem. Były tam m.in. noże, gazy obronne, jak i też broń palna. Gang oparty na pochodzących z Kaukazu obywatelach Rosji i Ormianach miał rozliczyć się z grupą przestępczą opartą na pseudokibicach klubu sportowego Cracovia. Najpewniej miało dojść pod centrum handlowym do tzw. „ustawki” lub nawet strzelaniny. Konflikt między gangsterami dotyczył nielegalnych interesów realizowanych na terenie krakowskich targowisk, m.in. na Placu Bieńczyckim.

 

Spora część zatrzymanych mieszkała już od pewnego czasu w Krakowie, jednakże niektórzy mieli przybyć do Krakowa z Warszawy i Kalisza. Wśród zatrzymanych znaleźli się m.in.: Sulambek M., Mateusz Sz., Sebastian G., Alikhan B., Gagik S., Valid B., Hernikh G., Valid B. oraz Jakub W.

 

Jednym z ujętych pod M1 mężczyznbył też co ciekawe Chemil E.- kombatant wojny czeczeńsko-rosyjskiej. W konflikt zbrojny zaangażował się on w 1994 roku, a cztery lata później miał dowodzić operacją, w wyniku której oswobodzono Polaków pojmanych jako zakładników. Chemil E. przybył do Polski w 2000 roku i otrzymał status uchodźcy wojennego. Wystąpił on wówczas do miasta w celu otrzymania mieszkania socjalnego. W 2001 roku zrobiło się o nim głośniej, gdy krakowscy dziennikarze postanowili opisać przypadek jego burzliwej przeszłości. Były uczestnik wojny pomiędzy Czeczeńską Republiką Ikczeri a Federacją Rosyjską posiada od 2011 roku udziały w jednej z działających na terenie Krakowa firm.

 

Przy okazji posiedzenia aresztowego w sądzie, na korytarzu zjawiły się siostry, żony oraz znajomi zatrzymanych obcokrajowców. Jak pisze portal lovekrakow.pl uważają oni iż zatrzymania były w tym przypadku bezpodstawne.

 

Naszą linią obrony będzie przekonanie sądu, że doszło do przygotowań, a nie do usiłowania popełnienia przestępstwa – stwierdził jeden z adwokatów i zaznaczył, że obrona będzie dążyć do ustalenia czyja była odnaleziona w trakcie akcji policyjnej broń palna.

 

Inny z adwokatów ocenił też, że o tak wczesnej godziny nie było zagrożenia dla osób postronnych, gdy w poniedziałek około godz. 7 rano miały rozegrać się przestępcze porachunki pod krakowskim centrum handlowym M1.

 

 

/mb/

 

Źródło: tvp.info ; rmf24.pl ; lovekrakow.pl

Fot.: Facebook/policjaat112

 

 

W sporcie często dzieje się tak, że chociaż przez lata jest się ulubieńcem fanów, to szybko można stać się dla niektórych kibiców antybohaterem. Jeden ze sławnych piłkarzy przekonał się o tym dobitnie w ostatnim czasie, a mowa tu o Zlatanie Ibrahimoviciu, legendarnym już reprezentancie Szwecji oraz zawodnikowi klubu Los Angeles Galaxy.

 

Chuligani i bojówki utożsamiające się z piłkarskimi drużynami często udowadniały, że są zdolne do czynów, uznawane przez większość ludzi za delikatnie mówiąc niemoralne. To co wydarzyło się w Szwecji jest komentowane przez fanów piłki na świecie, którzy często nie kryją wyjątkowego zbulwersowania zważywszy na okoliczności całego zajścia, którego ofiarą stał się słynny Ibrahimović.

 

Chociaż 38-letni piłkarz występuje obecnie w amerykańskim Los Angeles Galaxy, to wśród sympatyków szwedzkiego Malmoe FF był wspominany z sentymentem i sympatią jako były zawodnik. To tam popularny „Ibra” rozpoczynał swoją seniorską karierę sportową w latach 1999-2001. Teraz jednak zupełnie uległo to zmianie, przynajmniej w gronie radykalnych fanów klubu.

 

W internecie pojawiło się nagranie, na którym zarejestrowano podpalenie odsłoniętego w październiku pomnika Zlatana Ibrahimovicia. Czynu tego dokonać mieli kibole sympatyzujący z Malmoe FF rozwścieczeni faktem, iż ich ulubieniec zadeklarował wsparcie dla innego zespołu grającego w szwedzkich rozgrywkach- Hammarby IF. Gwiazdor został właścicielem około 25 % akcji tego właśnie klubu.

 

Na podpaleniu pomnika przez nie zidentyfikowanych sprawców się nie skończyło. Fani klubu z Malmoe, dla których „Ibra” stał się prawdziwym wrogiem, postanowili udać się pod znajdujący się w Sztokholmie dom piłkarza. To czego tam się dopuścili, mogło wstrząsnąć wieloma fanami Ibrahimovicia, ponieważ wnioskować można, że grupa fanów Malmoe FF życzy zawodnikowi… śmierci.

 

Wandale umieścili na drzwiach domu piłkarza napis „Judas”, a na wycieraczce pozostawić mieli karton, na którym zapisano „Judas… R.I.P.” Obok rozrzucone zostały dodatkowo zdechłe ryby.

 

W sprawie incydentu do jakiego doszło w Sztokholmie, pod posiadłością piłkarza, wszczęte zostało śledztwo. Warto pamiętać, że Zlatan Imbrahimović zapowiadał, że planuje powrócić jeszcze na europejskie boiska. Jak podają sportowe media, piłkarzem zainteresowane mają być niektóre kluby z włoskiej Serie A.

 

Internet obiegły zdjęcia spod domu piłkarza, jak również nagranie z podpalenia jego pomnika, na którym słychać również określenie „Judas” wykrzykiwane, kiedy monument staje w płomieniach.

 

 

 

 

Źródło: thesun.co.uk ; gp24.pl ; sportowefakty.wp.pl ; Twitter/@Troll_Footbal ; Twitter/@SunSport

 

W ostatnich latach niejednokrotnie policja przeprowadzała duże akcje wymierzone w zorganizowaną przestępczość opartą na ludziach wywodzących się ze środowiska pseudokibiców. Wcześniej opisywaliśmy niejednokrotnie sprawę rozbicia gangów pseudokibiców Wisły Kraków i Ruchu Chorzów, przy których rozpracowaniu pomogły policji zeznania osób, wcześniej pełniących ważne role w środowisku bojówkarzy z Małopolski i Śląska. Teraz doszło do rozbicia i zatrzymań wśród członków gangu złożonego z bojówkarzy utożsamiających się z Widzewem Łódź, którego fani utrzymują sojusznicze relacje właśnie z krakowską Wisłą oraz chorzowskim Ruchem.

 

Jak poinformował portal tvp.info, zatrzymanych zostało na przełomie października i listopada osiem osób związanych ze zorganizowaną przestępczością. Wśród nich mają być oprócz bojówkarzy Widzewa Łódź, również osoby sympatyzujące z innymi zaprzyjaźnionymi klubami (tzw. zgodami). Do aresztu trafiło finalnie sześciu podejrzanych, a dwóch musi regularnie stawiać się na komendzie policji.

 

Zatrzymani mieli uczestniczyć w procederze sprowadzania do Polski hurtowych ilości narkotyków. Zakazane substancje miały trafiać do naszego kraju z Hiszpanii, jednak jak podają media, gangsterzy mieli uczestniczyć również w transporcie narkotyków z Holandii na teren Irlandii.

 

Do Polski, członkowie gangu odpowiedzą m.in. za przemyt 400 kg marihuany z Hiszpanii. Narkotyk miał być transportowany wewnątrz pudeł, w których przewożone są z reguły cytrusy.

 

Policja deklaruje, że nie jest to zamknięte śledztwo i bardzo możliwe są kolejne zatrzymania w ramach walki ze zorganizowaną przestępczością, w którą zaangażowani byli pseudokibice. W ramach śledztwa ustalane mają być teraz szczegóły dotyczące współpracy między bojówkarzami Widzewa Łódź, a takich klubów jak Elana Toruń, Ruch Chorzów i Wisła Kraków. Kibice tych klubów tworzą od kilku alt koalicję określaną w środowisku jako WRWE.

 

Gang kojarzony jako bojówka Widzewa Łódź kierowany był przez Adama Zająca ps. „Zajcu”, który wcześniej występował jako zawodnik MMA oraz Michała G. ps. „Gąsior”. „Zajcu” jest obecnie poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania, a „Gąsior” zdecydował się samemu zgłosić do prokuratury. Możliwe, że to właśnie zeznania złożone przez Michała G. w dużym stopniu przyczyniły się do zatrzymania oraz postawienia zarzutów innym członkom grupy przestępczej.

 

 

 

Źródło: tvp.info ; dzienniklodzki.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Jak widać masowe zatrzymania pseudokibiców Wisły mają różnorakie konsekwencje. Również takie, że w miejscach gdzie od lat „rządziła” Wisła, a osiedla sympatyzowały z tym klubem, teraz coraz śmielej poczynają sobie kibice Cracovii.

 

To jednak, co widać na poniższym nagraniu pokazuje bezkarność kiboli i doskonale opisuje atmosferę jaka panuje w dużej części Krakowa. Jak długo ma trwać kibolski dyktat? Czy normalne jest aby kilkudziesięcioosobowa grupa w biały dzień terroryzowała osiedle?

 

 

/red./

Za: Youtube.com

Foto: zrzut z Youtube.com/zdjęcie poglądowe

W tym tygodniu, na europejskich stadionach odbywają się kolejne piłkarskie zmagania w ramach eliminacji do Euro 2020. Mecze te rozgrzewają fanów piłki nożnej na całym kontynencie, ale są też niejednokrotnie okazją, aby przed lub po spotkaniu reprezentacji dochodziło do starć pseudokibiców. Tak też było w tym przypadku.

 

W chorwackim mieście Split doszło do rozróby na terenie jednego z tamtejszych hoteli. W bójce wzięli udział chuligani utożsamiający się z Chorwacją, którzy starli się z bojówkarzami z Węgier. Co warte zauważenia, ekipę węgierską wspierali krewcy chuligani z Polski.

 

Do starcia doszło w związku ze zbliżającym się meczem eliminacyjnym pomiędzy Chorwacją a Węgrami, który odbędzie się dziś wieczorem, właśnie na stadionie w Splicie. Gorąco pod hotelem zrobiło się, gdy przybyli tam chorwaccy fani, wiedzący o tym, iż tam właśnie zameldowali się kibice reprezentacji Węgier. W środku jednak przebywała w tym czasie jedynie niewielka grupa osób, które przybyły wspierać węgierską reprezentację. Kiedy jednak większa ilość osób dowiedziała się będąc na plaży o przybyciu Chorwatów pod hotel, wówczas postanowili ruszyć tam w celu fizycznego skonfrontowania się z chorwacką ekipą.

 

Na miejsce starcia dotarła także policja, co w konsekwencji doprowadziło do tego, że również z funkcjonariuszami starli się pseudokibice. W wyniku działań policji udało się aresztować jednego Węgra oraz 23 Chorwatów. Jeden z Polaków musiał natomiast trafić do szpitala w wyniku odniesionych obrażeń.

 

Chorwacki portal index.hr informując o tym, że węgierscy chuligani byli wspierani przez osoby z Polski przytoczył nawet nazwy klubów, z którymi najprawdopodobniej sympatyzować mieli polscy bojówkarze. Pojawiły się tam sugestie, że byli to fani Legii Warszawa oraz co ciekawe Pogoni Szczecin. Kibice tych dwóch polskich drużyn utrzymywali ze sobą swego czasu sojusz, w kibicowskim żargonie określany jako tzw. „zgoda”. Sześć lat temu jednak takowa koalicja została oficjalnie zakończona, choć wielu sympatyków obydwu drużyn zapewne do dzisiaj utrzymuje dobre relacje.

 

Początek meczu Chorwacja-Węgry zaplanowany jest na godz. 20:45. O tej samej porze rozpocznie się spotkanie Łotwa-Polska.

 

 

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl ; index.hr

Fot.: Facebook/Freedom.for.ultra

 

 

 

W Sądzie Okręgowym w Katowicach ruszył proces członków bojówki Psycho Fans utożsamiającej się z klubem Ruch Chorzów. Ta ekipa pseudokibiców zdołała stworzyć groźną grupę przestępczą ze zorganizowanymi strukturami.

 

Na ławie oskarżonych zasiadło około pięćdziesięciu osób związanych ze środowiskiem kiboli chorzowskiego Ruchu. Ich proces rozpoczął się we wtorek 8 września, a treść zeznań jakie się pojawiają już są dla wielu osób wstrząsające. Rozprawy należących do bojówki mężczyzn zabezpieczane są nawet przez policyjnych antyterrorystów.

 

Jak informują media struktury gangu Psycho Fans posiadać miały specjalną komórkę do tzw. działań bojowych, fundusz pomocy dla aresztowanych członków grupy oraz wywiad pozyskujący cenne dla gangsterów informacje.

 

Wśród zarzutów jakie stawia się ludziom tworzącym chorzowski gang znalazły się m.in. udział w ustawkach, handel narkotykami i ciężkie pobicia. W ramach swojej działalności w ostatnich latach członkowie Psycho Fans współpracowali z Wisła Sharks, czyli gangiem pseudokibiców Wisły Kraków, a także zaprzyjaźnionymi bojówkami Widzewa Łódź oraz Elany Toruń.

 

Z pseudokibicami Górnika Zabrze oraz GKS Katowice, członkowie Psycho Fans mają przestępcze porachunki, które niejednokrotnie wiązały się z brutalnymi akcjami wymierzonymi w ludzi związanych z konkurencyjnymi grupami.

 

Jeździliśmy po miastach i szukaliśmy kibiców „Górnika” czy „GieKSy”, których można było pobić – mówił podczas rozprawy Łukasz B.

 

Zeznania Łukasza B., jednego z oskarżonych w procesie przeciwko Psycho Fans, mogą być dla sporego grona czytelników wręcz szokujące. Zeznając opowiadał on zarówno o mrożących krew w żyłach działaniach jakie chorzowscy bojówkarze podejmowali na terenie kraju, jak i też poza Polską.

 

Mieliśmy style od łopat i kilofów. Kibice Banika byli wystraszeni, nie chcieli podjąć walki i przebili się przez barykadę – opisywał podczas zeznań Łukasz B. przestępczą akcję jaką ludzie z Psycho Fans przeprowadzili w czeskiej Ostrawie. Tamtejsi kibice mają być zaprzyjaźnieni z sympatykami GKS Katowice, a także utrzymywać kontakty z tymi utożsamiającymi się z Górnikiem Zabrze, wielkim rywalem Ruchu Chorzów.

 

Jedno z wydarzeń, które odbiło się zarówno w kibicowskim środowisku, jak i też mediach echem, a którego również dotyczy procesu gangsterów z Psycho Fans, to krwawy atak na Jarosława P. ps. „Lotek”. Osoby znanej w środowisku pseudokibiców Górnika Zabrze, który jest określany nawet liderem fanów Górnika. Swój udział w ataku na jego osobę miała kobieta- Wiktoria Sz., która umówiła się z „Lotkiem”. Po zwabieniu go do swego domu zachęciła go ona do wyjścia na spacer. W rzeczywistości „wystawiła” go ona członkom Psycho Fans.

 

Jarosław P. miał być bity przez kilkunastu oprawców uzbrojonych w młotki, maczety i pałki. Te wstrząsające sceny miały miejsce na Śląsku w październiku 2015 roku. O tamtym zajściu również opowiedział podczas rozprawy Łukasz B.

 

Krzyczał, jakby umierał. Nie uderzyłem go ani razu. Po pierwsze nie mogłem się do niego dopchać, po drugie, kiedy słyszałem jego jęki, uznałem, że nie przyłożę do tego ręki. Po tym napadzie „Lotek” długo leżał w śpiączce – zrelacjonował atak na lidera Torcidy , członek konkurencyjnego Psycho Fans.

 

Kolejna rozprawa członków chorzowskiej grupy zaplanowana jest na 29 października.

 

O gangu Psycho Fans pisaliśmy również w poniższym artykule:

Wstrząsające opowieści pseudokibica o działaniach bojówki! Był członkiem gangu, teraz wyjawia prawdę

 

 

 

Źródło: tvp.info ; wp.pl

Fot.: YouTube/Niebiescypl

Na terenie Małopolski niejednokrotnie dochodziło do krwawych starć bojówkarzy utożsamiających się ze zwaśnionymi drużynami piłkarskimi, które kończyły się śmiercią. Podczas brutalnych ataków tego typu, często używane są niebezpieczne narzędzia takie jak np.: noże, maczety, tasaki czy też gazy pieprzowe. W sprawę wyroku dotyczącego jednego z ataków pseudokibiców zaangażował się nawet minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

 

Sprawa dotyczy śmiertelnego pobicia sympatyzującego z Wisłą Kraków Dariusza D. ps. „Dziekan”. Do zdarzenia doszło we wrześniu 2012 roku, pod Multikinem przy ul. Dobrego Pasterza w Krakowie. Podczas starcia zwaśnionych grup, „Dziekan” miał otrzymać ciosy zadane ostrym narzędziem w plecy i w wyniku odniesionych ran zmarł. Pobici zostali tamtego dnia również Grzegorz D., Piotr Ż., Grzegorz O., Hubert J., Łukasz G., Michał M. oraz Jarosław B. Podczas śledztwa ustalono, że 12 z uczestników bójki miało posiadać w jej trakcie niebezpieczne przedmioty.

 

W głównym procesie w sprawie opisanego zdarzenia, na ławie oskarżonych zasiadło 22 fanów „Pasów” i jeden „Białej Gwiazdy”. Poddali się oni dobrowolnie karze otrzymując wyroki w wysokości od 2 i pół roku do 5 lat pozbawienia wolności, a dodatkowo zadeklarowali zapłatę 85 tysięcy złotych córce zabitego Dariusza D. oraz 10 tysięcy złotych pobitemu pod Multikinem Piotrowi Ż.

 

Jako ostatni w ręce policji wpadł jednak dopiero w 2015 roku Marek D., który został zatrzymany na terenie Gdańska. Mężczyzna nie przyznawał się do udziału w krwawym zajściu w rejonie ul. Dobrego Pasterza i deklarował, że dwa lata przed tym zdarzeniem przestał kibicować Cracovii. W jego opinii został on pomówiony przez motywowanego chęcią zemsty Wojciecha M. ps. „Talerz”, gdyż mieli skonfliktować się w czasach szkolny. Ten jednak zaprzeczył takowym informacjom.

 

26-letni Marek D. usłyszał prawomocny wyrok półtora roku więzienia. Kasację od niego złożył jednak minister Zbigniew Ziobro, który podzielając stanowisko prokuratury i sądu apelacyjnego uznał, że zdarzenie pod Multikinem było pobiciem, a nie ustawką wrogich grup, w związku z czym pobitym należą się nawiązki finansowe. Część komentujących tę sprawę dziennikarzy i internautów zwraca uwagę na fakt, że w wyniku takiego postawienia sprawy, Marek D. będzie musiał przekazać pieniądze sympatykom Wisły Kraków, którzy również mogli być zaangażowani w brutalną działalność miejscowych pseudokibiców.

 

Mężczyzna zapłacił również kwotę 4 tysiecy złotych zadośćuczynienia córce nie żyjącego Dariusza D.

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl

Fot.: Wikimedia Commons