Bronisław Komorowski sprawował urząd prezydenta RP w latach 2010-2015. Po katastrofie smoleńskiej wykonywał tymczasowo obowiązki prezydenckie. Później wygrał w partyjnych wyborach Platformy Obywatelskiej z obecnym posłem do Parlamentu Europejskiego, Radosławem Sikorskim. W prawyborach otrzymał aż 68,5% głosów. Były marszałek Sejmu w pierwszej turze wyborów prezydenckich otrzymał największe poparcie spośród wszystkich kandydatów i musiał zmierzyć się z Jarosławem Kaczyńskim, bratem prezydenta, który tragicznie zginął w katastrofie lotniczej. W II turze Komorowski uzyskał 53,01%.

 

Ubiegający się o reelekcje polityk nie miał tyle szczęścia w 2015 roku. Tam przegrał z krakowianinem zasilającym szeregi Prawa i Sprawiedliwości. Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej turze wypadł gorzej niż Andrzej Duda. Mimo poparcia Platformy Obywatelskiej, Partii Demokratycznej- demokraci.pl, Partii Zielonych RP, Stronnictwa Demokratycznego, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Ligii Polskich Rodzin, polityk musiał pożegnać się ze stanowiskiem głowy państwa w naszym kraju.

 

Bronisław Komorowski gościł w programie „Gość Radia ZET”. Tam skomentował rezygnację Małgorzaty Kidawy- Błońskiej z bycia kandydatką na urząd prezydenta z ramienia Koalicji Obywatelskiej:

 

„Nie ukrywam, że do końca sekundowałem Małgorzacie Kidawie-Błońskiej. Ale bardzo wcześnie, chyba jako pierwszy powiedziałem o tym, że zapłaci cenę za swoją odważną decyzję powiedzenia prawdy na temat tego, że wybory nie mogą odbyć się 10 maja”– powiedział były minister obrony narodowej.

 

Postanowił także wypowiedzieć się o terminie wyborów. Były marszałek Sejmu stwierdził, że opozycja zyska, jeśli wybory będą jak najpóźniej:

 

„Wszyscy muszą kalkulować. Termin nie jest obojętny zarówno ze względu zdrowotnych, jak i ze względów wyborczych. Pan Andrzej Duda chce, żeby wybory były jak najszybciej, bo mu poparcie wycieka jak z dziurawego garnka. A np. Koalicja Obywatelska chce, żeby były jak najpóźniej, bo np. rzeczą strategicznie istotną jest to, ile będzie dni na zebranie podpisów pod kandydatem Rafałem Trzaskowskim. Jeżeli będzie jeden dzień, co może zrobić pani Witek, to będzie to skandal i łobuzeria polityczna, ale może skuteczna” – mówi Komorowski.

 

 

Źródło: wikipedia, dorzeczy.pl, radiozet.pl

Fot: Wikimedia Commons

Po słabych wynikach sondażowych Małgorzaty Kidawy- Błońskiej Koalicja Obywatelska postanowiła wymienić swojego kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej. Jako o potencjalnych osobach, które mogłyby wkroczyć do gry, mówiło najwięcej się o byłym premierze Polski- Donaldzie Tusku, Marszałku Senatu- Tomaszu Grodzkim, Prezydencie Poznania, który przegrał z Kidawą-Błońską w prawyborach prezydenckich organizowanych przez PO- Jacku Jaśkowiaku, Prezydencie Warszawy- Rafale Trzaskowskim i Radosławie Sikorskim, który aktualnie jest posłem w Parlamencie Europejskim. Ostateczny pojedynek miał odbyć się pomiędzy dwoma ostatnimi. Borys Budka wraz z koleżankami i kolegami z koalicji podczas konferencji, która odbyła się w Sejmie, podzielili się z nami ostateczną decyzją dotycząca wyboru nowego kandydata. KO postawiła na byłego ministra administracji i cyfryzacji.

 

O głównych kandydatach na kandydata koalicji skupionej głównie wokół Platformy Obywatelskiej postanowił wypowiedzieć się prezes Prawa i Sprawiedliwości w I programie Polskiego Radia.

 

„To są kandydatury z naszego punktu widzenia mniej więcej równoważne, to znaczy ani jeden, ani drugi z tych panów (Sikorski i Trzaskowski- red) nie nadają się na stanowisko prezydenta Polski. Doszłoby tutaj do bardzo poważnych zakłóceń, do sparaliżowania państwa, ciężkiego sparaliżowania państwa – stwierdził Jarosław Kaczyński. – Czyli ostatniej rzeczy, której w tej chwili można sobie życzyć, jeśli się myśli o interesie zarówno zbiorowym, jak i interesach indywidualnych”.

 

„Nie daj Panie Boże, żeby ci ludzie mogli mieć jakiś poważny wpływ na cały kraj. Pan Trzaskowski ma taki wpływ na Warszawę, ale nie będę opisywał skutków, bo nie chcę być niegrzeczny” – powiedział prezes PiS.

 

Wypowiedział się także o możliwości uzyskania lepszego wyniku przez nowego kandydata KO niż ten, który otrzymywała wicemarszałek Sejmu IX kadencji. Według niego to zależne jest od tego „czy tacy kandydaci jak pan Hołownia mają poparcie wynikające tylko i wyłącznie z tego, że pani Kidawa-Błońska nie spełniała nadziei elektoratu Platformy Obywatelskiej, czy jest to uwarunkowane jakoś głębiej”. – Wydaje mi się, że nie jest wykluczone, iż jest to uwarunkowane głębiej i jeśli tak będzie, ci panowie nie mogą liczyć na wiele”– ocenił Kaczyński.

 

Źródło: polsatnews.pl

Fot: Wikimedia Commons

W otatnim czasie sondaże kandydatki KO zauważalnie spadły, a debata  w TVP nie wypadła dla Małgorzaty Kidawy-Błońskiej szczególnie korzystnie. Podczas konferencji prasowej w Sejmie przekazano decyzję w sprawie kandydatury. Małgorzata Kidawa-Błońska nie weźmie udziału w prezydenckich.

 

 

Małgorzata Kidawa-Błońska powiedziała

– Mam dla Państwa kilka informacji. Pierwsza to taka, że wierzę, że za kilka tygodni będziemy mieli nowego prezydenta, że ta trudna sytuacja prawna i konstytucja w naszym kraju się skończy. Druga, że nie będę brała udziału w tych wyborach

Zabrała także głos w sprawie słabych sondaży stwierdzając, że nie chce by jej obciążenia odbiły się na partii

Wiem, że biorę odpowiedzialność za to, co się wydarzyło, bo spadki sondażowe były spowodowane tym, że Polacy nie wiedzieli, czy startuję, czy nie

Podtrzymała również swoje zdanie odnośnie organizacji wyborów w maju

– Gdyby nie mój mocny głos, te wybory w maju pewnie by się odbyły

– Senat i samorządowcy spowodowali, że mamy szansę na demokratyczne wybory

 

 

Źródło: DoRzeczy.pl

Źródło: Wikipedia Cammons

 

Wiadomo, że organizacja wyborów w dobie pandemii koronawirusa nie należy do najłatwiejszych spraw. Nie zaskakuje także fakt, iż rząd i opozycja mają w tym aspekcie odmienne zdania. Małgorzata Kidawa-Błońska poinformowała o przerwaniu swojej kampanii wyborczej oraz opowiadała się za bojkotem wyborów. W tamtym czasie wyznała, że nie planuje wycofać się z walki o funkcję prezydenta. Należy zauważyć, iż w dalszym ciągu kandydatka wypowiada się o swoim największym konkurencie.

 

W rozmowie z dziennikarką TVN marszałek Grodzki oznajmił, iż w jego opinii obecna kandydatka KO nie wystartuje w wyborach

Nie sądzę, żeby Kidawa-Błońska brała w nich udział

 

Następnie dodał

Ja jestem z medycyny, gdzie opieramy się na faktach. Fakty są takie, że pani marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska nie chce legitymizować wyborów w środku dramatycznej, niebezpiecznej epidemii

 

 

Dziennikarka dalej próbowała poznać odpowiedź o udział w wyborach

To może trzeba zrezygnować i nie ubiegać się o urząd prezydenta w takich warunkach

Marszałek odpowiedział, że nie sądzi, by Kidawa-Błońska brała udział w czymś, co nie jest wyborami. – Co dalej, proszę ją pytać

 

Z penością opozycja z KO  będzie bardziej chętna do rozmów, gdy kwestia wyborów będzie pewnym faktem. Obecnie trudno prowadzić kampanie, a kandydaci aktywni są aktywni szczególnie komentując działania rządu.

 

 

 

 

 

Źródło: dorzeczy.pl

Źródło fot.: Wikipedia Cammons

Tak mocnych słów w polskim świecie polityki dawno nie było. W internecie rozgorzała wielka dyskusja i wymiana zdań pomiędzy przedstawicielami różnych opcji politycznych. 

 

 

Wszystko rozpoczęła się od propozycji Marszałek Sejmu Elżbiety Witek, aby jutrzejsze posiedzenie Sejmu zorganizować częściowo zdalnie, by nie narażać zdrowia i życia posłów i uchwalić w ten sposób zmiany w regulaminie Sejmu na czas pandemii.

 

 

Decyzja, czy tak rzeczywiście się stanie miała zostać przez Prezydium Sejmu na dzisiejszym posiedzeniu. Podczas obrad okazało się, że przedstawiciele dwóch partii politycznych – Konfederacji oraz Platformy Obywatelskiej nie wyrazili na to zgody. Członkowie PO twierdzili, że głosowanie zdalne nie jest przewidziane w regulaminie Sejmu, który właśnie ma zostać zmieniony. Jak się okazuje, jest to prawda, lecz gdyby doszło do konsensusu, czyli zgody wszystkich partii, zmiana mogłaby wejść w życie.

 

Jednak to, co najważniejsze, miało miejsce w czasie dyskusji Prezydium. W pewnym momencie doszło do kłótni i jak podaje Małgorzata Gosiewska, z ust kandydatki na fotel prezydenta – Małgorzaty Kidawy-Błońskiej padły słowa „konstytucja jest ważniejsza od ludzkiego życia”.

 

 

 

Po tych szokujących słowach vice-marszałek Sejmu z ramienia PiS opuściła posiedzenie.

Szybko pojawiły się głosy oburzenia i zniesmaczenia tymi doniesieniami. Poseł partii rządzącej Bartosz Kownacki posunął się daleko w swojej krytyce wobec PO i Konfederacji, a przede wszystkim wobec Małgorzaty Kidawy-Błońskiej.

 

 

 

Na tego twitta bardzo szybko i uszczypliwie odpowiedziała Konfederacja.

 

 

Jednak najważniejsza w tej dyskusji jest odpowiedź jedynej kobiety startującej w tym roku w wyborach prezydenckich.

Zaprzeczyła ona, aby z jej ust padły cytowane wcześniej słowa, choć przyznała że doszło do sprzeczki. Wykorzystała sytuację by odwrócić kota ogonem i oskarżyć PiS o to, że oni sami zamiast zająć się obywatelami, tworzą kampanię Andrzeja Dudy. W czasie wywiadu z TVN24 dodała, że według niej „nie ma nic ważniejszego od ludzkiego życia”.

 

 

 

Takie słowa z ust kandydata na prezydenta są niedopuszczalne. Mimo, że Kidawa-Błońska im zaprzecza, to nie zapowiedziała pociągnięcia do odpowiedzialności przed sądem vice-marszałek Gosiewskiej, co wydaje się zastanawiające. Komu wierzyć w takiej sytuacji?

 

 

Źródła:

twitter/@M_K_Blonska

twitter/@KownackiBartosz

twitter/@MMGosiewska

https://tvn24.pl/polska/koronawirus-w-polsce-malgorzata-kidawa-blonska-odpowiada-na-wpis-malgorzaty-gosiewskiej-takie-zdanie-nie-padlo-4513985

https://dorzeczy.pl/kraj/133940/konstytucja-wazniejsza-od-ludzkiego-zycia-kidawa-blonska-szokuje.html

Koronawirus rozprzestrzenił się już do Europy. W niedzielę pojawiła się informacja o epidemii we Włoszech. Liczba zarażonych wzrasta w kolejnych krajach.

Co z Polską? Według oficjalnych informacji nie pojawił się jeszcze przypadek zarażenia koronawirusem w Polsce. Jest kilkudziesięciu podejrzanych, w kwarantannie, a także ponad 1500 monitorowanych. Państwowy Zakład Higieny zajmuje się badaniem próbek, jednak zajmuje to dużo czasu. Wiadomo już, że 39 na 47 podejrzanych o zachorowanie na koronawirusa miało negatywny wynik.

 

Minister zdrowia Łukasz Szumowski ostrzega jednak, że koronawirus pojawi się w Polsce prędzej czy później.

 

– Jeżeli pojawi się koronawirus w Polsce, informację o tym niezwłocznie przekażemy. To kwestia najbliższych dni, kiedy ten wirus się w Polsce pojawi

 

– powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski.

 

CZYTAJ TAKŻE: Ewa Chodakowska zaszalała na imprezie urodzinowej. Zobacz jak świętowała (WIDEO)

 

Małgorzata Kidawa-Błońska twierdzi, że rząd ukrywa prawdziwe informacje na temat koronawirusa w Polsce i według niej choroba już panuje w naszym kraju.

 

„Wzywam premiera Morawieckiego i rząd do ujawnienia prawdy o przypadkach koronawirusa w Polsce. Bezpieczeństwo Polek i Polaków jest najważniejsze”

 

– napisała na Twitterze.

 

CZYTAJ TAKŻE: Pijany 19-latek bez prawa jazdy prowadził samochód. Skończyło się to tragicznie (WIDEO)

 

Skąd jednak Małgorzata Kidawa-Błońska wie, że rząd ukrywa prawdę? Może w takim razie sama kandydatka na prezydenta ją zna i nie przekazuje do wiedzy publicznej. W komentarzach niektórzy popierają Kidawę-Błońską i uważają, że rząd kłamie, aby nie stracić poparcia. Jak jest naprawdę?

 

 

Źródło: nczas.com / foto zrzut ekrany Youtube.com Polskie Radio

W Internecie pojawił się najnowszy sondaż prezydencki. Okazuje się, że dwóch polityków uzyskało rekordowe poparcie. Jak myślicie, którzy to politycy?

Wybory prezydenckie zbliżają się wielkimi krokami. Już niedługo Polska wybierze prezydenta na kolejną kadencję. Pełną parą ruszyła już kampania prezydencka. Każdy z kandydatów stara się promować jak najlepiej wśród opinii publicznej, jednak nie wszystkim się to udaje. Małgorzata Kidawa-Błońska zaliczyła już niejedną wpadkę. Mimo licznych wpadek wciąż ma nadzieję, że zostanie prezydentem.

 

W Internecie pojawił się właśnie najnowszy sondaż pracowni Social Changes. Wynika z niego, że gdyby teraz odbyły się wybory aktualny prezydent Andrzej Duda zdobyłby aż 46% poparcia (jest o 4 pkt procentowe, więcej niż poprzednio). Na drugim miejscu uplasowałaby się Małgorzata Kidawa Błońska – jednak jej poparcie w porównaniu z Andrzejem Dudą jest bardzo niskie i spadło od poprzedniego sondażu – wyniosłoby zaledwie 24%- jak na taką kampanię prezydencką taki wynik dla Koalicji Obywatelskiej jest raczej kompromitacją.

 

Na trzecim miejscu pojawiłby się Szymon Hołownia zdobywając 9% poparcia. Tutaj również jak na taką promocję, kampanie kandydata oraz wcześniejsze zapowiedzi kandydata taki wynik nie wróży nic dobrego. Takim samym poparciem cieszyłby się Robert Biedroń. Zarówno Szymon Hołownia jak i Robert Biedroń odnotowaliby spadek poparcia. Hołownia aż o 3 punkty procentowe mniej (być może wpadka ze spotem wyborczym zaszkodziła wynikowi) oraz Biedroń o 1 punkt procentowy mniej.

 

Władysław Kosiniak-Kamysz otrzymałby 7% poparcia.

 

Wzrost odnotowałby natomiast kandydat na prezydenta z ramienia Konfederacji – Krzysztof Bosak. Na niego zagłosowałoby 5% osób. Mimo, że wynik nie jest dwucyfrowy na pewno w jakiś sposób zadowalający. Jest to wzrost aż o 2 punkty procentowe. Warto też zauważyć, iż Konfederacja przemilczana jest w wielu mediach i może liczyć jedynie na wsparcie mniejszych portali.

 

Źródło: medianarodowe.com

Foto: zrzut ekranu/ YouTube

 

Chociaż obserwując polską politykę, nie widzimy takich scen do jakich dochodzi w krajach leżących na wschodzie czy na Bałkanach, gdy parlamentarzyści dopuszczają się nawet rękoczynów, to jednak również u nas znani politycy zachowują się czasami w sposób, który wielu określa jako wyjątkowo bulwersujący, a nawet haniebny wobec roli do pełnienia jakiej zostali wybrani głosami Polek i Polaków. Spore kontrowersje wywołało w ostatnim czasie m.in. zachowanie przewodniczącego Sojuszu Lewicy Demokratycznej Włodzimierza Czarzastego oraz kandydatki na Prezydent RP z ramienia PO-KO- Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Warto mieć na uwadze, że obydwie te osoby pełnią w czasie trwającej kadencji Sejmu funkcje wicemarszałków.

 

Sytuacja ta miała miejsce podczas uroczystego upamiętnienia zmarłego przed rokiem byłego premiera Jana Olszewskiego. Zrobiono to poprzez oficjalne nadanie jednej z sal imienia dawnego szefa polskiego rządu, a także odsłonięcie jego popiersia. To co w trakcie uroczystości zrobiło dwoje polityków dla wielu może być skandalicznym zachowaniem. Według związanych z partią rządzącą profili na portalach społecznościowych, takie zachowanie jest okazaniem braku szacunkiem i nieodpowiednim zachowaniem względem pamięci o śp. Janie Olszewskim.

 

Kiedy głos na sali zabierał miał marszałek-senior Antoni Macierewicz, wówczas miejsce obchodów zdecydował się w obecności kamer opuścić szef SLD. Niedługo później zrobiła to też Małgorzata Kidawa-Błońska, wpierw mówiąc coś do premiera Mateusza Morawieckiego, a następnie żegnając się z jedną z obecnych tam osób i wyszła z sali przed ceremonią składania wiązanek kwiatów.

 

Warto zaznaczyć, że w Sejmie odbyło się również głosowanie nad uchwałą upamiętniającą Jana Olszewskiego, za którą zagłosowało 266, 23 wstrzymało się, a jeden z posłów głosował przeciwko. W głosowaniu nie wzięli udziału natomiast osoby z klubu PO-KO, uzasadniające swą decyzję faktem, iż w ich opinii treść uchwały zawiera nieprawdziwe informacje. Wcześniejsze poprawki zgłoszone przez przedstawicieli opozycji zostały odrzucone.

 

 

 

Źródło: doRzeczy.pl ; TVP Info ; Twitter/@PiS_WarmiaMazur

Fot.: Wikimedia Commons

Protestujący wygwizdali Andrzeja Dudę podczas uroczystości 100. rocznicy Zaślubin Polski z Morzem. Pojawiły się transparenty z napisami: „Marionetka”, „Będziesz siedział”, „Duda = cztery litery”.

– Oczekujemy, że pani marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska przeprosi. Po wszystkim poszła do tych ludzi i obściskiwała się z nimi. To nieprawda, że to były osoby z Pucka i Wejherowa. To była obwoźna trupa kodziarska

 

– powiedział Krzysztof Sobolewski z PiS.

 

CZYTAJ TAKŻE: Sąd odmówił uznania aktu urodzenia dziecka dwóch kobiet! Musi być mężczyzna

 

Małgorzata Kidawa-Błońska nie ma jednak zamiaru przepraszać za zajście. Stwierdziła, że „ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje. Nikogo nie będę wykluczać”.

 

-Uroczystości były bardzo ciekawe i bardzo dobrze zorganizowane, a każdy polityk musi się przyzwyczaić, że ludzie mogą reagować na niego dobrze, ale też źle

 

-podsumowała swoje zdanie.

 

– Pamiętam jak gwizdano na prof. Bartoszewskiego. (…) Mówiliśmy że nie możemy na to przyzwalać, ale wówczas słyszeliśmy, że ludzie mają prawo wyrażać swoje emocje

 

– dodała.

 

 

CZYTAJ TAKŻE: Żona i syn Zbigniewa S. zatrzymani! Chodzi o poważne pieniądze

 

Źródło: wp.pl / foto Twitter.com