Korea Północna dla większości osób jest jednym z najbardziej tajemniczych państw na świecie. Były koszykarz Dennis Rodman w podcaście Mike’a Tysona, Hotboxin powiedział, jak wyglądała jego wizyta w tym kraju i spotkanie z Kim Dzong Unem. Jego relacja dla wielu na pewno może być zaskakująca.

 

Dennis Rodman jest jedną z legend Chicago Bulls oraz NBA. Dodatkowo znany jest z kontrowersyjnych zachowań oraz wypowiedzi. W jego styl bycia idealnie wpasowała się wizyta w Korei Północnej, o której zupełnie nic nie wiedział.

 

„Gdy poprosili mnie o wyjazd do Korei Północnej, pomyślałem sobie: Tak, czemu nie, pojadę, rozdam trochę autografów, zrobię show. Wtedy nie wiedziałem nic o Korei. Byłem cholernie głupi. Powiedziałem mojemu agentowi, że pojadę tam, jeśli będę bezpieczny i tak dalej. Było tak fajnie, kiedy wysiadłem z samolotu, a przed nim czekał czerwony dywan. Wyszedłem, a wokół było 80 osób, które pytały: Czy jesteś szczęśliwy, że przyleciałeś do Korei Północnej?”.

 

Następnie Rodman miał się przerazić, że został aresztowany, gdyż na lotnisku został przechwycony przez służby mundurowe. „Myślałem, że idę do więzienia. Zastanawiałem się: Co ja ku*wa zrobiłem w Ameryce?”. Były koszykarz oczywiście jednak nie był aresztowany, a służby mundurowe eskortowały go po prostu na spotkanie z Kim Dzong Unem, o którym legenda NBA zupełnie nic nie wiedziała.

 

„Podszedłem do biurka i usiadłem na jednym z krzeseł w królewskim stylu. Nagle 22 tysiące Koreańczyków zaczęło klaskać. To było głośne klaskanie i wiwatowanie. Myślałem, że robią to dla mnie, więc wstałem i zacząłem machać. Ktoś powiedział wtedy: To nie dla ciebie, to dla niego. I wskazał na jakiegoś faceta. Zapytałem: Kim on jest? Odpowiedziano mi: Przywódcą. Ja na to: Przywódcą czego?”.

 

Następnie Rodman powiedział: „Kiedy on wszedł, ludzie zaczęli płakać. Kiedy w końcu przeszedł przez tłum, on usiadł obok mnie i zaczął ze mną rozmawiać po koreańsku. Obok byli tłumacze, którzy przekazywali mi jego słowa. Lubisz mój kraj?”.

 

W dalszej części swojej wypowiedzi były koszykarz opowiedział o imprezie z przywódcą Korei Północnej i tym, co na niej miał zastać. „Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o koszykówce. Mecz się skończył, a on powiedział do mnie: Cieszymy się twoim towarzystwem, zjedzmy dziś wieczorem kolację, będzie trochę karaoke, napijemy się trochę wódki. Następną rzeczą, jaką pamiętam, była kolacja, na której byliśmy pijani jak cholera. On zaczął śpiewać karaoke, ale nie miałem pojęcia, o czym śpiewa. Wszyscy zaczęli klaskać, a później przed nami zaczął tańczyć zespół 18 dziewczyn. Były gorące, ale tańczyły tylko przy jednej piosence”.

 

Rodman swoją wypowiedź zakończył nazywając Kim Dzong Una swoim przyjacielem. „Byliśmy dobrymi przyjaciółmi. A w politykę się nie angażowałem. Relacja wywiązała się ze sportu, więc nigdy nie rozmawiałem z nim o polityce. Widziałem wojsko, widziałem pociski. Widziałem wszystko”.

 

Źródło: Sport.pl, Super Express

Foto: You Tube/ Korea Now (zrzut ekranu)

Blisko tydzień temu na łamach naszego portalu pisaliśmy o powrocie Kim Dzong Una po 3 tygodniowej nieobecności w życiu publicznym. Nie widzieliśmy go także uroczystościach najważniejszego święta państwowego w Korei Północnej – rocznicy urodzin Kim Ir Sena. Spekulowało się o złym stanie zdrowotnym wodza, a nawet o jego śmierci. Jako o potencjalnym następcy przywódcy mówiło się najwięcej o siostrze Kima- Kim Jo Dzong. Ten jednak pojawił się 1 maja na uroczystościach otwarcia fabryki nawozów sztucznych.

 

Jak poinformowało nas Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Korei Południowej w niedzielę (poprzedni tydzień), o 7:41 KRLD ostrzelała posterunek graniczny swoich południowych sąsiadów, którzy nie zostali dłużni, wystrzelając dwa pociski na północ. Jak dowiedzieć możemy się z komunikatu, nikt nie został ranny.

 

Niedawno siły Korei Południowej zorganizowały ćwiczenia wojskowe. Mówi się o udziale m.in. okrętów bojowych i myśliwców. Ich północni sąsiedzi twierdzą, że miały one miejsce na zachodniej granicy morskiej, która dzieli dwa zwaśnione państwa. KRLD oskarża południe o dążenie do konfliktu.

 

„Taki lekkomyślny ruch […] po stronie południowej jest szczytem konfrontacji wojskowej. To poważna prowokacja, […] a ta sytuacja wymaga od nas koniecznej reakcji” – cytuje treść oświadczenia Ministerstwa Sił Zbrojnych Ludu ABC News”.

 

Inną wersję przedstawiają sojusznicy Stanów Zjednoczonych w wojnie koreańskiej, która miała miejsce w latach 1950-1953. Z Ministerstwa Obrony Narodowej Korei Południowej dowiedzieć możemy się, że wspomniane wcześniej szkolenia wojskowe odbyły się 300 km od granicy, o której pisali w oświadczeniu przedstawiciele Ministerstwa Sił Zbrojnych Ludu.

 

Zakładając, że tym razem to Koreańczycy z północy podają prawdziwe informacje, opisane zdarzenie byłoby złamaniem umowy przez państwo, którego głową jest Mun Jae- In.

 

 

Źródło: o2.pl

Fot: Wikimedia Commons

 

 

Poniżej zamieszczamy wcześniej artykuły związane z opisywanym tematem:

Kim Dzong Un żyje? Pojawiły się nowe zdjęcia!

Wymiana ognia na granicy! Zrobiło się groźnie

Wiele wskazuje na to, że Korea Północna wciąż rozwija pociski dalekiego zasięgu. Potwierdzać to mogą ostatnie zdjęcia satelitarne pokazujące, że Kim Dzong Un buduje nowe magazyny na broń.

 

W ostatnim czasie o Korei Północnej jest wyjątkowo głośno. Wcześniej było to spowodowane chorobą Kim Dzong Una i barkiem jego obecności w miejscach publicznych teraz natomiast pojawiają się doniesienia o budowie ośrodka militarnego.

 

Specjaliści z Center for Strategic and International Studies (CSIS) zajmujący się think – thankiem udostępnili na swoim Twitterze zdjęcia nowego kompleksu militarnego budowanego w Korei. Wszystko wskazuje na to, że pracę nad tym projektem ruszyły już w 2017 r., a teraz jest on już na wykończeniu.

 

Z całego tego kompleksu wyróżniają się przede wszystkim budynki o wysokości około 40 metrów idealnie nadające się do przetrzymywania pocisków typu Hwasong 15. Warto przypomnieć, że głośno o tej broni zrobiło się właśnie w 2017 r. Wtedy to Korea Północna wystrzeliła wspomniane pociski podczas testów, o czym też pochwaliła się przed całym światem. Wiele wskazuje na to, że dzięki tym pociskom USA jest w bezpośrednim zasięgu rakietowym Kim Dzong Una.

 

 

 

Cały kompleks militarny znajdować się ma 20 km od Pjongjangu i postawiony został tuż obok lotniska wojskowego. Pojawiają się również przypuszczenia, że w ośrodku tym może znajdować się rozległy system infrastruktury podziemnej umożliwiający składanie pocisków z gotowych elementów.

 

Źródło: O2.pl

Foto: You Tube/ The Telegraph (zrzut ekranu)

Jeszcze wczoraj na naszym portalu pojawił się artykuł, w którym pisaliśmy o pierwszym od trzech tygodni publicznym pokazaniu się Kim Dzong Una. Wiele spekulowało się, że przywódca Korei Północnej jest poważnie chory. Pojawiały się również głosy, że nie żyje, a jego następcą ma być jego siostra Kim Jo Dzong. Argumentem, który miał za tym przemawiać, był brak obecności na najważniejszym święcie państwowym, nazywanym „Dniem Słońca”. Są to obchody rocznicy urodzin Kim Ir Sena, czyli dziadka obecnego przywódcy.

 

W święto pracy pojawić się miał jednak na uroczystościach otwarcia fabryki nawozów fosforowych. Fotografie z tamtego zdarzenia rozwiały wszelkie wątpliwości co do rzekomego zgonu wodza. Powrót Kim Dzong Una skomentował na swoim Twitterze Donald Trump, mówiąc, że cieszy się z powodu dobrej formy 36-latka.

 

Wydawać by się mogło, że napięcie między Koreami powinna ustępować, biorąc pod uwagę, że relacje między dwoma zwaśnionymi państwami w okresie igrzysk olimpijskich w 2018 zaczęły się polepszać i wydawać by się mogło, że możemy zostać świadkami historycznego zawarcia pokoju i formalnego zakończenia wojny koreańskiej, która miała miejsce w latach 1950- 1953 i została wywołana napaścią wojsk północnych, które przekroczyły 38 równoleżnik, a potem zajęły Seul. Tym bardziej przemawiać za tym miał fakt, że kilkukrotnie odbyły się spotkania, w których brał udział prezydent Korei Południowej Mun Dze In oraz przywódca Korei Północnej.

 

Jak informuje jednak Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Korei Południowej w niedzielę, o 7:41 KRLD ostrzelała posterunek graniczny swoich południowych sąsiadów, którzy nie zostali dłużni, wystrzelając dwa pociski na północ. Jak dowiedzieć możemy się z komunikatu, nikt nie został ranny.

 

 

Źródło: wp.pl, Wikipedia, ABS- CBN News

Fot: YouTube/ kiki85uuu

Wiele podejrzeń przez swoją nieobecność w życiu publicznym wzbudził Kim Dzong Un. Ostatni raz widziany był 11 kwietnia. Punktem kulminacyjnym było niepojawienie się na uroczystościach urodzin swojego dziadka, czyli jednym z najważniejszych świąt państwowych w Korei Północnej. Co ciekawe była to pierwsza taka sytuacja od 2011 roku, wtedy właśnie zaczął piastować stanowisko przywódcy. W Internecie pojawiały się spekulacje oraz nieoficjalne informacje mówiące o złym stanie zdrowotnym, a nawet śmierci wodza.

 

Kim Dzong Un podejrzany był m.in. o chorobę serca, wyciec miało także nagranie, w którym mowa była utracie życia przez dyktatora. Jeden z uciekinierów z KRLD, który nawrócił się na chrześcijaństwo, a obecnie jest działaczem na rzecz praw człowieka i politykiem Korei Południowej Ji Seong-ho twierdził, że jest pewny w 99% o śmierci wodza kraju, z którego uciekł w 2006 roku. Jednak urzędnicy z Korei Południowej zaprzeczali doniesieniom zagranicznych mediów mówiących o utracie życia przez lidera Partii Pracy Korei. Twierdzili, że nie otrzymali żadnych podejrzanych sygnałów z Pjongjangu. O zaistniałą sytuację spytany został również Donald Trump, który brał udział w pierwszym w historii spotkaniu bilateralnym przywódców Stanów Zjednoczonych i Korei Północnej, które miało w czerwcu 2018 w Singapurze. Powiedział, że wie w jakim stanie znajduje się Kim Dzon Un, nie chciał jednak tego zdradzać podczas konferencji prasowej, a jemu życzył zdrowia.

 

Według agencji KCNA Przywódca Korei Północnej po raz pierwszy od 20 dni pokazał się publicznie. Miał on brać udział 1 maja w otwarciu fabryki nawozów fosforowych, symbolicznie przecinając czerwoną wstęgę. Dowódcy towarzyszyli najważniejsi urzędniczy państwowi w tym 31-letnia młodsza siostra wodza KRLD- Kim Jo Dzong, która była głównym kandydatem do objęcia władzy po śmierci brata.

 

Źródło:

O2.pl, rmf24.pl

Fot. YouTube (zrzut ekranu)

 

Funkcjonująca w Japonii agencja informacyjna Kyodo, przekazała informacje dotyczące ujawnionych planów Korei Północnej, których realizacja ma wkrótce nastąpić. To do czego przygotowuje się reżim w Pjongjangu odkryć mieli Amerykanie i to dzięki działaniom służb USA miała trafić do wiadomości informacja o kolejnych działaniach KRLD.

 

W ostatnich dniach, oczy świata zwróciły się znów w stronę północnej części Półwyspu Koreańskiego. Spowodowane było to doniesieniami o poważnych problemach zdrowotnych tamtejszego dyktatora Kim Dzong Una, który przez problemy z sercem miał zasłabnąć podczas wizyt na jednej z prowincji, a następnie przejść operację, która prawdopodobnie nie przebiegła pomyślnie. W mediach pojawiły się też informacje o wysłaniu przez Pekin chińskich medyków samolotem do Korei Północnej w celu dotarcia z pomocą dla przywódcy północnokoreańskiego reżimu. Doniesień tych nie potwierdziła jednak ani strona chińska, ani północnokoreańska, zaprzeczająca temu, jakoby Kim Dzong Un miał być w złym stanie.

 

Niepokój wywołały też wieści, które miał przekazać człowiek będący wcześniej wysoko postawionym urzędnikiem w Korei Północnej, a który finalnie zdecydował się na ucieczkę z tego kraju. Miał on stwierdzić, że ukrywana skala epidemii koronawirusa w tym państwie przekracza ludzkie wyobrażenia. Dziś dotarły jednak kolejne informacje związane z Pjongjangiem, mówiące o militarnych planach tamtejszych władz.

 

O doniesieniach dotyczących epidemii koronawirusa na terytorium KRLD pisaliśmy więcej tutaj:

Uciekinier z Korei Płn. mówi o przerażającej sytuacji w związku z epidemią

 

Według doniesień japońskiej agencji Kyodo powołującej się na informacje gazety „Dong-A Ilbo”, Amerykanom udało się ustalić, że reżim północnokoreański przygotowywać ma się do wystrzelenia kolejnej rakiety.

 

Przygotowania do realizacji tego planu trwać mają od piątku, ponieważ w tym dniu w okolice lotniska Sondok, znajdującego się na terenie prowincji Hamgyong Południowy, wysłany miał zostać pojazd, z którego strona północnokoreańska ma finalnie wystrzelić rakietę. Według japońskich doniesień, może do tego dojść już w ciągu najbliższych kilkunastu godzin.

 

 

Źródło: o2.pl ; „Dong-A Ilbo” ; „Kyodo”

Fot.: Pexels

Od kilku dni światowe media prześcigają się w informacjach na temat zdrowia Kim Dzong Una. Doniesienia bywają sprzeczne, gdyż nie jest łatwo o rzetelne informacje z Korei Północnej. Część mediów twierdzi, że Kim Dzong Un zmarł, niektóre natomiast, że jest w stanie krytycznym bądź wegetatywnym.

 

Kim Dzong Un nie uczestniczy w życiu publicznym już od dwóch tygodni. W tym czasie miał mieć poważne problemy ze zdrowiem, które poskutkowały operacją serca. Tak przynajmniej donosi część azjatyckich mediów. Według tygodnika „Shukan Gendai” przywódca Korei Północnej podczas wizyty na jednej z prowincji miał się złapać za klatkę piersiową i upaść. Po tym miał on znaleźć się wręcz w stanie wegetatywnym.

 

Część amerykańskich mediów natomiast donosi od kilku dni, że Kim Dzong Un jest w stanie krytycznym. Z azjatyckiej strony pojawiają się natomiast nawet informacje, że przywódca Korei Północnej nie żyje. Tym doniesieniom miałby jednak przeczyć zdjęcia satelitarne pociągu należącego do Kim Dzong Una w okolicy jego willi. Pyongyang Leaks, który specjalizuje się w informacjach na temat Korei Północnej napisał natomiast „Obecność pociągu nie dowodzi, gdzie jest przywódca Korei Północnej, ani nie wskazuje na jego zdrowie”.

 

Wszystkie te doniesienia nasila fakt, że Korea Północna nie zdementowała żadnej z tych plotek, a sam Kim Dzong Un nie był również obecny w ostatnim czasie na bardzo hucznie obchodzonych urodzinach swojego dziadka. W związku z tym pojawiają się już teorie spiskowe, że Korea Północna ma nowego władcę w postaci przyrodniego brata Kim Dzong Una.

 

Źródło: Onet

Foto: You Tube/ Masched (zrzut ekranu)

We wtorek świat obiegła informacja o krytycznym stanie przywódcy Korei Południowej po operacji serca. Prezydent Stanów Zjednoczonych zabrał głos w tej sprawie.

 

O złym stanie zdrowia przywódcy Korei Północnej jako pierwszy poinformował portal Daily NK, który specjalizuje się w tematyce Korei Północnej, a swoją siedzibę ma w Seulu. Kim Dzong Un według nich po operacji serca miał znajdować się wręcz na skraju śmierci. Informację te jednak były dementowane przez południowokoreańską agencję informacyjną Yonhap. Mimo tego do tych wszystkich doniesień postanowił odnieść się Donald Trump.

 

Podczas wtorkowego briefingu prasowego w Białym Domu Donald Trump stwierdził, że nie wie czy plotki o domniemanym złym stanie zdrowia Kim Dzong Una są prawdziwe. „Mogę powiedzieć tylko tyle – życzę mu zdrowia. Bo jeśli jest w takim stanie, w jakim donoszą media, to oznacza to, że jest bardzo ciężko” – powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych.

 

Donald Trump wyraził również chęć skontaktowania się w najbliższym czasie z Kim Dzong Unem. Dotąd obaj przywódcy trzykrotnie spotykali się twarzą w twarz. W zeszłym tygodniu prezydent USA powiedział, że dostał „miły” list od lidera Korei Północnej, jednak niedługo potem ta informacja została zdementowana przez reprezentantów azjatyckiego kraju. Stwierdziła ona, że Donald Trump wykorzystuje osobistą relację przywódców dla „samolubnych celów”.

 

Źródło: O2.pl

Foto: You Tube/ Telewizja Republika (zrzut ekranu)

Korea Południowa nagłośniła informacje o tym, że jej sąsiad z północy w ostatnim czasie wystrzelił rakiety w kierunku Morza Japońskiego.

 

Gdy świat żyje przede wszystkim koronawirusem Kim Dzong Un nie próżnuje. Korea Południowa poinformowała, że z północnokoreańskiej prowincji Kangwon wystrzelone zostały rakiety. Do tej pory nie ustalono dokładnej liczby pocisków oraz ich rodzaju. W ostatnim czasie Korea Północna testowała przede wszystkim pociski manewrujące krótkiego zasięgu, które mają za zadanie przenosić głowice bojowe w podanym kierunku.

 

W Korei Północnej do testów broni rakietowej dochodzić ma regularnie. Korea Południowa uważa to tym bardziej za skandaliczne w obliczu tego, z czym zmaga się obecnie świat. Uwaga większość państw skupiona jest na walce z koronawirusem. W samej Korei Południowej odnotowano ponad 10 tysięcy zakażeń oraz 222 zgony. W Korei Północnej natomiast do tej pory nie potwierdzono żadnego przypadku, lecz eksperci mówią, że zarażenia nie są po prostu ujawniane przez rząd.

 

Korea Południowa zapowiada, że będzie stale śledzić działania swojego sąsiada i jest w gotowości, by w każdej chwili podjąć działania zbrojne.

 

Źródło: O2.pl

Foto: You Tube/ Peter Schulz (zrzut ekranu)