Minionej nocy czasu polskiego Korea Północna wystrzeliła nowe pociski średniego zasięgu. Opinia publiczna zareagowała z zaniepokojeniem.

 

Amerykańskie media relacjonują zdarzenie jako test dwóch nowych pocisków średniego zasięgu, czyli takich które nie są w stanie sięgnąć Europy czy Stanów Zjednoczonych, a kraje Azji Południowo-wschodniej.

 

Według relacji stacji CNBS News wczorajsze testy to zapowiedź czegoś większego. Reporterzy wspominają o niedawnych próbach rakietowych, których teraz widzimy kontynuację. Jeśli koreański reżim oceni je pozytywnie, bardzo prawdopodobne że niedalekiej przyszłości będzie próbował odpalić kolejne prototypy.

 

 

Donald Trump podchodzi do próby rakietowej z dużym spokojem. W krótkim briefingu prasowym powiedział: „Pociski średniego zasięgu nigdy nie były przez nas dyskutowane. Nie przejmuję się tym, bo bardzo podstawowy rodzaj broni.”

 

 

 

Rzeczywiście. Przedmiotem negocjacji z Koreą Północną była redukcja potencjału nuklearnego. Choć brakuje informacji o wczorajszych próbach i rodzaju ładunku wybuchowego w nich zawartym, takie uzbrojenie wchodzi w skład wielu armii świata. Donald Trump w ogniu krytyki amerykańskiej opinii publicznej za brak zapowiadanych efektów w rozmowach z Kim Dzong Unem, stara się tonować nastroje i zapewnia o niezachwianym bezpieczeństwie.

 

Według źródeł Pentagonu, oba wystrzelone w nocy pociski spadły do Morza Japońskiego. Według koreańskich agencji prasowych pociski wystrzelono o 2.59 i 3.23 czasu lokalnego.

 

źródło: Twitter.com

Każdy, kto kiedykolwiek słyszał o Kim Dzong Unie wie, że z dyktatorem Korei Północnej nie należy zaczynać. A już zdrada jego osoby może równać się tylko z jednym – śmiercią. Przekonał się o tym jeden z jego generałów, który za tak haniebny czyn… wylądował w akwarium wypełnionym zgłodniałymi piraniami. 

O całej sprawie poinformował brytyjski dziennik „The Sun”. Cenzura w Korei Północnej jest na tak wysokim poziomie, że nie podano do publicznego rozgłosu imienia zamordowanego mężczyzny. Niewiadome nawet, czy w momencie wrzucenia do akwarium ciągle jeszcze żył, a może po prostu jego zwłoki trafiły jako obiad dla zgłodniałych piranii.

Jedno jest jednak pewne. Z Kim Dzong Unem w żadnym wypadku nie należy wchodzić w wojnę, ponieważ z góry jest się skazanym na porażkę, za która płaci się największą cenę – życiem.

Dodajmy tylko, że egzekucja miała odbyć się…. w rezydencji dyktatora w Pjongjangu.

Źródło: dorzeczy.pl

Foto: YouTube/zrzut ekranu