Kiedy umiera młoda osoba, wówczas pełnych bólu pytań typu „dlaczego?” pojawia się bardzo wiele. Szczególnie trudne dla wielu może być uświadomienie sobie, jak młoda i odnosząca sukcesy kobieta może zginąć w tak tragicznych okolicznościach jak ta 25-latka. W tym przypadku teorie na temat jej zgonu już się pojawiają.

 

W dramatycznych okolicznościach życie zakończyła 25-letnia gwiazda k-popu. Znana jako „Sulli”, pochodząca z Korei Południowej artystka Choi Jin-ri była jedną z założycielek znanego zespołu f(x). Choć to właśnie w tym złożonym z dziewcząt bandzie wspięła się na szczyt swojej popularności, to już w czasie dzieciństwa można było ją zobaczyć w koreańskich filmach oraz serialach, gdy wówczas spełniała się jako młodziutka aktorka.

 

 

Niestety w mediach pojawiły się smutne informacje o śmierci zaledwie 25-letniej artystki. Jej menadżer mimo usilnych prób, nie mógł skontaktować się z nią telefonicznie, w związku z czym postanowił udać się pod adres zamieszkiwany przez Sulli. Ich ostatnia rozmowa telefoniczna miała mieć miejsce jeszcze w nocy ubiegłego dnia.

 

Kiedy mężczyzna nadal nie mógł nawiązać kontaktu z 25-latką będąc pod jej domem w Seongnam, postanowił zaalarmować policję. Funkcjonariusze weszli do domu gwiazdy i tam odkryli jej ciało. Najprawdopodobniej Choi Jin-ri popełniła samobójstwo.

 

Miejscowa policja zwraca uwagę na fakt, że artystka zmagała się z depresją. Lokalne media przypominają, że kobieta zakończyła jakiś czas temu współpracę z zespołem f(x), chociaż jak pisaliśmy wyżej, była jedną z jego założycielek. Przyczynić do takiego stanu rzeczy miał się hejt, o którym sama zainteresowana opowiadała w wywiadach i z którym sobie nie radziła.

 

Wygląda na to, że Choi Jin-ri mieszkała sama i najprawdopodobniej odebrała sobie życie. Przypadek jej śmierci zamierzamy zbadać bardzo dokładnie i sprawdzimy wszystkie tropy – przekazali śledczy, którzy zajmują się sprawą śmierci 25-letniej gwiazdy.

 

Sulli oprócz aktorstwa i muzyki, próbowała swoich sił także w modellingu. Jak widać jednak, mogła ona przegrać z uderzającym w ją osobę hejtem oraz samotnością i poważną depresją.

 

 

 

Źródło: wprost.pl ; YouTube/SMTOWN

Fot.: pxhere.com

 

Amerykańska CNN stworzyła reportaż, który ma pokazywać najnowsze informacje na temat życia w Korei Północnej. Dziennikarze Will Ripley, Tim Schwarz i Justin Robertson odwiedzili ten kraj i spędzili tam 15 dni. Pierwsza część ich artykułu pokazuje przerażającą prawdę na temat wychowania dzieci w tej komunistycznej „utopii”.

 

Dziennikarze CNN po wpuszczeniu do Korei Północnej byli pod ciągłą obserwacją służb. Mieli okazję zwiedzić przede wszystkim obszar poza stolicą państwa. Między innymi trafili do Wonsan, miasteczka znajdującego się na wschodnim wybrzeżu Korei. Trafiła się im sposobność, aby poobserwować życie koreańskich dzieci.

 

Spotkała ich sytuacja znana niemalże z ich zachodniego świata. Dzieci w Wonsan grały sobie w gry video. Ich gry są jednak specjalnie dostosowane. Głównym wrogiem zawsze jest Amerykanin, a ta rozrywka jest wstępem dla ich przyszłej służby wojskowej. Pamiętać o wojnie koreańskiej dalej jest żywa wśród północnych obywateli, a Stany Zjednoczone są uważane za głównego wroga.

 

Dzieciaki zostały zapytane przez dziennikarza o to, czy musiałyby do niego strzelać, gdyby się dowiedziały, że pochodzi z Ameryki. Kilku z nich z uśmiechem odpowiada „Tak”. Jeden z nich mówi, że chciałby dołączyć do koreańskiej armii za zbrodnie, do których dopuścili Amerykanie na ich ziemiach.

 

Dzieci poniżej 14 roku życia jest w Korei Północnej około 5 milionów. Codziennie są uczone lojalności wobec rodziny Kimów i nienawiści do Stanów Zjednoczonych.

 

Filmy można znaleźć na stronie CNN : http://edition.cnn.com/interactive/2017/09/asia/north-korea-secret-state/

 

 

CNN
Fot. uritours
MM

Rosyjskie samoloty wtargnęły na teren przestrzeni powietrznej Korei Południowej. Zaatakowani nie pozostali dłużni i oddali strzały ostrzegawcze.

 

Do zdarzenia doszło dziś rano. Na teren Korei Południowej wleciały 3 rosyjskie samoloty wojskowe. Jak informuje wp.pl towarzyszyły im także dwa samoloty chińskie. W odpowiedzi na wtargnięcie na koreańską przestrzeń powietrzną wysłano myśliwce i wystrzelono pociski ostrzegawcze, co poskutkowało chwilowym wycofaniem.

 

Jeden z rosyjskich samolotów jednak wrócił, na co po raz kolejny odpowiedziały koreańskie siły. Według koreańskiego ministerstwa obrony było to znaczne naruszenie przestrzeni powietrznej państwa. Dodają, że jest to pierwsza taka sytuacja związana z Rosjanami.

 

Trwa wyjaśnianie powodów wtargnięcia obcych samolotów wojskowych na teren Korei. Nie wiadomo czy było to celowe zagranie Rosjan i Chińczyków, czy jedynie przypadek.

 

Jest to kolejne zdarzenie w które zamieszane jest rosyjskie wojsko. Tydzień temu Rosja odpaliła rakiety na morzu japońskim, a pod koniec czerwca testowali rakiety z zasięgiem ponad 60 kilometrów. Władze póki co uspokajają, że to jedynie ćwiczenia.

 

Źródło: wp.pl