Spore emocje wywołują informacje o kolejnych osobach zakażonych koronawirusem, zarówno w Polsce, jak i w innych częściach świata, gdzie liczby te bywają porażające. Niepokojące mogą być też wieści mówiące o śmierci ludzi chorujących na COVID-19. Dziś pisaliśmy m.in. o śmierci młodej kobiety, u której zidentyfikowano koronawirusa. Wraz z napływem kolejnych informacji wyjaśniło się, że to nie ten skupiający obecnie uwagę świata wirus był bezpośrednią przyczyną śmierci.

 

Zmarła w Łańcucie 27-latka urodziła kilka dni przed swoją śmiercią dziecko. Na szczęście, ono przeżyło, przychodząc na świat przez cesarskie cięcie. Kobieta była mieszkanką miejscowości Janów Lubelski.

 

Niestety u chorującej na COVID-19 27-letniej pacjentki obecne były też inne czynniki wpływające negatywnie na rokowania względem ratowania jej życia i zdrowia. Stan kobiety oceniany był jako ciężki.

 

Bezpośrednią przyczyną śmierci w tym przypadku miała nie być choroba wywołana przez wirusa z Wuhan, a sepsa na którą również cierpiała zmarła kobieta.

 

Według pojawiających się w internecie informacji, 27-latka mogła zarazić się koronawirusem od swojej matki, która miała przebywać wcześniej na terenie Włoch.

 

 

Źródło: Facebook ; Se.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Niestety po stosunkowo długim czasie na tle innych państw europejskich, również w Polsce potwierdzono obecność koronawirusa. Temat jego rozprzestrzeniania się i ryzyka iż dojdzie do globalnej pandemii, śledzą przez ostatnie tygodnie ludzie na całym świecie, co wynika też z faktu, że zakażenia pojawiły się na wszystkich kontynentach oprócz Antarktydy. Czy wiele zmieni się w naszym życiu w związku z dotarciem koronawirusa do Polski?

 

Pierwszy przypadek koronawirusa w naszym kraju został stwierdzony na terenie Zielonej Góry. Dotyczy on mężczyzny, który przyjechał autobusem rejsowym z Niemiec, jednak po drodze miał się przesiadać. Służby mają prześledzić tę trasę, którą przebył zakażony. Głównie jednak kontakt z nim mieli najbliżsi, którzy poddani zostali według zapewnień Ministra Zdrowia kwarantannie domowej. Sam zakażony został pochwalony na specjalnej konferencji za reakcję i fakt, że zadzwonił do przychodni i inspekcji sanitarnej, a następnie został przetransportowany karetką do szpitala w Zielonej Górze z Cybinki. Jak podaje portal rmf24.pl, mężczyzna ma 66 lat i czuje się nie najgorzej, a przy tym nie należy do grupy szczególnego ryzyka w przypadku którego z reguły nie występują poważniejsze skutki zakażenia koronawirusem.

 

Warty podkreślenia jest jednak fakt, że osoba ta nie jest jedyną w tej części Polski, u której może być stwierdzone zakażenia. Do szpitala w Zielonej Górze trafił bowiem też litewski kierowca, który przyjechał z Włoch. Według informacji przekazanych przez portal Onet.pl, mężczyzna zasłabł na jednym z parkingów i miał problemy z oddychaniem. Wyniki jego badań powinny być znane jeszcze dziś.

 

W obecnym czasie, możliwe jest napotkanie w polskich miastach pewnych zmian oraz nowych standardów w kwestii zapewnienia dodatkowego bezpieczeństwa w walce z koronawirusem. Przykładowo w niektórych częściach Polski, w komunikacji miejskiej do czyszczenia pojazdów wykorzystywane będą specjalne środki dezynfekujące, a pasażerowie będą mniej narażeni na kontakt z elementami autobusu lub tramwaju przez to, że otwierane będą od razu wszystkie drzwi.

 

Częściej obejrzeć będziemy mogli też specjalne spoty przypominające o konieczności odpowiedniego dbania o higienę oraz zachowanie ostrożności w przypadku potencjalnego kontaktu z zakażonymi. Należy jednak pamiętać, że nie można popadać w panikę, ponieważ nie mamy w Polsce do czynienia z epidemią i dynamicznie rozprzestrzeniającą się chorobą wywołaną wirusem z Wuhan.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; se.pl ; gazetkrakowska.pl

 

Epidemia koronawirusa zaczęła się w chińskim mieście Wuhan parę miesięcy temu. Od tej pory zginęło już ponad 1000 osób z powodu choroby.

Koronawirus zabija codziennie coraz więcej osób. Jak dotąd jego ofiarą padło ok. 1000 ludzi różnej narodowości. Szczepionka jeszcze nie jest dostępna, a naukowcy prognozują, że będzie w sprzedaży dopiero pod koniec roku. Trzeba zatem szukać innych sposobów na ustrzeżenie się choroby.

 

CZYTAJ TAKŻE: Mama 4-latki założyła kamerę w pokoju córki. Gdy zobaczyła co ojciec robi z dzieckiem zareagowała od razu!

 

Główny Inspektorat Sanitarny wydał oświadczenie, jak sobie radzić z koronawirusem. Skoro wiadomo, że można się nim zarazić drogą kropelkową, poprzez zanieczyszczone dłonie oraz kontakt ze skażoną powierzchnią, to mamy wpływ przede wszystkim na prawidłowe mycie rąk.

 

WHO obaliło mit jakoby dezynfekcja z użyciem lamp UV i promieni ultrafioletowych chroniła przed koronawirusem. Tak samo nie ma efektów spryskiwanie skóry środkami na bazie alkoholu lub tymi uwalniającymi chlor. Niektórzy płuczą nos wodą z solą, a usta płynem do płukania jamy ustnej, jednak nie istnieją naukowe dowody na skuteczność tych środków.

 

 

CZYTAJ TAKŻE: 17-latek wziął ślub z 51-latką! Pokazali zdjęcia po 18 latach małżeństwa (FOTO)

 

WHO radzi, aby dokładnie gotować mięso i jajka, a także zwrócić uwagę na higienę przygotowywania posiłków. Ponadto warto unikać kontaktu z osobami, które mają objawy przypominające zakażenie koronawirusem, czyli podobne do grypy lub przeziębienia.

 

Jeśli chodzi o dokładne mycie rąk, to zaleca się, aby używać dobrego środka myjącego i namydlać całą przestrzeń dłoni, także miejsca między palcami, a nawet nadgarstki. Całkowity czas mycia powinien wynosić co najmniej 30 sekund.

 

Źródło: wp.pl / foto Pixabay.com

Rozprzestrzenianie się Koronawirusa, którego początek miał nastąpić w chińskim Wuhan, to wciąż temat, który niepokoi cały świat, a w mediach oraz internecie pojawiają się kolejne budzące grozę informacje oraz dane dotyczące nowych przypadków zachorowań. Ubiegła doba jest według doniesień dziennikarzy szczególnie tragiczna w tej kwestii. Doszło bowiem w czasie 24 godzin na świecie aż do 254 zgonów z powodu tej nowej choroby, a kolejnych 15 000 osób zachorowało. Choć w Polsce nie ma jak na razie stwierdzonych przypadków zakażeń, to jednak pojawiają się obawy w związku z obywatelami Polski, u których obecnie podejrzewa się obecność koronawirusa.

 

Na samym terenie kontynentalnym Chin, oficjalnie liczba zachorowań wzrosnąć miała do ponad 60 300 przypadków. Najwięcej chorych z powodu Koronawirusa ludzi zamieszkuje prowincję Hubei, w której zakażonych ma być nawet ponad 48 200 osób. To właśnie tam zlokalizowane jest słynne już miasto Wuhan, z którego wyszedł koronawirus, budzący grozę na kilku kontynentach.

 

Przedstawiciele miejscowych władz, odnosząc się do informacji o tym dosyć nagłym i wyjątkowo szybkim wzroście liczby zachorowań, przekazali iż w ich opinii jest to skutek zastosowania w ostatnim czasie nowej, szybszej oraz jak twierdzą znacznie efektywnej metody diagnostycznej.

 

Taki pogląd na tę sytuację przedstawiła komisja zdrowia w prowincji Hubei. Te nowe metody kliniczne służące diagnozowaniu koronawirusa mają według informacji przekazanych przez chińskich dziennikarzy wykorzystywać w swej praktyce tomografię komputerową (CT). Ma to posłużyć sprawniejszemu wykrywaniu kolejnych zachorowań, a przy tym umożliwienie personelowi szpitali szybsze reagowanie, a co za tym idzie, izolowanie osób chorych. To właśnie uwzględnienie w podanych danych tak zdiagnozowanych przypadków miało poskutkować tak zaskakującym wzrostem tej liczby. Wcześniej odkrywanie nowych zachorowań stanowiło ilość na poziomie kilku tysięcy osób, u których zidentyfikowano zakażenie. Warto jednak pamiętać, że wyjaśnieniom strony chińskiej nie daje wiary wielu ludzi na świecie.

 

Wielu zaniepokoić może również fakt, że mieszkańcy Wuhan zaczęli ostatnio unikać szpitali. Jak podają media, ma to wynikać m.in. warunkami panującymi w ośrodkach kwarantanny. Ma być tam bardzo tłoczno, a dodatkowo są one urządzane w miejscach takie jak stadiony czy hale targowe.

 

Warto wspomnieć też o monitorowaniu sytuacji związanej z nową chorobą na terenie naszego kraju. W dniu dzisiejszym, w godzinach popołudniowych wiceminister Waldemar Kraska przekazał informacje mówiące o podejrzeniach zarażenia koronawirusem u 18 ludzi (w tym jednej z Chin), a także przewiezionych do szpitala w związku z koniecznymi badaniami 30 osobach we Wrocławiu.

 

 

Źródło: Rdc.pl ; Gisanddata.maps.arcgis.com ; Wyborcza24.pl

Fot.: YouTube/CGTN

Dzieci z podejrzeniem koronawirusa zostały przetransportowane do jednego ze szpitali na południu naszego kraju. Pojawiające się w mediach informacje na ten temat mogły zaniepokoić dużo ludzi w czasie, kiedy cały świat z obawami spogląda na to co dzieje się na świecie w kwestii rozprzestrzeniania się tego nowego niebezpiecznego wirusa, którego źródło znajdować ma się w chińskim Wuhan.

 

O tym, że w jednej z placówek znalazły się młode osoby, które mogły zarazić się koronawirusem poinformowała krakowska „Gazeta Wyborcza”. To właśnie do znajdującego się w Krakowie szpitala im. Stefana Żeromskiego trafiła dwójka dzieci po przylocie do Polski.

 

Były one wraz z rodzicami w ostatnich dniach na wczasach. Powracając do ojczyzny, ludzie ci przesiadali się w Pekinie. Po powrocie do rodzinnego Śląska dzieci źle się poczuły w związku z czym podjęto decyzję o hospitalizacji. Zostały one jednak przewiezione na obserwację do Krakowa, ponieważ śląskie szpitale mają zdaniem „GW” nie dysponować oddziałami zakaźnymi dla tak młodych ludzi.

 

Najprawdopodobniej jednak, możemy być spokojni zarówno o zdrowie dzieci, jak i o brak zachorowań na nową chorobę w naszym kraju. Dwójka dzieci będących w krakowskim szpitalu pod obserwacją, prawdopodobnie opuści szpital już we wtorek lub środę, ponieważ nie potwierdzono, że dzieci zaraziły się śmiertelnym koronawirusem.

 

– Miały objawy zakażenia górnych dróg oddechowych. Ale ani wywiad medyczny, ani przebieg choroby nie potwierdzają, że mamy do czynienia ze śmiertelnym koronawirusem z Chin.

– powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” dyrektor szpitala Jerzy Friediger.

 

Niestety jednak, przypadki zachorowań na koronawirus z Chin, zidentyfikowano już nie tylko w Azji, ale też w Europie, Stanach Zjednoczonych i Australii.

 

 

Źródło: krakow.wyborcza.pl ; doRzeczy.pl

Fot.: Flickr