Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson zarażony wirusem COVID-19. Takie szokujące informacje podała brytyjska prasa, po czym sam premier poinformował o tym przez media społecznościowe. 

 

 

Wielka Brytania bardzo zwlekała z decyzjami o walce z wirusem. Jeszcze do niedawna otwarte były bary czy restauracje, odbywały się masowe wydarzenia jak półmaraton w Liverpoolu, a dzieci chodziły do szkół w całym kraju. Władza zbagatelizowała wirusa, lecz teraz odbija się to jej czkawką.

 

 

Niedawno pisaliśmy o zarażeniu się przez następcę brytyjskiego tronu – 72 letniego Księcia Karola. O tym TUTAJ. Dziś z Wielkiej Brytanii dobiegają jeszcze bardziej niespodziewane informacje. Boris Johnson ma koronowirusa i znajduje się w kwarantannie na Downing Street. Na swoim twitterze napisał, że przechodzi wirusa łagodnie i dalej sprawuje pieczę nad brytyjskim rządem, poprzez telekonferencje. Tu jego wiadomość:

 

 

Miejmy nadzieję, że premier wyjdzie z tego cało.

 

 

Źródło:

https://wiadomosci.radiozet.pl/amp/full/438287/Swiat/Boris-Johnson-zarazony-koronawirusem.-Covid-19.-Nowe-informacje?fbclid=IwAR2MqTKXw10RP9sVR0y3woo20KHTN0xiPcReYp-tNubmYhertflxJgKNcJs

twitter/@BorisJohnson

Premier Japonii Shinzo Abe zaproponował Thomas’owi Bach’owi, przewodniczącemu MKOl, przełożenie najważniejszej sportowej imprezy czterolecia na świecie o jeden rok. Ten zaś wyraził zgodę, a więc stało się – Igrzysk Olimpijskich w tym roku nie będzie.

 

 

Taki ruch ze strony władz Japonii bądź Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wydawał się być nieuchronny. Po tym jak z udziału w imprezie wycofały się sportowe federacje Kanady oraz Australii, pojawiła się ogromna presja na organizatorach i władzach Japonii, którzy chcieli koniecznie aby Igrzyska odbyły się zgodnie z planem. Do takiej decyzji przychylała się chociażby strona chińska, która jak wiemy, kryzys związany z koronowirusem ma już prawdopodobnie za sobą.

 

 

Nowy termin imprezy nie został jeszcze podany, wiadomo jedynie, że letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio odbędą się najwcześniej w 2021 roku. Oznacza to oczywiście ogromne straty zarówno dla organizatorów, sponsorów, światowych telewizji, a także fanów sportów którzy wykupili już jakiś czas temu lot czy zakwaterowanie w stolicy kraju kwitnącej wiśni.

 

 

Wpływ na tą decyzję miały też zapewne naciski ze strony rządów Wielkiej Brytanii i Francji, które nalegały na szybkie podjęcie decyzji.

 

 

Jest to pierwszy przypadek w historii, kiedy to Igrzyska Olimpijskie zostały przełożone. Do tej pory trzy razy zdarzało się tylko całkowite odwołanie tych imprez w latach 1916,1940 i 1944 co było oczywiste ze względu na trwające w tych latach wojny światowe.

 

 

W ten oto sposób, w 2020 roku nie odbędzie się prawdopodobnie żadna większa międzynarodowa impreza sportowa. Dajcie znać co myślicie o tej decyzji organizatorów. Czy była ona słuszna?

 

 

Źródło:

https://www.theguardian.com/sport/2020/mar/24/tokyo-olympics-to-be-postponed-to-2021-due-to-coronavirus-pandemic

Wszyscy wiemy, że władza stoi przed wielkim wyzwaniem, w trakcie walki z koronawirusem. Większość ludzi posłusznie spełnia wymagania i zalecenia ze strony lekarzy, mediów czy rządu. Wydawało się, że owe zalecenia, pomoc finansowa i wyznaczenie służb do pilnowania osób w kwarantannie to jedyne co mogą zrobić rządzący. Jak się jednak okazuje, rozprzestrzenianie COVID-19 to także okazja do testowania programów śledzących obywateli. Chyba niewielu spodziewało się że społeczeństwo jest tak mocno inwigilowane.

 

 

Sytuacja ma miejsce w Izraelu, gdzie scena polityczna musi radzić sobie nie tylko z zarazą, ale także z wielkim kryzysem działalności władz państwowych. Wobec aktualnego premiera – Benjamina Netanjahu postawiono zarzuty korupcji, a jego proces miał się odbyć w najbliższym czasie. Wirus zmienił jednak sytuację i zarówno proces, jak i nowe wybory zostały odsunięte w czasie. Premier zaś podejmuje kolejne bardzo kontrowersyjne decyzje.

 

 

Największy konkurent Netanjahu – Benny Gantz, rzuca bardzo poważne oskarżenia i publicznie mówi, że oprócz walki z COVID-19, równie ważne jest walczenie o utrzymanie demokracji w państwie, gdyż obecnie rządzący zmierza mocno ku dyktaturze.

 

 

Dwie decyzje premiera są szczególnie krytykowane: zawieszenie działania parlamentu, oraz nielegalne zezwolenie agencji bezpieczeństwa Shin Bet, podlegającej ministerstwu, na inwigilację obywateli i kontrolę ich pozycji.

 

 

Premier zasłania się potrzebą walki z wirusem, lecz nawet  członkowie rządu krytykują te działania, a wysoki Trybunał Sprawiedliwości sprawdza legalność tych działań.

 

 

System znajduje ponoć osoby, które przez ostatnie dni znajdowały się w promieniu 2 metrów od osoby, u której stwierdzono zarażenie, a następnie wysyła SMS o treści: „Witam, przebywałeś/aś w pobliżu pacjenta z koronawirusem”. Taka wiadomość nie jest tylko ostrzeżeniem ale również nakazem 14-dniowej kwarantanny.

 

 

Czy uważacie, że takie działania powinny mieć miejsce, czy być może jest to już naruszanie wolności ludzi i jest to dla Was niepokojące?

 

 

Źródła:

https://www.timesofisrael.com/health-ministry-begins-controversial-tracking-of-coronavirus-patients

https://apnews.com/9023e2a54c5d5b6b28969292cd55aeba

 

W czasach zarazy jesteśmy przyzwyczajeni do ciągłych próśb, zaleceń, nakazów czy zakazów ze strony rządzących. Jednak zawsze znajdzie się coś co nas zaskoczy. Czy to ludzkie zapotrzebowanie na papier toaletowy, czy sposoby niektórych na zabezpieczenie się przed wirusem. Ten przypadek jest jednak szczególny. 

 

Mowa o Baltimore – mieście z ponad 600 000 mieszkańców w stanie Maryland w Stanach Zjednoczonych Ameryki. O miejscu tym bywało już głośno w przeszłości, niestety zazwyczaj była to zła sława. Wyjątkowo często zdarzają się tam bowiem strzelaniny wielkiego kalibru. Wydawać by się mogło, że wraz z koronowirusem, który opanował już wszystkie 50 stanów USA, to właśnie pandemia stanie się problemem numer jeden w kraju, a obywatele odpowiedzialnie pozostaną w domowych kwarantannach jak to ma miejsce w Polsce czy innych krajach świata walczących z wirusem.

 

Niestety, w USA życie dalej tętni w większości stanów, a ludzie bagatelizują problem. W Baltimore zaś, problemem numer jeden dalej są wojny gangów i strzelaniny. Stąd też szokująca i zarazem przykra prośba burmistrza Baltimore Jack’a Young’a, który niemalże błagał swoich mieszkańców o pozostanie w domach i zawieszenie broni na czas pandemii. Wczoraj potwierdzono 5 przypadek COVID-19 w tym mieście i burmistrz wiedząc o tym, że sytuacja na pewno będzie coraz gorsza, próbuje uprosić ludzi o nie strzelanie do siebie, by poszkodowani w strzelaninach nie okupowali miejsc w szpitalach, które będą musiały przyjmować chorych na koronowirusa. Takich poszkodowanych było siedmiu tylko po jednej nocnej strzelaninie dwa dni temu.

 

Miejmy nadzieję, że nawet przestępcy zrozumieją powagę sytuacji i zawieszą swoje porachunki na czas zarazy.

 

Źródło:

https://www.7ummitmagazine.com/latest-news/2020/3/18/baltimore-mayor-begs-residents-to-stop-shooting-each-other-so-hospital-beds-can-be-used-for-coronavirus-patients

Niektórzy po wprowadzeniu w Polsce kwarantanny zaczęli od razu żartować, że ludzie długo nie wytrzymają ze sobą siedząc cały czas pod jednym dachem. Każdy zaśmiał się wtedy pod nosem, jednak nie brał tego na poważnie.

 

Jak się jednak okazuje, w Chinach gdzie sytuacja z koronawirusem jest już niemal całkowicie opanowana, pojawiają się nowe problemy. Tym oczywistym, który będzie dotyczył każdego kraju dotkniętego pandemią, są straty gospodarcze. Kolejny z nich jest nieco mniej oczywisty.

 

Jak mówią przedstawiciele władz, wraz z końcem epidemii, pojawiła się masa wniosków o rozwód, składana przez chińskie małżeństwa. Naturalnie fakt ten łączony jest z kilkumiesięczną kwarantanną jaka miała miejsce w Chinach. Jednakże liczby podawane przez urzędników mogą być szokujące. Lu Shijun – szef urzędu rejestracji związków, mówi o ponad 300 wnioskach złożonych przez ostatnie trzy tygodnie jedynie w aglomeracji Dazhou, a w mieście Xi’an regularnie osiągana jest maksymalna dopuszczalna dzienna liczba wniosków o rozwód.

 

Chińscy urzędnicy biorą oczywiście poprawkę na to iż ze względu na czasowo zamknięte urzędy, liczba wniosków skumulowała się, jednak nadal zdecydowanie przewyższyła ona ich oczekiwania i możliwości.

Czy nagły wzrost wniosków rozwodowych to rzeczywiście następstwo domowej izolacji i ciągłego przebywania ze sobą par, dowiemy się także w Europie za kilkadziesiąt dni, kiedy to miejmy nadzieję koronawirus będzie zbierał coraz mniejsze żniwo na Starym Kontynencie.

 

Niektórzy żartują sobie także, że przymusowa kwarantanna może przynieść nam duży przyrost urodzeń za około 9 miesięcy. Z ciekawością sprawdzimy także i tą hipotezę. Kto wie, być może kwarantanna okaże się większym bodźcem do zakładania rodziny, aniżeli  wszelkie programy socjalne czy polityka prorodzinna.

 

Źródło:

https://www.dailymail.co.uk/news/article-8108385/Divorce-cases-spike-China-couples-spend-time-coronavirus-quarantine.html?utm_campaign=fullarticle&utm_medium=referral&utm_source=inshorts