Ludzie związani z Konfederacją, niestety niejednokrotnie popełniali wpisy czy wypowiedzi, które raczej szkodziły temu prawicowemu środowisko, aniżeli pomagały w zdobywaniu sympatii wyborców. Wyjątkowe kontrowersji wzbudza od czasu do czasu zachowanie oraz poglądy głoszone przez Janusza Korwina-Mikke. Tym razem wielu zbulwersować mogło to jak odniósł się do tematu koronawirusa. Zareagować na takie stawianie sprawy przez posła, postanowił m.in. szanowany wśród narodowców i przedstawicieli środowiska kresowiaków ksiądz.

 

Obecnie cały świat obserwuje to w jakim stopniu rozwija się epidemia koronawirusa. Ludzie śledzą dane dotyczące kolejnych przypadków zachorowań w różnych krajach i obawiają się o to kiedy uda się zahamować rozprzestrzenienia się wirusa, którego początek miał mieć miejsce w chińskim Wuhan. Do sprawy w dosyć nietrafiony sposób odniósł się też prezes partii Wolność.

 

– Wirus zabijający 10% zarażonych to nie „broń biologiczna” lecz środek na polepszenie puli genetycznej narodu i ludzkości (bo umierają najsłabsi i najmniej przezorni)!!

– Napisał poseł Janusz Korwin-Mikke w opublikowanym na Twitterze wpisie.

 

Wielu osób poczuło się urażonych faktem, że w czasie kiedy kolejne osoby na świecie umierają w związku z chorobą wywoływaną przez koronawirus, polski parlamentarzysta pisze o „polepszaniu puli genetycznej narodu”. Wielu osobom takie stwierdzenia kojarzyć mogą się z ideologiami potępianymi w historii naszej cywilizacji. Niektórzy z internautów zwrócili uwagę na fakt, że wirus ten atakuje w dużej mierze osoby starsze z osłabioną odpornością organizmu. Wśród komentarzy pojawiających się na portalach społecznościowych, znaleźć można głosy mówiące, że autorzy nie życzą nikomu źle, ale Janusz Korwin-Mikke nie powinien głosić takich poglądów, tym bardziej, że sam jest już w dosyć poważnym wieku.

 

Wypowiedź polityka Konfederacji skomentował również znany ze swoich prawicowych poglądów znany polsko-ormiański duchowny ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

 

– Hitler i Himmler też starali się polepszyć „pulę genetyczną narodu i ludzkości”. Tyle, że za pomocą cyklonu B. Zaczęli już w 1937 r. od likwidacji osób niepełnosprawnych i chorych, którzy też byli „najsłabsi i najmniej przezorni”. Memento mori, Panie Pośle!

– stwierdził ksiądz na swoim facebookowym profilu odnosząc się do opinii wygłoszonej przez Korwina-Mikke.

 

 

Źródło: doRzeczy.pl ; Twitter/@JkmMikke ; Facebook/Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Fot.: Flickr

 

Konfederacja wyłoniła swojego kandydata na prezydenta – został nim Krzysztof Bosak. Jednak gdzie „kucharek sześć”, a raczej dziewięciu tenorów (gdyż tylu ubiegało się o nominację) musiało prędzej czy później dojść do zgrzytu.

Trzeba oddać, że Konfederacja była jedyną partią, która zorganizowała prawdziwe prawybory, na wzór tych, jakie odbywają się w USA. Każdy zainteresowany wyborca, po opłaceniu drobnej opłaty mógł zagłosować na jednego z dziewięciu kandydatów. Następnie w sobotę 18 stycznia odbył się w Warszawie zjazd elektorski, na którym elektorzy mieli dokonać ostatecznego wyboru.

O start w wyborach prezydenckich ubiegali się: Konrad Berkowicz, Krzysztof Bosak, Grzegorz Braun, Artur Dziambor, Janusz Korwin-Mikke, Paweł Skutecki, Krzysztof Tołwiński, Jacek Wilk oraz Magdalena Ziętek-Wielomska.

Każdy kolejny kandydat, który uzyskał najmniejszą liczbę głosów, odpadał z wyścigu. Do niespodziewanej sytuacji doszło w momencie odpadnięcia Artura Dziambora (KORWiN). Okazało się, że część głosów elektorskich z jego partii przeszła nie na niego (był ostatnim kandydatem swego ugrupowania, który pozostał na „placu boju”) lecz na Grzegorza Brauna.

Finalnie zostało dwóch kandydatów: Bosak i Braun. Wygrał ten pierwszy. Nie milkną jednak echa w partii KORWiN  odnośnie zachowania wobec Dziambora i oddania części głosu na kandydata z innego obozu.

Do ciekawej polemiki doszło między Januszem Korwin-Mikke a Dobromirem Sośnierzem.

Wybory w KONFEDERACJI wygrał najlepszy Kandydat. Skąd wiemy, że najlepszy? Bo wygrał. Logika tego wariantu d***kracji…

Gepostet von Janusz Korwin-Mikke am Samstag, 18. Januar 2020

Nie trzeba było długo czekać, a do wpisu  Korwina odniósł się jego kolega partyjny  Dobromi Sośnierz, który miał całkowite inne zdanie odnośnie zaistniałej sytuacji.

Skoro Pan Prezes JKM skomentował po swojemu wyniki prawyborów, to i ja muszę teraz coś wyjaśnić i sprostować. Rzeczywiście dyskutowaliśmy na Prezydium o strategii głosowania, ale stwierdzenie, że „analiza ustaliła, że żaden nasz kandydat nie ma szansy” jest prezentacją jedynie opinii połowy Prezydium. Kilka osób, z p. Prezesem włącznie siała niezrozumiały defetyzm o rzekomym braku szans na podstawie bardzo mglistych przypuszczeń, ale w żadnym razie nie jest to zdanie wszystkich członków Prezydium. We wszystkich możliwych komunikatach obiecywaliśmy naszym prawyborcom, że trzech naszych, KORWiN-owych kandydatów przerzuci głosy na najsilniejszego — i z niezrozumiałych powodów dwóch z nich złamało tę obietnicę. W efekcie tej dezercji elektorzy Artura Dziambora musieli nieoczekiwanie dokonać wyboru między dwoma kandydatami z innych frakcyj. I dokładnie tak, jak przewidziałem wczoraj, w większości wybrali Krzysztofa Bosaka. Uprzedzałem kolegów, że Krzysztof Bosak wygra w obu przypadkach i cała ta rzekoma strategia jest po prostu bez sensu. Postanowili jednak mimo wszystko wziąć odpowiedzialność za rozbicie wolnościowych głosów w Konfederacji. I w ten sposób cnotę stracili, a nie zarobili… Sugerowanie, że to Artur Dziambor zadziałał na własną rękę, jest niedorzeczne. To ci, którzy porzucili wolnościowego kandydata na rzecz Grzegorza Brauna, zaryzykowali jedność i lojalność partyjną — i przegrali, topiąc przy okazji całą partię. Szkoda. Ja zrobiłem to, co obiecałem sympatykom — do końca walczyłem o Artura.

– napisał Sośnierz.

 

Czy dojdzie rzeczywiście do rozłamu w partii KORWiN jak i całej Konfederacji?

 

Facebook/Red/ Fot. Facebook Korwin-Mikke

 

Niedawno informowaliśmy o wyjątkowo kontrowersyjnym zachowaniu posła Janusza Korwin-Mikkego, który jako jedyny nie wstał, kiedy przez aklamację przyjmowano w polskim Sejmie uchwałę potępiającą kłamstwa na temat polskiej historii i naszej roli w II wojnie światowej, które wygłaszane były w ostatnim czasie przez ważnych urzędników Kremla, w tym prezydenta Władimira Putina. Co ciekawe, zachowanie prezesa partii Wolność zostało dostrzeżone również na wschodzie, a rosyjska telewizja przygotowała materiał, w którym podzielono się też komentarzem Korwina do całego zamieszania i ochłodzenia relacji na linii Warszawa-Moskwa.

 

Stacja telewizyjna „Pierwyj kanał”, nadająca w Federacji Rosyjskiej, zrealizowała program, w którym starano się przekonać widzów do retoryki tamtejszych władz w temacie sporu z Polską o historię tragicznych czasów dla Europy i świata.

 

W materiale tym głos oddano również posłowi Konfederacji. Janusz Korwin-Mikke stwierdził w rozmowie z rosyjską telewizją, że nie przyłoży ręki do tej uchwały, ponieważ uważa ją za głupią.

 

– W Polsce obecna jest rusofobia, to prawda. Ale decyzja parlamentu jest głupia, nie przyłożę do niej ręki. Niektórzy Polacy po prostu nie lubią Rosjan, a inni nie lubią Rosjan, bo tak nakazuje im Bruksela, albo Waszyngton- i to jest problem.

– powiedział znany polski wolnościowy polityk.

 

Co warte podkreślenia, również inni posłowie Konfederacji wstali przy odczytywaniu uchwały, dając wyraz jasnego i stanowczego sprzeciwu ponad podziałami wobec kłamstw uderzających w dobre imię Polski.

 

 

 

Źródło: Pierwyj kanał ; niezalezna.pl

Fot.: Twitter/@PiS_Malopolskie

Napisać, że polityk ten  słynie z kontrowersyjnych tez – to jakby nic nie napisać. Janusz Korwin-Mike nie pozwala o sobie zapomnieć. 

Tym razem jeden z liderów Konfederacji przypomniał na swoim Twitterze tezę, którą już kiedyś wygłosił.

Będzie kolejna polityczna awantura? Co na to feministki?

twitter.com/Red/Fot YouTube

W Internecie pojawił się sondaż. Zapytano Polaków którego polityka najchętniej zaprosiliby na Wigilię. Wyniki są dosyć ciekawe. 

IBRIS przeprowadził nowy sondaż. Zapytał Polaków, którego polityka najchętniej zaprosiliby na Wigilię. Na pierwszym miejscu uplasował się aktualny prezydent Andrzej Duda, którego zaprosiłoby 25,9% Polaków.  Na drugim miejscu pojawił się obecny premier Mateusz Morawiecki, którego wybrało 19, 6% badanych. Trzecie miejsce zajął Donald Tusk otrzymując 8%.

 

Małgorzata Kidawa-Błońska oraz Władysław Kosiniak-Kamysz mogliby liczyć na 5,7% badanych. Jarosław Kaczyński na 5%, Borys Budka na 4,7%, Robert Biedroń na 4,2%, z kolei Szymon Hołownia na 3,5%, a Elżbieta Witek na 3,3%.

 

Krzysztofa Bosaka na Wigilie zaprosiłoby 2,4% osób, a Janusza Korwin Mikkego 2,4%.

 

Źródło: propolski.pl

Foto:

Pracownia SW Research stworzyła nowy sondaż. Zapytano, który polityk opozycji najczęściej jest wskazywany jako lider. Wyniki są zaskakujące. 

Pracownia SW Research stworzyła sondaż. Zapytano opinię publiczną, którego polityka wybraliby jako lidera. Wyniki są zaskakujące.

 

Którego polityka uważa Pani/Pan dziś za lidera opozycji?

-tak brzmiało pytanie.

 

Aż 41, 20% ludzi nie umiała wskazać lidera. 12,1% osób wskazało  lidera PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza. 10,2% wybrało lidera PO Grzegorza Schetyny. 10,1% otrzymał lider partii Wiosna – Robert Biedroń. Włodzimierz Czarzasty i Adrian Zandberg otrzymali 5%.

 

Co ciekawe dosyć wysoki wynik miał także lider partii KORWiN – Janusz Korwin Mikke. Zdobył 4,5%. Najgorzej wypadł Paweł Kukiz, który otrzymał 4.3%.

 

7,6% ludzi stwierdziło, że ich liderem jest inny polityk niż ci, którzy zostali wymienieni.

 

Spodziewaliście się takich wyników?

 

Źródło: Rzeczpospolita

Foto: wikimedia.org

Janusz Korwin-Mikke słynie z kontrowersyjnych i nieraz prowokujących wypowiedzi. Polityk nie powstrzymuje się przed mówieniem wprost tego, co myśli.

Janusz Korwin-Mikke nie powstrzyma się przed niczym. Na swoim koncie na Facebooku opublikował post, w którym porównał Kwaśniewskiego, Kaczyńskiego i Tuska do Adolfa Hitlera.

 

Po raz kolejny mówię wyraźnie, że nie ma dla mnie różnicy pomiędzy Hitlerem, Kwaśniewskim, Kaczyńskim a Tuskiem” – napisał Janusz Korwin-Mikke na Facebooku.

 

 

CZYTAJ TAKŻE: Książę Karol to gej? Miało go zdradzić zdjęcie i… jego żona! (FOTO)

 

 

Polityk doprecyzował, że oni wszyscy to „czerwone świnie”. Nie bardzo się od siebie różnią i mają ten sam cel.

 

Te czerwone świnie różnią się metodami, ale cel pozostaje ten sam. Dlatego tacy ludzie jak Pan Kwaśniewski w wolnej Polsce pójdą siedzieć” – napisał.

 

CZYTAJ TAKŻE: Holendrzy fetują wyzwolenie Bredy. Nazwali stadion na cześć bohatera Polaka!

 

 

 

Źródło: dorzeczy.pl / foto Facebook.com

Janusz Korwin-Mikke potwierdził prognozy jasnowidza Jackowskiego na przyszłość polskiego rządu. Obydwoje zapowiadają, że wkrótce wszystko runie.

Czołowy polityk Konfederacji, Janusz Korwin-Mikke, podał datę upadku polskiego rządu. Uważa, że za półtora roku się załamie. Podobną wizję miał kilka dni temu popularny jasnowidz z Człuchowa Krzysztof Jackowski.

 

 Za półtora roku będzie kryzys solidny i to wszystko diabli wezmą – powiedział „Super Expressowi” Janusz Korwin-Mikke. Dodał, że w takim wypadku bez sensu wchodzić z kimś w koalicję. Według niego wtedy władzę przejmie niepodzielnie Konfederacja.

 

CZYTAJ TAKŻE: Pracownik hotelu napadł na turystkę i się do niej dobierał! Zemsta była bolesna

 

Co ciekawe nie tak dawno jasnowidz z Człuchowa, Krzysztof Jackowski, dawał podobne prognozy na przyszłość polskiego rządu. Z tymże zapowiedział wielką zmianę i kryzys dopiero za dwa lata, choć to blisko daty podanej przez Korwina-Mikkego.

 

– Powiem tak: pan Morawiecki nie będzie całą kadencję premierem. Zmieni się szef rządu, tego jestem pewien, choć nie twierdzę, że od razu. To nie musi być idealnie jak w zegarku, ale za dwa lata ten rząd będzie zagrożony albo z jakichś przyczyn może dojść do wyborów przedwczesnych albo coś będzie przerwane. Wtedy będziemy mówili o poważnych zmianach – zapowiedział jasnowidz z Człuchowa.

 

CZYTAJ TAKŻE: Robert Lewandowski zaszalał! Za kilka milionów złotych kupił…

 

 

Źródło: nczas.com / foto Facebook.com, Youtube.com

Jak widać wspólna przeszłość to za mało by pozostawać w przyzwoitych relacjach. Kolejnym na to dowodem jest relacja na linii Janusz Korwin-Mikke- Rafał Ziemkiewicz. Od pewnego czasu iskrzy na linii popularny publicysta- politycy Konfederacji. Tym razem padły jednak bardzo mocne słowa.

 

Janusz Korwin-Mikke znany jest z tego, że wypowiada się tyleż dosadnie, co często niezbyt przemyślanie. Tym razem wziął na celownik RAZa i w rozmowie z Tomaszem Sommerem  z „Najwyższego Czasu” stwierdził, że:

 

Pana Ziemkiewicza skreśliliśmy już parę tygodni temu i dziękujemy za takie poparcie, jakiego nam udzielał w kampanii wyborczej (…) Przepraszam bardzo, ale kłamał bezczelnie, wiedząc świetnie, że kłamie. Tłumaczył, że opozycja jest nic nie warta, że na pewno nie wejdzie do Sejmu, że to jest folklor polityczny. Łgał bezczelnie na zlecenie PiS-u i traktujemy go jako sprzedajnego pismaka, a nie jako niezależnego publicystę.

 

Jak się okazało na reakcję publicysty nie przyszło nam zbyt długo czekać. Trzeba jednak przyznać, że wbił mocno szpilę nestorowi polskich wolnościowców zachowując jednak nieco więcej umiarkowania. Jak stwierdził:

 

Sprzedajnego wybaczę, choć to teoretyzowanie, w praktyce i tak nikogo na mnie nie stać. Za pismaka kogo innego kopnąłbym w d… ale wobec JKM mam dług: w końcu to rozpaczliwe odkręcanie jego ględół, gdy byłem rzecznikiem UPR, tak wyostrzyło mą inteligencję – stwierdził na swoim twitterze.

 

Jak znamy obu Panów, na tym ich spór się raczej nie zakończy…

 

 

/red./

Foto: zrzut z ekranu/Youtube.com