Domowe zwierzaki nieraz doprowadzają swoich właścicieli do łez. Ale oprócz smutku mogą to być też łzy śmiechu i wzruszenia.

Filmik przedstawia kompilację filmików różnych kotów wystraszonych przez toster. Każdy reaguje inaczej, jednak mimo wszystko urządzenie elektryczne w jakiś sposób je odstrasza. Rozbawieni właściciele postanowili podzielić się reakcją swoich zwierzaków ze światem.

 

CZYTAJ TAKŻE: Ile pieniędzy dostaną partie od państwa? Rekordowa wypłata dla PiSu, mowa o milionach

 

Sam zobacz śmieszne koty. Na pewno poprawią ci humor:

 

CZYTAJ TAKŻE: Biedronka oszukuje klientów? Grozi jej kara 5 miliardów złotych!

 

Źródło: foto youtube.com

Rywalizacja psów z kotami to coś epokowego, tak jak porównywanie Stanów Zjednoczonych z Rosją, mecze Realu Madryt z Barceloną, czy też polityczna konfrontacja PO i PIS. W tym starciu, od początku było czuć, że rywale darzą się dużym respektem…

 

Przynajmniej tak wyglądało w czasie obustronnego badania terenu. Zarówno kot, jak i pies zachowali wszelkie zasady kultury pojedynków, aż do czasu, gdy ruszyła maszyna i na placu boju mógł pozostać tylko zwycięzca.

 

 

Źródło: YouTube

Foto: YouTube/zrzut ekranu

Takie sytuacje nie zdarzają się codziennie. W grudniu 2017 roku w Łodzi, na jednej ze swoich tras, kierowca tramwaju dostrzegł małego kota wbiegającego tuż pod koła pojazdu. Pomimo próśb i wyzwisk pasażerów, motorniczy zatrzymał się i pomógł zwierzęciu. Kilka dni temu mężczyzna został nagrodzony.

 

„Głupi”, „debil”, „chory psychicznie” – tak obrażano kierującego „15”, Michała Lutra. Tuż przed ruszeniem tramwaju, motorniczy dostrzegł, że pod pojazd wtargnął mały kot. Jak się okazało, wystraszone zwierzę schowało się tam w obawie przed kobietą i policjantem, którzy usiłowali schwytać futrzaka w celu przewiezienia go do schroniska.

 

Mężczyzna miał tylko dwie opcje – albo ruszyć i uśmiercić malucha, albo wstrzymać ruch i próbować uratować zwierzaka. Dobre serce wówczas 30-letniego Michała Lutra nie spotkało się jednak z uznaniem pasażerów, którzy obrzucili go licznymi wyzwiskami. – Gdy raz podejmę decyzję, to już jej nie zmienię – tłumaczył.

 

W końcu udało się uratować zwierzaka, jednak nie obyło się bez ciężkiego sprzętu i pomocy mechanika – wszystko to zajęło około półtorej godziny.

 

Kilka dni temu postawa motorniczego została doceniana przez Fundację Niechciane i Zapomniane – SOS dla Zwierząt, która przekazała mężczyźnie nagrodę w wysokości 500 złotych. Kwotę uzbierano z premii świątecznych, których zrzekli się pracownicy fundacji, aby nagrodzić mężczyznę.

 

– Niby motorniczy zrobił coś normalnego, zatrzymując tramwaj żeby ocalić kota. Jednak w dzisiejszym świecie niestety jest to czymś dziwnym – mówi Natalia Łukaszewicz z fundacji. – Myślę, że motorniczy słuchając swojego serca i sumienia, wybrał drogę, która nie zaszkodzi żadnej istocie i to jest dla mnie bardzo ważne. Jako fundacja chcemy pokazywać, że potrafimy doceniać dobre zachowania wobec zwierząt. Mam nadzieję, że kiedyś dożyję takich czasów, w których czymś dziwnym będzie to, że nie udzielono pomocy zwierzęciu a nie, że jej udzielono – dodaje.

 

Źródło: lodz.wyborcza.pl; dobrewiadomosci.net.pl

Fot.: lodz.wyborcza.pl

EM