Takie relacje ze starć pomiędzy ludźmi dopuszczającymi się przestępstw, którzy brutalnie rywalizują między sobą lub ścierają się z przedstawicielami służb są dla wielu bardzo bulwersujące. Kiedy zauważymy jednak, że na całej tej sytuacji cierpi ludność cywilna, której nie unikają też inne poważne problemy, wówczas można łatwo dojść do wniosku, że taka groźna atmosfera w życiu lokalnej społeczności może przynosić dużą gorszą codzienność, niż wydaje nam się to, gdy czytamy pojedyncze komunikaty o tego typu krwawych zajściach.

 

Do dramatycznych scen, a przy tym ataków i strzelanin doszło w ostatnim czasie na terenie stanu Chihuahu w Meksyku. Według przedstawicieli tamtejszej prokuratury, odnotowano serię zamachów na funkcjonariuszy policji, a także komisariaty. Interesujące jest w tym wszystkim także to, co najprawdopodobniej stało się przyczyną eskalacji brutalności w tym regionie.

 

Brutalną reakcję gangsterów oraz wzięcie sobie za cel ataków policję wywołać miał fakt zatrzymania pewnego groźnego, a zarazem ważnego w lokalnym środowisku przestępczym człowieka.

 

Mowa tu o zatrzymanym w zeszłym tygodniu Jose Dolores Villegas Soto, na którego mówiono również pseudonimami „The Iraqi” albo też „El Lolo”. Człowiek ten miał w swej przestępczej karierze osiągnąć fakt stania na czele gangu Los Aztecas. „El Lolo” prowadząc swoją działalność i kierując tą grupą miał urosnąć do pozycji „narkobarona”.

 

Jose Dolores Villegas Soto nie jest jednak oskarżany jedynie o uczestniczenie czy kierowanie realizacją handlu narkotykami. Zarzuca się mu bowiem też m.in. udział w dokonaniu co najmniej 50 morderstw.

 

Seria ataków wymierzonych w funkcjonariuszy i budynki policji miała rozpocząć się w środowy wieczór, czyli niedługo po zatrzymaniu szefa Los Aztecas. „El Lolo” w opinii policji stał się wcześniej dla lokalnych władz głównym celem, ponieważ uznano go za źródło problemów związanych ze stosowaniem przemocy w rejonie Ciudad Juárez.

 

W ostatnim czasie w wyniku eskalacji brutalności i agresji doszło do strzelaniny, w której zginął funkcjonariusz policji oraz dwóch przestępców. Później doszło również do innej strzelaniny, gdy gangsterzy zaatakowali policjanta na jednej z ulic, a następnie udali się w okolice posterunku, gdzie dokonali jego ostrzelania. Dojść miało wówczas do co najmniej trzech tego typu ataków. Przy okazji wymiany ognia zginąć miało pięciu agresorów, a jeden cywil oraz jeden policjant zostali ranni i zostali przetransportowani do szpitala. Dojść miało również do zamordowania pięciu osób, których życia pozbawić mieli również członkowie gangu.

 

 

Źródło: Infobae.com ; Online-Mafia.pl

Fot.: Pxfuel

Na łamach naszego portalu, już kilkukrotnie informowaliśmy o śmierci lub chorobie znanych osób, u których źródłem problemu miało być zarażenie słynnym już koronawirusem z chińskiego Wuhan. COVID-19 nie unikał jak się już potwierdziło niektórych celebrytów, ludzi ze świata kultury, polityków czy sportowców. Z problemem spotykają się również jak można zaobserwować osoby odbywające wyroki w więzieniach i członkowie grup przestępczych, a nawet jak potwierdza ten przypadek, również szefostwa takowych organizacji.

 

W mediach pojawiła się informacja o śmierci ważnej persony w zorganizowanej przestępczości. Zmarły był bossem znanego kartelu oraz określany był jednym z narkobaronów ze względu na majątek jakiego się dorobił dzięki zaangażowaniu w proceder narkotykowy.

 

Mowa tu o 45-latku zajmującym się przemytem narkotyków. Moises Escamilla May, znany również jako „Gruby May” oraz „El Gordo May”, który stał się jednym z bossów znanego meksykańskiego kartelu Los Zetas. Mężczyzna odsiadywał wyrok więzienia za swoje nielegalne interesy. Został on skazany w 2016 roku za handel kokainą w Cancun, posiadanie broni, a także przynależność do gangu. Spędził jednak za kratkami łącznie około 11 lat oraz 5 miesięcy.

 

Jedna ze szczególnie makabrycznych spraw wiązanych z „El Gordo May” dotyczy zarzutów, które usłyszał on w sierpniu 2008 roku. Oskarżono go wówczas w sprawie morderstwa dwunastu ludzi, których ciała odnaleziono z odciętymi głowami.

 

Kiedy aresztowano mężczyznę, rozpoznano go jako jednego z liderów przestępczej frakcji Old School Zetas. Powstała ona po wewnętrznych napięciach w Los Zetas.

 

Śmierć narkobarona nastąpić miała w dniu 8 maja, kiedy przebywał on w więziennym szpitalu. Stwierdzono u niego obecność koronawirusa po tym, gdy mniej więcej na przełomie kwietnia i maja miał on skarżyć się na kłopoty przy oddychaniu.

 

Według informacji przekazanych przez departament zdrowia Jalisco, na terenie stanowego zakładu karnego stwierdzono ponad 70 przypadków zakażenia koronawirusem. Wśród chorych miał być właśnie też Moises Escamilla May.

 

 

 

Źródło: Online-mafia.pl ; Thesun.co.uk

Fot.: Pixnio.com ; YouTube/Grillonautas2 (zrzut ekranu)

Funkcjonariusze z wydziału kryminalnego, wydziału dochodzeniowo-śledczego i wydziału do walki z przestępczością pseudokibiców z komendy wojewódzkiej Policji w Łodzi wraz z kontrterrorystami przeprowadzili akcję mającą na celu ujęcie kilku osób w ramach udaremnienia realizacji planu porwania człowieka dla okupu. Dokonanie takiego przestępstwa planować mieli bowiem zatrzymani.

 

Jak podaje treść komunikatu łódzkiej policji, do opisanych działań doszło w dniu 8 maja bieżącego roku. Akcja poprzedzona była jednak działaniami mającymi na celu dokonanie rozpoznania oraz ustalenia dokładniejszych okoliczności tego co planowali przestępcy.

 

Policjanci mieli dokonywać zatrzymań w momencie, który stanowił proceder poprzedzający moment dokonania porwania. Priorytetem dla funkcjonariuszy miało być zapewnienie bezpieczeństwa niedoszłej ofierze gangu.

 

Do czterech wytypowanych mieszkań, policja wkroczyła w tym samym czasie. Zatrzymanych zgodnie z planem kilku mężczyzn wywodziło się ze środowiska pseudokibiców utożsamiających się ze znanym klubem sportowym Widzew Łódź. Mieli oni też popaść już wcześniej w konflikt z prawem.

 

– U zatrzymanego w łódzkiej dzielnicy Górna 39-latka funkcjonariusze zabezpieczyli dowody potwierdzające wcześniejsze ustalenia kryminalnych co do przygotowania uprowadzenia a dodatkowo ponad 60 kg nielegalnej krajanki tytoniowej

– zrelacjonowała policja.

 

Wśród aresztowanych według informacji przekazanych przez policję znalazł się też poszukiwany dwoma listami gończymi mężczyzna, który ukrywał się na terenie dzielnicy Widzew. W działaniach tej grupy przestępczej uczestniczyć miał też człowiek, który obecnie odsiaduje karę więzienia.

 

– Kolejny do aresztu trafił ukrywający się na Widzewie 30-latek poszukiwany dwoma listami gończymi do innych spraw kryminalnych.. Podczas przeszukań ujawniono także skradzione w lutym tablice rejestracyjne oraz różne niebezpieczne narzędzia. Przesłuchano również 46-latka latka odbywającego aktualnie karę pozbawienia wolności do innej sprawy, co jak widać nie przeszkadzało mu w braniu udziału w przygotowaniach…

– czytamy na stronie Policja.pl.

 

W związku z powyższym 46-latek odpowiadał będzie za popełniony czyn w warunkach recydywy. W sprawie zatrzymanego 39-latka, który był jego wspólnikiem pojawia się natomiast też kwestia paserstwa akcyzowego.

 

– To właśnie wobec 46-latka i jego 39-letniego wspólnika, po przedstawieniu przez prokuratora zarzutów, sąd podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu na najbliższe 2 miesiące. Starszy będzie odpowiadał w warunkach recydywy czyli powrotu do przestępstwa. Grozi mu w związku z tym podwyższony wymiar kary do 4 lat i 6 miesięcy. Młodszy dodatkowo usłyszał zarzuty paserstwa akcyzowego.

– Przekazano w komunikacie łódzkiej policji.

 

 

 

 

Przeczytaj również:

Kolejny gang pseudokibiców znanego klubu rozbity! Policja opublikowała nagranie [WIDEO]

Szokujące informacje ws. bojówki pseudokibiców! Do tego miał posunąć się ich lider

Rozbito bojówkę polskich pseudokibiców! Działalność gangu może szokować

 

Źródło: Policja.pl ; Dzienniklodzki.pl ; Online-mafia.pl ; YouTube/jabdbdbdbd

Fot.: YouTube/jabdbdbdbd (zrzut ekranu)

 

W ostatnich latach często dochodziło do akcji i działań policji wymierzonych w struktury grup przestępczych opartych na środowisku pseudokibiców sympatyzujących z popularnymi klubami sportowymi w naszym kraju. Członkowie gangu rozbitego w ostatnim czasie w zachodniej części Polski również z tej społeczności mają się wywodzić.

 

Tym razem działania prowadzili na terenie województwa dolnośląskiego funkcjonariusze policji wraz z przedstawicielami Straży Granicznej w Kłodzku. W czynności zaangażowani byli również policyjni kontrterroryści.

 

Na celowniku służb znalazła się w tym przypadku grupa zajmująca się przestępczością narkotykową na terenie powiatu kłodzkiego. Jej członkowie mieli być odpowiedzialni za wprowadzanie do obrotu na dużą skalę takich zakazanych polskim prawem środków jak: mefedron, amfetamina czy marihuana.

 

W trakcie działań zabezpieczono prawie 5 kilogramów amfetaminy i zatrzymano 5 osób mieszkających na terenie powiatu kłodzkiego. Mężczyźni ci są w wieku od 28. do 44. roku życia i wywodzić mają się ze środowiska pseudokibiców klubu WKS Śląsk Wrocław, występującego na boiskach piłkarskiej Ekstraklasy. Potwierdzają to również materiały zawierające emblematy klubowe, odnalezione przy zatrzymanych mężczyznach. Za czyny, o które zostali oskarżeni, grozi im nawet 12 lat pozbawienia wolności. Zgodnie z decyzją sądu wobec całej piątki zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

 

Jeden z ujętych członków gangu miał być już wcześniej poszukiwany listem gończym, co wynikało z prawnej konieczności odbycia dwóch lat i ośmiu miesięcy kary więzienia za inne przestępstwo narkotykowe.

 

W internecie udostępnione zostało przez policję nagranie zarejestrowane przy okazji prowadzonych działań, na którym widać jednego z członków grupy.

 

Przeczytaj również:

Rozbito bojówkę polskich pseudokibiców! Działalność gangu może szokować

Szokujące informacje ws. bojówki pseudokibiców! Do tego miał posunąć się ich lider

 

Źródło: Policja.pl ; YouTube/jabdbdbdbd ; online-mafia.pl

Fot.: YouTube (zrzut ekranu)

Kuriozalna sytuacja zaistniała w sprawie poszukiwanej przez ubiegłe miesiące Magdaleny K., która była na celowniku policji w związku z jej zaangażowaniem w działalność przestępczą. Kobieta zyskała popularność, kiedy jej wizerunek został udostępniony w mediach i internecie w czasie prowadzonych poszukiwań. Jak się okazuje, pomimo tego iż została złapana na terenie Unii Europejskiej, to wciąż nie została przekazana polskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

 

Kobieta miała kierować krakowską grupą przestępczą stworzoną przez jej partnera Mariusza Z. oraz jego dwóch braci: starszego Adriana, który zginął pod koniec 2017 roku, zastrzelony w podkrakowskich Zielonkach podczas akcji antyterrorystów oraz młodszego Jakuba. Kiedy wierchuszka grupy została rozbita po dokonaniu porwania i znęcaniu się nad Patrykiem P., a Mariusz Z. i Jakub Z. wraz z innymi członkami gangu trafili do aresztu, wówczas władzę nad pozostającymi na wolności przestępcami przejąć miała właśnie Magdalena K.

 

Struktury tej grupy przestępczej miały być podzielone na te odpowiedzialne za brutalne ataki dokonywane niejednokrotnie z użyciem niebezpiecznych narzędzi oraz te, które odpowiadały za gospodarczo-ekonomiczne działania pozwalające prać brudne pieniądze i zyskiwać fundusze na dalszą działalność. Gangsterzy sprowadzać mieli do Polski też tak duże ilości narkotyków, że jeden z członków grupy Mariusz G., ps. „Rudy” miał wynająć silosy w małopolskiej Skawinie, aby mieć gdzie przechowywać nielegalne substancje. W sprawie tzw. „gangu Zielonych” zeznawać miał też Paweł M. ps. „Misiek”, skruszony przywódca kiboli Wisły Kraków. Może być to ciekawe dla wielu dlatego, iż bracia Z. wywodzą się ze środowiska zamieszkujących osiedle Ruczaj pseudokibiców innej krakowskiej drużyny- Cracovii.

 

W przekręty finansowe grupy zaangażowany miał być również deweloper, a zarazem prawnik Wojciech K. oraz jego małżonka. Pomagali oni gangsterom inwestować pochodzące z przestępstw pieniądze w legalne interesy. Para wraz z Gabrielą S., czyli partnerką zastrzelonego Adriana Z., usłyszała zarzuty dotyczące tychże przekrętów. Magdalena K. miała współpracować z figurantem, jakim był w tym procederze Wojciech K. Później jednak, jak podaje portal Gazetakrakowska.pl, miała ona wręcz kontrolować działania dewelopera i prawnika.

 

W czasie, kiedy Magdalenę K. poszukiwano na terenie UE po wystosowaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania, złożyła ona wniosek do sądu o udzielenie jej tzw. listu żelaznego, argumentując to obawami o bezpieczeństwo swojego zdrowia i życia. Sąd jednak odrzucił ten wniosek.

 

Finalnie, Magdalena K. została zatrzymana na terytorium Słowacji, przez funkcjonariuszy tamtejszej policji. Jak się jednak okazuje, wciąż nie została ona wydana stronie polskiej, a powód takiego obrotu sprawy, może być dla wielu kuriozalny.

 

Fakt, iż członkini tak brutalnego gangu wciąż pozostaje w słowackim areszcie, spowodowany ma być wątpliwościami tamtejszej prokuratury dotyczącymi stanu praworządności w naszym kraju. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, działania obrońców Magdaleny K. mają dowieść, że nie może ona liczyć na sprawiedliwy proces w Polsce, ze względu na panującą sytuację związaną z sądownictwem w naszym kraju. Aby to potwierdzić, mieli oni przekazać słowackiej prokuraturze raporty sporządzone przez stowarzyszenie Iustitia, w których treści można dopatrzyć się sugestii iż sędziowie i prokuratorzy w Polsce poddawani są represjom.

 

Jak stwierdził przedstawiciel polskiej Prokuratury Krajowej w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”, strona słowacka zwróciła się do niej w celu zweryfikowania linii obrony Polki zatrzymanej przez słowackich policjantów. Nie jest znana jednak odpowiedź wystosowana przez Prokuraturę Krajową.

 

Co interesujące wśród wielu wątków sprawy „Gangu Zielonych”, jak podaje portal Interia.pl, Magdalena K. miała niegdyś pracować w biurze promocji krakowskiego magistratu.

 

Podobne wątpliwości dotyczące wydania zatrzymanego stronie polskiej pojawiały się również w przypadku schwytania na terenie Włoch wspomnianego wcześniej Pawła M. ps. „Misiek”, przywódca gangu „Wisła Sharks”, będącego zarazem bojówką utożsamiającą się z klubem. W jego przypadku, obrona również powoływała się na wątpliwości co do praworządności w Polsce. Ostatecznie jednak mężczyzna został przetransportowany do Polski i zdecydował się współpracować z wymiarem sprawiedliwości oraz składać zeznania obciążające jego dawnych kompanów w przestępczym świecie.

 

 

Źródło: tvp.info ; gazetakrakowska.pl ; interia.pl

Fot.: Facebook

Do wstrząsających scen doszło w jednym z polskich miast, a dokładniej przy jednej z gdyńskich ulic. Na terenie dzielnicy Grabówek rozegrało się krwawe zajście, w wyniku którego jeden z mężczyzn zmarł, a obrażenia drugiego były na tyle poważne, że musiał on przejść operację. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

Całe zdarzenie miało miejsce w piątkowe popołudnie, około godz. 14, we wnętrzu jednego z budynków znajdujących się przy ulicy Okrzei.

 

Funkcjonariusze policji z komisariatu Gdynia-Chylonia otrzymali niepokojące zgłoszenie dotyczące ataku nożownika w jednej z tamtejszych klatek schodowych. Zaatakowane zostać miały dwie osoby, co finalnie się potwierdziło.

 

Niestety, w wyniku ataku przy użyciu noża, pozbawiony życia został 33-letni mężczyzna. Drugi z rannych- 36-latek trafił na stół operacyjny po przetransportowaniu do jednego z pomorskich szpitali.

 

Jak przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdyni Jarosław  Biały, policjanci zdołali stosunkowo szybko ustalić personalia napastnika i odnaleźć miejsce jego pobytu. Około godz. 15, tego samego dnia, sprawca krwawego ataku na dwóch innych mężczyzn został zatrzymany. Jak się okazało był to 39-latek, którego atak był zapewne elementem porachunków. Wszyscy trzej mężczyźni byli bowiem notowani wcześniej za różnorakie przestępstwa.

 

Policja podjęła działania mające pomóc ustalić dokładne okoliczności zajścia na gdyńskim Grabówku. Przesłuchiwani są też świadkowie. Mężczyźnie, który zabił jedną ze swoich ofiar, a drugą ranił, grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; PAP

Fot.: Pixabay

Chociaż polskie państwo, służby i społeczeństwo podejmują działania mające na celu ograniczyć rozprzestrzenianie się koronawirusa, to nie została zawieszona w ramach tego działalność sporego grona przestępców. W związku z tym, policja musi poświęcać uwagę nie tylko kwestii przestrzegania kwarantanny i obowiązujących obostrzeń w związku z epidemią, ale także standardowo zajmować się wykrywaniem sprawców przestępstw.

 

Niedawno funkcjonariusze doprowadzili do zatrzymania trzech mężczyzn w ramach zrealizowania policyjnej zasadzki. O sprawie poinformował portal Polsatnews.pl.

 

Co ciekawe, dwóch z nich miało powiązania ze słynnym „Gangiem Mutantów”. Grupa ta była znana w Polsce w minionych dziesięcioleciach. Największą sławę zapewniły jej wydarzenia w podwarszawskiej Magdalence, gdy w marcową noc 2003 roku, przy okazji akcji antyterrorystów na terenie jednej z posesji, doszło do wyjątkowo tragicznego starcia z gangsterami. Przez przygotowane ładunki wybuchowe oraz ostrzał ze strony dwóch członków „Gangu Mutantów”, życie straciło dwóch policjantów, a siedemnastu zostało rannych.

 

Tym razem, funkcjonariusze należący do wydziału kryminalnego Komendy Stołecznej Policji, prowadzili przez kilka tygodni działania mający doprowadzić do zatrzymania mężczyzn podejrzanych o próbę włamania do jednego z bankomatów na terenie powiatu wołomińskiego.

 

Policja przewidywała, że osoby te podejmą próbę kolejnego tego typu „skoku”, wnioskując to po wytypowaniu potencjalnych sprawców i przeanalizowaniu ich sposobu działania. Finalnie, trójkę mężczyzn udało się schwytać na gorącym uczynku.

 

Przestępcy zostali zatrzymani, kiedy pewnego dnia około godz. 4 nad ranem znów próbowali włamać się do bankomatu w jednej z miejscowości na Mazowszu. Policja znalazła przy zatrzymanych narzędzia, które miały im umożliwić przeprowadzenie włamania. Była to m.in. przecinarka plazmowa. Funkcjonariusze zabezpieczyli również pojazdy, którymi przemieszczali się gangsterzy oraz pistolet hukowy.

 

Jak się okazało zatrzymani to 49 i 41-latek, którzy niegdyś mieli uczestniczyć w działaniach „Gangu Mutantów”. Trzeci z mężczyzn to 24-latek, który wcześniej dopuszczać miał się innych włamań oraz kradzieży.

 

Mężczyznom grożą kary nawet do 10 lat więzienia. Śledztwo w tej sprawie prowadzą funkcjonariusze ze stołecznego Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KSP, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Piasecznie.

 

Zobacz też:

Rozbito bojówkę polskich pseudokibiców! Działalność gangu może szokować

Przerażająca zbrodnia matki i jej konkubenta. Karmili dziecko karmą dla szczurów i petami papierosów.

 

Źródło: Polsatnews.pl

Fot.: Flickr

Czas powszechnie panującej kwarantanny oraz walki z pandemią koronawirusa może stać się też dobrą okazją dla rozwoju działalności przestępczej. Pomimo utrudnień i częstych kontroli wynikających z wprowadzonych obostrzeń, gangsterzy korzystać mogą z tego, że ludzie ze służb zajęci są innymi działaniami teraz bardziej, a walka z ich nielegalnymi interesami schodzi na dalszy plan. Taka sytuacja ma mieć miejsce m.in. w Hiszpanii, czyli w kraju, który jest drugi po Włoszech w niechlubnym rankingu ilości zakażonych wirusem z Wuhan.

 

Na Twitterze opublikowane zostało przez hiszpańską policję nagranie, na którym widać zamaskowane osoby ładujące do motorówki białe kontenerki. Była to część procederu transportu narkotyków. Sprawę opisał m.in. portal o2.pl.

 

Zarejestrowani mężczyźni dotarli do Puerto de la Duquesa w Andaluzji. Wielu zadziwiać może fakt, że cała ta sytuacja rozegrała się w biały dzień. Zdaniem przedstawicieli tamtejszej policji, przestępcy musieli dolać paliwa, aby móc szmuglować narkotyki drogą morską.

 

Zakapturzeni handlarze narkotyków nie przejmowali się zbytnio faktem, że mogą zobaczyć ich znajdujący się w pobliżu świadkowie zdarzenia. Jeden z zarejestrowanych mężczyzn pogroził tylko autorowi udostępnionego nagrania, wskazując na niego palcem.

 

 

– Handel narkotykami się nie zakończył. W Maroku są narkotyki, a w Europie klienci i dużo pieniędzy

– wyjaśnia hiszpańska straż graniczna.

 

Jak podaje „El Mundo”, w trudnych warunkach jakie zapanowały przy okazji rozprzestrzeniania się koronawirusa, gangsterzy stali się jeszcze bardziej bezczelni.

 

 

Źródło: Twitter/@APAYFADUANAS ; o2.pl

Fot.: Wikimedia Commons

W XXI wieku internet jest tak szeroko dostępny, że dzięki jego dobrodziejstwom, dzielić mogą się swoimi przemyśleniami oraz informacjami ludzie ze wszystkich kontynentów, nawet początkowo nie będąc zbyt rozpoznawalnymi osobami. To też niestety przekłada się na możliwość korzystania z różnych portali przez podejrzanych ludzi mogących dopuścić się naprawdę okrutnych zbrodni. Niejednokrotnie dochodziło bowiem do sytuacji, że takie platformy jak YouTube były używane przez terrorystów, psychopatów czy przestępców. Kolejny taki przypadek potwierdza, że nie jest to nic niepowtarzalnego.

 

W tej sytuacji, mieliśmy do czynienia z naprawdę przerażającą dla wielu sprawą. Pewien meksykański YouTuber odpowiadając za swój czyn, usłyszał wyrok aż 50 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo został on zobowiązany przez sąd do 500 000 pesos, co daje w przeliczeniu równowartość około 100 000 złotych.

 

Germán Abraham Loera Acosta był wcześniej osobowością zyskującą popularność w Meksyku przez swoją aktywność internetową, a także zajmował się szefowaniem w firmie marketingowej. Jak informuje gazeta „El Pais”, ten młody człowiek dzielił się na swoim kanale motywacyjnymi poradami. Miał też brać udział w Światowym Kongresie Liderów Pokoju, a nawet… wygłosić przemówienie. To mocno kontrastuje z tym za co odpowiadał przed sądem.

 

YouTuber znalazł się w grupie sześciu osób skazanych w sprawie porwania 33-letniej prawniczki. Miało do tego dojść w lutym 2018 roku, a Loera Acosta miał odegrać w tym przestępczym procederze poważną rolę. Według ustaleń śledczych wynajął on bowiem dom, w którym przetrzymywano kobietę. Jak twierdzi prokurator Cesar Peniche, mężczyzna miał też korzystając ze swojego doświadczenia w komunikacji internetowej, wykorzystywać sieć do prób ustalenia warunków porwania.

 

Meksykanin zażądał okupu w wysokości 2 milionów pesos, czyli równowartość około 400 tysięcy złotych. Na szczęście służby zdołały uratować porwaną dwa dni po tym, gdy wbrew jej woli pozbawiono ją wolności.

 

 

Źródło: YouTube ; o2.pl

Fot.: Public Domain Pictures (zdjęcie poglądowe)