Pandemia koronawirusa to dla wielu czas zmartwień i obaw o przyszłość oraz skutki kryzysu w dłuższej perspektywie. Spore grono osób może być bowiem zaniepokojonych faktem gospodarczo-ekonomicznych zawirowań po czasie społecznej izolacji i zmagań z rozprzestrzeniającym się słynnym już wirusem z chińskiego Wuhan. Należy jednak pamiętać, że są kraje i miejsca na świecie, w których bieda w związku z epidemią odczuwalna może być w szczególnie dramatyczny sposób. Według pojawiających się doniesień, sytuacja może być bardzo niepokojąca już na ten moment w Korei Północnej.

 

Jakiś czas temu pisaliśmy o wysoko postawionym urzędniku północnokoreańskim, który zdecydował się uciec z kierowanego przez komunistyczny reżim państwa i opowiedzieć o tym, jak wielka skala epidemii ogarnęła północną część Półwyspu Koreańskiego. Według jego słów, to co dzieje się tam w związku z zarażaniem się ludzi koronawirusem przekracza nasze wyobrażenia. Teraz pojawiają się jednak też kolejne informacje, które potwierdzać mogą dramat jaki aktualnie rozgrywa się w KRLD.

 

O relacjach uciekiniera z Korei Północnej przeczytacie Państwo w poniższym artykule:

 

Według źródeł południowokoreańskich, wyliczenia wskazują na brak prawie miliona ton zboża zapewniających wykarmienie dla mieszkańców Korei Północnej. Dramaturgię takowego stanu rzeczy pogłębiać ma poważny problem związany z pandemią koronawirusa. Jej efekty zagrażać mają kłopotami związanymi z zapewnianiem pożywienia w 47 krajach, a wśród nich ma być właśnie też KRLD, już teraz pogrążone w kryzysie, jeśli wierzyć tym doniesieniom.

 

Wbrew deklaracjom północnokoreańskich władz, iż w zeszłym roku udało się im uzyskać rekordowe zbiory, to jednak według innych źródeł sankcje oraz pandemia mają mocno pogłębiać głód wśród tamtejszego społeczeństwa.

 

Jak twierdzi ministerstwo zjednoczenia w Korei Południowej, braki zboża u ich północnych sąsiadów mają być poważne. Do wyżywienia ludzi w KRLD brakować ma około 860 tysięcy ton zboża, ponieważ zebrano w roku ubiegłym tam ok. 4,46 milionów ton zboża, a za odpowiednią do nakarmienia 25 milionów osób uznaje się ilość 5 i pół miliona ton.

 

Nałożone na reżim w Pjongjangu sankcje powodować mają trudności w dostępie do urządzeń wykorzystywanych w rolnictwie, a także nawozów. Problemy dodatkowo sprawiać mają też warunki pogodowe, które nie pomagają aktualnie w tej kwestii.

 

Jak przekazano na łamach „The Korea Times”, specjaliści z Korei Południowej zastrzegać mają, iż jest zbyt wcześnie na konkretne oceny względem wpływu pandemii koronawirusa na produkowanie żywności w Korei Północnej. Należy jednak pamiętać, że kraj ten zamknąć miał granicę z Chinami, co również utrudnia import towarów, w tym również zboża.

 

– Szczególnie narażone na skutki pandemii koronawirusa są systemy zdrowia publicznego, gospodarki na całym świecie, populacje żyjące w sytuacji kryzysu żywnościowego oraz państwa i grupy, których odporność została osłabiona przez poprzednie kryzysy

– przekazała w treści swojego raportu Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO).

 

 

Źródło: The Korea Times ; o2.pl

Fot.: Pixabay

Portal Bloomberg podaję, że Polska gospodarka w Unii Europejskiej zostaje odbierana jako  kraj, który najlepiej radzi sobie z sytuacją wywołaną COVID-19. Zacytowano wypowiedź Pawła Borysa, którego zdaniem kraj nad Wisłą ma już za sobą największy spadek, a gospodarka zaczyna wychodzić z kryzysu.

 

Bloomberg zauważa, że Unia Europejska przewiduje, iż w roku 2020 polskie PKB skurczy się do poziomu 4,3 procent, ale nie będzie to największy spadek w UE.

Prezesa PFR Paweł Borys powiedział

W drugiej połowie kwietnia osiągnęliśmy dno aktywności ekonomicznej

Zdaniem prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju maj czy czerwiec nie będą zaliczać się do łatwych miesięcy. Według przewidywań Pawła Borysa  PKB w drugim kwartale 2020 roku może odnotować spadek o 10 do 15 proc.

 

Paweł Borys powiedział

-Wszystko wskazuje na to, że wyjście z kryzysu zajmie kilka miesięcy

-skutki tego co dzieje się teraz będziemy odczuwali jeszcze przez lata

W opinii  prezesa PFR kryzys spowodowany wybuchem epidemii koronawirusa, zbliżony jest do modelu nazywanego literą ”U”- mowa wówczas o gwałtownym spadku, dłuższym okresie recesji, bez wyraźnego najgorszego punktu tej sytuacji, po którym miejsce ma  stopniowy powrót do wcześniejszej aktywności ekonomicznej.

 

 

Bloomberg podał do wiadomości, że Polski Fundusz Rozwoju  ma za zadanie zajęcie się dystrybucją części powiązanej z kryzysem pomocy państwowej, która kierowana jest do firm.

W związku z tą pomocą w mniej niż dwa tygodnie  PRF przekazał 11,5 miliardów złotych dla więcej niż 56 tysięcy przedsiębiorstw. Paweł Borys myśli, iż ta liczba w najbliższym czasie wzrośnie do  100 tysięcy. Zaznaczył  także, iż w ramach pomocy są też pożyczki, które mają zostać umorzone w 2021 roku.

 

 

Rafał Benecki z ING Banku Śląskiego  w rozmowie z portalem powiedział

– gospodarka Polski jest powiązana z gospodarkami krajów strefy euro, które kupują ponad połowę polskiego eksportu. Wraz z przewidywanym w tych krajach ośmioprocentowym spadkiem PKB trudno jest liczyć na wzrost gospodarczy w Polsce

Głowny ekonomista ING dodaje

-Sama redystrybucja nie zapewni wzrostu gospodarczego

– chociaż sklepy się otwierają, ludzie niechętnie wydają pieniądze

 

 

 

 

Źródło: forsal.pl, Bloomberg
Źródło fot.: Pixabay

 

Wstrząsająca, a zarazem tragiczna historia spotkała rodzinę finalistki pewnego znanego na świecie programu telewizyjnego. Kobieta, która zaszła tak daleko w ramach popularnego „MasterChefa”, została zamordowana. Tragedia jest tym większa, iż ofiara nosiła pod swoim sercem swoje dziecko. Była ona bowiem jak podają media, w 5. miesiącu ciąży.

 

Kobieta, o której mowa to Garima Kothari, która brała udział w finałowych odcinkach indyjskiej wersji programu „MasterChef”. Wraz ze swoim mężem miała tworzyć w oczach innych zgraną parę wiodącą udane rodzinne życie. Po sukcesie odniesionym w telewizyjnej produkcji, małżeństwo przeprowadziło się do Stanów Zjednoczonych. Tam planowali wyczekiwać swojego dziecka i spełniać swój „amerykański sen”.

 

W Ameryce, para otworzyła indyjską restaurację „Nukkad”, w której rozkręcenie zainwestować mieli sporą sumę pieniędzy, czyli jak podają dziennikarze zarówno własne oszczędności, jak i część pożyczoną od innych. Finalnie jednak, losy tej rodziny zakończyły się w wstrząsających okolicznościach, a w tle całej sprawy pojawia się temat wciąż trwającej na świecie pandemii koronawirusa.

 

35-latka została odnaleziona martwa przez policję w ostatnią niedzielę. Ciało Garimy Kothari znajdowało się w mieszkaniu na terenie USA, w którym mieszkała wraz z mężem. Jak się okazało, sprawcą tak brutalnego czynu dokonanego na kobiecie i jej dziecku był właśnie jej mąż- Manmohan Mall.

 

Mężczyzna miał być załamany sytuacją jaka spotkała rodzinę w czasie pandemii, która dotkliwie dotknęła Stany Zjednoczone. W związku z zaistniałym kryzysem, małżeństwo było zmuszone przed kilkoma tygodniami zamknąć restaurację i zostać z długami. Frustracja męża finalistki „MasterChefa” objawiać miała się kłótniami w ich domu, a sytuacja w ich rodzinnych relacjach uległa zdecydowanemu pogorszeniu.

 

Manmohan Mall po dokonaniu zabójstwa popełnił samobójstwo. Jego ciało zostało wyłowione z rzeki Hudson, około godzinę po dokonaniu makabrycznego odkrycia w mieszkaniu.

 

– Potwierdzam, że Garima Kothari miała liczne obrażenia w górnej części ciała. To właśnie brutalne pobicie przez męża było bezpośrednią przyczyną jej śmierci. Manmohan Mall popełnił samobójstwo. W trakcie sekcji zwłok potwierdziło się, że kobieta była w ciąży

– przekazała w treści oficjalnego komunikatu prokurator Esther Suarez z hrabstwa Hundson.

 

Co ciekawe, jak donoszą lokalne media, małżeństwo po przybyciu do Stanów Zjednoczonych, angażowało się też w niesienie pomocy Centrum Medycznemu w New Jersey. Mieli oni wydawać posiłki pracującym tam medykom.

 

 

 

Źródło: Viva.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; Facebook.com/garima.kothari

Polski rząd przez ostatnie lata bardzo często chwalił się tym iż nasz kraj ma jeden z największych wzrostów PKB spośród członków Unii Europejskiej. Niezwykłym oczkiem w głowie była też rekordowo niska stopa bezrobocia. Teraz wszystko jednak runęło niczym domek z kart.

 

 

Polska gospodarka wydawała się być niezwykle dobrze prosperującą i wyniki naszego państwa w tej dziedzinie były jednym z największych sukcesów rządu Prawa i Sprawiedliwości i tego nie można mu odebrać. Wielu ludzi twierdziło wówczas, że nasza gospodarka jest jednak czymś pokroju kolosa na glinianych nogach, który upadnie od razu gdy pojawi się choćby mały kryzys.

 

 

Czy tak będzie nie chcemy jeszcze przesądzać, lecz wszystkie najnowsze oceny i przewidywania nie są pozytywnymi wróżbami. Polska traci wyraźnie w oczach państw Europy Zachodniej, co średnio interesuje władze naszego kraju, lecz wydaje się że nie jest to dobre podejście. Polska jest związana z Unią Europejską ścisłymi regulacjami na które zgodziliśmy się wchodząc do tej organizacji sui generis, a także podpisując Traktat z Lizbony w roku 2007.

 

Polska coraz bardziej naraża się na sankcje, ponieważ nie jest skłonna wykonywać wiążących wyroków europejskich sądów.

 

Przede wszystkim jednak martwią nas bardzo pesymistyczne rezultaty obecnie i przewidywania na przyszłość. Polska jest bowiem liderem UE jeśli chodzi o inflację w marcu 2020 roku. W Polsce wyniosła ona aż 3,9%, taki sam wynik uzyskali też Węgrzy.

 

 

Wynik taki jest niezwykle niepokojący gdy porównamy go do średniej unijnej wynoszącej 1,2% i średniej dla państw strefy Euro 0,7%. Najmniejszy wzrost na poziomie 0,1% przypadł Hiszpanii, Włochom, Cyprowi i Portugalii.

 

Jak myślicie, czym spowodowany jest taki wzrost cen w naszym kraju?

 

 

Źródła:

Fot.: eurostat.com

forsal.pl

Od dwóch dni w mediach szaleją przeróżne informacje odnoszące się do słów prezydenta Andrzeja Dudy na temat programu 500+ w czasie wywiadu dla telewizji Polsat.

 

 

Wiele stron informacyjnych podaje nieprawdziwe, bądź przekłamane informacje jakoby rząd Prawa i Sprawiedliwości miał zabierać ludziom świadczenia 500+.

Prezydent Andrzej Duda szybko urywa te dyskusje swoim twittem, w którym publikuje pełny fragment wywiadu z Polsatem, który wyraźnie pokazuje intencje słów głowy państwa, gdy mówił „Będę w takim razie apelował, aby nie pobierali…”. Prezydent wypowiedział te słowa gdy został zapytany co się stanie jeśli drastycznie wzrośnie liczba bezrobotnych i koleją rzeczy, także osób ubiegających się o świadczenia dla nie pracujących.

 

Co najważniejsze, Duda na końcu wypowiedzi wyraźnie podkreślił „Apelował, ale nie zabierał.”.  To, że nikt nie straci swojego świadczenia bez własnej woli potwierdził także jakiś czas po opublikowaniu wywiadu we wspomnianym twicie. Można go zobaczyć poniżej:

 

 

 

Jedyne obawy jakie można wysnuć z powyższej rozmowy to to, iż Polska prawdopodobnie nie jest przygotowana finansowo na kryzys, który nastąpi po zwalczeniu epidemii i na wielki wzrost bezrobocia, który jest nieunikniony.

Teraz nie ma jednak co gdybać, czas pokaże czy rząd PiS wyjdzie z tej sytuacji obronną ręką.

 

 

Źródła:

Fot.: wikipedia

businessinsider.pl

twitter/@AndrzejDuda

Stany Zjednoczone przechodzą wyjątkowo kryzysowy czas w związku z epidemią koronawirusa. Niektórzy z ekspertów przestrzegają, że to co się dzieje w czasie rozprzestrzeniania się słynnego już wirusa z Wuhan to swoiste Pearl Harbor, jeśli spojrzy się na to jak wiele zgonów odnotowuje się każdego dnia. Cała sytuacja wywołuje też inne problemy społeczne oraz gospodarcze.

 

W USA wzrost bezrobocia wynosić ma nawet 30 % w wyniku kryzysu jaki jest następstwem pandemii. Efekty poszerzenia się biedy i problemów obywateli widać jednak już teraz, a potwierdzeniem tego są chociażby długie kolejki w jakie ustawiają się ludzie.

 

Dla wielu zadziwiających może być widok, jaki zarejestrowała kamera w rejonie przedmieścia San Antonio. Korek, a zarazem duża kolejka aut, to efekt wyczekiwania przez ludzi wydania posiłku. Akcja ta określana jest jako „Wielkie Rozdawanie” („Mega Giveaway”).

 

Tysiące pojazdów stojących na terenie parku handlowego Trader’s Plaza, które widać na nagraniu, ukazują w opinii wielu z jak dużą zapaścią ekonomiczną mają teraz do czynienia Amerykanie.

 

 

Bank żywności w teksańskim San Antonio miał rozdać w ciągu jednego dnia 450 ton jedzenia około dziesięciu tysiącom rodzin, które przybyły po pożywienie.

 

To był naprawdę ciężki dzień. Nigdy nie musieliśmy się mierzyć z takim zapotrzebowaniem, jak teraz. Pracujemy non stop. To druga tak wielka akcja w tym tygodniu, ale na mniejszą skalę rozprowadzamy żywność cały czas

– stwierdził w rozmowie z gazetą „San Antonio Express” Eric Cooper, szef tamtejszego banku żywności. Uważa on, że tak wielu paczek w ciągu doby nie wydano przez 40 lat istnienia instytucji.

 

Wydarzenie „Mega Giveaway” odbywać ma się dwukrotnie w ciągu tygodnia. Paczki z żywnością dostępne są dla ludzi, którzy zarejestrowali się wcześniej drogą internetową. Jednakże liczba takowych zgłoszeń zaczyna przekraczać możliwości jakie ma w całym procederze bank żywności w San Antonio.

 

 

Źródło: „San Antonio Express” ; YouTube/KENS 5: Your San Antonio News Source ; o2.pl

 

 

Stany Zjednoczone Ameryki są aktualnie państwem zdecydowanie najbardziej dotkniętym pandemią koronawirusa. Liczba chorych rośnie w zastraszającym tempie z dnia na dzień, a można się spodziewać, że niewydolność szpitali spowoduje lawinowy wzrost ofiar w USA. 

 

 

Stany są od dziesiątek lat miejscem do którego chciałyby wyemigrować dziesiątki milionów ludzi z całego świata. Przyciągają swoją różnorodnością, wolnością, piękną przyrodą i pogodą, a przede wszystkim wysokim poziomem życia i zarobkami.

 

Ostatnie lata spowodowały znaczny wzrost poziomu życia w wielu europejskich państwach i to one powoli są częściej wybierane przez emigrantów zarobkowych. Ostatnie doniesienia zza wielkiej wody na pewno nie poprawią pogorszającej się opinii o USA.

 

 

Wszystko to z powodu ogromnej fali bezrobocia, która pojawiła się w tym światowym mocarstwie. Od trzech tygodni liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych szokuje, bowiem są to dziesiątki milionów dokumentów.

 

 

Według najnowszych informacji, w odstępie tygodnia – od 28 marca do 4 kwietnia pojawiło się ponad 6 milionów 600 tysięcy wniosków. Co gorsze, taki ich przypływ utrzymuje się już od 3 tygodni, w czasie których na rynku pracę straciło prawie 17 milionów osób, czyli w zasadzie tyle ile jest osób pracujących w naszym kraju. W stanach pracuje około 170 milionów ludzi, więc liczba ta to 10% całego rynku pracy. Straty gospodarcze będą ogromne, a liczby przerażające.

 

 

Jeszcze niedawno prezydent Trump mógł pochwalić się najniższym bezrobociem w historii USA. Dziś ma miejsce największy kryzys na rynku pracy w historii, jeszcze nigdy nie było takiego dynamicznego przyrostu osób bez pracy. A prawdopodobnie najgorsze jeszcze przed nami. Miejmy nadzieję, że Polska nie podzieli losu naszego najważniejszego sojusznika.

 

 

Źródło:

businessinsider.com.pl

Fot.: Wikipedia