W ostatnim czasie zarówno w światowych, jak i polskich mediach nieustannie mówi się o rozprzestrzenianiu się koronawirusa, walce z pandemią oraz działaniach rządzących mających niwelować jej skutki. Wiele ludzi na naszym globie przerażają podawane każdego dnia dane dotyczące ilości zachorowań i zgonów. W ostatnim czasie martwiące jest również to, że jak można zaobserwować, na COVID-19 chorują także młodzi ludzie, nie należący wiekowo do grupy określanej jako ta wiążąca się z największym ryzykiem wystąpienia poważnych objawów chorobowych. W tym wszystkim należy pamiętać, że walka o życie ludzi cierpiących z powodu zakażenia koronawirusem, a także ewentualne zgony to historie wielkich dramatów ofiar oraz ich bliskich.

 

Jedną z takowych smutnych historii jest ta dotycząca pewnego 36-latka, będącego człowiekiem zaangażowanym w środowisko kibiców Legii Warszawa. Michał Grajewski, o którym mowa, był nie tylko oddanym fanem stołecznej drużyny, ale także osobą angażującą się w niesienie pomocy zwierzakom. Należał on bowiem do Otwockiego Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt, w którym pełnił funkcję wolontariusza, jak również inspektora. Co warte zauważenia, zmarły był również pracownikiem Ministerstwa Sprawiedliwości. Pełnił on bowiem obowiązki kierowcy jednego z wiceministrów.

 

Wielki przyjaciel zwierząt, kibic warszawskiej Legii, zawsze uśmiechnięty i życzliwy młody człowiek, pełen pasji i planów na przyszłość.
Ciężko nam się otrząsnąć, do końca nie traciliśmy nadziei na szczęśliwe zakończenie.
Michałku, na zawsze pozostaniesz w naszych sercach i pamięci.
Nie mówimy żegnaj, tylko – do zobaczenia.
Rodzinie i przyjaciołom Michała składamy głębokie wyrazy współczucia.
Na zdjęciu Michał w trakcie zbiórki karmy dla naszych podopiecznych

– czytamy we wpisie udostępnionym na facebookowej stronie „Koty z Promyka”.

 

Wzruszające słowa zostały opublikowane też w ramach pożegnania na stronie kibiców Legii Warszawa i Zagłębia Sosnowiec, z którego fanami, sympatycy „Wojskowych” utrzymują przyjacielskie relacje.

 

Wczoraj w wieku 36 lat zmarł Michał Grajewski z Otwocka. Nasz Brat był jedną z ofiar koronawirusa. Odpoczywaj w pokoju….

Gepostet von Legia Zagłębie + zgody – BSNT am Dienstag, 31. März 2020

 

Dzisiaj nasz świat stanął w miejscu…Po ciężkiej walce z koronawirusem odszedł od nas Michał – wolontariusz i…

Gepostet von Koty z Promyka am Montag, 30. März 2020

 

 

Źródło: Facebook/@kotyzpromyka ; Facebook/@LegiaZaglebieZgodyBSNT ; Warszawawpigulce.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Czy nadchodzą lepsze czasy dla historycznej warszawskiej drużyny piłkarskiej? Wiele na to wskazuje, bowiem pomimo wielu kontrowersji oraz gróźb kierowanych pod adresem pewnego milionera, zdecydował się on zainwestować w stołeczną Polonię. Doniesienia te są już oficjalne, przekazano je na oficjalnych kanałach informacyjnych klubu i mogą budzić spore nadzieje u fanów „Czarnych Koszul”. Pomimo tego, że o planach biznesmena względem Polonii mówiło się już od pewnego czasu, to dla niektórych dziennikarzy, wieści te i tak można uznać za nawet „sensacyjne”. Tak o sprawie pisze m.in. portal weszlo.com.

 

W dniu 5 marca 2020r. wieczorem Pan Gregoire Nitot nabył od Pani Krystyny Bnińskiej-Jędrzejowicz kontrolny pakiet akcji Polonii Warszawa S.A.

Dziś rano do Spółki wpłynęły pierwsze środki od nowego właściciela na bieżące wydatki i na zaległe wynagrodzenia piłkarzy, którzy pozostali i grają w Polonii.

Pan Nitot spotka się dziś z Prezydentem m.st. Warszawy Panem Rafałem Trzaskowskim.

Również w dniu dzisiejszym Pan Gregoire Nitot spotyka się z zarządem i zawodnikami pierwszego zespołu przed pierwszym meczem rundy wiosennej

– przekazano w treści komunikatu opublikowanego na oficjalnej stronie Polonii Warszawa.

 

Bonjour Gregoire to pochodzący z Francji przedsiębiorca, który od około 20 lat mieszka w Polsce i rozwija tu swój biznes. Jego informatyczna firma Sii Polska posiada swoje oddziały w takich miastach jak na przykład: Warszawa, Kraków, Poznań, Gdańsk, Katowice, Wrocław, Lublin czy Białystok.

 

Biznesmena o francuskich korzeniach starali się zniechęcić ludzie, którzy nie życzą pomyślności warszawskiej Polonii. Na meczu Legii Warszawa wywieszano transparenty z hasłami mającymi ostrzegać przedsiębiorce przed zostaniem sponsorem lokalnego rywala. W internecie trwała też skandaliczna akcja hejterska, w ramach której publikowano obraźliwe wobec „Czarnych Koszul” komentarze. O takie działanie również oskarżani w przestrzeni internetowej i medialnej były osoby związane ze środowiskiem fanów Legii.

 

Ostatecznie jednak, Bonjour Gregoire nie uległ próbom zastraszenia go i zdecydował się zainwestować w znany polski klub, który 2-krotnie zdobywał tytuł mistrza Polski, a 3-krotnie osiągał wicemistrzostwo w piłce nożnej. Aktualnie pogrążona w kryzysie Polonia walczy o utrzymanie w III lidze, więc w praktyce czwartej klasie rozgrywkowej. Zainwestowanie dużych pieniędzy przez właściciela firmy Sii Polska może być sporym krokiem na drodze odbudowywania dawnej marki tego stołecznego zespołu.

 

 

Źródło: Weszlo.com ; Ksppolonia.pl

Fot.: YouTube/To My Kibole.TV (zrzut ekranu)

Polscy kibice już niejednokrotnie udowodnili, że stać ich na wiele, kiedy chodzi o wsparcie swojej drużyny. Objawia się to m.in. widowiskowymi oprawami na trybunach. Prawdą jest też, że efektywność tej działalności jest dostrzegana, a zarazem doceniana zagranicą.

 

Funkcjonujące na portalach społecznościowych europejskie strony publikujące widowiskowe choreografie, przygotowywane przez grupy tzw. Ultrasów, niejednokrotnie dzielą się z internautami nagraniami czy zdjęciami opraw, które są dziełem fanów polskich klubów sportowych. Pokazywanie fanom w innych krajach akcji z naszego ligowego podwórka to jednak nie wszystko.

 

W rankingu przygotowywanym co roku przez portal Ultras World, związany z tematyką kibicowską, przedstawiane jest TOP 10 grup ultrasów, którzy w opinii serwisu i na podstawie przeprowadzonych obserwacji, najsprawniej oraz najowocniej działają w ruchu kibiców.

 

W 2018 roku, w zestawieniu tym znalazły się aż dwie ekipy z naszego kraju. Byli to kibice łódzkiego Widzewa, którzy pod względem przygotowywanych opraw zostali ocenieni jako ekipa plasująca się na 10. miejscu, a fani Legii Warszawa znaleźli się wówczas na 3. miejscu.

 

W tym kończącym się roku, z polskich ekip w rankingu przygotowanym przez Ultras World znalazła się jedna polska grupa ultrasów. Grupa „Nieznani Sprawcy” działająca na trybunach stołecznej Legii po raz kolejny znalazła się na podium, zajmując tym razem zaszczytne 2. miejsce.

 

W pierwszej piątce tegorocznego TOP 10 według serwisu Ultras World znalazły się również ekipy sympatyków takich znanych zespołów jak francuskie AS Saint-Étienne, Crvena Zvezda czy Zenit Sankt Petersburg, który zajął 3. miejsce za fanami „Wojskowych”. Zwycięzcami zestawienia okazali się być tym razem ultrasi klubu Wydad Casblanca z Maroka. Co ciekawe, w gronie dziesiątki najlepszych ekip w tym roku, znalazła się też grupa innego klubu z tego miasta- Raja Casablanca.

 

 

 

Źródło: Ultras World ; gol24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

 

Chuligani sypatyzującej z polskimi drużynami piłkarskimi w przeszłości dosyć często dawali o sobie znać poza granicami Polski. Z reguły miało to miejsce przy okazji rozgrywek europejskich. Tym razem starcie kiboli polskich z rosyjskimi miało być rewanżem za bijatykę jaka miała miejsce w 2016 roku. Bojówkarzom przeszkodzili jednak funkcjonariusze rosyjskiej policji.

 

Wszystko rozegrało się na terenie Obwodu Kaliningradzkiego. Członkowie bojówki utożsamiającej się z Legią Warszawa i znanej jako Teddy Boys 95 umówili się na tzw. „ustawkę” z chuliganami kibicującymi Spartakowi Moskwa. Starcie to miało być swoistym rozwiązaniem starego konfliktu, bowiem w podobnym starciu, krewcy fani stołecznej Legii mieli ulec kibolom Spartaka w 2016 roku.

 

W umówionym wcześniej miejscu miało dojść do starcia na gołe pięści, bez używania niebezpiecznych narzędzi. Ustalona została również liczba uczestników bójki, jak to zwykle bywa w przypadku ustawek. Jak podają media, obydwie ekipy ustaliły, że bić będą się w ekipach liczących najprawdopodobniej po trzydzieści trzy osoby.

 

Choć bojówkarze Spartaka zapewniali wcześniej warszawskich chuliganów o tym, że policja ma nie zagrażać ich planom, gdyż odpowiedni funkcjonariusze zostali skorumpowani, to jednak końcowy efekt był zgoła inny. Na miejscu, gdzie miało dojść do starcia chuliganów, zostali oni otoczeni przez aż kilkudziesięciu uzbrojonych rosyjskich policjantów, którzy zapobiegli rozpoczęciu ustawki.

 

W ręce tamtejszej policji trafić miało 19 kiboli Legii Warszawa. Byli oni godzinami przesłuchiwani, a także usłyszeli zarzuty dotyczące naruszenia warunków pobytu na terenie Federacji Rosyjskiej.

 

Po przeprowadzonych czynnościach administracyjnych, polscy chuligani zostali wydaleni z terytorium Rosji.

 

Chociaż do ustawki miało dojść jeszcze w listopadzie, to w ostatnich dniach zrobiło się dopiero głośniej w polskich mediach o opisanej sytuacji.

 

Członkowie grupy Teddy Boys 95 byli już w ubiegłych latach zatrzymywani również przez polską policję. Stawiano im zarzuty dotyczące uczestnictwa w przestępczych procederach, takich jak np. handel narkotykami na dużą skalę.

 

Przeczytaj też:

Doszło do ustawki między Polakami a Ukraińcami

 

Zawodnicy MMA na ustawce! Policja przeprowadziła sprawną akcję [FOTO]

 

 

Źródło: tvn24.pl ; sportowefakty.wp.pl

Fot.: needpix.com

 

Kolejne zmagania w ramach piłkarskiej Ekstraklasy, znów w miniony weekend rozgrzały emocje u wielu polskich kibiców. Niestety nie obyło się bez wokoło sportowych kontrowersji. Zatrzymanych zostało bowiem aż 28 kibiców po jednym z rozegranych w ostatnich dniach meczy.

 

We Wrocławiu drużyna lokalnego Śląska podejmowała w niedzielę warszawską Legię. Gospodarze ulegli na boisku „wojskowym” i przegrali 0-3 po golach, które zdobyli Paweł Wszołek, José Kanté Martínez oraz Luquinhas. W mediach dziś jednak sporo miejsca poświęca się nie tyle grze piłkarzy, co tym co działo się na trybunach w czasie rozgrywania meczu. A działo się sporo…

 

Dla fanów stołecznej Legii był to dosyć szczególny mecz w tej rundzie, ponieważ zapowiadali oni od pewnego czasu, że ma być to w ich wykonaniu wyjątkowo liczny wyjazd. Nie na rekordowych liczbach się jednak zakończyło. Zarówno bowiem kibice Śląska Wrocław, jak i Legii Warszawa zaprezentowali oprawy, przy okazji których użyto sporej ilości materiałów pirotechnicznych. Ich widowiskowość może wywrzeć na niejednym wrażenie, jednak w związku z ich zorganizowaniem, sędzia meczu zmuszony był też przerwać wczorajsze spotkanie. Zawodnicy skierowali się w stronę szatni, a sportowa rywalizacja wznowiona została po około 10 minutach.

 

Kibice Śląska w ramach prezentacji swojej meczowej oprawy odpalili nie tylko race, ale również fajerwerki, które po wystrzeleniu z sektora zagorzałych fanów dolnośląskiej drużyny, wybuchały nad murawą. Dwukrotnie już podczas pierwszej połowy meczu, środki pirotechniczne odpalili też kibice gości. Jedna z opraw fanów Legii prezentowała literę „L” ułożoną z płomieni. W internecie pojawiły się nagrania prezentujące to co zaprezentowali sympatycy obydwu zespołów w dniu wczorajszym. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że nie wszyscy zatrzymani później przez policję, zostali ujęci jedynie ze względu na te kibicowskie wydarzenia.

 

Łącznie zatrzymanych zostało przez funkcjonariuszy 28 osób. Większość ma usłyszeć zarzuty dotyczące złamania zapisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, poprzez posiadanie i odpalanie środków pirotechnicznych. Dwóch z nich ma jednak mieć postawione zarzuty związane z posiadaniem narkotyków.

 

W internecie pojawiły się nagrania, na których zarejestrowano to co fani Śląska i Legii zaprezentowali podczas niedzielnego meczu we Wrocławiu.

 

 

 

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; gazetawroclawska.pl ; YouTube/PolishFans TV ; YouTube/Legia.Net

Fot.: Pixabay ; YouTube/CFTV Stadiums

 

W mediach pojawiły się informacje o wyroku skazującym dla dawnego gwiazdora jednego z popularnych polskich klubów piłkarskich. Mężczyzna co ciekawe grał nawet z Orłem na piersi w swojej karierze, występując w reprezentacji Polski.

 

48-letni piłkarz, występujący niegdyś w czasie swojej piłkarskiej kariery na pozycji obrońcy, usłyszał w środę wyrok w Sądzie Okręgowym w Opolu. Były piłkarz odwołał się wcześniej wraz ze swoim wspólnikiem od decyzji sądu pierwszej instancji, jednakże po środowej decyzji sądu wyrok się uprawomocnił.

 

Skazany piłkarz wystąpił w reprezentacji narodowej pięciokrotnie w latach 1996-1998. Był on też królem strzelców polskiej ekstraklasy (najwyższego szczebla polskich rozgrywek) w sezonie 1997/1998. Chociaż był on wychowankiem klubu Polonia Bytom, to jednak przez większość sezonów występował w barwach chorzowskiego Ruchu, i to tej drużyny stał się gwiazdą w tamtym czasie. W 1994 roku występował także w barwach Legii Warszawa, dla której zdobył siedem goli w dwudziestu czterech rozegranych spotkaniach.

 

Sprawa, w której środę zapadł wyrok, dotyczyła nielegalnego składowania odpadów. Mariusz Ś. we współpracy z Witoldem W. miał dopuścić się składowania aż około 300 ton śmieci. Obydwaj mężczyźni usłyszeli najpierw wyrok w Sądzie Rejonowym w Prudniku. Były gwiazdor Ruchu otrzymał grzywnę w wysokości 10 000 zł, a jego wspólnik Witold W. grzywnę o 4 000 zł niższą. Dodatkowo skazani mieli wpłacić również po 2 000 zł nawiązki na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

 

 

 

Źródło: sport.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; YouTube/CANAL Plus Polska ; Pixabay

 

 

Znany piłkarz, a niegdyś również regularny reprezentant polskiej drużyny narodowej trafił do szpitala. Te informacje o złym stanie zdrowia sportowca mogą być dla wielu kibiców niepokojące. Sprawę opisał portal rmf24.pl.

 

Jakub Rzeźniczak to 33-letni piłkarz pochodzący z Łodzki, który w latach 2008-2014 często grał z Orzełkiem na piersi. Przez lata był on piłkarzem warszawskiej Legii, później grał też dla klubu Qarabag Agdam, z którym dwukrotnie osiągał mistrzostwo Azerbejdżanu. W trwającym sezonie Rzeźniczaka kibice znów mogą oglądać na boiskach piłkarskiej Ekstraklasy, gdyż zawodnik gra w barwach Wisły Płock.

 

Jak podaje portal rmf24.pl oraz oficjalna strona płockiej Wisły, piłkarz trafił do szpitala i czekać go będzie przerwa w grze. Obrońca od pewnego czasu miał narzekać na dolegające mu bóle głowy. Teraz okazało się, że niestety lekarze stwierdzili u niego wirusowe zapalenie opon mózgowych.

 

Nasz zawodnik przebywa obecnie w warszawskim szpitalu, w którym w najbliższym czasie pozostanie pod stałą obserwacją lekarzy. Rzeźniczakowi, którego czeka teraz przerwa w grze, życzymy jak najszybszego powrotu do zdrowia – przekazał klub na swojej internetowej stronie.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; wisla-plock.pl ; Twitter/@WislaPlockSA ; 90minut.pl,

Fot.: Pixabay

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało jednego z ważnych przedstawicieli środowiska pseudokibiców w Polsce. Mężczyzna był poszukiwany od miesięcy, a w tym okresie ukrywał się m.in. w Hiszpanii. Ostatecznie jednak wpadł w dość nietypowych okolicznościach, które u wielu mogą rodzić sporo pytań.

 

40-letni Paweł Ł. ps. „Master” to lider bojówki utożsamiającej się z Cracovią i określającej się jako „Jude Gang”. Jest to przykład kolejnej ekipy, która opierając się na środowisku pseudokibiców stała się zorganizowaną grupą przestępczą realizującą gangsterskie interesy nie tylko w Polsce, ale też poza granicami naszego kraju.

 

Za szefa grupy „Jude Gang” uznawany był przez długi czas Robert M. ps. „Metal”. Był on zamieszany w sprawę zabójstwa dokonanego na krakowskich Grzegórzkach w październiku 2004 roku. Później deklarował jednak, że nie zamierza angażować się już w gangsterskie porachunki. W ostatnich latach wśród fanów Cracovii pojawiły się nawet informacje, że miał on składać zeznania obciążające innych, w związku z czym wywieszono nawet na trybunach podczas meczu transparent obrażający dawnego lidera „Jude Gangu”. Inny z ważnych liderów tej grupy Tomasz C. ps. „Człowiek” został zamordowany w styczniu 2011 roku przez członków konkurencyjnej grupy „Wisła Sharks” na osiedlu Kurdwanów. Po tych wydarzeniach Paweł Ł. ps. „Master” miał wypracować sobie pozycję szefa „Jude Gangu” pomimo tego, że prawdopodobnie skonfliktowany był on z niektórymi również znanymi pseudokibicami krakowskich „Pasów”, takimi jak np. bracia Z., którzy stworzyli własną grupę przestępczą, o której również głośno bywało w ostatnim czasie, w związku ze śmiercią jednego z nich- Adriana Z. ps. Zielony przy okazji akcji antyterrorystów czy też poszukiwaniami Magdaleny Kralki będącej partnerką kolejnego z braci.

 

Jednak to właśnie „Jude Gang” stanowi grupę będącą oficjalnie uznawaną za bojówkę pseudokibiców Cracovii, a robiącą równocześnie poważne interesy przestępcze. Grupa „Mastera” zajmować miała się m.in. przemytem i rozprowadzaniem dużych ilości narkotyków po różnych krajach Europy, brutalnymi napadami na członków konkurencyjnych grup, przejmowaniem „bramek” w krakowskich lokalach, gdzie imprezuje wielu ludzi, a nawet przemytem imigrantów. Podobnych działań dopuszczała się wroga dla „Jude Gangu” grupa „Wisła Sharks”.

 

Choć dla wielu może być to kuriozalne, to chociaż w wojnie pomiędzy pseudokibicami Wisły i Cracovii dochodziło do często krwawych, a nawet tragicznych sytuacji, to nie przeszkadzało to niektórym z liderów krakowskich gangów w utrzymywaniu koleżeńskich relacji. Według relacji mediów i głosów pojawiających się w środowisku miejscowych kibiców, tak było w przypadku Pawła Ł. ps. „Master” i Pawła M. ps. „Misiek”. Liderzy konkurencyjnych gangów mieli bowiem niegdyś wspólnie odsiadywać wyrok w więzieniu co przełożyło się na to, że zachowali oni ze sobą dobry kontakt i wzajemnie nie atakowali, chociaż kierowane przez nich grupy toczą przez lata przestępczą wojnę.

 

To właśnie zeznania „Miśka” miały obciążyć nie tylko jego dawnych kompanów, ale też szefa konkurencji. Wskazuje na to m.in. fakt, że Paweł Ł. miał uciec z kraju i uniknąć aresztowania niedługo po tym jak zeznawać zaczął zatrzymany we Włoszech jego imiennik „Misiek”. Funkcjonariusze policji nie zastali szefa kiboli Cracovii w dniu, gdy zatrzymywano też bojówkarzy kojarzonych z „Białą Gwiazdą” i byłego członka zarządu klubu Wisła Kraków- Damiana D.

 

Trzeba jednak zaznaczyć, że „Master” miał nie stawiać się do odsiadki zaległego wyroku dwóch i pół roku więzienia oraz zapłaty grzywny w wysokości 14 tysięcy złotych. Sprawa, w której wyrok ten zapadł dotyczyła wprowadzenia do obrotu dużej ilości narkotyków (sprowadzonych do Polscki z Hiszpanii i Słowacji) oraz uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej.

 

Lider „Jude Gangu” miał uciec do Hiszpanii i tam się przez pewien czas ukrywać. Zdecydował się jednak wrócić do Polski, pomimo tego iż ciągle był poszukiwany przez CBŚP. Kuriozalne okazały się być ostatecznie okoliczności zatrzymania 40-letniego szefa bojówkarzy utożsamiających się z „Pasami”.

 

Paweł Ł. pojawił się bowiem w ostatni weekend w Warszawie, gdzie odbywał się szlagierowy mecz pomiędzy stołeczną Legią a Lechem Poznań, którego kibice utrzymują przyjazne relacje z fanami Cracovii. Według medialnych doniesień, prawdopodobnie to właśnie bojówkarze z Wielkopolski pomagali się ukrywać „Masterowi” po powrocie do Polski. Nie jest jednak wiadome do końca dlaczego mimo wszystko zdecydował się on udać na mecz Ekstraklasy, przy okazji którego zabezpieczenie przez policję utrzymane jest na wysokim poziomie.

 

Szef „Jude Gangu” nie obejrzał jednak już meczu, gdyż został zatrzymany pod stadionem Legii zlokalizowanym przy ul. Łazienkowskiej w Warszawie. Funkcjonariusze nie przewieźli jednak 40-letniego szefa bojówki do zakładu karnego w celu odbycia zaległego wyroku, ale przetransportowano go do siedziby Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej.

 

Paweł Ł. usłyszy prawdopodobnie kolejne zarzuty oparte o zeznania szefa „Wisła Sharks”- Pawła M.

 

Po wspomnianym zabójstwie Tomasza C. ps. Człowiek w rejonie ul. Wysłouchów w Krakowie, w telewizji TVN zaprezentowano reportaż „Superwizjera” dotyczący porachunków krakowskich pseudokibiców. Pokazane zostały w nim nagrania z kamer monitoringu, na których zarejestrowano akcje przeprowadzane przez członków gangów, a wśród nich atak właśnie na Pawła Ł. ps. „Master”, podczas którego został on ranny ale uniknął śmierci mimo ciosów zadawanych ostrymi narzędziami.

 

Opisana powyżej sytuacji ukazana została w 9 minucie poniższego materiału filmowego:

 

 

O porachunkach gangów w Krakowie pisaliśmy również w poniższych artykułach:

Bracia pseudokibice i ich brutalny gang. Jeden został zastrzelony, partnerki drugiego szuka cała Europa

 

Zatrzymano byłą prezes Wisły oraz żonę ważnego chuligana. Wiemy kto zaczął „sypać”!

 

Bojówkarz Wisły oskarżony o pedofilię?!

 

 

Źródło: se.pl ; tvn24.pl ; YouTube/RaidalloTV

W tym tygodniu, na europejskich stadionach odbywają się kolejne piłkarskie zmagania w ramach eliminacji do Euro 2020. Mecze te rozgrzewają fanów piłki nożnej na całym kontynencie, ale są też niejednokrotnie okazją, aby przed lub po spotkaniu reprezentacji dochodziło do starć pseudokibiców. Tak też było w tym przypadku.

 

W chorwackim mieście Split doszło do rozróby na terenie jednego z tamtejszych hoteli. W bójce wzięli udział chuligani utożsamiający się z Chorwacją, którzy starli się z bojówkarzami z Węgier. Co warte zauważenia, ekipę węgierską wspierali krewcy chuligani z Polski.

 

Do starcia doszło w związku ze zbliżającym się meczem eliminacyjnym pomiędzy Chorwacją a Węgrami, który odbędzie się dziś wieczorem, właśnie na stadionie w Splicie. Gorąco pod hotelem zrobiło się, gdy przybyli tam chorwaccy fani, wiedzący o tym, iż tam właśnie zameldowali się kibice reprezentacji Węgier. W środku jednak przebywała w tym czasie jedynie niewielka grupa osób, które przybyły wspierać węgierską reprezentację. Kiedy jednak większa ilość osób dowiedziała się będąc na plaży o przybyciu Chorwatów pod hotel, wówczas postanowili ruszyć tam w celu fizycznego skonfrontowania się z chorwacką ekipą.

 

Na miejsce starcia dotarła także policja, co w konsekwencji doprowadziło do tego, że również z funkcjonariuszami starli się pseudokibice. W wyniku działań policji udało się aresztować jednego Węgra oraz 23 Chorwatów. Jeden z Polaków musiał natomiast trafić do szpitala w wyniku odniesionych obrażeń.

 

Chorwacki portal index.hr informując o tym, że węgierscy chuligani byli wspierani przez osoby z Polski przytoczył nawet nazwy klubów, z którymi najprawdopodobniej sympatyzować mieli polscy bojówkarze. Pojawiły się tam sugestie, że byli to fani Legii Warszawa oraz co ciekawe Pogoni Szczecin. Kibice tych dwóch polskich drużyn utrzymywali ze sobą swego czasu sojusz, w kibicowskim żargonie określany jako tzw. „zgoda”. Sześć lat temu jednak takowa koalicja została oficjalnie zakończona, choć wielu sympatyków obydwu drużyn zapewne do dzisiaj utrzymuje dobre relacje.

 

Początek meczu Chorwacja-Węgry zaplanowany jest na godz. 20:45. O tej samej porze rozpocznie się spotkanie Łotwa-Polska.

 

 

 

Źródło: sportowefakty.wp.pl ; index.hr

Fot.: Facebook/Freedom.for.ultra