Łukasz Szumowski w rozmowie z Interią odniósł się do ostatniego zachowania posła Koalicji Obywatelskiej Sławomira Nitrasa. Minister zdrowia stwierdził, że „dałbym w pysk” politykowi opozycji.

 

Kilka dni temu na łamach naszego portalu informowaliśmy o zdarzeniu, do którego doszło na konferencji wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego. Podczas jego rozmowy z mediami zjawili się dwaj posłowie Koalicji Obywatelskiej: Sławomir Nitras oraz Marcin Kierwiński. Więcej na ten temat przeczytacie poniżej.

 

Awantura pod Ministerstwem Zdrowia. Posłowie Koalicji Obywatelskiej przerywają konferencję (WIDEO)

 

Opozycyjni politycy zarzucili wówczas członkom Prawa i Sprawiedliwości, że zrobili ze swoich żon „słupy”, na które mogą przepisywać swoje majątki. Poza tym odnieśli się również do afery związanej z zakupem przez ministerstwo zdrowia trefnych maseczek. Do słów posłów Koalicji Obywatelskiej na łamach Interii postanowił się odnieść Łukasz Szumowski. Stwierdził on, że za to, iż Sławomir Nitras nazwał jego żonę „słupem” to „dałby mu w pysk”. „Gdybyśmy byli w dawnych czasach, to bym panu Nitrasowi dał w pysk. Oceniam pana Nitrasa jako człowieka chamskiego i niekulturalnego. W sumie więc szkoda na niego energii i czasu”.

 

Łukasz Szumowski zdradził także dlaczego ma z żoną zawartą rozdzielczość majątkową. „Wziąłem duży kredyt. Jeżeli biorę kredyt wart milion złotych, to wolałbym, żeby nie obciążał mojej żony i dzieci, ale tylko mnie. To ja fizycznie zarabiałem, operując. Przed wzięciem bardzo dużego kredytu zdecydowałem więc o rozdzielności majątkowej. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego”.

 

Udziały w OncoArendi minister zdrowia przepisał jednak na żonę, co też tłumaczył. „Przekazałem je przed 2016 r. To nie są bezpośrednio udziały w OncoArendi, ale w Szumowski Assets. Żona jest więc drobnym współwłaścicielem spółki OncoArendi. Szacując, może mieć ok. 3 proc. Akcji”.

 

Źródło: TVP Info

Foto: You Tube/ Super Express (zrzut ekranu)

Ostatnio tematem, który był na językach Polaków, było zakupienie przez Ministerstwo Zdrowia 5 milionów maseczek, które jak się okazało, nie spełniają norm. Szumowski postanowił odpowiedzieć na zarzuty związane z ich zakupem, a także związane z jego bratem Marcinem, który jest  współtwórcą i prezesem zarządu OncoArendi Therapeutic. Firma ta specjalizuje się w poszukiwaniu, rozwoju i komercjalizacji nowych leków stosowanych w terapii chorób zapalnych i nowotworowych.

 

Swojego zdanie w tej kwestii wypowiedział także Jarosław Kaczyński:

 

„Rzeczywiście jest tak, że brat ministra prowadzi firmę badawczą związaną z przedsięwzięciami medycznymi i ta firma uzyskiwała granty z NCBR. Żeby było jasne – Szumowski jako wiceminister nie miał nic wspólnego z NCBR. Powiadomił, że może to być traktowane jako konflikt interesów i nie podejmował żadnych decyzji związanych z NCBR. Funkcje jakie pełnił i pełni minister Szumowski na pewno nie pomogły firmie jego brata. W okresie rządów Platformy Obywatelskiej ta firma otrzymała znacznie więcej dotacji. To są bardzo duże różnice. Mówienie tu o jakichkolwiek nadużyciach jest śmiechu warte”- mówi prezes PiS.

 

„To kolejna próba kompromitowania naszej strony. Próba kompromitowania polityków naszej strony jest też atakiem na naszego kandydata na urząd prezydenta Andrzeja Dudę. Oskarżenia wobec ministra Szumowskiego są niesprawiedliwe, nie są oparte na faktach i faktom wprost i bardzo ostro przeczą”- twierdzi był Prezes Rady Ministrów

 

„To praktyka spotykana bardzo często. Nie jest łamaniem prawa. Nie ma też powodów, żeby jeśli ktoś się czegoś dorobił, w momencie, gdy obejmuje stanowisko państwowe, to po prostu tracił. Nie widzę w tym niczego szczególnego – stwierdził lider PiS-u. Jeszcze przed wybuchem epidemii, przed tymi atakami, wiedziałem, że jego sytuacja majątkowa i materialna jest nie taka, jaką niektórzy próbują mu przypisać. Tylko nieporównywalnie bardziej skromna”– mówi Kaczyński o rozdzielności majątkowej ministra zdrowia z żoną.

 

„Łukasz Szumowski, obejmując urząd wiceministra nauki, poinformował mnie o biznesowej aktywności swojego brata. Z powodu potencjalnego konfliktu interesów NIGDY nie podejmował żadnych działań związanych z przyznawaniem grantów przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju”– napisał na Twitterze w latach 2015–2020 wiceprezes Rady Ministrów oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego, prezes Porozumienia, Jarosław Gowin.

 

 

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Minister Zdrowia odpowiada na zarzuty ws. maseczek i jego brata!

 

 

Źródło:  oncoarendi.com, rmf24.pl, PAP, Twitter

Fot: Wikimedia Commons

 

W jednym z niedawno udzielonych wywiadów minister zdrowia Łukasz Szumowski przyznał, iż jest posiadaczem klasycznego Mercedesa. Jak wynika z jego oświadczenia majątkowego w jego garażu zastać można m.in. zabytkowego Mercedesa 220 S z 1959 r.

 

„Zawsze o takim marzyłem. Nie będę ukrywał, ale jako lekarz zarabiałem o wiele więcej niż jako minister. I dlatego postanowiłem sobie kupić auto sprzed ponad połowy wieku. Więcej szaleństw nie pamiętam” – stwierdził Łukasz Szumowski.

 

Minister zdrowia w swoim oświadczeniu majątkowym w iście lekarski sposób napisał, czego jest posiadaczem. Wynika z niego, że Łukasz Szumowski jest właścicielem wycenianego na 10 tysięcy złotych wiecznego pióra Marii i Lecha Kaczyńskiego, zegarka Omega Seamaster, Toyoty Yaris z 2006 r. oraz Toyoty Land Cruiser z 2005 r., a także wspomnianego już Mercedesa 220S z 1959 r., który jest protoplastą dzisiejszej klasy S.

 

Nie wiadomo jednak, czy Łukasz Szumowski jest właścicielem Mercedesa W180 tzw. „Duży Ponton”, czy jego następcy W111 tzw. „Skrzydlak”. Obydwie te generacje były produkowane w 1959 r. Pierwsza z nich oferowana była w latach 1954-1959 natomiast druga od 1959 do 1968. Obydwie te generacje występowały właśnie jako Mercedes 220 S. Prawdopodobnie Łukasz Szumowski w posiadaniu jest jednak „Pontona”, gdyż przy modelu W111 w nazewnictwie dodawało się zazwyczaj literkę „b”, co miało tworzyć Mercedesa 220 Sb.

 

Mercedes 220 S „Duży Ponton”

 

Mercedes 220 S „Skrzydlak”

 

Źródło: Auto Świat, Auto Dziennik

Foto: You Tube/ Ministerstwo zdrowia, Superclassics, Concert of Kings (zrzut ekranu)

Uznawana przez wielu za jedną z najbardziej utalentowanych polskich piosenkarek, Edyta Górniak wyraziła sceptyczne zdanie o przymusowych szczepieniach. Po słowach wypowiedzianych w internetowej telewizji „wrealu24″ u Marcina Roli, na części portalów wybuchła burza związana z jej słowami. Wokalistka powiedziała, że dopóki żyje, nie da się zaszczepić.

 

„Jeśli to będzie przymusowe, to przysięgam, jak tutaj stoję, że wolę odejść z tego świata niż dać komukolwiek wstrzyknąć w mój organizm cokolwiek, czego ja nie znam i nie posiadam wiedzy, żeby pójść do laboratorium i analitycznie sprawdzić, co zostaje wprowadzone do mojej krwi. Ponieważ nie posiadam takiej wiedzy i nie mam możliwości weryfikacji, to ja nie pozwolę mojemu dziecku się zaszczepić i sama się nie zaszczepię” -argumentuje Edyta Górniak.

 

Na jej słowa postanowił odpowiedzieć Minister Zdrowia, Łukasz Szumowski:

 

„Ja rozumiem, że pani Edyta sprawdza na przykład, z czego są zrobione pastylki, antybiotyk, jak łyka. Szczepionka to jedna z form leku. Tak samo, jak jako ludzie nie wiemy i nie jesteśmy w stanie sprawdzić pastylki, tak nie jesteśmy w stanie sprawdzić szczepionki. Po to jest Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, gdzie wszystkie badania są składane, sprawdzane jest, jak te leki były przygotowywane, jaki jest skład substancji, od tego są eksperci. Ja nie zastanawiam się, jak jest zbudowany silnik samolotu, jak do niego wsiadam”

 

Piosenka nie pozostała dłużna i umieściła wpis, w którym odniosła się do komentarza ministra

 

„Jestem bardzo szczęśliwa, iż opinia moja dotycząca przymusowych szczepień Polaków zwróciła Pana uwagę. Odbieram to jako namiastkę troski o ludzi żyjących w naszym pięknym kraju. Porównanie szczepień do lotów samolotem jakkolwiek mocno abstrakcyjne… Zrzucę na kark Pana stresu z powodu publicznego wystąpienia”.

 

„Jako kardiolog wie Pan z pewnością dokładnie, w jaki sposób zbudowany jest i funkcjonuje organizm ludzki. Zgodzi się Pan więc ze mną, jak sądzę, że na ten sam lek/szczepienie każdy organizm zareaguje inaczej. Może nawet reagować w sposób dowolnie skrajny” -pisze na swoim Facebooku Edyta Górniak.

 

„Chętnie więc spotkam się, jak Pan sugeruje „twarzą w twarz”, aby przekonał mnie Pan do swojej wiedzy w zakresie przymusowych szczepień. Proponuję jednak nie robić tego w miejscu publicznym, gdyż ryzykowałby Pan tytułami „Nowa miłość Edyty Górniak”. Spotkajmy się w miejscu bardziej publicznym, czyli przed kamerami, na oczach całego kraju. Może jednak zmieni Pan zdanie, skoro zmienił Pan już raz choćby w temacie noszenia maseczek… Co do publicznej debaty, sprawdzę swój kalendarz i prześlę Panu propozycję terminu” – skomentowała.

 

Czy możemy zatem oczekiwać na publiczną debatę między Łukaszem Szumowskim a Edytą Górniak? Jak wpłynie to na dalszą karierę i reputację wokalistki, biorąc pod uwagę, że środowisko antyszczepionkowców u dużej części społeczeństwa ma złą reputację?

 

Źródło: o2.pl, pudelek

Fot:  Flickr, YouTube (zrzut ekranu)

Ostatnio tematem, który był na językach Polaków, było zakupienie przez Ministerstwo Zdrowia 5 milionów maseczek, które jak się okazało, nie spełniają norm. W wywiadzie przeprowadzonym dla portalu money.pl Szumowski postanowił odpowiedzieć na zarzuty związane z ich zakupem, a także związane z jego bratem Marcinem.

 

„Jeżeli spełniają normy medyczne, to dla mnie jest to po prostu sprzęt zabezpieczający życie. I nie ma znaczenia, kto go dostarczył. W tej chwili na rynku nie ma maseczek filtrujących o wysokiej i potwierdzonej klasie filtrowania. Po prostu nie ma. A ja bym chciał mieć w magazynie od 5 do 10 mln sztuk. Nie mam. Więc kupujemy, gdzie się da” – mówi o maseczkach szef resortu zdrowia.

 

Z niektórych mediów dowiedzieć się mogliśmy, że zakopiański przedsiębiorca, od którego nasze państwo kupiło maseczki, jest znajomym braci Szumowskich.

 

To nie jest mój przyjaciel. I nie jest to też przyjaciel mojego brata. To człowiek, który uczył nas jeździć na nartach i który organizował obozy sportowe. Nie ma i nie było żadnej bliskiej relacji. Od lat się z nim nie widziałem, wbrew temu, co sugerują niektóre media” – mówi Minister.

 

Wypowiedział się także o swoim bracie, który jest  współtwórcą i prezesem zarządu OncoArendi Therapeutic. Firma ta specjalizuje się w poszukiwaniu, rozwoju i komercjalizacji nowych leków stosowanych w terapii chorób zapalnych i nowotworowych. Jak pisze o2.pl, udziały w tej spółce ma mieć żona ministra.

 

„Po pierwsze to nie jest spółka medyczna. Zajmuje się biotechnologią. Nie ma nic wspólnego ze służbą zdrowia, nie sprzedaje żadnych leków, tylko próbuje je wynaleźć”

 

„Wcześniej mogła liczyć na 100 mln zł więcej. Moja działalność polityczna sprawiła, że brat ma problemy w biznesie. Tak wygląda rzeczywistość. Tak wyglądają te mityczne korzyści z bycia bratem ministra zdrowia- twierdzi Szumowski. – Drastycznie spadły możliwości uzyskania dofinansowania na prowadzone badania, zostali odcięci. Inne firmy działające w tym segmencie mogą liczyć niemal na 100 proc. finansowania. Marcin Szumowski nie” – mówi o trudnościach swojego brata.

 

Źródło: money.pl, o2.pl, oncoarendi.com

Fot: YouTube/ Wprost (zrzut ekranu)

Robert Mazurek z RMF FM prowadził wywiad z  Łukaszem Szumowskim, w którym rozmawiali o koronawirusie. Dziennikarz zapytał, czy według Ministra Zdrowia, to całe odmrażanie nie jest fikcją, sugerując, że duża część społeczeństwa zapomniała o panującej epidemii i zaczęła normalnie funkcjonować.

 

„Poczucie bezpieczeństwa wróciło. Ono z jednej strony jest dobre, bo cieszę się, że ludzie przestają się bać tak zupełnie, a z drugiej strony ludzie niestety przestają się dystansować i to jest złe”

 

„… my możemy znosić obostrzenia, ale jak widzimy na przykładzie Seulu, jeżeli nie stosujemy się do zasad dystansowania to niestety jeden człowiek potrafi zarazić 100 innych”– mówi m.in. o niezakrywaniu twarzy i masowym gromadzeniu się przez polskich obywateli.

 

Został spytany także przez dziennikarza czy nie ma nic do zarzucenia sobie w związku z kupnem wadliwych maseczek.

 

„Nie. Uważam, że wszystko było transparentne i czyste. Niestety zostaliśmy oszukani”-stwierdził.
„Toczyły się rozmowy już od dwóch tygodni o zwrocie lub wymianie towaru i dopiero po informacji, że tego zwrotu ani wymiany nie będzie, wtedy składamy zawiadomienie do prokuratury”.

 

Szumowski wypowiedział się także, dlaczego piłkarska liga wraca pod koniec maja, a filharmonie dalej będą zamknięte. Decyzję argumentował, że mecze rozgrywane będą bez publiczności, a występy artystów bez widowni mijają się z celem.

 

„Mamy coraz więcej testów, a odsetek ujemnych i dodatnich wyników jest taki, że tych dodatnich jest coraz mniej w Polsce. Tak to działa w ogniskach. Jeżeli mamy ognisko np. w DPS-ie to tam odsetek dodatnich przypadków sięga 40 proc., 30 proc.”– stwierdził pytany o to, czy jeżeli zostałyby przeprowadzone masowe testy-tak jak na Śląsku-w całej Polsce, to przypadków zakażeń COVID-19 byłoby znacznie więcej.

 

„W tej chwili mamy 0,9, więc to troszeczkę poniżej 1, ale jeżeli nie będziemy trzymali dystansu, nie będziemy się zachowywali rozsądnie, to może skoczyć w górę. W wielu krajach po odmrożeniu gospodarki skakały te wskaźniki w górę”. Zaznaczył również, że obostrzenia mogą wrócić w przypadku radykalnego wzrostu zachorowań.

 

Minister dodał, że w przypadku coraz niższych wskaźników zachorowań, jest szansa na wyjazd Polaków za granicę w ramach wczasów, ale dopiero w IV etapie luzowania.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot: Wikimedia Commons

Dziś odbyła się konferencja prasowa premiera Mateusza Morawieckiego, ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego oraz ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego. Podczas niej można było się dowiedzieć o kolejnych poluzowanych obostrzeniach.

 

Na dzisiejszej konferencji prasowej Mateusz Morawiecki poinformował, że od 18 maja zakłady fryzjerskie oraz kosmetyczne zostaną ponownie otwarte. Nie może być tam jednak poczekalni, a wizyty umawiane mają być przez Internet bądź telefon. Otwarte mają zostać również  usługi gastronomiczne w postaci kawiarni, barów oraz restauracji. Maja one jednak działac pod ścisłym reżimem sanitarnym, a jak poinformował premier najlepiej byłoby, aby przyjmowały one gości przede wszystkim w ogródkach. Limit osób w lokalu będzie wynosił 1 osobę na m2. Po każdym kliencie ma być natomiast dezynfekowany stolik.

 

Od 18 maja powiększona ma być także ilość osób w komunikacji miejskiej. Dodatkowo na boiskach pełnowymiarowych będą mogły przebywać 22 osoby wraz z czterema trenerami, a na stadionach, boiskach, orlikach, skoczniach, skateparkach, torach będzie mogło być obecnych 14 osób i 2 trenerów. Powrót w odpowiednim reżimie sanitarnym ma być również możliwy do sportowych hal.

 

Mateusz Morawiecki wypowiedział się także na temat znoszenia obostrzeń w szkolnictwie. „Od 25 maja w klasach 1-3 szkół podstawowych zostanie uruchomiona opieka nad dziećmi w formie zajęć opiekuńczo-wychowawczych. Możliwe będą również konsultacje z nauczycielami maturzystów i uczniów klas 8. Od 1 czerwca umożliwimy to wszystkim uczniom”. Od najbliższego poniedziałku zostaną także umożliwione praktyki dla uczniów.

 

Do 12 czerwca wciąż mają być prowadzone kontrole na granicach.

 

Gazeta Wyborcza ujawniła, iż Ministerstwo Zdrowia zakupiło za 5 milionów złotych bezużyteczne maseczki. Ich sprzedającym miał być przyjaciel rodziny Łukasza Szumowskiego. Minister Zdrowia chciał zwrotu gotówki za złe maseczki, lecz nie uzyskał takiej deklaracji. W związku z tym skierował sprawę do prokuratury.

 

Ministerstwo Zdrowia według Gazety Wyborczej wydało 5 milionów złotych na zupełnie bezużyteczne maseczki. Ich sprzedającym był pochodzący z Zakopanego instruktor narciarstwa i przyjaciel rodziny Szumowskich. Skontaktował się on wpierw z bratem ministra zdrowia, a dzięki niemu uzyskał kontakt do wiceministra Janusza Cieszyńskiego. Powołując się na Łuksza Szumowskiego szybko udało mu się sfinalizować całą transakcję z ministerstwem.

 

Podczas jednej z konferencji Łukasz Szumowski poinformował, że ministerstwo złożyło zawiadomienie do prokuratury w sprawie bezużytecznych maseczek ochronnych. „W związku z tym, że nie uzyskaliśmy deklaracji o zwrocie towaru spełniającego normy, bądź gotówki, dzisiaj wysłaliśmy zawiadomienie do prokuratury ws. maseczek, które nie spełniają norm”.

 

Minister zdrowia poinformował także, że resort przygląda się również wszystkim innym środkom ochronnym spływającym do Polski. „Dostaliśmy 600 tys. maseczek z transzy Unii Europejskiej. Niestety nie mają one certyfikatu CE, co nas zaniepokoiło i wysłaliśmy je również do badania i tutaj muszę niestety przekazać państwu, że te maseczki, które zakupiła Unia Europejska, nie spełniają żadnych norm – ani FFP1, ani FFP2, ani FFP3 – w związku z tym nie mogą być rozdysponowane wśród medyków w tej kategorii FFP”.

 

Łukasz Szumowski poinformował, iż wyśle w tej sprawie stosowne zawiadomienie do Komisji Europejskiej, gdyż tej jakości maseczki według niego uzyskały również inne państwa członkowskie.

 

Źródło: RMF 24, Onet, DoRzeczy

Foto: You Tube/ Kancelaria Premiera (zrzut ekranu)

 

Łukasz Szumowski do tej pory twierdził, że jeśli wybory miałyby się odbyć to tylko w formie korespondencyjnej. Teraz zagłosował jednak za wyborami w formie mieszanej.

 

„Epidemia koronawirusa będzie nam towarzyszyła przez najbliższe miesiące, dopóki nie pojawi się szczepionka. Wiemy, że szczepionka może powstać w ciągu 15 miesięcy. Tak więc wybory prezydenckie w tradycyjnej formie mogą być przeprowadzone najwcześniej za dwa lata. Taka jest moja rekomendacja” – tak wypowiadał się minister zdrowia jeszcze niecały miesiąc temu.

 

Dodawał on także, że jedyną bezpieczną formą przeprowadzenia wyborów jest forma korespondencyjna, która zapobiega bezpośredniemu kontaktowi między ludźmi. Mimo tych słów Łukasz Szumowski 12 maja zagłosował za wyborami mieszanymi, w których wyborca będzie mógł zagłosować albo tradycyjnie przy urnie albo korespondencyjnie.

 

„Dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo wyborów. W czasach epidemii, zgodnie z moimi rekomendacjami, musimy mieć możliwość powszechnego głosowania korespondencyjnego. Ważne więc, by każdy miał optymalnie dużo czasu na zgłoszenie chęci głosowania korespondencyjnego. Jako minister zdrowia muszę mieć też możliwość zarządzenie głosowania wyłącznie korespondencyjnego tam, gdzie sytuacja epidemiologiczna tego wymaga” – tak Łukasz Szumowski tłumaczył swoją decyzje.

 

Minister zdrowia w ostatnim etapie prac nad ustawą wprowadził poprawkę umożlwiającą wprowadzenie mu nakazu dla danej gminy głosowania tylko w formie korespondencyjnej. Według Łukasza Szumowskiego te poprawki gwarantują bezpieczeństwo wyborów.

 

Źródło: Gazeta.pl, Interia

Foto: You Tube/ WilnoTekaLT (zrzut ekranu)