Takie relacje ze starć pomiędzy ludźmi dopuszczającymi się przestępstw, którzy brutalnie rywalizują między sobą lub ścierają się z przedstawicielami służb są dla wielu bardzo bulwersujące. Kiedy zauważymy jednak, że na całej tej sytuacji cierpi ludność cywilna, której nie unikają też inne poważne problemy, wówczas można łatwo dojść do wniosku, że taka groźna atmosfera w życiu lokalnej społeczności może przynosić dużą gorszą codzienność, niż wydaje nam się to, gdy czytamy pojedyncze komunikaty o tego typu krwawych zajściach.

 

Do dramatycznych scen, a przy tym ataków i strzelanin doszło w ostatnim czasie na terenie stanu Chihuahu w Meksyku. Według przedstawicieli tamtejszej prokuratury, odnotowano serię zamachów na funkcjonariuszy policji, a także komisariaty. Interesujące jest w tym wszystkim także to, co najprawdopodobniej stało się przyczyną eskalacji brutalności w tym regionie.

 

Brutalną reakcję gangsterów oraz wzięcie sobie za cel ataków policję wywołać miał fakt zatrzymania pewnego groźnego, a zarazem ważnego w lokalnym środowisku przestępczym człowieka.

 

Mowa tu o zatrzymanym w zeszłym tygodniu Jose Dolores Villegas Soto, na którego mówiono również pseudonimami „The Iraqi” albo też „El Lolo”. Człowiek ten miał w swej przestępczej karierze osiągnąć fakt stania na czele gangu Los Aztecas. „El Lolo” prowadząc swoją działalność i kierując tą grupą miał urosnąć do pozycji „narkobarona”.

 

Jose Dolores Villegas Soto nie jest jednak oskarżany jedynie o uczestniczenie czy kierowanie realizacją handlu narkotykami. Zarzuca się mu bowiem też m.in. udział w dokonaniu co najmniej 50 morderstw.

 

Seria ataków wymierzonych w funkcjonariuszy i budynki policji miała rozpocząć się w środowy wieczór, czyli niedługo po zatrzymaniu szefa Los Aztecas. „El Lolo” w opinii policji stał się wcześniej dla lokalnych władz głównym celem, ponieważ uznano go za źródło problemów związanych ze stosowaniem przemocy w rejonie Ciudad Juárez.

 

W ostatnim czasie w wyniku eskalacji brutalności i agresji doszło do strzelaniny, w której zginął funkcjonariusz policji oraz dwóch przestępców. Później doszło również do innej strzelaniny, gdy gangsterzy zaatakowali policjanta na jednej z ulic, a następnie udali się w okolice posterunku, gdzie dokonali jego ostrzelania. Dojść miało wówczas do co najmniej trzech tego typu ataków. Przy okazji wymiany ognia zginąć miało pięciu agresorów, a jeden cywil oraz jeden policjant zostali ranni i zostali przetransportowani do szpitala. Dojść miało również do zamordowania pięciu osób, których życia pozbawić mieli również członkowie gangu.

 

 

Źródło: Infobae.com ; Online-Mafia.pl

Fot.: Pxfuel

Południowe Włochy słyną z działań mafii powstałej na tym terenie. Impulsem do jej założenia była okupacja Sycylii przez Hiszpanów, a mafia była formą ruchu oporu. Później na obszarze tym dochodziło do ogromnej liczby przestępstw. Dziś organizacje przestępcze działają na całym świecie, w Ameryce Południowej-  Kolumbii i Boliwii, Rosji, USA ( tam struktury rozwinęły podczas emigracji zarobkowej w XX wieku), czy we wspomnianych wcześniej Włoszech. Sycylijskie klany mafijne inwestowały w upadające firmy w Lombardii, czyli regionie najbardziej poszkodowanym przez kryzys wywołany pandemią.

 

Jak przeczytać możemy na stronie realnefakty.pl, we Włoszech doszło do operacji „Mani In pasta”. W akcję zaangażowane były śmigłowce, radiowozy oraz ponad 500 funkcjonariuszy. Działania komisji do zwalczania przestępczości zostały podjęte w takich rejonach Włoch jak: Sycylia, Lombardia, Piemont, Liguria, Wenecja Euganejska, Emilia-Romania, Toskania, Marche i Kampania.

 

„Ponad 100 osób podejrzewa się o przynależność do mafijnej organizacji przestępczej, wyłudzanie, przemyt substancji odurzających, oszustwa podatkowe, pranie pieniędzy, kontrolę zakładów hazardowych i inne przestępstwa przeciwko osobom i mieniu. Dla 91 spośród tych 100 osób wnioskowano o areszt” – przekazał dział prasowy Guardia di Finanza, agencja ścigania podlegająca Ministrowi Gospodarki i Finansów.

 

Z włoskiej gazety „La Repubblica” możemy dowiedzieć się o aresztowaniu  przestępców z klanów Acquasanta i Arenella, w tym członków rodzin Ferrante i Fontana.

 

„W aktach śledztwa znalazło się wiele nazwisk, nad którymi zaczął pracować sam Giovanni Falcone pod koniec lat 80.”- czytamy.

 

Według śledczych Cosa Nostra inwestowała w przemysł stoczniowy, handel biżuterią, kawą, mąką, warzywami i owocami, a także wyścigi konne, które ustawiali we włoskich miastach. Na ich polecenie miano zastraszać ludzi i kontrolować wyniki „rywalizacji”.

 

Stolica Sycylii, Palermo miało być miastem, w którym gangsterzy czerpali korzyści z miejscowej stoczni. Współpracowali z firmami, a te pozwalały im na wygrywanie przetargów na wykonywanie prac. Mówi się także o założeniu przez nich własnego posterunku w jednej ze spółek.

 

Skutkiem przeprowadzenia akcji było aresztowanie 91 osób i zabezpieczenie 22 działalności gospodarczych, 13 koni wyścigowych, 8 nieruchomości oraz pieniędzy. Wartość szacuje się na 15 milionów euro.

 

Źródło: grossetonotizie.com, La Repubblica, realnefakty.pl, wikipedia

Fot: piqsels

Na naszym portalu kilka miesięcy temu pisaliśmy o potencjalnym wyjściu na wolność gangsterów z mafii pruszkowskiej, która w latach 90-tych siała postrach w całym kraju. Zajmowali się przemytem zza granicy spirytusu i papierosów, później przeszło to na większy kaliber- napady na TIR-y, wymuszanie haraczy, obrót narkotykami, porwania, zabójstwa na zlecenie.

 

Po latach ludzie z Pruszkowa doszli do wniosku, że bardziej opłaca im się aktualnie nielegalnie zarabiać pieniądze poprzez oszustwa podatkowe. Jak możemy przeczytać na stronie, „online-mafia.pl”, przestępcy współpracowali także z grupą, która w latach 2012-2017 okradła nasze państwo na co najmniej 193 mln złotych.

 

Andrzej Z. ps. „Słowik” ponownie został zatrzymany w 2017 roku.Trafił do aresztu wraz z Leszkiem Danielakiem (psWańka”) i Januszem Prasolem (psParasol”) pod zarzutem wyłudzania pieniędzy z podatku VAT, a także za wymuszenia rozbójnicze, rozboje, napady.

 

Sąd okręgowy w Warszawie w listopadzie 2019 roku dał szansę gangsterom, którzy musieli wpłacić kaucję, aby opuścić areszt śledczy. Z wymienionej trójki, która mogła skorzystać z łagodniejszego środka zapobiegawczego, skorzystał początkowo tylko „Wańka”, za którego wpłacono 200 tys. złotych.

 

„Cena” Andrzeja Z. wynosiła 400 tys. złotych i nie została wpłacona, więc „Słowik” pozostał w areszcie. Warto przypomnieć jego wypowiedzi.

 

W mojej ocenie w Polsce nie było organizacji stricte mafijnej. Ładnie to określono, że był jakiś zarząd, ale nie było konkretnego przywództwa. Cały pomysł z tym, że to była grupa zbrojna, to była jakaś farsa. Został uchwalony konkretny przepis prawa, który był wykorzystywany, gdy stawiano zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Nie było istotne, czy została znaleziona broń i jakakolwiek amunicja, czy też nie. To było powszechne i powodowało, że takie osoby szły na „enki”, gdzie wiadomo, jak było. Na podstawie takiego zarzutu można było też w nieskończoność przedłużać tymczasowy areszt.– wypowiada się na łamach książki „Słowik. Skazany na bycie gangsterem”.

 

Na opuszczenie aresztu dalej ma szansę „Parasol”, za którego do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynęło 120 tys. Czeka on jednak na rozpatrzenie zażalenia prokuratora ws. decyzji o zmianie środka zapobiegawczego z aresztu na poręcznie majątkowe.

 

Poniżej zamieszczamy odnośniki do artykułów związanych z tematyką mafii pruszkowskiej, które opublikowaliśmy na naszej stronie. Znajdują się w nich m.in. kolejne wypowiedzi jednego z założycieli legendarnej grupy przestępczej.

 

Znany polski mafiozo wychodzi na wolność

Mafia powstała w ramach kampanii wyborczej? Zaskakujące słowa lidera „Pruszkowa”

 

 

Źródło: online-mafia.pl, niezalezna.pl, onet.pl, wprost.pl

Fot.: YouTube/tvolsztyncompl (zrzut ekranu)

W ostatnich tygodniach trwało w polskiej polityce spore zamieszanie związane z organizacją tegorocznych wyborów prezydenckich oraz ustaleniem w jakiej formie i terminie mają zostać one przeprowadzone. Finalnie napięcia na linii koalicyjnych rządowych ugrupowań Prawo i Sprawiedliwość oraz Porozumienie zostało zakończone wspólnym oświadczeniem prezesów tych ugrupowań, czyli posłów Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina. Choć również podjęta przez nich decyzja dotycząca organizacji wyborów wywołuje w dalszym ciągu pewne emocje oraz kontrowersje, to warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że niejednokrotnie w mediach i internecie emocje mogą być sztucznie podgrzewane, z czym w polityce mamy do czynienia stosunkowo często.

 

Przy tej okazji warto przytoczyć wpis, jaki popełniła niedawno na jednym z portali społecznościowych znana dziennikarka Hanna Lis. Była to jej reakcja na to co opublikował znany prawicowy publicysta Witold Gadowski. Treść wpisu Hanny Lis jest oceniana jednak przez wielu jako dosyć paniczna.

 

Cała dyskusja i wymiana opinii miała miejsce w okresie, kiedy Jarosław Gowin spotykał się z różnymi politykami, a pojawiające się informacje rodziły obawy zwolenników obozu rządzącego, że były wicepremier może na nowo sprzymierzyć się z Platformą Obywatelską. Do tego też odniósł się w swoim wpisie na Twitterze i zakomunikował, że w razie takiego politycznego ruchu, zdecyduje się ukazać kontrowersyjne sprawy dotyczące Jarosława Gowina.

 

– Jeśli Gowin pójdzie razem z antypolska grupą obrońców postPRL – u, to postaram się Wam jak najszybciej nakreślić wszystkie jego powiązania: takie jak choćby z Gutem-Mostowym, postkomunistycznym cwaniakiem z Zakopanego

– napisał prawicowy publicysta.

 

W reakcji na takową zapowiedź, Hanna Lis udostępniła wpis, w którym porównała rządzący obóz do neapolitańskiej mafii- Camorry. Tweet dziennikarki udostępnił m.in. były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który dodatkowo stwierdził, że Jarosławowi Gowinowi grozić może śmierć taka sama jaka spotkała Andrzeja Leppera.

 

 

 

Źródło: se.pl ; Twitter/@sikorskiradek ; Twitter/@hanna_lisowa

Fot.: YouTube/TVN Style (zrzut ekranu)

Pomimo iż sytuacja wygląda na bardziej ustabilizowaną niż w czasie najbardziej dramatycznych przyrostów zachorowań na COVID-19, to jednak Włochy wciąż zmagają się z pandemią koronawirusa oraz jej skutkami. Najdotkliwiej dotknięci zostali rozprzestrzenianiem się wirusa z Wuhan mieszkańcy północnej części Włoch, jednak również na południu pojawiają się problemy. Przedstawiciele władz w związku z incydentami w sklepach oraz z aktywnością struktur mafijnych rozdających paczki żywnościowe, obawiają się wzrostu przestępczości oraz pozyskiwania większej ilości członków przez zorganizowane grupy przestępcze. Za skandal uznano też to co wydarzyło się na pogrzebie człowieka, będącego bratem znanej w historii sycylijskiej mafii postaci.

 

Bratem zmarłego Rosario Sparacio był bowiem Luigi Sparacio, człowiek uznawany w latach 90-tych za jednego z najpotężniejszych członków struktur Cosa Nostry we wschodniej części Sycylii. Był on bossem jednego z mafijnych klanów, jednak w późniejszym czasie zdecydował się współpracować z rządem i składać zeznania, które obciążać miały innych członków słynnej Cosa Nostry.

 

Teraz śmierci doczekał w wieku 70 lat brat skruszonego niegdyś mafijnego bossa. Aby pożegnać Rosario Sparacio, na uroczystości pogrzebowe w Mesynie przybyło tydzień temu kilkadziesiąt osób. Takim złamaniem obowiązujących obostrzeń zainteresowały się nie tylko włoskie i zagraniczne media, ale także prokuratura, która jak pisze „La Gazzetta del Suda”, ma zajmować się wyjaśnianiem tej sprawy.

 

We Włoszech od pierwszych tygodni marca zakazane są zgromadzenia, a w tym również tłumne wydarzenia religijne.

 

– Jak to możliwe, że kiedy we Włoszech nie ma pogrzebów, ani ślubów, dziesiątki osób w Mesynie prowadzą na cmentarz zmarłego brata bossa Mafii

– odniósł się do tej sytuacji szef sycylijskie komisji antymafijnej.

 

Głos zabrał również przedstawiciel rodziny Rosario Sparacio. Krewny zmarłego skomentował całe zamieszanie na Facebooku, twierdząc iż nie są oni mafiozami.

 

– Musicie nas zostawić w naszym bólu, nic nie wzięliśmy od nikogo. Jesteśmy dobrymi ludźmi. Jeśli naprawdę byliśmy tymi bossami, o których tak dużo mówicie, nie odważylibyście się nas zaatakować

– napisał człowiek spokrewniony ze zmarłym 70-latkiem.

 

Do gazet we Włoszech trafić miał list przygotowany przez Piera Basile, czyli prawnika skruszonego dawnego bossa sycylijskiego klanu Cosa Nostry. W treści przestrzegł on dziennikarzy przed wykorzystywaniem imienia oraz nazwiska Luigiego Sparacio.

 

 

 

Źródło: La Gazzetta del Sud ; mafia.pl ; se.pl ; aboutthemafia.com

Fot.: Pixabay ; Twitter/@ItalianInsider1

W latach 90-tych postrachem dla wielu przedsiębiorców były grupy przestępcze, o których brutalnych działaniach głośno było w całej Polsce. Szczególny rozgłos zyskały tzw.: mafia pruszkowska oraz mafia wołomińska. Po latach jednak, coraz więcej mówi się o tym, że w czasach kiedy tak głośno było o zbrodniach tych znanych organizacji, to jednak największe przekręty finansowe i mafijne działania prowadzili ludzie powiązani z dawnymi służbami oraz polityką. Takie wnioski nasuwają dziennikarskie śledztwa, np. te przeprowadzane przez Wojciecha Sumlińskiego, a także zeznania niektórych świadków, którzy niegdyś byli blisko przestępczego świata. W kontekście tych rozważań, bardzo ciekawie brzmi opinia, którą podzielił się niedawno człowiek uznawany za szefa grupy pruszkowskiej.

 

Andrzej Z. znany jako „Słowik” był jednym z najbardziej znanych polskich gangsterów, jednak stosunkowo rzadko rozmawiał o swojej historii z mediami. Sporo dowiedzieć można się z jego książki „Skarżyłem się grobowi”, w których jeśli wierzyć autorowi, zwierza się on ze swoich przeżyć oraz przemyśleń. Teraz lider „Pruszkowa” zdecydował się na współpracę z dziennikarzem śledczym Januszem Szostakiem, czego efektem jest książka- „Słowik. Skazany na bycie gangsterem”.

 

W rozmowie jaką panowie odbyli w ramach pisania wspomnianej pozycji, pojawił się tematy dotyczący tego czym właściwie była grupa nazywana w mediach i przez polityków „mafią pruszkowską”. Zdaniem „Słowika”, nie było w naszym kraju organizacji typowo mafijnych, a określenie jakie przypisano ludziom z Pruszkowa zostało stworzone na potrzeby kampanii prezydenckiej.

 

– Korzystając z okazji, pragnę zaspokoić ciekawość Czytelników, skąd wzięła się nazwa „mafia pruszkowska”. Spieszę z wyjaśnieniem. Do 2000 roku nie było w polskiej rzeczywistości takiego określenia jak mafia. Powstało na rzecz kampanii prezydenckiej Mariana Krzaklewskiego. Gdyż, jak wszyscy się orientują, najlepszy kapitał polityczny zbija się na przestępcach. Zatem pan Krzaklewski w swoich spotach wyborczych pokazywał, że dzięki niemu została rozbita mafia pruszkowska. Co na niewiele się zdało, gdyż i tak przegrał wybory, a nas przez to pozamykali. Czy mafią można nazwać ludzi, którzy zostali skazani na sześć–siedem lat pozbawienia wolności? Najwyższy wyrok w sprawie tak zwanego zarządu mafii pruszkowskiej to właśnie siedem lat. Czy mafioso zostaje skazany jak zwykły złodziej, bo przecież takie wyroki dostają w naszym kraju złodzieje, a nie mafiosi. O zgrozo, taką mamy mafię w tym kraju

– stwierdził Andrzej Z. w rozmowie z Januszem Szostakiem.

 

Pomimo tego, że „Słowik” od lat postrzegany jest jako nawet najważniejsza persona w zarządzie mafii pruszkowskiej, to jednak on sam uważa, że hierarchia w takich organizacjach nie do końca wyglądała tak, jak mówiły o tym media.

 

– W mojej ocenie w Polsce nie było organizacji stricte mafijnej. Ładnie to określono, że był jakiś zarząd, ale nie było konkretnego przywództwa. Cały pomysł z tym, że to była grupa zbrojna, to była jakaś farsa. Został uchwalony konkretny przepis prawa, który był wykorzystywany, gdy stawiano zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Nie było istotne, czy została znaleziona broń i jakakolwiek amunicja, czy też nie. To było powszechne i powodowało, że takie osoby szły na „enki”, gdzie wiadomo, jak było. Na podstawie takiego zarzutu można było też w nieskończoność przedłużać tymczasowy areszt

– wypowiada się na łamach książki „Słowik. Skazany na bycie gangsterem”.

 

Andrzej Z. opuścił zakład karny w 2013 roku, jednak w 2017 roku został ponownie zatrzymany pod zarzutem udziału w procederze wyłudzania pieniędzy z podatku VAT. Niedawno w mediach pojawiała się informacje o możliwości wyjścia na wolność kilku liderów grupy pruszkowskiej, w tym „Słowika” po wpłaceniu kaucji. Do sytuacji takiej w jego przypadku jednak nie doszło i zdaniem niektórych mediów mogło to wynikać z faktu, że nie zdołał on uzbierać odpowiedniej sumy pieniędzy w tym celu.

Zobacz też:

„Masa” może trafić na długie lata za kratki! Wiemy o co jest podejrzany

 

Źródło: Wprost.pl

Fot.: YouTube/Mafia PL (zrzut ekranu)

Jarosław S. znany jako „Masa” nie był pierwszym świadkiem koronnym w naszym kraju, ale zdecydowane jest najbardziej popularną osobą pełniącą takową rolę. Niegdyś był on wysoko postawioną postacią w mafii pruszkowskiej i współpracował z grupą ożarowską dowodzoną przez zastrzelonego później w Zakopanem Andrzeja Kolikowskiego ps. „Pershing”. Przez lata, jak wielu uważa, „Masa” kreował się na celebrytę. Gościł w programach i dyskusjach, wypowiadając się z pozycji eksperta o zorganizowanej przestępczości, a także działaniach służb. Okazało się jednak, że nie do końca stał się on prawowitym obywatelem.

 

Co prawda Jarosław S. przebywa w areszcie już od maja 2018 roku. Trafił tam wówczas w związku z zarzutami dotyczącymi łapownictwa, wyłudzenia, a także powoływania się na wpływy w policji. Dawny członek gangu z Pruszkowa”, a później świadek koronny, miał wręczyć łapówkę Zbigniewowi G.- jednemu z łódzkich funkcjonariuszy policji. Teraz jednak, „Masa” podejrzewany jest o popełnienie aż o 17 przestępstw.

 

O dopuszczenie się szeregu zakazanych prawem czynów, oskarżył go prokurator Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie. Jak przekazał portal tvp.info, „Masie” zarzuca się m.in. korupcję, oszustwa, co do mienia znacznej wartości kwalifikowanej, przywłaszczenia powierzonego mienia, składanie fałszywych zeznań, paserstwo, a także wyłudzanie odszkodowań komunikacyjnych z tytułu sfingowanych kolizji drogowych.

 

Jeżeli podejrzenia jakie pojawiają się wobec jego osoby potwierdzą się i zostanie oficjalnie stwierdzone w porozumieniu z kim i w jakich przestępczych procederach brał udział mając status świadka koronnego, wówczas będzie można z całą świadomością stwierdzić, że „Masa” nie rozstał się w swoim życiu tak naprawdę z przestępczością zorganizowaną.

 

Za przestępstwa, o które Jarosław S. jest oskarżany, grozi mu nawet dziesięć lat pozbawienia wolności.

 

 

Źródło: tvp.info ; wp.pl

Fot.: YouTube.com/zrzut z ekranu

 

 

W różnych zakątkach świata, działalność w zakresie świata przestępczego wiąże się z narażaniem bezpieczeństwa swojego i swoich bliskich w zamian za majątek i szacunek wśród gangsterów. Niestety, z tą brutalną rzeczywistością zderzyła się w sposób dobitny piękna młoda kobieta z Meksyku.

 

María Guadalupe López Esquivelto 21-latka, która kierowała w Ameryce Południowej jedną z rozpoznawalnych grup przestępczych. Była ona znana jednak jako „La Catrina”. Pomimo młodego wieku, poniosła ona drastyczną śmierć, a jej ostatnie chwile miały związek z jej przeszłością i tym jakich czynów sama się dopuszczała za swego życia.

 

21-latka uznawana była za jedną z osób szefujących kartelowi „New Generation Jalisco”. Odpowiadała za realizację poważnych przestępczych interesów związanych z handlem narkotykami, a także inne poważne przestępstwa. W mediach pojawiają się informację, że mogła ona odegrać kluczową rolę w przygotowaniu ataku na policję w październiku 2019 roku, przy okazji którego, życie straciło aż czternastu funkcjonariuszy. Mówi się, że ta młoda kobieta mogła podejmować najważniejsze decyzje względem grupy morderców podlegających pod kartel.

 

Niedawno, na terenie meksykańskiego stanu Michoacan, a dokładniej w La Bocanda doszło do wymiany ognia pomiędzy służbami a ludźmi z kartelu „New Generation Jalisco”. Obecna była tam wówczas też popularna w przestępczym środowisku „La Catrina”, która najprawdopodobniej przybyła w tamten rejon w celu przeprowadzenia rozmów z innym ważnym gangsterem znanym jako „M2”, zajmującym się biznesem narkotykowym. On sam miał zdołać uciec z miejsca strzelaniny.

 

María Guadalupe López Esquivelto odniosła poważne obrażenia podczas tej potyczki i w opinii przedstawicieli służb, straciła życie zanim udało się ją przetransportować do szpitala. W internecie pojawiło się drastyczne nagranie, na którym widać żyjącą jeszcze 21-latką próbującą normalnie oddychać, pomimo odniesionych ran w wymianie ognia z funkcjonariuszami.

 

W ramach przeprowadzonej przez służby akcji, udało się aresztować siedmiu podejrzanych. W działaniach mieli brać udział funkcjonariusze policji, gwardii narodowej oraz ludzie związani z wojskiem.

 

Dziewczyna, będąca ważną postacią w gangsterskiej układance, stracić miała życie w wyniku utrata zbyt dużej ilości krwi.

 

 

 

 

 

Źródło: mafia.pl ; o2.pl ; YouTube/3W-News

 

Ten rok w niektórych częściach globu zaczął się bardzo niespokojnie. Pomijając całe geopolityczne zawirowania i napięcia międzynarodowe, którymi w ostatnich tygodniach żył niemal cały świat, warto też spojrzeć na miejsca, gdzie lokalnie ludzie masowo wyrażają swój sprzeciw wobec panującej atmosfery i wydarzeń rodzących obawy o bezpieczeństwo. Tak też jest w regionie Apulia na terenie południowo-wschodniej części Włoch. W związku ze zdarzeniami, do których doszło tam na początku 2020 roku, tysiące osób wyszło na ulice, aby wspólnie zamanifestować swoje zdanie.

 

Już 2 stycznia, na terenie włoskiej Foggi doszło do brutalnego zabójstwa. Sprawca odebrał życie na jednej z alei dilerowi samochodowemu. Zdaniem dziennika „La Repubblica” była to pierwsza mafijna egzekucja w nowym roku. Nie była to jednak jedyna sytuacja, która wzbudziła strach wśród mieszkańców tej części Włoch.

 

Już w czasie nocy sylwestrowej doszło na terenie Apulii do eksplozji ładunków wybuchowych. Jeden z tych ataków został przeprowadzony obok pewnego baru w popularnej gminie San Giovanni Rotondo znajdującej się w prowincji Foggia. Wysadzono wtedy też bankomat w miejscowości Cerignola. Wydarzenia z Sylwestra nie okazały się być jednak końcem zaplanowanych detonacji.

 

Zaledwie dwa dni później miała miejsce eksplozja w samej Foggi, przy okazji której o dużym szczęściu może mówić pewna rodzina. Ojciec zrezygnował wówczas bowiem z wyjścia na zewnątrz ze swoją 7-miesięczną córką, gdy ta nagle zachorowała. Jak opowiedział lokalnym mediom, jeśli opuścili by wtedy miejsce zamieszkania, mogliby zginąć przy okazji wybuchu.

 

Bomba została wówczas podłożona pod stojącym obok jednego z cmentarzy samochodu Discovery Range Rover. Eksplozja spowodowała takie szkody jak m.in. roztrzaskanie szyb w okolicznych sklepach i mieszkaniach, uszkodzenia zaparkowanych obok aut czy wyrwanie żelaznej kraty w stojącym niedaleko budynku.

 

Po zabójstwie dilera i innych niepokojących zdarzeniach, ulicami Foggi przeszła manifestacja, w ramach której tysiące ludzi postanowiło wyrazić swój sprzeciw wobec działań mafii. W przemarszu udział wzięli przedstawiciele około trzystu stowarzyszeń oraz związków zawodowych, samorządowcy z różnych części Apulii, jak również krewni ofiar, którzy stracili życie przy okazji przestępstw.

 

A Foggia alla manifestazione organizzata lungo le strade della città per dire 'No' alla criminalità dopo l'escalation…

Gepostet von Teresa Bellanova am Freitag, 10. Januar 2020

 

Start całego wydarzenia rozpoczął się w miejscu, gdzie 2 stycznia zastrzelono dilera samochodowego. To z tamtej alei tysiące ludzi wyruszyły we wspólnym marszu. Za organizację tego przedsięwzięcia odpowiada stowarzyszenie „Libera”, co znaczy „Wolna”. Jej przewodniczącym jest znany ksiądz Luigi Ciotti.

 

– Jesteśmy tutaj, aby odłączyć zapalnik strachu i rezygnacji, nie możemy zostawić odpowiedzialności jedynie na barkach magistratury i policji

– wyjaśniał duchowny w rozmowie z dziennikarzami.

 

Wydarzenie odbiło się dużym echem we włoskich, a także zagranicznych mediach. List w tej sprawie skierował do ludzi poprzez gazetę „Corriere del Mezzogiorno” Giuseppe Conte, urzędujący premier Włoch. Wyraził on w nim solidarność z uczestnikami manifestacji, gdyż jak stwierdził: „Żeby pokonać mafie, wyraźna i jasna odpowiedź musi pochodzić również ze strony mieszkańców, którzy muszą tworzyć wspólnotę, ponieważ tylko razem można pokonać nieuczciwość„.

 

Premier Conte napisał też, że rząd poświęca sporo miejsca kwestii walki z przestępczością zorganizowaną i planują powziąć kolejne działania w ramach przeciwstawienia się działalności mafii.

 

– Do punktów programowych rządu włączyliśmy wzmocnienie walki przeciwko organizacjom mafijnym i każdego dnia pracujemy, aby skonkretyzować ten cel

– zapewnił w swym liście Giuseppe Conte.

 

Polityk pisał też o trosce w temacie ludzi młodych, którzy nie chcą opuszczać terenu południa Włoch.

 

– Musimy użyźnić teren dla marzeń i ambicji młodych, którzy chcą pozostać na Południu i we Włoszech

– stwierdził urzędujący od czerwca 2018 roku premier.

 

 

 

 

Źródło: tvp.info ; La Repubblica ; Corriere del Mezzogiorno ; Facebook/@teresabellanovaufficiale ; YouTube/Local Team

Fot.: Pxhere.com