Ten rok w niektórych częściach globu zaczął się bardzo niespokojnie. Pomijając całe geopolityczne zawirowania i napięcia międzynarodowe, którymi w ostatnich tygodniach żył niemal cały świat, warto też spojrzeć na miejsca, gdzie lokalnie ludzie masowo wyrażają swój sprzeciw wobec panującej atmosfery i wydarzeń rodzących obawy o bezpieczeństwo. Tak też jest w regionie Apulia na terenie południowo-wschodniej części Włoch. W związku ze zdarzeniami, do których doszło tam na początku 2020 roku, tysiące osób wyszło na ulice, aby wspólnie zamanifestować swoje zdanie.

 

Już 2 stycznia, na terenie włoskiej Foggi doszło do brutalnego zabójstwa. Sprawca odebrał życie na jednej z alei dilerowi samochodowemu. Zdaniem dziennika „La Repubblica” była to pierwsza mafijna egzekucja w nowym roku. Nie była to jednak jedyna sytuacja, która wzbudziła strach wśród mieszkańców tej części Włoch.

 

Już w czasie nocy sylwestrowej doszło na terenie Apulii do eksplozji ładunków wybuchowych. Jeden z tych ataków został przeprowadzony obok pewnego baru w popularnej gminie San Giovanni Rotondo znajdującej się w prowincji Foggia. Wysadzono wtedy też bankomat w miejscowości Cerignola. Wydarzenia z Sylwestra nie okazały się być jednak końcem zaplanowanych detonacji.

 

Zaledwie dwa dni później miała miejsce eksplozja w samej Foggi, przy okazji której o dużym szczęściu może mówić pewna rodzina. Ojciec zrezygnował wówczas bowiem z wyjścia na zewnątrz ze swoją 7-miesięczną córką, gdy ta nagle zachorowała. Jak opowiedział lokalnym mediom, jeśli opuścili by wtedy miejsce zamieszkania, mogliby zginąć przy okazji wybuchu.

 

Bomba została wówczas podłożona pod stojącym obok jednego z cmentarzy samochodu Discovery Range Rover. Eksplozja spowodowała takie szkody jak m.in. roztrzaskanie szyb w okolicznych sklepach i mieszkaniach, uszkodzenia zaparkowanych obok aut czy wyrwanie żelaznej kraty w stojącym niedaleko budynku.

 

Po zabójstwie dilera i innych niepokojących zdarzeniach, ulicami Foggi przeszła manifestacja, w ramach której tysiące ludzi postanowiło wyrazić swój sprzeciw wobec działań mafii. W przemarszu udział wzięli przedstawiciele około trzystu stowarzyszeń oraz związków zawodowych, samorządowcy z różnych części Apulii, jak również krewni ofiar, którzy stracili życie przy okazji przestępstw.

 

A Foggia alla manifestazione organizzata lungo le strade della città per dire 'No' alla criminalità dopo l'escalation…

Gepostet von Teresa Bellanova am Freitag, 10. Januar 2020

 

Start całego wydarzenia rozpoczął się w miejscu, gdzie 2 stycznia zastrzelono dilera samochodowego. To z tamtej alei tysiące ludzi wyruszyły we wspólnym marszu. Za organizację tego przedsięwzięcia odpowiada stowarzyszenie „Libera”, co znaczy „Wolna”. Jej przewodniczącym jest znany ksiądz Luigi Ciotti.

 

– Jesteśmy tutaj, aby odłączyć zapalnik strachu i rezygnacji, nie możemy zostawić odpowiedzialności jedynie na barkach magistratury i policji

– wyjaśniał duchowny w rozmowie z dziennikarzami.

 

Wydarzenie odbiło się dużym echem we włoskich, a także zagranicznych mediach. List w tej sprawie skierował do ludzi poprzez gazetę „Corriere del Mezzogiorno” Giuseppe Conte, urzędujący premier Włoch. Wyraził on w nim solidarność z uczestnikami manifestacji, gdyż jak stwierdził: „Żeby pokonać mafie, wyraźna i jasna odpowiedź musi pochodzić również ze strony mieszkańców, którzy muszą tworzyć wspólnotę, ponieważ tylko razem można pokonać nieuczciwość„.

 

Premier Conte napisał też, że rząd poświęca sporo miejsca kwestii walki z przestępczością zorganizowaną i planują powziąć kolejne działania w ramach przeciwstawienia się działalności mafii.

 

– Do punktów programowych rządu włączyliśmy wzmocnienie walki przeciwko organizacjom mafijnym i każdego dnia pracujemy, aby skonkretyzować ten cel

– zapewnił w swym liście Giuseppe Conte.

 

Polityk pisał też o trosce w temacie ludzi młodych, którzy nie chcą opuszczać terenu południa Włoch.

 

– Musimy użyźnić teren dla marzeń i ambicji młodych, którzy chcą pozostać na Południu i we Włoszech

– stwierdził urzędujący od czerwca 2018 roku premier.

 

 

 

 

Źródło: tvp.info ; La Repubblica ; Corriere del Mezzogiorno ; Facebook/@teresabellanovaufficiale ; YouTube/Local Team

Fot.: Pxhere.com

 

Centralne Biuro Antykorupcyjne potwierdziło zatrzymanie lidera mafii lekowej, działającej w Białymstoku. Grupa skupiła leki o wartości ponad 50 milionów złotych, które wywiozła za granicę.

Do zatrzymania doszło w Warszawie, a szefem grupy przestępczej okazał się obywatel posiadający podwójne obywatelstwo izraelsko-brytyjskie.

To jednocześnie osoba związana z zarejestrowaną w Polsce spółką, która odgrywała kluczową rolę w ramach przestępczego procederu tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji leków

– poinformował rzecznik CBA Temistokles Brodowski

Procederu dokonywano za pośrednictwem prowadzącego fikcyjną działalność Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej.

 

tvpinfo/Red/Fot. YouTube

To była wyjątkowo duża operacja wymierzona w mafijne struktury. Przy jej realizacji zatrzymano aż 334 osoby. Oprócz osób stanowiących poszczególnych członków organizacji przestępczej, znaleźli się też przykładowo politycy, urzędnicy, a także adwokaci i doradcy podatkowi.

 

Cała akcja miała na celu rozbicie klanów należących do znanej włoskiej organizacji przestępczej ‚Ndranghety, która wywodzi się z Kalabrii, jednak jej wpływy są o wiele szersze. Spory zakres nielegalnych działań członkowie kalabryjskiej mafii mieli bowiem podejmować też w rejonie stolicy kraju- Rzymu, ale również innych częściach Półwyspu Apenińskiego.

 

Jej celem było rozbicie klanów kalabryjskiej mafii ‚ndranghety, działającej w tym rejonie oraz sieci jej powiązań z miejscowymi politykami i administracją w terenie oraz innych częściach kraju. Łącznie śledztwem objęto 416 osób, w tym przebywające w Niemczech, Szwajcarii i Bułgarii – skomentowali przeprowadzoną operację śledczy.

 

Wśród aresztowanych znalazł się też były włoski parlamentarzysta Giancarlo Pittelli wywodzący się z partii Forza Italia. Nie jest to jednak jedyna osoba związana z polityką, która trafiła do aresztu przy tej operacji wymierzonej w ‚Ndranghetę. Zatrzymano też samorządowców wywodzących się z różnych ugrupowań, a także burmistrza miejscowości Pizzo.

 

W areszcie po czwartkowych działaniach funkcjonariuszy, znalazł się również były dowódca jednostki operacyjnej karabinierów z Catanzaro. Wśród zarzutów jakie usłyszeli zatrzymani znalazły się m.in. te dotyczące prania pieniędzy, lichwy, przynależności do struktur mafijnych lub powiązań z nimi, a nawet zabójstwa.

 

Przeprowadzona operacja wymierzona w klany ‚Ndranghety, miała zostać skutecznie przeprowadzona dzięki wcześniejszemu wieloletniemu śledztwu prowadzonemu w różnych częściach Włoch. Nicola Gratteri, będący szefem prokuratury w Catanzaro, określił tę operację jako jedną z największych w historii walki państwa włoskiego z mafiami.

 

Całkowicie rozczłonkowaliśmy gangi w prowincji Vibo Valentia, ale operacja ogarnęła całe Włochy, od Alp po Sycylię – ocenił Nicola Gratteri.

 

Akcja została przeprowadzona pod nadzorem dowództwa karabinierów z Vibo Valentia oraz prokuratury do walki z mafią z Catanzaro.

 

Kalabryjska ‚Ndrangheta jest obok sycylijskiej Cosa Nostry oraz neapolitańskiej Camorry jedną z najbardziej znanych przestępczych organizacji w historii Włoch.

 

 

Czytaj też:

Chcą usunąć figurę świętego. Powodem jest to, kto ją ufundował [FOTO]

 

 

Źródło: wnp.pl ; niezalezna.pl

Fot.: Public Domain Pictures

 

Święty Achacy z Kapadocji to żyjący na przełomie III i IV wieku żołnierz rzymskich legionów, który stał się u kresu swego doczesnego życia konstantynopolitańskim męczennikiem. Ogłoszono go świętym zarówno w Kościele Katolickim, jak i też wśród prawosławnych. To właśnie wokół figury przedstawiającej jego osobę zrobiło się w ostatnim czasie spore zamieszanie w leżącym we włoskiej Kalabrii miasteczku Guardavalle. Sprawę opisał m.in. portal polskieradio24.pl.

 

Statua została ustawiona przed urzędem gminy. Nie jest to z pozoru nic dziwnego, że w chrześcijańskim mieście stawia się figurę przedstawiającą świętego, tym bardziej iż św. Achacy z Kapadocji jest patronem miejscowości Guardavalle. Lokalne władze podjęły jednak decyzję o usunięciu monumentu, gdy wyszło na jaw kto odpowiada za sfinansowanie jego ustawienia w pobliżu budynku urzędu.

 

Jak się bowiem okazało, pieniądze na postawienie pomnika pochodziły od „rodziny Gallace”, uznawanej za jeden z najbardziej wpływowych klanów ‚Ndranghety. Miasteczko, w którym wydarzyła się cała ta historia jest określana jako to, w którym ta przestępcza organizacja mocno jest zakorzeniona, choć de facto ‚Ndrangheta swoje wpływy ma bardzo szerokie.

 

Pomnik świętego męczennika został odsłonięte jako dar dla Guardavalle. Teraz jednak o szybkie usunięcie posągu sprzed budynku miejscowych władz zaapelował do urzędu gminy Francesca Ferrandino, będący prefektem prowincji Catanzaro. Burmistrz Pino Ussii jednak obawiał się przy całej tej sprawie o własne bezpieczeństwo. Stwierdził on bowiem, że jeśli usunie statuę, wtedy zostanie zastrzelony. Słowa te padły, kiedy burmistrz nie wiedział, że jest nagrywany przez ludzi pracujących dla telewizji.

 

Później jednak, włodarz miasteczka Pino Ussii postanowił zdecydować się na ten krok i ogłosił, że wszczęta została administracyjna procedura cofnięcia zgody na postawienie pomnika pod urzędem gminy.

 

Burmistrz tłumaczył też, że wiedział jedynie, iż ofiarodawcą odpowiedzialnym za sfinansowanie ustawienia figury jest przedstawiciel jednej z lokalnych rodzin, który mieszka w stolicy Włoch- Rzymie.

 

W sprawie głos zabrała również organizacja Codacons, która z założenia zajmuje się obroną praw konsumentów, a także śledzeniem pojawiających się finansowych nieprawidłowości. Jej członkowie również zaapelowali o usunięcie pomnika św. Achacego z Kapadocji. Swoje stanowisko argumentowali dodatkowo tym, że w ich opinii mafiozi celowo posługują się religijną symboliką, aby zamanifestować swoją władzę.

 

Radni z innych kalabryjskich miejscowości zaczęli też realizować zbiórkę podpisów pod petycją dotyczącą usunięcia pomnika. W tych działaniach swojego poparcia udzielił im Nicola Gratteri, szef prokuratury w Cratanzaro.

 

Wywodząca się z Kalabrii ‚Ndrangheta, to obok sycylijskiej Cosa Nostry oraz neapolitańskiej Camorry, jedna z trzech najsłynniejszych organizacji tego typu w historii Włoszech. Jej wpływy skoncentrowane mają być nie tylko na terenie Kalabrii, ale też w rejonie Rzymu.

 

 

 

 

 

Źródło: polskieradio24.pl ; Twitter/@GazzettaDelSud

 

 

 

 

 

 

Do mediów docierają nie tylko niepokojące informacje w temacie zemsty jaką postanowili dokonać gangsterzy na policji, ale też zdjęcia i nagrania z miejsc, gdzie dochodzi do brutalnych działań członków mafii. Ten widok może naprawdę zaszokować, a co jeszcze bardziej wstrząsające, policja zdecydowała się ustąpić i spełnić żądania przestępców.

 

Wojna pomiędzy gangsterami a policją wybuchła na meksykańskich ulicach po tym jak aresztowano syna słynnego mafiozy El Chapo trafił za kratki, słynny kartel rozpętał w miejscowości Culiacan sceny, które niektórzy komentują, że było to „piekło”. Stolica stanu Sinaloa stała się polem bitwy między funkcjonariuszami a przestępcami.

 

Na nagraniach i zdjęciach z tamtego regionu widać wznoszące się nad okolicą płomienie. Członkowie narkotykowego kartelu strzelali do funkcjonariuszy, dodatkowo zapłonęły w Culiacan barykady, a także miały miejsce wybuchy. Spora ilość osób mogła zostać ranna.

 

W związku z tak dużą skalą przemocy na ulicach Sinaloa policja zdecydowała się pójść na pewne ustępstwa. W związku z tym, wypuszczono więc finalnie na wolność syna El Chapo.

 

Jak zrelacjonował Alfonso Durazo, minister bezpieczeństwa Meksyku, zmilitaryzowany patrol policji w domu, w którym przetrzymywany był Guzmán znalazł się pod ostrzałem. Sytuacja stała się na tyle niebezpieczna dla policjantów, że zmuszeni byli się wycofać.

 

Prezydent kraju Andrés Manuel López Obrador zapowiedział zwołanie specjalnego spotkania z departamentem bezpieczeństwa. Ma zostać w jego ramach omówiona zaistniała sytuacja, w skutek której na wolność wyszedł syn El Chapo.

 

 

Poniższa fotografia przedstawia zatrzymanego i później wypuszczonego na wolność Guzmána:

 

 

Źródło: o2.pl ; Twitter

Wojna z mafią w Meksyku. Cały kraj szukał ciała zaginionego policjanta. Zostało odnalezione. Bez głowy. 

 

Historia ta może przerażać. Cały kraj szukał ciała zaginionego policjanta. Zostało odnalezione. Bez głowy. Komendat Jose Antonio Archi Yama nie pojawił się w domu po nocnej zmianie, jednak jego zaginięcie zgłoszono po dwóch dniach.

 

Po poszukiwaniach policja znalazła ciało policjanta, które było owinięte w prześcieradło i znajdowało się przy drodze. Ciało bez…głowy. Jak się okazało głowa wyrzucona została blisko zwłok i schowana do torby.

 

To nie wszystko. Okazało się, że to mafia uprowadziła komendanta wcześniej go torturując. Kazano nagrać mu także filmik, w którym powiedział, że kazano mu zniszczyć gang Jalisco New Generation Cartel.

 

Źródło: online-mafia.pl

Foto: Flickr.com

Claudia Ochoa Felix nazywana była „Kim Kardashian świata przestępców”. Meksykanka przewodziła zbrojnej jednostce organizacji kierowanej przez El Chapo. 

 

35-letnia Claudia Ochoa Felix nie żyje. Zyskała sławę jako czołowa postać kartelu z Sinaloa. Za sprawą tego i jej urody nazwano ją „Kim Kardashian świata przestępców”. Choć dziewczyna za każdym razem przeczyła, jakoby była zaangażowana w nielegalną działalność, to plotki i nieoficjalne informacje przetrwały.

 

Kobietę traktowano w Meksyku niczym celebrytkę. Jej profil na Instagramie śledziło ok. 300 tysięcy użytkowników. Po jej śmierci pojawiły się posty w mediach społecznościowych, w których podkreślano smutek i rozpacz po jej odejściu.

 

CZYTAJ TAKŻE: Gwiazdy disco polo miały poważny wypadek! Wjechali samochodem prosto w…

 

Ciało 35-letniej Meksykanki znaleziono w domu, w którym miała nocować razem ze swoim kochankiem. Nie ma jeszcze oficjalnych informacji w sprawie przyczyny śmierci. Lokalne media przypuszczają jednak, że mogło się to stać z powodu przedawkowania narkotyków lub zachłyśnięcia spowodowanego wdychaniem płynów.

 

/red./

Źródło: wprost.pl/ foto Facebook.com

Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie zdekonspirował rosyjską mafię przemycającą narkotyki. W latach 2016-2018 przed terytorium Polski przejechało ponad 800 kilogramów haszyszu.

 

Wartość nielegalnie przewiezionych narkotyków to ponad 41 milionów złotych. Przemyt organizowała trójka obywateli Federacji Rosyjskiej. Akt oskarżenia trafiał już do sądu.

 

Mężczyźni przewozili specjalnie przystosowanym do tego Volvo XC90 haszysz z Hiszpanii do Rosji. Trasa prowadziła przez kraje Europy zachodniej, Polskę i Białoruś. W aucie funkcjonariusze znaleźli aż 167 ukrytych skrytek.

 

Proceder trwał przez dwa lata, między 2016 a 2018 rokiem.

 

Aresztowany w pierwszej kolejności Mikhaila P. podał nazwiska trzech pozostałych współpracowników. Teraz wszystkim grozi łącznie kilka zarzutów, co może poskutkować 15 latami odsiadki w więzieniu w najgorszym wypadku. Mężczyźni zostali oskarżeni m. in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wywóz nielegalnych dóbr poza terytorium Unii Europejskiej i przemyt narkotyków.

 

Poniżej zdjęcie z kontroli Straży Granicznej:

fot. Straż Graniczna

 

 

Pokaz siły mafii miał miejsce w Meksyku. To co znamy z rodzimych miast to w porównaniu z tamtejszymi realiami bezkrwawo załatwiane sprzeczki. Naprawdę w Meksyku „się dzieje”!

 

Do pokazu siły karteli narkotykowych doszło w miejscowości Uruapan. Policja znalazła 19 ciał. „Bądź patriotą, zabijaj Viagrę” – taki oto napis znajdował się przy ciałach. Znalezione ciała były w różnych miejscach. Niektóre zwisały  z wiaduktu, inne pocięto oraz rozrzucono na ulicy.

 

Od jakiegoś czasu gangi narkotykowe nie pokazywały zwłok, wręcz je ukrywali tworząc przy tym tajne groby. Jak widać teraz się to zmieniło. Dlaczego gangi powróciły do takich praktyk? Najprawdopodobniej chcą zastraszyć swoich wrogów.

 

„Taka publiczna przemoc, w której nie tylko zabijasz, ale chełpisz się zabijaniem, ma na celu zastraszenie rywali i wysłanie wiadomości do władz. Ten rodzaj cynicznej bezkarności narasta.” – stwierdził Alejandro Hope analityk ds. bezpieczeństwa.

 

W Meksyku kartele narkotykowe rosną w siłę. Ani policja, ani wojsko nie są w stanie ich zatrzymać. Przypomnijmy, że w Meksyku przestępczość jest jednym z największych problemów.

 

 

Źródło: o2.pl

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu