Już za kilka dni nadejdą Święta Bożego Narodzenia, a później czas żegnania starego roku i podejmowania postanowień na nadchodzący 2020. Jest to również okres, kiedy w sposób szczególny z serdecznością obdarowujemy innych. Dlatego też pragniemy zachęcić wszystkich czytelników, abyśmy wspólnymi siłami zrobili wyjątkowy prezent dla pewnego sympatycznego chłopca oraz jego bliskich.

 

Kacper Ryło pochodzi z Zabierzowa nieopodal Krakowa i bardzo potrzebuje naszego wsparcia. Chłopczyk cierpi na SMA (rdzeniowy zanik mięśni typu I). Niestety choroba ta jest śmiertelna, jednak od pewnego czasu nie jest już nieuleczalna, w związku z czym pojawia się nadzieja i motywacja do wspólnej walki.

 

Przejdź do zbiórki dla Kacperka

 

Chłopiec nie może się poruszać, a kochający go bliscy zmuszeni są patrzeć na to jak z bólem traci on siły. Ratunkiem dla Kacperka może być jednak udział w bardzo kosztownej terapii genowej Zolgensma. Aby udało się rozpocząć tę kurację, potrzebne jest 8 milionów złotych. To jednak nie jest jedyny warunek osiągnięcia celu. Ważną kwestią jest tu bowiem również wiek dziecka. Przystąpienie Kacperka do leczenia będzie możliwe, tylko w okresie przed ukończeniem przez niego 2. roku życia.

 

Pomimo tych wszystkich trudności, nikt nie zamierza przewidywać zaprzepaszczenia tej szansy i tego by chłopiec przestał oddychać. Wspólnymi siłami, musimy dać radę!

 

 

W akcję wsparcia dla małego Kacperka zaangażowało się wielu ludzi z różnych części Polski, a także osoby mieszkające zagranicą. Z pomocą dla chłopca i jego rodziców przyszli m.in. kibice różnych klubów piłkarskich, którzy ścigają się w tym kto więcej zdoła zebrać w tym wspólnym szczytnym celu środków.

 

Jako redakcja portalu Prosto z Mostu chcemy zachęcić również wszystkich z Państwa, abyśmy wspólnymi siłami przyszli z pomocą dla Kacperka. Sprawmy, aby chłopiec mógł wraz ze swoją rodziną spędzić radośnie jeszcze niejedne Święta.

 

Wierzymy w Was kochani!

 

Poniżej znajduje się link do zbiórki:

https://www.siepomaga.pl/ratujemy-kacpra?fbclid=IwAR1jheuPVUcCZTm4VPk1pa_odANc4VLdvtS6e4F3QIVjn9KfhuAmxoK8L3M

 

 

Dzisiaj moje urodziny, kończę roczek 🤩Rok pełen smutku ale i nadziei. Moje urodziny oznaczają dla mnie coraz mniej czasu…

Gepostet von Kacperek Ryło am Samstag, 21. Dezember 2019

 

 

Źródło: siepomaga.pl ; Facebook/Kacperek-Ryło

Do kolejnego ataku przy użyciu ostrego narzędzia doszło na terenie stolicy Małopolski. Sytuacja miała miejsce na osiedlu Kalinowym znajdującym się na terenie XVI dzielnicy Krakowa- Bieńczyce. Tym razem, nie chodziło jednak o kibicowskie sympatie. W mediach pojawiły się informacje na temat tego, kim jest napastnik oraz jakimi motywacjami się kierował raniąc innego człowieka nożem.

 

Zdarzenie miało miejsce wczoraj wieczorem. Przed godz. 19, doszło do sprzeczki przy jednym z przystanków na osiedlu Kalinowym. Spotkali się tam dwaj skonfliktowani mężczyźni. Jeden z nich najprawdopodobniej tam stał, a drugi wysiadł z autobusu linii 123.

 

Spotkanie obydwu mężczyzn szybko jednak zakończyło się w krwawy sposób. Ten, który chwilę wcześniej wysiadł z autobusu, wyciągnął nóż i z nieznanych na początku przyczyn ranił swojego oponenta w nogę. 27-letnia ofiara zajścia zaczęła uciekać. Mężczyzna ukrył się wewnątrz jednego z pobliskich sklepów.

 

W zaistniałej sytuacji zaalarmowano służby. Na miejsce wysłane zostało ratownictwo medyczne oraz policja, która rozpoczęła obławę na napastnika. Swoje działania na miejscu zdarzenia zgodnie z procedurami przeprowadzili też policyjni technicy.

 

Sprawcę udało się schwytać w nocy, a dokładniej przed północą. Ujęcie nożownika przez funkcjonariuszy zostało potwierdzone przez Małopolską Policję.

 

Przed północą udało nam się ująć sprawcę zdarzenia – powiedziała Katarzyna Cisło z zespołu prasowego małopolskiej policji.

 

Jak się okazało, sprawca to 25-letni były partner kobiety, która obecnie jest partnerką zranionego 27-latka. To właśnie ta kwestia stała się motywem nożowniczego ataku.

 

Ranny mężczyzna przebywa w szpitalu po wczorajszym zajściu. Jego stan jest jednak dobry i nie ma zagrożenia dla jego życia.

 

W schwytaniu 25-latka pomocne miały okazać się nagrania monitoringu MPK. Zatrzymany ma zostać w dniu dzisiejszym przesłuchany.

 

 

 

Źródło: 11malopolska.pl ; radiozet.pl ; lovekrakow.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Cała Polska żyje przez ostatnie godziny tragedią jaka rozegrała się na Śląsku, na terenie miejscowości Szczyrk. Doszło tam do wybuchu gazu, który doprowadził do śmierci ośmiu członków mieszkającej tam rodziny (w tym dzieci). Tymczasem na południu naszego kraju znów przeprowadzona musi być akcja straży pożarnej w związku z wielkim pożarem jaki wybuchł na Podhalu.

 

Ogień pojawił się w godzinach popołudniowych w dniu dzisiejszym na terenie kolejnej popularnej wśród turystów gminy Szaflary. Pożar ma być na tyle duży, że unoszące się kłęby dymu mają być widoczne nawet z Nowego Targu. W ramach akcji ratunkowej na miejsce pożaru skierowanych zostało ponad dwadzieścia zastępów straży pożarnej.

 

Pożar, który przed godziną 16 wybuchł w Szaflarach, niedaleko od popularnej ulicy Zakopianka, wybuchł na terenie tamtejszych magazynów. Należą one do firm takich jak Jagro i Pakfol.

 

Chociaż Zakopianka ma pozostawać przejezdna, to na niej według pojawiających się w internecie komunikatów, mają tworzyć się korki.

 

 

Jak na ten moment nie ma dokładnych i oficjalnych informacji na temat tego czy i w jakim stopniu ktoś ucierpiał w wyniku tak dużej pożaru. Nie są znane też jego przyczyny.

 

Pozar Szaflary

Gepostet von Lucy Molek am Donnerstag, 5. Dezember 2019

Gepostet von Jakub Łukaszczyk am Donnerstag, 5. Dezember 2019

 

 

 

 

Źródło: podhaleregion.pl ; wp.pl ; Twitter/@BorkowskMarek ; Facebook/grupa „Gdzie stoją? Podhale”

 

 

W niedalekiej przeszłości głośno było o zatrzymaniu Artura W.- burmistrza warszawskiej dzielnicy Włochy. W ramach swoich działań Centralne Biuro Antykorupcyjne przeprowadziło w ostatnim czasie jednak znacznie więcej akcji, podczas których zatrzymywano ludzi związanych z biznesem, ale także działalnością samorządową. Dotyczyło to m.in. osób związanych z rynkiem deweloperskim, funkcjonujących wcześniej na terenie Krakowa. Dziś pojawiła się informacja o kolejnych zatrzymaniach. Tym razem chodzi jednak o burmistrza jednego z miast znajdujących się na południu Polski. O sprawie poinformował portal tvp.info.

 

Prokuratura Krajowa przekazała, że zatrzymania zostały dokonane na polecenie Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach. Wśród zatrzymanych znalazł się burmistrz miejscowości Niepołomice- Roman P.

 

CBA ujęło także jego zastępce. Zatrzymania mają związek ze śledztwem dotyczącym przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych. Sprawa dotyczy przetargu na budowę Szkoły Podstawowej na terenie Niepołomic.

 

Zatrzymani samorządowcy usłyszeć mają zarzuty po doprowadzeniu do Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach. Prokurator podejmie także decyzję dotyczącą zastosowania środków zapobiegawczych po wykonaniu czynności procesowych.

 

Postępowanie dotyczy przekroczenia uprawnień, do jakiego doszło podczas przetargu na budowę Szkoły Podstawowej w Niepołomicach – potwierdziła Prokuratura Krajowa.

 

Roman P. pełnił funkcję burmistrza małopolskich Niepołomic od 2010 roku. W zeszłym roku w wyborach samorządowych wywalczył on reelekcję.

 

Zarzuty usłyszało już szesnaście osób. Wątki dotyczące siedmiu osób zostały wyłączone z toczącego się postępowania i objęte aktami oskarżenia – powiedział cytowany przez portal tvp.info rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego Temistokles Brodowski, potwierdzając również iż nie są to pierwsze zatrzymania w ramach prowadzonego śledztwa.

 

 

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Public Domain Pictures

 

 

Niepokojące doniesienia dotarły do mediów dziś rano. Na południu Polski doszło do wybuchu w miejscu, w którym często przebywa sporo turystów. Niestety nie niektóre osoby poważnie ucierpiały w tym zdarzeniu.

 

Niebezpieczne sceny rozegrały się na Podhalu, a konkretniej w Białce Tatrzańskiej. Wybuch nastąpił na terenie jednego z tamtejszych hoteli. Na miejsce skierowano służby ratunkowe.

 

Niestety co najmniej sześć osób zostało rannych w wyniku wybuchów. Jak podaje portal rmf24.pl, zdaniem strażaków obrażenia dwóch poszkodowanych są niestety poważne, a jedna z tych osób musiała zostać zabrana przez śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Na miejscu pracuje też dziesięć zastępów straży pożarnej.

 

Z hotelu ewakuowanych zostało 24 ludzi. Wśród nich są właściciele, a także ludzie wynajmujący tam pokoje.

 

Nie są znane szczegółowe okoliczności i informacje na temat tego jak doszło do wybuchu. Prawdopodobnie mieliśmy w tym przypadku do czynienia z wybuchem gazu. W budynku tym zainstalowana ma być wewnętrzna instalacja gazowa, która połączona jest z zewnętrznym zbiornikiem.

 

[AKTUALIZACJA]: Niestety nie dwie, a trzy osoby doznały poważnych obrażeń przy okazji opisanego zdarzenia.

 

Aktualizacja: na miejscu wylądował śmigłowiec LPR Ratownik 6UWAGA!Wybuch gazu w hotelu w Białce Tatrzańskiej. Według…

Gepostet von 112malopolska.pl am Mittwoch, 6. November 2019

 

 

 

Źródło: Facebook/@112malopolska ; rmf24.pl

 

Jest ciąg dalszy sprawy dotyczącej Magdaleny Kralki. Stało się o niej w ostatnich miesiącach głośno zarówno w internecie, jak i też telewizji, w związku z listem gończym i poszukiwaniem jej w Europie. Kobieta miała przejąć stery w brutalnym gangu po aresztowaniu jej partnera.

 

O grupie przestępczej, do której należeć miała Magdalena Kralka pisaliśmy na łamach naszego portalu już niejednokrotnie. Gang działał w ostatnich latach na terenie Małopolski, po tym jak został założony przez braci Z., którzy początkowo kojarzeni byli ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. Mieli oni być niegdyś jednymi z bardziej znanych chuliganów „Pasów” na krakowskim osiedlu Ruczaj. Z czasem jednak bracia nie skupiali się już w pierwszej kolejności na klubowych barwach i bojówkach kiboli, ale założyli własną grupę przestępczą, w których szeregach znalazł się m.in. Ormianin Tigran P. To również świadczy o tym, że grupa braci Z. nie była bojówką pseudokibiców, a stała się brutalnym gangiem, o którym kilkukrotnie zrobiło się głośniej w przeciągu ostatnich dwóch lat.

 

Gang braci Z. dopuścił się porwania swojego wcześniejszego kolegi i kompana w interesach- Patryka P., który miał w pewnym momencie okazać się nielojalny wobec innych członków grupy. Został on obezwładniony i zabrany spod siłowni na krakowskich Swoszowicach i przewieziony do domu w rejonie ul. Tynieckiej, gdzie znęcano się nad nim.W ramach przestępczego rozliczenia okradziono dom Patryka P., a także zażądano od jego ojca zapłacenia okupu.

 

Po tamtych wydarzeniach policja przeprowadziła działania, które doprowadziły do rozbicia gangu. Jeden z braci-gangsterów Adrian Z. ps. „Zielony” został zastrzelony przy okazji akcji antyterrorystów w zajmowanym przez niego domu. Jego bracia- Mariusz i Jakub, podobnie jak i też inni członkowie gangu zostali zatrzymani.

 

Kiedy szefostwo grupy trafiło za kratki, a proces braci Z. i ich kolegów ruszył przed sądem, wówczas stery w grupie przejąć miała kobieta związana z Mariuszem Z.- Magdalena Kralka. Fakt, że w gangu tak dużo do powiedzenia miała blondwłosa młoda kobieta nie sprawił, że działające dla niej osoby przestały być brutalne. Zdaniem mediów, Magdalena Kralka zlecać miała m.in. pobicia (w tym z użyciem niebezpiecznych narzędzi), a także zarabiać spore pieniądze w ramach narkotykowego biznesu.

 

Zdjęcia Magdaleny Kralki oraz jej opis obiegły portale społecznościowe po wydaniu za nią listu gończego. Śledczy zarzucają jej kierowanie grupą przestępczą, a także handel narkotykami na masową skalę. Mówi się tutaj o 120 kilogramach kokainy o wartości 4,3 miliona euro oraz aż 5,5 tony marihuany wycenianej na 88 milionów złotych.

 

Magdalena Kralka zdecydowała się po raz drugi już skierować do sądu wniosek o wydanie jej listu żelaznego, dzięki któremu mogłaby odpowiadać z wolnej stopy pod pewnymi warunkami. Tak podjęty krok tłumaczyła ona faktem, że nie chciałaby zginąć zastrzelona. Pierwszy taki wniosek złożyła ona pod koniec zeszłego roku i wówczas odmówiono jej, ze względu na nie spełnienie wymogów formalnych. Teraz kobieta spotkała się po raz drugi z odmową. Tym razem sąd ma obawiać się matactwa z jej strony. Mecenas Maciej Burda, będący adwokatem ówczesnej szefowej gangu nie skomentował decyzji sądu.

 

W związku z powyższym Kralka nadal jest poszukiwana przez Interpol. Za 30-latką wydany został też Europejski Nakaz Aresztowania. Policja zwraca uwagę na fakt, że osoby pomagające poszukiwanej kobiecie w ukrywaniu się lub ucieczce również muszą liczyć się z ewentualną odpowiedzialnością karną. Za takie działanie grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu.

 

Mówi się też, że obecnie Magdalena Kralka musi obawiać się nie tylko funkcjonariuszy służb i wymiaru sprawiedliwości, ale też gangsterów chcących powstrzymać 30-latkę przed składaniem zeznań, które mogłyby pogrążyć inne osoby z kryminalnego środowiska.

 

O gangu braci Z. i Magdalenie Kralce pisaliśmy również w poniższym artykule:

Bracia pseudokibice i ich brutalny gang. Jeden został zastrzelony, partnerki drugiego szuka cała Europa

 

W tym miesiącu zatrzymany został lider innego krakowskiego gangu- określanego jako bojówka pseudokibiców Cracovii. O tej sprawie pisaliśmy w poniższym artykule:

Schwytano lidera pseudokibiców! Nietypowe okoliczności zatrzymania

 

 

Źródło: onet.pl

Fot.: Facebook

 

Dzięki sprawnym działaniom policji udało się powstrzymać mężczyznę, którego działania sporo mieszkańców stoli Małopolski określa jako zachowanie szaleńca. 42-latek dwukrotnie doprowadził do sytuacji, w której niejedna osoba mogła czuć się zagrożona.

 

Wszystko zaczęło się od nożowniczego ataku na terenie jednej z galerii handlowych w Krakowie, o którym pisaliśmy jakiś czas temu. Wówczas w sklepie Auchan na terenie galerii Bonarka, pewien mężczyzna próbował ukraść produkty odzieżowe. Zostało to dostrzeżone przez ochronę, która postanowiła zareagować i zatrzymać złodzieja, ten jednak okazał się być wyjątkowo agresywny i zaatakował ochroniarza przy użyciu noża. Raniony mężczyzna musiał trafić do szpitala w wyniku odniesionych obrażeń.

 

Przez kolejne dni trwały intensywne poszukiwania sprawcy opisanego zajścia. Policja postanowiła upublicznić wizerunek napastnika, który został zarejestrowany w sklepie przez tamtejszą kamerę monitoringu. Niedługo później człowiek ten został namierzony w jednym z bloków na terenie osiedla Prądnik Biały. Kiedy dotarła tam policja, mężczyzna znów doprowadził do niebezpiecznej sytuacji. Tym razem mógł on spowodować sporą tragedię.

 

Poszukiwany mężczyzna odkręcił w swoim mieszkaniu kurki z gazem, kiedy pod jego drzwiami znaleźli się policjanci. Jak donoszą media, 42-latek miał przy tym też grozić wysadzeniem bloku.

 

Policjanci pojechali pod adres 42-latka, ten jednak nie zamierzał wpuścić ich do środka. Kiedy funkcjonariusze próbowali dostać się do mieszkania, mężczyzna odkręcił kurki gazowe i groził wysadzeniem budynku – potwierdził rzecznik prasowy małopolskiej policji mł. insp. Sebastian Gleń.

 

Funkcjonariusze zdecydowali się podjąć zdecydowane i szybkie działania. Wtargnęli do środka zajmowanego przez szaleńca lokalu. Podczas interwencji miał on zachowywać się agresywnie i nadpobudliwie. Na szczęście udało się zapobiec wielkiemu nieszczęściu i zatrzymać agresora z Bonarki.

 

42-latek, który w trakcie interwencji był pobudzony i agresywny, został zatrzymany a następnie skierowany na obserwację psychiatryczną. Po jej przeprowadzeniu i wydanej przez lekarzy opinii 42-latek usłyszał kilka dni temu zarzuty kradzieży rozbójniczej oraz narażenia innych osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – wyjaśnił mł. insp. Sebastian Gleń.

 

Mężczyźnie grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Krakowie – Podgórzu, sąd zastosował wobec 42-latka środek zapobiegawczy w postaci 3-miesięcznego aresztu.

 

 

Choć atak w Bonarce i akcja policji miały miejsce we wrześniu, to dopiero w październiku ujawniono okoliczności zatrzymania 42-latka na Prądniku Białym.

 

Źródło: lovekrakow.pl ; Małopolska Policja ; se.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; Małopolska Policja

Niestety to kolejny taki przypadek w naszym kraju. Tym razem ta niepokojąca sytuacja ma miejsce w jednej z wsi nieopodal Gorlic na terenie województwa małopolskiego. Lokalna społeczność jest zbulwersowana i obawia się o swoje bezpieczeństwo. Sprawę opisał portal gorlice24.pl po alarmujących wiadomościach od czytelników.

 

W ostatnim czasie na terenie gminy Smerekowiec osiedlać zaczęli się Romowie. Wszystko zaczęło się od zdarzenia jakie miało tam miejsce w ostatni poniedziałek. Zjawił się tam wówczas samochód, a przebywające w nim osoby spędziły w jego wnętrzu noc po zaparkowaniu przy jednym z przystanków. Sytuacja dynamicznie zrobiła się niepokojąca, gdy już kolejnego dnia, w tamtej okolicy pojawiło się już ponad trzydzieści pojazdów, w tym również busów wieloosobowych. Przez taki rozwój sytuacji, zdaniem okolicznych mieszkańców „zaczęło robić się nieciekawie”.

 

Jak podaje portal gorlice24.pl, według relacji ludzi mieszkających w tamtym regionie, romowie zaczęli przybywać do wsi całymi rodzinami. Widać bowiem w tej społeczności zróżnicowanie wiekowe. Ich koczowiska przypominać mają tradycyjne tabory cygańskie. We wczesnych godzinach porannych część osób stamtąd ma rozjeżdżać się po okolicy, głównie do lasu na grzyby, a osoby pozostające w koczowisku robią pranie, które w dalszej kolejności jest suszone na sznurkach, przywiązanych w dosyć nietypowych czasami miejscach. Zdaniem osób przebywających w tamtej okolicy, dookoła widoczne mają być śmieci roznoszone przez wiatr.

 

Część ludzi boi się spacerować w tamtych okolicach, ponieważ romowie oprócz zbierania grzybów, mają też napadać z miotaczami gazu na innych grzybiarzy zabierając im z koszyków to co udało się uzbierać. Dodatkowo miało dochodzić też do sytuacji, w których podjeżdżali oni pod posesje, które nie są ogrodzone lub przy których bramy były otwarte i kradli znajdujące się tam rzeczy. Mają zachowywać się też ordynarnie i agresywnie, gdy ktoś zwraca im uwagę.

 

Monitoring w jednym ze znajdujących się w Uściu Gorlickim sklepów zarejestrował też sytuację, w której grupa romów próbowała wedrzeć się siłą do środka, choć trwał akurat remanent. Na szczęście dla pań przebywających wówczas wewnątrz sklepu, agresorom nie udało się skutecznie sforsować wejścia.

 

Nocami z koczowiska dobiegać mają odgłosy imprez oraz zabaw, które romowie urządzają paląc przy tym niejednokrotnie ogniska. Mają oni też organizować swoiste nocne wyścigi po okolicznych leśnych drogach.

 

Funkcjonariusze służb mają być w dużej mierze bezradne, a rozwiązanie tej sytuacji utrudniać ma fakt, że romowie w strefie Schengen mogą poruszać się bez większych problemów. Dodatkowo samochody „koczowników” mają być legalnie zarejestrowane i nie zidentyfikowano w tej ponad 100-osobowej grupie żadnych osób poszukiwanych.

 

Mieszkańcy tamtego regionu postanowili więc zwrócić się o pomoc do mediów z nadzieją, że ta trudna i niebezpieczna dla nich sytuacja się zmieni, kiedy stanie się o tej sprawie głośno.

 

 

Źródło: gorlice24.pl

Fot.: Pexels

 

 

Sześcioraczki rodzą się bardzo rzadko – raz na 4,7 mld ciąż na świecie. Los chciał, że taka sytuacja przytrafiła się pani Klaudii Marzec z Tylmanowej. Szczęśliwa mama postanowiła pochwalić się ze światem swoimi pociechami zakładając im cieszący się dużą popularnością profil na Instagramie. 

 

20 maja w krakowskim szpitalu na świat przyszły sześcioraczki: Filip, Tymon, Zosia, Kaja, Malwina i Nela. Piątka z nich już jest w domu. Zainteresowanie maluszkami jest na tyle duże, że ich konto na Instagramie o nazwie szescioraczki_pl_sextuplets śledzi już ponad 60 tysięcy ludzi.

 

A tak prezentują się najsłynniejsze sześcioraczki w Polsce!

 

 

 

Źródło: Instagram.pl (szescioraczki_pl_sextuplets)

Foto: Zdjęcie poglądowe/Instagram.pl