Doszło do kolejnej masakry w Niemczech. Nawet funkcjonariusze są w szoku. Napastnik zrobił to na oczach wszystkich!

Doszło do kolejnej masakry w Niemczech. Rano 34-latek jeździł swoim samochodem i podobno szukał żony. Po chwili udało mu się ją znaleźć, więc…przejechał ją i ciągnął ją za sobą jeszcze dobre kilkadziesiąt metrów. Zrobił to przy wszystkich i już to było szokującym zdarzeniem. Jak widać dla napastnika było to za mało i wysiadał ze swojego samochodu i z bagażnika wyciągnął…siekierę! Siekierą uderzył w głowę leżącą kobietę.

 

Policja dosyć szybko pojawiła się na miejscu. Mężczyzna poddał się i został zabrany przez funkcjonariuszy.

 

Źródło: youtube.com, nczas.com

Foto: Pixabay.com

Uczestnikami krwawych i tragicznych w skutkach zamieszek byli członkowie walczących ze sobą gangów. Niestety przy okazji tych dramatycznych starć, życie straciło ponad 50 osób. Niektóre z metod odbierania życia oponentom były wyjątkowo drastyczne.

 

Wszystko rozegrało się w stanie Para na terenach północnej części Brazylii. W znajdującym się tam więzieniu starły się gangi. Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy dochodzi w tym kraju do krwawych rozrachunków pomiędzy zwaśnionymi grupami przestępczymi, jednak tym razem okazały się być one wyjątkowo masakryczne. Sprawę opisał m.in. New York Post.

 

Walki pomiędzy frakcjami więźniów wybuchły tego feralnego dnia już w godzinach porannych. W wyniku zamieszek życie stracić miały łącznie 52 osoby. Jak donosi AFP powołując się na źródła u swego informatora, część z ofiar mogła zginąć w wyniku zatrucia dymem, bowiem w czasie starć na terenie więzienia wybuchł pożar.

 

To co dodatkowo jest wstrząsające w tej historii to fakt, że 16 z zabitych ucięto głowy. Fakt tego okrucieństwa w więzieniu, w którym wyrok odsiadywało około 300 więźniów jest wstrząsający dla ludzi w różnych częściach świata.

 

Również w tym znajdującym się na terenie stanu Para więzieniu, doszło już wcześniej do zamieszek we wrześniu ubiegłego roku. Wtedy wg. miejscowych mediów, zginąć miało siedmiu odsiadujących tam wyroki mężczyzn.

 

W związku z zaistniałą sytuacją, prezydent Brazylii Jair Bolsonaro ogłosił, że planuje wprowadzić jeszcze większy rygor w ramach kontroli w więzieniach, jak również wybudować ich większą ilość.

 

 

 

Źródło: AFP ; New York Post ; wprost.pl

Fot.: Public Domain Pictures

 

 

Do istnej masakry doszło podczas pogrzebu w stanie Borno w Nigerii. Jej sprawcami byli członkowie Boko Haram, bojówki muzułmańskich fundamentalistów.  W wyniku ataku jaki dokonali na północnym wschodzie Nigerii zamordowanych zostało co najmniej 60 osób.

 

Atak ma być aktem zemsty za nieudany atak jakiego bojówka dokonała dwa tygodnie wcześniej. Dodajmy, że atak nieudaany bowiem mieszkańcy zaatakowanej wioski postanowili zbrojnie przeciwstawić się fundamentalistom islamskim. Ich działania były na tyle skuteczne, ze islamiści musieli się wycofać, zostawiając na placu boju 11 bojowników.

 

Tym razem niestety ich atak przyniósł krwawe żniwo w postaci ponad 60 zabitych i wielu rannych. Władze Nigerii na czele z prezydentem, Muhammadu Buhari potępiły atak. Jak się wyraził ten ostatni: „Władze dołożą wszelkich starań aby terroryści ponieśli wysoką cenę za jego dokonanie”.

 

/red./

Foto: Zrzut z Youtube.com

Internet obiegły zdjęcia przedstawiające efekt starć do jakich doszło w Papui-Nowej Gwinei. Starcia do jakich doszło w leżącej na górzystych terenach prowincji Hela przerodziły się w masakrę. Na opublikowanych zdjęciach widać, że zwłoki zmasakrowanych ludzi ułożono wzdłuż jednej z dróg. Ten widok dla wielu może być wstrząsający.

 

Walki w Hela toczyły się pomiędzy dwoma wrogimi plemionami. Starcia trwały kilka dni, a w ich wyniku życie straciło ponad 20 osób. Dodatkowo ciała ofiar zostały niejednokrotnie potraktowane w nieludzki sposób. Premier Papui-Nowej Gwinei James Marape wyznał, że jest to najsmutniejszy dzień w jego życiu.

 

Jak poinformowała stacja telewizyjna BBC, liczba ofiar ostatnich starć może być jeszcze większa. Wiadomo też, że wśród zamordowanych znalazły się też dwie ciężarne kobiety oraz ich nienarodzone dzieci. Zdjęcia przedstawiające do czego doprowadził antagonizm między plemiona udostępnił na portalu społecznościowym Facebook mieszkaniec tamtej prowincji. Na zdjęciach opublikowanych przez Pillsa Pimua Kolo widać ułożone przy drodze, owinięte w tkaninę ciała ofiar.

 

Niektórzy zostali pocięci na kawałki i ciężko jest rozpoznać części ich ciała – poinformował w opublikowanym poście Pills Primua Kolo.

 

Papua-Nowa Gwinea zaliczana jest przez ONZ do grupy najbiedniejszych krajów na świecie. Ocenia się, że około 40% tamtejszej ludności musi przetrwać za równowartość około 4 zł na dzień.

 

Również walki pomiędzy lokalnymi plemionami nie są czymś zupełnie nowym. Jednakże skala ostatnich, dramatycznych w skutkach starć zszokowała ten kraj, a także ludzi śledzących te wydarzenia na całym świecie.

 

 

 

 

Źródło: BBC ; o2.pl ; Twitter/@EnglishAlwaght

Fot.: Public Domain Pictures

 

W pomorskim miasteczku doszło do dramatycznej sytuacji. 32-latek zaatakował swoją babcię i pociął jej twarz maczetą.

 

Sprawy finansowe po raz kolejny okazały się źródłem krwawego, rodzinnego konfliktu. Podobna sytuacja miała miejsce tym razem w pomorskim Darłowie.

Do dramatu doszło w piątek. Jak informuje Dziennik Bałtycki, mężczyzna domagał się pieniędzy od swojej 74 letniej babci. Po tym jak kobieta odmówiła, opuścił mieszkanie i wrócił z maczetą. Rzucił się na swoją babcię i pociął jej twarz. W mieszkaniu była obecna także żona 32-latka. Przerażona kobieta także została poraniona przez męża.

 

Mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia, jednak szybko został złapany przez policję. Stan zdrowia kobiety jest ciężki, nieoficjalnie mówi się, że staruszka ledwo przeżyła atak. Szybko została przewieziona do szpitala w Koszalinie, niewykluczone jednak, że czekają ją liczne operacje plastyczne i trwałe uszkodzenie twarzy.

 

Mężczyźnie grozi odpowiedzialność karna za trwały uszczerbek na zdrowiu dwóch osób.

Zbrodnie i zamachy przeprowadzane przez bojowników tzw. Państwa Islamskiego od lat budzą gniew wielu osób, a sposób ich dokonywania wywołuje szok i odrazę. Mówi się, że sam Osama Bin Laden miał przestrzegać członków Al Kaidy przed zbyt dużą brutalnością członków ISIS. Pomimo rozbicia samozwańczego kalifatu na terenach Iraku oraz Syrii, o okrucieństwach Państwa Islamskiego wciąż słyszy świat.

 

Tym razem, dokonano szokującego odkrycia na terenach Syrii, a dokładniej w niedalekiej odległości od miasta Ar-Rakka, które wcześniej stanowiło stolicę terrorystycznego państwa stworzonego przez ISIS. W tamtym regionie odkryto kolejny masowy grób, w którym pogrzebane zostały ofiary dżihadystów. W tym przypadku, mogiła skrywała aż około 200 ludzkich ciał.

 

Miejscowi urzędnicy, którzy przejęli kontrolę nad Ar-Rakką po upadku kalifatu uważają, że zwłoki mogą być w dużej części trudne do identyfikacji, przez co cała procedura może trwać długo. Ludzie spoczywający w odkrytym grobowcu zginęli z rąk zwolenników ISIS najprawdopodobniej przed dwoma laty.

 

Jak potwierdził szef pracującego w tamtym miejscu zespołu- Jasir Chamis, wśród zamordowanych odkryto też ciała trzech zakładników w charakterystycznych pomarańczowych kostiumach. Ponieśli oni śmierć od strzału w głowę.

 

To jednak nie wszystko. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka przekazało informację, iż wśród ciał znalazły się również zabite przez islamistów z ISIS trzy kobiety. Zostały one najprawdopodobniej ukamienowane. Wskazują na to poważne obrażenia czaszek.

 

Ar-Rakka była rządzona przez tzw. Państwo Islamskie od 2014 roku. Jako stolica kalifatu dżihadystów upadła dopiero w październiku 2017 roku. Po tych wydarzeniach w rejonie miasta odkrywane są tego typu zbiorowe mogiły. Największą odnaleziono w lutym bieżącego roku. W grobowcu na przedmieściach Rakki spoczywało bowiem aż… trzy i pół tysiąca ludzi.

 

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: YouTube/Wall Street Journal