Niecodzienna sytuacja miała miejsce w łódzkim szpitalu imienia Rydygiera. To tam narodziły się bliźnięta: Joanna i Jason. Co ciekawe niemowlaki mają różne kolory skóry, Asia- białą, a Jason- czarną. Wbrew pozorom przyczyna takiej kolei rzeczy nie jest wyjątkowo trudna do wyjaśnienia i zdaniem ekspertów nie powinna ta sytuacja dziwić osoby znające się na medycynie.

 

Rodzice niemowlaków pochodzą z Kamerunu, są to Feumi Wanji Ornella Diana oraz Minkoumou Noumi Alex Franck. Para również jest czarnoskóra. Skąd więc jasny kolor skóry u ich córeczki?

 

Jak wyjaśnia „Dziennik Łódzki”, Joasia urodziła się albinoską. Dla bliskich dzieci nie jest to coś szczególnie zaskakującego, ponieważ wujek, a także dwaj bracia matki bliźniąt są albinosami. Również w przypadku dalszych krewnych ojca dwójki dzieci takie przypadki się zdarzały.

 

Chociaż bliźnięta o różnych kolorach skóry rodzą się rzadko, to jednak nie ma w tym nic niewytłumaczalnego czy nadzwyczajnego.

 

To może dziwić osoby nieznające się na medycynie, ale pod względem genetycznym jest to sytuacja po prostu możliwa – powiedział w rozmowie z „Dziennikiem Łódzkim” doktor Janusz Lasota, będący konsultantem oddziału położniczo-ginekologicznego w szpitalu im. Rydygiera w Łodzi.

 

Albinizm stanowi cechę recesywną, więc może wystąpić u niemowlaka, gdy gen odpowiedzialny za to występuje u obojga rodziców. Ta przekazywana genetycznie cecha przejawia się brakiem pigmentu w skórze.

 

 

 

Źródło: Dziennik Łódzki ; gazeta.pl

Fot.: peakpx.com

Przełomowe odkrycie w medycynie. Zastosowanie odpowiedniej mieszanki związków chemicznych powoduje najprawdopodobniej samodzielną regenerację szkliwa zębnego. Jeśli próby na żywych zębach potwierdzą wyniki badań, może to oznaczać koniec plomb i nierzadko bolesnych zabiegów.

 

Szkliwo to najtwardsza tkanka w ludzkim organizmie. Jest wytrzymała i skutecznie chroni zęby przed szkodliwymi substancjami dostarczanymi wraz z pokarmem i napojami, jednakże szkliwo samo w sobie nie ma zdolności regeneracji. W związku z tym niszczeje i należy je odpowiednio chronić, a w przypadku ubytków odtwarzać sztucznie w postaci popularnych plomb.

 

Odkrycie chińskich naukowców z Zhejiang University w Chinach może odmienić tę zależność. Ich badania wykazały, że zmieszanie jonów wapnia i fosforanu, czyli związków tworzących szkliwo z trimetylaminą w roztworze alkoholowym pobudza samodzielną regenerację szkliwa.

 

To może oznaczać koniec klasycznych plomb i ograniczyć bolesne dla wielu pacjentów zabiegi na zębach. Dr Zhaoming Liu, współautor badań jest optymistą. Jak twierdzi, w przeciągu roku, dwóch, rozpoczną się badania na żywych zębach w jamach ustnych pacjentów.

 

Jest zatem szansa, że w przeciągu paru lat dentyści będą inicjować samodzielne odrastanie szkliwa.

 

źródło: wgospodarce.pl

Gwoździe wbijane w jabłka to nowy trend popularyzujący się w internecie. Polega na spożyciu owocu, w który wcześniej wbite zostały gwoździe i wyjęte po 24 godzinach. Lekarze nie mają wątpliwości – to bardzo szkodliwy trend.

 

Lekarz Dawid Cimięga natknął się na wpis w internecie. Kobieta dopytywała w nim o szczegóły praktyki jedzenia jabłka z gwoździami. O co dokładnie w tym chodzi?

 

To nowy sposób kobiet w ciąży na uzupełnianie niedoboru żelaza w organizmie bez zażywania dodatkowych tabletek. W owoc należy wbić kilka gwoździ i odczekać dobę. Wtedy – według praktykujących zabieg- w jabłku ma pozostawać cenne dla organizmu żelazo. Po 24 godzinach spożywa się owoc, oczywiście po uprzednim wyjęciu żelaznych przedmiotów.

 

„… gwoździe wbite w jabłko na 24 godziny prowadzą do wytworzenia związków żelaza, które są przyswajalne dla szczura (badanie na szczurach)” – alarmuje lekarz który odkrył wpis zainteresowanych kobiet. Cytuje go portal Rzeczpospolita, który alarmuje przez niebezpiecznym trendem.

 

Jak dalej tłumaczy, w wyniku przebywania gwoździa w jabłku w owocu powstaje nic innego jak po prostu rdza. Rdza, którą ciężarne kobiety spożywają za poradą w internecie. To niebezpieczne dla organizmu i wcale nie zaspokaja zapotrzebowania na ten pierwiastek – alarmuje lekarz.

 

Warto zatem weryfikować internetowe trendy. Przez lekkomyślność innych osób można zaszkodzić sobie i dziecku.

 

źródło: Rzeczpospolita

Jakiś czas temu w popularnym paśmie śniadaniowym  „Pytanie na śniadanie” pojawiła się Anella – pierwsza polska „żywa Barbie”.  Podczas jego trwania wdała się w ostrą dyskusję z chirurgiem plastycznym, Joanną Kurmanow. Najwyraźniej argumenty osoby z wykształceniem medycznym nie trafiły do przekonanej o słuszności swoich racji celebrytki.

 

Pani wypowiadała się, że odesłała pani klientkę, która chciała implant o wielkości 600 ml, ponieważ uważała pani, że 300 jest wystarczające. Jeżeli nie ma przeciwwskazań zdrowotnych, by wykonać 600 ml, oczywiście nie za jednym razem, może pani zaproponować: dobrze zrobimy pani 300, następnym razem wykonamy 600. To dlaczego pani odsyła tę osobę?

– pytała Anella.

 

Stwierdziła również, że lekarka, która nie chce wykonać takiego zabiegu pozbawia siebie „pieniążków, które mogą trafić do polskiego budżetu”.

 

 

Mam cele, które chce osiągnąć. Chciałabym na pewno poprawić jeszcze piersi, pupę oraz nos, z którego nadal nie jestem zadowolona

– stwierdziła na początku programu.

 

 

/red./

Foto: zrzut z Youtube.com