Ta historia brzmi wyjątkowo wstrząsająco. Dramatyczna sytuacja rozegrała się na terenie Mielca. To tam funkcjonariusze policji znaleźli na terenie starówki półnagą kobietę, która wcześniej została pobita i podpalona.

 

Poszkodowana ma 35 lat. Policjanci odnaleźli ją na terenie mieleckiej starówki. Kobieta przeżyła, jednakże była zakrwawiona i półnaga, miała też poparzone nogi oraz obrażenia głowy. Taki widok był wyjątkowo niepokojący.

 

Jak się okazało, kobieta ucierpiała w jednym z miejsc, w których gromadzą się miejscowi bezdomni. Według jej relacji, została ona zaatakowana przez znajomego 29-latka. Mężczyzna miał podejść w tamto miejsce, gdy siedziała ona w towarzystwie innych osób bezdomnych, a następnie rzucić się na nią i brutalnie pobić. Później podejrzany miał zdaniem rannej 35-latki oblać ją łatwopalną substancją, a następnie podpalić.

 

U poszkodowanej lekarze stwierdzili oparzenia nóg 2. i 3. stopnia, a także obrażenia głowy. Jest ona hospitalizowana, a policjanci przeprowadzili działania mające na celu wyjaśnić okoliczności ataku na nią. Po przeprowadzeniu przesłuchań świadków oraz kilkugodzinnych poszukiwaniach, udało się zatrzymać 29-letniego napastnika.

 

Podczas przesłuchań ustalili, że dzień wcześniej kobieta spożywając alkohol z 29-latkiem, miała mu ukraść pieniądze – przekazała podkarpacka policja, wyjaśniając motywy, którymi skierował się sprawca.

 

Mężczyźnie grozi do trzech lat pozbawienia wolności, w związku z okrutnym samosądem jakiego dopuścił się na 35-latce, z którą dzień przed atakiem spożywał alkohol.

 

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: Pixabay

To się nazywa mieć mocne kości i jeszcze więcej szczęścia. Pewien mężczyzna podczas sobotniej imprezy w swoim domu postanowił wyjść na balkon, by się przewietrzyć. Wypity alkohol okazał się jednak dla niego zgubny, co zaowocowało wypadnięciem przez obręcz z czwartego piętra. Dla 38-latka nie był to duży kłopot, ponieważ chwilę później wrócił do biesiadujących…

 

Do całego zajścia doszło w Mielcu przy ulicy Kusocińskiego. Chwilowa nieobecność gospodarza była tak krótka, że goście nawet jej nie zauważali. Bardziej zaintrygował ich fakt, że mężczyzna wyszedł na balkon, a wrócił drzwiami wejściowymi.

 

Na szczęście o tej legendarnej sytuacji mogła opowiedzieć sąsiadka z bloku naprzeciwko. Kobieta zadzwoniła po odpowiednie służby, a z jej opisu wynika, że 38-latek spadł na trawnik z czwartego piętra, następnie wstał, otrzepał się i wrócił do swoich gości biesiadować dalej.

 

Mężczyzna po namowach zgodził się pojechać do szpitala. Tam okazało się, że… praktycznie nic mu nie jest. Potwierdzono tylko jego stan nietrzeźwości…

 

Źródło: Fakt24.pl

Foto: YouTube/zrzut ekranu