Lubelscy policjanci dokonali makabrycznego odkrycia. W busie zaparkowanym na Czechowie odnaleziono zakrwawione zwłoki kobiety. Sprawcą tego okrutnego czynu ma być 48-letni mężczyzna, którego kompletnie pijanego odnaleziono w przydrożnych zaroślach.

 

– Kobieta spożywała alkohol wspólnie ze znajomymi. Podczas libacji doszło do nieporozumienia i awantury, podczas której została dotkliwie pobita. Kobieta w wyniku odniesionych obrażeń zmarła – poinformował kom. Kamil Gołębiowski z lubelskiej policji.

 

Funkcjonariusze podejrzewają, że za śmierć kobiety odpowiada 48-letni mężczyzna., który został już zatrzymany. Podejrzany był już karany za podobne przestępstwa. W więzieniu spędził blisko 30 lat!

 

Źródło: se.pl

Foto: Zdjęcie poglądowe/YouTube.com

Dramatyczne sceny rozegrały się w miejscowości Zadowice w powiecie kaliskim. Doszło tam do morderstwa dokonanego z zimną krwią przy użyciu broni. W związku z zaistniałą sytuacją policjanci prowadzą czynności mające na celu zatrzymanie napastnika i proszą o pomoc osoby, które mogą posiadać jakiekolwiek informacje na temat miejsca jego przebywania.

 

Do tragicznej w skutkach awantury doszło przed południem na terenie fermy drobiu w Zadowicach. O sprawie poinformował portal rmf24.pl

 

Sprawca zabójstwa był pracownikiem sezonowym fermy, a jego ofiarą stał się jego przełożony. Podczas konfliktu jaki zaistniał pomiędzy mężczyznami, jeden z nich wyciągnął broń i postrzelił w głowę swojego szefa. Niestety 34-latek zginął, a jego zabójca porzucił broń i zdołał uciec z miejsca zbrodni. Najprawdopodobniej udał się w kierunku znajdującego się w tamtym regionie pola kukurydzy.

 

Na miejsce wraz z policją dotarły psy tropiące, a także skierowany w tamtą część Wielkopolski śmigłowiec z Wrocławia. Wszystko po to, aby sprawnie udało się zlokalizować i zatrzymać zabójcę właściciela fermy.

 

Na miejsce dotarł także prokurator z Ostrowa Wielkopolskiego. Prowadzone działania mają dać również odpowiedzi na pytania dotyczące dokładnych okoliczności tragicznej śmierci 34-latka.

 

Policja zdecydowała się opublikować poszukiwanego w związku z tą sprawą Krzysztofa Kaznowskiego. Ma on 53 lata.

 

Poszukiwany ma wytatuowany na lewym policzku napis o treści: „Kocham cię Beatko”. W trakcie tragicznego w skutkach zdarzenia, miał być ubrany w czerwone buty, a także niebieską koszulkę z krótkim rękawem oraz niebiesko-białe spodnie długością sięgające do kolan.

 

Osoby posiadające informacje na temat tego, gdzie znajdować może się 53-latek proszone są o kontakt z policją.

 

AKTUALIZACJA: Podejrzanego udało się zatrzymać wielkopolskim policjantom na jednej z ulic w Kaliszu. Do skutecznego schwytania mężczyzny dojść miało dzięki informacjom od mieszkańców tamtych okolic.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; kalisz.policja.gov.pl

Arabia Saudyjska. To tam, kilka miesięcy temu na oczach zrozpaczonej matki bestialsko zamordowano jej małego, 6-letniego synka. Najpierw zadano mu śmiertelny cios nożem w klatkę piersiową, a później obcięto mu głowę.

 

Zdarzenie miało miejsce w północno-zachodniej części kraju, w Medynie. Powodem zabójstwa 6-latka okazało się zwiedzanie wraz z matką świątyni proroka Mohameta.

 

Jak informuje portal mirror.co.uk, spytano matkę o bycie szyitką. Warto zaznaczyć, że większość mieszkańców Arabii Saudyjskie to sunnici. W kraju tym od wieków toczy się walka z między szyitami, którzy zamieszkuję głównie Iran i Irak.

 

– Matka miała potwierdzić, że jest szyitką. Wtedy zaczął się prawdziwy koszmar. Pod świątynię podjechało auto, z którego wysiadło kilku mężczyzn. Zabrali chłopca i odjechali kilkanaście metrów. Tam dokonali zbrodni na dziecku – podaje portal.

 

– Co więcej nikt z ludzi nawet nie zareagował, nikt się nie sprzeciwił. W sprawie nie ma nawet oficjalnego stanowiska władz – oświadczyła organizacja Shia Rights Watch, walcząca o prawa mniejszości szyickich.

 

Jak stwierdzili członkowie waszyngtońskiej organizacji, władze nie wykazali żadnego zainteresowania sprawą. Nie otrzymali od nich nawet żadnej odpowiedzi.

 

„Saudyjska społeczność szyicka zebrała się w żałobie i okazała solidarność z rodzicami. Społeczność doniosła również, że ten incydent jest wynikiem ciągłych naruszeń i braku ochrony ze strony saudyjskiego autorytetu wobec populacji szyickiej.”

 

EM

Źródło: nczas.com
Fot.: nczas.com; pixabay/ Twitter

Na Śląsku doszło do brutalnego morderstwa. Ofiarą w tym przypadku był mieszkaniec Chorzowa. W sprawę zamieszanych jest kilkoro osób. Policja przeprowadziła sprawne działania w celu ujęcia sprawców zabójstwa.

 

Mieszkający w Chorzowie mężczyzna zaginął na początku miesiąca i przez ten czas był poszukiwany na terenie województwa śląskiego. Dziś wiadomo, że niestety jego żywot zakończył się w tragiczny sposób, a przyczyniły się bezpośrednio do tego osoby trzecie.

 

Sprawcy zastrzelili poszukiwanego mężczyznę. Osoba lub osoby, które zadały mu śmiertelne rany, miały oddać strzały w głowę mężczyzny, co potwierdza brutalność zabójców. Na samym morderstwie jednak cała zbrodnia się nie skończyła. Ciało zastrzelonego mężczyzny spalono i porzucono w jednym z lasów na terenie Opolszczyzny w celu zatarcia śladów zabójstwa.

 

Dzięki działaniom przeprowadzonym przez policję, w które zaangażowano również antyterrorystów, podejrzani trafili do tymczasowego aresztu.

 

Dwóch mężczyzn usłyszało już w tej sprawie zarzut zabójstwa. Oprócz nich zatrzymana została również znajoma morderców, która miała pomagać m.in. przy zacieraniu śladów. Aresztowane tymczasowo zostały wszystkie trzy osoby.

 

Wiele wskazuje na to, że tłem całej zbrodni był konflikt finansowy. Bardzo możliwe, że jeden z zatrzymanych mężczyzn był dłużnikiem zabitego mieszkańca Chorzowa. Ofiara miała umówić się z podejrzanym w Świętochłowicach ws. sprzedaży samochodu. Do transakcji jednak nie doszła, a kontrahent stał się jednym z zabójców.

 

Niedoszły nabywca samochodu ofiary został zatrzymany na terenie Wrocławia. To w jego garażu odnaleziono też rewolwer, który prawdopodobnie był narzędziem zbrodni. Wraz z zatrzymanym tam mężczyzną przebywała również aresztowana kobieta. Trzeciego z podejrzanych schwytano w Katowicach.

 

Oprócz zarzutu dotyczącego morderstwa, zatrzymani usłyszeć mają również inne zarzuty, takie jak posiadanie narkotyków, broni palnej, a nawet materiałów wybuchowych.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Facebook/policjaat112

 

 

Przy okazji eksplozji, która miała miejsce na terenie kamienicy znajdującej się na poznańskim Dębcu, życie straciło pięć osób, a ponad 20 zostało rannych. Początkowo podejrzewano, że do zdarzenia doszło w wyniku wadliwego działania instalacji gazowej, jednak jak się później okazało, do wybuchu doszło w wyniku celowego działania. Teraz w tej sprawie pojawiają się nowe wstrząsające informacje.

 

Jeden z dziennikarzy „Gazety Wyborczej” ujawnił też makabryczne szczegóły dotyczące zbrodni jakiej dopuścił się prawie pół roku temu Tomasz J.

 

Uwaga! Opis dokonanej zbrodni jest makabryczny i nieodpowiedni dla ludzi poniżej 18. roku życia i osób wrażliwych.

 

Wybuch miał miejsce w godzinach porannych w niedzielę 4 marca. Tomasz J. miał najpierw zamordować swoją żonę Beatę J., a następnie doprowadzić do eksplozji w kamienicy. Jak przekazał portal epoznan.pl, odpowiadał będzie on za zabójstwo pięciu ludzi, a także usiłowanie zabójstwa 34 innych osób. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu we wtorek.

 

Sprawca, który po dokonaniu morderstwa doprowadził do wybuchu w budynku, aby zatrzeć ślady swojej zbrodni, motywowany był zazdrością o swoją małżonkę. Jak donoszą media, mężczyzna po odebraniu życia kobiecie, postanowił jeszcze okaleczyć jej ciało.

 

Tomasz J. oskalpował jej głowę, a na czole przy użyciu noża wyciął kształt liter Z, K i A. Bardzo możliwe, że w zamyśle, zabójca chciał utworzyć na ciele żony napis „ZA KARĘ”.

 

Na tym jednak się nie skończyło. Sprawca makabrycznej zbrodni wyciął też implanty piersi z ciała Beaty J., rozciął jej narządy rodne, a także dokonał dekapitacji. Znalezione później zwłoki bez głowy przyczyniły się do odkrycia prawdziwych przyczyn wybuchu, w wyniku którego życie straciło kilka osób.

 

Tomasz J. miał rok przed dokonaniem tego okrutnego czynu wyjechać do Anglii w celach zarobkowych. Wrócił później na niedługo przed Świętami Bożego Narodzenia, a w Nowy Rok miał doprowadzić do groźnego wypadku, w którym jego 12-letni syn otarł się o śmierć. Po tym zdarzeniu, żona kazała Tomaszowi J. wyprowadzić się, a następnie zmieniła zamki w drzwiach.

 

Beata J. zaczęła po tym wszystkim spotykać się z innym mężczyzna, do którego miała lecieć do Anglii. Wylot zaplanowany miała na dzień, kiedy doszło do makabrycznej zbrodni w Poznaniu. Tomasz J. przyjechał do kobiety dzień wcześniej i kolejny raz miała wywiązać się pomiędzy nimi kłótnia, która tym razem zakończyła się dramatem, którego tragiczne skutki dotknęły również innych mieszkańców kamienicy.

 

Do eksplozji doszło w momencie, gdy do mieszkania Beaty J. weszli jej znajomi w celu zaopiekowania się psami. Tamtym zdarzeniem i akcją ratowniczą żyła cała Polska, zanim jeszcze wyszło na jaw, że wina nie leży tu po stronie technicznej awarii, a zbrodni dopuścił się Tomasz J.

 

 

 

Źródło: „Gazeta Wyborcza” ; epoznan.pl ; o2.pl

Fot.: Twitter/@gl_wielkopolski ; needpix.com

Niestety po raz kolejny osoba pochodząca z Polski straciła życie w tragicznych okolicznościach poza granicami naszego kraju. Tym razem dramat rozegrał się w Berlinie- stolicy naszych zachodnich sąsiadów. O sprawie poinformował portal tvp.info.

 

Polka straciła życie w jednym z wieżowców przy ulicy Burgemeisterstrasse na terenie berlińskiej dzielnicy Tempelhof. Wiadomo, że 25-latka została zamordowana w jednym z mieszkań w godzinach nocnych. Pomóc w ustaleniu szczegóły dotyczących okoliczności zabójstwa oraz motywów jakimi kierował się w tym przypadku sprawca ma przeprowadzenie sekcji zwłok.

 

Policja otrzymała zgłoszenie od zaniepokojonego anonimowego świadka, który usłyszał dobiegające z jednego z mieszkań przeraźliwe krzyki. Kiedy na miejsce dotarli funkcjonariusze, we wskazanym lokalu znaleźli zakrwawione ciało młodej kobiety oraz mężczyznę- Bernarda S., który miał dopuścić się zabicia Polki.

 

Podejrzany został obezwładniony i zatrzymany przez policję. Niestety pomimo przeprowadzonej reanimacji, nie udało się uratować życia 25-latki.

 

Pojawiły się informacje, że ofiara próbowała przed śmiercią uciec napastnikowi. Ten miał jednak zaciągnąć ją z powrotem do mieszkania grożąc przy tym nożem. Nie jest natomiast oficjalnie potwierdzone co łączyło zamordowaną oraz jej oprawcę.

 

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: Wikimedia Commons

Do makabrycznego zdarzenia doszło dziś w miejscowości Florynka w województwie małopolskim. Mężczyzna zabił swoją matkę, po czym poważnie ranił sąsiadkę nożyczkami.

 

Do zdarzenia doszło dziś około godziny 16 w małopolskich Florynkach. 30 letni mężczyzna zaatakował swoją matkę. Jak informuje Gazeta Krakowska, prawdopodobnie ranił ją kilkukrotnie w brzuch. 63-letnia kobieta nie przeżyła.

 

Po zabiciu matki mężczyzna wybiegł nago z domu, a następnie pokierował się do domu sąsiadki. Tam zaatakował kobietę nożyczkami, a według nieoficjalnych informacji wbił jej narzędzie w oczy. W ciężkim stanie kobietę przetransportowano helikopterem do szpitala.

 

Jak czytamy na stronie RadioZet.pl mężczyznę zatrzymali sąsiedzi. Aktualnie 31-latek został zatrzymany i będzie przebywał pod obserwacją psychiatryczną. Wtedy będzie można stwierdzić, czy mężczyzna jest poczytalny czy nie oraz jaka kara czeka go za popełnione przestępstwo.

 

Źródło: RadioZet.pl
Foto: Zdjęcie poglądowe

Twórca giełdy kryptowalut BitMarket nie żyje. Tobiasz Niemiro został znaleziony z raną postrzałową głowy nad olsztyńskim jeziorem. Policja bada sprawę.

 

Do zdarzenia doszło w czwartek popołudniu. Nie wiadomo czy było to samobójstwo czy morderstwo. Policja bada sprawę i nie udziela wielu informacji.

 

Wiadomo, że Tomasz Niemiro stracił życie nad jednym z olsztyńskich jezior. Pewne jest jednak, że śmierć ma związek z upadkiem polskiej giełdy kryptowalut BitMartek.pl. W wyniku złego zarządzania aktywami klientów platforma upadła, w wyniku czego inwestorzy stracili blisko sto milionów złotych.

 

Tomasz Niemiro sam zgłosił się do prokuratury w związku z tą sprawą i zapewnił, że nie chce by ktokolwiek był stratny. Zapewniał przy tym jednak. że sam również jest ofiarą gdyż w związku z upadkiem giełdy stracił ogromne pieniądze.

 

Wspólnik Tobiasza Niemiro nie zabrał jeszcze głosu w sprawie. BitMarket internauci określili mianem „bitcoinowego Amber Gold”.

22 członków jednego z najbardziej niebezpiecznych gangów zostanie postawionych przed sądem. Prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie makabrycznych przestępstw.

 

16 lipca prokuratura Stanów Zjednoczonych wniosła akt oskarżenia przeciwko 22 osobom. Są to członkowie Mara Salvaruchta – jednego z najbardziej niebezpiecznych gangów ulicznych w kraju. Popełniane przez nich przestępstwa były wyjątkowo brutalne.

 

Do najczęściej używanych przez nich broni należały kije baseballowe, noże, a nawet maczety. Łącznie członkom gangu postawiono zarzuty za 7 popełnionych przez nich morderstw. 4 ciała znaleziono w lesie w Los Angeles, poza tym oskarżonym postawiono m. in. zarzuty zabicia bezdomnego, który przeszkadzał członkom gangu spaniem w parku.

 

Powody popełnianych przez nich przestępstw bywały banalne. Jak podaje prokuratura jedną z ofiar oprawcy rozczłonkowali i rozrzucili części ciała w różnych miejscach po tym, jak jeden z winnych wyciął ofiarze serce. Powodem zabicia było zamalowanie przez zamordowanego graffiti.

 

Jak dowiadujemy się z Fox News, 19 z nich było imigrantami i przebywało w kraju nielegalnie. Gang MS-13 to latynoski gang działający od lat 80, który liczy sobie kilkadziesiąt tysięcy członków i wciąż rekrutuje młodych ludzi. Władze spodziewają się, że brutalnych czynów może być w przyszłości znacznie więcej.

 

 

Źródło: Online-mafia.pl, Fox News