Na północy Polski, w mieście Rumia, doszło do szokującego i niezwykle brutalnego morderstwa. Można nazwać je nawet podwójnym, gdyż zabito kobietę znajdującą się w ciąży. 

 

 

Póki co nie podsiadamy wielu informacji na temat tego zdarzenia. Wiadome jest, że ofiara to 37 letnia ciężarna kobieta. Jej ciało zostało odnalezione w jej mieszkaniu w Rumi, przez członków rodziny, we wtorek 24 dnia marca.

 

 

Policja nie podaje zbyt wielu informacji. Wiemy jednak, że trwają już poszukiwania osoby odpowiedzialnej za to okrutne zabójstwo. Do sądu w Wejherowie skierowano już wniosek o tymczasowe aresztowanie, gdy będzie ona pozytywna to Prokuratura wyda list gończy oraz udostępni wizerunek podejrzanego, którym jest mężczyzna.

 

 

Nie podano do tej pory informacji w jaki sposób zamordowano kobietę. Prawdopodobnie będzie to wiadome dopiero po zakończeniu śledztwa. Za zabójstwo kobiety noszącej pod sercem dziecko grozi mężczyźnie dożywotnie pozbawienie wolności.

 

 

Ciężko wyobrazić sobie co w głowie ma osoba mordująca drugiego człowieka, a co dopiero kobietę, która miała dać komuś nowe życie. Mamy nadzieję, że zabójca zostanie szybko schwytany i spotka go najwyższy wymiar kary.

 

 

Co Wy uważacie na ten temat? Czy przesiedzenie za kratkami reszty swojego życia będzie odpowiednim zadośćuczynieniem? A być może uważacie, że byłaby to zbyt surowa kara. Dajcie znać w komentarzu.

 

 

Źródło:

https://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-zabojstwo-w-rumi-cialo-kobiety-w-ciazy-znaleziono-w-mieszkan,nId,4406347?fbclid=IwAR1Nyhuol9xslCg1k-QeFrkpwuP_rEve6wZuv4l-lUBM47vDX0uHOaNr7wc

To kolejna tragiczna śmierć dotykająca świat show biznesu. Młody, bo 20-letni raper został zamordowany, a okoliczności tej zbrodni rodzą wiele pytań i wątpliwości. Gwiazdę muzyki hip-hop żegnają fani, a także inni artyści, którzy w czasie swojej kariery mieli styczność z pozbawionym życia wykonawcą. O sprawie poinformował m.in. portal TMZ.

 

Żywot wokalisty i autora tekstów zakończył się w dramatycznych okolicznościach dzisiaj w godzinach porannych. Bashar Barakah Jackson znany w show biznesie jako „Pop Smoke” został zabity przez agresorów, którzy przedostali się do miejsca jego zamieszkania zlokalizowanego w Holywood i z zimną krwią doprowadzili do śmierci rapera.

 

 

Do domu artysty o poranku wtargnąć miało dwóch mężczyzn z założonymi kapturami na głowach. Napastnicy mieli oddać w kierunku rapera serię strzałów z broni, nie dając mu szans na ocalenie zdrowia i życia. Wokół tej sprawy i zabójstwa pojawia się wiele znaków zapytania, a motywy działania sprawców ataku pozostają na ten moment nieznane. Nie jest też oficjalnie wiadome, czy „Pop Smoke” znał wcześniej mężczyzn, którzy do niego strzelali.

 

Wiadomo natomiast, że raper zamieszkiwał posiadłość należącą do biznesmena Edwina Arroyave’a. Bardzo możliwe, że dom ten był wynajmowany przez artystę.

 

Gwiazdę hip-hopu żegnają znane osobistości ze świata show-biznesu. Na portalach społecznościowych pojawiły się sentymentalne i kondolencyjne wpisy autorstwa takich muzycznych postaci jak m.in. Nicki Minaj, raper 50 cent czy Kylie Jenner.

 

 

 

Nie jest to pierwsza tragiczna śmierć jaka dotyka gwiazdę rapu. Zastrzelony miał zostać też m.in. słynny już raper 2pac, uznawany nawet za „króla” tego gatunku muzycznego. Na temat tej sprawy jednak pojawiają się różne teorie spiskowe mówiący o tym, jakoby 2pac miał w rzeczywistości ukrywać się poza Stanami Zjednoczonymi.

 

 

Źródło: tvp.info ; TMZ ; Twitter

Fot.: Pxhere.com

Niestety to bardzo dramatyczna historia, w której życie straciła w nieludzkich okolicznościach 18-letnia dziewczyna. Drastyczne sceny rozegrały się w zamieszkiwanym przez nią lokalu. W internecie pojawiło się nagranie z kamery monitoringu, zamontowanej obok miejsca, w którym doszło do zbrodni.

 

Morderstwo miało miejsce w kwietniu zeszłego roku w Wielkiej Brytanii. Megan Newton spotkała w jednym z klubów kolegę, z którym znała się ze szkoły. Jak się okazało, ten młody mężczyzna dopuścił się na nastawionej do niego przyjaźnie dziewczynie okrutnych czynów.

 

19-letni Joseph Trevor został tamtego dnia zatrzymany najpierw przez funkcjonariuszy policji w związku z posiadaniem narkotyków. Policjanci skonfiskowali wówczas kokainę, którą miał przy sobie i puścili go wolno. Miał on w późniejszym terminie stawić się na przesłuchanie dotyczące tej sprawy.

 

Tamtego wieczoru Trevor udał się do wspomnianego lokalu w Stoke-on-Trent, gdzie napotkał 18-letnią Megan Newton, z którą znał się z miejsca, w którym obydwoje się edukowali. Miał on podczas imprezy uskarżać się, że jest zbyt pijany i naćpany, w związku z czym nie jest w stanie samodzielnie wrócić do domu. 18-latka zgodziła się, aby przyszedł on do niej.

 

To właśnie w miejscu zamieszkania dziewczyna została najpierw zgwałcona, a później brutalnie zamordowana przez swojego znajomego. 19-latek po dopuszczeniu się tak strasznych czynów miał spędzić w mieszkaniu swojej ofiary jeszcze około dwie godziny, a następnie opuścić miejsce zbrodni.

 

Nagie ciało młodej kobiety leżało ułożone na łóżku w miejscu tego dramatu. Sprawca został zatrzymany przez policję, gdy siedział na jednym z mostów. Przewieziono go do szpitala Harplands, a następnie zabrał go ojciec będący oficerem. Trevor przyznał się do zarzucanych mu czynów i usłyszał wyrok dożywocia za gwałt oraz morderstwo.

 

– Brutalny i zamierzony atak popełniony w najbardziej bezduszny sposób w domu. Megan Newton miała przed sobą całe życie. Miała wszystkie nadzieje i marzenia osiemnastolatki

– mówił na temat zabójstwa sędzia Michael Chambers, który podjął decyzję o tym, aby Trevor spędził resztę życia za kratkami.

 

Sprawca został dodatkowo umieszczony na czas nieokreślony w rejestrze przestępców seksualnych.

 

Na opublikowanym nagraniu widać, jak dziewczyna wpuszcza do swojego mieszkania swojego przyszłego oprawcę. Zarejestrowano też jak opuszcza on to lokum i oddala się z miejsca, w którym zgwałcił i pozbawił życia swoją koleżankę.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; YouTube/News Today

Na łamach naszego portalu stosunkowo często pisaliśmy o powiązaniach środowiska pseudokibiców ze zorganizowaną przestępczością w naszym kraju. Jedna z takich spraw, która poruszyła wielu czytelników to historia zabójstwa młodego mieszkańca Krakowa Miłosza B., do którego doszło na początku 2018 roku, na terenie krakowskiego osiedla Prokocim. Proces w tej sprawie wciąż toczy się przed sądem, a podejrzani usłyszeli dodatkowo też inne zarzuty związane z narkotykami oraz udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej jaką stać miała się bojówka „Wisła Sharks” sympatyzująca z „Białą Gwiazdą”.

 

Miłosz B. miał sam być zaangażowaną w środowisko pseudokibiców osobą. Kibicował on Cracovii i w styczniu 2018 roku został napadnięty w rejonie ul. Teligi przez uzbrojonych w niebezpieczne narzędzia fanów Wisły Kraków. Mężczyzna trafił do szpitala i stracił sporą ilość krwi. Niestety, finalnie jego życia nie udało się uratować lekarzom.

 

Pięciu oskarżonych w sprawie tamtego krwawego ataku mężczyzn nie przyznaje się do popełnienia morderstwa. Wśród nich znalazł się m.in. 21-letni Maciej K., który z zarzutów jakie mu przedstawiono, przyznał się jedynie do posiadania narkotyków w postaci 242 gram marihuany. Jak tłumaczył jednak, kupił je po okazyjnej cenie i na własny użytek, w związku z dolegliwością jaką ma być ból kręgosłupa. Podczas jednej z rozpraw przesłuchana została również jego matka Agnieszka M.

 

Również kobieta przekonywała, że jej syn nie zabił Miłosza B. i tłumaczyła, że tamtego styczniowego wieczoru, Maciej K. był na siłowni i wrócił do miejsca zamieszkania około godz. 23. Matka oskarżonego zrelacjonowała przed sądem również moment, kiedy przyszli po niego funkcjonariusze policji.

 

Kiedy o poranku w celu zatrzymania Macieja K. przybyli do zamieszkiwanego przez niego bloku policjanci, matka kazała mu, jak sama opowiada, ukryć się w mieszkaniu sąsiadki. Miał być on wtedy wystraszony zaistniałą sytuacją. Ona zaś planowała sama dowiedzieć się od stróżów prawa o jaką sprawę chodzi.

 

Zobacz też:

Bezwzględne ataki i „fruwające mięso”, czyli krwawe zeznania kibola

 

Funkcjonariuszy mieli wówczas nie powiedzieć o szczegółach swojej wizyty, jednak za zgodą Agnieszki M. przeszukali pokój jej syna. Znaleźli tam wtedy właśnie woreczki zawierające łącznie 242 gram marihuany. Torebki te ukryte były w jednej z poduszek.

 

Kobieta twierdzi, że ona sama była zdziwiona tym odkryciem w mieszkaniu. Wiązała wówczas strach syna z faktem posiadania narkotyków. On jednak już nie wrócił z mieszkania sąsiadki, a przez kolejne tygodnie ukrywał się przed organami ścigania. Miał jednak dwa dni po tej wizycie policji spotkać się z matką. Ona nie chciała jednak zdradzić sądowi gdzie do tego doszło, powołując się na przepis zgodnie, z którym nie musi ona odpowiadać jeżeli może narazić to ją lub osobę jej najbliższą na odpowiedzialność karną.

 

W podobny sposób, powołując się na ten sam zapis prawny, kobieta zareagowała, kiedy sąd pytał ją o to w jaki sposób przekazała później Maciejowi K. swój list, w treści którego jak przyznała, zapisała nazwisko ustanowionego adwokata oraz opisała jakie prawa jej przysługują.

 

Kobieta płakała na sali rozpraw, skarżąc się na to iż od dwóch lat nie ma kontaktu z synem. W okresie tym bowiem najpierw ukrywał się, a później, po zatrzymaniu, nie otrzymała ona zgody na widzenia.

 

Partner kobiety- Bogdan W. stwierdził natomiast, że Maciej K. był osobą aktywną fizycznie i dbającą o zdrowie. Świadczyć o tym ma fakt, że chodził na siłownię, a wcześniej grał też w klubie Płaszowianka.

 

Przesłuchiwany mężczyzna bagatelizował też fakt odnalezienia w mieszkaniu oprócz marihuany, także kominiarki, pojemnika z gazem, wagi elektronicznej oraz sporej ilości akcesoriów kibicowskich. Jak podaje „Gazeta Krakowska”, Bogdan W. zeznał, że mowa jest tu o pamiątkach Macieja K. z dawnych lat.

 

Świadek nieco inaczej niż w śledztwie miał zeznać też, że w dniu zabójstwa Miłosza B., oskarżony był wieczorem w mieszkaniu.

 

 

Poszukiwany swego czasu listem gończym Maciej K. został zatrzymany ostatecznie na terenie województwa śląskiego. Członkowie bojówki „Pscyho Fans” utożsamiający się z Ruchem Chorzów, mieli mu pomagać ukrywać się w tamtym czasie.

 

 

 

 

Źródło: gazetakrakowska.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; Facebook

Po raz kolejny, do Polski docierają dramatyczne informacje dotyczące tego iż osoba pochodząca z naszego kraju padła ofiarą brutalnego przestępstwa za granicą. Tym razem zamordowany został 38-letni Mariusz. Zwłoki Polaka były w naprawdę drastycznym stanie. Opis tej sytuacji może być nieodpowiedni dla osób poniżej 18. roku życia, a także szczególnie wrażliwych czytelników.

 

Polak był uznany w ostatnim czasie za zaginionego. W dniu 4 lutego miał on bowiem opuścić zamieszkiwane przez siebie miejsce w Meksyku i nie wrócić. Nasz rodak miał wtedy udać się do pracy.

 

 

Bliscy zdecydowali się wówczas zaalarmować służby o zaginięciu. Niestety finał działań funkcjonariuszy okazał się być tragiczny i wstrząsający zarazem. Przełom nastąpił w niedzielę i wtedy stało się jasne, że 38-latek został zabity przez wyjątkowo bezwzględnych ludzi, jak wskazują na to okoliczności makabrycznego odkrycia zwłok Polaka.

 

Ciało mieszkającego w Meksyku Mariusza zostało odnalezione na terenie miejscowości Zapopan. Jak poinformował portal polsatnews.pl, obok zwłok odnalezionych przez funkcjonariuszy w niedzielnych poranek znalazła się kartka, na której zapisane zostały groźby.

 

Dramaturgii i makabryczności całej sprawie dodaje fakt, że ciało Polaka miało… odciętą głowę. Zdaniem meksykańskiego portalu Guardia Nocturna, sprawcami tej zbrodni byli członkowie działającej w tamtym regionie grupy przestępczej.

 

Jesteśmy wstrząśnięci śmiercią Mariusza. Był uwielbiany przez wszystkich w firmie. Dla każdego był bardzo dobry. Uważny i odpowiedzialny…Miły i odpowiedzialny kolega, za którym będziemy tęsknić

– napisano w komunikacie opublikowanym na Facebooku przez sklep, w którym pracował 38-latek.

 

Meksykańska policja prowadzi dalsze działania w tej sprawie, jednak śledztwo może być bardzo trudne. W Meksyku grupy przestępcze często pozostają przez długie lata nie rozpracowane, a przy tym całą w bezwzględny sposób.

 

 

 

Źródło: „Guardia Nocturna” ; polsatnews.pl ; realnefakty.pl ; Twitter/@GNocturnaMX ; Facebook/@elalmacendenoe

 

W Polsce trwa dwudniowa wizyta prezydenta Francji Emanuela Macrona. Dziś spotkał się on z polskim prezydentem Andrzejem Dudą oraz premierem Mateuszem Morawieckim. Przyjazd francuskiej głowy państwa wywołuje sporo emocji, m.in. w związku z negatywnymi wypowiedziami Emanuela Macrona na temat naszego państwa, w okresie kiedy Francja zmaga się z protestami na ulicach, połączonymi z zamieszkami i starciami z policją. Nie są to jednak jedyne problemy Francji, a kolejne niepokojące doniesienia stamtąd dają do myślenia nad bezpieczeństwem i stabilnością tego kraju w dłuższej perspektywie. Obawy mogą zostać wzmocnione dodatkowo przez takie sytuacje jak ta, w której zabity został czeczeński działacz opozycyjny. Sprawę opisał portal rmf24.pl.

 

Informacje na temat morderstwa przekazała AFP powołując się na źródła będące blisko prowadzonego śledztwa, zwłoki mężczyzny miały zostać odnalezione na terenie hotelu w mieście Lille, zlokalizowanym w północnej części Francji.

 

Denat to pochodzący z Czeczenii Imran Alijew, znany ze swojej opozycyjnej działalności w Federacji Rosyjskiej. Prowadził on internetowego bloga, na którym zamieszczał wpisy o treści krytycznej wobec w jego opinii pro-rosyjskich czeczeńskich władz. Mężczyzna posługiwał się też pseudonimem „Mansur Staryj”.

 

Przed przybyciem do Francji przebywać miał on w Belgii. W środę miał zameldować się w hotelu na terenie Lille wraz z innym mężczyzną. Kiedy minęła noc, w hotelu tym znaleziono już nieżyjącego Alijewa.

 

Jak poinformowała AFP, prokuratura nie podjęła szybkich decyzji dotyczących aresztowań w tej sprawie. Możliwe, że nie są nadal planowane „żadne zatrzymania”, jednak na razie nie jest wiadomo zbyt wiele o szczegółach prowadzonych działań.

 

Jak podało AFP, według rozmawiającego z nim człowieka będącego blisko działań śledczych, chociaż okoliczności zabójstwa wskazują na to iż doszło do zbrodni na tle politycznym, to jednak należy zachowywać ostrożność w kwestii ustalania motywów jakimi kierował się sprawca lub sprawcy.

 

 

Źródło: AFP ; rmf24.pl

Fot.: Pixabay

Niestety na terenie naszego kraju po raz kolejny doszło do tragicznego zdarzenia. W tym przypadku, wstrząsające sceny rozegrały się w południowej części Polski, a dokładniej na terenie małopolskiej miejscowości Karwodrza w gminie Tuchów. O sprawie poinformowała m.in. telewizyjna stacja Polsat News. Niestety nie było do tej nocy jedyna sytuacja, w której odnaleziono zwłoki.

 

Makabrycznego odkrycia, dokonano na jednej z tamtejszych posesji w niedzielny wieczór, po godzinie 22. W budynku mieszkalnym, znaleziono zakrwawione ciało kobiety, na którym zidentyfikowano również okaleczenia, co wskazywać może na fakt, że została ona brutalnie zamordowana. Jak się jednak okazało, nie były to jedyne ludzkie zwłoki znajdujące się na tym terenie.

 

Ze studni znajdującej się obok domu, wyciągnięte zostało ciało mężczyzny ubranego w momencie śmierci w majtki oraz t-shirt. Człowiek ten to 63-letni mąż odnalezionej wcześniej wewnątrz budynku martwej kobiety.

 

W tej sprawie funkcjonariusze policji prowadzą śledztwo pod nadzorem prokuratury, które ma dać odpowiedzi na pojawiające się pytania dotyczące okoliczności tragedii jaka rozegrała się w Karwodrzy. Według informacji przekazanych przez Polsat News, mogło dojść w przypadku tego małżeństwa do tzw. „poszerzonego samobójstwa”.

 

63-latek mógł dopuścić się najpierw morderstwa dokonanego na własnej małżonce, a później samemu odebrać sobie życie skacząc do studni.

 

Warto zwrócić uwagę na fakt, że tej samej nocy, wydobyto również ciało denata ze studni w miejscowości Mały Płock (województwo podlaskie). W tym przypadku był to 33-letni mężczyzna, którego zwłoki wydobyto po wypompowaniu wody przez straż pożarną. Mężczyzna miał wcześniej zaginąć, w związku z czym trwały poszukiwania jego osoby. Najprawdopodobniej wpadł on do studni przypadkowo. Mówi się, że miał problemy ze wzrokiem, poza tym nie jest wykluczone, iż był on pod wpływem alkoholu.

 

Czytaj też:

Krwawy atak w Warszawie! Wśród ofiar jest dziecko

Makabra w Krakowie! Podpalono człowieka

 

 

Źródło: Polsat News ; RadioZET.pl ; wp.pl

Fot.: Pixabay

 

Ta historia jest wyjątkowo makabryczna, a jej opis może być nieodpowiedni dla osób wrażliwych i tych poniżej 18. roku życia. Sprawa dotyczy tragicznej śmierci 17- letniego Keanea Mulready-Woods. Został on brutalnie zamordowany, a jego ciało rozczłonkowano. Najprawdopodobniej przed śmiercią, znęcano się nad chłopakiem w okrutny sposób. Wszystko to miało być zapewne zemstą dokonaną przez członków jednej z grup przestępczych.

 

Te dramatyczne wydarzenia rozegrały się w Irlandii.17-latek prawdopodobnie wmieszał się w wojnę lokalnych gangów, a przy okazji upokorzył jednego z bandytów. Na fakt, iż w tle sprawy tkwią takowe porachunki, wskazuje też to gdzie doszło do morderstwa, a było to w rejonie Droghedy, miejscowości leżącej niedaleko Dublina. Okolica ta jest w ostatnim czasie świadkiem ostrej rywalizacji grup przestępczych zajmujących się handlem narkotykami.

 

W sprawie zabójstwa prowadzone jest śledztwo. Według wstępnych ustaleń przytaczanych przez media, przed śmiercią Keane był torturowany w brutalny sposób.Pojawiają się informacje, że mógł mieć ucinane palce, kiedy jeszcze żył. Poćwiartowane zwłoki chłopaka zapakowane wraz ze sportowymi klapkami znaleziono w torbie leżącej w rejonie jednej z dublińskich ulic. W innej części miasta dokonano kolejnego makabrycznego odkrycia. W bagażniku płonącego samochodu znajdowała się bowiem… głowa zamordowanego.

 

Torba ze szczątkami Keanea miała zostać podrzucona niedaleko miejsca zamieszkania szefa jednego z gangów. Mogło być to swoiste ostrzeżenie ze strony konkurencyjnej grupy. Pojawiła się teoria, że okrutna śmierć nastolatka była zemstą za listopadowe zastrzelenie Richiego Carberry’ego- przestępcy uwikłanego w handel narkotykami oraz bronią. Wiele mówi się jednak również o tym, że 17-latek upokorzył jednego z gangsterów, kradnąc pod siłownią jego torbę z klapkami. Według „Irish Independent”, chłopak miał opublikować później zdjęcie w tym właśnie obuwiu, co zdaniem śledczych wprowadziło napiętą atmosferę w lokalnych konfliktach.

 

 

 

Źródło: The Independent ; radiozet.pl ; online-mafia.pl

Fot.: Facebook ; Pixabay

 

Ten rok w niektórych częściach globu zaczął się bardzo niespokojnie. Pomijając całe geopolityczne zawirowania i napięcia międzynarodowe, którymi w ostatnich tygodniach żył niemal cały świat, warto też spojrzeć na miejsca, gdzie lokalnie ludzie masowo wyrażają swój sprzeciw wobec panującej atmosfery i wydarzeń rodzących obawy o bezpieczeństwo. Tak też jest w regionie Apulia na terenie południowo-wschodniej części Włoch. W związku ze zdarzeniami, do których doszło tam na początku 2020 roku, tysiące osób wyszło na ulice, aby wspólnie zamanifestować swoje zdanie.

 

Już 2 stycznia, na terenie włoskiej Foggi doszło do brutalnego zabójstwa. Sprawca odebrał życie na jednej z alei dilerowi samochodowemu. Zdaniem dziennika „La Repubblica” była to pierwsza mafijna egzekucja w nowym roku. Nie była to jednak jedyna sytuacja, która wzbudziła strach wśród mieszkańców tej części Włoch.

 

Już w czasie nocy sylwestrowej doszło na terenie Apulii do eksplozji ładunków wybuchowych. Jeden z tych ataków został przeprowadzony obok pewnego baru w popularnej gminie San Giovanni Rotondo znajdującej się w prowincji Foggia. Wysadzono wtedy też bankomat w miejscowości Cerignola. Wydarzenia z Sylwestra nie okazały się być jednak końcem zaplanowanych detonacji.

 

Zaledwie dwa dni później miała miejsce eksplozja w samej Foggi, przy okazji której o dużym szczęściu może mówić pewna rodzina. Ojciec zrezygnował wówczas bowiem z wyjścia na zewnątrz ze swoją 7-miesięczną córką, gdy ta nagle zachorowała. Jak opowiedział lokalnym mediom, jeśli opuścili by wtedy miejsce zamieszkania, mogliby zginąć przy okazji wybuchu.

 

Bomba została wówczas podłożona pod stojącym obok jednego z cmentarzy samochodu Discovery Range Rover. Eksplozja spowodowała takie szkody jak m.in. roztrzaskanie szyb w okolicznych sklepach i mieszkaniach, uszkodzenia zaparkowanych obok aut czy wyrwanie żelaznej kraty w stojącym niedaleko budynku.

 

Po zabójstwie dilera i innych niepokojących zdarzeniach, ulicami Foggi przeszła manifestacja, w ramach której tysiące ludzi postanowiło wyrazić swój sprzeciw wobec działań mafii. W przemarszu udział wzięli przedstawiciele około trzystu stowarzyszeń oraz związków zawodowych, samorządowcy z różnych części Apulii, jak również krewni ofiar, którzy stracili życie przy okazji przestępstw.

 

A Foggia alla manifestazione organizzata lungo le strade della città per dire 'No' alla criminalità dopo l'escalation…

Gepostet von Teresa Bellanova am Freitag, 10. Januar 2020

 

Start całego wydarzenia rozpoczął się w miejscu, gdzie 2 stycznia zastrzelono dilera samochodowego. To z tamtej alei tysiące ludzi wyruszyły we wspólnym marszu. Za organizację tego przedsięwzięcia odpowiada stowarzyszenie „Libera”, co znaczy „Wolna”. Jej przewodniczącym jest znany ksiądz Luigi Ciotti.

 

– Jesteśmy tutaj, aby odłączyć zapalnik strachu i rezygnacji, nie możemy zostawić odpowiedzialności jedynie na barkach magistratury i policji

– wyjaśniał duchowny w rozmowie z dziennikarzami.

 

Wydarzenie odbiło się dużym echem we włoskich, a także zagranicznych mediach. List w tej sprawie skierował do ludzi poprzez gazetę „Corriere del Mezzogiorno” Giuseppe Conte, urzędujący premier Włoch. Wyraził on w nim solidarność z uczestnikami manifestacji, gdyż jak stwierdził: „Żeby pokonać mafie, wyraźna i jasna odpowiedź musi pochodzić również ze strony mieszkańców, którzy muszą tworzyć wspólnotę, ponieważ tylko razem można pokonać nieuczciwość„.

 

Premier Conte napisał też, że rząd poświęca sporo miejsca kwestii walki z przestępczością zorganizowaną i planują powziąć kolejne działania w ramach przeciwstawienia się działalności mafii.

 

– Do punktów programowych rządu włączyliśmy wzmocnienie walki przeciwko organizacjom mafijnym i każdego dnia pracujemy, aby skonkretyzować ten cel

– zapewnił w swym liście Giuseppe Conte.

 

Polityk pisał też o trosce w temacie ludzi młodych, którzy nie chcą opuszczać terenu południa Włoch.

 

– Musimy użyźnić teren dla marzeń i ambicji młodych, którzy chcą pozostać na Południu i we Włoszech

– stwierdził urzędujący od czerwca 2018 roku premier.

 

 

 

 

Źródło: tvp.info ; La Repubblica ; Corriere del Mezzogiorno ; Facebook/@teresabellanovaufficiale ; YouTube/Local Team

Fot.: Pxhere.com