W ostatnich dniach pojawiły się gdzieniegdzie w Polsce pierwsze opady śniegu. Klimatyczna „biała pierzynka” zaczyna się nawet w niektórych rejonach utrzymywać na gruncie. Wiąże się to również z koniecznością ostrzegania przed tym jakie warunki panują na polskich drogach oraz przypominania o potrzebie zachowania uwagi i ostrożności kiedy uczestniczymy w ruchu drogowym. Nie na całym kontynencie jednak sytuacja pogodowa wygląda tak samo, a przekonać się o tym można przeglądając portale społecznościowe.

 

Na facebookowej stronie Palermo360 pojawiło się nagranie zarejestrowane na terenie Isola delle Femine. Jest to miejscowość leżąca na terenie Sycylii, a dokładniej w rejonie Palermo.

 

Nawet spora część obywateli Włoch nie kryje zdziwienia względem tego jaką pogodę można obserwować i jaką temperaturę odczuwać na Sycylii. W ostatnich dniach bowiem, przekraczała ona tam nawet 20 stopni ciepła. Dowodem na to jest m.in. to właśnie nagranie z Isola della Femine, które zostało opublikowane na fan page’u Palermo 360 w dniu wczorajszym, a zostało udostępnione już ponad 500 razy.

 

Ciekawe jednak, jak wielu mieszkańców Polski chciałoby zamienić spędzanie Świąt w zimowym nastroju na tak ciepłą aurę panującą pod koniec roku.

 

Noi ridiamo e scherziamo ma…. 🌞😎2 dic 2019 – 22°C – Isola delle Femmine (PA)- #video by (mauriziomessina.com)

Gepostet von Palermo 360 am Montag, 2. Dezember 2019

 

 

 

Źródło: Facebook/@Palermo360gradi

Fot.: Wikimedia Commons

Ta historia mrozi krew w żyłach. Wydarzyła się niemal 2 lata temu. Wtedy to  nieopodal wybrzeży Libii  służby morskie odnalazły wrak, a w nim szczątki kilkudziesięciu imigrantów. Zostali oni najprawdopodobniej  rozszarpani przez rekiny. Liczba  odnalezionych ciał to  30 osób.  Około 40 dalszych zostało uznanych za zaginione.

 

Migranci próbowali dostać się do Włoch. Przemyt ludzi z Libii do Włoch w ostatnim czasie zmalał za sprawą porozumienia między krajami o zacieśnieniu współpracy w zakresie zwalczania tego zjawiska, ale nie odstrasza to śmiałków, którzy za pomocą łodzi i pontonów próbują dostać się do Europy.

 

Na jednej z takich przepraw doszło do tragedii. Szczegółów wypadku nie poznamy już zapewne nigdy. Służby uratowały do tej pory 44 osoby, 40 uznano za zaginione a 30 zginęło. Wśród tych ostatnich było troje dzieci i 18 kobiet.

 

PJ

Za:RMF24
Ggia/Wikimedia Commons/CC BY-SA 4.0
Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu/zdjęcie poglądowe

Ten plażowicz wyjątkowo źle znosi towarzystwo innych osób! Na plażę w Ustroniu Morskim (woj. zachodniopomorskie) mężczyzna przybył już o 6 rano. Rozstawił długi parawan, a pozostałą wolną przestrzeń… zakrył konarami drzew. Obok takiego widoku nie mogła przejść obojętnie policja.

 

 

Całą konstrukcję przystrajała tablica z napisem „Reservation For Family”, czyli „rezerwat dla rodziny”. „Hardkorowemu parawaniarzowi” – bo tak nazwali go plażowicze – wizytę złożyli policjanci, którzy pouczyli mężczyznę, iż niszczenie roślinności jest surowo zabronione.

 

Aktualnie funkcjonariusze poszukują osób, którzy mogli być świadkami łamania przez plażowicza drzew.

 

Źródło: Facebook – Gmina Ustronie Morskie
Fot.: pexels.com
EM

W jednej z plaż na Costa Blanca w Hiszpanii doszło do ataku niezidentyfikowanego stworzenia na dwójkę bawiących się w wodzie dzieci. Obrażenia były na tyle silne, że ofiary przewieziono do szpitala, a władze do momentu wyjaśnienia sprawy zamknęły 3 plaże w tym regionie.

 

Pierwszą ofiarą zwierzęcia była 7-latka, na której odnaleziono ślady po 3 ugryzieniach. Pół godziny później ranne zostało 10-letnie dziecko. Oboje zostali pogryzieni na plaży El Pinet w mieście Elche.

 

Jak informuje express.co.uk, narodowość pokrzywdzonych została zatajona, dlatego nie wiadomo, czy ranne dzieci były turystami, czy mieszkają tu na stałe. Służba policji wraz z ratownikami zdecydowali się na zamknięcie plaż w słynnym regionie Costa Blanca. Oprócz plaży w El Pinet, turyści nie mogą na razie korzystać z plaży w La Marinie i El Rebollo. Do wyjaśnienia sprawy, plaże nie zostaną dopuszczone do użytku.

 

Podobne wydarzenie, również w regionie Costa Blanca miało miejsce w czerwcu, kiedy to 7 osób zostało pogryzionych przez Żeglarza portugalskiego z rodziny parzydełkowców. Ofiary porównywały ukąszenie zwierzęcia do oblania się żrącym kwasem.

 

Źródło: o2.pl
Fot.: pixabay.com
EM

To dramatycznych wydarzeń doszło w Gdańsku. Niestety pomimo działań służb i ratowników medycznych, cała sytuacja zakończyła się tragicznie dla dwóch nastolatków. W akcji brał udział WOPR, Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa, jednostka Straży Granicznej, a także śmigłowiec z Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej.

 

Wszystko rozegrało się w okolicy molo w Gdańsku-Brzeźnie. Najprawdopodobniej zaczęło się od wejścia do morza na niestrzeżonej plaży trójki nastolatków pochodzących z Gdańska oraz Sopotu. Z wody wrócił na brzeg tylko jeden z chłopaków, który zaalarmował służby, że stracił kontakt wzrokowy ze swoimi kolegami.

 

Przez kilka godzin służby poszukiwali 16-letniego i 17-letniego chłopaka. Jednego z nich zauważono w wodzie dzięki zaangażowaniu wojskowego śmigłowca. Kiedy ratownicy z sobockiego WOPR-u wyciągnęli nastolatka na brzeg, wówczas konieczna była już reanimacja. Został on przetransportowany karetką do szpitala, gdzie niestety po godz. 16 zmarł.

 

Drugiego z chłopców niestety nie udało się już odnaleźć, ani zauważyć wśród morskich fal. Został on oficjalnie uznany za zaginionego.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; tvp.info