Cały świat zmaga się obecnie z pandemią koronawirusa, a rządy poszczególnych państw różnymi sposobami starają się ograniczyć przyrost zachorowań, a także niwelować skutki gospodarcze obecnego stanu rzeczy. Wielu martwi się bowiem tym jak wyglądał będzie świat oraz sposób funkcjonowania w nim społeczeństw, gdy po czasie pandemii nadejdzie kryzys ekonomiczny. Choć dziś takie niepokoje pojawiają się na wszystkich kontynentach, to jednak wszystko zaczęło się w Chinach, a dokładniej w Wuhan, gdzie pierwsze sygnały o epidemii pojawiały się już pod koniec zeszłego roku. Niedawno upamiętniono tam ofiary rozprzestrzeniającego się wirusa.

 

Ostatnia sobota była dniem żałoby w Chinach. W ramach oddania hołdu tysiącom osób, które zmarły w czasie epidemii, flagi obniżono do połowy masztu, a przy wstrzymanym ruchu ulicznym na około trzy minuty rozbrzmiało wycie syren, a ludzie zatrzymali się w ciszy. Wiele osób ocenia tę chwilę jako wyjątkowo przejmujący widok po czasie wielu ludzkich dramatów, jakie miały miejsce w Chinach, a szczególnie w miejscowości Wuhan.

 

W sieci pojawiły się nagrania ukazujące to jak wyglądał ten wyjątkowy moment. Dwa z nich znajdują się w końcowej części artykułu.

 

W lutym pisaliśmy na łamach naszego portalu o tym, jak tragiczne sceny dzieją się na ulicach w tamtej części Chin. Ludzie odbierali sobie życie, niejednokrotnie podejmując się tak desperackich kroków w miejscach publicznych, dochodziło też do agresywnych, a nawet krwawych starć między ludźmi w sklepach.

 

O tym poczytają Państwo w poniższym artykule:

Wstrząsające nagrania z Chin. Ludzie odbierają sobie życie, atakują i podpalają… [WIDEO +18]

 

 

 

 

Źródło: tvp.info ; YouTube/Ruptly ; YouTube/AFP News Agency

Znany zespół postanowił zachęcić swoich fanów, aby zostali w domu do czasu zakończenia epidemii koronawirusa. Mowa o grupie Blue Cafe, która postanowiła podzielić się z odbiorcami nowym nagraniem swojego utworu. Artyści w domu wykonali znany piosenkę „Reflection”. Efekty pracy  można zobaczyć na Instagramie.

 

Blue Cafe dołączyło do ważnego wydarzenia #zostańwdomu!  Mimo niekorzystnych warunków grupa nie zapomniała o odbiorcach. Muzycy postanowili wesprzeć fanów w trudnym czasie, gdy własne mieszkanie może kojarzyć się z więzieniem.

 

We wczorajszej rozmowie z Darkiem Mciborkiem Dominika Gawęda odpowiedziała na  pytanie, co można w obecnej sytuacji robić w domu, a następnie opublikowano niesamowite, kameralne nagranie utworu „Reflection”, które postało w domu.

 

Cała rozmowę można zobaczyć tutaj

 

W czasie  nagrania można dowiedzieć się, że Dominika Gawęda wykorzystuję konieczność pozostania w domu, aby robić rzeczy, na które zazwyczaj nie ma czasu. Gwiazda wyznała, że w tym okresie piecze ciasta i torty, a także tworzy utwory na nową płytę.

 

 

Postanowiliśmy dodać wam otuchy muzycznie! Jesteśmy z wami sercem i wierzymy, że wszystko będzie dobrze. Tylko zostańcie w domu i pilnujcie się. Dbajcie o siebie – powiedziała Dominika Gawęda

 

Koniecznie zobaczcie nagranie

 

Źródło: rmf.fm.pl, You Tube/BlueCafeMusicVEVO, You Tube/RADIO RM, Instagram/radio_rmffm

Źródło fot.:  Wikipedia Cammons

Kolejne osoby zostają zarażone koronawirusem, który nie słabnie, lecz nadal się rozprzestrzenia.  39-letnia kobieta, która przebywa w szpitalu na oddziale intensywnej terapii, zaapelowała  do odbiorców. Przemyślenia zarażonej kobiety wzbudzają do refleksji wiele osób. Ten czas to prawdziwy test dla ludzkiego rozsądku.

 

Tara Jane Langston z Londynu około 9 marca źle się poczuła, po powrocie z wizyty w Krakowie. Później jej stan się jeszcze bardziej pogorszył więc kobieta udała się do szpitala, gdzie test na obecność wirusa w organiźmie był pozytywny. Przed chorobą kobieta była aktywna fizycznie i nie spodziewała się, że tak źle będzie znosić chorobę spowodowaną koronawirusem. obecnie pacjentka oddycha przy pomocy maszyn.

 

Tara postanowiła opowiedzieć w nagraniu o tym jak się czuję, aby nakłonić ludzi do wzięcia na poważnie całej sytuacji.

Kobieta zwraca się do odbiorców słowami: Jestem na oddziale intensywnej terapii i bez tego nie mogę oddychać. Jeśli ktoś nadal pali, odłóż papierosy, ponieważ mówię ci teraz, że potrzebujesz swoich cholernych płuc i proszę, niech nikt z was nie ryzykuje, ponieważ jeśli zrobi się naprawdę źle, skończysz tutaj. Moje ciało walczy z tym, więc jeszcze raz, nie ryzykuj 

 

Dalej wyznaje: To tak, jakby mieć szkło w płucach, trudno to wytłumaczyć, ale każdy oddech to bitwa. To jest absolutnie straszne i nie chciałabym nigdy więcej przez coś takiego przechodzić (…) Pierwotnie zdiagnozowano u mnie infekcję klatki piersiowej, otrzymałam antybiotyki i zalecono mi przyjmowanie ibuprofenu i paracetamolu. Zażywałam około ośmiu tabletek ibuprofenu dziennie i teraz myślą, że to zaostrzyło problem

 

W ostatnim czasie w mediach pojawia się coraz więcej nagrań od osób zarażonych, które przestrzegają przed groźnym wirusem. Należy dbać o higienę i pamiętać, że wirus może zaatakować każdego.

 

 

Źródło: otopress.pl

Źródło fot.: Wikipedia Cammons

Na całym świecie trwają zmagania związane z ograniczaniem rozprzestrzeniania się koronawirusa oraz niwelowania jego skutków. Wiele osób zwraca jednak uwagę na fakt, że w czasie konieczności siedzenia w domu i kwarantanny, można pozytywnie spędzić czas z rodziną i znów odkryć piękno relacji z bliskimi.

 

Nagranie opublikowane przez jedną z użytkowniczek Twittera, które ostatnio dosyć szybko zyskało popularność, uznawane jest za potwierdzenie faktu, że izolacja nie musi oznaczać zupełnej samotności.

 

Na zarejestrowanym filmie widzimy i słyszymy wyjątkowy występ zaprezentowany przez pewnego mężczyznę oraz jego wnuczka. Cała sytuacja miała miejsce w Irlandii, a dokładniej rzecz ujmując, w Dublinie- stolicy kraju.

 

73-letni Paul Browne wykonał wraz ze swoim wnukiem Jamesem popularny utwór zespołu Queen- „I want to break free”, którego przekaz można uznać za bardzo wymowny w czasie panującej pandemii.

 

Wiele osób wzruszać może prostota tego nagrania ukazująca zachowywanie rodzinnej bliskości na odległość, w czasie izolacji wynikającej z epidemii. James i jego dziadek śpiewają bowiem, widząc i słysząc się za pośrednictwem komunikatora.

 

Zobaczcie i posłuchajcie!

 

 

 

Źródło: Kobieta.pl ; Twitter/@carolinemgall

 

W tym tygodniu polskie media obiegła informacja o dotarciu do naszego kraju koronawirusa. Pierwszy przypadek zidentyfikowano w zielonogórskim szpitalu. Pacjent przybył z północnej części Niemiec do Polski autobusem rejsowym. Zawiadomił on odpowiednie służby mając niepokojące objawy i został zgodnie z procedurami zabrany karetką ze wsi Cybinka. I to właśnie w tej miejscowości miało miejsce wystąpienie szefowej sanepidu, które wywołało sporo kontrowersji. Wielu internautów zastanawiać może się, z czego wynikało takie zachowanie i ten styl mówienia u pani Jadwigi Caban-Korbas.

 

Powiatowa Inspektor Sanitarna w Słubicach w czasie swojego przemówienie wypowiadała się na temat pacjenta, u którego stwierdzono obecność koronawirusa. Opowiadała wówczas o jego relacjach z żoną, a także sytuacji rodzinnej. Wspomniała też o „kaszlących osobach” w autobusie, którym podróżował mężczyzna. To jednak nie wszystko…

 

Jadwiga Caban-Korbas w czasie gminnego posiedzenia udzielała też porad dotyczących zachowania się w czasie istnienia ryzyka zakażenia się koronawirusem. Mówiła m.in. o całowaniu się. Zaśpiewała również fragment popularnego utworu…

 

Według docierających medialnych informacji, na przemówienie Jadwigi Caban-Korbas zareagował GIS i jak zadeklarował jego szef Jarosław Pinkas, kobieta została odwołana ze stanowiska.

 

Zobaczcie i posłuchajcie!

 

 

 

Źródło: wSensie.pl ; Interia.pl ; YouTube/koscierzyna24info

W ostatnich dniach znów mówi się głośno o nielegalnych imigrantach, a dokładniej o ich kolejnej fali, w związku z decyzją Turcji o zaprzestaniu dalszego blokowania ich drogi na tereny państw Unii Europejskiej. W efekcie takich podjętych kroków przez stronę turecką, doszło do starć przy granicy z Grecją, wynikłych między funkcjonariuszami greckimi a próbującymi przedrzeć się imigrantami.

 

Pojawiające się w sieci i mediach nagrania ukazujące napiętą atmosferę oraz walki jakie mają miejsce na granicy grecko-tureckiej mogą wielu przerażać. Jeszcze bardziej wstrząśnięci jednak będą ci internauci, którzy ujrzą w jaki sposób niektórzy z migrantów wykorzystują dzieci do, jak można wnioskować z kontekstu i okoliczności, wzbudzania litości przy staraniach o przedostanie się na tereny Grecji.

 

Faktem jest, że zapewne wielu z migrujących przez Turcję osób ucieka przed dramatem jaki rozgrywa się przy okazji zaognionej w ostatnim czasie sytuacji panującej w rejonie syryjskiej prowincji Idlib, będącej ostatnim bastionem rebeliantów walczących z siłami prezydenta Baszara Al-Asada. Jednakże wśród takiego tłumu nielegalnych imigrantów, których często trudno jest zidentyfikować, mogą starać się przedostać osoby o nieczystych zamiarach, jak np. bojownicy należący do terrorystycznych organizacji. Wiadomo też, że w gronie tychże ludzi, jest również bardzo duża liczba osób uciekających z innych terenów, aniżeli Syria.

 

Pomijając jednak wszelkie analizy, trudno jest usprawiedliwiać męczenie dzieci oraz celowe duszenie ich dymem, aby wyglądać na bardziej utrudzoną rodzinę.

 

🔶**Szok❗ Migranci na granicy Turecko-Greckiej i ich sposoby na zwiększenie dramatyzmu. Bicie, szarpanie i zmuszanie dzieci do wdychania dymu, żeby płakały…. i biegiem przed kamery❗**

Gepostet von Jerzy Kordowski am Montag, 2. März 2020

 

 

Źródło: Facebook/Polityczny Horyzont Zdarzeń (grupa)

 

Sprzedawcy i drobni przedsiębiorcy bywają stosunkowo często narażeni na działalność oszustów, włamywaczy czy inne przestępcze zjawiska. Nie unikają tego czasami też właściciele małych sklepów, nie znajdujących się nawet w centrum miasta. Jak się jednak okazuje, sprawcy napadów mogą również w takich miejscach być zaskoczeni oporem jaki napotkają na swojej drodze.

 

Opisana sytuacja miała miejsce na terenie wsi Pinczyn w województwie pomorskim. Kiedy jeden z tamtejszych sklepów był już zamykany, a sprzedawczyni robiła porządki na koniec dnia, do środka wtargnął zamaskowany, ubrany na czarno mężczyzna, trzymający w ręku broń lub jej atrapę.

 

Odziany w kominiarkę napastnik, celował w kierunku sprzątającej właścicielki sklepu- pani Zosi i żądał wydania pieniędzy. Ta jednak wykazała się dużą odwagą i postanowiła bronić siebie oraz interesu przed rabusiem.

 

Zaskakujące dla wielu jest to, w jaki sposób kobiecie udało się pokonać mężczyznę i wygonić go z wnętrza jej sklepu. Kobieta broniąc się zaatakowała go bowiem mopem. Ten ostatecznie uciekł z budynku, biorąc ze sobą tylko niewielką ilość papierosów. Zdaniem pani Zosi mogły być to dwie albo zaledwie tylko jedna paczka.

 

Co ciekawe, właścicielka sklepu pobiegła dodatkowo za agresorem, jednak ten wsiadł do czekającego na niego obok auta i odjechał. To pokazuje, że najprawdopodobniej nie działał on sam.

 

Zobacz też:

HIT! Chciał napaść staruszka. Wtedy wydarzyło się coś niebywałego… [WIDEO]

 

 

Kobieta nie była w stanie do końca wyjaśnić skąd u niej aż taka odwaga, jednak powiedziała iż kiedyś pracowała w dyskotece, więc posiada doświadczenie w rozdzielaniu agresywnie zachowujących się ludzi. Sprawą człowieka, który postanowił zrobić napad na sklep w Pinczynie ma zajmować się prokuratura.

 

Sytuację zarejestrowała kamera monitoringu. Materiał został udostępniony przez portal Kociewiak.pl.

 

Zobaczcie sami!

 

Napad na sklep w Pinczynie

Do zdarzenia doszło tuż przed zamknięciem sklepu. Pani Zofia zmywała podłogę i przygotowywała się do podliczenia utargu z całego dnia. Jak mówi, w kasie nie było zbyt wiele pieniędzy, bo część utargu trafia przez terminal prosto na konto. Gdy otworzyły się drzwi, kobieta była przekonana, że to któryś z klientów…https://www.kociewiak.pl/wiadomosci/12073,tylko-u-nas-film-napad-z-bronia-na-sklep-w-pinczynie-kobieta-pogonila-uzbrojonego-przestepcemopem?fbclid=IwAR1kDVod8tmJauyZ9VgtOPvv5nGZYzR7KyWxqhO2BoNcglOwOS8yh4jukwc

Gepostet von Kociewiak.pl am Mittwoch, 19. Februar 2020

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Facebook/@kociewiak

 

Niestety to bardzo dramatyczna historia, w której życie straciła w nieludzkich okolicznościach 18-letnia dziewczyna. Drastyczne sceny rozegrały się w zamieszkiwanym przez nią lokalu. W internecie pojawiło się nagranie z kamery monitoringu, zamontowanej obok miejsca, w którym doszło do zbrodni.

 

Morderstwo miało miejsce w kwietniu zeszłego roku w Wielkiej Brytanii. Megan Newton spotkała w jednym z klubów kolegę, z którym znała się ze szkoły. Jak się okazało, ten młody mężczyzna dopuścił się na nastawionej do niego przyjaźnie dziewczynie okrutnych czynów.

 

19-letni Joseph Trevor został tamtego dnia zatrzymany najpierw przez funkcjonariuszy policji w związku z posiadaniem narkotyków. Policjanci skonfiskowali wówczas kokainę, którą miał przy sobie i puścili go wolno. Miał on w późniejszym terminie stawić się na przesłuchanie dotyczące tej sprawy.

 

Tamtego wieczoru Trevor udał się do wspomnianego lokalu w Stoke-on-Trent, gdzie napotkał 18-letnią Megan Newton, z którą znał się z miejsca, w którym obydwoje się edukowali. Miał on podczas imprezy uskarżać się, że jest zbyt pijany i naćpany, w związku z czym nie jest w stanie samodzielnie wrócić do domu. 18-latka zgodziła się, aby przyszedł on do niej.

 

To właśnie w miejscu zamieszkania dziewczyna została najpierw zgwałcona, a później brutalnie zamordowana przez swojego znajomego. 19-latek po dopuszczeniu się tak strasznych czynów miał spędzić w mieszkaniu swojej ofiary jeszcze około dwie godziny, a następnie opuścić miejsce zbrodni.

 

Nagie ciało młodej kobiety leżało ułożone na łóżku w miejscu tego dramatu. Sprawca został zatrzymany przez policję, gdy siedział na jednym z mostów. Przewieziono go do szpitala Harplands, a następnie zabrał go ojciec będący oficerem. Trevor przyznał się do zarzucanych mu czynów i usłyszał wyrok dożywocia za gwałt oraz morderstwo.

 

– Brutalny i zamierzony atak popełniony w najbardziej bezduszny sposób w domu. Megan Newton miała przed sobą całe życie. Miała wszystkie nadzieje i marzenia osiemnastolatki

– mówił na temat zabójstwa sędzia Michael Chambers, który podjął decyzję o tym, aby Trevor spędził resztę życia za kratkami.

 

Sprawca został dodatkowo umieszczony na czas nieokreślony w rejestrze przestępców seksualnych.

 

Na opublikowanym nagraniu widać, jak dziewczyna wpuszcza do swojego mieszkania swojego przyszłego oprawcę. Zarejestrowano też jak opuszcza on to lokum i oddala się z miejsca, w którym zgwałcił i pozbawił życia swoją koleżankę.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; YouTube/News Today

Starsi ludzie często mogą stać się celem oszustów i złodziei chcących ich różnymi metodami okraść. Często sprawcy nie mają przy tym żadnych skrupułów i dopuszczają się zarówno wyszukanych metod manipulacji, jak i fizycznej siły oraz agresji, aby pozbawić pieniędzy swoich ofiar. Jeden z mężczyzn, który pokusił się napaść na pewnego starszego pana mógł się jednak zdziwić, kiedy nagle sprawy nabrały niespodziewanego obrotu.

 

Cała sytuacja rozegrała się w Walii, a dokładniej przed jednym z hipermarketów sieci Sainsbury zlokalizowanym w miejscowości Cardiff. Pewien 77-latek został tam zaatakowany przy okazji wypłacania pieniędzy z bankomatu. Według informacji przekazanych później przez tamtejszą policję, sprawca zażądać miał oddania zarówno karty bankowej, jak i też gotówki. Wszystko zakończyło się jednak w dość zaskakujący dla wielu sposób.

 

Starszy pan postanowił bowiem stawić opór rabusiowi. Kiedy ten się do niego agresywnie zbliżył, zaatakowany mężczyzna odepchnął go, a także przyjął postawę świadczącą o gotowości do fizycznej konfrontacji. Gardą zasłonił twarz i zadał cios przestępcy.

 

Zdezorientowany rabuś nie zdołał uporać się ze staruszkiem tak łatwo jak mu się początkowo wydawało. W pewnym momencie konfrontacja mężczyzn znalazła się poza kadrem kamery monitoringu, jednak najprawdopodobniej, sprawca nie zabrał emerytowi żadnych pieniędzy i uciekł.

 

Policja pochwaliła postawę 77-latka i to jak bronił się przed złodziejem, jednak zaapelowano też o ostrożność.

 

– Ofiara, w tym przypadku, wykazała się wielką odwagą, ale dalej pozostaje w szoku. Zachęcamy każdego, kto zna podejrzanego, do zgłaszania się w tej sprawie

– powiadomili stróże prawa.

 

Wiele osób i sami policjanci liczą na to, że dzięki publikacji fragmentu nagrania z monitoringu, uda się schwytać sprawcę ataku na starszego mężczyznę.

 

 

Źródło: o2.pl ; YouTube/BigNicks News.2