Na łamach naszego portalu, już kilkukrotnie informowaliśmy o śmierci lub chorobie znanych osób, u których źródłem problemu miało być zarażenie słynnym już koronawirusem z chińskiego Wuhan. COVID-19 nie unikał jak się już potwierdziło niektórych celebrytów, ludzi ze świata kultury, polityków czy sportowców. Z problemem spotykają się również jak można zaobserwować osoby odbywające wyroki w więzieniach i członkowie grup przestępczych, a nawet jak potwierdza ten przypadek, również szefostwa takowych organizacji.

 

W mediach pojawiła się informacja o śmierci ważnej persony w zorganizowanej przestępczości. Zmarły był bossem znanego kartelu oraz określany był jednym z narkobaronów ze względu na majątek jakiego się dorobił dzięki zaangażowaniu w proceder narkotykowy.

 

Mowa tu o 45-latku zajmującym się przemytem narkotyków. Moises Escamilla May, znany również jako „Gruby May” oraz „El Gordo May”, który stał się jednym z bossów znanego meksykańskiego kartelu Los Zetas. Mężczyzna odsiadywał wyrok więzienia za swoje nielegalne interesy. Został on skazany w 2016 roku za handel kokainą w Cancun, posiadanie broni, a także przynależność do gangu. Spędził jednak za kratkami łącznie około 11 lat oraz 5 miesięcy.

 

Jedna ze szczególnie makabrycznych spraw wiązanych z „El Gordo May” dotyczy zarzutów, które usłyszał on w sierpniu 2008 roku. Oskarżono go wówczas w sprawie morderstwa dwunastu ludzi, których ciała odnaleziono z odciętymi głowami.

 

Kiedy aresztowano mężczyznę, rozpoznano go jako jednego z liderów przestępczej frakcji Old School Zetas. Powstała ona po wewnętrznych napięciach w Los Zetas.

 

Śmierć narkobarona nastąpić miała w dniu 8 maja, kiedy przebywał on w więziennym szpitalu. Stwierdzono u niego obecność koronawirusa po tym, gdy mniej więcej na przełomie kwietnia i maja miał on skarżyć się na kłopoty przy oddychaniu.

 

Według informacji przekazanych przez departament zdrowia Jalisco, na terenie stanowego zakładu karnego stwierdzono ponad 70 przypadków zakażenia koronawirusem. Wśród chorych miał być właśnie też Moises Escamilla May.

 

 

 

Źródło: Online-mafia.pl ; Thesun.co.uk

Fot.: Pixnio.com ; YouTube/Grillonautas2 (zrzut ekranu)

W ostatnich latach często dochodziło do akcji i działań policji wymierzonych w struktury grup przestępczych opartych na środowisku pseudokibiców sympatyzujących z popularnymi klubami sportowymi w naszym kraju. Członkowie gangu rozbitego w ostatnim czasie w zachodniej części Polski również z tej społeczności mają się wywodzić.

 

Tym razem działania prowadzili na terenie województwa dolnośląskiego funkcjonariusze policji wraz z przedstawicielami Straży Granicznej w Kłodzku. W czynności zaangażowani byli również policyjni kontrterroryści.

 

Na celowniku służb znalazła się w tym przypadku grupa zajmująca się przestępczością narkotykową na terenie powiatu kłodzkiego. Jej członkowie mieli być odpowiedzialni za wprowadzanie do obrotu na dużą skalę takich zakazanych polskim prawem środków jak: mefedron, amfetamina czy marihuana.

 

W trakcie działań zabezpieczono prawie 5 kilogramów amfetaminy i zatrzymano 5 osób mieszkających na terenie powiatu kłodzkiego. Mężczyźni ci są w wieku od 28. do 44. roku życia i wywodzić mają się ze środowiska pseudokibiców klubu WKS Śląsk Wrocław, występującego na boiskach piłkarskiej Ekstraklasy. Potwierdzają to również materiały zawierające emblematy klubowe, odnalezione przy zatrzymanych mężczyznach. Za czyny, o które zostali oskarżeni, grozi im nawet 12 lat pozbawienia wolności. Zgodnie z decyzją sądu wobec całej piątki zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

 

Jeden z ujętych członków gangu miał być już wcześniej poszukiwany listem gończym, co wynikało z prawnej konieczności odbycia dwóch lat i ośmiu miesięcy kary więzienia za inne przestępstwo narkotykowe.

 

W internecie udostępnione zostało przez policję nagranie zarejestrowane przy okazji prowadzonych działań, na którym widać jednego z członków grupy.

 

Przeczytaj również:

Rozbito bojówkę polskich pseudokibiców! Działalność gangu może szokować

Szokujące informacje ws. bojówki pseudokibiców! Do tego miał posunąć się ich lider

 

Źródło: Policja.pl ; YouTube/jabdbdbdbd ; online-mafia.pl

Fot.: YouTube (zrzut ekranu)

Do niecodziennych zdarzeń doszło w Białymstoku. Tamtejsi policjanci ujęli niebezpiecznie poruszającego się po drodze kierowcę. Na zatrzymanie zareagował agresją i rzucał w policjantów nożami. Jak się okazało był pod wpływem alkoholu i środków psychoaktywnych.

 

Białostoccy policjanci z drogówki zauważyli, że kierowca Opla stwarza zagrożenie na drodze. Wyprzedzał on m.in. na przejściu dla pieszych inny pojazd. W związku z tym funkcjonariusze postanowili zareagować. Zatrzymali łamiącego przepisy kierowcę, który dość szybki przyznał im się, że nie posiada prawa jazdy, gdyż je stracił. Dodatkowo policjanci wyczuli od niego alkohol. Nakazali mu wiec wyjecie kluczyków ze stacyjki. Mężczyzna na to zareagował agresją.

 

32-latek wyzywał policjantów oraz znienacka rzucił w nich dwoma nożami. Mundurowi, wobec tego szybko zainterweniowali i obezwładnili agresywnego obywatela. Po przebadaniu okazało się, że kierowca Opla ma pół promila alkoholu we krwi oraz znajduje się pod wpływem środków psychoaktywnych. Z tego też na miejsce sprowadzony został pies tropiący, który szybko znalazł w samochodzie narkotyki. Znajdowały się one pod osłoną skrzyni biegów. Podczas przeszukiwania pojazdu znaleziono również kastet. Dodatkowo, gdy funkcjonariusze sprawdzili dane kierowcy to okazało się, że faktycznie odebrano mu prawo jazdy. Dokumenty stracił za jazdę pod wpływem środków odurzających.

 

KMP Białystok

❗️👮‍♂️Do 10 lat pozbawienia wolności grozi 32-letniemu mieszkańcowi Białegostoku, który podczas kontroli drogowej zaatakował policjantów nożami🔪Mężczyzna usłyszał zarzuty❗️👉https://bit.ly/3b59UZN

Gepostet von Komenda Miejska Policji w Białymstoku am Dienstag, 5. Mai 2020

 

32-latkowi przedstawiono już zarzuty czynnej napaści na policjantów oraz posiadania narkotyków. Grozi mu za to do 10 lat więzienia. O jego losie zdecyduje sąd.

 

Źródło: TVP Info, Polskie Radio Białystok, Facebook/ Komenda Miejska Policji w Białymstoku

Foto: Facebook/ Komenda Miejska Policji w Białymstoku (zrzut ekranu)

Do niecodziennych i przerażających scen doszło w Popielowie na ulicy Wodzisławskiej. W tej niewielkiej miejscowości zdarzył się wypadek, który mógł doprowadzić do śmierci kilku policjantów. 

 

 

Wideo rozpoczyna się już w środku akcji. Dwójka policjantów usilnie próbuje spacyfikować mężczyznę na środku jezdni. Nagrywający całą sytuację siedzą w samochodzie kilka metrów od miejsca zdarzenia. Na początku myślą, że to pijany mężczyzna który zbuntował się przeciw funkcjonariuszom gdy Ci rozpoczęli interwencję z powodu braku maseczki.

 

Gepostet von Lukasz Mózg Lyszczarczyk am Sonntag, 19. April 2020

 

 

W rzeczywistości było jednak inaczej. Jak mówi rzecznik rybnickiej policji asp. Bogusława Kobeszko, mężczyzna:

 

„Miał przy sobie dwa noże. Nie stosował się do poleceń policjantów. Był agresywny i zaczął wymachiwać nożami. Musiał zostać obezwładniony przy pomocy środków przymusu bezpośredniego”

 

 

Sytuacja wyglądała niezwykle poważnie, po chwili przy dwójce policjantów pojawiło się wsparcie, lecz nawet w czwórkę policjanci nie byli w stanie przez jakiś czas skuć 27 latka. Tu automatycznie nasuwa się myśl iż mężczyzna zażył narkotyki. Sugerowałby to jego nienaturalny krzyk, oraz ogromna siła mimo przeciętnej sylwetki. Informację o zażyciu przez niego dopalaczy podaje m.in. Rybnik i okolice-Informacje drogowe 24H.

 

Mężczyzna trafił do szpitala psychiatrycznego gdzie miał już być kiedyś leczony.

 

 

Źródła:

Fot.: Public Domain Pictures

rybnik.com.pl

fb/@Lukasz Mózg Lyszczarczyk

Polska branża gier komputerowych od kilku lat wspina się na sam szczyt wirtualnego świata. Prym wśród polskich firm wiodą oczywiści CD projekt RED i jego „Wiedźmin”, a także Techland z produkcją „Dying Light”. 

 

 

Jak się jednak okazuje, do rywalizacji z nimi jest coraz to więcej potentatów, a w ostatnich dniach nie da się przejść obojętnie obok Byterunners Game Studio, które stworzyło „Drug Dealer Simulator”.

 

Gra, której fabuła polega na wcieleniu się w dilera narkotyków i roznoszeniu „towaru” do klientów nie brzmi jak coś zachwycającego. Choćby dlatego, że symulatorów przeróżnych czynności jest już pełno na rynku i tylko kilku z nich udało się porwać graczy.

 

 

Polskie studio zrobiło jednak coś niesamowitego. Już godzinę po premierze gry koszty jej produkcji się zwróciły, a spółka Movie Games SA do której należy studio, po 72 godzinach sprzedała już ponad 55 000 kopii, będąc jedną z 5 najlepiej sprzedawanych gier na platformie Steam.

 

 

Choć w grze jest wciąż wiele błędów, to średnia ocena ponad 2000 graczy wynosząca powyżej 9/10 to wielki sukces. Za polskie studio trzymamy kciuki, a dla zainteresowanych wrzucamy poniżej zwiastun tej produkcji.

 

 

 

 

Źródła:

money.pl

Fot.: wikipedia

yt/@ThePlayWay

Handlarze narkotyków na przestrzeni lat pokazują jak niesamowita jest ludzka wyobraźnia. Służby od dziesiątek lat, szczególnie na granicy Stanów Zjednoczonych Ameryki z Meksykiem, walczą z nielegalnym przemytem narkotyków. 

 

 

Przestępcy wydaje się, że wypróbowali już wszystkiego – przewożenia narkotyków zaszytych w ubrania, połkniętych i przetrzymywanych we własnym organizmie, a nawet w miejscach intymnych. Często pogranicznicy nie wyłapują nielegalnego transportu i ich robotę wykonują służby odnośnie walki z narkotykami w poszczególnych krajach. Wyłapują one nieraz transporty nielegalnych substancji wielkimi ciężarówkami, czy odnajdują laboratoria, w których narkotyk się wytwarza.

 

 

Tak było w opisywanym dziś przypadku. Kilka dni temu w internecie pojawiło się szokujące wideo z jednego z hipermarketów. Nie od dziś wiadomo, że nieformalną stolicą handlu kokainą jest Kolumbia, stąd też nie dziwi że to właśnie z niej pochodzi wideo. Służby postanowiły sprawdzić magazyn jednego ze sklepów, a dokładnie owoce awokado przeznaczone do eksportu do Belgii. Do szokującego odkrycia doszło po przekrojeniu owoców i sprawdzeniu zawartości pestek, które były pełne odurzającego proszku. Łącznie znaleziono ponad 400 kg kokainy, na pierwszy rzut oka niezauważalnie schowanej wewnątrz owoców.

 

Wideo poniżej:

 

 

 

Towar znaleziono też w puszkach z papryczkami chili i replikach trofeum za mistrzostwo świata w piłce nożnej.

 

 

Źródła:

Fot.: Wikipedia

youtube/@Ioan Grillo

Koronawirus w Europie zabrał już ponad 75 000 ludzkich istnień. Liczby te zapewne będą sporo wyższe, szczególnie ze względu na późną reakcję władz w państwach takich jak Wielka Brytania, Włochy czy Hiszpania. 

 

 

W pierwszym ze wspomnianych krajów sytuacja jest szczególnie ciężka. Prawdopodobnie to właśnie Brytyjczycy będą mieli największą liczbę zgonów spowodowanych COVID-19 w Europie, a według amerykańskich naukowców o czym pisaliśmy TUTAJ, na Wyspach może być najwięcej zgonów na całym świecie.

 

 

Obecnie decyzje władz brytyjskich tworzą w tym kraju sytuację prawną podobną do tej u nas, tzn bardzo ograniczone są możliwości obywateli w kwestii poruszania się, aktywności fizycznej, czy uczęszczania do pracy. Bardzo wiele osób siedzi w domach, a policja przeczesuje ulice by pilnować aby obywatele na nie nie wychodzili.

 

 

Te ograniczenia mocno dotknęły ponoć osób regularnie zażywających heroiny i kokainy. Na Wyspach jest ich około 300 000, co stanowi dużą grupę. Sama wartość rynku tych dwóch narkotyków wynosi ponad 5 miliardów funtów i ponad połowę nielegalnego rynku tych substancji.

 

 

Ograniczenia w kwestii poruszania w oczywisty sposób dotknęły handlarzy narkotyków, którzy nie mogą spotykać się już ze swoimi klientami np w parkach czy innych miejscach rzadziej uczęszczanych. Według doniesień wydziałów antynarkotykowych i głosów z samego świata używek, wielu dealerów przebiera się za np kurierów czy pracowników sklepów by móc spokojnie przekazać „towar” swoim klientom bez podejrzeń i pytań ze strony policji. Ponoć niektórzy bardziej pomysłowi przestępcy zdecydowali się nawet na zakładanie strojów lekarzy, pielęgniarek, dostawców fast-foodów, czy biegaczy uprawiających sport na świeżym powietrzu, co nie jest przez władze zabronione.

 

 

Wyjątkowe czasy wymagają od wszystkich wyjątkowych rozwiązań. My oczywiście potępiamy nielegalny handel używkami, a także samo ich zażywanie. Jak skończyło się zażycie narkotyków u jednego z Hiszpanów możecie przeczytać TUTAJ.

 

 

Źródła:

vice.com

Fot.: Flickr

Zdaje się, że koronowirus dotyka niemal każdego obszaru gospodarki. Z tych ważniejszych tylko jeden wychodzi na tym wyraźnie na plus. Chodzi oczywiście o branżę spożywczą, która zyskuje na panice i robieniu niepotrzebnych zapasów przez ludzi.  Tracą restauratorzy, marki odzieżowe, firmy oferujące usługi i wiele wiele innych.

 

 

Do grupy „innych” zaliczą się także ci, prowadzący działalności nielegalne, jak na przykład kartele narkotykowe w Meksyku. Najnowsze doniesienia zza oceanu, mówią iż przestępcy nie kryją się ze swoimi stratami i wprost mówią o tym w mediach. Gdyby jednak nawet jeden z przemytników nie powiedział o tym mediom VICE, to podobne informacje uzyskała meksykańska policja, która tak naprawdę może jedynie obserwować to co dzieje się na ich podwórku w kwestii narkotyków.

 

 

Kartel Sinaloa, bo o nim mowa, sprowadza część surowców do wytworzenia metaamfetaminy i fentynolu z Chin, które to jednak musiały wstrzymać fabryki oraz eksport ze względu na pandemię koronawirusa. Teraz gdy sytuacja w naludniejszym państwie świata wraca do normalności, możemy zakładać, że dostawy wrócą. Jednak sam transport będzie trwał jakiś czas, tak więc aktualnie ze względu na braki, kartele wypuszczają mniej towaru na rynek i zwiększają jego ceny.

 

 

Zapytacie może – dlaczego władza nie stopuje transportów narkotyków i substancji do ich wytworzenia? Otóż jest to bardzo dobrze maskowany proces, a same służby w Meksyku bywają skorumpowane, bądź po prostu nie chcą ryzykować zadzierając z często lepiej uzbrojonymi od nich grupami przestępczymi. Niestety nic nie wskazuje na to aby sytuacja ta miała się zmienić w najbliższej przyszłości.

 

 

Źródło:

https://www.the-sun.com/news/567928/coronavirus-hits-mexican-cartels-and-leads-to-shortages-of-meth-and-fentanyl-as-chemicals-cant-be-sourced-from-china/

Czas powszechnie panującej kwarantanny oraz walki z pandemią koronawirusa może stać się też dobrą okazją dla rozwoju działalności przestępczej. Pomimo utrudnień i częstych kontroli wynikających z wprowadzonych obostrzeń, gangsterzy korzystać mogą z tego, że ludzie ze służb zajęci są innymi działaniami teraz bardziej, a walka z ich nielegalnymi interesami schodzi na dalszy plan. Taka sytuacja ma mieć miejsce m.in. w Hiszpanii, czyli w kraju, który jest drugi po Włoszech w niechlubnym rankingu ilości zakażonych wirusem z Wuhan.

 

Na Twitterze opublikowane zostało przez hiszpańską policję nagranie, na którym widać zamaskowane osoby ładujące do motorówki białe kontenerki. Była to część procederu transportu narkotyków. Sprawę opisał m.in. portal o2.pl.

 

Zarejestrowani mężczyźni dotarli do Puerto de la Duquesa w Andaluzji. Wielu zadziwiać może fakt, że cała ta sytuacja rozegrała się w biały dzień. Zdaniem przedstawicieli tamtejszej policji, przestępcy musieli dolać paliwa, aby móc szmuglować narkotyki drogą morską.

 

Zakapturzeni handlarze narkotyków nie przejmowali się zbytnio faktem, że mogą zobaczyć ich znajdujący się w pobliżu świadkowie zdarzenia. Jeden z zarejestrowanych mężczyzn pogroził tylko autorowi udostępnionego nagrania, wskazując na niego palcem.

 

 

– Handel narkotykami się nie zakończył. W Maroku są narkotyki, a w Europie klienci i dużo pieniędzy

– wyjaśnia hiszpańska straż graniczna.

 

Jak podaje „El Mundo”, w trudnych warunkach jakie zapanowały przy okazji rozprzestrzeniania się koronawirusa, gangsterzy stali się jeszcze bardziej bezczelni.

 

 

Źródło: Twitter/@APAYFADUANAS ; o2.pl

Fot.: Wikimedia Commons