We wtorkowy wieczór w Warszawie zmarł popularyzator nauki, który prowadził popularny niegdyś program na antenie Telewizji Polskiej. Informację o śmierci Adama Słodowego podawaną w dniu dzisiejszym przez media, potwierdzili w rozmowie z dziennikarzami członkowie jego rodziny.

 

Popularność Adamowi Słodowemu zapewnił program prowadzony przez niego i nadawany na ekranach telewizji w latach 1959-1983. „Zrób to sam” miało łącznie ponad 500 odcinków. W ich trakcie, Adam Słodowy potrafił, swoim stylem prezentacji i mowy, zainteresować zarówno młodszych, jak i starszych widzów tym jak wykonać różnorakie przedmioty. Proces ich stworzenia przedstawiał on krok po kroku i posługiwał się przy tym charakterystycznym wskaźnikiem. Program był częścią czwartkowego „Ekranu z bratkiem”, a w późniejszym czasie słynnego emitowanego w niedzielę „Teleranka”.

 

Był on również autorem dobranocki „Pomysłowy Dobromir”, a także jej kontynuacji- „Pomysłowy wnuczek”. Pisał także książki, wśród których znalazła się ta zatytułowana „Lubię majsterkować”. Jej łączny nakład to ponad pięćset tysięcy egzemplarzy. Pozycja mogła poszczycić się przetłumaczeniem na wiele języków obcych.

 

 

Adam Słodowy urodził się w Czarnkowie w dniu 3 grudnia 1923 roku. Pracę w telewizji rozpoczął on w roku 1959, na początku jednak zaczynał swoją karierę jako konstruktor urządzeń scenotechnicznych. W późniejszym czasie zajmował stanowisko redaktora Naczelnej Redakcji Programów Oświatowych i Dziecięcych TVP (1961-1978).

 

Karierę telewizyjną znany majsterkowicz zakończył w 1983 roku i przeszedł na Emeryturę. W ostatnich latach przyznawał, że ze względu na swój podeszły wiek nie udziela wywiadów.

 

Adam Słodowy zmarł we wtorek wieczorem w wieku 96 lat. Tydzień wcześniej miał trafić do szpitala niedługo po swoich urodzinach.

 

 

Źródło: rmf24.pl ; tvp.info ; o2.pl ; YouTube/Castorama Polska ; YouTube/HauAs

Fot.: Wikimedia Commons

Pytania o korzenie  stają się coraz popularniejsze. Chcemy znać losy przodków, wiedzieć skąd pochodzimy. Jeszcze ciekawsze, chociaż znacznie trudniejsze do ustalenia są korzenie całych narodów. Niezwykle ciekawą wiedze na ten temat przedstawili ostatnio naukowcy.

 

Konkretnie, niezwykle ciekawe informacje zaprezentował Biobank Katedry Biofizyki Molekularnej Uniwersytetu Łódzkiego. Z badań naukowców wynika, że najwięcej, bo aż 43 procent Polaków wywodzi się z linii genetycznej H (Helena), a korzenie genetyczne Polaków spotykają się w jednym miejscu około 20 tys. lat temu.

Naukowcy uporządkowali kwestie pochodzenia 95 procent dzisiejszych Europejczyków, kwalifikując ich do siedmiu żeńskich linii genetycznych, które nazwano: Urszula, Xenia, Helena, Katarzyna, Tara, Velda, Jaśmina.

Objęci badaniami Polacy, a należy zaznaczyć, że było to liczna grupa, w większości pochodzą od linii Helena. Najczęściej występuje ona, co może nieco zaskakiwać w Europie Zachodniej, szczególnie na Półwyspie Iberyjskim, na terenie dzisiejszej Hiszpanii, a jej korzeni należy szukać  na terenie Grecji.

jak mówi dr Justyna Jarczyk:

Za pomocą mitochondrialnego DNA możemy określić żeńską linię genetyczną, ponieważ ten rodzaj DNA jest przekazywany prawie wyłącznie przez kobiety. Co więcej, zmiany zachodzą w nim bardzo rzadko, a więc możemy cofnąć się w czasie o wiele pokoleń, do czasów bardzo odległych.

Jak szacują naukowcy i ich badania wspólna matka ludzkości, umowna „Ewy” żyła w okolicach 18 000 lat przed narodzeniem Chrystusa.

 

/red./

 

Źródło: wp.pl

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu

 

 

Nastąpi zmiana w jednym z ministerstw rządu Zjednoczonej Prawicy. Ten stan rzeczy wynika z faktu poniesienia konsekwencji przez jednego z wiceministrów po popełnieniu przez niego dosyć niefortunnej wypowiedzi. Sprawę opisał portal rmf24.pl.

 

Ze stanowiskiem w ministerstwie nauki i szkolnictwa wyższego pożegnał się senator Andrzej Stanisławek, który jest również członkiem zarządu partii Porozumienie Jarosława Gowina. Podał się on do dymisji, co jest następstwem wypowiedzi, którą wielu określiło jako zdecydowanie kontrowersyjną.

 

Dotychczasowy wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego powiedział nie tak dawno, w rozmowie z „Kurierem Lubelskim”, że „może uczniowie, którzy nie dostali się do żadnej szkoły, mogą poszukać odpowiedniej za granicą”.

 

Wypowiedź ta okazała się być na tyle nietrafiona, że dość szybko odciął się od niej rząd za pośrednictwem rzecznika prasowego.

 

Rząd zdecydowanie odcina się od wypowiedzi wiceministra Andrzeja Stanisławka. Jest ona rażąco sprzeczna z działaniami rządu. W związku z tym faktem zostaną wyciągnięte stosowne konsekwencje – czytamy w opublikowanym na Twitterze wpisie Piotra Müllera, obecnego rzecznika rządu.

 

 

Za pośrednictwem tego portalu społecznościowego, swoją dymisję skomentował również sam zainteresowany. W wystosowanym krótkim oświadczeniu, senator przeprosił za słowa, które mogły kogoś urazić po opublikowaniu wywiadu przez „Kurier Lubelski”.

 

Przepraszam tych, którzy poczuli się dotknięci publikacją prasową, której nie autoryzowałem i z której treścią nie utożsamiam się. W poczuciu odpowiedzialności za dobro obozu Zjednoczonej Prawicy złożyłem dymisję z funkcji wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego – poinformował na Twitterze Andrzej Stanisławek.

 

 

 

 

Źródło: Kurier Lubelski ; Twitter/@PiotrMuller ; Twitter/@A_Stanislawek ; rmf24.pl

Fot.: Flickr