Można by było napisać, że sytuacja jest niecodzienna, gdyby nie to, że takie sytuacje w Niemczech dzieją się niestety bardzo często. Mowa oczywiście o niebezpiecznych sytuacjach z udziałem Muzułmanów. 

Tym razem wyznawcy Koranu zostali sprowokowani, a sytuacja działa się w Berlinie.Facet w sukience (zapewne transwestyta) zaczepił starszą muzułmankę. Mężczyźni stojący obok bez wahania ruszyli z odsieczą. Doszło do bójki.

nczas.com/Red/Fot. YouTube

 

 

78-letnia mieszkanka niemieckiej Turyngii znalazła w stodole wazonik. Zaniosła go do domu, wypolerowała i postawiła na stole jako ozdobę. Nie byłoby w tej historii nic ciekawego gdyby nie fakt, iż „wazonem” okazał się najprawdziwszy w świecie granat.

Przedmiot na tyle dał kobiecie do myślenia, że postanowiła poinformować o znalezisku sąsiadów, a ci zawiadomili policję.

Wezwane pogotowie saperskie stwierdziło, że ma do czynienia z granatem, używanym podczas I wojny światowej. Na szczęście okazało się, że jest pusty, dzięki czemu nie mógł wybuchnąć i zrobić krzywdy starszej kobiecie.

Policja przestrzegła jednak mieszkańców, aby w przypadku odkrycia podobnego przedmiotu, natychmiast powiadomić odpowiednie służby.

interia.pl/Landespolizeiinspektion Nordhausen

 

Na zachodzie Europy rok 2019 zakończył się pewną niechlubną już „tradycją”. We Francji i w Niemczech po raz kolejny doszło do aktów wandalizmu, niszczenia mienia, napadów i ataków na tle seksualnym podczas nocy sylwestrowej. Agresja podczas „świętowania” była w niektórych miastach na tyle duża, że pojawiające się w sieci nagrania przypominać mogą bardziej odległe kraje, gdzie toczona jest obecnie wojna niż zachodnie państwa europejskie.

 

O aktach przemocy i zniszczeniach poinformowały zarówno media niemieckie, jak i francuskie. Jedne z pierwszych informacji jakie pojawiły się po Sylwestrze to te z Lipska, mówiące o zamieszkach wywołanych przez anarchistów oraz starciach z policją. W ulicznych starciach rannych zostało kilku policjantów. Jeden z nich musiał przejść nawet operację ratującą życie. W opinii szefa policji w Lipsku- Torstena Schulze, jego obrażenia były wynikiem zorganizowanego ataku, który jest traktowany jako próba zabicia funkcjonariusza. Przedstawiciele tamtejszych służb potwierdzili też, że dochodziło tam również do napadów na kobiety oraz molestowania seksualnego.

 

Również w stolicy Niemiec Berlinie, pomimo wzmożonych środków bezpieczeństwa i sporej ilości patroli policyjnych, doszło do przestępstw kryminalnych, jak również napaści na tle seksualnym.

 

Informacje na temat niespokojnego świętowania nadejścia nowego roku docierają również z Francji. Choć zdaniem miejscowych władz i mediów w Paryżu było stosunkowo spokojnie, a do wybryków chuligańskich dochodziło raczej na obrzeżach stolicy, to jednak w innych częściach kraju- sylwestrowa noc nie wyglądała już tak sielankowo.

 

Zdaniem francuskiej rozgłośni France-Bleu, w płomieniach w wyniku działań agresywnych osób stanąć miało co najmniej 200 aut. Spora część tych podpaleń miała miejsce na terenie Alzacji. W okolicach Strasbourga atakowano nawet wozy strażackie, które też próbowano podpalać. W wyniku działań policji zatrzymanych miało zostać w tamtym rejonie około 40 osób.

 

Warto wspomnieć też o innym incydencie, w wyniku którego dwóch żandarmów zostało rannych. Na przedmieściach Miluzy bowiem, zostali oni ostrzelani petardami.

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: Twitter ; Interia.pl ; France-Bleu

 

 

 

 

 

 

Ta informacja zaskoczyć może wielu fanów sportu. Wiele wskazuje na to, że praca w policji stanie się kolejną profesją po zakończeniu kariery sportowej przez znanego skoczka narciarskiego. Wiadomo co sam zainteresowany mówi na ten temat.

 

Zarówno w Polsce, jak i zagranicą, wielu sportowców kończących karierę może mieć spory „ból głowy” ze znalezieniem sobie nowego zajęcia w ramach realizowania się zawodowego i pozyskiwania funduszy. Wielu z nich decyduje się na podjęcie pracy, która nadal związana jest ze światem sportu. Stąd też osoby, które niegdyś były zawodowymi sportowcami, później prowadzą szkółki dla młodych ludzi chcących rozwijać swój talent, stają się trenerami, ekspertami, komentatorami wydarzeń sportowych czy dziennikarzami albo nawet działączami w związkach sportowych.

 

Nieco inaczej wygląda jednak sytuacja w tym przypadku. Znany niemiecki skoczek narciarski, a zarazem mistrz świata w tej zimowej dyscyplinie sportu Marcus Eisenbichler ma w planach rozpoczęcie kariery w… policji federalnej.

 

Ukończyłem szkolenie, jestem funkcjonariuszem policji federalnej i czuję z tego powodu ogromną dumę. Kiedy skończę karierę, chciałbym pracować w policji. Skoki narciarskie to moje hobby – wyjaśnił reprezentant Niemiec.

 

28-letni skoczek jak na razie jednak wciąż skupia się na swoich sportowych poczynaniach i wnioskować można z jego słów, iż nie zamierza on odpuszczać walki o kolejne sukcesy. Według cytowanej przez portal Interia.pl wypowiedzi Marcusa Eisenbichlera, wierzy on w możliwość sięgnięcia zarówno po medale indywidualne, jak również odniesienie zwycięstwa w zmaganiach drużynowych.

 

 

 

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: PxHere ; Wikimedia Commons

 

Tego chyba jeszcze nie było! Niemiecki rząd zmyślał. O sprawie poinformował niemiecki portal Bild. 

Niemiecki Bild poinformował, że w sprawie rzekomego porozumienia Niemiec z Rosją niemiecki rząd najprawdopodobniej zmyślał.

 

Bild udostępnił dokumentację, z której wynika, że popierają w Stanach Zjednoczonych zniesienie kar dla firm, które są odpowiedzialne za budowę Gazociągu Północy. Niedawno kanclerz Niemiec – Angela Merkel stwierdziła również, że jest przeciwna sankcjom USA.

 

Co ciekawe jednak ambasador zaznaczył, że polityka wobec gazociągu się nie zmieniła.

 

Źródło: medianarodowe.com

Foto: Pixabay.com

W Niemczech pojawiły się tzw. „kasy dla Polaków.” Sprawą właśnie zainteresowała się polska ambasada. Kto pozwolił na takie upokorzenie?

Jakiś czas temu w jednej z niemieckich hurtowni pojawiły się tzw. „kasy dla Polaków.” Jest to dosyć dziwna sytuacja i upokarzająca. Pokazująca, że niemiecka hurtownia segreguje Polaków.

 

Sprawą zainteresowała się już polska ambasada. Jak się okazuje interwencja ambasady była słuszna i potrzebna.

 

Otrzymaliśmy wyjaśnienia i przeprosiny dyrekcji ds. komunikacji korporacyjnej, marketingu i administracji przedsiębiorstwa Edeka w Minden. W przesłanym komunikacie firmy czytamy, że polscy klienci mogli słusznie poczuć się dyskryminowani.

-powiedział Dariusz Pawłoś rzecznik polskiej ambasady.

 

Co ciekawe firma tłumaczyła, że tzw. „kasy dla Polaków” zostały źle zrozumiane i nie miały dyskryminować nikogo. Chcieli jedynie udostępnić Polakom możliwość zapłacenia za produkty w języku polskim.

 

Całość oświadczenia Dariusza Pawłosia można przeczytać: (TUTAJ)

 

Źródło: wp.pl

Foto: Pixabay.com

Do ciekawej sytuacji doszło podczas dyskusji pomiędzy dwiema europosłankami. W jej trakcie Elżbieta Łukacijewska atakowała państwo polskie i podejście wielu ludzi w naszym społeczeństwie do tzw. „edukacji seksualnej”. W obronie Polski stanęła wówczas eurodeputowana… z Niemiec- Christine Anderson.

 

Rozmowa miała miejsce w programie „Studio Europa” realizowanym przez portal Interia.pl oraz Deutsche Welle. W prowadzonych tam dyskusjach porusza się tematy związane z polityką w Unii Europejskiej oraz relacjami na linii Polska-UE.

 

W omawianym odcinku, wymianę zdań pomiędzy dwiema europosłankami, w dużej mierze zdominował temat tzw. „edukacji seksualnej”, w związku z rezolucją dotyczącą zdaniem niektórych urzędników UE zagrożenia tego propagowanego przez lewicę przedmiotu nauczania w Polsce.

 

Zamieszanie to jest pośrednim wynikiem toczącej się w Polsce dyskusji nad projektem obywatelskim „Stop Pedofilii”, pod którym podpisy wśród obywateli skutecznie zdołali zebrać wolontariusze Fundacji Pro-Prawo do Życia. W zamyśle, proponowane zmiany w ustawie mają ograniczać możliwość promowania pedofilii wśród dzieci i młodzieży.

 

Zdaniem Elżbiety Łukacijewskiej, to co dzieje się w Polsce jest dla niej „wstydem”. Przekonywała ona podczas dyskusji, że wprowadzenie zajęć z tzw. „edukacji seksualnej” ma pomóc w naszym kraju w walce z… chorobami wenerycznymi.

 

Przecież w Polsce wracają choroby weneryczne, o których świat już prawie zapomniał. To wstyd – stwierdziła eurodeputowana „Koalicji Obywatelskiej” tłumacząc, że w jej opinii jedynie napominanie polskiego rządu przez unijnych urzędników jest nadzieją dla naszego kraju.

 

W obronie Polaków stanęła jednak niemiecka europosłanka Christine Anderson z ugrupowania AfD. Zapowiedziała ona, że nie zagłosuje za rezolucją PE i wyraziła nieprzychylne zdanie na temat realizowania tych kontrowersyjnych zajęć w szkołach, podając przy tym niepokojący przykład prowadzenia lekcji w ramach tzw. „edukacji seksualnej” w Niemczech.

 

Edukacja seksualna zaczyna się już w przedszkolu, a w szkole np. 8-latkowie muszą się zastanawiać, gdzie pasuje penis. Mogę tylko dać przykład z Niemiec, a to, co tam się dzieje, jest przerażające. I mogę wyłącznie pogratulować polskiemu narodowi, że wybrał taki rząd, który chce to uregulować – oceniła Christine Anderson.

 

 

Źródło: Interia.pl ; Deutsche Welle ; polskaniepodległa.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

Europa na krawędzi wojny?! Turcja chce odesłać dżihadystów do Europy. Ma już dosyć utrzymywania ich w tureckich więzieniach. 

Mimo, że Turcja już dawno ogłaszała, że odeśle dżihadystów do Europy – nie robiła nic w tym kierunku, by realizować swój plan. Europa również nie była zainteresowana.

 

Jednak od 11 listopada Turcja zaczęła operację repatriacji złapanych w Syrii i Iraku dżihadystów do krajów pochodzenia. Chodzi o te osoby, które są obywatelami Europy Zachodniej.

 

Największa grupa zostanie odesłana najprawdopodobniej do Francji. Wśród terrorystów pojawił się też Amerykanin oraz kilku Niemców.

 

Mówi się, że odsyłanie terrorystów z powrotem do krajów Europy Zachodniej to zemsta prezydenta Turcji – Erdogana za krytykę jego działań.

 

Europa na krawędzi wojny?

 

Źródło: nczas.com

Foto: Pixabay.com

Tego chyba się nie spodziewaliście. Niemiecka marka żałuje Polakom…orzechów w czekoladzie. Zobaczcie zdjęcia!

Czy wiedzieliście o tym, że niemiecka marka Milka żałuje Polakom…orzechów w czekoladzie? Zaistniałą sytuację potwierdził Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zdaniem UOKiK do Polski sprowadzane były produkty gorszej jakości niż te, które znajdowały się w sklepach w Niemczech.

 

Milka żałowała Polakom 3-4 orzechów w czekoladzie. Zapytano Milkę dlaczego postępuje w taki sposób. Milka nie zgadza się z tym, co jest jej zarzucane i wytykają błąd UOKiK.

 

Niestety, badania UOKiK nie bazują na uzgodnionej dla Unii Europejskiej wspólnej metodyce porównywania jakości produktów spożywczych. Różnica na poziomie ok. 1 g zawartości orzechów w pojedynczych próbkach mieści się w granicach błędu statystycznego i nie świadczy o podwójnych standardach jakości producent.

-tak się bronią.

 

Takich przykładów jest więcej. Innym przykładem mogą być np. czipsy paprykowe Crunchips, do Polski przychodziły opakowania, które miały o 25 g mniej czipsów niż normalnie. Niemieckie są smażone na oleju słonecznikowym. Dodatkowo w niemieckich Crunchipsach dodano proszek pomidorowy i serowy – czego zabrakło w polskich.

 

Więcej produktów możecie zobaczyć (TUTAJ)

 

Źródło: popularne.pl

Foto: Flickr.com