Na początku zbliżającego się 2020 roku, bo już w styczniu reprezentacja polskich siatkarek rozegrać ma turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w Tokio. Zmagania o miejsce na olimpiadzie odbędą się w holenderskim Apeldoorn. Kadra polskich siatkarek przygotowuje się jednak do spotkań tych w cieniu afery jaka ma miejsce w reprezentacji.

 

Całe zamieszanie dotyczy też romansu, który miał się wywiązać między jednym z członków sztabu szkoleniowego a zawodniczką polskiej drużyny narodowej w siatkówce. Przy okazji całej trwającej afery w kadrze, głos postanowił zabrać selekcjoner siatkarek- Jacek Nawrocki.

 

Nie było takiej sytuacji, w której lekarz czy fizjoterapeuta zgłaszał niedyspozycję siatkarki, a ja zmuszałem ją do gry. Przy tym, co sam przeszedłem w życiu – usuwanie nowotworu, zator płucny, a w zeszłym roku operacja biodra – nie wiem kim musiałbym być, żeby nie mieć współczucia dla cierpiących siatkarek – stwierdził Jacek Nawrocki podczas rozmowy „Przegląd Sportowym”.

 

Warto podkreślić fakt, że członek sztabu, któremu zarzuca się romans z siatkarką, zrezygnował z pełnionej w reprezentacji funkcji.

 

Oświadczenie wydały też zawodniczki siatkarskiej kadry.

 

Akceptowanie przez trenera Nawrockiego nieprofesjonalnego zachowania jednego z członków sztabu (romans z jedną z zawodniczek). Dopuszczanie do niemoralnego zachowania, przy jednoczesnym braku reakcji ze strony trenera na zgłaszanie problemu przez zawodniczki – twierdzą siatkarki, zarzucając selekcjonerowi poważne błędy.

 

Nie ingeruję w prywatne sprawy siatkarek i członków sztabu. To są dorośli ludzie i jeśli nie ma to wpływu na ich pracę, nie mieszam się do tego. Zdaję sobie sprawę, że to trudna sytuacja dla wszystkich zainteresowanych. Zostało to już jednak załatwione i trener, o którym mowa, zrezygnował z pracy w kadrze – powiedział w wywiadzie udzielonym „Przeglądowi Sportowemu” trener Nawrocki, reagując na oświadczenie zawodniczek reprezentacji.

 

Selekcjoner reprezentacji Polski w kobiecej siatkówce zapewnia, że zdrowie zawodniczek jest dla niego ważniejsze od wyników, a jest to dla niego oczywiste po jego własnych chorobowych doświadczeniach.

 

Żaden wynik nie jest ważniejszy od zdrowia. Nie było takiej sytuacji, w której lekarz czy fizjoterapeuta zgłaszał niedyspozycję siatkarki, a ja zmuszałem ją do gry. Przy tym, co sam przeszedłem w życiu – usuwanie nowotworu, zator płucny, a w zeszłym roku operacja biodra, nie wiem kim musiałbym być, żeby nie mieć współczucia dla cierpiących siatkarek – zadeklarował Jacek Nawrocki podczas rozmowy z „Przeglądem Sportowym”.

 

 

 

Źródło: Przegląd Sportowy ; sport.pl

Fot.: YouTube/Polska Siatkówka