Wiele państw na świecie zmaga się z pandemią koronawirusa. Chociaż w Europie, w wielu krajach sytuacja się stabilizuje i nie przybywa tak dynamicznie tak wcześniej w poszczególnych krajach UE zachorowań jak wcześniej, to jednak należy pamiętać, że jest to problem o skali globalne, wciąż przynoszący przykre skutki- zarówno te zdrowotne, jak i ekonomiczne. W tym tygodniu nadejść ma według przewidywań Amerykanów, najtragiczniejszy pod tym względem czas dla Stanów Zjednoczonych. Choć władze różnych krajów, różnie podchodzą do tematu pandemii oraz przeciwstawiania się jej, to jednak pojawiają się przez ostatnie tygodnie w internecie nagrania, które poruszają serca wielu widzów z różnych części świata.

 

Do materiałów tego typu zaliczyć można także filmiki zarejestrowane w krajach Ameryki Łacińskich, takich jak chociażby Wenezuela czy Dominikana. Widać na nich zarejestrowanych przez kamerę funkcjonariuszy policji, którzy wspólnie modlą się na ulicach.

 

Choć wielu z ludzi będących w tych trudnych dniach na służbie w ramach pełnionych obowiązków, zapewne też popełnia błędy, to warto pamiętać o modlitewnym wsparciu i dodaniu otuchy miłym słowem dla tych, którzy w domu pozostać nie mogą.

 

LOOK AT THESE POLICE!

TOWNS PEOPLE PRAY OVER THE POLICE & SEND THEM OUT WITH GODS PROTECTION THROUGH THIS VIRUS! CAN I GET AN AMEN?!

Gepostet von NAME above all names am Montag, 6. April 2020

 

Policjanci z Wenezueli zbierają się, aby modlić się i czcić Jezusa na ulicy.

Gepostet von Ogólnopolski Ruch Chrześcijański – Polish Christian Movement am Montag, 6. April 2020

 

DOMINICAN REPUBLIC POLICE!

DOMINICAN REPUBLIC POLICE CIRCLE UP TO PRAY FOR PROTECTION & GUIDANCE THROUGH THE VIRUS! PEOPLE FROM ALL OVER THE WORLD ARE TURNING TO JESUS! CAN I GET AN AMEN?

Gepostet von NAME above all names am Donnerstag, 2. April 2020

 

 

Zobacz też:

HIT! Hiszpańska policja gra piosenki pod oknami [wideo]

Najświętsza Maryja ukazała się nad Rzymem? Mamy nowe informacje [WIDEO]

 

 

Źródło: Facebook

 

W czasie epidemii koronawirusa, kiedy wiele osób izoluje się zgodnie z zaleceniami rządzących, nie wychodząc bez poważnej potrzeby z miejsca zamieszkania, spore grono artystów umila rodakom czas poprzez występy online, organizowane w sieci wspólne koncerty czy inne aktywności, którymi dzielą się gwiazdy na portalach społecznościowych. Jak się jednak okazuje, również znanych z show-biznesu osób nie unikają problemy. Przekonał się o tym w ostatnim czasie zapewne Zenon Martyniuk oraz bliskie mu osoby.

 

Choć sama osoba wokalisty określanego jako „król muzyki Disco Polo” nie kojarzy się raczej ze skandalami, to jednak sporo mówiło się niejednokrotnie o sytuacji w jego rodzinie. Zachowanie syna popularnego „Zenka” było bowiem tematem poruszanym w minionych miesiącach przez spore grono dziennikarzy, a opisywane sytuacje mogły wywoływać bulwersację wielu osób, także tych, które cenią muzykę zespołu Akcent i jego lidera.

 

Media poświęcały czas Danielowi M. w związku z jego kłopotami z prawem, informacjami o posiadaniu przez niego i braniu narkotyków, poważnych kłopotach w małżeństwie i to w niedługim czasie po ślubie, a także przez to jak brzmiały jego wypowiedzi, w których komentował karierę i muzykę tworzoną przez swego ojca. Teraz jak się okazuje, mężczyzna miał dopuścić się po raz kolejny zachowania niezgodnego z obowiązującymi przepisami. W tle całej sprawy tkwi to czym ostatnio żyją niemal wszyscy w Polsce i Europie, czyli pandemia koronawirusa.

 

Daniel M. przebywał w niedawnym czasie na terenie innych państw. Jak podaje portal o2.pl, chodzi tu m.in. o Holandię oraz Niemcy. Zgodnie z wprowadzonymi obostrzeniami, po powrocie do Polski, powinien on odizolować się i przebywać na kwarantannie przez okres dwóch tygodni. Pojawiły się jednak informacje, że Daniel M. nie zastosował się do tychże zasad i przebywał poza miejscem zamieszkania w okresie 14 dni, które spędzić powinien w domu.

 

Jak przekazał „Fakt”, policja miała zostać zaalarmowana w tej sprawie przez mieszkańców Wasilkowa (woj. podlaskie). Ludzie ci mieli być zaniepokojeni tym, że syn gwiazdy disco polo, często opuszcza miejsce zamieszkania, pomimo powrotu z innego kraju. Według tych medialnych doniesień, funkcjonariusze po dotarciu na miejsce mieli otrzymać informację od samego zainteresowanego, że bierze on prysznic. Miał skontaktować się z policjantami po kwadransie. Czekający funkcjonariusze dostrzegli w pewnym momencie wbiegającego po schodach Daniela M.

 

– Tłumaczył, że był odwiedzić rodziców. W sposób lekceważący wypowiadał się też o zasadach kwarantanny

– powiedział cytowany przez portal o2.pl, nadkomisarz Tomasz Krupa.

 

30-latek miał nie przyjąć mandatu i jak podaje „Fakt”, stwierdził też, że „ma gdzieś całą kwarantannę”. Sprawa została skierowana do sądu.

 

Przypominamy za nieprzestrzeganie zasad kwarantanny grozi mandat w wysokości nawet 30 tysięcy złotych.

 

 

Źródło: Fakt ; o2.pl

Fot.: YouTube/TVP Info (zrzut ekranu)

 

Cały świat zmaga się obecnie z pandemią koronawirusa, a rządy poszczególnych państw różnymi sposobami starają się ograniczyć przyrost zachorowań, a także niwelować skutki gospodarcze obecnego stanu rzeczy. Wielu martwi się bowiem tym jak wyglądał będzie świat oraz sposób funkcjonowania w nim społeczeństw, gdy po czasie pandemii nadejdzie kryzys ekonomiczny. Choć dziś takie niepokoje pojawiają się na wszystkich kontynentach, to jednak wszystko zaczęło się w Chinach, a dokładniej w Wuhan, gdzie pierwsze sygnały o epidemii pojawiały się już pod koniec zeszłego roku. Niedawno upamiętniono tam ofiary rozprzestrzeniającego się wirusa.

 

Ostatnia sobota była dniem żałoby w Chinach. W ramach oddania hołdu tysiącom osób, które zmarły w czasie epidemii, flagi obniżono do połowy masztu, a przy wstrzymanym ruchu ulicznym na około trzy minuty rozbrzmiało wycie syren, a ludzie zatrzymali się w ciszy. Wiele osób ocenia tę chwilę jako wyjątkowo przejmujący widok po czasie wielu ludzkich dramatów, jakie miały miejsce w Chinach, a szczególnie w miejscowości Wuhan.

 

W sieci pojawiły się nagrania ukazujące to jak wyglądał ten wyjątkowy moment. Dwa z nich znajdują się w końcowej części artykułu.

 

W lutym pisaliśmy na łamach naszego portalu o tym, jak tragiczne sceny dzieją się na ulicach w tamtej części Chin. Ludzie odbierali sobie życie, niejednokrotnie podejmując się tak desperackich kroków w miejscach publicznych, dochodziło też do agresywnych, a nawet krwawych starć między ludźmi w sklepach.

 

O tym poczytają Państwo w poniższym artykule:

Wstrząsające nagrania z Chin. Ludzie odbierają sobie życie, atakują i podpalają… [WIDEO +18]

 

 

 

 

Źródło: tvp.info ; YouTube/Ruptly ; YouTube/AFP News Agency

Jak już zdążył się przekonać świat, pandemia koronawirusa nie oszczędza bogatych państw, a także znanych ludzi ze świata show-biznesu, sportu czy polityki. Choć dla wielu pocieszający może być fakt, że w Europie wiele państw uznaje sytuację epidemiczną za opanowaną, a przyrosty zachorowań nie są w nich już tak dynamiczne, to jednak niepokoić mogą doniesienia o stanie zdrowia niektórych zakażonych. Martwić mogą m.in. informacje dotyczące brytyjskiego premiera Borisa Johnsona.

 

Niepokojące wieści, brytyjskie media przekazały około godz. 19 czasu lokalnego. Wtedy to potwierdziło się, że w związku z pogorszeniem się stanu zdrowia Borisa Johnsona, trafił on na oddział intensywnej terapii w znajdujących się w stolicy kraju- Londynie Szpitalu św. Tomasza.

 

Według informacji przekazanych przez stację BBC, brytyjski premier trafił w niedzielę do szpitala, kiedy nasiliły się jego objawy związane z chorowaniem na COVID-19. Mimo iż choruje on już od jakiegoś czasu, to jednak w miniony weekend niepokojąca stała się wysoka temperatura.

 

Sam Coates, dziennikarz Sky News poinformował, że chociaż premier trafił na OIOM, to jednak pozostaje przytomny, co z pewnością uspokoić może wielu zmartwionych Brytyjczyków oraz innych ludzi śledzących doniesienia związane z jego leczeniem.

 

Jak przekazał Sam Coates, fakt iż Boris Johnson trafił na oddział intensywnej terapii jest elementem zachowania ostrożności, gdyby musiał on zostać podłączony do respiratora w związku z pogarszającym się stanem zdrowia.

 

 

 

Źródło: BBC ; Sky News ; Jastrzabpost.pl

Fot.: Edwards.af.mil

 

 

 

 

Media oraz społeczeństwa na świecie, nadal żyją w dużej mierze tematem pandemii koronawirusa oraz opierania się jej skutkom zdrowotnym i ekonomicznym. Pocieszający jest fakt, że w wielu europejskich krajach sytuacja wygląda na coraz bardziej opanowaną. Niestety, docierają też smutne, a nawet wstrząsające doniesienia wiążące się również z tematem pandemii. Tragiczne wieści przekazał jeden z reprezentantów Polski w piłce nożnej- Grzegorz Krychowiak.

 

Według informacji udostępnionej na twitterowym profilu polskiego piłkarza, w dramatycznych okolicznościach zmarł doktor Bernard Gonzalez, znany w piłkarskim środowisku we Francji lekarz sportowy, pracujący przez lata w klubie Stade de Reims. W zespole tym, Grzegorz Krychowiak występował w latach 2012-2014.

 

W tle całej sprawy pojawia się temat pandemii słynnego już wirusa z Wuhan. Śmierć 60-latka nastąpić miała w niedzielny wieczór. Według doniesień jakie pojawiły się we francuskich mediach, lekarz odebrał sobie życie. Wpływ na tak dramatyczną decyzję o zakończeniu własnej egzystencji mieć miał fakt zakażenia się koronawrisuem. Przeprowadzony test na jego obecność, miał dać wcześniej niestety wynik pozytywny u doktora Bernarda Gonzaleza.

 

Według informacji przekazanych przez dziennikarzy „L’Equipe”, 60-letni doktor zostawić miał napisany przed śmiercią list pożegnalny, potwierdzający iż w desperacji samemu targnął się na swoje życie. Treść tego co zapisał zgadza się również z teorią, że do dramatu przyczynił się fakt zarażenia koronawirusem.

 

W swoim liście, Bernard Gonzalez napisać miał, że zmagania z zaistniałą sytuacją wynikającą z zakażenia są ponad jego siły.

 

 

 

W jednym ze swoich wpisów na Instagramie, Grzegorz Krychowiak apelował natomiast o przestrzeganie obostrzeń, z którymi mamy do czynienia w czasie pandemii i zachęcał do tego, aby nie opuszczać bez poważnej konieczności miejsca zamieszkania.

 

 

 

Źródło: chillizet.pl ; Twitter/@StadeDeReims ; Instagram/grzegorz.krychowiak

Fot.: Wikimedia Commons

We Włoszech nadal trwa dramatyczna walka ze skutkami rozprzestrzeniania się koronawirusa. Problemem dla społeczeństwa nie jest już tylko ilość zakażeń, zgonów oraz ryzyko kolejnych zachorowań. Wiele zmartwień wywołują też skutki ekonomiczne oraz obawy przed pogłębieniem ubóstwa. W związku z tym, w południowych rejonach Włoch, niektórych sklepów pilnuje policja z obawy przed napadami i zamieszkami. W sieci pojawiają się jednak też zdjęcia i nagrania dodające otuchy, a także nadziei w tych trudnych chwilach. Jeden z takich materiałów filmowych pochodzi z północy Włoch, gdzie sytuacja związana z epidemią jest najcięższa…

 

Nagranie zostało zarejestrowane w mocno dotkniętym przez epidemię regionie jakim jest włoska Lombardia. W jednym z tamtejszych szpitali, lekarka zwróciła się przez megafon do przebywających tam pacjentów, zapewniając ich o tym, że całe Włoch są myślami przy nich i wspierają chorych w tej trudnej walce.

 

Po tych słowach, kobieta puściła na sali włoski hymn.

 

Zobaczcie i posłuchajcie sami!

 

Sono giorni tristi e difficilissimi, questo dannato COVID19 non molla per niente e se all’inizio essere positivi non era difficile ora lo è sempre di più, aumentano i malati e finiscono i posti, aumentano i morti, aumentano le famiglie che devo chiamare per dire che le cose stanno andando male per poi richiamarle e dire, dietro un telefono senza neanche una pacca sulla spalla, che é andata peggio, stiamo prendendo ogni giorno decisioni più difficili con un peso sul petto che ci porteremo per molto tempo, non andrà bene niente perché il virus passerà ma avremo ancora tanti morti da piangere e continuerò a sognarmi i campanelli dei ventilatori, i pazienti dispnoici, le corse contro il tempo e le scelte enormi.In questi giorni difficili stavo per lasciarmi prendere dalla tristezza MA nella vita, quando le cose vanno male (anche peggio vista la situazione), fermarsi non serve ma anzi bisogna fare di più perchè solo rendendo più leggero tutto le cose miglioreranno e questo lo spero per tutti i pazienti ma soprattutto per noi operatori sanitari che non ci meritavamo di dover prendere decisioni così terribili e di vedere questi scenari inenarrabili. Non importa, questo è il momento di essere FORTI, forse alla fine di questa esperienza potremo piangere anche noi tutte le cose di questi giorni, PER INTANTO #RESISTIAMO che alla fine #VINCIAMONOIP.s. Un grandissimo ringraziamento ai pezzi di cuore che in questi giorni lavorano al mio fianco tra le difficoltà ma sempre forti perchè ci resteranno negli occhi i ricordi di questi giorni ma nel cuore la certezza che abbiamo fatto TUTTO TUTTO TUTTO quello che si poteva fare, anche se non sará bastato Chiara, Francesco, Beatrice, Patrizia, Roberto, Marco, Matteo, Noris, Fabio, Claudia, Denise, Katia, Marisa, Cristina, Bruna, Monica, Erika e tutti gli altri che non riesco a taggare❣️💪🏻P.p.s. Per chi si preoccupa per me: non ho lo scafandro perché sono in zona filtro

Gepostet von Sarah Barbuto am Freitag, 20. März 2020

 

 

Źródło: Facebook.com/Sarah.Barbuto12

Koronawirus rozprzestrzenia się na świecie i stanowi wyzwanie dla wielu państw, organizacji oraz całych społeczeństw. Jak to z reguły bywa przy pandemiach, zakażenie może dotknąć każdego kto nie przestrzega zasad higieny i bezpieczeństwa względem zdrowia. To też sprawia, że skutkom rozprzestrzeniania się wirusa z Wuhan starają się przeciwstawiać również ludzie kojarzeni wśród wielu osób na świecie raczej ze zbrodniczymi działaniami. Jakiś czas temu wskazówki dotyczące minimalizowania ryzyka zachorowania na COVID-19 przekazało swoim zwolennikom tzw. Państwo Islamskie. Docierają jednak też informacje o grupach przestępczych deklarujących czynny udział w walce z pandemią.

 

Mowa tu o sytuacji, kiedy co ciekawe tzw. godzina policyjna wprowadzana jest przez gangsterów. Tak właśnie dzieje się w słynnym brazylijskim Rio de Janeiro. Mieszkańcy tamtejszych faweli mają mieć zakaz opuszczania domów po godzinie 20. Przestrzegania takowej godziny policyjnej wprowadzonej w związku z pandemią pilnować mają członkowie brazylijskich gangów.

 

Uważa się, że władze państwowe w Brazylii zareagowały opieszale i zlekceważyły początkowo problem koronawirusa. Prezydent kraju miał określić nawet COVID-19 „zwykłą grypą”.

 

W fawelach na terenie Rio de Janeiro żyje kilkanaście milionów ludzi. Taki przeludniony teren jest mocno narażony na rozprzestrzenianie się wirusa, zwłaszcza iż warunki sanitarne są tam na stosunkowo niskim poziomie. Dodatkowo tamtejsi ludzie borykają się z podniesionymi cenami, które utrudniają im zakup środków czystości oraz żywności. Niektórzy mają skarżyć się nawet na brak wody.

 

Według głoszonej przez członków lokalnych grup przestępczej wersji, ich działania i wprowadzony zakaz opuszczania domów po godzinie 20 ma być odpowiedzią na zbyt słabe działania ze strony polityków.

 

– Narzucamy godzinę policyjną, ponieważ nikt nie bierze tego na poważnie. Chcemy dla ludzi jak najlepiej. Skoro rząd nie robi tego, co powinien, zrobi to przestępczość zorganizowana

– tego typu komunikaty ogłaszać mieli przez megafony brazylijscy gangsterzy według medialnych doniesień.

 

Przy całym zagrożeniu jaki stanowi pandemia oraz jej skutki dla mieszkańców biednych części Brazylii, można zastanawiać się w jak radykalny sposób i z jakim skutkiem usprawnią powstrzymywanie pandemii gangsterzy. Faktem jest jednak, że również na przestępczość zorganizowaną wpływa obecna sytuacja jaka zapanowała na świecie.

 

Zobacz też:

Kartele narkotykowe w kryzysie…

 

 

Źródło: Mafia.pl ; Gazeta.pl ; o2.pl

Fot.: Needpix.com

Trwa trudny czas, kiedy państwa i całe społeczeństwa podejmują działania mające stanowić zahamowanie dla rozprzestrzeniania się koronawirusa. Choć wiele osób w naszym kraju postępuje w odpowiedzialny sposób, przez co ulice polskich miast opustoszały, to jednak mimo to zdarzają się przypadki ucieczek z kwarantanny osób, które zostały na nią skierowane w związku z podejrzeniem obecności w ich organizmach wirusa SARS-CoV-2. Jednym z takich uciekinierów był pewien 24-latek pracujący na co dzień jako taksówkarz.

 

Mieszkaniec powiatu suskiego, podobnie jak inni postępujący nieodpowiedzialnie w takich sytuacjach ludzie, mógł narażać również napotkane osoby na zagrożenie. Na szczęście miał on nie podróżować komunikacją miejską albo międzymiastową.

 

Mężczyzna został namierzony przez policję. Jak się okazało, znajdował się na terenie Makowa Podhalańskiego. Zatrzymanie zostało przeprowadzone przez funkcjonariuszy ubranych w specjalne kombinezony ochronne. W internecie pojawiło się nagranie z miejsca zatrzymania 24-latka.

 

Zapewne warto udostępniać tego typu nagrania i obrazy, podobnie jak te ukazujące, do czego doprowadził brak odpowiedniej reakcji na epidemię w takich krajach jak Włochy czy Hiszpania.

 

 

 

Źródło: wrc.net.pl ; YouTube/Mateusz Wilczek

 

W okresie kiedy wiele ludzi izoluje się i unika wychodzenia z domu w ramach podejmowania przeciwdziałań wobec rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2, znane osoby i artyści zachęcają, aby pozostawać w domu, przekazują też spore środki finansowe na walkę z koronawirusem, a nawet organizują czaty wideo, podczas których przedstawiają fanom swoje występy drogą internetową. Do nie opuszczania miejsca zamieszkania zachęcała też aktora Barbara Kurdej-Szatan, a przy tym też podejmowała działania, którymi chciała za pośrednictwem sieci umilić kwarantannę swym fanom. W ostatnim czasie wdała się jednak w pewnego rodzaju awanturę z częścią internautów. Sprawa dotyczyła pewnego udostępnionego niedawno zdjęcia oraz spraw dotyczących męża gwiazdy. Sprawę opisał portal radiozet.pl.

 

W ostatnim czasie, na instagramowym profilu Barbary Kurdej-Szatan pojawiło się zdjęcie będące elementem kampanii reklamowej jednego z producentów samochodowych. Na fotografii widoczna jest aktorka w towarzystwie swojego męża Rafała Szatana w aucie.

 

Wśród komentarzy na profilu Barbary Kurdej-Szatan pojawiły się także te, których autorzy krytycznie odnieśli się do publikowania takowego posta sponsorowanego i załączonego zdjęcia z samochodowej przejażdżki po publicznych apelach gwiazdy o pozostawanie w domach ze względu na pandemię koronawirusa. Niektórzy internauci negatywnie odnosili się też do tego jak promowany jest małżonek aktorki.

 

Na opinie te zareagowała sama zainteresowana, odpowiadając w dosyć mocnych zdaniem części internautów słowach.

 

– A co ma piernik do wiatraka? Po pierwsze – również robię rzeczy bezinteresownie. Właśnie w tym czasie. Po drugie – co ma wspólnego zdjęcie w samochodzie z rzekomą promocją męża? Jest Pan następną osobą, która bez żadnej świadomości piep**y głupoty. Nie ma możliwości, abym męża „wciskała”. O tym, kto występuje w koncertach czy w telewizji, decydują reżyserzy i producenci. To oni, znając wykształcenie Rafała i jego zdolności, sami zapraszali go to tu, to tam. Ale co Pan może wiedzieć, jedynie może Pan wypisywać de*ilne komentarze. Współczuję

– napisała cytowana przez radiozet.pl aktorka.

 

Barbara Kurdej-Szatan wyraziła swoje oburzenie względem tego, że autorzy krytycznych komentarzy nie zwracają tak dużej uwagi na jej prezentowaną przez internet twórczość.

 

– Nie napiszą nic o tym, że robimy ludziom wieczorami koncerty, by umilić im czas, że czytamy bajki dla dzieci. Wszystko ze zwykłej miłości do zawodu (robimy to przecież za darmo) i chęci umilenia czasu innym! Ale o piep**onej przejażdżce od razu!

– stwierdziła gwiazda.

 

 

 

Źródło: Instagram/kurdejszatan ; radiozet.pl

Fot.: Facebook/@BarbaraKurdejSzatan