Co jakiś czas pojawiają się w mediach informacje o zatrzymaniu w naszym kraju ludzi powiązanych ze strukturami organizacji terrorystycznych. Takie sytuacje potwierdzają, że choć problem nie jest u nas tak duży jak w innych państwach na terenie Europy, to jednak również nasze służby muszą być czujne, ponieważ Polska nie zostaje zupełnie wolna od działań dżihadystów. Dziś poinformowano o kolejnych działaniach służb wymierzonych w środowisko związane z tzw. Państwem Islamskim. Zatrzymanych zostało kilka osób.

 

Akcję przeprowadziła polska Straż Graniczna działająca w porozumieniu z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Funkcjonariusze doprowadzili do zatrzymania czwórki osób powiązanej z IS. Jak podaje portal tvp.info, prowadzić mieli oni działania na terenie naszego państwa polegające na rekrutowaniu ludzi, którzy przeszli na islam, do realizowania działań o charakterze terrorystycznym.

 

Stanisław Żaryn, czyli rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych potwierdził, że osoby te zatrzymane zostały w dniu 7 maja. Zrealizowane działania miały zostać przeprowadzone w oparciu treść przepisów ustawy o działaniach antyterrorystycznych, a także ustawy o cudzoziemcach.

 

– Cudzoziemcy zostali osadzeni w strzeżonym ośrodku Straży Granicznej w celu wydalenia i wpisania ich do wykazu osób niepożądanych na terytorium RP i strefy Schengen

– wyjaśnił Stanisław Żaryn.

 

Zgromadzony przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego materiał dowodowy potwierdzać ma poparcie dla działalności Państwa Islamskiego oraz sympatyzowanie z tą organizacją w przypadku schwytanych osób z Tadżykistanu.

 

Zachęcamy do przeczytania również innych artykułów związanych z działaniami służb wymierzonymi w IS:

Raper ścinał ludziom głowy?! Służby udostępniły nagranie z akcji [WIDEO]

PILNE! Zatrzymano dżihadystę w Polsce! Jak okrutne i krwawe działania planował?

Kolejne ataki terrorystów w Europie? Docierają informacje o ważnej akcji

 

 

Źródło: tvp.info

Fot.: YouTube/CNN (zrzut ekranu)

Choć trwa pandemia i wiele państw zmaga się z koniecznością egzekwowania obostrzeń w ramach izolacji społecznej oraz dąży do niwelowania negatywnych skutków tego okresu dla gospodarki, to wciąż jednak nie znikają inne problemy zagrażające naszym społeczeństwom. Wśród takowych niebezpieczeństw są wciąż aktywne siatki terrorystyczne, co potwierdzają też doniesienia docierające dzisiaj z zagranicznych mediów.

 

O sprawie i akcji służb, jaka miała miejsce na południu Europy, poinformował m.in. „The Guardian”. Wydarzenia te dotyczą dokładniej rzecz ujmując Hiszpanii. Zdaniem tamtejszej policji przeprowadzono wspólne działania ich funkcjonariuszy, a także FBI i przedstawicieli służb marokańskich, które mogły ocalić życie wielu osób w tym państwie, będącego jednym z tych szczególnie dotkniętych rozprzestrzenianiem się wirusa z chińskiego Wuhan.

 

Jak podaje „The Guardian”, według informacji podanych do wiadomości publicznej przez przedstawicieli hiszpańskiej policji, służbom udało się tam zatrzymać człowieka pochodzenia marokańskiego, który mógł doprowadzić do wielkiej tragedii w Barcelonie. Tam też został zatrzymany i to właśnie na terenie Katalonii szukać miał celów do przeprowadzenia ataku

 

Marokańczyk ten miał ulec silnej radykalizacji i sympatyzować z organizacją terrorystyczną jaką jest tzw. Państwo Islamskie. Związki z IS miał on posiadać od około 4 lat, jednak w ostatnim czasie, przy okazji panujących obostrzeń i ograniczeń w przemieszczaniu się na Półwyspie Iberyjskim, zachowanie tego człowieka stało się szczególnie podejrzane i to właśnie w tym okresie szukać miał on zdaniem służb miejsca i celu do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego.

 

Ta sytuacja, jak i też inne tragiczne wieści dotyczące działalności terrorystów w różnych zakątkach globu, pokazują iż wiele organizacji wciąż zagraża bezpieczeństwu wielu ludzi na różnych kontynentach.

 

 

Źródło: „The Guardian”

Fot.: Pxhere.com

 

Zatrzymano człowieka, szczególnie poszukiwanego w ostatnich latach przez służby na świecie, wokół którego pojawiało się wiele domysłów i znaków zapytania. Schwytany mężczyzna, choć udzielał się w branży muzycznej, a w sieci do dzisiaj znaleźć można jego utwory, to jednak rozgłos zapewniło mu dołączenie do tzw. Państwa Islamskiego.

 

Człowiek ten to 28-letni Brytyjczyk egipskiego pochodzenia. Swoją muzyczną karierę rozpoczynał w Londynie, gdzie mieszkał i dorastał. Znany jest w świecie muzyki na wyspach jako raper L Jinny. Choć w jego utworach da się wyłapać wersety odnoszące się do religii, to jednak trudno o podejrzewanie tego młodego człowieka o aż tak silną radykalizację na podstawie treści jego piosenek.

 

 

Bardzo możliwe, że radykalizacji L Jinny, a właściwie Abdel-Majed Abdel Bary, uległ po tym jak służby zatrzymały jego ojca Egipcjanina. Abdel Abdul Bary został bowiem ekstradowany do Stanów Zjednoczonych w 2012 roku, kiedy zarzucono mu udział w przeprowadzonych w 1998 roku atakach terrorystycznych, których celem były znajdujące się na terytorium Kenii i Tanzanii ambasady USA. Zginęło wówczas ponad 220 ludzi, a jak przekazała agencja Reuters, mężczyznę skazano na 25 lat za kratkami. Wyrok zapadł w 2015 roku, kiedy jego syn mieszkający w Londynie, zdążył przyjąć fundamentalistyczne poglądy i wyjechać na Bliski Wschód.

 

L Jinny miał wstąpić w szeregi ISIS w 2013 roku. Po wyjeździe do samozwańczego kalifatu, odebrano mu obywatelstwo brytyjskie. Był on podejrzewany o dokonywanie egzekucji ludzi pochodzących z Europy i Ameryki, w tym m.in. dziennikarza Jamesa Foleya w 2014 roku. Nagrania z egzekucji obiegały wówczas media na całym świecie, a widoczny na nich uzbrojony w nóż i zamaskowany mężczyzna określany był mianem „Jihady John”. Finalnie okazało się jednak, że zabójcą tym nie jest brytyjski raper, a pochodzący z Kuwejtu Mohammed Emwazi, który zginąć miał na terenie Syrii w 2015 roku.

 

To jednak nie sprawiło, że brytyjski raper przestał być poszukiwany, ponieważ faktem pozostawało jego uczestnictwo w działalności Państwa Islamskiego. Co dla wielu bardzo wstrząsające, L Jinny miał opublikować w jednym z twitterowych wpisów fotografię, na której pozował z uciętą ludzką głową. Uznawany był on za bardzo brutalnego w swych poczynaniach członka tej słynnej już organizacji terrorystycznej, a zarazem ówczesnego nieuznawanego przez społeczność międzynarodową państwa.

 

 

W ostatnim czasie pojawiła się informacja, że dżihadysta został schwytany na terytorium Hiszpanii, do której miał przedostać się nielegalnie. Tamtejsza policja opublikowała nawet nagranie zarejestrowane w Andaluzji, a dokładniej w Almerii, gdzie doszło do zatrzymania rapera, a zarazem brutalnego bojownika kalifatu.

 

– Zatrzymany przez kilka lat przebywał w strefie wojny w Syrii i Iraku. Szybko piął się po szczeblach „kariery” w organizacji, a międzynarodowe służby uznawały go za wyjątkowo brutalnego terrorystę

– poinformowała hiszpańska policja.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; YouTube ; Twitter/@policia

Fot.: Pxfuel ; YouTube/MrAnonymousUptades (zrzut ekranu)

O tragicznym wydarzeniu poinformowała Agencja Informacyjna Amaq (organ informacyjny ISIS),  która opublikowała to szokujące nagranie. 

Do zabójstwa doszło w prowincji Borno na terenie Nigerii. Zamaskowany 8-latek zabił chrześcijanina, zapowiadając także dalsze egzekucje na wyznawcach Chrystusa.

Uprzedzamy, że filmik jest drastyczny.

 

Praktyka zabijania „niewiernych” przez dzieci stosowana jest od dawna w Państwie Islamskim. Nieletni (nazywani „lwiątkami kalifatu”) mają być tym sposobem przyzwyczajani do nienawiści wobec wyznawców innych religii.

 

mocnefakty.com/Red/Fot. YouTube screen

Ten czyn był wyjątkowo okrutny, a jego celem stali się chrześcijanie, czyli grupa wyjątkowo prześladowana w zarówno dawnych, jak i też obecnych czasach. Doprowadzenie do dramatycznej śmierci grupy wyznawców Chrystusa miała być zemstą dżihadystów. W internecie opublikowali oni dodatkowo wstrząsający film. Egzekucja tej grupy nie była jednak jedyną zbrodnią w tamtym rejonie w ostatnim czasie.

 

Ofiary straciły życie z rąk bojowników zachodnioafrykańskiej filii tzw. Państwa Islamskiego. Organizacja ta określa się od niedawna jako ISWAP, której członkowie mają swoje korzenie w Boko Haram.

 

Materiał zarejestrowany przy okazji zbrodni dokonanej na pojmanych chrześcijanach został przez radykalnych islamistów opublikowany w sieci, kiedy wyznawcy Jezusa świętowali na całym świecie Boże Narodzenie. Miało to bowiem miejsce w czwartek, kiedy wspomina się też pierwszego męczennika- Św. Szczepana.

 

Dramaturgii całej tej sytuacji dodaje więc fakt, że chrześcijanie zostali zabici w okresie wyjątkowo ważnym w ich religii.

 

Jak przekazała agencja Reutera, na udostępnionym filmie nie było dźwięku, lecz pojawiły się napisy w języku arabskim. Wcześniej opublikowano też nagranie, na którym pojmani mężczyźni błagali o pomoc i negocjacje nigeryjskie władze. Przy okazji publikacji filmu poinformowano, jednak o zabiciu jeńców w ramach zemsty za śmierć samozwańczego kalifa i lidera IS- Abu Bakra al-Bagdadiego oraz Abu al-Hasana Al-Muhadżira, będącego rzecznikiem Państwa Islamskiego, którzy zginąć mieli w akcjach amerykańskich służb w dniu 27 października br.

 

Co warte podkreślenia, oprócz 11 chrześcijan wśród porwanych znalazło się też 3 muzułmanów. Dżihadyści oszczędzić mieli dwóch z nich. Członkowie ISWAP zdaniem niektórych mediów żądali wcześniej wypuszczenia zatrzymanych członków swojej terrorystycznej organizacji w zamian za oszczędzenie jeńców. Do takiej sytuacji finalnie jednak nie doszło.

 

Podczas egzekucji 11 porwanych, dżihadyści 10 z nich ścięli głowy, a jednego zastrzelili. Tym jedynym zabitym w inny sposób prawdopodobnie był znajdujący się w tej grupie wyznawca islamu.

 

Na opublikowanym w internecie filmie widać jedenastu zakładników wyczekujących na swoją śmierć w pomarańczowych strojach oraz z opaskami na oczach. Za nimi stoją zamaskowani oprawcy z dżihadystycznej organizacji.

 

W ostatnich doszło też do innej zbrodni jakiej dopuszczali się radykalni islamiści. Jak podają media, Boko Haram zaatakowało bowiem wioskę Kwarangulum, zamieszkiwaną przez chrześcijan. Tam zginąć miało siedmiu ludzi.

 

 

 

Źródło: Reuters ; radiozet.pl ; popularne.pl ; radioszczecin.pl ; Twitter/@DonKlericuzio

Fot.: Pexels

 

 

Wszyscy pewnie myśleli, że to już koniec Państwa Islamskiego. Nic bardziej mylnego! Okazuje się, że się odradza. Pojawiły się szokujące informacje!

Jakiś czas temu media poinformowały o rzekomym końcu Państwa Islamskiego. Jak się okazuje może się ono odrodzić i zaatakować dwa razy mocniej. Podobno reorganizują się w Iraku.

 

Mają do dyspozycji lepsze techniki, lepszą taktykę i dużo więcej pieniędzy. Są w stanie kupić pojazdy, broń, zapasy żywności i sprzęt. Technologicznie są bystrzejsi. Trudniej ich pokonać. Są jak Al-Kaida na sterydach.

-powiedział Lahura Talabana najwyższy kurdyjski urzędnik ds. walki z terroryzmem.

 

Widzimy, że ich aktywność się wzmaga i uważamy, że faza odbudowy dobiegła końca.

-dodał Talabana.

 

Myślicie, że to może być prawda?

 

Źródło: o2.pl

Foto:

Przedstawiciele władz w Ankarze ogłosili decyzję dotyczącą bojowników tzw. Państwa Islamskiego. Zgodnie z nią, spora grupa terrorystów trafi do krajów europejskich. Fakt ten został potwierdzony przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Turcji i ma on związek z realizowaniem operacji deportowania członków IS, która rozpoczęta została oficjalnie w dniu 11 listopada bieżącego roku. Sprawę opisał portal o2.pl.

 

W związku z tymi działaniami, w tureckich ośrodkach deportacyjnych liczba przetrzymywanych terrorystów spaść miała do 938 islamistów. Zgodnie z decyzją strony Tureckiej, deportowani mają zostać dżihadyści posiadający obywatelstwo francuskie, holenderskie, irlandzkie, a także amerykańskie. Wielka Brytania, Dania oraz Niemcy postanowiły wcześniej pozbawić obywatelstwa osób, które postanowiły przyłączyć się do Państwa Islamskiego. Jednakże turecki minister spraw wewnętrznych Suleyman Soylu zapowiedział, że również dżihadyści, którzy posiadali wcześniej obywatelstwo tych państw zostaną deportowani, pomimo jego cofnięcia.

 

Władze w Ankarze zastrzegają, że nie będą stanowić „hotelu dla członków IS będących obywateli innych państw”. Zapowiadają też, że operacja związana z deportowaniem bojowników samozwańczego kalifatu będzie nadal kontynuowana.

 

Turcja poważnie podchodzi do zarządzania migrantami, ponieważ kraj jest zaangażowany w poważną walkę z terroryzmem – stwierdził turecki minister spraw wewnętrznych.

 

Wielu bojowników Państwa Islamskiego walczących wcześniej na terenie Syrii zostało osadzonych po schwytaniu w więzieniach zlokalizowanych na terenach kontrolowanych wówczas przez siły kurdyjskie. Zdaniem mediów i ekspertów, Po tureckiej ofensywie w tamtym rejonie, część przebywających tam terrorystów mogło zdołać wykorzystać zaistniałą sytuacją i uciec na wolność.

 

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: YouTube/VICE News

 

Do potężnego zamachu doszło w Kabulu w Afganistanie. Na weselu, na którym bawiło się kilkuset gości wybuchła bomba. Zginęły 63 osoby, a 180 zostało rannych. Do zamachu oficjalnie przyznało się państwo islamskie.

 

O zamachu informowaliśmy dziś rano (tutaj). Na weselu w stolicy Afganistanu, Kabulu doszło do zamachu. Zgodnie z afgańską tradycją na weselu bawiło się około 1000 osób. Odbywało się w regionie zamieszkiwanym przez muzułmanów szyickich, z którymi od dawna konflikt mają sunnici. Sunnici to przede wszystkim talibowie oraz państwo islamskie.

 

Początkowo nikt nie przyznawał się do zamachu, podejrzanymi byli jednak przede wszystkim sunnici. Przypuszczenia się potwierdziły, gdyż jak możemy przeczytać na portalu poinformowani.pl do ataku oficjalnie przyznało się ISIS.

 

 

 

 

Szyici stanowią w Afganistanie znaczną mniejszość, jedynie 18%, przez co bardzo często są atakowani przez talibów oraz państwo islamskie. ISIS jest odpowiedzialne za masowe ataki na całym świecie oraz masakry na ludności cywilnej na Bliskim Wschodzie. Ich państwo, które w 2014 roku ogłosiło kalifat w tej chwili jest zdziesiątkowane. Największe siły ISIS w Syrii i Iraku rozbiły wojska USA. Obecnie ściga się wszystkich pozostałych członków samozwańczego państwa.

 

Źródło: Poinformowani.pl

Wycieczki zwykle kojarzą nam się z czymś przyjemnym. Niestety nie tym razem. Dwie, młode dziewczyny wypoczywały w Maroko. Podczas wyprawy turystycznej spotkały terrorystów, którzy ścięli im głowy. 

Dwie młode kobiety Louisa Vesterager Jespersen i Maren Ueland ze Skandynawii (Norwegii i Danii) same wybrały się na wycieczkę turystyczną po Maroko. Podczas wyprawy po górach Atlas napotkały terrorystów z ISIS, którzy zabili je ścinając im głowy. Dziewczyny zostały zabite w grudniu zeszłego roku.

Do bestialskiego czynu na jednej z kobiet przyznał się 25-letni Abdessamad Ejjoud, 27-letni Younes Ouaziyad  przyznał się do zabicia drugiej, 33-letni Rachid Afatti również został skazany – nagrywał całą sytuację swoim telefonem komórkowym.

Jaki jest wyrok?

Antyterrorystyczny sąd w Maroku skazał trójkę na karę śmierci. Zwyrodnialcy stwierdzili, iż są bojownikami Państwa Islamskiego. ISIS nie wzięło jednak na siebie odpowiedzialności.

„Najbardziej sprawiedliwe byłoby dać tym bestiom karę śmierci, na którą zasługują.” – powiedziała matka Louisy Vesterager Jespersen – zabitej dziewczyny z Danii.

The Guardian donosi, że śledczy nazwali zabójców „krwiożerczymi potworami.”

„Oczekujemy wyroków, które odpowiadają okrucieństwu przestępstwa.” – zaznaczył prawnik jednej z poszkodowanych rodzin.

Źródło: o2.pl

Foto: Pixabay.com