Niestety doszło do kolejnego skandalicznego ataku wymierzonego zarówno w społeczność katolicką, jak również w pamięć o wyjątkowym Polaku i zasłużonym dla naszego kraju, jak i Polski człowieka. Choć kilka dni temu świętowaliśmy setną rocznicę urodzin świętego Jana Pawła II, który przysłużył się zarówno do upadku komunimzu, wsparcia ludzi w ich zmaganiach z różnymi trudnościami w życiu codziennym i społecznym, a także dialogu między różnymi religiami oraz narodami, to jednak są nawet w naszej Ojczyźnie osoby, chcące w ordynarny sposób obrażać osobę tego wyjątkowego człowieka oraz rodaków  darzących Karola Wojtyłę sentymentem.

 

W nocy doszło do ataku na pomnik świętego Papieża Jana Pawła II w Toruniu (województwo kujawsko-pomorskie). Twarz monumentu upamiętniającego tego wielkiego Polaka pomazano farbą. Na pomniku namalowany został też ordynarny i nieprzyzwoity rysunek. W tym samym miejscu w ostatnich dniach układane były kwiaty przez ludzi emocjonalnie przywiązanych do osoby świętego i wyjątkowego w naszych dziejach człowieka. Niestety nawet tego nie uszanował sprawca, bądź sprawcy nocnego aktu wandalizmu.

 

– Postać papieża Polaka pomalowano farbami, zarówno twarz, jak i pozostałą część. Trwa już oczyszczanie pomnika

– poinformował w dniu dzisiejszym toruński magistrat.

 

Według medialnych doniesień, które miały zostać potwierdzone przez policję, udało się zatrzymać wandala, który miał dopuścić się tego czynu.

 

Jak przekazał portal Interia.pl, powołując się na informacje Komendy Miejskiej Policji w Toruniu, zatrzymany mężczyzna ukończy w tym roku 20. rok życia i jest mieszkańcem powiatu nowomiejskiego w woj. kujawsko-pomorskim.

 

– Zatrzymany ma niespełna 20 lat i pochodzi z powiatu nowomiejskiego (woj. warmińsko-mazurskie). Około godz. 4 o znieważeniu pomnika zaalarmowana została Straż Miejska

– wyjaśniła cytowana przez Interię podinspektor Wioletta Dąbrowska, oficer prasowa toruńskiej komendy miejskiej.

 

To właśnie strażnicy miejscy mieli zdołać schwytać mężczyznę zaraz po tym, gdy dopuścił się aktu wandalizmu. Do schwytania mężczyzny doszło niemal na gorącym uczynku. Jak pisze Interia, najprawdopodobniej jednak, według śledczych człowiek ten nie działał sam.

 

– Sprawdzamy monitoring. Przesłuchiwani będą również potencjalni świadkowie. Zatrzymany mężczyzna był pijany. Badanie wykazało 1,5 promila w jego organizmie. Jeszcze nie usłyszał zarzutów, gdyż musi wytrzeźwieć

– przekazała podinsp. Wioletta Dąbrowska.

 

 

Źródło: Interia.pl

Fot.: Wallpaper Flare

Dziś mija 100. rocznica urodzin wielkiego Polaka, Jana Pawła II. Z tej okazji Papież Franciszek wygłosił przemówienie do polskiej młodzieży. Podkreślał m.in., jak ważnym człowiekiem  dla Kościoła, jak i naszego kraju był Karol Wojtyła. Mówił o jego świetnym podejściu do młodzieży. Życzy młodym ludziom, by „całe swoje życie zanurzyli w Chrystusie” oraz zachęca ich, aby zapoznali się z tym, o czym mówił ich rodak.

 

Zamieszczamy całość przesłania Papieża Franciszka:

 

 

Droga Młodzieży,
w tym roku świętujemy setną rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. To dla mnie okazja, aby zwrócić się do Was, krakowskiej młodzieży, mając w pamięci to, jak bardzo Ojciec Święty Was kochał i wspominając moją wizytę w Krakowie podczas Światowych Dni Młodzieży w roku 2016.
Św. Jan Paweł II był niezwykłym darem Boga dla Kościoła i dla Polski, Waszej Ojczyzny. Jego ziemska pielgrzymka, która rozpoczęła się 18 maja 1920 roku w Wadowicach i zakończyła się przed piętnastu laty w Rzymie, była przepełniona zachwytem wobec życia, nad tajemnicą Boga, świata i człowieka.
Wspominam go jako wielkiego czciciela miłosierdzia: myślę tu o Encyklice „Dives in Misericordia”, o kanonizacji św. Siostry Faustyny, o ustanowieniu Niedzieli Miłosierdzia Bożego. W świetle miłosiernej miłości Boga potrafił ukazać niepowtarzalność i piękno powołania kobiet i mężczyzn; rozumiał potrzeby dzieci, młodzieży i dorosłych, mając na uwadze także uwarunkowania kulturowe i społeczne. Wszyscy mogli tego doświadczyć. Także i Wy dzisiaj możecie tego doświadczyć, poznając jego życie i nauczanie, dostępne dla wszystkich także dzięki internetowi.
Każdy i każda z Was, Drodzy Chłopcy i Dziewczęta, jesteście naznaczeni przez historię swojej rodziny, z jej radościami i cierpieniami. Miłość i troska o rodzinę charakteryzowały Jana Pawła II. Jego nauczanie stanowi niezawodny punkt odniesienia w poszukiwaniu konkretnych rozwiązań dla trudności i wyzwań, z jakimi rodziny muszą się mierzyć w dzisiejszych czasach (Por. Przesłanie na Konferencję „Jan Paweł II, Papież rodziny”, Rzym, 30 października 2019 r.).
Problemy osobiste i rodzinne nie są jednak przeszkodą na drodze świętości i szczęścia. Nie były nią również dla młodego Karola Wojtyły, który jako chłopiec musiał zmierzyć się z utratą matki, brata i ojca. Jako student doświadczył okrucieństwa nazizmu, który odebrał mu wielu przyjaciół. Po wojnie, jako ksiądz i biskup, musiał stawić czoła ateistycznemu komunizmowi.
Trudności, nawet największe, są próbą dojrzałości i wiary. Z próby tej wychodzi się zwycięsko tylko wtedy, gdy czerpie się z mocy Chrystusa, który dla nas umarł i zmartwychwstał. Jan Paweł II przypominał o tym całemu Kościołowi już od swojej pierwszej Encykliki, „Redemptor hominis”, w której pisał: „Człowiek, który chce zrozumieć siebie do końca […] musi ze swoim niepokojem, niepewnością, a także słabością i grzesznością, ze swoim życiem i śmiercią, przybliżyć się do Chrystusa. Musi niejako w Niego wejść z sobą samym” (nr 10).
Drodzy Młodzi Przyjaciele, właśnie tego Wam życzę: abyście całe swoje życie zanurzyli w Chrystusie. Mam nadzieję, że obchody stulecia urodzin św. Jana Pawła II wzbudzą w Was pragnienie odważnego podążania za Jezusem, który jest „Panem ryzyka, jest Panem wychodzenia zawsze »poza«. […] Pan, jak w dniu Pięćdziesiątnicy, chce dokonać jednego z największych cudów, jakiego możemy doświadczyć: sprawić, aby twoje ręce, moje ręce, nasze ręce przekształciły się w znaki pojednania, komunii, tworzenia. Pragnie On twoich rąk, chłopcze, dziewczyno, pragnie twoich rąk, aby nadal budować dzisiejszy świat” (Przemówienie podczas czuwania modlitewnego na Brzegach, Kraków, 30 lipca 2016 r.).
Zawierzam Was wszystkich wstawiennictwu św. Jana Pawła II i z serca Wam błogosławię. Proszę, również Wy nie zapominajcie modlić się za mnie. Dziękuję!”

 

 

Źrodło: gosc.pl

Fot: YouTube (zrzut ekranu)

Kardynał Angelo de Donatis zarażony koronawirusem, takie wieści płyną z Rzymu. 66 letni kapłan spełnia funkcję „wikariusza generalnego Jego Świętobliwości dla diecezji Rzymu”. Oznacza to, że sprawuje on realną pieczę nad diecezją rzymską, gdyż mimo iż papież nazywany jest „biskupem Rzymu” to nie realizuje tej funkcji w rzeczywistości. Póki co nie ma informacji aby papież był zagrożony.

 

 

Donatis to pierwsza osoba duchowna z bliskiego otoczenia papieża Franciszka zarażona wirusem. Informacja, która jednak nas najbardziej interesuje to to czy papież miał przebywał w tych samych miejscach z kardynałem. Według podawanych informacji, kardynał de Donatis mial w ostatnim czasie kontakt z papieżem przy podejmowaniu decyzji na temat zamknięcia rzymskich kościołów jaką podjął. Papież zwrócił się do niego z prośbą aby pozostawić kościoły otwarte dla osób indywidualnych chcących się pomodlić.

 

 

Mimo wszystko nie ma jak na razie żadnej wzmianki aby Angelo de Sanctis spotykał się z Franciszkiem bezpośrednio. Wiadomo jedynie, że mieli kontakt telefoniczny. Informacja ta pozwala odetchnąć i uwierzyć, że życie Ojca Świętego nie jest w niebezpieczeństwie.

 

 

Miejmy nadzieję, że żaden ze światowych przywódców nie straci życia przez koronawirusa, byłaby to ogromna strata dla państwa i jego sceny politycznej. Niestety wielu ludzi władzy nie wytrzymuje odpowiedzialności i oczekiwań jakie na nich spadły. Tak było chociażby w przypadku ministra finansów Hesji w Niemczech, który popełnił samobójstwo.

 

 

Będziemy informować o wszystkich nowych, ważnych informacjach na temat zdrowia papieża i jego współpracowników.

 

 

Pamiętajmy, pozostańmy w domach. Dziś pojawiły się nowe obostrzenia rządu związane z walką z COVID-19. O nich TUTAJ.

 

 

Źródło:

Foto.: Wikipedia

Cardinal close to Pope tests positive for virus

 

W miniony piątek odbyło się w Watykanie wyjątkowe wydarzenie. Papież Franciszek modlił się na opustoszałym Placu św. Piotra, obok cudownej Ikony oraz Krzyża, który w wyjątkowych okolicznościach przetrwał niegdyś pożar świątyni i przy którym modlitwy oraz organizowane procesje miały przyczynić się do powstrzymania przed wiekami zarazy dżumy w Rzymie. Podczas orędzia wygłaszanego w tych wyjątkowych okolicznościach przez Franciszka, wydarzyło się coś na tyle intrygującego, że dziesiątki tysięcy Włochów zaczęły udostępniać pewien fragment transmisji telewizyjnej spod Bazyliki Św. Piotra.

 

W piątkowy wieczór, kiedy całe zdarzenie miało miejsce, w stolicy Włoch panowała deszczowa pogoda. Kiedy jednak Papież Franciszek dzielił się swoimi przemyśleniami na temat obecnej sytuacji, na niebie ujrzeć można było coś interesującego.

 

Nad jednym z obłoków, ukazała się jakby sylwetka kobiety, z której biło światło na wysokości brzucha lub serca. Jak pisaliśmy w jednym z niedawnych artykułów na naszym portalu, dla wielu mieszkańców Włoch, było to ukazanie swej obecność przez Matkę Bożą.

 

Wielu też uznało zaistniałą sytuację za nadinterpretację. Spore grono internautów komentujących ten widok uważa bowiem, że jest to układ chmur wywołujący takowe skojarzenia lub po prostu efekt mankamentu przekazu wideo. Pojawiają się jednak także głosy, że nawet jeśli jest to zwyczajny układ obłoków, to i tak jest on godny uwagi, zważywszy na fakt, iż wydarzył się przy okazji tak wyjątkowej modlitwy Papieża wygłaszanej w imieniu ludzkości, jak i dwa dni po Święcie Zwiastowania Pańskiego.

 

Według naszych ustaleń, wiele wskazuje na to, że sprawą zainteresował się sam Watykan. Według nieoficjalnych informacji, sprawą zająć może się nawet Kongregacja Nauki Wiary. W badaniu tego co wydarzyło się w piątek nad Watykanem, miałby według tych rewelacji uczestniczyć prawdopodobnie też ksiądz arcybiskup Henryk Hoser.

 

La Madonna apparsa in Piazza San Pietro passerà presto

Gepostet von Daniele Maraniello am Freitag, 27. März 2020

 

Choć w Polsce nie jest o sprawie głośno, to wśród włoskich internautów zainteresowanych wydarzeniami dotyczącymi Kościoła oraz chrześcijaństwa rozgorzała naprawdę spora dyskusja. Wielu z nich nie kryje zachwytu nad tym co zaobserwować można było przy okazji modlitwy Papieża Franciszka o ustanie pandemii.

 

Na niektórych facebookowych profilach związanych ze środowiskiem katolickim, pojawiają się też różnorakie efekty prób edycji, modyfikacji i wyostrzania stop klatek z nagrania, mające na celu ukazanie co tak naprawdę dało się wówczas zaobserwować nad Rzymem. Ocenę prawdziwości tychże publikowanych widoków pozostawiamy Państwu.

 

Warto jednak poczekać przede wszystkim na rzetelne zbadanie sprawy przez odpowiednich do tego ludzi Kościoła.

 

Ecco l'immagine, ingrandita, apparsa in cielo durante la benedizione del papa in piazza San Pietro 🙏

Gepostet von Gesù Amore Puro e Misericordia am Samstag, 28. März 2020

 

 

Źródło: Facebook/Gesu.amore ; Facebook.com/daniele.maraniello.94

Fot.: Fshoq!

Interpretowanie niewytłumaczalnych racjonalnie zjawisk jest bardzo trudne, ale nie sposób przejść obojętnie wobec tego co miało miejsce nad Watykanem. Tylko właśnie czym lub kim mogła być ta wyłaniająca się z nieba figura. 

 

Z pewnością dla osób wierzących zjawisko, które można było zaobserwować w czasie modlitwy papieża na pustym placu św. Piotra mogło wydawać się znakiem. Jeśli wiele osób zadaje sobie jedno i  to samo pytanie odpowiedź z pewnością gdzieś się znajduje.

 

Być może jest to Maryja, która przyszła pokazać ludziom, że ma ich w swojej opiece. W tym momencie trzeba też wspomnieć, że słowa wypowiedziane przez papieża były mocne i znaczące. Pewne może być, że Ojciec Święty chciał dać wiernym do myślenia, aby ten czas czegoś ich nauczył. Z kolei tajemnicza postać pozostaje zagadką, lecz jej jasne światło może powinno nas oświecić, aby skierować swoje życie na właściwe ścieżki.

 

Smutny i poruszający widok oraz słowa Franciszka na długo zapadną w pamięci wielu osób. Dla wierzących taka wizja może być znakiem, że opatrzność czuwa nad światem. Istnieją też bardziej racjonalne wytłumaczenia, iż był to takowy układ chmur, który sprawił złudzenie optyczne. Można też uznać, iż widok ten powstał z powodu błędu kamery lub powoływać się na inne wytłumaczalne kwestie.

 

La Madonna apparsa in Piazza San Pietro passerà presto

Gepostet von Daniele Maraniello am Freitag, 27. März 2020

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/daniele.maraniello.94

Fot.: YouTube/Yahoo Finance (zrzut ekranu)

Papież Franciszek stał przed trudnym zadaniem, aby wypowiedzieć sformułowania ważne dla całego chrześcijańskiego świata.  Z ust papieża padły przejmujące słowa, które zostały wypowiedziane na opustoszałym placu św. Piotra. Papież zwrócił uwagę na fakt, że  ludzie powinni współpracować i  wspierać się w trudnych chwilach. Warto przeczytać ten ważny komentarz w odniesieniu do obecnej sytuacji spowodowanej pandemią. 

 

„Gdy zapadł wieczór” (Mk 4, 35). Tak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi… jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem.
Łatwo odnaleźć się w tym opowiadaniu. To, co trudno zrozumieć, to postawa Jezusa. Podczas gdy uczniowie są naturalnie zaniepokojeni i zrozpaczeni, On przebywa na rufie, w tej części łodzi, która idzie na dno jako pierwsza. I co czyni? Mimo rozgardiaszu śpi spokojnie, ufając Ojcu – to jedyny raz w Ewangelii, gdy widzimy Jezusa śpiącego. Kiedy następnie został zbudzony, uciszywszy wiatr i wody, zwraca się do uczniów z tonem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”

 

Postarajmy się to zrozumieć. Na czym polega brak wiary uczniów, w odróżnieniu od ufności Jezusa? Oni nie przestali w Niego wierzyć, istotnie, wzywają Go. Ale zobaczmy, jak Go wzywają: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (w. 38). Nie obchodzi Cię to: myślą, że Jezus się nimi nie interesuje, że się o nich nie troszczy. Wśród nas, w naszych rodzinach, jedną z rzeczy, która boli najbardziej, jest to, kiedy słyszymy: „Czy tobie na mnie nie zależy?”. To zdanie boli i rozpętuje burze w sercach. Musiało też wstrząsnąć Jezusem. Bo nikomu nie zależy na nas bardziej, niż Jemu. Istotnie, kiedy został wezwany, natychmiast ocalił swoich załamanych uczniów.
Burza odsłania naszą bezradność i odkrywa te fałszywe i niepotrzebne pewniki, z jakimi zbudowaliśmy nasze programy działania, nasze plany, nasze nawyki i priorytety. Pokazuje nam, jak uśpiliśmy i porzuciliśmy to, co karmi, podtrzymuje i daje siłę naszemu życiu i naszej wspólnocie. Burza odsłania wszystkie postanowienia, by „zapakować” i zapomnieć o tym, co karmiło dusze naszych narodów; wszystkie te próby znieczulenia pozornie „zbawczymi” nawykami, niezdolnymi do odwoływania się do naszych korzeni i przywoływania pamięci naszych starszych, pozbawiając nas tym samym odporności niezbędnej do stawienia czoła przeciwnościom losu.

 

Wraz z burzą opadła maska tych stereotypów, za pomocą których ukrywaliśmy nasze „ego”, stale się martwiąc o własny obraz. Po raz kolejny odkryto tę (błogosławioną) wspólną przynależność, od której nie możemy uciec: przynależność jako braci.
„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Panie, dziś wieczorem Twoje Słowo uderza i dotyka nas wszystkich. W tym naszym świecie, który kochasz bardziej niż my, ruszyliśmy naprzód na pełnych obrotach, czując się silnymi i zdolnymi do wszystkiego. Chciwi zysku, daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i planetarnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. Teraz, gdy jesteśmy na wzburzonym morzu, błagamy cię: „Zbudź się Panie!”.

 

„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” Panie, kierujesz do nas apel, apel o wiarę. Nie polega ona na tym, żeby być przekonanym, że istniejesz, ale na tym, by przyjść do Ciebie i zaufać Tobie. W tym Wielkim Poście rozbrzmiewa Twój naglący apel: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (Jl 2, 12). Wzywasz nas, byśmy wykorzystali ten czas próby jako czas wyboru. Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym. I możemy spojrzeć na wielu przykładnych towarzyszy drogi, którzy w obliczu strachu zareagowali oddając swoje życie. To sprawcza moc Ducha wylana i ukształtowana w odważnych i wielkodusznych aktach poświęcenia się. Jest to życie Ducha zdolne do wyzwolenia, docenienia i ukazania, że nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi – zwykle zapomnianych – którzy nie pojawiają się w nagłówkach gazet i magazynów, ani na wielkich wybiegach ostatniego spektaklu, ale bez wątpienia zapisują dziś decydujące wydarzenia naszej historii: lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, pracownicy supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźnicy, stróżowie porządku, wolontariusze, księża, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam. W obliczu cierpienia, gdzie miarą jest prawdziwy rozwój naszych narodów, odkrywamy i doświadczamy modlitwy arcykapłańskiej Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno” (J 17, 21). Ileż osób codziennie wykazuje się cierpliwością i wlewa nadzieję, starając się nie siać paniki, lecz współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli ukazuje naszym dzieciom, za pomocą małych, codziennych gestów, jak stawić czoło kryzysowi i przejść przez niego, dostosowując nawyki, wznosząc oczy i rozbudzając modlitwę. Ileż osób się modli, ofiarowuje i wstawia się dla dobra wszystkich. Modlitwa i cicha posługa: to nasza zwycięska broń.

 

Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Początkiem wiary jest świadomość, że potrzebujemy zbawienia. Nie jesteśmy samowystarczalni, sami toniemy; potrzebujemy Pana jak starożytni żeglarze gwiazd. Zaprośmy Jezusa do łodzi naszego życia. Przekażmy Mu nasze lęki, aby On je pokonał. Podobnie jak uczniowie doświadczymy, że z Nim na pokładzie nie dojdzie do katastrofy. Bo Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych. Wnosi On w nasze burze pokój ducha, bo z Bogiem życie nigdy nie umiera.
Pan rzuca nam wyzwanie i w czasie burzy zaprasza nas do rozbudzenia i uaktywnienia solidarności i nadziei zdolnych nadać trwałość, wsparcie i znaczenie tym godzinom, w których wszystko wydaje się tonąć. Pan budzi się, aby rozbudzić i ożywić naszą wiarę paschalną. Mamy kotwicę: w Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni. Mamy ster: w Jego krzyżu zostaliśmy odkupieni. Mamy nadzieję: w Jego krzyżu zostaliśmy uzdrowieni i ogarnięci, aby nic i nikt nas nie oddzielił od Jego odkupieńczej miłości. Pośród izolacji, w której cierpimy z powodu braku uczuć i spotkań, doświadczając braku wielu rzeczy, po raz kolejny posłuchajmy wieści, która nas zbawia: On zmartwychwstał i żyje obok nas. Pan nas wzywa ze swego krzyża do odkrycia na nowo życia, które nas czeka, do spojrzenia na tych, którzy nas potrzebują, aby umocnić, rozpoznać i pobudzić łaskę, która jest w nas. Nie gaśmy knotka o nikłym płomieniu (por. Iz 42, 3), który nigdy nie słabnie, i pozwólmy, aby na nowo rozpalił nadzieję.

 

Przyjąć Jego krzyż, znaczy odnaleźć odwagę, by wziąć w ramiona wszystkie przeciwności obecnego czasu, porzucając na chwilę naszą tęsknotę za wszechmocą i posiadaniem, by uczynić miejsce dla twórczości, którą może wzbudzić jedynie Duch. Oznacza odnaleźć odwagę do otwarcia przestrzeni, gdzie wszyscy mogą się poczuć powołani i zezwolić na nowe formy gościnności, braterstwa i solidarności. W Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni, aby przyjąć nadzieję i pozwolić, aby to ona umocniła i wspierała wszystkie środki i możliwe drogi, które mogą nam pomóc strzec siebie oraz strzec innych. Przyjąć Pana, aby przyjąć nadzieję. Oto moc wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję.
„Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Drodzy bracia i siostry, z tego miejsca, które opowiada o skalistej wierze Piotra, chciałbym dziś wieczorem powierzyć was wszystkich Panu, za wstawiennictwem Matki Bożej, Uzdrowienia Jego ludu, Gwiazdy wzburzonego morza. Z tej kolumnady, która obejmuje Rzym i świat, niech zstąpi na was, jak pocieszający uścisk, błogosławieństwo Boże. Panie, pobłogosław świat, daj zdrowie ciałom i pocieszenie sercom. Wzywasz nas, byśmy się nie lękali. Ale nasza wiara jest słaba i boimy się. Ale Ty, Panie, nie zostawiaj nas na łasce burzy. Powtórz raz jeszcze: „Wy się nie bójcie!” (Mt 28, 5). A my, razem z Piotrem, „wszystkie troski przerzucamy na Ciebie, gdyż Tobie zależy na nas” (por. 1 P 5, 7).

 

 

Źródło: stacja7.pl

Źródło fot.: Twitter

W dniu wczorajszym informowaliśmy o słowach Benedykta XVI, które zawarł on w swojej książce „Z głębi naszych serc”, napisanej wraz z kardynałem Robertem Sarachem. W jednym z jej fragmentów, papież-senior odniósł się do tematu rozważań nad zniesieniem celibatu. O treści tej opinii wyraził się w skandaliczny sposób jeden ze znanych w Polsce zakonników.

 

Kwestia ewentualnego zniesienia celibatu miała zostać poruszona kilka miesięcy temu, w trakcie synodu amazońskiego. Wtedy podjęty miał zostać temat dopuszczania do święceń kapłańskich żonatych mężczyzn. Pomysł ten jednak nie ma zbyt wielkiego poparcia i zdanie Papieża Franciszka również w tej sprawie ma nie być przychylne wobec tego typu liberalnych propozycji. Tym bardziej opinia Benedykta XVI i jego stanowcza ocena sugestii zmian w tym wymiarze nie powinny dziwić katolików.

 

Media określiły jednak fragment książki „Z głębi naszych serc”, który odnosi się do tego tematu, jako reakcję na podnoszenie głosów o zniesieniu celibatu w Kościele. Wywołało to co ciekawe spore poruszenie wśród części wiernych i wywołało niejedną dyskusję. Niestety w ramach odniesienia się do zdania wygłoszonego w książce przez papieża-seniora w sposób skandaliczny odniósł się pewien polski jezuita.

 

W swoim literackim dziele, 92-letni Joseph Ratzinger napisać miał w ramach przestrogi przed zniesieniem celibatu, że stanowi on wieloletnią tradycję w Kościele o wielkim znaczeniu. Wynikać ma to z faktu, iż celibat pozwala duchownym skoncentrować się na swoich obowiązkach. W opinii Papieża, który abdykował 7 lat temu, nie da się realizować w prawidłowy sposób równocześnie powołania do kapłaństwa oraz małżeństwa.

 

Po pojawiających się również wśród duchownych głosach, że książka ma być przeciwstawieniem się Franciszkowi, Watykan wydał oświadczenie, w którym przypomniał, że również opinia urzędującego Papieża jest w tej sprawie od dawna znana.

 

Niestety brakiem kultury i umiejętności dobrego dobierania słów „popisał się” jezuita Grzegorz Kramer, znany ze swoich często dosyć liberalnych wypowiedziach w mediach.

 

Inny jezuita Łukasz Sośnik, zwrócił na Twitterze uwagę na wspomniany wyżej fakt, że w rzeczywistości treść książki „Z głębi naszych serc” nie stoi w kontrze do poglądów Papieża Franciszka. Odnosząc się do tego wpisu, Grzegorz Kramer napisał komentarz, który zbulwersować może wielu wierzących.

 

– Bardziej chodzi o to, że miał milczeć, a póki co teraz zaczyna mówić. Jednak chyba lepiej, aby papieże umierali.

– Napisał jezuita.

 

Słowa zakonnika na portalu społecznościowym negatywnie oceniła m.in. posłanka Anna Maria Siarkowska.

 

 

Źródło: Twitter ; doRzeczy.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

 

 

 

 

W ostatnich dniach, Papież Franciszek przebywał na dalekim wschodzie. W ramach swojej kolejnej pielgrzymki odwiedził on Tajlandię oraz Japonię i spotkał się w tych azjatyckich krajach z miejscowymi wiernymi Kościoła Katolickiego. W trakcie powrotu do Watykanu, Papież Franciszek przekazał depesze, w tym m.in. tą skierowaną do Prezydenta Polski- Andrzeja Dudy.

 

W przesłanej we wtorek wiadomości do głowy państwa polskiego, Franciszek przy okazji pozdrowień, zapewnił o modlitwie za nasz kraj oraz polski naród. Treść telegramów jakie w trakcie lotu zostały wysłane, udostępniono dziennikarzom będącym na pokładzie samolotu wraz z Papieżem.

 

Gdy przelatuję nad Polską w drodze powrotnej do Rzymu z Tajlandii i Japonii, przesyłam serdeczne pozdrowienia Jego Ekscelencji i Pana rodakom. Zapewniam Pana o moich modlitwach za kraj i jego naród i proszę Wszechmogącego Boga o błogosławieństwo pokoju i dobrobytu dla was wszystkich – przekazał Papież Franciszek w depeszy do Prezydenta Andrzeja Dudy, kiedy samolot z Tokio do Rzymu przemieszczał się nad Polską.

 

Swoje wiadomości Papież Franciszek przekazał też rządzącym w innych krajach, nad którymi przemieszczał się wracając z Tokio. Jedna z depeszy została przesłana również do prezydenta Federacji Rosyjskiej Vladimira Putina. Wcześniej Franciszek złożył również podziękowania cesarzowi Japonii Naruhito za to jak został przyjęty podczas swojej pielgrzymki.

 

 

Źródło: interia.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Przez ostatnie dwie dekady sporym problemem i poważnym tematem wśród społeczności międzynarodowej stały się obawy ludzi związane z działalnością terrorystów. W ostatnim czasie kojarzy się ona głównie z krwawymi atakami, których autorami są islamscy fundamentaliści. Wcześniej zamachy w Europie przeprowadzane były też niejednokrotnie przez grupy separatystyczne czy skrajnie lewicowe. Jak się jednak okazuje i Polska nie była na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat wolna od realnego zagrożenia atakami terrorystycznymi.

 

Choć z reguły nie mówi się o tym głośno, a o niektórych tego typu sprawach dowiadujemy się po latach, to jednak trzeba mieć na uwadze, że polskie służby niejednokrotnie zdołały udaremnić zamachy, a także doprowadzać do zatrzymań na terenie naszego państwa ludzi związanych z działalnością terrorystyczną. Jednym z takowych niewątpliwych sukcesów było zapobiegnięcie przeprowadzenia ataku, do jakiego miało dojść na Jasnej Górze przy okazji pielgrzymki Papieża św. Jana Pawła II do Polski. Fakt ten został potwierdzony przez byłego szefa warszawskiego Centralnego Biura Śledczego Leszka Sucholewskiego podczas wywiadu udzielonego portalowi Onet.pl.

 

Organizatorem zamachu terrorystycznego w Częstochowie, który na szczęście nie doszedł ostatecznie do skutku, był Ryszard Matuszewski, znany wśród swoich zwolenników jako Lalit Mohan. Był on twórcą w latach 90-tych sekty Himawanti, nazywanej też jako Bractwo Zakonne Himawanti. Przez polskie służby, organizacje antysektowe, media oraz MSWiA organizacja ta określana była jako sekta destrukcyjna i niebezpieczna. Oskarżenia te zdecydowanie nie były bezpodstawne.

 

Zamach terrorystyczny jaki przywódca sekty chciał przeprowadzić podczas pielgrzymki Papieża do Polski miał być przeprowadzony przy użyciu ładunku wybuchowego. Jak twierdzi policja, skutek takiej detonacji wśród tłumu osób zgromadzonych wraz ze św. Janem Pawłem II na Jasnej Górze mógł być wyjątkowo tragiczny i zapisać się na wieki jako smutny dzień w historii nie tylko Polski, ale też chrześcijaństwa, a nawet świata. Fakt, że ewentualny zamach mógł pochłonąć wiele żyć ludzkich w tym doprowadzić do śmierci Papieża, potwierdził w rozmowie z Onetem Leszek Sucholewski.

 

Sekta Himawanti nawiązywała w swej ideologii i założeniach do wierzeń hinduistycznych. W swych rytuałach osoby zrzeszone w sekcie praktykowały też wschodnie praktyki, takie jak np. joga i czcił;y bóstwa wywodzące się z hinduizmu.

 

Co ciekawe lider Himawanti trafił do więzienia nie tylko za przygotowywanie zamachu terrorystycznego, ale też pobicia oraz pogróżki. Później jednak nie zaprzestał działalności, a jego sekta starała się pozyskiwać zwolenników w internecie przy użyciu chociażby popularnego portalu społecznościowego Facebook.

 

Sprawa udaremnienia ataku na Jasnej Górze nie jest jedynym tego typu sukcesem polskich służb. Warto przypomnieć też Święta Bożego Narodzenia w 2003 roku. Wtedy właśnie Al Kaida miała planować przeprowadzenie ataków w polskich katedrach podczas odprawiania Pasterki, co miało być zemstą za zaangażowanie Polski w wojnę w Iraku. Również w tym przypadku rozmiary tragedii byłyby wyjątkowo duże, a ilość ofiar mogła być porównywalna z ilością zabitych przy okazji ataku na wieże WTC. Na szczęście i tu dzięki działaniom polskich oraz zagranicznych służb udało się uniknąć dramatu wielu polskich rodzin.

 

 

 

Źródło: onet.pl ; rp.pl ; fakt.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; Pixabay