Nie umilkły jeszcze echa Szkoły letniej Akademii Patriotyzmu, tymczasem już w najbliższy weekend jej słuchacze spotkają się na kolejnym, siódmym już zjeździe. Spotkanie odbędzie się w sobotę, 28 września w budynku warszawskiej PASTy przy ul. Zielnej 39. Przypomnijmy, że organizatorem projektu jest Fundacja Centrum im. Władysława Grabskiego, a jego partnerem strategicznym KGHM Polska Miedź S.A.

 

Tym razem podczas zjazdu słuchacze  dowiedzą się jak i skąd pozyskiwać fundusze na rozwój organizacji trzeciego sektora, który to temat przybliży im radca prawny i doradca podatkowy,  Wanda Pałasz, specjalistka z wieloletnim doświadczeniem w zarządzaniu i consultingu. W drugiej części zjazdu nasi słuchacze zmierzą się na argumenty w debacie pt. „Czy warto się angażować w politykę?”.

 

Wrześniowy zjazd będzie przedostatnim z cyklu. Na uczestników czeka jeszcze podsumowanie projektu zwieńczone wręczeniem świadectw udziału w Akademii, które odbędzie się w 20 października br.

 

Przypomnijmy, że Akademia Patriotyzmu to cykl bezpłatnych wykładów i szkoleń, których adresatem jest młodzież licealna, studenci oraz absolwenci studiów w wieku 18-27 lat.  Uczestnicy poprzez udział w zajęciach prowadzonych przez ekspertów i praktyków z dziedzin takich jak gospodarka, dziennikarstwo, historia czy polityka zgłębiają swoją wiedzę oraz poszerzają horyzonty, wymieniając się jednocześnie swoimi doświadczeniami z innymi słuchaczami oraz wykładowcami. Projekt realizowany jest dzięki wsparciu partnera strategicznego w postaci firmy KGHM Polska Miedź S.A.

 

/red/

 

Foto: Archiwum

Akademia Patriotyzmu to projekt, który wystartował w styczniu bieżącego roku. W każdym ze zjazdów, które odbywają się w Krakowie lub Warszawie bierze udział po kilkadziesiąt osób. O samym projekcie, jego uczestnikach i perspektywach jakie przed nimi stoją rozmawiamy z dr. Krzysztofem Tenerowiczem, pomysłodawcą inicjatywy i prezesem fundacji Centrum im. Władysława Grabskiego.

 

Akademia wkracza w decydująca fazę, przed nami wrześniowy zjazd, po nim czeka nas już tylko październikowe podsumowanie I edycji. Jak Pan ocenia tej projekt?

 

Już wcześniej jako Fundacja organizowaliśmy podobny projekt tj. Akademię Samorządu. Uświadomił on nam, że młodzież chce poszerzać swoją wiedzę, chce też przede wszystkim zdobywać wiedzę praktyczną. Właśnie z myślą o takich, młodych osobach powstała Akademia Patriotyzmu. Dzięki współpracy z organizacjami studenckimi i społecznymi oraz ogólnodostępnej rekrutacji słuchacze, którzy do nas trafili nie są osobami przypadkowymi. To niezwykle świadomi młodzi ludzie, nastawieni na rozwój i poszerzanie swojej wiedzy. Jeśli chodzi o moją ocenę, to zapewne na szczegóły przyjdzie jeszcze czas ale jestem zadowolony z przebiegu Akademii. Oczywiście z dzisiejszej perspektywy dostrzegam potrzebę pewnych zmian i korekt, chociażby w kalendarzu zjazdów oraz długości i liczbie samych wykładów, ale ogólnie pierwszą edycję oceniam zdecydowanie na plus.       

 

Panie Prezesie, z myślą o tych, którzy o Akademii jeszcze nie słyszeli, przypomnijmy krótko  czym ona jest? 

 

Nasza inicjatywa  to cykl wykładów, warsztatów i spotkań, podczas których młodzież poszerza swoją wiedzę i zbiera doświadczenie poprzez kontakt z ekspertami i praktykami w czterech kluczowych dziedzinach życia publicznego tj. ekonomii, mediach, historii i polityce. To projekt, którego organizatorem jest Fundacja Centrum im. Władysława Grabskiego, a partnerem strategicznym jedna z największych polskich  firm czyli KGHM Polska Miedź S.A. Już sam fakt zaangażowania jednej z największych polskich Marek nobilituje i zachęca nie tylko do aktywnego udziału, ale też pokazuje niezwykle pozytywny trend, którym jest włączenie się narodowych czempionów w proces kształtowania młodych ludzi w duchu patriotyzmu, poszerzania wiedzy i własnych kompetencji.

 

Czy ze wspomnianymi zadaniami nie powinny sobie radzić uczelnie wyższe?

 

Wydaje mi się, że efekty stricte akademickiego wykształcenia nie zawsze nadążają za rzeczywistością i zmieniającymi się realiami. Co więcej, nasze uczelnie albo podążają za trendami w postaci zapotrzebowania rynkowego na konkretnych specjalistów czy wręcz konkretne zawody, albo często „produkują” absolwentów na kierunkach, które nie stanowią odpowiedzi na współczesne potrzeby państwa i jego rozwoju. Są oczywiście dobre uczelni, z ciekawym programem nauczania, ale nawet na nich nie zawsze kształci się studentów w sposób na tyle praktyczny by niemal z marszu mogli stawać się w pełni wartościowymi urzędnikami, ekonomistami czy dziennikarzami. Studenci już podczas studiów często szukają praktyk i staży, my staramy się wychodzić naprzeciw tym potrzebom. Umożliwiamy im kontakt z naprawdę wybitnymi przedstawicielami zawodów takich jak ekonomista, dziennikarz, historyk, PRowiec czy urzędnik państwowy.

 

Dotknął Pan ciekawego zagadnienia. Czy młodzi ludzie w ogóle myślą o służbie publicznej, byciu urzędnikiem, samorządowcem, politykiem?

 

Staram się mieć z młodzieżą częsty kontakt i z przykrością muszę przyznać, że moim zdaniem zdecydowaną większość młodych ludzi taka perspektywa kompletnie nie interesuje. W naszym społeczeństwie wciąż pokutuje stereotyp, który służbę publiczną traktuje nieco po macoszemu. Najczęściej jako wymarzoną ścieżkę kariery wybiera się dużą korporację, na własny rachunek, lub  nawet pracę poza Polską. Tymczasem w mojej opinii państwo i służba na jego rzecz to naprawdę duże wyzwanie i pole do popisu, na którym nie tylko można realizować swój talent ale także służyć innym. Oczywiście, osobnym problemem w tym zakresie są, nie ukrywajmy, bardzo słabe częstokroć perspektywy finansowe jakie czekają na kandydatów. W tym względzie trzeba szybko coś zrobić. Tym bardziej cieszę się, ze projekty takie jak nasz wspierane są przez największe firmy z udziałem państwa w rodzaju KGHM Polska Miedź S.A. Mam nadzieję, że również kadry w takich gigantach będą budowane przez osoby, które przez udział w takich inicjatywach jak nasza Akademia myślą nie tylko w kategoriach osobistej kariery ale znacznie szerzej, uwzględniając w swoich działaniach interes naszego państwa i narodu.

 

A jakie konkretnie korzyści płyną z uczestnictwa w Akademii?

 

To pytanie głównie do słuchaczy 😉 Ja mam wszakże nadzieję, że dajemy im praktyczne wyobrażenie o tym co stanowi przedmiot ich zainteresowań czyli o ekonomii, polityce, mediach czy historii.  Udział w naszych zajęciach to także możliwość skonfrontowania swoich wyobrażeń o wielu sprawach z rzeczywistością, co niewątpliwie poszerza horyzonty. Często słyszę także o tym, że niebagatelne znaczenie ma także wymiana wzajemnych doświadczeń z rówieśnikami, bowiem należy zaznaczyć, że zdecydowana większość naszych słuchaczy to osoby zaangażowane w inicjatywy trzeciego sektora, samorząd studencki czy inne inicjatywy społeczne, gospodarcze czy tez polityczne.

 

Skoro podkreśla Pan rolę wykładowców, to kto był gościem Akademii? Możemy wymienić konkretne nazwiska?

 

Tak, oczywiście. Nasi wykładowcy to eksperci w swoich dziedzinach. Praktycy ze świata gospodarki, mediów, polityki, historii czy PR. Podam tylko kilka nazwisk. Jednym z naszych pierwszych gości był prorektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, prof. Krzysztof Surówka. Zajęcia z młodzieżą prowadzili także, związany z Akademią Obrony Narodowej  prof. płk. Józef Marczak czy znany policyjny negocjator, Dariusz Loranty. Wśród naszych wykładowców byli także uznani publicyści, dziennikarze i historycy jak Marcin Makowski, Rafał Ziemkiewicz, Karol Gac z Do Rzeczy, Piotr Nisztor z Gazety Polskiej, Tadeusz Płużański TVP Info, czy dr Maciej Zakrzewski z Instytutu Pamięci Narodowej Co znamienne, niemal wszyscy podkreślali, że są pozytywnie zaskoczeni aktywnością naszych słuchaczy. Przy tej okazji wyraźnie widać jak wielka jest przewaga podobnych projektów nad wszelkiego rodzaju „edukacją publiczną”. Udział w naszej inicjatywie biorą osoby aktywne i świadome, nie traktujące zajęć jako smutnego obowiązku lecz jako świetną przygodę.     

 

 

Kiedy kończy się I edycja Państwa projektu? Będą kolejne?  

 

W październiku  czeka nas ostatnie spotkanie w ramach I edycji, połączone z oficjalnym zakończeniem i podsumowaniem Akademii. Tymczasem przymierzamy się jednak do wrześniowego zjazdu, który odbędzie się w najbliższy weekend. Końcem roku ruszymy prawdopodobnie z rekrutacją do II edycji. W tym roku nasze spotkania odbywały się w Krakowie lub Warszawie. Niewykluczone, że kolejne edycje będą miały miejsce także w innych ośrodkach. Myślimy m.in. o Wrocławiu i Poznaniu.

 

Kto i w jaki sposób może dołączyć do grona słuchaczy Akademii?

 

Idea naszej Akademii zakłada, że udział w jej zajęciach może wziąć niemal każdy. Wystarczy być młodym człowiekiem w przedziale 18-26 lat, być zdeterminowanym i chcieć się angażować w nasz projekt. W tej edycji dzięki wsparciu jakie zyskaliśmy od naszego partnera strategicznego czyli firmy KGHM Polska Miedź S.A możemy też zapewniać naszym uczestnikom nie tylko dobre warunki i ciekawe miejsca jeśli chodzi o same wykłady ale także finansować ich dojazdy, a jak zachodzi taka potrzeba noclegi podczas weekendowych zajęć. Mamy nadzieję, że Akademia stanie się projektem cyklicznym, a jej kolejna edycja odbędzie się  już w przyszłym, 2020 roku. Wszystko jednak zależy od tego czy będziemy w stanie zapewnić odpowiednie środki na jej organizację.

 

 

W takim razie  właśnie tego życzymy zarówno Państwu, jak i słuchaczom tego projektu. Dziękujemy za rozmowę.

 

Bardzo dziękuję!

 

 

Foto: centrumgrabskiego.pl

  

Od paru lat możemy zaobserwować popyt na tzw. odzież patriotyczną, m.in. koszulki z orzełkiem, czy „kotwicą ”. Początkowo uważałem to za bardzo pozytywne zjawisko- promowanie wartości narodowych, przypominanie o zasłużonych bohaterach, czy ważnych bitwach, które rozegrały się na przestrzeni wieków. Przemawiało do mnie również to, że w przeszłości spora część Polaków mieszkających na zachodzie czuła się stłamszona przez lata komunizmu i wstydziła się swojego pochodzenia. Teraz nadszedł czas, w którym Polacy dumnie mogą reprezentować swoją ojczyznę, a z orzełkiem na piersi czuć się po prostu dobrze.

 

Niestety, dla niektórych wspomniana wyżej odzież stała się zwykłym towarem, na którym można zarobić duże pieniądze. Bluzy z symbolem Narodowych Sił Zbrojnych zaczęły wyglądać coraz bardziej tandetnie, będąc dostępne na zwykłych bazarach. Coraz więcej pojawiało się ordynarnych grafik przedstawiających m.in. wizerunki żołnierzy wyklętych, co według mnie przynosiło odwrotny efekt do zamierzonego– zniechęcało „zwykłego Kowalskiego” i sporą część młodych ludzi do celebrowania święta obchodzonego 1 marca, kojarząc ten dzień z zestawem dresowym, na którym barwy narodowe znajdują się na nogawce, aniżeli z ludźmi, którzy bohatersko walczyli w podziemiu z reżimem komunistycznym. Chyba najbardziej dobitnym przykładem zbezczeszczenia symbolu było umieszczenie „kotwicy” na kiju baseballowym, który jak zakładam, nie służył do gry…

 

Nie same nieodpowiednie gadżety są problemem. W mojej opinii równie dużym są nabywcy tego rodzaju ubrań oraz okoliczności, w których te są używane. Niestety, bardzo często jest to osiedlowa patologia, która jest niechlubną wizytówką naszego społeczeństwa. Przykro robi mi się, słysząc opinie ludzi z otaczającego mnie środowiska, którzy widząc na przystanku osobę z symbolem Polski Walczącej, odczuwają strach i niechęć- z symbolem, który dla wszystkich Polaków powinien być świętością i kojarzyć się jednoznacznie dobrze.

 

Pisząc o tym zjawisku, które często jest podnoszone jako zarzut przez lewą stronę sceny politycznej, chciałbym zwrócić uwagę, że również ta część społeczeństwa bardzo często dopuszcza się prowokacyjnego, nieakceptowanego przez duże grono ludzi umieszczania barw tęczowych m.in. na obrazie Matki Boskiej Częstochowskiej czy na fladze i godle Polski podczas swoich manifestacji.

 

Wspomniana już wcześniej „kotwica” została znieważona na tzw. czarnym proteście… Do podobnej sytuacji doszło 1 sierpnia podczas tegorocznego Marszu Powstania Warszawskiego właśnie w stolicy. Tym razem symbol powstańców został umieszczony na fladze środowisk LGBT. Wywołało to burzę medialną i oburzenie Polaków. Ludzie stojący za tym uzyskali to, czego chcieli- atencję i kontrowersję. Dochodzi do przykrej sytuacji, kiedy w tak ważną rocznicę- 75-lecie wybuchu powstania warszawskiego Polacy, zamiast zjednoczyć się, kolejny raz zostają uwikłani w gierki polityczne i dają się skłócić. Głównym tematem dyskusji w tym dniu już nawet nie jest czy dowództwo w 1944 roku podjęło słuszną decyzję, jakby wyglądała Europa, gdyby nie 63-dniowa walka Warszawiaków z niemieckim okupantem. Nie, głównym tematem stał się ruch LGBT…

 

Takie kontrowersyjne działania powodują, że część społeczeństwa coraz liczniej bierze udział w kontrmanifestacjach do tzw. Marszów Równości. Większość z nich nie jest jednak tak po prostu wrogo nastawiona do osób reprezentujących inną orientację seksualną, lecz do promowanych przez nich postulatów– są przeciwnikami adopcji dzieci przez pary homoseksualne, bądź wprowadzeniu karty LGBT+ w polskich szkołach, chcąc uniknąć zjawisk, które mają miejsca w zachodniej Europie. Podczas tego rodzaju kontrmanifestacji pojawia się czasem przemoc fizyczna i słowna, którą oczywiście trzeba potępić, tak jak środowiska narodowe odcinają się od skrajnych, marginalnych incydentów, które swoją drogą mogą być zwykłymi prowokacjami.

 

Tu znowu powraca temat odzieży patriotycznej. Bluza z hasłem „Śmierć Wrogom Ojczyzny”, mimo iż nawiązuje do emblematów noszonych przez żołnierzy 3. Wileńskiej Brygady NZW i w dzisiejszych czasach ma raczej znaczenie przenośne, wywołuje kontrowersję i pozwala środowiskom lewicowym spłycać przesłanie głoszone przez drugą stronę, a konserwatywną część społeczeństwa wrzucać do jednego worka z chuliganami, którzy ich zdaniem nawołują do nienawiści. Słowo kibol używane jest zamiennie ze słowem kibic, a to właśnie środowisko kibicowskie jest jedną z grup społecznych, która najbardziej angażuje się w akcje patriotyczne. Renowacje grobów lub zbiórki darów dla rodaków mieszkających na kresach wschodnich, marsze upamiętniające bohaterów, czy patriotyczne oprawy na meczach to tylko część trudu włożonego przez kibiców w budowaniu tożsamości narodowej. To właśnie na stadionach duża część młodych ludzi usłyszała pierwszy raz, chociażby o żołnierzach wyklętych czy rzezi wołyńskiej.

 

Dlatego apeluję do wszystkich ludzi zakładających odzież z symbolami narodowymi- patriotyzm to coś pięknego i nie należy się z nim kryć, wręcz przeciwnie. Ważne, żeby nie iść za modą, tylko mieć to zwyczajnie w sercu, a do tego, za co nasi przodkowie przelewali krew obnosić się z szacunkiem. Nosisz koszulkę z wizerunkiem rotmistrza Pileckiego? Poczytaj o nim, co zrobił, jak zasłużył się dla Polski. Taki moim zdaniem powinien być główny cel patriotycznej odzieży- poszerzanie wiedzy historycznej i budowanie tożsamości narodowej na podstawie chwalebnych wydarzeń w polskiej historii. Takie podejście pozwoli uniknąć kompromitacji, jakiej doświadczyli ludzie ze słynnego materiału Filipa Chajzera, wykazując się kompletnym brakiem wiedzy na temat symboli i dat znajdujących się na ich ubraniach. Przez tego typu przypadki środowisko patriotyczne jest niestety ośmieszane, a przez sporą część ludzi kojarzone z patologią. Ważne, aby w tym wszystkim zachować przyzwoitość i zdrowy rozsądek.

 

 

Konrad Adamczyk- Młody działacz społeczny i polityczny z Krakowa ; członek stowarzyszenia Endecja

 

 

Wraz ze zmianą władzy i wzrostem zainteresowania tematyką patriotyzmu, zaczęły pojawiać się różne głosy w tym temacie: że to wspaniale, bo w końcu młodzi ludzie podejmują piękne inicjatywy i nie wstydzą się swojej ojczyzny i historii swojego narodu, ale też takie opinie , że to nie patriotyzm tylko nacjonalizm i powinno się tego zakazać. Ja zastanawiam się nad tym czy należy w ogóle dokonywać wyboru między patriotyzmem i  nacjonalizmem  i czy pojęcia te należy rozdzielać? 

 

Może zacznę od wyjaśnienia pojęcia narodu. Naród jest terminem dość abstrakcyjnym, jest to wspólnota ludzi o wspólnych korzeniach nie tylko terytorialnych, ale przede wszystkim kulturalnych, religijnych, połączona tradycją i związana wspólnym językiem, który pomaga przekazywać historię narodową z pokolenia na pokolenie. Wyrażanie przynależności do narodu w różnych okresach historycznych przyjmowało różne formy. Współcześnie często wspominamy te najbardziej heroiczne, czyli śmierć w imię ojczyzny. Niektórzy uważają, że jest to największy przejaw poczucia tożsamości narodowej. Problemy rodzą się kiedy dochodzimy do terminologii, wtedy często można zauważyć podział dyskutantów na zwolenników patriotyzmu i zawziętych przeciwników nacjonalizmu. Spróbuję usystematyzować te pojęcia. Patriotyzm nie jest tu rzeczą sporną. Powszechnie przyjmuje się, że jest to postawa charakteryzująca się umiłowaniem, szacunkiem do własnej ojczyzny, w zależności od sytuacji może objawiać się w różnych formach, od pielęgnowania języka, popularyzowania historii i symboli narodowych, aż po chęć ponoszenia za nią ofiary i pełną gotowość do jej obrony, w sytuacji zagrożenia. Jednak, kiedy obecnie próbuje się zestawić  pojęcia patriotyzmu i nacjonalizmu, mam wrażenie, że te terminy  ulegają zniekształceniu politycznemu. Błędnie przeciwstawia się dobry patriotyzm złemu nacjonalizmowi. Etymologicznie patriotyzm pochodzi od greckiego słowa patria– ojczyzna, czyli ziemia naszych ojców, ta, na której mieszkamy. Nacjonalizm pochodzi od słowa natio i oznacza wspólnotę, która mieszka na tych ziemiach, uszlachetnia je swoją pracą, uczłowiecza, zamienia jakiś dziki obszar w ojczyznę. Może być zły I dobry nacjonalizm, podobnie zły lub dobry patriotyzm.

W pewnym wywiadzie historyk profesor Bohdan Urbankowski porównał to błędne myślenie to takiego komicznego absurdu „to tak, jakbyśmy przeciwstawiali twórcę jego dziełu, np. Mickiewicza „Panu Tadeuszowi”. Prawda, są to pojęcia pokrewne, nie są całkowicie tożsame ponieważ nacjonalizm możemy rozumieć jako doktrynę, czyli rozszerzenie postawy jaką jest patriotyzm. Natomiast nie należy tych pojęć przeciwstawiać w dyskusji dobro-zło. Terminy nacjonalizm i patriotyzm mogą, ale nie muszą ze sobą współistnieć, jednak zestawianie ich w całkowitej opozycji  jest daleko idącym nadużyciem.

Roman Dmowski, główny ideolog myśli narodowej i przedstawiciel polskiego nacjonalizmu,pisał o tym w  „Myślach  nowoczesnego Polaka” w ten sposób:

„Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.Bo im szersza strona mego ducha żyje życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuję potrzebę dbania o jego całość i rozwój. Z drugiej strony, im wyższy jest stopień mego rozwoju moralnego, tym więcej nakazuje mi w tym względzie sama miłość własna.”

Kolejna sprawa jest taka, że  nacjonalizm często jest mylony z szowinizmem. Mówi się, że nacjonalizm nie toleruje innych narodowości, a mniejszości narodowe próbuje zmusić do przyjęcia kultury państwa,w którym stacjonują. Teksty Dmowskiego, będące niejako wykładnią myśli nacjonalistycznej mówią jednak co innego „Gdybym na Rusi galicyjskiej spotkał nauczyciela Polaka, prześladującego dziecko za to, że jest ono dzieckiem ruskim, że po rusku mówi, czułbym do niego nie mniejszy wstręt od tego, jaki budzi we mnie moskiewska i pruska kanalia pedagogiczna.”

Szowinizm  natomiast charakteryzuje się bezgranicznym uwielbieniem własnego narodu przy jednoczesnym braku akceptacji lub nawet nienawiści wobec innych narodowości.

Przyjmując przedstawiony powyżej sposób myślenia, mogę spróbować odpowiedzieć na  powszechnie zadawane pytania  „czy walka narodowo-wyzwoleńcza, śmierć w imię ojczyzny jest przejawem nacjonalizmu czy patriotyzmu?” Uważam, że walka o wolność narodową jest zarówno przejawem patriotyzmu jak i nacjonalizmu. Jest to jednocześnie chęć przywrócenia wolnej ojczyzny oraz podjęcie starań wobec narodu i jego przyszłości.

 

Laura Szamota- studentka Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, Członkini zarządu Młodej Endecji, dziennikarka Prostozmostu.pl

Polska to kraj słynący zarówno z dumnej historii, jak i pięknych kobiet. Są to aspekty z pewnością doceniane przez wiele osób w innych państwach, pomimo prób oczerniania nas, jakie podejmują niektórzy politycy czy media. Występ młodej Polki w programie zrealizowanym przez stację BBC pokazuje jednak z pewnością twarz Polski, którą można się zachwycać.

 

Dziennikarze BBC porozmawiali i poznali od kuchni życie młodej dziewczyny z Polski, która uczęszcza do wojskowej szkoły. Polka z uroczym uśmiechem opowiedziała o swojej nauce, zamiłowaniu do wojskowości, a także miłości do ojczyzny.

 

Bohaterka materiału stwierdziła w programie, że patriotyzm jest częścią jej życia. Takie filmy są czymś co powinniśmy przekazywać dalej, aby odkłamywać fałszywe opowieści o Polsce i Polakach, a także pokazywać młodzież, z której możemy być dumni.

 

Zobaczcie sami!

 

 

 

Źródło: BBC ; Facebook/@LovePoland099

 

MB