Mija już 6 doba od tragicznych wydarzeń, które wstrząsnęły całą Polską. Wciąż trwają poszukiwania 5-letniego Dawida, tuż po tym, jak jego ojciec odebrał go od dziadków i jeszcze tego samego wieczoru popełnił samobójstwo rzucając się pod koła rozpędzonego pociągu. W aucia chłopczyka już nie było.

 

Wczoraj policja przerwała poszukiwania chłopca w terenie i zajęła się badaniem zebranego wcześniej materiału (więcej informacji: kliknij tutaj).

 

Na jaw wyszły nowe fakty, bowiem jak poinformował nieoficjalnie Super Express, funkcjonariusze posiadają nagrania z monitoringu, na którym widać, jak 32-letni Paweł Ż. spaceruje samotnie chodnikiem.

 

Ponadto, TVN dotarł do informacji, wg. których tuż przed śmiercią 32-latka, mężczyzna rzekomo modlił się w kościele.

 

Źródło: tosiedzieje.pl
EM

Jak informują dziennikarze Faktu, w aucie i na ubraniu ojca zaginionego Dawidka odnaleziono mnóstwo śladów krwi i moczu dziecka.

 

Oprócz licznych plam krwi i moczu, na ubraniu Pawła Ż. odnaleziono także ślady liści, ziemi i trawy. Obecnie materiały badane są w laboratorium. Taki trop może ostatecznie zaprowadzić śledczych do zaginionego 5-latka.

 

Jak ustalili śledczy, 32-latek chłopca 10 lipca o godzinie 17 od dziadków. Mężczyzna miał odwieźć Dawida do jego matki do Warszawy, jednak do dziś tego nie zrobił. Rzekomo była partnerka otrzymała od Pawła Ż. smsa z wiadomością, że już nigdy nie ujrzy swojego syna. O godzinie 21 mężczyzna popełnił samobójstwo, rzucając się pod pociąg. Jakiś czas później samochód mężczyzny został odnaleziony – nie zastano tam jednak małego chłopca.

 

Źródło: warszawawpigulce.pl
EM