W Parlamencie Europejskim odbyła się debata dotycząca reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Beata Szydło wypowiedziała się tam w mocnych słowach.

Reformy w wymiarze sprawiedliwości będą kontynuowane; wprowadzane rozwiązania są oparte na tych jakie funkcjonują w innych państwach UE, ale Polsce odmawia się podejmowania suwerennych decyzji

 

– mówiła w czasie debaty w PE była premier Beata Szydło.

 

CZYTAJ TAKŻE: Wnuk królowej Elżbiety II rozwodzi się z żoną! Rodzina w rozsypce

 

Wyrażam ubolewanie, że Parlament Europejski prezentuje ton wyraźnie polityczny i nawołuje do instrumentalnego wykorzystania praworządności. Polski rząd zgodnie z konstytucją i zgodnie z oczekiwaniami Polaków przeprowadza reformy. (…) Instytucje unijne nie powinny mieszać się w proces wyborczy w żadnym kraju członkowskim. Europosłowie, nie ulegajcie presji politycznych frustratów, którzy próbują w ten sposób wpływać na wynik wyborów.

 

– mówiła Beata Szydło.

 

Reforma sądownictwa jest oczekiwana przez większość społeczeństwa. Chcemy dokończyć reformę i zgodnie z traktatami mamy do tego prawo. Dzisiejsza debata ma wymiar polityczny. Nie widzę żadnego uzasadnienia do jej prowadzenia. (…) Odmawia się Polsce podejmowania suwerennych decyzji. (…) Nie ulegajcie presji politycznych frustratów

 

– kontynuowała wypowiedź.

 

Od czterech lat tłumaczymy się z tego, co w innych krajach UE funkcjonuje od dawna. Wyjaśniamy reformy, które są wprowadzane na wzór rozwiązań obowiązujących w innych krajach członkowskich. Odmawia się Polsce podejmowania suwerennych decyzji wynikających z traktatów. Dlaczego tak się dzieje?

 

Polska jest członkiem UE i jest suwerennym krajem, tak jest i tak będzie

 

– zakończyła Beata Szydło.

 

CZYTAJ TAKŻE: Kabaret Moralnego Niepokoju miał wypadek samochodowy!

 

Źródło: wpolityce.pl / foto Twitter.com

Po raz pierwszy Państwowa Komisja Wyborcza zezwoliła na posługiwanie się smartfonem w czasie tegorocznych wyborów do europarlamentu. Dzięki aplikacji zainstalowanej na urządzeniu i okazaniu odpowiedniego dokumentu tożsamości, w prosty sposób można było oddać głos na swojego kandydata. Jak pisze „Rzeczpospolita”, mogło to przynieść więcej szkody niż pożytku.

 

W czasie wyborów, obywatele za pomocą narzędzia mObywatel i okazania dowodu osobistego lub paszportu mogli pobrać karty do głosowania. Aplikacja wydana została przez resort cyfryzacji i zezwala na wyświetlanie na telefonie dane wyborcy, takie jak imiona, nazwisko, PESEL czy zdjęcie.

 

Jak donosi portal, Tymon Radzik – były społeczny doradca minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej – złożył w Sądzie Najwyższym protest przeciwko ważności wyborów do Parlamentu Europejskiego. Jak twierdzi działacz, usługę mTożsamość, którą zawiera aplikacja, można w łatwy sposób podrobić, a członkowie komisji wyborczej nie były w stanie weryfikować danych osób używając dokumentu tożsamości w aplikacji.

 

– Zarzuty odpiera Państwowa Komisja Wyborcza, która uważa, że ta rządowa usługa mobilna jest bezpieczna i posiada szereg mechanizmów zabezpieczających, np. blokadę wykonania zrzutu ekranu – napisano na portalu.

 

Jeden z komisarzy wyborczych i adwokat Karol Pachnik uspokaja, mówiąc, iż prawdopodobieństwo unieważnienia eurowyborów jest bardzo małe i nie należy się tym przejmować.

 

Źródło: dorzeczy.pl; rp.pl
Fot.: YouTube – Radio 5
EM

W niedzielę odbyły się wybory do Parlamentu Europejskiego. Jeden z vlogerów, Wapniak, postanowił zapytać obywateli naszego kraju na kogo oddali głos i co było powodem ich wyboru.

 

Ze względu na niską frekwencję młodzieży, na nagraniu przedstawiono wyłącznie starsze osoby. Czym się kierowali obywatele, zobaczcie sami.

 

    Ludzie decydują, podejmują swoją decyzję na podstawie banneru, plakatu, marketingu, jakichś błahostek, przekazu medialnego, jak wyglądają, jak wyglądają ich żony czy dzieci, w jakich garniturach są. Nieważne, czy są podatki podnoszone, czy gościu był komunistą. To nie jest naprawdę ważne. Ważne jest… „o, ten mi z twarzy dobrze z oczu patrzy”. I to wszystko. I tak właśnie jesteśmy uzależnieni od decyzji innych ludzi. To ci ludzie właśnie idący albo wracający z wyborów decydują o waszym życiu – podsumowuje YouTuber.

 

Źródło, fot.:nczas.com

EM