Były reprezentant Niemiec jest oskarżony o posiadanie i rozpowszechnianie dziecięcej pornografii. Sprawę badają służby, a sportowcowi grożą poważne konsekwencje.

 

Sprawę opisał niemiecki dziennik „Bild”. Według gazety były piłkarz reprezentacji Niemiec Christoph Metzelder prawdopodobnie posiadał i rozpowszechniał dziecięcą pornografię.

 

Zdjęcia wypłynęły od byłej partnerki piłkarza. Miała przesłać 15 fotografii, które otrzymywała od Metzeldera przez internetowe komunikatory. Sprawę badają służby. Po przeszukaniu mieszkania zawodnika zabezpieczono komputer i telefony, które mogły służyć za nośniki materiałów i środki ich przekazu.

 

Jeśli oskarżenia się potwierdzą, Metzelderowi będzie groził wyrok skazujący i odsiadka w więzieniu. Piłkarz został zatrzymany i obecnie znajduje się w areszcie, gdzie oczekuje na wyniki dochodzenia.

 

Christoph Metzelder to były zawodnik reprezentacji Niemiec. W drużynie narodowej zagrał 48 razy. Występował także w barwach Realu Madryt, Borussi Dortmund i Schalke 04. Grał w dwóch mundialach w 2002 i 2006 roku oraz Mistrzostwach Europy w 2008.

 

Za wyjątkowo okrutne sadystyczny pedofil usłyszał wyrok 70 lat więzienia. Sąd uznał go winnym za gwałty na rocznej córce oraz rozpowszechnianiu dziecięcej pornografii.

 

Kilka dni temu na Florydzie w USA zapadł najwyższy możliwy wyrok. James Lockhart został skazany na 70 lat więzienia za wielokrotne dokonanie gwałtu na swojej rocznej córce oraz rozpowszechnianie nagrań w internecie.

 

Jak informuje Radiozet.pl Lockharta zatrzymano pod koniec ubiegłego roku. W jego mieszkaniu znaleziono ponad 4 tysiące zdjęć oraz ponad 40 filmów z dziecięcą pornografią. Prokuratura nie wyklucza, że skazany gwałcił również inne dziecko. Jak twierdzą internauci – wielokrotnie się tym chwalił.

 

31-latek pomiędzy 2016r. a 2018r. nagrał 4 filmy pornograficzne ze swoją córką. Został zatrzymany po opublikowaniu jednego z nich, na których gwałci swoją córkę w dark webie. Prawdopodobnie myślał, że zostanie bezkarny, jednak agenci pokazali wideo jego żonie oraz matce jego dwójki pozostałych dzieci. Ta rozpoznała na filmie dziecko oraz rękę ojca.

 

Poniżej przedstawiamy sylwetkę zwyrodnialca:

Na Ukrainie będą kastrować pedofilów.

Ostatnio Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę, dzięki której wszyscy pedofile będą poddawani chemicznej kastracji. Projekt poparło 247 osób, z 450. Uchwałę zaproponowała ukraińska partia Radykalna.

Jak się okazuje na Ukrainie zniesiono karę śmierci. Co oznacza, że ani kara śmierci ani dożywocie nie jest przewidziane w ukraińskim prawie. Twierdzi się, także, że więzienie nie jest dobrą karą, gdyż nie wiadomo czy po wyjściu z więzienia gwałciciel nie wróci do swoich zajęć.

Ponadto pedofile zostaną wpisani do ogólnokrajowego rejestru pedofilów. Każdy obywatel będzie mógł go przeglądać.

Na początku chciano, by do rejestru dostęp mieli tylko upoważnieni tj. pracownicy służb bezpieczeństwa i oświaty, jednakże nie został on przegłosowany.

Przypomnijmy, że kastracja pedofilów istnieje w takich państwach jak: Stany Zjednoczone, Francja, Wielka Brytania, Rosja, Niemcy, Dania, Norwegia, Kanada oraz Izrael.

W Polsce o takie rozwiązanie apelowała znana, działaczka społeczna i polityk – Miriam Shaded (prezes Fundacji Estera ratująca prześladowanych chrześcijan, startowała także w wyborach do sejmu polskiego w 2015 roku z list partii KORWiN). Myślimy jednak, że taka uchwała nie zostanie uchwalona. Przynajmniej ze względu na opór lewicowych działaczek.

Popieracie taki typ kary?

Źródło: nczas.com

Foto: Pixabay.com

 

Sytuacji, która miała miejsce w kościele św. Idziego przy ul. Grodzkiej w Krakowie nie spodziewał się nikt. Podczas jednego z nabożeństw w świątyni, wierni modlili się za ofiary przemocy seksualnej ze strony Kościoła. W trakcie modlitwy, dwie kobiety – Pani Iwona i Pani Justyna – zdecydowały się na odważny krok i przed wszystkimi zgromadzonymi opowiedziały o wyrządzonej im krzywdzie na tle seksualnym.

 

Jak opowiedziała publicznie Pani Iwona, już od 12 roku życia była wykorzystywana przez osobę duchowną. Przez kilka lat jeden z księży zapraszał kobietę i jej koleżanki na plebanię, gdzie nakłaniał do konsumpcji alkoholu, sypał niesmacznymi żartami, a z czasem proponował stosunek seksualny. Kapłan kazał kobiecie spowiadać się z tego, co robili – a jeżeli pokrzywdzona wyzna komuś prawdę, ten groził opowiedzeniem o wszystkim jej matce. Dopiero po 3 latach, kiedy ofiara skłamała duchownemu o ciąży, ten urwał z nią kontakt.

 

Dopiero kilkanaście lat później Pani Iwona zdobyła się na odwagę i podjęła odpowiednie kroki w celu ukarania księdza. Ze względu na przedawnienie, prokuratura umorzyła jednak tę sprawę. Duchowny ten dopiero w tym miesiącu stracił swoje stanowisko.

 

– Najbardziej zależało mi na tym, żeby ten człowiek nie był już proboszczem, żebym była spokojna, że tam nie ma już żadnego dziecka – głosiła kobieta w trakcie nabożeństwa. – Trudno mi oglądać i słuchać, jak ktoś mówi, że to jest napaść na Kościół, że my chcemy go zniszczyć. Ja kocham ten Kościół, jestem w nim, byłam i będę mimo wszystko, bo to nie Pan Bóg mi zrobił, tylko człowiek – dodała Pani Iwona podkreślając, że mimo wszystko Kościół jest dla niej bliski.

 

Poszkodowana argumentuje swoje wystąpienie chęcią pokazania, jak wielką skalę obejmuje przemoc seksualna w Kościele. Chciała także udowodnić, że ofiary te są prawdziwymi ludźmi, a nie są wyimaginowanymi przez dziennikarzy istotami.

 

– Za każdą osobą stoi jakaś historia. I tak postrzegam swoją rolę jako duszpasterza – nie jako budowanie jakiejś struktury, ale przestrzeni, że można przyjść i porozmawiać, zarówno w przestrzeni psychologicznej – jestem psychologiem – i w przestrzeni duchowej – podsumował duszpasterz pokrzywdzonych Ks. Artur Chłopek.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: pixabay.com
EM

Historia może wydawać się mało wiarygodna, jednak takich przypadków jest znacznie więcej. 47-letni mężczyzna z Białegostoku na jednym z popularnych niegdyś komunikatorów zaczepił 14-letnią dziewczynkę, proponując jej seks. To, co wydarzyło się później oraz fragmenty konwersacji przyprawiają o dreszcze.

 

Już na początku rozmowy, 47-latek nie owijał w bawełnę i wprost zaproponował swojej rozmówczyni odbycie stosunku. O dziwo dziewczyna szybko wyraziła aprobatę, jednak w niektórych wiadomościach wciąż kryła się nutka niepewności.

 

Poniżej możemy zobaczyć fragment rozmowy na komunikatorze GG:

 

 

W piątek 14 czerwca doszło do umówionego spotkania. W trakcie degenerat udał się do jednego z sex shopów w celu zakupienia prezerwatyw… i wpadł! Na miejscu został obezwładniony i aresztowany przez białostockich policjantów.

 

Jak się okazało, nad rozmową przez cały czas czuwali białostoccy „łowcy pedofilów”. Jeden z nich relacjonuje, iż w czasie obezwładnienia mężczyzna był bardzo agresywny i stawiał opór. Twierdził, iż nie znał prawdziwego wieku dziewczynki. Eska Białystok postanowiła podzielić się nagraniem głosowym dowodzącym autentyczności wydarzenia:

 

 

– Otrzymaliśmy zgłoszenie o ujęciu takiej osoby i została ona zatrzymana przez policjantów. 47-letni białostoczanin usłyszał zarzut z 200a § 2 k.k. – przekazał Esce Białystok nadkom. Tomasz Krupa, rzecznik podlaskiej policji. – Policjanci w tej sprawie prowadzą dochodzenie pod nadzorem prokuratury – dodał.

 

Art. 200a. KK brzmi: „Kto za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej małoletniemu poniżej lat 15 składa propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Elektroniczny kontakt z osobą małoletnią w celach pedofilskich.”

 

Następnego dnia 47-latka zwolniono z aresztu. Z kolei w sobotę w podobnych okolicznościach łowcom udało się pomóc w schwytaniu 27-latka, jednak ten również wyszedł na wolność. Policja zastosowała wobec niego dozór policyjny.

 

Oto kolejne fragmenty konwersacji, tym razem w większości przeprowadzanej drogą SMS-ową:

 

 

 

 

 

Białostoccy łowcy pedofilów wyznali, iż podobne sytuacje zdarzają się bardzo często. Tylko w ciągu jednego miesiąca grupa na terenie Białegostoku zatrzymała aż 16 osób.

 

Źródło: bialystok.eska.pl
Fot.: bialystok.eska.pl; pexels.com
EM