Ruszył proces osób oskarżonych o dokonanie krwawego ataku na Miłosza B., do którego doszło pod koniec stycznia 2018 roku w rejonie ul. Teligi na krakowskim osiedlu Prokocim. Młody mężczyzna związany był ze środowiskiem pseudokibiców Cracovii. Jego oprawcy (pseudokibice Wisły Kraków) zadali mu ciosy ostrymi narzędziami takimi jak maczety i siekiery. W wyniku odniesionych ran Miłosz B. zmarł 1 lutego 2018 roku w szpitalu. Zabójstwo to nie jest jednak jedyny zarzut jaki stawiany jest oskarżonym.

 

W rozpoczętym procesie oskarżonych jest pięciu mężczyzn. Najmłodszy z nich urodził się w 1998 roku, a najstarszy dziesięć lat wcześniej. W tle całej sprawy pojawia się wątek posiadania narkotyków, przestępstw skarbowych oraz seksu z osobą poniżej 15. roku życia. Co ciekawe wśród osób, które zasiadły na ławie oskarżonych znaleźli się też byli pracownicy klubu Wisła Kraków.

 

Zabójcy Miłosza B. określani są jako „młodzi sharksi”, ponieważ w opinii śledczych stanowić mieli część struktur Wisła Sharks, bojówki pseudokibiców „Białej Gwiazdy”, która uznawana jest za zorganizowaną grupę przestępczą. Gangiem przez lata kierował Paweł M., ps. „Misiek”, który finalnie zdecydował się współpracować z prokuraturą i złożyć zeznania obciążające jego dawnych kompanów.

 

Mężczyźni, którzy dokonali krwawego ataku na Prokocimiu, usłyszeli również zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem było popełnianie przestępstw przeciwko zdrowiu, życiu i mieniu. W treści aktu oskarżenia znalazły się również zarzuty dotyczące przestępstw narkotykowych oraz skarbowych.

 

Wśród oskarżonych znalazł się 20-letni Maciej K., który nie przyznaje się do dokonania zbrodni przy ul. Teligi. Potwierdził jednak, że posiadał 240 gramów marihuany. Tłumaczył on, że kupił taką ilość narkotyków, ponieważ lub palić marihuanę, co pomagać ma mu na ból kręgosłupa.

 

Kupiłem większą ilość za cenę promocyjną, to mi się opłacało. Nie stać mnie było na to, aby dziennie wydawać 30-60 złotych na marihuanę – powiedział Maciej K., który za nabytą hurtowo marihuanę miał zapłacić około 15 złotych za gram suszu. Wyjaśnił on, że nie chciał brać standardowych środków przeciwbólowych, aby nie obciążać wątroby. Mężczyzna w czasie kiedy został zatrzymany był uczniem liceum.

 

Zdaniem prokuratury, wśród osób biorących udział w ataku na Miłosza B. był również zatrudniony swego czasu w Wiśle Kraków Arkadiusz W., który zajmował się w klubie utrzymaniem murawy na boisku.

 

Największą ilość zarzutów usłyszał jednak Konrad O., znany w środowisku krakowskich pseudokibiców jako „Młody Opal”. Mężczyzna jest oskarżony nie tylko o brutalny atak w styczniu 2018 roku i udział w zorganizowanej grupie przestępcze, ale również o posiadanie narkotyków, a także… obcowanie płciowe z osobą w wieku poniżej 15. roku życia. Również on był pracownikiem gospodarczym Wisły Kraków, co sam miał przyznać podczas procesu.

 

W opinii śledczych „Młody Opal” miał dostarczać młodszej znajomej pieniądze oraz napoje alkoholowe w zamian za seks. Została ona poczęstowana przez niego (jak to określił) „jointem”, za co również usłyszał zarzut. Nie wypierał się on tego, że posiadał narkotyki, w tym również mefedron. Z treści jego wyjaśnień można wnioskować, że utrzymuje on iż uważał ten narkotyk za legalny. Konrad O. nie przyznaje się jednak do udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz odebrania życia Miłoszowi B. w styczniu 2018 roku. Sąd wyłączył jawność procesu na czas reszty składania wyjaśnień przez „Młodego Opala”.

 

W opinii prokuratury w grupie osób, którzy napadli fana Cracovii byli również Daniel S. oraz urodzony w Gdańsku Daniel U. Obydwaj nie przyznają się do zarzucanych im czynów i odmówili składania zeznań.

 

 

 

Źródło: lovekrakow.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

Od śmierci Michaela Jacksona minęło już 10 lat. Po śmierci ciągle pojawiają się nowe fakty, jedne mniej szokujące, drugie bardziej. Teraz ochroniarz Michaela Jacksona zdradził coś szokującego.

Od śmierci Michaela Jacksona minęło już 10 lat. Po śmierci ciągle pojawiają się nowe fakty, jedne mniej szokujące, drugie bardziej.

 

Teraz były ochroniarz gwiazdy – Matt Fiddes postanowił wypowiedzieć się na temat zarzutów dotyczących rzekomej pedofilii Jacksona.

 

Te wszystkie zarzuty o pedofilii to kompletny nonsens. Ten facet umawiał się z kobietami, był również w związku małżeńskim z Lisą Marie Presley. Sami pomagaliśmy przemycać dziewczyny do jego pokoju.

-powiedział Fiddes.

 

Stwierdził też, że po oskarżeniu Jacksona o pedofilię wszystko to odbiło się na psychice muzyka.

 

Stał się zupełnie innym człowiekiem. Nie był pewien, jak zareaguje opinia publiczna. Nie czuł się już bezpieczny na scenie, obawiał się, że zostanie postrzelony. Potrafił wyczuć, że było inaczej niż do tej pory.

-dodał.

 

Źródło: pudelek.pl

Foto:

Finansista ​Jeffrey Epstein, miliarder i „król życia” został znaleziony martwy w celi, w której oczekiwał na proces. Na miliarderze ciążyły zarzuty  nakłaniania do prostytucji i wykorzystywanie nieletnich dziewcząt.

Jak poinformowała telewizja NBC News miliarder miał powiesić się w swojej celi w jednym z nowojorskich więzień. Stało się tak pomimo faktu, że przebywał w celi pod specjalnym nadzorem, po tym jak pod koniec lipca próbował popełnić samobójstwo.

 

Niektóre media fakt samobójstwa wiążą z faktem, że  w ostatnim czasie odtajniono setki stron dokumentów sądowych w sprawie jednej z jego „niewolnic” Virginii Giuffre. Jak twierdzi wspomniana  była „seksualną niewolnicą” Epsteina oraz jego partnerki.

 

Jeffrey Epstein to bardzo znana osoba w Stanach Zjednoczonych. Do kręgu jego znajomych zalicza się między innymi byłego prezydenta Billa Clintona oraz aktualnego gospodarza Kapitolu, Donalda Trumpa. Jak informują media wśród jego znajomych byli także m.in. Kevin Spacey i Chris Tucker oraz reżyser filmowy Woody Allen.

 

/red./

Za: rmf24.pl

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu

 

 

Wszyscy chcąc lub nie chcąc staliśmy się świadkami pewnego rodzaju wojny pomiędzy środowiskiem szeroko rozumianym jako prawicowe a środowiskiem społeczności LGBT. Należy zacząć od tego, że nikt nie potępia ludzi, a tylko i wyłącznie ich zachowania.

 

Problem jest poważny, na nieszczęście powagi sytuacji, często karykaturalizowany przez opinię publiczną, media, internet z obydwóch stron. Pewne lobby z tęczowymi szyldami stara się wszelkimi możliwymi sposobami wprowadzić demoralizację dzieci, co jest określeniem dość delikatnym. Jak nazwać próby nauki masturbacji dzieci w wieku wczesnoszkolnym? Jak nazwać naukę zakładania prezerwatywy przez te dzieci? Jak nazwać naukę ZGODY NA SEKS przez… dzieci? To najzwyklejsza pedofilia i żadne zaklinanie rzeczywistości oraz próby zmian definicji tego nie zmienią. Czy ktoś z nas potrzebował „edukacji seksualnej” by założyć rodzinę? Odpowiedź brzmi- nie. Nie o rodziny chodzi tęczowym terrorystom a o jej zniszczenie, wypaczenie jej modelu, funkcji i niezbędności.

 

Chcą zbrukać niewinność, wykorzystać niewiedzę, naiwność i plastyczność charakterów po to by zdemoralizować dzieci, chcą by stały się obiektami, które całe swoje życie poświęcą na beztroskie zaspokajanie swoich potrzeb, by stały się uzależnione od seksu co pozwoli takimi osobami sterować i na nich zarabiać. Tu pojawia się jasne, zdecydowane stanowisko STOP!
Nie pozwolimy na to by uczyć dzieci braku zasad moralnych, braku wstrzemięźliwości seksualnej, niewierności i materialistycznego traktowania samego siebie oraz innej osoby.
Religia nie ma tutaj znaczenia, bo cechy takie jak wierność czy panowanie nad pociągiem seksualnym nie jest kwestią wiary, a podstawowymi cechami odróżniającego człowieka od zwierzęcia. Dzieci w wieku przedszkolnym spotykają się i bawią w różne zabawy, które wprowadzają je w codzienność ludzi dorosłych (zakupy w sklepie, dom, sport, jazda samochodem itd.), dzięki takim zabawom wchodzą powoli w świat i życie, które na nich czeka. Po co wprowadzać elementy często zboczone, na które maluszki nawet nie zwracają uwagi? Dzieci są wstydliwe i nie wolno im tego zakazywać (jeśli chodzi o intymność) i zbrodnią jest indoktrynacja seksualna dla osób tak niewinnych i bezbronnych.
Czasy szkolne to czas na kontakty z rówieśnikami, młodzi ludzie się rozwijają, uczą czytać i pisać oraz szerzej poznają świat. Okres zainteresowania płcią przeciwną zaczyna się wraz z dojrzewaniem, właśnie ten okres lobby LGBT chce wykorzystać najbardziej, chcą skrzywić moralność młodego człowieka, wmówić mu rzeczy, które dla większości budzą odrazę.
Po co uczyć 10-letnie dziecko zakładania prezerwatywy? Po co uczyć go bliskości z genitaliami dorosłego człowieka? Po co uczyć 10-latka jak WYDAWAĆ ZGODĘ na seks? Przecież to są działania czysto pedofilskie. Rodzic powinien być autorytetem i to do rodziców dziecko powinno przyjść, gdy najdzie je zainteresowanie seksualnością.

 

RODZIC, a nie obcy człowiek podchodzący do seksualności w sposób perwersyjny i niegodny. To rodzice najlepiej znają swoje dziecko oraz Jego wrażliwość, to rodzice wiedzą w jaki sposób podejść do tematu i muszą się z tym zmierzyć.

 

Szkoła może w tym okresie tylko pomóc poprzez np. lekcje biologii, które dadzą podstawę do poważnej rozmowy ze swoją pociechą. Tutaj należy zaznaczyć, że jeśli już to właśnie rodzice, jeśli nie potrafią powinni nauczyć się jak rozmawiać z dziećmi.

 

Dlatego seksedukacja jest zbędna, chwytliwe hasła o edukowaniu młodych nt. życia seksualnego to tak naprawdę przymusowe kierunkowanie na orientacje homoseksualną oraz wyplewianie z młodych ludzi przyzwoitości. My przeciwstawiamy się temu właśnie  podejściu i próbie skrzywdzenia naszych dzieci. Taka indoktrynacja może na całe życie skrzywić psychikę człowieka i doprowadzić do wielu nieszczęść. Każdy rozumny człowiek to wie, nie dajmy się ponieść nowoczesnym hasłom i liberalizacji zasad, bo to nie kwestia poglądów politycznych, a czysta ludzka troska o niewinność i bezpieczeństwo dzieci. Bo co za różnica czy dziecka dotyka duchowny, polityk, prawnik czy nauczyciel? Zły dotyk zawsze odbije piętno na młodym człowieku.
Mam znajomych homoseksualistów i oni pierwsi podpisaliby się przeciwko LGBT, czy zatem homoseksualista będący przeciwko temu lobby będzie uznany za homofoba?

 

Nie ma znaczenia kto walczy o normalne życie dla dzieci, może to być czarnoskóry, azjata, muzułmanin, ateista, chromy, zdrowy, mały, duży, gej czy transseksualista… w tej walce każdy zdrowo myślący człowiek stanie po tej samej stronie barykady… Czy dla LGBT będą homofobami? Będą? Nie, bo jedno nie równa się drugie, ale wiemy już od dawna, że najbardziej nietolerancyjni są ci co o tolerancji krzyczą najgłośniej.

 

 

Emil Osławski- działacz małopolskiej Młodej Endecji oraz Fundacji Pro-Prawo do Życia, absolwent Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie

Sytuacji, która miała miejsce w kościele św. Idziego przy ul. Grodzkiej w Krakowie nie spodziewał się nikt. Podczas jednego z nabożeństw w świątyni, wierni modlili się za ofiary przemocy seksualnej ze strony Kościoła. W trakcie modlitwy, dwie kobiety – Pani Iwona i Pani Justyna – zdecydowały się na odważny krok i przed wszystkimi zgromadzonymi opowiedziały o wyrządzonej im krzywdzie na tle seksualnym.

 

Jak opowiedziała publicznie Pani Iwona, już od 12 roku życia była wykorzystywana przez osobę duchowną. Przez kilka lat jeden z księży zapraszał kobietę i jej koleżanki na plebanię, gdzie nakłaniał do konsumpcji alkoholu, sypał niesmacznymi żartami, a z czasem proponował stosunek seksualny. Kapłan kazał kobiecie spowiadać się z tego, co robili – a jeżeli pokrzywdzona wyzna komuś prawdę, ten groził opowiedzeniem o wszystkim jej matce. Dopiero po 3 latach, kiedy ofiara skłamała duchownemu o ciąży, ten urwał z nią kontakt.

 

Dopiero kilkanaście lat później Pani Iwona zdobyła się na odwagę i podjęła odpowiednie kroki w celu ukarania księdza. Ze względu na przedawnienie, prokuratura umorzyła jednak tę sprawę. Duchowny ten dopiero w tym miesiącu stracił swoje stanowisko.

 

– Najbardziej zależało mi na tym, żeby ten człowiek nie był już proboszczem, żebym była spokojna, że tam nie ma już żadnego dziecka – głosiła kobieta w trakcie nabożeństwa. – Trudno mi oglądać i słuchać, jak ktoś mówi, że to jest napaść na Kościół, że my chcemy go zniszczyć. Ja kocham ten Kościół, jestem w nim, byłam i będę mimo wszystko, bo to nie Pan Bóg mi zrobił, tylko człowiek – dodała Pani Iwona podkreślając, że mimo wszystko Kościół jest dla niej bliski.

 

Poszkodowana argumentuje swoje wystąpienie chęcią pokazania, jak wielką skalę obejmuje przemoc seksualna w Kościele. Chciała także udowodnić, że ofiary te są prawdziwymi ludźmi, a nie są wyimaginowanymi przez dziennikarzy istotami.

 

– Za każdą osobą stoi jakaś historia. I tak postrzegam swoją rolę jako duszpasterza – nie jako budowanie jakiejś struktury, ale przestrzeni, że można przyjść i porozmawiać, zarówno w przestrzeni psychologicznej – jestem psychologiem – i w przestrzeni duchowej – podsumował duszpasterz pokrzywdzonych Ks. Artur Chłopek.

 

Źródło: fakt.pl
Fot.: pixabay.com
EM

To kolejna akcja, której celem stało się schwytanie pedofila. Tym razem taka sytuacja rozegrała się w Białymstoku. W stolicy Podlasia udało się ująć na gorącym uczynku mężczyznę, który umówił się na seks z 14-letnią dziewczyną. Na jaw wyszły też wiadomości jakie pedofil wysyłał do nastolatki. Ich treść jest nieodpowiednia dla osób poniżej 18. roku życia. Sprawę opisał portal bialystok.eska.pl.

 

Skala problemu pedofilii rośnie w zastraszającym tempie w naszym kraju. Tym razem białostoccy tzw. łowcy pedofilów zatrzymali na gorącym uczynku 47-latka, który umówił się z czternastoletnią dziewczyną w celu odbycia z nią stosunku płciowego.

 

Grupa łowców pedofilów, działająca na terenie Białegostoku, funkcjonować ma od marca. Przez ten okres udało im się doprowadzić do zatrzymania sporej liczby pedofilów. Kolejny sukces przyszedł w piątek 14 czerwca w rejonie ulicy Warszawskiej. Jak mówią organizatorzy akcji, pedofil miał podejść do pozorantki i zapytać czy ma „ochotę na seks”. Po tym skierował się on do znajdującego się nieopodal sklepu, by kupić prezerwatywy.

 

Kiedy 47-latek znajdował się w sklepie, wówczas łowcy pedofilii wkroczyli i obezwładnili pedofila. Ten jednak zachowywał się agresywnie i stawiał opór. Ostatecznie przekazano mężczyznę policji. Skuty w kajdanki został on umieszczony przez funkcjonariuszy w radiowozie. 47-latek tłumaczył się, iż rzekomo nie wiedział, że dziewczyna ma 14 lat.

 

Otrzymaliśmy zgłoszenie o ujęciu takiej osoby i została ona zatrzymana przez policjantów. 47-letni białostoczanin usłyszał zarzut z 200a § 2 k.k. – wyjaśnił rzecznik podlaskiej policji nadkom. Tomasz Krupa. Dochodzenie w tej sprawie jest prowadzone przez policję pod nadzorem prokuratury.

 

47-letniemu białostoczaninowi grozi do 2 lat pozbawienia wolności. Dzień po zatrzymaniu został on zwolniony z aresztu.

 

Jak twierdzą pochodzący z Podlasia łowcy pedofilii, problem z tym zjawiskiem jest niestety bardzo poważny. Tylko w ciągu miesiąca mieli oni zdołać schwytać 16 pedofilów.

 

Poniżej prezentujemy Państwu treść wiadomości jakie wysyłał w ramach korespondencji 47-latek. [UWAGA! Materiał ten jest przeznaczony tylko dla osób powyżej 18. roku życia]:

 

 

Treść powyższych wiadomości została ujawniona przez portal bialystok.eska.pl.

 

 

Źródło: bialystok.eska.pl

Fot.: Flickr