Państwo na Półwyspie Apenińskim pogrążone jest koronawirusem. Według Wikipedii aż 218 tys. osób w tym kraju jest zarażone na COVID-19, a liczba zgonów na ten moment wynosi ponad 30 tys.

 

Jak możemy przeczytać na portalu medianarodowe.com, w centrum Zatoki Neapolitańskiej, w stolicy regionu Kampania imigrant, który jak ustaliła włoska policja, ma pochodzenie senegalskie, zgwałcił kobietę.

 

Nie był mężczyzną, lecz był przez 45 min bestią. Był dwukrotnie potężniejszy ode mnie. Opierał się przez cały czas na moich plecach. Rozzłościł się, gdyż nie mógł zdjąć moich jeansowych spodni. Przez czterdzieści pięć minut, wciąż myślałam, że mogę umrzeć”– mówi 48- latka, która na co dzień opiekuje się w szpitalu pacjentami chorymi na koronawirusa.

 

„Okropność zgwałcenia została przezwyciężona przez duszenie. Mężczyzna chwycił mnie od tyłu za szyję i dusiłam się” – mówi przerażona kobieta.

 

To okropne wydarzenie miało miejsce na neapolitańskim przystanku autobusowym Carso Lucci, na którym pielęgniarka czekała na swój autobus po zakończonej pracy. Ze względu na panującą epidemię ilość kursujących środków transportów została ograniczona, autobusy przyjeżdżają co godzinę. Potężnie zbudowany mężczyzna miał złapać kobietę za ramię, a później dusić. Ta w desperacji chciała oddać mu swoją torebkę z pieniędzmi. To jednak miało nie interesować napastnika.

 

Szarpnął i rzucił mnie na ziemię. Widziałam jak mój telefon wyleciał z kieszeni daleko, przy nagłym zerwaniu ze mnie kurtki przez napastnika”– opowiada przerażona ofiara.

 

„Zabiję cię, muszę cię oczyścić. Usuwam ogień, który masz w środku” – takie słowa miały paść z ust gwałciciela. Co ciekawe obok całego zdarzenia przechodziła kobieta, mająca na oko 40 lat. „Błagałam ją, aby wezwała policję, ale ona bez mrugnięcia okiem odeszła”- komentuje po przeżytym koszmarze pracowniczka lokalnego szpitala.

 

Dopiero po 45 minutach kobiecie została udzielona pomoc przez kierowcę autobusu. Następnie pojawiła się włoska  policja i wojsko. Obrzydzeni gwałtem policjanci ostrzegali mojego męża. Chciałam również podziękować kuratorowi Francesco Fava za słowa otuchy”– oznajmia kobieta.

 

Źródło: medianarodowe.com, napoli.repubblica.it

Fot: pixabay.com

Pani Bogusława pielęgniarka jednego z gliwickich szpitali o 6 rano zastała swój samochód zdewastowany. Przez nieznaną na razie osobę został popisany spreyem, a jego opony przebito.

 

„[Tylko w Polsce…] Lęk i niepewność przeradza się w hejt. Objawy hejtu i ataki na pracowników służby zdrowia w czasach COVID-19, przekraczają moje możliwości pojmowania. Dziś moja mama, pielęgniarka gliwickiego szpitala, została ofiarą wandalizmu. A może i też nudy sąsiadów (?) po 1.5 miesiącu przymusowego siedzenia w domu. Wychodząc jak codzień o 6stej rano do pracy, znalazła swój samochód z przebitymi oponami. Cały obsmarowany farbą ze sprayu. Akty agresji i piętnowania wobec lekarzy i pielęgniarek (którzy TAK, mają największe ryzyko zakażenia się COVID-19, bo walczą na pierwszej lini frontu), wydają się rosnąć w siłę w całej Polsce (pisownia org.)”. Tak m.in. pisała na swoim profilu na Facebooku córka poszkodowanej pielęgniarki.

 

[Tylko w Polsce…] Lęk i niepewność przeradza się w hejt.Objawy hejtu i ataki na pracowników służby zdrowia w czasach…

Gepostet von Ola Korczyńska am Montag, 27. April 2020

 

Całą sprawą zajęła się gliwicka policja, która przyjęła zgłoszenie o zniszczeniu Renault Kadjar. Funkcjonariusze poinformowali o tym fakcie w wystosowanym komunikacie. „Mężczyzna, którego firma leasinguje pojazd, odkrył, że samochód został zniszczony – ktoś pomalował go farbą oraz prawdopodobnie przebił opony. Na miejsce zdarzenia pojechał patrol. Mundurowi pouczyli zgłaszającego, że ściganie sprawcy następuje zawsze na wniosek pokrzywdzonego. W tej chwili policja wykonuje więc czynności wstępne, oczekując na wniosek o ściganie od pokrzywdzonego”.

 

Wniosek o ściganie ze strony pokrzywdzonego już wpłynął. W związku z tym funkcjonariusze rozpoczęli oględziny samochodu. Mają one wykazać, jak duże są straty, jakie poniosła pielęgniarka.

 

Policjanci wydali także komunikat do osób, które mogą coś wiedzieć: „Apelujemy więc do osób, które mogły coś widzieć lub mają podejrzenia, kto dopuścił się opisanego czynu, o kontakt z gliwicką policją. Informacje można przekazywać też anonimowo, na skrzynkę”.

 

Źródło: Super Express

Foto: Pxfuel

Księżna Szwecji Sofia przeszła przed kilkoma dniami trzydniowy kurs medyczny na Uniwersytecie Sztokholmskim. Wszystko to aby ratować ludzkie życia. 

 

 

Politycy często są uznawani za ważniejszych od zwykłych obywateli, sami nieraz stawiają się w takiej pozycji. Prawdziwy test sprawdzający jak jest naprawdę, pojawia się w takich sytuacjach jak ta obecna teraz na całym świecie.

 

Zwykli obywatele mają bardzo mocno ograniczone możliwości, miliony tracą pracę, wszyscy muszą stać godziny w sklepowych kolejkach, a policja często karze za niezwykle absurdalne rzeczy, podczas gdy polityce nie przestrzegając jakichkolwiek nakazów i zakazów pojawiają się w miejscach publicznych w obstawie służb, bez zachowywania choćby podstawowych zasad bezpieczeństwa w czasach pandemii.

 

 

W niektórych państwach wygląda to jednak nieco inaczej. Szwedzka księżniczka, by pokazać że jest zwykłym obywatelem dbającym o innych postanowiła wesprzeć krajową służbę zdrowia. Rąk do pracy w szpitalu w obecnej sytuacji nigdy nie będzie za wiele, a zadanie pielęgniarek jest szczególnie ciężkie pod względem emocjonalnym. Pisaliśmy o jednym z ciężkich przypadków TUTAJ.

 

 

35-letnia członkini rodziny królewskiej nie może oczywiście wesprzeć szpitala poprzez zajmowanie się osobami zakażonymi wirusem, gdyż nie posiada na tyle wyspecjalizowanej wiedzy, aby zachować przy tym bezpieczeństwo. Jej zadaniem będzie odciążanie szpitalnego personelu w kwestii pracy w kuchni, czy dezynfekcji przyrządów medycznych oraz pomieszczeń.

 

 

Takie gesty osób ze środowiska władzy są niezwykle ważne i doceniane, bowiem jak wiemy rodziny królewskie w europejskich państwach mogą nie martwić się wirusem, a wszelkie potrzebne środki higieny czy żywność, są im zapewne regularnie dostarczane na ich zawołanie. Wielkie ukłony dla żony księcia Carla Philipa, która pokazała swoje dobre serce.

 

 

Źródła:

Fot.: Wikipedia

dailymail.co.uk

Pielęgniarka prawdopodobnie ze Stanów Zjednoczonych Ameryki, postanowiła podzielić się z ludźmi swoim losem i tym jak tak naprawdę wyglądają szpitale walczące z koronawirusem.

 

Nagranie, które stworzyła ma na celu pokazać to jaki dramat toczy się w dużej części amerykańskich szpitali. Pielęgniarki i pielęgniarze to osoby, które są jak nikt inny przyzwyczajone do śmierci i ludzkiego cierpienia, a jednocześnie nauczone by nie przywiązywać się emocjonalnie i nie przeżywać losu pacjentów, którymi się opiekują.

 

 

Czasem jednak przychodzą chwile, gdy nawet najtwardsi nie wytrzymują i pojawiają się łzy. Tak było w tym przypadku. Pielęgniarka nie wytrzymuje emocjonalnie tego co dzieje się w jej miejscu pracy. Przypominamy, że USA to obecnie największe ognisko wirusa na świecie, w szczególności stan Nowy Jork. Dziennie umierają tam tysiące ludzi z powodu COVID-19.

 

 

Pracownica służby zdrowia prosi na nagraniu o to aby ludzie byli odpowiedzialni, by nie popełniali błędów innych i nie rozprzestrzeniali wirusa na innych, którzy mogą zarażenia nie przeżyć. Sytuacja w Stanach dalej jest tragiczna, wciąż czekamy na światełko w tunelu. Wideo pielęgniarki poniżej:

 

 

Pielęgniarka walcząca z koronawirusem zalewa się łzami

Pielęgniarka walcząca z koronawirusem zalewa się łzami, gdy opowiada prawdę o sytuacji w szpitalu 💔 😢Dzielni pracownicy służby zdrowia to nasi bohaterowie. 🙏

Gepostet von Newsner Polska am Dienstag, 14. April 2020

 

 

Źródła:

Fot.: Wikipedia

fb/@Newsner Polska

Jak już niejednokrotnie podkreślaliśmy, służba zdrowia na całym świecie stanęła przed ogromnym wyzwaniem. Lekarze i pielęgniarki często dniami i nocami walczą o ludzkie życia, jednak często gdy wracają do domu, nie są w stanie nawet odpocząć. 

 

 

To historia Dawn Bilbrough, pielęgniarki z York w Północnej Anglii. Jak wiemy, w Wielkiej Brytanii sytuacja staje się coraz cięższa, a mocno spóźnione działania władz i lekkomyślność części społeczeństwa, spowodują zapewne że tamtejsze szpitale będą miały wiele pracy. Część z nich już ma.

 

 

Dawn po 48 godzinnej zmianie w swoim szpitalu miała wreszcie czas aby choć na chwilę odpocząć. Jednak przed tym musiała jeszcze zrobić podstawowe zakupy spożywcze. To co zastało ją w sklepie przeszło jej najśmielsze wyobrażenia. Wróciła do samochodu z pustymi rękoma i z łamiącym głosem nagrała błagalną prośbę do ludzi. „Przestańcie kupować więcej niż potrzebujecie, bo gdy to robicie to ludziom takim jak ja nie zostanie już nic”. Jak mówi na nagraniu, chciała zakupić jedynie owoce i warzywa, by móc przygotować się na kolejną 48 godzinną zmianę i zjeść coś zdrowego.

 

Oto jej apel:

 

 

W naszym kraju wielkie brawa należą się restauratorom za akcję #GASTROPOMAGA [O KTÓREJ TUTAJ], jednak my, zwykli obywatele również miejmy na uwadze tych, którzy nie mogą robić zakupów regularnie, czyli  np. osobach starszych, służbach mundurowych i służbie zdrowia. Kupujmy tylko tyle ile potrzebujemy.

 

 

Źródło:

YouTube/@The Telegraph

https://www.newsweek.com/coronavirus-panic-buying-nurse-1493470