Tragiczne wydarzenia miały miejsce w miejscowości Karbali, znanej w Polsce głównie za sprawą działań polskich żołnierzy podczas wojny w Iraku i filmu opowiadającego o tamtych wydarzeniach. Teraz miała tam miejsce jednak inna tragedia, w wyniku której życie straciło wielu świętujących ludzi.

 

Dramat rozegrał się podczas szyickiego święta Aszura. 10 dnia pierwszego miesiąca wg. kalendarza muzułmańskiego, do irackiego miasta przybywa wielu pielgrzymów. Szyici przyjeżdżają tam wówczas w celu upamiętnienia męczeństwa Husajna ibn Alego, który był wnukiem Mahometa. Karbala jest miejscowością, w której poniósł on śmierć.

 

Według medialnych doniesień, podczas tegorocznej pielgrzymki szyitów życie straciło ponad 30 osób. Jak poinformowała stacja BBC, przyczyną tragicznych scen był wybuch paniki, jaki miał miejsce rytualnego biegu. W przestraszonym tłumie ludzie zaczęli wzajemnie się tratować co doprowadziło do śmierci kilkudziesięciu osób w związku z odniesionymi przez nich obrażeń. Niektóre medialne doniesienia mówią o tym, iż panika miała wybuchnąć poprzez zawalenie się części znajdującego się w tamtym miejscu pasażu.

 

Według tragicznych statystyk przekazanych przez irackiego ministra zdrowia, życie straciło co najmniej 31 ludzi, jednak może ta liczba niestety wzrosnąć.

 

W trakcie obchodów Aszury w 2004 roku, miały miejsce ataki bombowe, których celem stali się pielgrzymi. W Karbali oraz Bagdadzie w wyniku zamachów terrorystycznych zginęło wówczas 140 osób. Wspomnienie tamtych dramatycznych wydarzeń również mogły przyczynić się do zaistnienia paniki w zgromadzonym tłumie podczas tegorocznego świętowania.

 

Szyici są odłamem islamu, którego wyznawcy znienawidzeni są przez dżihadystów i fundamentalistów islamskich, którzy uznają szyitów za zdrajców prawdziwej wersji nauk Mahometa przekazanych na kartach Koranu oraz w Sunnie. Wyznawcy szyizmu zamieszkują szczególnie tereny takich państw jak Iran, Bahrajn, Azerbejdżan czy Irak.

 

 

Źródło: BBC ; o2.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Do tragedii doszło we włoskiej miejscowości Sorrento. Tragicznie zmarła 54-letnia Polka podróżowała tego lata do Włoch w ramach pielgrzymki organizowanej przez Parafię Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Skawie.

 

W planie wyjazdu przy okazji nawiedzenia ważnych dla katolików miejsc, było odwiedzenie takich terenów jak: Neapol, Sorrento, San Marino, Amalfi, Orvieto oraz Wenecja. Niestety radosny czas pielgrzymowania przerwała nagła śmierć jednej z uczestniczek.

 

54-letnia Ewa, która wyjechała do Włoch w towarzystwie swoich dwóch sióstr, zginęła będąc w drodze do sklepu. Planowała zakupić pomarańcze dla rodziny z Polski, lecz wtedy niestety rozegrał się dramat.

 

Kobieta została potrącona przez motocyklistę, kiedy znajdowała się na przejściu dla pieszych. Na miejsce zdarzenia przyjechało pogotowie, jednak niestety nie udało się uratować życia Polki. Zmarła ona w drodze do szpitala.

 

Mieliśmy wracać do hotelu busem, ale Ewie bardzo zależało, żeby kupić jeszcze włoskie pomarańcze dla rodziny w Polsce, więc postanowiła wrócić na piechotę. Na przejściu dla pieszych nagle zza busa wyjechał wprost na nią motocyklista. Zmarła w karetce w drodze do szpitala – opowiada jedna z kobiet, która również uczestniczyła w tej pielgrzymce.

 

Członkowie rodziny będący w Polsce, zostali poinformowani o tym co się stało za pośrednictwem księdza pełniącego rolę opiekuna pielgrzymki. Duchowny zatroszczył się również o wsparcie przy załatwianiu formalności przy tym wyjątkowo smutnym wydarzeniu. Ciało 54-latki ma zostać przetransportowane do Polski w przeciągu kilku dni.

 

Pobyt we Włoszech został w związku z zaistniałą sytuacją skrócony i uczestnicy pielgrzymki powrócili już do ojczyzny.

 

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: Wikimedia Commons