Co jakiś czas produkowane są pieniądze o wyższej wartości niż widnieje na ich nominale.  Tak właśnie się stało, gdy firma Euro Souvenir wydała banknoty z Królem Zygmuntem III Wazą, a w jego tle Zamkiem Królewskim.

 

Jakiś czas temu w Czechach Euro Souvenir wydrukował banknot z wizerunkiem czeskiego piosenkarza Karela Gotta. Sprzedawany on był po dwa euro, a po śmierci muzyka jego wcześniejsi nabywcy mogli go spieniężyć nawet za 400 euro. Jest to cecha niepowtarzalnych banknotów, które do produkcji trafiają niezwykle rzadko. Należą one do grupy kolekcjonerskiej, a ich liczba na rynku jest mocno ograniczona. Mowa tutaj o banknotach euro o nominale 0. Na takich pieniądzach widniej wizerunek jakiejś ważnej osobistości, kluczowego wydarzenia lub istotnego przedmiotu dla kultury Unii Europejskiej. Takiego banknotu w końcu doczekała się tez Polska.

 

Na polskiej wersji tego pieniądza ukazany jest wizerunek Zygmunta III Wazy, który dumnie stoi przed Zamkiem Królewskim w Warszawie. Banknot kupić można było za 25 zł i można przypuszczać, że jego wartość może wzrosnąć nawet 40-krotnie, gdyż wydrukowano tylko 5 tysięcy sztuk.

 

Ów pieniądz rozszedł się błyskawicznie tuż po swojej premierze. Obecnie można go znaleźć w sieci, a jego ceny aktualnie wahają się od 200 do 1000 złotych. Nie wiadomo czy jego wartość jeszcze podskoczy, czy na tym się zatrzyma. Ci którzy mają zamiar go sprzedać sporo ryzykują, gdyż równie dobrze może się okazać, że za jakiś czas dostaną za niego dużo mniej gotówki.

 

Źródło: lelum.pl

Ranking przedstawiający pięćdziesięciu najbogatszych polskich polityków został przedstawiony na łamach tygodnika „Wprost”. Według podanych danych, gdyby zsumować zgromadzone sumy przez pierwszą dziesiątkę, łączna kwota wyniosłaby 238 milionów złotych. Wielu może być jednak zaskoczonych tym, kto figuruje w tej części listy.

 

Co warte uwagi, w czołówce najbogatszych polskich polityków nie znalazł się ani Jarosław Kaczyński, ani Borys Budka, czyli szefowie największych i najpopularniejszych polskich klubów parlamentarnych. Zdziwić może również fakt, że szefa polskiego rządu Mateusza Morawieckiego dzielą miliony złotych od plasującego się na pierwszej pozycji tego rankingu polityka.

 

Liderem na tym polu okazuje się być bowiem poseł Artur Łączki z Platformy Obywatelskiej, będący też współwłaścicielem oraz prezesem spółki Baltic Gryf Apartments. Spore pieniądze miał on zarobić dzięki swojej działalności w branży hotelarskiej. Dysponować ma majątkiem na poziomie ok. 45 milionów złotych.

 

Drugi w rankingu polityk to wiceminister rozwoju Andrzej Gut-Mostowy. Poza piastowaniem tego stanowiska, zajmuje się on również prowadzeniem wyciągu narciarskiego, hotelu, a także karczmy w stolicy polskich Tatr. Jego majątek oceniany jest na ok. 42,5 miliona złotych.

 

Na trzecim miejscu znalazł się poseł Grzegorz Biernacki z klubu Prawo i Sprawiedliwość, który odpowiadał również za stworzenie SKOK-ów. Zgromadzone przez niego oszczędności wynosić mają ok. 40,5 miliona złotych.

 

Dopiero na siódmej pozycji opublikowanego przez „Wprost” zestawienia znalazł się premier Mateusz Morawiecki. Posiadany przez niego majątek stanowić ma około 12,7 miliona złotych. Przed nim znaleźli się poza wymienioną pierwszą trójką też tacy politycy jak senatorowie Beniamin Godyla i Robert Dowhan, a także poseł Adam Cyrański. Parlamentarzyści ci reprezentują opozycję.

 

Jak podaje portal innpoland.pl, pomimo tego iż tak spora suma dzieli najbogatszego posła od szefa rządu, to jednak Mateusz Morawiecki ma być i tak najzamożniejszym premierem w historii Polski.

 

 

Źródło: Wprost ; Innpoland.pl

Fot.: Pixabay ; Flickr

Kolejne produkcje z gatunku reality-show niejednokrotnie wzbudzają wiele kontrowersji, a nawet są dla widzów żenujące czy wręcz bulwersujące, kiedy jej uczestnicy postępują w sposób, który nie przystoi dojrzałym osobom. Okazuje się też jednak, że biorące w takich programach udział atrakcyjne kobiety otrzymywać mogą również niemoralne propozycje, a oferuje im się za to czasami naprawdę spore pieniądze.

 

Sytuacja tego typu miała miejsce w przypadku programu „Love Island”, a dokładniej dotyczyła brytyjskiej wersji tego show, które stać miało się na wyspach dosyć popularne. Sława szczególnie spotyka tam te uczestniczki, które mają dużo obserwujących na portalach społecznościowych i są aktywne w internetowej przestrzeni.

 

Popularność miewa jednak różne odsłony, a przy tym może przynosić przykre sytuacje. Jak się okazuje, kobietom z brytyjskiego „Love Island” proponowano seks za wielkie pieniądze. Opowiedzieć o tym postanowiły one same.

 

Rosie Williams oraz Tyne-Lexy Clarson stały się znane za sprawą Instagrama, kiedy ich profile zyskały dużą popularność po udziale we wspomnianym reality show. Obydwie postanowiły wyjawić okoliczności tych sytuacji w wywiadzie dla BBC o ofertach jakie otrzymywały.

 

Rosie zaproponowano spędzenie roku w Dubaju, u boku bogatego mężczyzny, który dodatkowo zobowiązać miał się do kupowania jej drogich torebek, ciuchów i biżuterii. Za zdecydowanie się na taki krok, kobieta otrzymać miała 100 tys. funtów, czyli równowartość około pół miliona polskich złotych. Jak twierdzi odrzuciła tę propozycję i stwierdziła, że żadne pieniądze by ją do tego nie przekonały.

 

– Nie spodziewałam się, że to się stanie, gdy będę sławna. Ostrzegano mnie przed krytycznymi komentarzami i ogromnymi zmianami w życiu, ale nie mówiono mi, że ktoś będzie mnie chciał przekupić

– tłumaczyła Rosie Williams.

 

Również druga z nich stwierdziła w wywiadzie, że miała do czynienia z ludźmi składającymi jej propozycje seksualne, oferując przy tym duży zarobek. Miała ona otrzymać 20 tys. funtów, czyli w przeliczeniu pieniądze na poziomie około 100 tys. złotych, za „kolację i napoje” z pewnym biznesmenem. To jednak nie była jedyna tego typu oferta odrzucona przez nią.

 

22-letniej gwieździe zaproponowano po udziale w „Love Island” 50 tysięcy funtów oraz pobyt w Dubaju. Młoda kobiet odpłacić miała to seksem oraz zachowaniem milczenia w tej sprawie.

 

– To prostytucja wysokiej klasy. Przerażające jest to, że jeśli wysłali wiadomość do mnie, to prawdopodobnie wysłali ją także do tysięcy ładnych dziewczyn na Instagramie.

– Powiedziała Tyne-Lexy Clarson w trakcie udzielania wywiadu dla BBC.

 

 

 

Źródło: BBC ; wp.pl ; fakt.pl

Fot.: Pixabay

Jak poinformował „Super Express” wiemy już ile będzie zarabiał Donald Tusk, świeżo wybrany szefem Europejskiej Partii Ludowej.  Trzeba przyznać, że nowe stanowisko byłego premiera wciąż zapewni mu całkiem dobre apanaże.

 

Zarobki Tuska na nowym stanowisku to prawie 360 tys. rocznie. Oznacza to, że były premier Jeśli były premier wciąż będzie miał zarobki sporo wyższe niż prezydent RP. Ten zarabia bowiem ok. 20 tysięcy.  Zarobki Tuska to nie wszystko. Jako szefowi EPL będzie mu przysługiwała limuzyna z szoferem, gabinet z sekretariatem i  fundusz reprezentacyjny.

 

W kontekście zarobków jakie Tusk miał w ostatnich 5 latach wspomniana powyżej kwota nie jest może kwotą zawrotną, ale wciąż jest wyższa niż zarobki Andrzeja Dudy. Przypomnijmy, że wedle niedawnych szacunków „Super Expressu” w ciągu pięciu ostatnich lat w Brukseli były premier zarobił niemal 7 mln zł.

 

/red./

Foto: Youtube.com/ zrzut z ekranu

Polaków czekają wysokie podwyżki. Mogą nawet płacić dwukrotnie więcej. Za co będą płacić aż tyle?

Polaków czekają wysokie podwyżki. Najwięcej Polacy zapłacą za wywożenie śmieci. Po nowym roku opłaty za wywózkę śmieci wzrosną aż o 31%. Woda podrożeje o 7,7%.

 

Najwięcej kontrowersji budzi natomiast cena i koszt odbioru odpadów. Najtańsze w systemie Suwałki stosują kalkulację od gospodarstwa domowego, które płaci 20 zł miesięcznie (240 zł rocznie na rodzinę). Najdroższy Otwock pobiera 31,50 zł od osoby, co daje 1 tys. 512 zł rocznie na rodzinę.

– możemy przeczytać w  firmie Curulis.

 

488,27 zł do 653,10 zł – tyle zapłaciły miejscowości poniżej 50 tysięcy mieszkańców i to one odczuły największy wzrost. Natomiast najtańsza wywózka śmieci jest w miastach powyżej 200 tysięcy mieszkańców –  581,22 zł.

 

Źródło: medianarodowe.com

Foto: Pixabay.com

Jak się okazuje parlamentarzyści mogą otrzymać nawet o 2000 złotych więcej. Jak to jest możliwe? O zaistniałej sytuacji informuje Fakt. 

Uposażenie poselskie to obecnie 8016,70 złotych miesięcznie. Jak wiadomo od tej kwoty odprowadzany jest ZUS. Jak donosi Fakt posłowie mogą wystąpić o przeliczenie, czym starszy jest dany poseł tym więcej może zyskać, dlatego też według Faktu najwięcej mogłaby zyskać 78-letnia Iwona Śledzińska Katarasińska, która miesięcznie otrzymywałaby 170 zł co na rok wyniosłoby 2000 złotych.

 

Z czego wynika ta zależność? Uzbierane, dodatkowe składki dzielone są przez tablice dalszego prognozowanego życia, które co roku ogłasza Główny Urząd Statystyczny.

-możemy przeczytać w Fakt.

 

Zwykły obywatel, by otrzymać emeryturę musi zrezygnować ze swojej pracy, z kolei posłowie mogą pobierać zarówno świadczenia emerytalne, jak i świadczenie za wykonywanie pracy zawodowej.

 

Źródło: wprost.pl

Foto: Pixabay.com

W społeczeństwie dominuje przekonanie, że politycy dużo nas, jako obywateli, kosztują. Same wynagrodzenia parlamentarzystów od dłuższego czasu nie robią już specjalnego wrażenia, zwłaszcza na mieszkańcach większych miast. Ile jednak kosztuje nas jeden mandat poselski? Odpowiedź nie jest taka prosta i zależy od kilku czynników.

 

Portal forsal.pl dokonał niezwykle ciekawych obliczeń. Postanowił bowiem określić cenę poselskiego mandatu w upływającej i nadchodzącej kadencji. Obliczenia powstały poprzez dzielenie kwoty rocznej subwencji przez liczbę zdobytych przez poszczególne formacje mandatów.

 

Jak się okazało statystyczny mandat posła PiS kosztuje podatników blisko 100 tys. złotych, PO- 150 tys., PSL- 278 tys., SLD- 234 tysiące, a Konfederacji aż 624 tysiące złotych.

 

Kwoty subwencji przekazywanych partiom są pochodną ich poparcia wyrażonego w liczbie głosów. W bieżącej kadencji rocznie na ten cel budżet będzie przeznaczał ok. 70 milionów złotych, w sumie będzie to zatem ok. 280 milionów.

 

Finansowanie działalności partii politycznych z budżetu budzi pewne kontrowersje, jak dotąd nikt nie przedstawił jednak alternatywy, która zyskała poparcie większości społeczeństwa, a tym bardziej większości sejmowej. Być może taki pomysł przyniesie nadchodząca kadencja.

 

 

/red./

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu

Kwota jaka posłowie przeznaczają na alkohol podczas dni sejmowych posiedzeń może zaskoczyć. Śmiało można powiedzieć, że alkohol leje się strumieniami, gdyż tylko w tym roku w sejmowym barze posłowie wydali aż 75 tys. zł!

 

Super Express opublikował informację o tym, jak wiele pieniędzy przeznaczają posłowie w trakcie posiedzeń sejmowych na alkohol. Okazuje się, że kwota z roku na rok wzrasta. W 2018 roku posiedzenia poselskie trwały 53 dni. W tym czasie sejmie sprzedano alkohol za niespełna 80 tys. zł. Oznacza to, że w słynnym drink barze oraz restauracji w ciągu jednego dnia obrad posłowie wydawali ponad 1400 zł!

 

Od tamtego czasu kwota tylko wzrasta. Tylko do końca lipca bieżącego roku w sejmie odnotowano obrót 75 tys. zł, co daje ponad 2700 zł w ciągu jednego dnia posiedzeń, czyli prawie dwukrotnie więcej niż rok temu.

 

Super Express dotarł również do informacji jakie alkohole najczęściej są w sejmie spożywane. Są to przede wszystkim wino, piwo, likiery, ale również alkohole wysokoprocentowe. Okazuje się, że ceny są stosunkowo niskie. Przykładowo za kieliszek wódki zapłacimy dwukrotnie mniej, niż w barach bądź restauracjach w pobliżu gmachu na Wiejskiej.

 

Źródło: SuperExpress

Czy ktoś lubi disco polo czy tez jest jego zaciekłym wrogiem, musi przyznać, że gwiazdy tego nurtu to z finansowego punktu widzenia istna superliga. Jej niekwestionowanym królem jest natomiast Zenek Martyniuk. Jakie są zatem jego zarobki? Trzeba przyznać, że robią wrażenie.

 

Rzesze fanów, liczne koncerty, ostatnimi czasy nawet „dopieszczanie” w TVP. to wszystko przekłada się na konkretne pieniądze. Tym bardziej, że Zenek Martyniuk oraz zespół Akcent to pracowici ludzie, którzy rocznie grają nawet do 300 koncertów. Jak to możliwe? Popularność artysty jest taka, że zdarza się, ze w weekend gra on kilka koncertów. Cena takiego koncertu w świetle nieoficjalnych ustaleń może sięgać nawet 20 tysięcy złotych.

 

Oczywiście za najbardziej ekskluzywne  występy cena może być znacznie wyższa. Wszystko to sprawia, że daniem branżowych portali dochody gwiazdy takiej jak Zenek mogą sięgać kilku milionów złotych. Szacuje się, że w najlepszym okresie mogą wynieść nawet od 5-7 mln złotych. Trzeba przyznać, że kwoty te robią wrażenie.

 

Oczywiście przychody z koncertów to nie jedyne źródło dochodu artysty. Same płyty Martyniuka i zespołu Akcent, już kilkukrotnie były rekordy sprzedaży, on sam ma tez sporą smykałkę do interesów, chociaż co warte podkreślenia, wciąż pozostaje skromnym człowiekiem.  Słowem, człowiek orkiestra 😉

 

/red./

Za: Party.pl