Jakiś czas temu informowaliśmy o zatrzymaniu znanego brazylijskiego piłkarza Ronaldinho oraz jego brata Roberto na terenie Paragwaju. Mieli oni przybyć do tego kraju celem wzięcia udziału w charytatywnej akcji, jednak posługiwali się fałszywymi dokumentami. Nie mieli bowiem ze sobą prawdziwych paszportów uprawniających ich do przekraczania granic.

 

Choć Ronaldinho był niegdyś uznawany za najlepszego piłkarza globu, to w ostatnich latach nie opuszczają go jednak problemy, wiążące się niejednokrotnie z konfliktem z prawem. Przez jedną z takich sytuacji, sąd w Brazylii postanowił pozbawić paszportu gwiazdora światowej piłki, a także jego brata, w związku z tym iż wymiar sprawiedliwości chciał uniemożliwić im opuszczenie kraju po nieopłaceniu zasądzonej kary finansowej.

 

Teraz, dawna gwiazda takich klubów jak PSG czy FC Barcelona, przebywa w paragwajskim więzieniu. Taki stan rzeczy utrzymuje się od czasu zatrzymania, więc już od około dwóch tygodni.

 

Na terenie więzienia, skazani niejednokrotnie uciekają się do uprawiania sportu w celu zabicia nudy i urozmaicenia sobie czasu odbywania kary. W przedsięwzięciach tego typu, uczestniczy rzecz jasna, również sam Ronaldinho.

 

Niedawno miał on zaprezentować swoje umiejętności oraz sztuczki piłkarskie podczas turnieju futsalu. Później w internecie pojawiło się również nagranie, na którym słynny Brazylijczyk gra w tzw. siatkonogę wraz z innymi osadzonymi.

 

Zobaczcie sami!

 

 

 

Źródło: Sport.pl ; Twitter/@DoentesPFutebol

Fot.: Wikimedia Commons

W dniu dzisiejszym rozegrane zostaną 199. Derby Krakowa, czyli mecz pomiędzy rywalizującymi od przeszło stu lat najstarszymi Polskimi klubami Cracovią oraz jej lokalną rywalką Wisłą Kraków. Nie jest tajemnicą, że fani obydwu zespołów nie darzą się z reguły sympatią, określając stan tych relacji w bardzo delikatnych słowach. Często wokół zmagań piłkarskich krakowskich ekip, pojawiają się też inne kontrowersje, co ma miejsce również w przypadku dzisiejszego meczu.

 

Zgodnie z decyzją władz klubu Cracovia, na stadion przy ul. Kałuży nie zostali wpuszczeni kibice drużyny gości. Zażądano bowiem od Wisły pieniędzy na pokrycie ewentualnych szkód. Co ciekawe, o wpuszczenie fanów „Białej Gwiazdy” i umożliwienie im obejrzenia derbowego spotkania, apelowali też kibice Cracovii. Ostatecznie jednak, na trybunach zasiądą tylko fani Pasów.

 

Kibice Wisły postanowili jednak i tak zaznaczyć swoją obecność oraz wyrazić solidarność z piłkarzami, którzy podejmują dziś walkę na murawie. Fani „Białej Gwiazdy” zorganizowali przy ulicy Reymonta, gdzie znajduje się stadion ich drużyny racowisko, kiedy przyjechali w tamtą okolicę piłkarze.

 

Zobaczcie sami!

 

Jest moc! 🔴⚪🔵

Gepostet von Wisła Kraków am Dienstag, 3. März 2020

 

Każdy to powie, Wisełka rządzi w Krakowie! Dzięki wszystkim obecnym 😎

Gepostet von Ultra Wisła am Dienstag, 3. März 2020

 

Źródło: Facebook/@WislaKrakow ; Facebook/@ultrawisla

Fot.: Flickr

Pewien pochodzący ze Szwecji miliarder Lasse Diding wyraża chęć zainwestowania części swoich funduszy w jeden z klubów występujących w Allsvenskan, czyli najwyższą szwedzką klasę rozgrywkową w piłce nożnej. W związku z tym pomysłem, zamierza on wyłożyć pieniądze na renowację starego stadionu. Warunek jest jednak jeden i wielu może bulwersować. Diding chciałby bowiem, aby wyremontowany obiekt ma być nazwany imieniem znanego w historii rewolucjonisty i przywódcy komunistycznego, któremu przypisuje się śmierć nawet milionów ofiar.

 

Lasse Diding przedstawia się jako zatwardziały komunista, co nie przeszkodziło mu zdobyć fortuny dzięki kapitalizmowi. Zajmuje się on branżą hotelową i ma zamiar poszerzyć swoją działalność wchodząc na rynek sportowy. Postanowił, iż wspomoże finansowo swój lokalny zespół Varberg BoiS, który nie tak dawno awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w Szwecji.

 

Diding dobrze wie, że klub zmaga się z problemami finansowymi. Do tego, aby występować w Allsvenskan Varberg BoiS musi wyremontować swój stary stadion, który pamięta jeszcze dwudziestolecie międzywojenne, gdyż wybudowany został w 1925 r. Szwedzki biznesmen postanowił, że sfinansuje remont stadionu jeśli ten zostanie później nazwany imieniem… Włodzimierza Lenina.

 

– Mecze na stadionie imienia Lenina z powodu jego nazwy będą opisywane przez media całego świata, na stronach klubów, które tu gościły i będzie to świetny, gigantyczny i w sumie tani PR dla klubu i miasta. Będę walczył o nazwę stadionu do końca w sądach kolejnych instancji. W końcu jestem obywatelem wolnego kraju i zasłużonym mieszkańcem tego miasta

– uważa miliarder głoszący swoje komunistyczne poglądy.

 

Chociaż przywódca rewolucji październikowej, lider partii bolszewickiej i pierwszy przywódca radzieckiej Rosji uznawany jest za osobę odpowiedzialną za dopuszczenie się ludobójstwa, to jednak jego kult wciąż można zaobserwować wśród społeczeństwa niektórych krajów na wschodzie.

 

 

Źródło: Zestadionu.pl ; Wikipedia

Fot.: Pixabay

 

 

Polscy kibice już niejednokrotnie udowodnili, że stać ich na wiele, kiedy chodzi o wsparcie swojej drużyny. Objawia się to m.in. widowiskowymi oprawami na trybunach. Prawdą jest też, że efektywność tej działalności jest dostrzegana, a zarazem doceniana zagranicą.

 

Funkcjonujące na portalach społecznościowych europejskie strony publikujące widowiskowe choreografie, przygotowywane przez grupy tzw. Ultrasów, niejednokrotnie dzielą się z internautami nagraniami czy zdjęciami opraw, które są dziełem fanów polskich klubów sportowych. Pokazywanie fanom w innych krajach akcji z naszego ligowego podwórka to jednak nie wszystko.

 

W rankingu przygotowywanym co roku przez portal Ultras World, związany z tematyką kibicowską, przedstawiane jest TOP 10 grup ultrasów, którzy w opinii serwisu i na podstawie przeprowadzonych obserwacji, najsprawniej oraz najowocniej działają w ruchu kibiców.

 

W 2018 roku, w zestawieniu tym znalazły się aż dwie ekipy z naszego kraju. Byli to kibice łódzkiego Widzewa, którzy pod względem przygotowywanych opraw zostali ocenieni jako ekipa plasująca się na 10. miejscu, a fani Legii Warszawa znaleźli się wówczas na 3. miejscu.

 

W tym kończącym się roku, z polskich ekip w rankingu przygotowanym przez Ultras World znalazła się jedna polska grupa ultrasów. Grupa „Nieznani Sprawcy” działająca na trybunach stołecznej Legii po raz kolejny znalazła się na podium, zajmując tym razem zaszczytne 2. miejsce.

 

W pierwszej piątce tegorocznego TOP 10 według serwisu Ultras World znalazły się również ekipy sympatyków takich znanych zespołów jak francuskie AS Saint-Étienne, Crvena Zvezda czy Zenit Sankt Petersburg, który zajął 3. miejsce za fanami „Wojskowych”. Zwycięzcami zestawienia okazali się być tym razem ultrasi klubu Wydad Casblanca z Maroka. Co ciekawe, w gronie dziesiątki najlepszych ekip w tym roku, znalazła się też grupa innego klubu z tego miasta- Raja Casablanca.

 

 

 

Źródło: Ultras World ; gol24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

 

W ostatni weekend, były zawodnik reprezentacji Polski Piotr Świerczewskiej stoczył swoją pierwszą walkę w MMA. Podczas gali FFF 2 skrzyżował on rękawice z Gregiem Collinsem (Grzegorzem Chmielewskim). Chociaż walka była wyrównana, to ostatecznie 47-letni piłkarz okazał się triumfatorem pojedynku. Po walce szybko rozgorzała dyskusja nad kolejnymi walkami i co ciekawe, pojawiły się głosy na temat tego, że kolejny dawny reprezentant naszego kraju w piłce nożnej, może teraz spróbować swoich sił w konfrontacji mieszanych sztuk walki.

 

 

Niedługo po walce popularnego „Świra”, w mediach społecznościowych pojawiły się sugestie dotyczące ewentualnego starcia Świerczewskiego ze swoim dawnym kolegą z boiska… Tomaszem Hajto. Czy ten niegdyś zawodowy piłkarz, później trener, a ostatnio komentator telewizyjny sprawdziłby się w tej dyscyplinie sportu?

 

Nie będę mówić, czy wchodzę do ringu, bo jestem po operacji Achillesa, więc nie ma takiej możliwości – powiedział sam zainteresowany.

 

Hajto nie wykluczałby jednak takiej możliwości, gdyby zdrowie i sprawność do niego powróciły. W sympatycznych słowach wypowiedział się on również o swoim ewentualnym przeciwniku.

 

Z Piotrkiem wiele lat byłem w pokoju, przyjaźnimy się… Pochodzi z moich stron. On jest z Nowego Sącza, a ja z Makowa Podhalańskiego – mówił wypowiadając się na temat Piotra Świerczewskiego.

 

 

Przy okazji pochwał dla swojego kolegi z boiska, Tomasz Hajto przyznaje, że on sam nie należy do osób, które łatwo odpuszczają i dają się pokonać.

 

Wiem, że to jest fighter, ale ja na boisku też nie pękałem. Uważam, że w wieku 47 lat nie powinienem robić głupoty – wyjaśnił Hajto.

 

Były piłkarz odnosząc się do komentarzy mówiących o jego ewentualnym debiucie w MMA przytoczył też słowa swojej córki. Miała ona powiedzieć do niego: „Tatuś nie chodź mi po ringach”, a on sam jak twierdzi musi wziąć jej zdanie pod uwagę. Pomimo tego walki ze „Świrem” nie wyklucza on w przypadku powrotu do pełni sił. Wyjaśnia, że są dla siebie kolegami i nie byłoby to nic nienaturalnego.

 

…muszę powiedzieć tak: gdybym był zdrowy i nie miał problemów z Achillesem, ze „Świrem zawsze mogę podjąć rękawicę, bo to by było coś naturalnego. „Świr” chyba nigdy się na mnie nie obraził ani ja na niego. To jest jedyny piłkarz, z którym nigdy nie miałem sytuacji spornej – tłumaczył były reprezentant Polski, a być może w przyszłości uczestnik gali MMA.

 

 

 

Źródło: Twitter ; Polsat Sport ; Meczyki.pl

Fot.: Pixabay ; YouTube/FFF MMA ; Wikimedia Commons

 

 

 

Kolejne zmagania w ramach piłkarskiej Ekstraklasy, znów w miniony weekend rozgrzały emocje u wielu polskich kibiców. Niestety nie obyło się bez wokoło sportowych kontrowersji. Zatrzymanych zostało bowiem aż 28 kibiców po jednym z rozegranych w ostatnich dniach meczy.

 

We Wrocławiu drużyna lokalnego Śląska podejmowała w niedzielę warszawską Legię. Gospodarze ulegli na boisku „wojskowym” i przegrali 0-3 po golach, które zdobyli Paweł Wszołek, José Kanté Martínez oraz Luquinhas. W mediach dziś jednak sporo miejsca poświęca się nie tyle grze piłkarzy, co tym co działo się na trybunach w czasie rozgrywania meczu. A działo się sporo…

 

Dla fanów stołecznej Legii był to dosyć szczególny mecz w tej rundzie, ponieważ zapowiadali oni od pewnego czasu, że ma być to w ich wykonaniu wyjątkowo liczny wyjazd. Nie na rekordowych liczbach się jednak zakończyło. Zarówno bowiem kibice Śląska Wrocław, jak i Legii Warszawa zaprezentowali oprawy, przy okazji których użyto sporej ilości materiałów pirotechnicznych. Ich widowiskowość może wywrzeć na niejednym wrażenie, jednak w związku z ich zorganizowaniem, sędzia meczu zmuszony był też przerwać wczorajsze spotkanie. Zawodnicy skierowali się w stronę szatni, a sportowa rywalizacja wznowiona została po około 10 minutach.

 

Kibice Śląska w ramach prezentacji swojej meczowej oprawy odpalili nie tylko race, ale również fajerwerki, które po wystrzeleniu z sektora zagorzałych fanów dolnośląskiej drużyny, wybuchały nad murawą. Dwukrotnie już podczas pierwszej połowy meczu, środki pirotechniczne odpalili też kibice gości. Jedna z opraw fanów Legii prezentowała literę „L” ułożoną z płomieni. W internecie pojawiły się nagrania prezentujące to co zaprezentowali sympatycy obydwu zespołów w dniu wczorajszym. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że nie wszyscy zatrzymani później przez policję, zostali ujęci jedynie ze względu na te kibicowskie wydarzenia.

 

Łącznie zatrzymanych zostało przez funkcjonariuszy 28 osób. Większość ma usłyszeć zarzuty dotyczące złamania zapisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, poprzez posiadanie i odpalanie środków pirotechnicznych. Dwóch z nich ma jednak mieć postawione zarzuty związane z posiadaniem narkotyków.

 

W internecie pojawiły się nagrania, na których zarejestrowano to co fani Śląska i Legii zaprezentowali podczas niedzielnego meczu we Wrocławiu.

 

 

 

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; gazetawroclawska.pl ; YouTube/PolishFans TV ; YouTube/Legia.Net

Fot.: Pixabay ; YouTube/CFTV Stadiums

 

W tym tygodniu, fani piłki nożnej na starym kontynencie żyją emocjami jakie zapewniają im rozgrywki Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy. Rozgrywane spotkania były oczywiście też ważne dla polskich kibiców sympatyzujących z wielkimi europejskimi klubami oraz obserwującymi poczynania naszych rodaków występujących w europejskich pucharach. Szczególnie w pamięci widzów utkwić może na długo pojedynek pomiędzy RB Lipsk a Benficą Lizbona. Chociaż klub z Portugalii prowadził do 89 minuty 2:0, to w ostatniej chwili RB Lipsk zdołał doprowadzić do remisu. Również jednak w meczach Ligi Europejskiej nie brakuje emocji i smaczków, a przyczynia się do tego m.in. polityka.

 

W Stambule rozegrano spotkanie grupy J tegorocznych rozgrywek Ligi Europy. Lokalna drużyna Basaksehir, który przed tym spotkaniem zajmował pierwsze miejsce w grupie, zmierzyła się z AS Roma.

 

Należy wspomnieć, że stworzony swego czasu z trzech mniejszych drużyn Basaksehir uznawany jest za klub wspierany przez prezydenta Turcji Recepta Erdogana, wokół którego w ostatnim czasie wiele mówiło się na świecie w związku z interwencją wojsk tureckich w Syrii i operacji wymierzonej w Kurdów. Turecki przywódca ma pozostawać w konflikcie z fanami innych zespołów ze Stambułu (Galatasarayu, Besiktasu i Fenerbahce SK), a wspierany przez niego Basakeshir ma być dla nich konkurencją.

 

To właśnie zarejestrowany przez kamerę w trakcie transmisji meczu wyraz twarzy prezydenta Erdogana stał się hitem wśród wielu sympatyków AS Roma (i prawdopodobnie niektórych tureckich klubów). Kiedy w Stambule gospodarze przegrywali już 0-3, mina tureckiego prezydenta mówiła sama za siebie. Jak widać, przywódca określany często „nowym sułtanem”, był wyjątkowo zdegustowany postawą drużyny, której sam kibicuje.

 

 

Po odniesionej porażce, turecki zespół spadł na trzecie miejsce w grupie, które nie upoważnia do dalszego udziału w rozgrywkach, a AS Roma znalazło się na drugiej pozycji za niemiecką drużyną Borussia Mönchengladbach. Do rozegrania w fazie grupowej Ligi Europy w tym sezonie, pozostaje piłkarzom jednak jeszcze jedna kolejka w dniu 12 grudnia.

 

💦💦💦💦💦🤣🤣🤣🤣💦💦💦💦💦

Gepostet von As Roma Io Non Vivo Senza Te am Donnerstag, 28. November 2019

 

 

Źródło: onet.pl ; wikipedia.pl ; TVP Info ; YouTube/Super Highlights Gol diretta Stadio ; Facebook/@nonmollaremailottaevinciinsiemeanoiasr

Fot.: Pixabay

 

 

Ujawniono kwoty, jakie w ramach premii otrzymać mają reprezentanci Polski za awans na piłkarskie Mistrzostwa Europy, które odbędą się w 2020 roku. Informacje na temat sum pieniężnych, jakie otrzymać mają zawodnicy jeszcze przed walką na turnieju, zostały upublicznione przez portal sport.pl. Zdaniem niektórych dziennikarzy i części kibiców, takie liczby mogą zaszokować.

 

Pomimo pewnych kontrowersji jakie rozgrzewały dyskusje kibiców an temat ewentualnych zmian na stanowisku selekcjonera, Polakom udało się awansować na Euro 2020, zajmując w grupie eliminacyjnej pierwsze miejsce. Polscy piłkarzy zostawili w tyle zarówno reprezentację Izraela, Słowenii i Austrii. Jak podaje sport.pl, za osiągnięcie tego celu, w ramach premii do podziału, reprezentanci naszego kraju mają do podziału kwotę 12 milionów złotych. Suma ta ma zostać podzielona między 36 piłkarzy, bowiem tylu brało udział w zgrupowaniach podczas ostatnich eliminacji. Według nowego systemu wzbogacić mają się przede wszystkim ci zawodnicy, którzy grali regularnie. Ma to w zamyśle doprowadzić do tego, by szczególnie nagrodzeni zostali reprezentanci, którzy mieli największy udział w osiągnięciu awansu.

 

Występy w meczach eliminacyjnych i obecność na zgrupowaniach, ma być nagradzana przydzielaniem punktów poszczególnym piłkarzom. Piłkarz za występ w wyjściowym składzie od pierwszej minuty otrzymuje trzy punkty. Dwa punkty według tego systemu otrzymuje zawodnik, który wszedł na murawę z ławki rezerwowych, a jedno „oczko” otrzymuje reprezentant zapisany w protokole meczowym, ale spędzający całe spotkanie jako rezerwowy. Nowością przy obecnej wersji podziału jest fakt, że nie są premiowani piłkarze, którzy jedynie byli obecni na zgrupowaniu, ale już nie mieli swego udziału w meczu. Taki przypadek był jednak tylko jeden i dotyczy on osoby Szymona Żurkowskiego.

 

W ramach premii, 12 milionów złotych zostaje w takim układzie podzielone na 35 piłkarzy. Co dla wielu może być interesujące, według informacji przekazanych przez portal sport.pl, kapitan i gwiazdor polskiej reprezentacji Robert Lewandowski nie otrzyma najwięcej z dzielonego „tortu”.

 

Maksymalną liczbę omawianych wcześniej punktów udało się zdobyć dwóm polskim zawodnikom i są nimi Piotr Zieliński oraz Grzegorz Krychowiak. Panowie liczyć mogą na premię w wysokości 751 000 złotych. Nieco mniej, bo 726 000 złotych według portalu sport.pl zyskać ma wspomniany Robert Lewandowski, a na 701 000 złotych premii liczyć może Kamil Grosicki. Obydwaj zawodnicy rozpoczęli bowiem mecz w Izraelu na ławce rezerwowych, jednak pierwszy z nich wszedł w trakcie meczu na boisko.

 

Jeden z polskich bramkarzy- Łukasz Skorupski, nie wystąpił nawet przez minutę w żadnym meczu podczas eliminacji. Jednak w związku z tym, że był obecny podczas tych piłkarskich zmagań jako rezerwowy, również on może liczyć na premię i suma ta również nie należy do drobnych. Skorupski liczyć może na premię w wysokości 250 000 złotych.

 

 

 

Źródło: sport.pl ; se.pl

Fot.: YouTube/Łączy nas piłka

Piłka nożna to zapewne najpopularniejszy sport na świecie. Choć z reguły kojarzy się on głównie z 22 mężczyznami kopiącymi jedną piłkę do dwóch bramek, to jednak w ostatnich latach coraz więcej mówi się o żeńskiej odmianie tej dyscypliny sportowej. Jak się okazuje również wśród duchowieństwa zamiłowania do tej aktywności fizycznej nie jest zarezerwowane dla kapłanów.

 

Na facebookowej stronie Salesianas Brasil pojawiło się dosyć nietypowe, ale wzbudzające uśmiech i pozytywne reakcje nagranie. Widzimy na nim siostry zakonne z zaangażowaniem rozgrywające piłkarski mecz. To jednak nie wszystko!

 

Na krótkim filmiku widać jak siostry potrafią biec z piłką przy nodze mijając inne zawodniczki czy też podejmując próby rozegrania dwójkowej akcji, a to wszystko… w założonych na siebie habitach. Taki widok można uznać za potwierdzenie stwierdzenia, że w zdrowym ciele mieskza zdrowy duch.

 

Warto przy tej okazji zauważyć, że zakony salezjańskie często zachęcają ludzi do aktywności fizycznej. Ma to miejsce również w Polsce, gdzie młodzi ludzi mogą rozwijać swoje umiejętności sportowe w salezjańskich klubach.

 

Nagranie z fanpage’u Salesianas Brasil zatytułowane jest „Esporte é vida!” (co oznacza „Sport to życie!”)

 

Choć jest to krótki filmik, na którym zarejestrowano jedynie krótki fragment piłkarskich zmagań zakonnic, to pomimo tego iż został udostępniony on zaledwie tydzień temu, to jednak został udostępniony już prawie 2,5 miliona razy przez użytkowników Facebooka.

 

Zobaczcie sami!

 

Esporte é vida!

🙂

Gepostet von Salesianas Brasil am Dienstag, 12. November 2019

 

 

Źródło: Facebook/@salesianasbrasil