Po okresie 2 miesięcy przerwy z powodowanej pandemią koronawirusa i koniecznością społecznego izolowania się, piłkarze klubów polskiej Ekstraklasy powrócić mieli od wtorku do treningów. Wcześniej jednak, pozostawali oni przez dwa tygodnie w swoich domach, aby uniknąć ewentualnego zarażenia. Po przeprowadzeniu w ostatnich dniach badań na obecność SARS-CoV-2 w organizmach zawodników, w niektórych zespołach sytuacja stała się niepokojąca ze względu na ilość pozytywnych wyników.

 

Jak poinformowano w poniedziałek, u niektórych będą konieczne dodatkowe badania ze względu na podejrzenie obecności koronawirusa. Podejrzane wyniki mają być w przynajmniej siedmiu klubach.

 

Dzięki tym testom uzyskamy odpowiedź, czy ktoś miał już styczność z wirusem – w ostatnich dniach czy dużo wcześniej. Dla nas to będzie znaczyło, czy ktoś już „miał wirusa”, a kto być może „właśnie choruje”. Dlatego tak ważne do czasu otrzymania wyników testów są treningi indywidualne. Każdą osobę z pozytywnym wynikiem lub wątpliwym będziemy kierować na dodatkowy weryfikujący test, wymaz z noso-gardzieli

– wyjaśniał w rozmowie z portalem TVP Sport Krzysztof Pawlaczak, lekarz w klubie Lech Poznań. Jest on także jednym z autorów programu polegającego na przywracaniu zmagań na boiskach najwyższej polskiej piłkarskiej klasy rozgrywkowej.

 

Po poniedziałkowych badaniach, pięć klubów poinformowało, że u nich problemu z koronawirusem nie ma, a co za tym idzie- wszystkie przebadane na obecność słynnego wirusa z Wuhan próbki, miały mieć wynik negatywny. Mowa tu o takich zespołach jak: Śląsk Wrocław, KGHM Zagłębie Lubin, Górnik Zabrze, Raków Częstochowa i Piast Gliwice.

 

Jak podaje portal wp.pl, największy niepokój rodzić ma sytuacja w Koronie Kielce oraz Wiśle Kraków. Według pojawiających się medialnych doniesień, obecność koronawirusa stwierdzona została tam u kilkunastu piłkarzy. Dodatkowe badania wykonane mają być również w gronie zawodników m.in. Lecha Poznań, Pogoni Szczecin i Cracovii, w której zdaniem portalu gazetakrakowska.pl, również mówi się o kilkunastu przypadkach pozytywnych wyników na obecność SARS-CoV-2. Według informacji przekazanych przez wp.pl natomiast, po dodatkowych badaniach przeprowadzonych przez klub, wykluczona zostało podejrzenie o zachorowanie na COVID-19.

 

W związku z zaistniałą sytuacją, Polski Związek Piłki Nożnej zakomunikował, iż zaleca wstrzymanie się od planowanego powrotu do treningów. Piłkarze ćwiczyć mogą w dalszym ciągu indywidualnie.

 

Treść komunikatu wydanego przez PZPN:

Plan wznowienia rozgrywek PKO BP Ekstraklasy przygotowany przez grupę roboczą powołaną przez spółkę Ekstraklasa SA, w skład której wchodzą przedstawiciele Komisji Medycznej PZPN, zakładał w pierwszym kroku przeprowadzenie badań na obecność przeciwciał anty-SARS-CoV-2. Testy zostały przeprowadzone w poniedziałek 4 maja, a kluby wyniki tych testów otrzymają we wtorek 5 maja do godziny 13:00.


W sytuacji, w której wynik poniedziałkowego testu nie będzie ujemny, konkretna osoba zostaje skierowana do dalszej diagnostyki badaniem wymazu z nosogardzieli w kierunku SARS-CoV-2 met. Testy Real Time RT-PCR, które w razie zaistnienia takiej konieczności, zostaną przeprowadzane we wtorek 5 maja. Kluby wyniki tych testów poznają w środę 6 maja.

Do czasu uzyskania ostatecznych wyników badań przesiewowych, a w razie konieczności również wyników badań wymazowych, kluby, jak wynika z przygotowanego przez Ekstraklasę planu, prowadzą treningi indywidualne.

 

 

Źródło: wp.pl ; TVP Sport ; gazetakrakowska.pl

Fot.: Pixabay ; Wikimedia Commons

 

 

W dniu dzisiejszym odbyła się wspólna konferencja prasowa premiera Mateusza Morawieckiego oraz minister sportu Danuty Dmowskiej-Andrzejuk. Zmiany mają zostać realizowane już zaraz po majówce.

 

Sport to zdrowie, ale też bardzo ważny dział gospodarki narodowej. Pierwszy etap zmian mamy już za sobą. Treningi indywidualne były zabronione. Dzisiaj z powrotem można trenować indywidualnie, to już jest dopuszczalne w lasach, również bez maseczki

– wyjaśnił dzisiaj szef polskiego rządu.

 

W ramach drugiego etapu dotyczący sportu i odmrażania zmagań sportowców, udostępnione mają zostać boiska oraz inne miejsca służące do uprawiania poszczególnych dyscyplin na otwartej przestrzeni. Chodzi m.in. o: pola golfowe, otwarte strzelnice, korty tenisowe czy też stadniny koni. Z takowych miejsc korzystać będzie mogło wówczas sześć osób, a zmiana ta (drugi etap) wejść ma w życie już 4 maja.

 

Trzeci etap polegać ma natomiast na otwarciu sportowych obiektów zamkniętych, w tym również hal oraz sal szkolnych. Również tam przebywać będzie mogło sześć osób w ramach sportowych zmagań, stosując dodatkowo zalecone rygory sanitarne. W czwartym zaś etapie, otwarte ponownie zostaną również sale fitness, siłownie, sale taneczne, baseny oraz kręgielnie. Jak poinformował podczas konferencji premier, termin wdrożenia etapu trzeciego i czwartego uzależniony jest od tego jak ilościowo wyglądał będzie przyrost zachorowań wywołanych koronawirusem w naszym kraju, jak również dostępności łóżek w polskich szpitalach jednoimiennych oraz na oddziałach zakaźnych.

 

Żeby mieć pewność, że w przypadku, gdyby ta fala (zachorowań) przybrała na sile, w jakimś interwale czasowym – dwa czy trzy tygodnie następujące po otwarciu gospodarki lub sportu – żebyśmy mogli z powrotem nad nią we właściwy sposób zapanować

– tłumaczył Mateusz Morawiecki.

 

Na konferencji poruszona została również kwestia powrotu rozgrywek piłkarskiej Ekstraklasy oraz żużlowej Ekstraligi. Premier poinformował, że sportowcy są obecnie poddani izolacji, aby wkrótce powrócić do treningów przy zachowaniu ścisłych zasad trybu sanitarnego.

 

– Ten pierwszy gwizdek nie zabrzmi jutro, (…) ale mamy ściśle ułożony plan dojścia do pierwszego meczu ekstraklasy, który może już mieć miejsce pod koniec maja

– powiedział premier Morawiecki, cytowany przez portal rmf24.pl.

 

Poinformowano też, że mecze ligowe odbywać będą się bez publiczności i również przy zachowaniu odpowiednich zasad sanitarnych. Premier wyraził też nadzieję, że rozgrywki z udziałem kibiców również wrócą jak najszybciej, ale póki co pozostają nam emocje przed telewizorami.

 

Sport wróci na stadiony, wróci do naszych domów. Jestem przekonany, że będzie to symbol powrotu do normalności

– stwierdził premier Mateusz Morawiecki.

 

 

Poniżej znajduje się link do konferencji prasowej premiera oraz minister sportu:

https://www.facebook.com/watch/live/?v=558911788371569&ref=watch_permalink

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; Facebook/@kancelaria.premiera

Fot.:

W ostatnich latach, niejednokrotnie sukcesem zakończone były działania polskiej policji wymierzone w struktury przestępcze oparte na środowisku pseudokibiców. W mediach szczególnie głośno było o sprawach dotyczących funkcjonowania, a następnie rozbicia bojówek utożsamiających się z drużynami piłkarskimi z Małopolski oraz Śląska. Właśnie z tego drugiego województwa wywodzi się również kolejna grupa, której rozbicie ogłosiła Prokuratura Krajowa.

 

Chodzi rozgrywki sportowe zostały zawieszone, a na rozgrywanie meczów piłkarskiej Ekstraklasy z udziałem kibiców będzie trzeba jeszcze zapewne sporo poczekać, to działalność grup przestępczych, w których aktywnie działają bojówkarze sympatyzujący z poszczególnymi drużynami nie została zawieszona, podobnie jak walka służb z takowymi strukturami.

 

Tym razem, działania policjantów dotyczyły bojówki powiązanej z „Torcidą”, czyli środowiskiem kibiców Górnika Zabrze. Jak podaje portal Zestadionu.pl zatrzymanych zostało łącznie 17 członków grupy, którym przedstawiono wiele zarzutów. Ich ilość może zadziwiać niejednego czytelnika, ponieważ w sumie mają być to aż 93 przestępstwa. Warto zauważyć, że gang, a przynajmniej jego część, określana jest jako grupa przestępcza o charakterze zbrojnym. Niektórzy z zatrzymanych mieli posługiwać się bowiem nie tylko niebezpiecznymi ostrymi narzędziami, ale też bronią palną.

 

Wśród zarzutów znalazły się m.in. rozboje, pobicia, uszkodzenia ciała, uszkodzenia mienia, groźby karalne i działania związane z procederem handlu narkotykami. Zatrzymanym członkom gangu grozić ma do 15 lat pozbawienia wolności.

 

– Oskarżeni to członkowie zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym zajmującej się obrotem znacznymi ilościami środków odurzających i substancji psychotropowych oraz popełnianiem przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu. Grupa składała się z członków ‚Torcidy’ – pseudokibiców jednego ze śląskich klubów piłkarskich. Jedenastu oskarżonych nadal przebywa w areszcie

– przekazała w swoim komunikacie Prokuratura Krajowa.

 

Na czele bojówki stać miał Arkadiusz Ł., który usłyszał m.in. zarzut kierowania grupą przestępczą o charakterze zbrojnym. Inni zatrzymani wśród zarzutów usłyszeli uczestniczenie w grupie przestępczej, bądź też grupie przestępczej o charakterze zbrojnym.

 

W trakcie działań, funkcjonariusze policji według informacji przekazanych przez Prokuraturę Krajową, zabezpieczyli w czasie śledztwa kilkaset gramów marihuany, cztery kilogramy kokainy, amunicję, siekiery, maczety i inne niebezpieczne narzędzia, a także ponad 170 tysięcy złotych.

 

– Do popełniania przestępstw członkowie grupy używali broni palnej, siekier, maczet, noży i kijów bejsbolowych i pałek teleskopowych. W toku postępowania broń palna została zabezpieczona u Arkadiusza L., Rafała N. i Damiana P. Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu jednorazowo popełniane były przez grupy liczące od kilku do kilkudziesięciu osób. Podejrzani – w szczególności Arkadiusz L. – nie ukrywali tego. Przestępstw dopuszczali się w miejscach publicznych bez użycia kominiarek w obecności licznych świadków. Taka postawa pozwalała Arkadiuszowi L. wzbudzić respekt u pozostałych członków grupy. Ponadto członkowie grupy używali licznych urządzeń elektronicznych takich jak zagłuszacze lub nadajniki GPS

– podano w treści komunikatu prokuratury.

 

 

Źródło: Zestadionu.pl

Fot.: Facebook/policjaat112

 

 

 

O sytuacji w słynnym polskim klubie Ekstraklasy- Wiśle Kraków, sporo mówiło się w ostatnich latach i często wiązało się to ze stawianiem polityki prowadzenia klubu w złym świetle. Wśród medialnych doniesień i zarzutów kierowanych pod adresem osób, które niegdyś stały na czele zarządu byłego Mistrza Polski, pojawiały się oskarżenia o ścisłe powiązania ze strukturami zorganizowanych grup przestępczych, angażowanie w życie klubu osób z półświatka, defraudowanie pieniędzy oraz sprowadzenie klubu do fatalnej sytuacji kryzysowej. W związku z taką sytuacją, krakowskiemu zespołowi groziła nawet degradacja o kilka klas rozgrywkowych. Finalnie „Biała Gwiazda” wraz z nowymi władzami stara się odbudować swoją dawną siłę, a ludzie z dawnego zarządu stanęli przed sądem.

 

Wśród osób, które popadły w problemy z prawem i zatrzymanych, przez zawirowania jakie działy się wokół Wisły Kraków, oprócz członków gangu bojówkarzy, znaleźli się też była prezes klubu Marzena S., a także Damian D. i Robert Sz. również należący niegdyś do zarządu tej znanej piłkarskiej marki.

 

Jak poinformowały w dniu dzisiejszym polskie media, była prezes Wisły najprawdopodobniej nie wyjdzie zbyt szybko na wolność. Zapadła bowiem ważna decyzja krakowskiego sądu w jej sprawie, zgodnie z którą, postanowiono o przedłużeniu aresztu dla Marzeny S. do dnia 30 czerwca. Kobieta jest podejrzana o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, odpowiedzialnej za dokonywanie przestępstw  gospodarczych na szkodę Wisły Kraków S.A.

 

W związku z tym zarzutem zatrzymany został również wspomniany wcześniej Robert Sz. i również dla tego członka dawnego zarządu klubu, sąd zdecydował się przedłużyć odsiadkę.

 

Wisła Kraków stara się odzyskać nowy blask, a w ramach tego, w ostatnim czasie nowym prezesem klubu został Dawid Błaszczykowski, brat znanego reprezentanta Polski Jakuba Błaszczykowskiego, który jest zarazem zawodnikiem oraz również od niedawna jednym z właścicieli Wisły.

 

 

Źródło: Zestadionu.pl ; Polskieradio24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Jakiś czas temu informowaliśmy o zatrzymaniu znanego brazylijskiego piłkarza Ronaldinho oraz jego brata Roberto na terenie Paragwaju. Mieli oni przybyć do tego kraju celem wzięcia udziału w charytatywnej akcji, jednak posługiwali się fałszywymi dokumentami. Nie mieli bowiem ze sobą prawdziwych paszportów uprawniających ich do przekraczania granic.

 

Choć Ronaldinho był niegdyś uznawany za najlepszego piłkarza globu, to w ostatnich latach nie opuszczają go jednak problemy, wiążące się niejednokrotnie z konfliktem z prawem. Przez jedną z takich sytuacji, sąd w Brazylii postanowił pozbawić paszportu gwiazdora światowej piłki, a także jego brata, w związku z tym iż wymiar sprawiedliwości chciał uniemożliwić im opuszczenie kraju po nieopłaceniu zasądzonej kary finansowej.

 

Teraz, dawna gwiazda takich klubów jak PSG czy FC Barcelona, przebywa w paragwajskim więzieniu. Taki stan rzeczy utrzymuje się od czasu zatrzymania, więc już od około dwóch tygodni.

 

Na terenie więzienia, skazani niejednokrotnie uciekają się do uprawiania sportu w celu zabicia nudy i urozmaicenia sobie czasu odbywania kary. W przedsięwzięciach tego typu, uczestniczy rzecz jasna, również sam Ronaldinho.

 

Niedawno miał on zaprezentować swoje umiejętności oraz sztuczki piłkarskie podczas turnieju futsalu. Później w internecie pojawiło się również nagranie, na którym słynny Brazylijczyk gra w tzw. siatkonogę wraz z innymi osadzonymi.

 

Zobaczcie sami!

 

 

 

Źródło: Sport.pl ; Twitter/@DoentesPFutebol

Fot.: Wikimedia Commons

W dniu dzisiejszym rozegrane zostaną 199. Derby Krakowa, czyli mecz pomiędzy rywalizującymi od przeszło stu lat najstarszymi Polskimi klubami Cracovią oraz jej lokalną rywalką Wisłą Kraków. Nie jest tajemnicą, że fani obydwu zespołów nie darzą się z reguły sympatią, określając stan tych relacji w bardzo delikatnych słowach. Często wokół zmagań piłkarskich krakowskich ekip, pojawiają się też inne kontrowersje, co ma miejsce również w przypadku dzisiejszego meczu.

 

Zgodnie z decyzją władz klubu Cracovia, na stadion przy ul. Kałuży nie zostali wpuszczeni kibice drużyny gości. Zażądano bowiem od Wisły pieniędzy na pokrycie ewentualnych szkód. Co ciekawe, o wpuszczenie fanów „Białej Gwiazdy” i umożliwienie im obejrzenia derbowego spotkania, apelowali też kibice Cracovii. Ostatecznie jednak, na trybunach zasiądą tylko fani Pasów.

 

Kibice Wisły postanowili jednak i tak zaznaczyć swoją obecność oraz wyrazić solidarność z piłkarzami, którzy podejmują dziś walkę na murawie. Fani „Białej Gwiazdy” zorganizowali przy ulicy Reymonta, gdzie znajduje się stadion ich drużyny racowisko, kiedy przyjechali w tamtą okolicę piłkarze.

 

Zobaczcie sami!

 

Jest moc! 🔴⚪🔵

Gepostet von Wisła Kraków am Dienstag, 3. März 2020

 

Każdy to powie, Wisełka rządzi w Krakowie! Dzięki wszystkim obecnym 😎

Gepostet von Ultra Wisła am Dienstag, 3. März 2020

 

Źródło: Facebook/@WislaKrakow ; Facebook/@ultrawisla

Fot.: Flickr

Pewien pochodzący ze Szwecji miliarder Lasse Diding wyraża chęć zainwestowania części swoich funduszy w jeden z klubów występujących w Allsvenskan, czyli najwyższą szwedzką klasę rozgrywkową w piłce nożnej. W związku z tym pomysłem, zamierza on wyłożyć pieniądze na renowację starego stadionu. Warunek jest jednak jeden i wielu może bulwersować. Diding chciałby bowiem, aby wyremontowany obiekt ma być nazwany imieniem znanego w historii rewolucjonisty i przywódcy komunistycznego, któremu przypisuje się śmierć nawet milionów ofiar.

 

Lasse Diding przedstawia się jako zatwardziały komunista, co nie przeszkodziło mu zdobyć fortuny dzięki kapitalizmowi. Zajmuje się on branżą hotelową i ma zamiar poszerzyć swoją działalność wchodząc na rynek sportowy. Postanowił, iż wspomoże finansowo swój lokalny zespół Varberg BoiS, który nie tak dawno awansował do najwyższej klasy rozgrywkowej w Szwecji.

 

Diding dobrze wie, że klub zmaga się z problemami finansowymi. Do tego, aby występować w Allsvenskan Varberg BoiS musi wyremontować swój stary stadion, który pamięta jeszcze dwudziestolecie międzywojenne, gdyż wybudowany został w 1925 r. Szwedzki biznesmen postanowił, że sfinansuje remont stadionu jeśli ten zostanie później nazwany imieniem… Włodzimierza Lenina.

 

– Mecze na stadionie imienia Lenina z powodu jego nazwy będą opisywane przez media całego świata, na stronach klubów, które tu gościły i będzie to świetny, gigantyczny i w sumie tani PR dla klubu i miasta. Będę walczył o nazwę stadionu do końca w sądach kolejnych instancji. W końcu jestem obywatelem wolnego kraju i zasłużonym mieszkańcem tego miasta

– uważa miliarder głoszący swoje komunistyczne poglądy.

 

Chociaż przywódca rewolucji październikowej, lider partii bolszewickiej i pierwszy przywódca radzieckiej Rosji uznawany jest za osobę odpowiedzialną za dopuszczenie się ludobójstwa, to jednak jego kult wciąż można zaobserwować wśród społeczeństwa niektórych krajów na wschodzie.

 

 

Źródło: Zestadionu.pl ; Wikipedia

Fot.: Pixabay

 

 

Polscy kibice już niejednokrotnie udowodnili, że stać ich na wiele, kiedy chodzi o wsparcie swojej drużyny. Objawia się to m.in. widowiskowymi oprawami na trybunach. Prawdą jest też, że efektywność tej działalności jest dostrzegana, a zarazem doceniana zagranicą.

 

Funkcjonujące na portalach społecznościowych europejskie strony publikujące widowiskowe choreografie, przygotowywane przez grupy tzw. Ultrasów, niejednokrotnie dzielą się z internautami nagraniami czy zdjęciami opraw, które są dziełem fanów polskich klubów sportowych. Pokazywanie fanom w innych krajach akcji z naszego ligowego podwórka to jednak nie wszystko.

 

W rankingu przygotowywanym co roku przez portal Ultras World, związany z tematyką kibicowską, przedstawiane jest TOP 10 grup ultrasów, którzy w opinii serwisu i na podstawie przeprowadzonych obserwacji, najsprawniej oraz najowocniej działają w ruchu kibiców.

 

W 2018 roku, w zestawieniu tym znalazły się aż dwie ekipy z naszego kraju. Byli to kibice łódzkiego Widzewa, którzy pod względem przygotowywanych opraw zostali ocenieni jako ekipa plasująca się na 10. miejscu, a fani Legii Warszawa znaleźli się wówczas na 3. miejscu.

 

W tym kończącym się roku, z polskich ekip w rankingu przygotowanym przez Ultras World znalazła się jedna polska grupa ultrasów. Grupa „Nieznani Sprawcy” działająca na trybunach stołecznej Legii po raz kolejny znalazła się na podium, zajmując tym razem zaszczytne 2. miejsce.

 

W pierwszej piątce tegorocznego TOP 10 według serwisu Ultras World znalazły się również ekipy sympatyków takich znanych zespołów jak francuskie AS Saint-Étienne, Crvena Zvezda czy Zenit Sankt Petersburg, który zajął 3. miejsce za fanami „Wojskowych”. Zwycięzcami zestawienia okazali się być tym razem ultrasi klubu Wydad Casblanca z Maroka. Co ciekawe, w gronie dziesiątki najlepszych ekip w tym roku, znalazła się też grupa innego klubu z tego miasta- Raja Casablanca.

 

 

 

Źródło: Ultras World ; gol24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

 

W ostatni weekend, były zawodnik reprezentacji Polski Piotr Świerczewskiej stoczył swoją pierwszą walkę w MMA. Podczas gali FFF 2 skrzyżował on rękawice z Gregiem Collinsem (Grzegorzem Chmielewskim). Chociaż walka była wyrównana, to ostatecznie 47-letni piłkarz okazał się triumfatorem pojedynku. Po walce szybko rozgorzała dyskusja nad kolejnymi walkami i co ciekawe, pojawiły się głosy na temat tego, że kolejny dawny reprezentant naszego kraju w piłce nożnej, może teraz spróbować swoich sił w konfrontacji mieszanych sztuk walki.

 

 

Niedługo po walce popularnego „Świra”, w mediach społecznościowych pojawiły się sugestie dotyczące ewentualnego starcia Świerczewskiego ze swoim dawnym kolegą z boiska… Tomaszem Hajto. Czy ten niegdyś zawodowy piłkarz, później trener, a ostatnio komentator telewizyjny sprawdziłby się w tej dyscyplinie sportu?

 

Nie będę mówić, czy wchodzę do ringu, bo jestem po operacji Achillesa, więc nie ma takiej możliwości – powiedział sam zainteresowany.

 

Hajto nie wykluczałby jednak takiej możliwości, gdyby zdrowie i sprawność do niego powróciły. W sympatycznych słowach wypowiedział się on również o swoim ewentualnym przeciwniku.

 

Z Piotrkiem wiele lat byłem w pokoju, przyjaźnimy się… Pochodzi z moich stron. On jest z Nowego Sącza, a ja z Makowa Podhalańskiego – mówił wypowiadając się na temat Piotra Świerczewskiego.

 

 

Przy okazji pochwał dla swojego kolegi z boiska, Tomasz Hajto przyznaje, że on sam nie należy do osób, które łatwo odpuszczają i dają się pokonać.

 

Wiem, że to jest fighter, ale ja na boisku też nie pękałem. Uważam, że w wieku 47 lat nie powinienem robić głupoty – wyjaśnił Hajto.

 

Były piłkarz odnosząc się do komentarzy mówiących o jego ewentualnym debiucie w MMA przytoczył też słowa swojej córki. Miała ona powiedzieć do niego: „Tatuś nie chodź mi po ringach”, a on sam jak twierdzi musi wziąć jej zdanie pod uwagę. Pomimo tego walki ze „Świrem” nie wyklucza on w przypadku powrotu do pełni sił. Wyjaśnia, że są dla siebie kolegami i nie byłoby to nic nienaturalnego.

 

…muszę powiedzieć tak: gdybym był zdrowy i nie miał problemów z Achillesem, ze „Świrem zawsze mogę podjąć rękawicę, bo to by było coś naturalnego. „Świr” chyba nigdy się na mnie nie obraził ani ja na niego. To jest jedyny piłkarz, z którym nigdy nie miałem sytuacji spornej – tłumaczył były reprezentant Polski, a być może w przyszłości uczestnik gali MMA.

 

 

 

Źródło: Twitter ; Polsat Sport ; Meczyki.pl

Fot.: Pixabay ; YouTube/FFF MMA ; Wikimedia Commons