Polscy kibice już niejednokrotnie udowodnili, że stać ich na wiele, kiedy chodzi o wsparcie swojej drużyny. Objawia się to m.in. widowiskowymi oprawami na trybunach. Prawdą jest też, że efektywność tej działalności jest dostrzegana, a zarazem doceniana zagranicą.

 

Funkcjonujące na portalach społecznościowych europejskie strony publikujące widowiskowe choreografie, przygotowywane przez grupy tzw. Ultrasów, niejednokrotnie dzielą się z internautami nagraniami czy zdjęciami opraw, które są dziełem fanów polskich klubów sportowych. Pokazywanie fanom w innych krajach akcji z naszego ligowego podwórka to jednak nie wszystko.

 

W rankingu przygotowywanym co roku przez portal Ultras World, związany z tematyką kibicowską, przedstawiane jest TOP 10 grup ultrasów, którzy w opinii serwisu i na podstawie przeprowadzonych obserwacji, najsprawniej oraz najowocniej działają w ruchu kibiców.

 

W 2018 roku, w zestawieniu tym znalazły się aż dwie ekipy z naszego kraju. Byli to kibice łódzkiego Widzewa, którzy pod względem przygotowywanych opraw zostali ocenieni jako ekipa plasująca się na 10. miejscu, a fani Legii Warszawa znaleźli się wówczas na 3. miejscu.

 

W tym kończącym się roku, z polskich ekip w rankingu przygotowanym przez Ultras World znalazła się jedna polska grupa ultrasów. Grupa „Nieznani Sprawcy” działająca na trybunach stołecznej Legii po raz kolejny znalazła się na podium, zajmując tym razem zaszczytne 2. miejsce.

 

W pierwszej piątce tegorocznego TOP 10 według serwisu Ultras World znalazły się również ekipy sympatyków takich znanych zespołów jak francuskie AS Saint-Étienne, Crvena Zvezda czy Zenit Sankt Petersburg, który zajął 3. miejsce za fanami „Wojskowych”. Zwycięzcami zestawienia okazali się być tym razem ultrasi klubu Wydad Casblanca z Maroka. Co ciekawe, w gronie dziesiątki najlepszych ekip w tym roku, znalazła się też grupa innego klubu z tego miasta- Raja Casablanca.

 

 

 

Źródło: Ultras World ; gol24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

 

 

 

W ostatni weekend, były zawodnik reprezentacji Polski Piotr Świerczewskiej stoczył swoją pierwszą walkę w MMA. Podczas gali FFF 2 skrzyżował on rękawice z Gregiem Collinsem (Grzegorzem Chmielewskim). Chociaż walka była wyrównana, to ostatecznie 47-letni piłkarz okazał się triumfatorem pojedynku. Po walce szybko rozgorzała dyskusja nad kolejnymi walkami i co ciekawe, pojawiły się głosy na temat tego, że kolejny dawny reprezentant naszego kraju w piłce nożnej, może teraz spróbować swoich sił w konfrontacji mieszanych sztuk walki.

 

 

Niedługo po walce popularnego „Świra”, w mediach społecznościowych pojawiły się sugestie dotyczące ewentualnego starcia Świerczewskiego ze swoim dawnym kolegą z boiska… Tomaszem Hajto. Czy ten niegdyś zawodowy piłkarz, później trener, a ostatnio komentator telewizyjny sprawdziłby się w tej dyscyplinie sportu?

 

Nie będę mówić, czy wchodzę do ringu, bo jestem po operacji Achillesa, więc nie ma takiej możliwości – powiedział sam zainteresowany.

 

Hajto nie wykluczałby jednak takiej możliwości, gdyby zdrowie i sprawność do niego powróciły. W sympatycznych słowach wypowiedział się on również o swoim ewentualnym przeciwniku.

 

Z Piotrkiem wiele lat byłem w pokoju, przyjaźnimy się… Pochodzi z moich stron. On jest z Nowego Sącza, a ja z Makowa Podhalańskiego – mówił wypowiadając się na temat Piotra Świerczewskiego.

 

 

Przy okazji pochwał dla swojego kolegi z boiska, Tomasz Hajto przyznaje, że on sam nie należy do osób, które łatwo odpuszczają i dają się pokonać.

 

Wiem, że to jest fighter, ale ja na boisku też nie pękałem. Uważam, że w wieku 47 lat nie powinienem robić głupoty – wyjaśnił Hajto.

 

Były piłkarz odnosząc się do komentarzy mówiących o jego ewentualnym debiucie w MMA przytoczył też słowa swojej córki. Miała ona powiedzieć do niego: „Tatuś nie chodź mi po ringach”, a on sam jak twierdzi musi wziąć jej zdanie pod uwagę. Pomimo tego walki ze „Świrem” nie wyklucza on w przypadku powrotu do pełni sił. Wyjaśnia, że są dla siebie kolegami i nie byłoby to nic nienaturalnego.

 

…muszę powiedzieć tak: gdybym był zdrowy i nie miał problemów z Achillesem, ze „Świrem zawsze mogę podjąć rękawicę, bo to by było coś naturalnego. „Świr” chyba nigdy się na mnie nie obraził ani ja na niego. To jest jedyny piłkarz, z którym nigdy nie miałem sytuacji spornej – tłumaczył były reprezentant Polski, a być może w przyszłości uczestnik gali MMA.

 

 

 

Źródło: Twitter ; Polsat Sport ; Meczyki.pl

Fot.: Pixabay ; YouTube/FFF MMA ; Wikimedia Commons

 

 

 

Kolejne zmagania w ramach piłkarskiej Ekstraklasy, znów w miniony weekend rozgrzały emocje u wielu polskich kibiców. Niestety nie obyło się bez wokoło sportowych kontrowersji. Zatrzymanych zostało bowiem aż 28 kibiców po jednym z rozegranych w ostatnich dniach meczy.

 

We Wrocławiu drużyna lokalnego Śląska podejmowała w niedzielę warszawską Legię. Gospodarze ulegli na boisku „wojskowym” i przegrali 0-3 po golach, które zdobyli Paweł Wszołek, José Kanté Martínez oraz Luquinhas. W mediach dziś jednak sporo miejsca poświęca się nie tyle grze piłkarzy, co tym co działo się na trybunach w czasie rozgrywania meczu. A działo się sporo…

 

Dla fanów stołecznej Legii był to dosyć szczególny mecz w tej rundzie, ponieważ zapowiadali oni od pewnego czasu, że ma być to w ich wykonaniu wyjątkowo liczny wyjazd. Nie na rekordowych liczbach się jednak zakończyło. Zarówno bowiem kibice Śląska Wrocław, jak i Legii Warszawa zaprezentowali oprawy, przy okazji których użyto sporej ilości materiałów pirotechnicznych. Ich widowiskowość może wywrzeć na niejednym wrażenie, jednak w związku z ich zorganizowaniem, sędzia meczu zmuszony był też przerwać wczorajsze spotkanie. Zawodnicy skierowali się w stronę szatni, a sportowa rywalizacja wznowiona została po około 10 minutach.

 

Kibice Śląska w ramach prezentacji swojej meczowej oprawy odpalili nie tylko race, ale również fajerwerki, które po wystrzeleniu z sektora zagorzałych fanów dolnośląskiej drużyny, wybuchały nad murawą. Dwukrotnie już podczas pierwszej połowy meczu, środki pirotechniczne odpalili też kibice gości. Jedna z opraw fanów Legii prezentowała literę „L” ułożoną z płomieni. W internecie pojawiły się nagrania prezentujące to co zaprezentowali sympatycy obydwu zespołów w dniu wczorajszym. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że nie wszyscy zatrzymani później przez policję, zostali ujęci jedynie ze względu na te kibicowskie wydarzenia.

 

Łącznie zatrzymanych zostało przez funkcjonariuszy 28 osób. Większość ma usłyszeć zarzuty dotyczące złamania zapisów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, poprzez posiadanie i odpalanie środków pirotechnicznych. Dwóch z nich ma jednak mieć postawione zarzuty związane z posiadaniem narkotyków.

 

W internecie pojawiły się nagrania, na których zarejestrowano to co fani Śląska i Legii zaprezentowali podczas niedzielnego meczu we Wrocławiu.

 

 

 

 

 

 

Źródło: rmf24.pl ; gazetawroclawska.pl ; YouTube/PolishFans TV ; YouTube/Legia.Net

Fot.: Pixabay ; YouTube/CFTV Stadiums

 

W tym tygodniu, fani piłki nożnej na starym kontynencie żyją emocjami jakie zapewniają im rozgrywki Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy. Rozgrywane spotkania były oczywiście też ważne dla polskich kibiców sympatyzujących z wielkimi europejskimi klubami oraz obserwującymi poczynania naszych rodaków występujących w europejskich pucharach. Szczególnie w pamięci widzów utkwić może na długo pojedynek pomiędzy RB Lipsk a Benficą Lizbona. Chociaż klub z Portugalii prowadził do 89 minuty 2:0, to w ostatniej chwili RB Lipsk zdołał doprowadzić do remisu. Również jednak w meczach Ligi Europejskiej nie brakuje emocji i smaczków, a przyczynia się do tego m.in. polityka.

 

W Stambule rozegrano spotkanie grupy J tegorocznych rozgrywek Ligi Europy. Lokalna drużyna Basaksehir, który przed tym spotkaniem zajmował pierwsze miejsce w grupie, zmierzyła się z AS Roma.

 

Należy wspomnieć, że stworzony swego czasu z trzech mniejszych drużyn Basaksehir uznawany jest za klub wspierany przez prezydenta Turcji Recepta Erdogana, wokół którego w ostatnim czasie wiele mówiło się na świecie w związku z interwencją wojsk tureckich w Syrii i operacji wymierzonej w Kurdów. Turecki przywódca ma pozostawać w konflikcie z fanami innych zespołów ze Stambułu (Galatasarayu, Besiktasu i Fenerbahce SK), a wspierany przez niego Basakeshir ma być dla nich konkurencją.

 

To właśnie zarejestrowany przez kamerę w trakcie transmisji meczu wyraz twarzy prezydenta Erdogana stał się hitem wśród wielu sympatyków AS Roma (i prawdopodobnie niektórych tureckich klubów). Kiedy w Stambule gospodarze przegrywali już 0-3, mina tureckiego prezydenta mówiła sama za siebie. Jak widać, przywódca określany często „nowym sułtanem”, był wyjątkowo zdegustowany postawą drużyny, której sam kibicuje.

 

 

Po odniesionej porażce, turecki zespół spadł na trzecie miejsce w grupie, które nie upoważnia do dalszego udziału w rozgrywkach, a AS Roma znalazło się na drugiej pozycji za niemiecką drużyną Borussia Mönchengladbach. Do rozegrania w fazie grupowej Ligi Europy w tym sezonie, pozostaje piłkarzom jednak jeszcze jedna kolejka w dniu 12 grudnia.

 

💦💦💦💦💦🤣🤣🤣🤣💦💦💦💦💦

Gepostet von As Roma Io Non Vivo Senza Te am Donnerstag, 28. November 2019

 

 

Źródło: onet.pl ; wikipedia.pl ; TVP Info ; YouTube/Super Highlights Gol diretta Stadio ; Facebook/@nonmollaremailottaevinciinsiemeanoiasr

Fot.: Pixabay

 

 

Ujawniono kwoty, jakie w ramach premii otrzymać mają reprezentanci Polski za awans na piłkarskie Mistrzostwa Europy, które odbędą się w 2020 roku. Informacje na temat sum pieniężnych, jakie otrzymać mają zawodnicy jeszcze przed walką na turnieju, zostały upublicznione przez portal sport.pl. Zdaniem niektórych dziennikarzy i części kibiców, takie liczby mogą zaszokować.

 

Pomimo pewnych kontrowersji jakie rozgrzewały dyskusje kibiców an temat ewentualnych zmian na stanowisku selekcjonera, Polakom udało się awansować na Euro 2020, zajmując w grupie eliminacyjnej pierwsze miejsce. Polscy piłkarzy zostawili w tyle zarówno reprezentację Izraela, Słowenii i Austrii. Jak podaje sport.pl, za osiągnięcie tego celu, w ramach premii do podziału, reprezentanci naszego kraju mają do podziału kwotę 12 milionów złotych. Suma ta ma zostać podzielona między 36 piłkarzy, bowiem tylu brało udział w zgrupowaniach podczas ostatnich eliminacji. Według nowego systemu wzbogacić mają się przede wszystkim ci zawodnicy, którzy grali regularnie. Ma to w zamyśle doprowadzić do tego, by szczególnie nagrodzeni zostali reprezentanci, którzy mieli największy udział w osiągnięciu awansu.

 

Występy w meczach eliminacyjnych i obecność na zgrupowaniach, ma być nagradzana przydzielaniem punktów poszczególnym piłkarzom. Piłkarz za występ w wyjściowym składzie od pierwszej minuty otrzymuje trzy punkty. Dwa punkty według tego systemu otrzymuje zawodnik, który wszedł na murawę z ławki rezerwowych, a jedno „oczko” otrzymuje reprezentant zapisany w protokole meczowym, ale spędzający całe spotkanie jako rezerwowy. Nowością przy obecnej wersji podziału jest fakt, że nie są premiowani piłkarze, którzy jedynie byli obecni na zgrupowaniu, ale już nie mieli swego udziału w meczu. Taki przypadek był jednak tylko jeden i dotyczy on osoby Szymona Żurkowskiego.

 

W ramach premii, 12 milionów złotych zostaje w takim układzie podzielone na 35 piłkarzy. Co dla wielu może być interesujące, według informacji przekazanych przez portal sport.pl, kapitan i gwiazdor polskiej reprezentacji Robert Lewandowski nie otrzyma najwięcej z dzielonego „tortu”.

 

Maksymalną liczbę omawianych wcześniej punktów udało się zdobyć dwóm polskim zawodnikom i są nimi Piotr Zieliński oraz Grzegorz Krychowiak. Panowie liczyć mogą na premię w wysokości 751 000 złotych. Nieco mniej, bo 726 000 złotych według portalu sport.pl zyskać ma wspomniany Robert Lewandowski, a na 701 000 złotych premii liczyć może Kamil Grosicki. Obydwaj zawodnicy rozpoczęli bowiem mecz w Izraelu na ławce rezerwowych, jednak pierwszy z nich wszedł w trakcie meczu na boisko.

 

Jeden z polskich bramkarzy- Łukasz Skorupski, nie wystąpił nawet przez minutę w żadnym meczu podczas eliminacji. Jednak w związku z tym, że był obecny podczas tych piłkarskich zmagań jako rezerwowy, również on może liczyć na premię i suma ta również nie należy do drobnych. Skorupski liczyć może na premię w wysokości 250 000 złotych.

 

 

 

Źródło: sport.pl ; se.pl

Fot.: YouTube/Łączy nas piłka

Piłka nożna to zapewne najpopularniejszy sport na świecie. Choć z reguły kojarzy się on głównie z 22 mężczyznami kopiącymi jedną piłkę do dwóch bramek, to jednak w ostatnich latach coraz więcej mówi się o żeńskiej odmianie tej dyscypliny sportowej. Jak się okazuje również wśród duchowieństwa zamiłowania do tej aktywności fizycznej nie jest zarezerwowane dla kapłanów.

 

Na facebookowej stronie Salesianas Brasil pojawiło się dosyć nietypowe, ale wzbudzające uśmiech i pozytywne reakcje nagranie. Widzimy na nim siostry zakonne z zaangażowaniem rozgrywające piłkarski mecz. To jednak nie wszystko!

 

Na krótkim filmiku widać jak siostry potrafią biec z piłką przy nodze mijając inne zawodniczki czy też podejmując próby rozegrania dwójkowej akcji, a to wszystko… w założonych na siebie habitach. Taki widok można uznać za potwierdzenie stwierdzenia, że w zdrowym ciele mieskza zdrowy duch.

 

Warto przy tej okazji zauważyć, że zakony salezjańskie często zachęcają ludzi do aktywności fizycznej. Ma to miejsce również w Polsce, gdzie młodzi ludzi mogą rozwijać swoje umiejętności sportowe w salezjańskich klubach.

 

Nagranie z fanpage’u Salesianas Brasil zatytułowane jest „Esporte é vida!” (co oznacza „Sport to życie!”)

 

Choć jest to krótki filmik, na którym zarejestrowano jedynie krótki fragment piłkarskich zmagań zakonnic, to pomimo tego iż został udostępniony on zaledwie tydzień temu, to jednak został udostępniony już prawie 2,5 miliona razy przez użytkowników Facebooka.

 

Zobaczcie sami!

 

Esporte é vida!

🙂

Gepostet von Salesianas Brasil am Dienstag, 12. November 2019

 

 

Źródło: Facebook/@salesianasbrasil

Te doniesienia są przez wielu fanów piłki nożnej określane jako sensacyjne. Wokół włoskiego klubu Napoli ostatnio pojawiło się sporo kontrowersji w związku z konfliktem jaki w nim zapanował oraz incydentami jakie spotkały związane pośrednio lub bezpośrednio z drużyną osoby. Sprawa jest na tyle poważna, że bliscy niektórych zawodników albo decydują się wyprowadzić z Neapolu lub o wiele bardziej zwracają uwagę na względy bezpieczeństwa. Wśród piłkarzy, których dotknęła ta sytuacja są również reprezentanci Polski- Piotr Zieliński oraz Arkadiusz Milik.

 

W dniu 2 listopada, Napoli poległo 2-1 w wyjazdowym meczu przeciwko stołecznej drużynie AS Roma. Pojedynki tych dwóch drużyn stanowią szlagier w Serie A i określane są jako „Derby Słońca”. Arkadiusz Milik zdobył wówczas jedyną dla neapolitańskiej drużyny bramkę, jednak to właśnie po tym meczu miała rozpocząć się afera w klubie.

 

Właściciel Napoli Aurelio De Laurentiis zdecydował się po porażce w Rzymie, wysłać piłkarzy na karne zgrupowanie. Trener drużyny Carlo Ancelotti zlekceważył jednak to polecenie przełożonego i w porozumieniu z zawodnikami nie dostosował się do tego pomysłu.

 

Od tamtych wydarzeń wydarzyły się przestępcze incydenty, których ofiarami padli piłkarze oraz bliskie im osoby. Oczywiście może być to wszystko zbiegiem okoliczności, jednak w drużynie pojawiają się obawy, że te sytuacje są zemstą pseudokibiców w związku z konfliktem w klubie.

 

Chociaż w ubiegłym sezonie Napoli zostało wicemistrzem Włoch, to jednak teraz sytuacja wyglądać może na dosyć niepokojącą.

 

Chociaż Piotr Zieliński występuje w barwach Napoli od kilku sezonów, to jednak jego rodzinę spotkała przykra sytuacja. Ktoś włamał się do samochodu jego żony Laury Zielińskiej wybijając szybę i skradł z pojazdu radio oraz nawigację. Chociaż sprawa została zgłoszona na policję, to jednak małżonka polskiego pomocnika zdecydowała się wrócić do Polski z obawy o swoje bezpieczeństwo.

 

Miało miejsce również obrabowanie mieszkania innego pomocnika Napoli- Brazylijczyka Allana. Po tym wydarzeniu piłkarz zdecydował się przeprowadzić wraz ze swoją ciężarną żoną do hotelu. Inny znany zawodnik Kalidou Koulibaly pochodzący z Senegalu, zdecydował się natomiast zatrudnić według medialnych doniesień prywatnych ochroniarzy, a żona włoskiego piłkarza Lorenzo Insigne, zdecydowała się zamieszkać u rodziców przez okres, w którym jej małżonek przebywa na zgrupowaniu reprezentacji.

 

W zaistniałej sytuacji część piłkarzy Napoli rozważa dosyć poważnie zmianę klubu i wyprowadzkę z Neapolu. W tym gronie oprócz Piotra Zielińskiego, ma być zdaniem niektórych sportowych dziennikarzy także Arkadiusz Milik, choć wcześniej domniemywano, że zostanie on jeszcze na kolejne lata w neapolitańskiej drużynie.

 

Występujący na pozycji napastnika Milik przeżył pewien niepokojący incydent już na początku swojej przygody z Napoli. Został on wówczas okradziony z zegarka przez uzbrojonych mężczyzn, jednak tamta sytuacja najprawdopodobniej nie jest związana z ostatnimi wydarzeniami.

 

 

Źródło: polsatsport.pl ; eurosport.tvn24.pl

Fot.: Wikimedia Commons

W mediach pojawiły się informacje o wyroku skazującym dla dawnego gwiazdora jednego z popularnych polskich klubów piłkarskich. Mężczyzna co ciekawe grał nawet z Orłem na piersi w swojej karierze, występując w reprezentacji Polski.

 

48-letni piłkarz, występujący niegdyś w czasie swojej piłkarskiej kariery na pozycji obrońcy, usłyszał w środę wyrok w Sądzie Okręgowym w Opolu. Były piłkarz odwołał się wcześniej wraz ze swoim wspólnikiem od decyzji sądu pierwszej instancji, jednakże po środowej decyzji sądu wyrok się uprawomocnił.

 

Skazany piłkarz wystąpił w reprezentacji narodowej pięciokrotnie w latach 1996-1998. Był on też królem strzelców polskiej ekstraklasy (najwyższego szczebla polskich rozgrywek) w sezonie 1997/1998. Chociaż był on wychowankiem klubu Polonia Bytom, to jednak przez większość sezonów występował w barwach chorzowskiego Ruchu, i to tej drużyny stał się gwiazdą w tamtym czasie. W 1994 roku występował także w barwach Legii Warszawa, dla której zdobył siedem goli w dwudziestu czterech rozegranych spotkaniach.

 

Sprawa, w której środę zapadł wyrok, dotyczyła nielegalnego składowania odpadów. Mariusz Ś. we współpracy z Witoldem W. miał dopuścić się składowania aż około 300 ton śmieci. Obydwaj mężczyźni usłyszeli najpierw wyrok w Sądzie Rejonowym w Prudniku. Były gwiazdor Ruchu otrzymał grzywnę w wysokości 10 000 zł, a jego wspólnik Witold W. grzywnę o 4 000 zł niższą. Dodatkowo skazani mieli wpłacić również po 2 000 zł nawiązki na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

 

 

 

Źródło: sport.pl

Fot.: Wikimedia Commons ; YouTube/CANAL Plus Polska ; Pixabay

 

 

Chociaż zapewne wielu osobom ruch kibicowski kojarzy się głównie z chuligańskimi wybrykami i bitwami pomiędzy przypakowanymi kibolami, rzeczywistość jest nie do końca taka czarno-biała. Na stadionach na całym świecie bowiem, fani różnych drużyn mianujący się tzw. „Ultrasami” zadziwiają niejednokrotnie pomysłowością przy tworzeniu wyjątkowych choreografii w ramach opraw meczowych.

 

Dzieła ultrasów mogą zachwycić oko niejednej osoby, która na co dzień nie zajmuje się kibicowaniem. Bywają okazję, że ich działania potrafią też naprawdę poruszyć serca i wywołać łzy wzruszenia. Nie inaczej było w tym przypadku.

 

Fani belgijskiego Club Brugge postanowili w wyjątkowy sposób uczcić 75. urodziny swojej żywej legendy, jaką bez wątpienia jest Raoul Lambert. Ten znany niegdyś belgijki piłkarz wystąpił 33 razy w barwach narodowej reprezentacji strzelając dla Belgii 18 goli. Ciekawy jest jednak fakt, że całą swoją seniorską karierę spędził w jednym klubie, jakim był właśnie Club Brugge. Zadebiutował tam w pierwszym zespole w 1962 roku i grał aż do 1980 roku.

 

Teraz, po latach, kibice przed meczem postanowili sprawić Lambertowi wyjątkowy prezent. Przygotowali bowiem wyjątkową choreografię na trybunach, złożoną z kilku kartoniad.75-letni piłkarz nie mógł powstrzymać łez wzruszenia. Miał tego dnia też okazję rozpocząć znów mecz na stadionie Club Brugge kopnięciem piłki po pierwszym gwizdku sędziego.

 

Zobaczcie sami to wyjątkowe widowisko i reakcję jubilata.

 

 

 

 

Źródło: YouTube/Club Brugge ; wikipedia.org