Czy fanryka psów rasowych na ilośc ma swoją nazwę? „Mówimy o nich, że są to pseudohodowle” – wyjaśnia Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego.

 

 

„Tam, gdzie wygrywa pokusa pieniądza, pies przestaje się liczyć. Ludzie rozmnażają je w strasznych warunkach. To się niestety zdarza”

 

– dodaje.

 

„I bardzo dobrze, że są (obrońcy zwierząt – dop. Redakcji). Żeby być jednak sprawiedliwym, trzeba powiedzieć, że obsesja bogactwa dotyka także ich”

 

– twierdzi Kłosiński.

 

„Mamy w Polsce coraz więcej organizacji pozarządowych, które dla zysku zabierają psy hodowcom pod byle pretekstem, wykorzystując luki prawne lub legislacyjną nieświadomość. Co ciekawe, tacy animalsi najczęściej interweniują tam, gdzie hodowane są drogie psy. Są na tyle bezczelni, że często zabierają podobno zaniedbane rasowe psy, a zostawiają temu samemu właścicielowi psy nierasowe, które już ich nie interesują, bo nikt za nie nie zapłaci. Polskie Porozumienie Kynologiczne, które jest członkiem Word Kennel Union, pomaga zarówno walczyć z pseudohodowlami, jak i pseudoanimalsami”

 

– puentuje.

 

Polskie Porozumienie Kynologiczne jest jedną z dwóch największych organizacji kynologicznych w Polsce. PPK jest członkiem międzynarodowej organizacji kynologicznej World Kennel Union.

 

Piotr Strumieński

 

Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego nie zostawił suchej nitki na animalsach. Jego zdaniem Polska ma nie tylko problem z pseudohodowlami zwierząt, ale także z tzw. przyjaciółmi zwierząt, którzy robią na interwencjach i zabieraniu zwierząt hodowcom doskonałe interesy finansowe.

 

„Zjawisko pseudohodowli w pewnym stopniu zostało ograniczone. Wysokość kar działa studząco na środowisko pseudohodowców. W roku 2018 przeprowadziliśmy ok. 700 kontroli. W ich wyniku z naszego grona zostało wyrzuconych osiemnastu hodowców. Czy to to dużo? Dla mnie dużo… Chciałbym, żeby nie było ich w ogóle. Z kolei przyjrzeć się warto działaniom nie tyle samych hodowców, co przemilczanych medialnie tzw. animalsów, którzy nierzadko kradną zwierzęta z hodowli pod pretekstem interwencji dla ich dobra, a później zarabiają na tych samych zwierzętach potężne pieniądze”

 

‒ mówił Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego w rozmowie z magazynem „Świat Rolnika BIZNES”.

 

„Interwencje animalsów mogą dotyczyć obojętnie jakiego zwierzęcia, odbywać się bez powiatowego lekarza weterynarii, bez nakazu prokuratorskiego, na bazie wizji dwudziestolatków w chińskich mundurkach z naszywką „Inspektor ds. zwierząt””

 

‒ zilustrował prezes PPK jak wygląda „zwyczajna” interwencja samozwańczych inspektorów ds. zwierząt w powstających jak grzyby po deszczu organizacjach prozwierzęcych.

 

Lider kynologów dodał, że animalsi psują opinię wielu uznanym organizacjom, których głównym celem jest faktycznie dobro zwierząt, a nie ideologia, walka polityczna czy zarabianie pieniędzy.

 

Polskie Porozumienie Kynologiczne, którego prezesem jest Piotr Kłosiński jest członkiem WKU (World Kennel Union).