Jak poinformowała właśnie korespondentka „Polsat News” Dorota Bawołek, Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy przyjęło rezolucję krytyczną wobec naszego kraju. 

Przyjęta została poprawka 39. zgłoszona m,in. przez Krzysztofa Śmiszka, wzywająca do objęcia Polski procedurą monitoringu, którą teraz objęte są Rosja, Ukraina, Turcja, Mołdawia, Gruzja, Serbia, Bośnia i Hercegowina, Albania, Armenia i Azerbejdżan. Polska będzie jedynym krajem UE podlegającym tej procedurze rady Europy

– poinformowała korespondentka „Polsat News”

Polskie władze utrzymują, że działania dotyczące sądownictwa są niezbędną reformą, zapobiegającą chaosowi. Jak nasz rząd zareaguje na przyjętą rezolucję?

 

polsatnews.pl/Red/Fot. YouTube

Wybory prezydenckie w Polsce już w maju, tymczasem kandydatka Platformy Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska popełnia jak dotąd wpadkę za wpadką.

Obecna wicemarszałek Sejmu powiedziała m.in., że „Kaczyńskiemu zależy jedynie na Polsce” (co brzmiało jak pochwała) oraz miała problem z nazwą Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), mówiąc najpierw o Europejskim Trybunale Konstytucyjnym i Europejskim Trybunale Stanu.

Między innymi takim wypowiedziom Kidawa-Błońska w sondażach traci bardzo dużo do obecnego prezydenta Andrzeja Dudy.

Dość szokującą informację podał dziś szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Zorientowany w politycznych kuluarach wicemarszałek Sejmu napisał, że możliwe jest zastąpienie Kidawy-Błońskiej innym kandydatem.

 

Jeśli wierzyć temu, co napisał Terlecki, niedługo dojdzie do bardzo zaskakującej roszady.

 

dorzeczy.pl/Red/Fot Facebook PO

Polityczna wojna polsko-polska nieustająco rodzi wiele konfliktów i napięć. Nieraz dochodzi jednak także do komicznych sytuacji, tak jak w tym przypadku, gdzie rywal uderzając w znienawidzonego przeciwnika obdarowuje go przypadkiem ogromnym komplementem.

Kandydatka na prezydenta z ramienia Platformy Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska udzielała wypowiedzi stacji TVN. Obecna wicemarszałek Sejmu odnosiła się w swej wypowiedzi do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jak można się domyśleć, Kidawa-Błońska nie zamierzała oszczędzać lidera partii rządzącej. Jednak w swej krytyce zapędziła się tak mocno, że w pewny momencie wystawiła wręcz laurkę prezesowi, gdyż jak inaczej nazwać stwierdzenie, że Kaczyński „myśli tylko o Polsce”.

Sami Państwo zobaczcie.

Można przewidzieć, o co chodziło Kidawie-Błońskiej, jednak nie zmienia to faktu, iż nad kandydatką na prezydenta sztab PR-owców będzie miał do maja jeszcze bardzo dużo pracy.

 

Twitter/Red/Fot. YouTube

 

 

 

Komisja Wenecka w swojej opinii stwierdziła, że część poprawek ustawy o sądach przyjętych przez Sejm mogą być postrzegane jako „dalsze podważanie niezależności sądownictwa”.

 

Komisja Wenecka w swojej 14-stronnicowej opinii sporządzonej na wniosek Tomasza Grodzkiego zaznaczyła, że już w 2017 r. wyrażała „poważne obawy dotyczące reformy, zainicjowanej przez rząd”. Według Europejskiej Komisji na rzecz Demokracji przez Prawo owa reforma „umożliwiła władzy ustawodawczej i wykonawczej w poważny i rozległy sposób ingerować w wymiar sprawiedliwości”.

 

Mimo tego Komisja Wenecka zaznaczyła, iż rozumie trudne położenie polskiego rządu, który poprzez ustawy z 2017 r. „umożliwił władzy ustawodawczej i wykonawczej szeroko zakrojone ingerowanie w wymiar sprawiedliwości”. Według Komisji fakt ten stworzył zagrożenie dla niezależności sądownictwa.

 

W dalszej części wyczytać można, że „Niestety, niektóre z poprawek z grudnia 2019 r. mogą być postrzegane jako dalsze podważanie niezależności sądownictwa”. Przez poprawki te „…wolność słowa i wolność słowa sędziów są poważnie ograniczone. Polskie sądy zostaną skutecznie pozbawione możliwości badania, czy – na mocy przepisów europejskich – sądy w kraju są niezależne i bezstronne”

 

W związku z tym Komisja Wenecka stwierdza, aby nie przyjmować poprawek do ustawy o sądownictwie. Omawiana opinia zbulwersowała polityków PiS. Swojego rozgoryczenia nie krył m.in. senator Prawa i Sprawiedliwości Marek Pęk, który mówił: „Opinia Komisji Weneckiej jest skandaliczna, to opinia kagańcowa. Mamy wrażenie, że ta opinia powstała przed wizytą Komisji w Polsce. Jest to opinia na zlecenie polityczne”.

 

Opinia Komisji Weneckiej wydana została w trybie pilnym, co powoduje, że nie jest ona wiążąca.

 

 

Źródła: Onet, TVP Info, Wprost, Wirtualna Polska

Dobre serce oraz wrażliwość na losy zwierząt i przyrody to bardzo pożądane cechy. Najlepiej jednak, gdy empatia idzie w parze z wiedzą. 

Maja Ostaszewska, która oprotestowała już wszystko, co można było w Polsce oprotestować, tym razem postanowiła przestrzec Polaków przed specustawą ASF. Według aktorki ustawa sprawi, że „myśliwi staną się właścicielami lasów”, choć to jest w praktyce niemożliwe (lasami zarządzają leśnicy). O ile nie ma nic dziwnego w tym, że komuś może się nie podobać dane rozporządzenie, to Ostaszewska postanowiła w swej krytyce pójść dalej.

Każdy kto znajduje się w lesie i nie zastosuje do zaleceń myśliwego może być obarczony karą do roku więzienia. To kara wyższa niż za utrudnianie strażakom gaszenia pożarów. Nieważne czy spacerujecie z rodziną, psem, jesteście grzybiarzami, chcecie pobiegać po lesie, obserwować przyrodę…Wedle tej ustawy, na życzenie myśliwych będziecie musieli opuścić las. Jeśli ustawa przejdzie, możliwe będzie także polowanie z tłumikami co zwiększa ryzyko postrzelenia postronnych osób i sprzyja kłusownictw

– napisała na Facebooku aktorka.

 

Facebook/Red/Fot. Facebook Ostaszewska

W ostatnich latach stosunkowo często dochodzi do akcji służb, które w ramach ochrony polskich interesów zatrzymują osoby podejrzewane o udział w różnego typu aferach, a przy tym działanie na szkodę państwa. Niejednokrotnie chodzi w takich sytuacjach o walkę z korupcją. Podobnie sprawa wygląda w tym przypadku, ponieważ to Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało byłego senatora wraz z jego synem. O sprawie poinformował portal rmf24.pl.

 

CBA opublikowało specjalny komunikat w związku z ostatnimi działaniami. W jego treści poinformowano, że sprawa dotyczy wielomilionowych łapówek. Zatrzymany przez agentów został były senator Prawa i Sprawiedliwości. Oprócz niego samego i jego syna, zatrzymany został również dyrektor małopolskiego oddziału Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

 

Stanisław K. przestał być parlamentarzystą PiS-u, kiedy władze partii postanowiły zareagować na zarzuty pojawiające się wobec jego osoby. W związku z tym, w ostatnich wyborach parlamentarnych startował on jako niezależny kandydat do Senatu. Nie udało się mu jednak uzyskać reelekcji i jego mandat wygasł w listopadzie 2019 roku.

 

Były senator usłyszał już w styczniu 2018 roku zarzuty dotyczące korupcji. Chodziło wówczas o wywieranie wpływu na wydanie decyzji o umorzeniu postępowania administracyjnego związanego z wpisaniem Kina Kijów oraz budynku dawnego hotelu Cracovia do rejestru zabytków. Łapówka w kwocie miliona złotych miała zostać przyjęta w tamtym czasie w formie darowizny na rzecz Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym. Stanisław K. był wówczas jej prezesem. Nie są to jednak jedyne zarzuty dotyczące byłego polityka Prawa i Sprawiedliwości.

 

Miał on przyjąć również 170 tysięcy złotych za wywieranie wpływu na prezesa oraz członków zarządu PKP SA. Sprawa dotyczyła podjęcia decyzji w sprawie umowy zawartej pomiędzy PKP a innym podmiotem gospodarczym. Kolejny zarzut dotyczył natomiast przyjęcia korzyści majątkowej o wartości min. 24 tysięcy złotych. Zdaniem prokuratury, Stanisław K. miał w zamian „pośredniczyć przy załatwianiu sprawy penitencjarnej skazanego za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą”. Chodziło o zmianę sposobu odsiadywania kary na półotwarty.

 

Teraz były senator usłyszeć ma wraz ze swoim synem zarzutów dotyczących przyjęcia wielomilionowych łapówek, natomiast dyrektorowi małopolskiego oddziału Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych zarzuca się wręczenie korzyści majątkowych w postaci kontraktów zawieranych z Fundacją Pomocy Osobom Niepełnosprawnym w Stróżach.

 

 

Źródło: rmf24.pl

Fot.: Pixabay

 

 

Pisarka o lewicowych poglądach, feministka, działaczka, a przede wszystkim znana z kontrowersyjnych wypowiedzi – Manuela Gretkowska – popełniła skrajnie ostry  wpis na swoim Facebooku.

Gretkowska postanowiła (nie ma co ukrywać) obrazić wiele milionów Polaków, którzy nie podzielają jej systemu przekonań polityczno-społecznych.

Naklejki, Orkiestra, światełko do nieba. Co roku rekordy serca. Wspominając ubiegły, widzę potworny moment, gdy zabójca rzuca się z nożem na Pawła Adamowicza. Wszystko widzimy kadr po kadrze. Nic nie uchroniło dobrego człowieka, prezydenta Gdańska przed atakiem uzbrojonego szaleńca

— zaczęła spokojnie działaczka.

Potem było już tylko ostrzej.

Ta scena przypomina mi symbolicznie zabójstwo polskiej demokracji. Na naszych oczach, rok po roku, niezrównoważony psychicznie człowiek, nafaszerowany kłamstwem i nienawiścią sztyletuje Polskę. Ochrona nie działa. My bezwolni i bezbronni jesteśmy świadkami kolejnych ciosów. Adamowicz nie zmartwychwstanie. Polska nie zmartwychwstanie. Nie jest Chrystusem narodów tylko hamulcowym cywilizacji. Zardzewieje na ruskim składowisku republik. Jeżeli nie wyrwiemy im tego noża i nie wygramy wyborów prezydenckich.

— oceniła Gretkowska.

Każdy daje na Orkiestrę co może. Nobel, sukienka prezydentowej. Prezydent mógłby wylicytować swój podpis. Kto więcej zapłaci, temu podpisze nową ustawę. Przecież i tak to robi. Dla prezesa łamie Konstytucję, a prawo międzynarodowe – gratis.
PiS-u nikt nie przelicytuje. 2 miliardy na TVP. Niech zahipnotyzowana ciemna masa umiera przed telewizorem i nie psuje statystyk bankrutującej służbie zdrowia. Owsiak dorzuci owsa tam, gdzie już zupełne dno.

— napisała Gretkowska, najostrzejszy fragment zostawiając na koniec.

Jeżeli pisowcy wygrają, wygra bezprawie – społeczny darwinizm. Śpiewając hity Zenka Martyniuka hordy patriotów będą lewaków opiekać przy ognisku. Szukam więc po szufladach mojego starego, nansenowskiego paszportu bezpaństwowca – uchodźcy, zanim zaczną w Polsce, wydawać nowe paszporty Neandertalczyka. Tego tradycjonalisty wyklętego z naszej ziemi. Jego IQ było równie wysokie jak aspiracje, więc idealnie się nadaje dla nowej elity.
Światełko pójdzie do Nieba, ale my tu zostaniemy, z bezprawiem, przemocą i faszyzmem

.— zakończyła (pełnym miłości;p)  wywodem feministka.

facebook.com/Red/Fot. Facebook Gretkowska

Nadchodzą wybory na nowego prezesa PiS. Czy dotychczasowy prezes, Jarosław Kaczyński, ma się o co martwić?

Szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski wystąpił jako gość programu „Sedno Sprawy” w radiu Plus. Wypowiedział się pochlebnie o obecnym prezesie PiS, Jarosławie Kaczyńskim. Według niego powinien ubiegać się o reelekcję: „Mam nadzieję, że Kaczyński będzie ubiegał się o reelekcję”.

 

(…) u nas lider jest jeden, w PiS i w obozie Zjednoczonej Prawicy, widzimy, że jest to dla nas pozytywne, nie widzę potrzeby zmiany

-dodał.

 

CZYTAJ TAKŻE: Usunęli słynną scenę z „Kevina”. Grał w niej Donald Trump! (WIDEO)

 

Sobolewski potwierdza także, że Jarosław Kaczyński w pełni zaangażuje się w zbliżające wybory prezydenckie i będzie pomagał w kampanii Andrzeja Dudy. Szef komitetu wykonawczego PiS wspomniał także o ostatnich wydarzeniach w Iraku i Iranie:

 

Na szczęście ten atak okazał się propagandowym i liczę, że teraz nastąpi deeskalacja. Do użytku wewnętrznego, dla Irańczyków poszedł przekaz, że odpowiedzieliśmy mocno, a tak naprawdę, Bogu dzięki, nic się nie stało większego.

 

Źródło: se.pl / foto Facebook.com

W sprawie domniemanych łapówek marszałka Grodzkiego wypowiadało się kilka osób. To w moim przekonaniu rodzi pewne podejrzenia i wskazuje na to, że coś może być na rzeczy – powiedział Sandrze Skibniewskiej z „Super Expressu” radiolog i zarazem polityk PiS Tomasz Latos.

Bez wątpienia chaos wokół pana marszałka jest niezręcznością, z którą mamy do czynienia. Musimy się z tym zmierzyć. Marszałek jako polityk powinien wziąć odpowiedzialność za to co się dzieje. Proszę zwrócić uwagę, że Tomasz Grodzki długo unikał tematu, o którym dziś rozmawiamy. Argumenty o tym, że ktoś dotarł do rzekomych pacjentów Tomasza Grodzkiego i ich szantażował wydają się irracjonalne

– stwierdził lekarz.

Dlatego, że w mojej opinii retoryka, którą posługuje się pan marszałek jest zupełnie nielogiczna. To absurd! Jeżeli ktoś kłamie w sprawie rzekomych łapówek marszałka, to marszałek powinien podać go do sądu.

– powiedział stanowczo Lotos.

Na pytanie dziennikarki: „skąd pacjenci wiedzą komu zaoferować gratyfikację, a komu nie?” polityk miał jasną odpowiedź.

Pani redaktor, zapewniam, że pacjenci dowiadują się pocztą pantoflową, który lekarz bierze łapówki. Pacjenci wiedzą do kogo mają się zwrócić, a do kogo zwracać się nie warto. Jednak wracając do pani pytania, czy mnie kiedykolwiek zdarzyło się dostać propozycję łapówkarską to zdecydowanie zaprzeczę. Nigdy nie dostałem żadnych pieniędzy ani propozycji. Zawsze mówiłem, że nie życzę sobie łapówek. Zamiast koperty lepiej przyjąć „dziękuję”.

– zapewnił radiolog.

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki oskarżany jest o przyjmowanie domniemanych łapówek, które miał brać w czasie, gdy pracował jako lekarz.Sam stanowczo odpiera zarzuty, nazywając je „politycznym atakiem”.

 

se.pl/Red./Fot. Facebook Tomasz Grodzki