Kilka dni temu na łamach naszego portalu pisaliśmy o tym, że Wiceprezes Rady Ministrów i minister aktywów państwowych, Jacek Sasin trafił na kwarantannę, ponieważ miał kontakt z osobą zarażoną COVID-19. Sam zamieścił na jednym z portali społecznościowych wpis, w którym odniósł się do spekulacji związanych z jego osobą:

 

„Ucinając spekulacje: podczas roboczego spotkania z przedstawicielami górniczych związków zawodowych, jakich ostatnio wiele, miałem kontakt z osobą zakażoną #koronawirus. Obecnie odbywam kwarantannę. Odpoczynku nie planuję- pracuję na regularnych obrotach w formie zdalnej”– napisał na Twitterze Sasin.

 

Na ten post odpowiedziała posłanka do Parlamentu Europejskiego IX kadencji, Beata Mazurek, pytając kto z osób mających kontakt z Jackiem Sasinem, również powinien trafić na kwarantanne.

 

Pojawiły się zarzuty, że polityk Prawa i Sprawiedliwości celowo trafił na kwarantannę. To jego postać była głównie kojarzona z wyborami prezydenckimi, które miały odbyć się 10 maja. Wiele pytań padało m.in. o pakiety wyborcze, dzięki którym Polacy mieli głosować w sposób korespondencyjny. Sprawę postanowił wyjaśnić w RMF FM, gdzie był gościem Roberta Mazurka.

 

„Nigdzie nie uciekłem, jestem tutaj. Byłem na komisji sejmowej, panie redaktorze, dokładnie w ten sam sposób, jak jestem dziś w studiu RMF FM. Pan poseł Nitras jak widać, nie przyjął do wiadomości, że w dzisiejszych czasach są inne możliwości uczestniczenia w życiu publicznym niż tylko osobiste. I ćwiczę te możliwości od pewnego czasu” – tłumaczył się wicepremier.

 

Artur Saboń w rozmowie z Money.pl podzielił się informacją dotyczącą wyniku na koronawirusa u ministra: „Dostałem radosnego sms-a od Jacka Sasina, wczoraj wieczorem, że jest zdrowy i wynik testu jest negatywny”.

 

 

źródło; money.pl,Twitter, rmf24.pl, money.pl

Fot: pixabay.com

W wyborach prezydenckich w 2015 roku na urząd ten startowało 11 kandydatów. To o jednego więcej niż w tych, które miały odbyć się 10 maja 2020. Kandydatem Prawa i Sprawiedliwości był pochodzący z Krakowa Andrzej Duda. Wiele osób nie dawało mu szans na pokonanie ubiegającego się o reelekcję Bronisława Komorowskiego. Mówiono, że poseł do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji jest słabo rozpoznawalny w społeczeństwie, co może być dla niego sporą przeszkodą w wyborach.

 

Jak się okazało, w pierwszej turze Andrzej Duda miał o jeden punkt procentowy więcej niż były marszałek Sejmu. Żaden z nich nie uzyskał 50% głosów, więc kandydaci musieli zmierzyć się w drugiej turze. Mający poparcie takich partii jak: Stronnictwo „Piast”, Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro, Liga Obrony Suwerenności, Polska Razem Zjednoczona Prawica, Prawica Rzeczypospolitej. Unia Polityki Realnej, Samoobrona Odrodzenie, a także Grzegorza Brauna, obecny prezydent naszego kraju uzyskał 51,55% poparcia. Dziś mija 5. rocznica od przedstawienia oficjalnych wyników przez Państwową Komisję Wyborczą.

 

W ostatnią niedzielę Danuta Holecka rozmawiała z Andrzejem Dudą w Pałacu Prezydenckim o zdarzeniach, które miały miejsce kilka lat temu:

 

„To był dzień nieprawdopodobny i atmosfera jak nigdy w życiu. Wszyscy się spodziewali, że jest zwycięstwo, ale wyniku nie było i emocje sięgały zenitu. Bardzo wysoka temperatura (…) To zwycięstwo było czymś niesamowitym. To był szok, nie wiem, z czym to porównać. Byłem zupełnie oszołomiony. Tyle razy mówiono, że nie mam żadnych szans, a okazało się, że wygrałem w wyborach prezydenckich” – powiedział prezydent.

 

Prowadząca spytała, czy były jakieś aspekty, które go zaskoczyły.

 

„Byłem człowiekiem, który pracował z prezydentem Lechem Kaczyńskim, więc byłem blisko prezydenta, widziałem jego troski, dyskusje, które prowadził. Mimo wszystko, kiedy sam zostałem prezydentem, zrozumiałem, że tego ogromu odpowiedzialności, która jest związana z tym urzędem, nie widać. Ogrom tej odpowiedzialności był niespodziewany” – odparł krakowianin.

 

Padły także słowa krytyki w stronę rządu Donalda Tuska:

 

„Ludzie czuli się przez Donalda Tuska okłamani, oszukani. To oni tamten wiek ten emerytalny podnieśli, zrobili to rękami Władysława Kosiniaka-Kamysza, ale to była decyzja Donalda Tuska. Protestowała Solidarność, były protesty przed Sejmem, a mimo tego to zrobiono. Ludzie byli ogromnie wzburzeni, to wzburzenie przeniosło się na kampanię”. Wcześniej powiedział, że ludzie, którzy wbrew deklaracjom podnieśli wiek emerytalny, nie mają honoru.

 

ZOBACZ TAKŻE:

Andrzej Duda wypowiada się o aferze z Kazikiem w Radio Trójka!

 

Źródło: TVP, niezależna.pl, jedynka- polskie radio

Fot: Wikimedia Commons. YouTube/ TVP INFO (zrzut ekranu)

Wokół piosenki „Twój ból jest lepszy niż mój” autorstwa Kazika Staszewskiego wybucha afera. Skrytykował on w niej Jarosława Kaczyńskiego. Utwór zajął pierwsze miejsce na Liście Przebojów Trójki. Notowanie po krótkim czasie nie było już dostępne. Radiu zarzuca się cenzurę. Dyrektor Trójki i prezes Polskiego Radia twierdzili, że podczas głosowania został złamany regulamin, wprowadzono piosenkę spoza listy i dokonano manipulacji przy liczeniu głosów, a oskarżenie są fałszywe i niesprawiedliwe.

 

Zaistniałą sytuację skomentował także ubiegający się o reelekcje prezydent Andrzej Duda w wywiadzie przeprowadzonym dla Telewizji Polskiej w Pałacu Prezydenckim:

 

„Myślę, że dla wielu słuchaczy Trójki ta sytuacja jest żenująca. Myślę, że dla wielu słuchaczy Trójki ta sytuacja jest niezrozumiała. Są tam różne głosy. Jedni twierdzą to, drudzy tamto. Mówię: proszę wyjaśnić sprawę, a osoby odpowiedzialne powinny ponieść konsekwencje. Ściśle mówiąc, po prostu powinny zostać usunięte, żeby nie mogły prowadzić dalej spraw tego ważnego dla wielu Polaków programu radiowego i to jest sprawa bardzo prosta” – mówi prezydent.

 

„Ja też lubię czasem sobie zaśpiewać i mam do tego prawo, i można też poprzez piosenkę wyrażać swoje odczucia. Oczywiście nie wolno nikogo obrażać, ale odczucia można wyrażać. Można także i w tej piosence zamieszczać krytykę. Czy się z nią zgadzamy, czy nie, to zupełnie inna kwestia. Ale piosenka jest elementem artystycznej ekspresji i ja uważam: artysta śpiewa, ma prawo do tego, żeby tworzyć, do śpiewania. Jeżeli ludzie chcą go słuchać, proszę bardzo, powinni móc go słuchać. To dla mnie bardzo proste i jasne w demokratycznym kraju”– twierdzi poseł do Parlamentu Europejskiego VIII kadencji.

 

„Jeżeli mówię, że coś jest żenujące, taka sytuacja jest żenująca, kiedy ta piosenka nagle znika z radia, po czym się okazuje, że dzięki całej tej aferze pan Kazik Staszewski ma jakieś rekordowe liczby słuchaczy, odsłon tej piosenki na różnych innych kanałach. W związku, z czym powiedziałem z pewnym przekąsem, że mu gratuluję, bo na pewno inni muzycy mu zazdroszczą, bo go ktoś wylansował i wypromował z tą piosenką. Piosenkarz zarobi grube pieniądze dzięki temu niezwykłemu lansowi, jaki mu w ten sposób zapewniono poprzez tę awanturę polityczną wokół tego i to też jest żenujące, ta awantura polityczna jest żenująca” – oznajmia Andrzej Duda.

 

ZOBACZ TAKŻE: 

Zaskakujące słowa Kazika o aferze związanej z jego piosenką!

 

Źródło: TVP, Interia.pl, wirtualnemedia.pl

Fot: Wikimedia Commons, YouTube/ Fakty RMF FM (zrzut ekranu)

Prezes partii Wiosna, który uzyskał również poparcie Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Lewicy Razem, a także Polskiej Partii Socjalistycznej tym razem odwiedził znajdujący się w województwie łódzkim Łowicz.

 

„Dzisiaj potrzeba dobrej polityki dla rolnictwa, trzeba walczyć z suszą w sposób mądry, nie tylko przed wyborami, ale konsekwentnie. Konieczny jest dobry program retencji wody, którego celem będzie wspieranie rolników w zbieraniu wody i czyszczeniu studzien. Produkty są coraz droższe, polski przemysł spożywczy upada, coraz więcej rzeczy trzeba importować. Jest 15 tysięcy firm branży spożywczej, które dzisiaj czeka upadłość, problemy finansowe, masowe zwolnienia. Przedsiębiorcy tej branży „muszą być objęci wsparciem w ramach infrastruktury krytycznej, strategicznej dla państwa” – twierdzi kandydat na prezydenta.

 

Podczas wystąpienia byłego prezydenta Słupska, zwolennicy obiegającego się o reelekcje Andrzeja Dudę zaczęli skandować jego nazwisko.

 

Ale to nie ja, pomyliliście państwo kandydatów” – żartował Biedroń. Powiedział zgromadzonym, aby Ci powiedzieli publicznie o swoich problemach, jednak nikt nie podszedł do mikrofonu. – „Wołajmy Andrzeja Dudę, niech w końcu tu przyjedzie i coś załatwi”.

 

Wczoraj gościem w RMF FM był Adrian Zandberg, który odniósł się do sondaży, w których prezes Wiosny wypadał słabo:

 

„Kiedy pyta mnie pan o sondaże, mogę odpowiedzieć w prosty sposób: dwa miesiące temu słyszałem (…): ‘Słuchajcie, nie ma sensu, żeby Biedroń startował, zobaczcie: pani Kidawa-Błońska będzie prezydentką, już niemalże pokonuje Andrzeja Dudę’. Miesiąc temu tym prezydentem miał być Kosiniak-Kamysz – po jego hegemonii też śladu nie ma. Dwa tygodnie temu słyszałem, że tym hegemonem jest Hołownia. W tym tygodniu zdaje się, że padło na Trzaskowskiego – z czystej wyliczanki” – tak skomentował wyniki  Roberta Biedronia jeden z liderów Lewicy,

 

 

Źródło: dorzeczy.pl, rmf24.pl

Fot: Wikimedia Commons

Ostatnio tematem, który był na językach Polaków, było zakupienie przez Ministerstwo Zdrowia 5 milionów maseczek, które jak się okazało, nie spełniają norm. Szumowski postanowił odpowiedzieć na zarzuty związane z ich zakupem, a także związane z jego bratem Marcinem, który jest  współtwórcą i prezesem zarządu OncoArendi Therapeutic. Firma ta specjalizuje się w poszukiwaniu, rozwoju i komercjalizacji nowych leków stosowanych w terapii chorób zapalnych i nowotworowych.

 

Swojego zdanie w tej kwestii wypowiedział także Jarosław Kaczyński:

 

„Rzeczywiście jest tak, że brat ministra prowadzi firmę badawczą związaną z przedsięwzięciami medycznymi i ta firma uzyskiwała granty z NCBR. Żeby było jasne – Szumowski jako wiceminister nie miał nic wspólnego z NCBR. Powiadomił, że może to być traktowane jako konflikt interesów i nie podejmował żadnych decyzji związanych z NCBR. Funkcje jakie pełnił i pełni minister Szumowski na pewno nie pomogły firmie jego brata. W okresie rządów Platformy Obywatelskiej ta firma otrzymała znacznie więcej dotacji. To są bardzo duże różnice. Mówienie tu o jakichkolwiek nadużyciach jest śmiechu warte”- mówi prezes PiS.

 

„To kolejna próba kompromitowania naszej strony. Próba kompromitowania polityków naszej strony jest też atakiem na naszego kandydata na urząd prezydenta Andrzeja Dudę. Oskarżenia wobec ministra Szumowskiego są niesprawiedliwe, nie są oparte na faktach i faktom wprost i bardzo ostro przeczą”- twierdzi był Prezes Rady Ministrów

 

„To praktyka spotykana bardzo często. Nie jest łamaniem prawa. Nie ma też powodów, żeby jeśli ktoś się czegoś dorobił, w momencie, gdy obejmuje stanowisko państwowe, to po prostu tracił. Nie widzę w tym niczego szczególnego – stwierdził lider PiS-u. Jeszcze przed wybuchem epidemii, przed tymi atakami, wiedziałem, że jego sytuacja majątkowa i materialna jest nie taka, jaką niektórzy próbują mu przypisać. Tylko nieporównywalnie bardziej skromna”– mówi Kaczyński o rozdzielności majątkowej ministra zdrowia z żoną.

 

„Łukasz Szumowski, obejmując urząd wiceministra nauki, poinformował mnie o biznesowej aktywności swojego brata. Z powodu potencjalnego konfliktu interesów NIGDY nie podejmował żadnych działań związanych z przyznawaniem grantów przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju”– napisał na Twitterze w latach 2015–2020 wiceprezes Rady Ministrów oraz minister nauki i szkolnictwa wyższego, prezes Porozumienia, Jarosław Gowin.

 

 

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Minister Zdrowia odpowiada na zarzuty ws. maseczek i jego brata!

 

 

Źródło:  oncoarendi.com, rmf24.pl, PAP, Twitter

Fot: Wikimedia Commons

 

Robert Biedroń, kandydat Lewicy na urząd Prezydenta prowadził konferencję prasową. Podczas jej trwania na plan weszła pewna kobieta, z którą wspomniany wcześniej polityk wszedł w dyskusję.

 

– Dlaczego nie wpuścili mnie do Reytana? – powtórzył były prezydent Słupska. – No właśnie, pani przypomina mi moment, w którym nie wpuszczono mnie do Reytana, do jednego z warszawskich liceów jak rozumiem – powiedział.

 

Ja tam uczyłam przyrody – rzekła kobieta

 

Rozmówczyni wtrąciła, że podczas tej wizyty Biedroń został wyzwany od „pedałów”.

 

Tak? Wspaniale. Pani tam uczyła przyrody i pamięta pani moment, w którym mnie nie wpuścili do tego Reytana. Tak szanowni państwo nie wpuścili mnie dlatego – mówił.

 

Kocham prezydenta Dudę i Morawieckiego. A wie pan co, mój wujek to walczył pod Monte Casino i zdobyli k***a ten klasztor Benedyktynów. A naszym hymnem to powinna być o tak –Nie rzucim ziemi skąd nasz ród…-zaczęła śpiewać fragment „Roty””.

 

Zgadza się pani, że Polska powinna być dla wszystkich? – pytał kobietę Biedroń.

 

Nie, dla Polaków –powiedziała.

 

Szanowni państwo i dlatego Polska powinna być dla wszystkich – stwierdził założyciel partii Wiosna.

 

„Naszym prezydentem jest Duda, a premierem Morawiecki. A wiesz co? Państwo posłuchajcie. Ja się nie boję. Moja teściowa jest chrzestną Leszka Millera, tego łobuza z Żyrardowa. No i co?”- krzyczała, po czym zaczęła śpiewać o piosenkę o czerwonych makach.

 

Kobieta została wyproszona z konferencji prasowej, wcześniej pytała „Wiesz, kto to był Bandera?”.

 

 

Źródło: 300polityka.pl

Fot: YouTube (zrzut ekranu)

Sytuacja spowodowana organizacją najbliższych wyborów prezydenckich nabrała tempa. Ustawa o wyborach korespondencyjnych została odrzucona uchwałą Senatu. Teraz ustawa wróciła do Sejmu, aby została przegłosowana potrzebna jest większość bezwzględna, ale PiS nie może być pewny stanowiska Porozumienia. W związku z zaistniałą sytuacją w siedzibie partii rządzącej odbywa się zebranie przy ulicy Nowogrodzkiej. Uczestniczy w nim kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości.

 

 

Nie tylko opozycja opowiada się przeciw najbliższym wyborom, lecz także część posłów Porozumienia, czyli ugrupowania koalicyjnego PiS. Jarosławem Gowin od początku nie był zwolennikiem majowych wyborów w proponowanej formie. Jeśli doszłoby do rozpadu Zjednoczonej Prawicy pojawia się przed nami perspektywa przyspieszonych wyborów parlamentarnych.

 

W siedzibie PiS miało wczoraj miejsce spotkanie  Jarosława Gowina oraz Jarosława Kaczyńskiego. Media donoszą jednak, że nie udało się wypracować kompromisu w omawianej sprawie.

 

Dalej nie wiadomo jak przebiegnie najbliższe głosowanie w Sejmie, a więc PiS szuka odpowiedniego rozwiązania tej sytuacji.
W dniu dzisiejszym także doszło do zebrania członków PiS. Wśród obecnych są między innymi  wicepremier oraz Jacek Sasin i marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Mateusz Morawiecki również pojawił się na Nowogrodzkiej.  Z relacji Polsat News wynika, że rozmowa premiera prezesem PiS trwała około godziny. Jeśli wybory się nie odbędą w najbliższą niedzielę to sprawa będzie nadal skomplikowana, ale z drugiej strony ich  organizacja będzie bardziej dopracowana. Pewne jest, że Sejm zagwarantuje na posiedzeniu burzliwe wystąpienia oraz wyjawi ostateczną decyzję w sprawie wyborów.

 

 

 

Źródło: Do Rzeczy.pl

Źródło fot.: Wikipedia Cammons

Niezwykle ciekawe doniesienia publikuje portal Interia.pl, sugerując że jeden z polityków Porozumienia miał decydujący głos, który doprowadził do uznania majowego terminu wyborów za termin konieczny.

 

 

Czy Jarosław Gowin zostanie na lodzie? Najważniejsza postać Porozumienia, będącego z PiS’em w koalicji rządowej w ostatnim czasie doprowadziła do wielkich zawirowań na naszej scenie politycznej.

 

Gowin zdaje się przesadził ze swoimi ambicjami i chęcią ugrania jeszcze ważniejszej roli w procesie rządzenia i nie udało mu się wywrzeć presji, która pozwoliłaby mu na osiągnięcie swojego celu.

Okazuje się, że przeszkodą w tym byli jego właśni współpracownicy, którzy spalili jego plan potencjalnej koalicji z opozycją.

 

Adam Bielan, bo to o nim mowa, to europoseł z ramienia PiS i zarazem członek Porozumienia, który miał być osobą jaka przekonała ostatecznie Jarosława Kaczyńskiego do pozostania nieugiętym i pozostania przy pierwszym i wciąż obowiązującym terminie wyborów – czyli dniu 10 maja.

 

Choć prezes był skłonny ustąpić Gowinowi, który mówił o przedłużeniu kadencji Andrzeja Dudy, to po rozmowie z Bielanem miał zmienić zdanie. Tak przynajmniej podają mediom osoby z najbliższego otoczenia Jarosława Gowina.

 

Sam Bielan stwierdził w rozmowie z mediami iż konstytucja jasno wskazuje kiedy mają odbyć się wybory i nie ma przesłanki do zmiany terminu, a sam przywódca Porozumienia miał ponoć nie konsultować się z kierownictwem partii przy podejmowaniu decyzji.

 

 

Taki obrót spraw jasno pokazuje jak ogromne zamieszanie panuje w rządzącym obozie Zjednoczonej Prawicy, a w szczególności w Porozumieniu Gowina. Czy będzie to koniec kariery politycznej byłego już ministra? Czy jego posłowie przejdą do PiS i rząd nadal posiadał będzie większość? Wszystko powinno okazać się w najbliższym czasie. Będziemy uważnie obserwowali naszą scenę polityczną.

 

 

Źródła:

Fot.: wikipedia

Interia.pl

Zamieszanie wokół wyborów prezydenckich trwa i budzi coraz więcej kontrowersji. Okazuje się, że ta sprawa porusza także sinych koalicjantów. Zdanie Zjednoczonej Prawicy w jest dość podzielone. „Super Expresss” pisze, że PiS poluje na ludzi Gowina! Według tej relacji prezes PiS miał zlecić jednemu z posłów PiS wykonanie listy osób z szeregów Jarosława Gowina, które zasiadają w spółkach skarbu  państwa oraz innych instytucjach. Czy to rezultat batalii o majowe wybory?

 

Jarosław Gowin był przeciwny organizacji wyborów korespondencyjnych i z tego powodu podał się do dymisji z zajmowanej funkcji wicepremiera oraz ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Obecnie prowadzi rozmowy z politykami opozycji w celu  opracowania wspólnego stanowiska w sprawie terminu wyborów. Rozmawiał już z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, Pawłem Kukizem oraz Borysem Budką.  Takie działania prawdopodobnie nie podobają się Jarosławowi Kaczyńskiemu.

 

Informator „SE” mówi

– PiS chce wyczyścić spółki z ludzi Gowina. To efekt narastającej wojny o wybory prezydenckie

– Jarosław był i jest wściekły na Gowina za to, że się mu postawił w kwestii wyborów. Nie wybaczy mu tego

 

Poseł Porozumienia Andrzej Sośnierz skomentował ustalenia „Super Expresssu”

– Jeśli to byłaby prawda, to jest to niestety twarda polityka. Ale nie zdziwi mnie to, jeśli tak się stanie… Cóż, Jarosław Gowin bronił swojego poglądu w kwestii przełożenia wyborów prezydenckich i za to go szanuję

 

Polityka rządzi się swoimi prawami i każdy chce ugrać coś dla siebie, lecz ma to różne skutki. Obywatele muszą cierpliwie czekać na efekty tych rozmów, ale czasami wydaje się, że decyzja już jest podjęta.

 

Źródło: DoRzeczy.pl

Źródło  fot.: Flickr