Brak tolerancji dla osób wierzących oraz wrogość wobec Kościoła przybiera czasami formę, którą można określić czynną, a nawet bardziej brutalną. W przypadku tej sytuacji, gdy do księży i co bardzo możliwe też do towarzyszących im ministrantów strzelali stosunkowo młodzi ludzie, ciężko nie zastanowić się nad tym, skąd ta agresja mogła się wziąć. Czy jest to skutek nagonki na chrześcijan i instytucje kościelne czy może jedynie nieodpowiedzialna zabawa i wyjątkowo niebezpieczny żart.

 

Zdarzenie to miało miejsce na Podkarpaciu, a dokładniej na terenie jednego z rzeszowskich osiedli. W ostatnim czasie część osób zamieszkujących tamtejszą parafię było wyjątkowo zaniepokojonych faktem, że chodzących w ramach tradycyjnej wizyty duszpasterskiej księży i kolędujących ministrantów ostrzelano przy jednym z bloków. Alarmowali na ten temat zarówno mieszkańcy pisząc o sprawie na portalach społecznościowych, jak również miejscowy proboszcz, który zaapelował o zwracanie uwagi na niebezpieczne zachowania w okolicy.

 

O strzelaniu do księży w Rzeszowie i zbulwersowaniu mieszkańców pisaliśmy wcześniej tutaj:

Strzelano do księży! Ta sytuacja miała miejsce w Polsce

 

Teraz, na światło dzienne wychodzą informacje dotyczące dwójki młodych chłopaków, którzy w Rzeszowie strzelali do duchownych w czasie tegorocznej kolędy. Zawiadomienie dotyczące tej sprawy, policja z komisariatu na Baranówce otrzymała w dniu 18 stycznia (sobota).

 

Jak ustalili funkcjonariusze, sprawcami zajścia byli dwaj nastolatkowie posługujący się przy ataku na księży zasilanymi przez CO2 replikami pistoletu i rewolweru. Jeden z chłopców według medialnych doniesień ma 15, a drugi zaledwie 13 lat. Młodszy z nich twierdzi, że celował w kierunku drzew, a nie idącego księdza.

 

– Z rozmowy z jednym z nich nie wynika, aby celowali do innych osób. Nastolatkowie strzelali plastikowymi kulkami z repliki pistoletu i rewolweru, w których materiałem miotającym był gaz CO 2. Przedmioty te zabezpieczyli policjanci

– przekazała rzeszowska policja.

 

O tym jaka kara czeka nastolatków decyzję podejmie Sąd Rodzinny w Rzeszowie. Skierowany został do niego materiał dowodowy zgromadzony przez funkcjonariuszy w tej sprawie.

 

 

 

Źródło: doRzeczy.pl

Fot.: Pixabay

O chrześcijaństwie mówi się, że chociaż jest największą religią świata, to jednak jej wyznawcy są jedną ze szczególnie prześladowanych grup na świecie. Często myśląc o fizycznych atakach na duchownych czy świeckich, ze względu na ich wiarę w Chrystusa, przychodzą nam na myśl okrutne sceny z Azji czy Afryki. Jak się jednak okazuje, również w Polsce księża nie zawsze mogą czuć się bezpieczni.

 

Niepokojące wydarzenia miały miejsce na Podkarpaciu, a dokładniej rzecz ujmując, na terenie osiedla Krakowska Południe w Rzeszowie. Ostrzelani mieli zostać księża pełniący swoje obowiązki w parafii Świętej Rodziny, wraz z ministrantami odwiedzającymi wraz z nimi ludźmi. Łącznie miało być to czterech zaatakowanych kapłanów, w kierunku których strzały oddawano przy okazji odbywania tradycyjnych wizyt duszpasterskich. Sprawę opisał portal nowiny24.pl.

 

Informacja dotycząca ataków na duchownych i chłopców ze Służby Liturgicznej wyszła na światło dzienne przez portal społecznościowy, gdy o sytuacji poinformował ktoś zamieszkujących tamtą okolicę.

 

– Rzekomo ksiądz wraz z ministrantami zostali pogonieni z jednego z bloków przy użyciu prawdziwej broni palnej i strzałów. Większość osiedla tym żyje.

Napisano w opublikowanym wpisie.

 

Początkowo informacje o tym incydencie nie były potwierdzane przez przedstawicieli policji lub kurii. Proboszcz parafii Świętej Rodziny przyznał jednak, że takie zdarzenie miało miejsce. Strzały miały zostać oddane z wiatrówki przez napastnika znajdującego się przy ul. Solarza, wewnątrz bloku numer 6. Nie jest natomiast oficjalnie wiadome kto dokładniej jest sprawcą ataku wymierzonego w księży oraz ministrantów.

 

– Padło kilka strzałów z wiatrówki w kierunku księży. O sytuacji dowiedziałem się dopiero po tym jak księża wrócili z kolędy. Mieszkaniec bloku z pewnością nie strzelał do gołębi, czy w powietrze ponieważ strzały powtarzały się wtedy, jak koło bloku przechodzili księża razem z ministrantami.

Powiedział w trakcie ogłoszeń parafialnych ksiądz i potwierdził, że chociaż nikomu na szczęście nic poważnego się nie stało, to sprawa została zgłoszona na policję.

 

Proboszcz zaapelował również do parafian, aby zwracać uwagę na niebezpieczne zachowania w okolicy.

 

 

 

Źródło: Nowiny24.pl

Fot.: Pixabay

O atakach na rodziny przeżywające wspólnie religijne święta oraz aktach nienawiści w nich wymierzonych, słyszymy głównie, kiedy media informują nas o tragediach i prześladowaniach w innych częściach świata. Jak się jednak okazuje, również u nas, nie zawsze bezpiecznie i bez narażania własnego życia lub zdrowia da się spędzić czas z bliskimi, który z reguły kojarzymy wyjątkowo radośnie. Sprawa jest jednak o tyle niejednoznaczna, że wcześniej to odpowiedzialny za atak mężczyzna mógł być ofiarą osób, które wziął sobie za cel.

 

Kilkoro osób zostało zaatakowanych przy użyciu broni, w czasie kiedy wracać mieli oni z kościoła. Sytuacja wyglądała dosyć dramatycznie, tym bardziej iż zakończyła się szamotaniną z uzbrojonym napastnikiem. Sprawę opisał portal Nowiny24.pl.

 

Całe zdarzenie miało miejsce na terenie województwa podkarpackiego, a dokładniej we wsi Wola Buchowska w gminie Jarosław. Cała sprawa jest tym bardziej smutna i rodzić może dodatkowe pytania, że do ataku na kilkoro osób wracających z Mszy Świętej doszło w świąteczną noc, chwilę po tym jak byli oni na odprawianej tradycyjnie w kościele Pasterce o północy.

 

Jak opisują lokalne źródła, zaatakowana została grupa czterech osób, wśród której było małżeństwo i dwóch mężczyzn. Dramatyczne sceny rozegrały się, kiedy ludzie ci znajdowali się obok posesji należącej do Ryszarda K.- To właśnie ten 72-letni mężczyzna okazał się być sprawcą, który ostrzelał idących nieopodal ludzi.

 

Szczęściem w nieszczęściu okazał się fakt, że sprawca oddawał tamtej nocy z 24 na 25 grudnia niezbyt celnie strzały. Zdołał on jednak trafić jednego z mężczyzn w nogę. Drugi z pocisków miał paść obok idącego tamtędy wspomnianego małżeństwa.

 

Zaatakowana grupa osób postanowiła zareagować na zaistniałą sytuację. Doszło wówczas do szarpaniny, gdy ostrzelani mężczyźni starali się siłą odebrać broń posiadaną przez 72-latka. Podczas tego nerwowego spięcia urazu głowy doznał mężczyzna, który chwilę wcześniej strzelał. Został on przetransportowany do szpitala, gdzie ze względu na odniesione obrażenia przeszedł operację trepanacji czaszki i musiał być utrzymywany przez okres kilku dni w stanie śpiączki farmakologicznej.

 

Po jego wybudzeniu okazało się jednak, że przesłuchanie Ryszarda K. nie wnosi zbyt wiele do sprawy, gdyż nie pamięta on tego co wydarzyło się po Pasterce.

 

– Ryszard K. został już wybudzony i przesłuchany. Jednak z uwagi m.in. na uraz, jakiego doznał oraz zabieg, nie pamięta przebiegu zdarzenia

– przekazała cytowana przez portal Nowiny24.pl rzecznik Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Marta Pętkowska.

 

Ustalono natomiast, że w czasie dokonywania ataku 72-latek był pod wpływem alkoholu, co mogło przyczynić się do jego nierozsądnego działania. Co ciekawe prowadzone w tej sprawie będą dwa oddzielne postępowania. Pierwsze dotyczyć będzie użycia i posiadania broni oraz amunicji, w drugim jednak, Ryszard K. występować ma w roli pokrzywdzonego. Ustalane będzie bowiem też, w jaki sposób mężczyzna odniósł liczne obrażenia przy okazji szamotaniny.

 

Doznał krwiaka śródczaszkowego, w wyniku urazu w okolicy skroniowo-potylicznej prawej, bez złamań kości czaszki, który mógł powstać zarówno w wyniku uderzenia, jak i upadku. Pokrzywdzony ma także obrażenia powierzchowne twarzy, zasinienia, które stanowią obrażenia naruszające czynności narządów ciała poniżej siedmiu dni – powiedziała prokurator Pętkowska, której słowa przytacza portal Nowiny24.pl.

 

O broni posiadanej przez 72-latka wypowiedzieć ma się jeszcze ekspert, ponieważ do ustalenia dokładniejszych informacji o niej powołany zostanie biegły z zakresu broni, amunicji i balistyki. Najprawdopodobniej jednak, użyty w tej sytuacji pistolet był tzw. samoróbką.

 

Przyczyną ataku niekoniecznie musiała być jednak niechęć mężczyzny do osób świętujących Boże Narodzenie. Jak podaje Nowiny24.pl, według pojawiających się nieoficjalnych informacji, spór pomiędzy Ryszardem K. a ostrzelanymi osobami mógł być skutkiem tradycyjnego ściągania bramy z ogrodzenia posesji w noc po Wigilii. Warto pamiętać też, że mężczyzna był pod wpływem alkoholu.

 

 

Źródło: Nowiny24.pl

Fot.: Pixabay

Ta historia brzmi wyjątkowo wstrząsająco. Dramatyczna sytuacja rozegrała się na terenie Mielca. To tam funkcjonariusze policji znaleźli na terenie starówki półnagą kobietę, która wcześniej została pobita i podpalona.

 

Poszkodowana ma 35 lat. Policjanci odnaleźli ją na terenie mieleckiej starówki. Kobieta przeżyła, jednakże była zakrwawiona i półnaga, miała też poparzone nogi oraz obrażenia głowy. Taki widok był wyjątkowo niepokojący.

 

Jak się okazało, kobieta ucierpiała w jednym z miejsc, w których gromadzą się miejscowi bezdomni. Według jej relacji, została ona zaatakowana przez znajomego 29-latka. Mężczyzna miał podejść w tamto miejsce, gdy siedziała ona w towarzystwie innych osób bezdomnych, a następnie rzucić się na nią i brutalnie pobić. Później podejrzany miał zdaniem rannej 35-latki oblać ją łatwopalną substancją, a następnie podpalić.

 

U poszkodowanej lekarze stwierdzili oparzenia nóg 2. i 3. stopnia, a także obrażenia głowy. Jest ona hospitalizowana, a policjanci przeprowadzili działania mające na celu wyjaśnić okoliczności ataku na nią. Po przeprowadzeniu przesłuchań świadków oraz kilkugodzinnych poszukiwaniach, udało się zatrzymać 29-letniego napastnika.

 

Podczas przesłuchań ustalili, że dzień wcześniej kobieta spożywając alkohol z 29-latkiem, miała mu ukraść pieniądze – przekazała podkarpacka policja, wyjaśniając motywy, którymi skierował się sprawca.

 

Mężczyźnie grozi do trzech lat pozbawienia wolności, w związku z okrutnym samosądem jakiego dopuścił się na 35-latce, z którą dzień przed atakiem spożywał alkohol.

 

 

 

Źródło: o2.pl

Fot.: Pixabay