W czasie epidemii koronawirusa, kiedy wiele osób izoluje się zgodnie z zaleceniami rządzących, nie wychodząc bez poważnej potrzeby z miejsca zamieszkania, spore grono artystów umila rodakom czas poprzez występy online, organizowane w sieci wspólne koncerty czy inne aktywności, którymi dzielą się gwiazdy na portalach społecznościowych. Jak się jednak okazuje, również znanych z show-biznesu osób nie unikają problemy. Przekonał się o tym w ostatnim czasie zapewne Zenon Martyniuk oraz bliskie mu osoby.

 

Choć sama osoba wokalisty określanego jako „król muzyki Disco Polo” nie kojarzy się raczej ze skandalami, to jednak sporo mówiło się niejednokrotnie o sytuacji w jego rodzinie. Zachowanie syna popularnego „Zenka” było bowiem tematem poruszanym w minionych miesiącach przez spore grono dziennikarzy, a opisywane sytuacje mogły wywoływać bulwersację wielu osób, także tych, które cenią muzykę zespołu Akcent i jego lidera.

 

Media poświęcały czas Danielowi M. w związku z jego kłopotami z prawem, informacjami o posiadaniu przez niego i braniu narkotyków, poważnych kłopotach w małżeństwie i to w niedługim czasie po ślubie, a także przez to jak brzmiały jego wypowiedzi, w których komentował karierę i muzykę tworzoną przez swego ojca. Teraz jak się okazuje, mężczyzna miał dopuścić się po raz kolejny zachowania niezgodnego z obowiązującymi przepisami. W tle całej sprawy tkwi to czym ostatnio żyją niemal wszyscy w Polsce i Europie, czyli pandemia koronawirusa.

 

Daniel M. przebywał w niedawnym czasie na terenie innych państw. Jak podaje portal o2.pl, chodzi tu m.in. o Holandię oraz Niemcy. Zgodnie z wprowadzonymi obostrzeniami, po powrocie do Polski, powinien on odizolować się i przebywać na kwarantannie przez okres dwóch tygodni. Pojawiły się jednak informacje, że Daniel M. nie zastosował się do tychże zasad i przebywał poza miejscem zamieszkania w okresie 14 dni, które spędzić powinien w domu.

 

Jak przekazał „Fakt”, policja miała zostać zaalarmowana w tej sprawie przez mieszkańców Wasilkowa (woj. podlaskie). Ludzie ci mieli być zaniepokojeni tym, że syn gwiazdy disco polo, często opuszcza miejsce zamieszkania, pomimo powrotu z innego kraju. Według tych medialnych doniesień, funkcjonariusze po dotarciu na miejsce mieli otrzymać informację od samego zainteresowanego, że bierze on prysznic. Miał skontaktować się z policjantami po kwadransie. Czekający funkcjonariusze dostrzegli w pewnym momencie wbiegającego po schodach Daniela M.

 

– Tłumaczył, że był odwiedzić rodziców. W sposób lekceważący wypowiadał się też o zasadach kwarantanny

– powiedział cytowany przez portal o2.pl, nadkomisarz Tomasz Krupa.

 

30-latek miał nie przyjąć mandatu i jak podaje „Fakt”, stwierdził też, że „ma gdzieś całą kwarantannę”. Sprawa została skierowana do sądu.

 

Przypominamy za nieprzestrzeganie zasad kwarantanny grozi mandat w wysokości nawet 30 tysięcy złotych.

 

 

Źródło: Fakt ; o2.pl

Fot.: YouTube/TVP Info (zrzut ekranu)

 

Niestety na terenie naszego kraju po raz kolejny doszło do tragicznego zdarzenia. W tym przypadku, wstrząsające sceny rozegrały się w południowej części Polski, a dokładniej na terenie małopolskiej miejscowości Karwodrza w gminie Tuchów. O sprawie poinformowała m.in. telewizyjna stacja Polsat News. Niestety nie było do tej nocy jedyna sytuacja, w której odnaleziono zwłoki.

 

Makabrycznego odkrycia, dokonano na jednej z tamtejszych posesji w niedzielny wieczór, po godzinie 22. W budynku mieszkalnym, znaleziono zakrwawione ciało kobiety, na którym zidentyfikowano również okaleczenia, co wskazywać może na fakt, że została ona brutalnie zamordowana. Jak się jednak okazało, nie były to jedyne ludzkie zwłoki znajdujące się na tym terenie.

 

Ze studni znajdującej się obok domu, wyciągnięte zostało ciało mężczyzny ubranego w momencie śmierci w majtki oraz t-shirt. Człowiek ten to 63-letni mąż odnalezionej wcześniej wewnątrz budynku martwej kobiety.

 

W tej sprawie funkcjonariusze policji prowadzą śledztwo pod nadzorem prokuratury, które ma dać odpowiedzi na pojawiające się pytania dotyczące okoliczności tragedii jaka rozegrała się w Karwodrzy. Według informacji przekazanych przez Polsat News, mogło dojść w przypadku tego małżeństwa do tzw. „poszerzonego samobójstwa”.

 

63-latek mógł dopuścić się najpierw morderstwa dokonanego na własnej małżonce, a później samemu odebrać sobie życie skacząc do studni.

 

Warto zwrócić uwagę na fakt, że tej samej nocy, wydobyto również ciało denata ze studni w miejscowości Mały Płock (województwo podlaskie). W tym przypadku był to 33-letni mężczyzna, którego zwłoki wydobyto po wypompowaniu wody przez straż pożarną. Mężczyzna miał wcześniej zaginąć, w związku z czym trwały poszukiwania jego osoby. Najprawdopodobniej wpadł on do studni przypadkowo. Mówi się, że miał problemy ze wzrokiem, poza tym nie jest wykluczone, iż był on pod wpływem alkoholu.

 

Czytaj też:

Krwawy atak w Warszawie! Wśród ofiar jest dziecko

Makabra w Krakowie! Podpalono człowieka

 

 

Źródło: Polsat News ; RadioZET.pl ; wp.pl

Fot.: Pixabay

 

W większości zapewne przywykliśmy już do nietypowych walk mieszanych sztuk walki, w których głównymi postaciami są osoby, które określilibyśmy przede wszystkim celebrytami albo osobowościami kojarzonymi z internetem. Teraz jednak wyzwanie znanemu i kontrowersyjnemu YouTuberowi rzucił znany rolnik, który popularność zawdzięcza swojej obecności w programie na antenie TVP. Cała sprawa ma jednak pewne poważniejsze tło. Można śmiało powiedzieć, że spór obu panów ma związek z lokalnym patriotyzmem i szacunkiem dla Podlasia.

 

„Lord Kruszwil” to znany YouTuber, który na swoim kanale kreuje się na osobę bogatą i nagrywa sytuacje, w których prowokacyjnie stara się on tym przepychem obnosić, wykazując przy tym niejednokrotnie pogardę dla innych osób. Choć zapewne zdecydowana większość jego filmów jest wyreżyserowana, to jednak pewna sytuacja związana z jego osobą, do której doszło w zeszłym roku, wywołała spore zamieszanie nawet wśród samorządowców w województwie podlaskim.

 

Młody gwiazdor polskiego You Tube’a wziął udział w nagraniu, które promować miało region Białegostoku oraz całego Podlasia. Produkcja ta okazała się być jednak antyreklamą, a treść stworzonego filmu można ocenić jako prześmiewczą i obraźliwą wobec tej części Polski. Tego typu ironicznych zachowań dopuścił się on przed kamerą nawet w pobliżu cerkwi prawosławnej, której również poświęcony jest fragment nagrania.

 

Dla wielu ta sytuacja jest bulwersująca szczególnie ze względu na fakt, że cała inicjatywa została zrealizowana przy wsparciu udzielonym przez Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego, który na przygotowanie nagrania wyłożył aż 50 000 zł z publicznych pieniędzy.

 

 

Kiedy po publikacji nagrania o aferze stało się głośniej, ówczesny marszałek województwa i urząd wojewódzki opublikowali oświadczenie, w którego treści zawarto przeprosiny za zaistniałą sytuację.

 

Na całą sprawę postanowił zareagować jednak ktoś jeszcze. Znany z programu „Rolnik Szuka Żony” Adam Kraśko.

 

Kruszwil ma nadzieję, że będziesz tak mocny, jak w gębie! Jak przegrasz, ja pokaże Ci Podlasie bez rzucania mięsem i szukania meneli

– zwrócił się do „Lorda Kruszwila” w swoim wpisie na portalu społecznościowym gwiazdor TVP.

 

Znany rolnik zaproponował walkę młodemu YouTuberowi. Ma być to dla niego nauczka za obrażanie Białegostoku i Podlasia, po którym wylała się fala krytyki zarówno na twórcę nagrania, jak i władze samorządowe, które przeznaczyły na to fundusze.

 

– Nędzny Lordzie Kruszwil, za obrażanie mojego Podlasia wyzywam Cię na pojedynek MMA!

– Napisał stanowczo Adam Kraśko na swoim profilu.

 

Czy myślicie, że „Lorda Kruszwila” stać będzie na podjęcie takiego pojedynku i stanięcie w szranki z popularnym rolnikiem?

 

 

 

Źródło: YouTube/Usunięte Filmy Kruszwila ; Facebook ; eska.pl

 

 

 

Tragiczny finał poszukiwań niespełna 1,5 rocznego dziecka. Wczoraj media informowały o  zaginięciu chłopca. Sytuacja miała miejsce w miejscowości Jabłoń-Dąbrowa na Podlasiu. Niestety odnalezienie dziecka nie zakończyło dramatu rodziców. 

 

Po godzinach poszukiwań okazało się, że co prawda dziecko znaleziono. Niestety było ono martwe. Utonęło w szambie na posesji. Pomimo przeprowadzenia akcji reanimacyjnej, nie udało się go uratować.

 

Jak poinformował rzecznik podlaskiej policji, Tomasz Krupa:

 

Niestety wieczór przynosi tragiczną informację związaną z zaginięciem 17 miesięcznego chłopca. Dziecko zostało odnalezione w przydomowym szambie przez osobę biorącą udział w poszukiwaniach przed godziną 21. Mimo reanimacji życia chłopca nie udało się uratować. To jedyne informacje, jakie w chwili obecnej posiadamy na temat tej tragedii.

 

 

/red./

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu/zdjęcie poglądowe

Do nietypowej sytuacji doszło w miejscowości Sokółka w województwie podlaskim. Do jednego z tamtejszych sklepów dostał się nietypowy „klient”.

 

Pewien łoś postanowił przybyć w godzinach wieczornych do marketu sieci Stokrotka przy ul. Łąkowej w Sokółce i nie robiąc sobie nic z obecności monitoringu spacerować wewnątrz sklepu. Co ciekawe zwierzę podeszło do działu z alkoholem, który następnie zdemolowało.

 

Na opublikowanym w sieci nagraniu widać łosia patrzącego w stronę nagrywającej go osoby, a wokoło niego porozrzucany towar.

 

Łoś wbiegł do sklepu w Sokółce

Prawdopodobnie chciał wyrównać rachunki z "żubrem". Do sklepu przy ul. Łąkowej w Sokółce w poniedziałek wieczorem wszedł łoś. Zwierzę przeszło przez automatyczne drzwi i zniszczyło stoisko z alkoholem.

Gepostet von BIA24.pl am Dienstag, 30. Juli 2019

 

 

Źródło: Facebook/@BIA24PL

 

Platforma Obywatelska rozpoczęła w miniony weekend akcję #POrozmawiajmy, w ramach której objeżdżają Polskę by spotykać się z mieszkańcami mniejszych miejscowości i oddalonych od Warszawy regionów. Jednak Podlasie chłodno przywitało opozycję, dając wielokrotnie temu wydźwięk uszczypliwymi komentarzami.

 

„Złodzieje, dzwoń na policję” – tak na widok Arłukowicza i spółki zareagowała jedna z Białostoczanek. Inna starsza Pani napotkana na targowisku stwierdziła. „Złodzieje, lizaki rozdają, do roboty by się wzięli”. Inauguracja akcji #POrozmawiajmy była zdecydowanie szorstka.

 

Politycy PO próbowali rozmawiać także z jednym z mieszkańców Suwałk, jednak i tam opozycja zderzyła się z rzeczywistością. Bartosz Arłukowicz na pytanie jednego z lokalnych mieszkańców o program, zamiast go wyłożyć, zaprosił starszego Pana by ten pofatygował się aż do Sejmu nie dając konkretów. Reakcja Suwalczanina była prosta: „To ja mam przyjechać do Warszawy tyle drogi? Nie, nie nie!” – odparł rozczarowany wyborca.

 

Już pierwszy weekend POrozmawiajmy to zimny prysznic dla polityków opozycji. Internauci zastanawiają się jak wypadną kolejne spotkania. Poniżej reportaż Wiadomości:

To kolejna akcja, której celem stało się schwytanie pedofila. Tym razem taka sytuacja rozegrała się w Białymstoku. W stolicy Podlasia udało się ująć na gorącym uczynku mężczyznę, który umówił się na seks z 14-letnią dziewczyną. Na jaw wyszły też wiadomości jakie pedofil wysyłał do nastolatki. Ich treść jest nieodpowiednia dla osób poniżej 18. roku życia. Sprawę opisał portal bialystok.eska.pl.

 

Skala problemu pedofilii rośnie w zastraszającym tempie w naszym kraju. Tym razem białostoccy tzw. łowcy pedofilów zatrzymali na gorącym uczynku 47-latka, który umówił się z czternastoletnią dziewczyną w celu odbycia z nią stosunku płciowego.

 

Grupa łowców pedofilów, działająca na terenie Białegostoku, funkcjonować ma od marca. Przez ten okres udało im się doprowadzić do zatrzymania sporej liczby pedofilów. Kolejny sukces przyszedł w piątek 14 czerwca w rejonie ulicy Warszawskiej. Jak mówią organizatorzy akcji, pedofil miał podejść do pozorantki i zapytać czy ma „ochotę na seks”. Po tym skierował się on do znajdującego się nieopodal sklepu, by kupić prezerwatywy.

 

Kiedy 47-latek znajdował się w sklepie, wówczas łowcy pedofilii wkroczyli i obezwładnili pedofila. Ten jednak zachowywał się agresywnie i stawiał opór. Ostatecznie przekazano mężczyznę policji. Skuty w kajdanki został on umieszczony przez funkcjonariuszy w radiowozie. 47-latek tłumaczył się, iż rzekomo nie wiedział, że dziewczyna ma 14 lat.

 

Otrzymaliśmy zgłoszenie o ujęciu takiej osoby i została ona zatrzymana przez policjantów. 47-letni białostoczanin usłyszał zarzut z 200a § 2 k.k. – wyjaśnił rzecznik podlaskiej policji nadkom. Tomasz Krupa. Dochodzenie w tej sprawie jest prowadzone przez policję pod nadzorem prokuratury.

 

47-letniemu białostoczaninowi grozi do 2 lat pozbawienia wolności. Dzień po zatrzymaniu został on zwolniony z aresztu.

 

Jak twierdzą pochodzący z Podlasia łowcy pedofilii, problem z tym zjawiskiem jest niestety bardzo poważny. Tylko w ciągu miesiąca mieli oni zdołać schwytać 16 pedofilów.

 

Poniżej prezentujemy Państwu treść wiadomości jakie wysyłał w ramach korespondencji 47-latek. [UWAGA! Materiał ten jest przeznaczony tylko dla osób powyżej 18. roku życia]:

 

 

Treść powyższych wiadomości została ujawniona przez portal bialystok.eska.pl.

 

 

Źródło: bialystok.eska.pl

Fot.: Flickr