W ramach walki z pandemią, podejmuje się próby opanowania sytuacji związanej z przyrostem zachorowań. W związku z tym władze wielu państw wprowadziły obostrzenia dotyczące społecznej izolacji, kwarantanny wielu osób, a przede wszystkim unikania zgromadzeń. Nie zawsze jednak udaje się egzekwować tego typu przepisy, czego doskonałym przykładem jest to co wydarzyło się w Bangladeszu.

 

W niedawnym czasie zmarł tamtejszy religijny przywódca Maulana Zubayera Amada Ansariego. Odbywające się w miejscowości Brahmanbarii uroczystości pogrzebowe, pomimo wprowadzonych zasad dotyczących unikania zgromadzeń, przyciągnęły ogromne tłumy. Ludzie nie przestrzegali regulacji i w większości nie mieli nawet założonych masek.

 

Władze Bangladeszu, wprowadziły w dniu 26 marca ogólnokrajowy zakaz zbliżania się do siebie. W związku z tymi przepisami, we wspólnych modłach uczestniczyć może jedynie pięciu wyznawców. W pogrzebie brało jednak udział według medialnych doniesień, ponad sto tysięcy osób.

 

Wcześniej deklarowano, że uroczystość odbędzie się z zachowaniem stosownych zasad dotyczących bezpieczeństwa w czasie epidemii. Również w takcie pogrzebu apelowano o zachowanie dystansu pomiędzy sobą. Funkcjonariusze policji nie byli w stanie jednak zapanować nad zaistniałą sytuacją.

 

 

 

Źródło: o2.pl ; Twitter/@AustinKellerman

Fot.: Pixabay

Pomimo iż sytuacja wygląda na bardziej ustabilizowaną niż w czasie najbardziej dramatycznych przyrostów zachorowań na COVID-19, to jednak Włochy wciąż zmagają się z pandemią koronawirusa oraz jej skutkami. Najdotkliwiej dotknięci zostali rozprzestrzenianiem się wirusa z Wuhan mieszkańcy północnej części Włoch, jednak również na południu pojawiają się problemy. Przedstawiciele władz w związku z incydentami w sklepach oraz z aktywnością struktur mafijnych rozdających paczki żywnościowe, obawiają się wzrostu przestępczości oraz pozyskiwania większej ilości członków przez zorganizowane grupy przestępcze. Za skandal uznano też to co wydarzyło się na pogrzebie człowieka, będącego bratem znanej w historii sycylijskiej mafii postaci.

 

Bratem zmarłego Rosario Sparacio był bowiem Luigi Sparacio, człowiek uznawany w latach 90-tych za jednego z najpotężniejszych członków struktur Cosa Nostry we wschodniej części Sycylii. Był on bossem jednego z mafijnych klanów, jednak w późniejszym czasie zdecydował się współpracować z rządem i składać zeznania, które obciążać miały innych członków słynnej Cosa Nostry.

 

Teraz śmierci doczekał w wieku 70 lat brat skruszonego niegdyś mafijnego bossa. Aby pożegnać Rosario Sparacio, na uroczystości pogrzebowe w Mesynie przybyło tydzień temu kilkadziesiąt osób. Takim złamaniem obowiązujących obostrzeń zainteresowały się nie tylko włoskie i zagraniczne media, ale także prokuratura, która jak pisze „La Gazzetta del Suda”, ma zajmować się wyjaśnianiem tej sprawy.

 

We Włoszech od pierwszych tygodni marca zakazane są zgromadzenia, a w tym również tłumne wydarzenia religijne.

 

– Jak to możliwe, że kiedy we Włoszech nie ma pogrzebów, ani ślubów, dziesiątki osób w Mesynie prowadzą na cmentarz zmarłego brata bossa Mafii

– odniósł się do tej sytuacji szef sycylijskie komisji antymafijnej.

 

Głos zabrał również przedstawiciel rodziny Rosario Sparacio. Krewny zmarłego skomentował całe zamieszanie na Facebooku, twierdząc iż nie są oni mafiozami.

 

– Musicie nas zostawić w naszym bólu, nic nie wzięliśmy od nikogo. Jesteśmy dobrymi ludźmi. Jeśli naprawdę byliśmy tymi bossami, o których tak dużo mówicie, nie odważylibyście się nas zaatakować

– napisał człowiek spokrewniony ze zmarłym 70-latkiem.

 

Do gazet we Włoszech trafić miał list przygotowany przez Piera Basile, czyli prawnika skruszonego dawnego bossa sycylijskiego klanu Cosa Nostry. W treści przestrzegł on dziennikarzy przed wykorzystywaniem imienia oraz nazwiska Luigiego Sparacio.

 

 

 

Źródło: La Gazzetta del Sud ; mafia.pl ; se.pl ; aboutthemafia.com

Fot.: Pixabay ; Twitter/@ItalianInsider1

W ostatnich dniach, wiele osób z ogromną przykrością przyjęło wiadomość o śmierci znanego polskiego aktora Pawła Królikowskiego. Odszedł on po przebyciu walki o własne zdrowie stoczonej wraz ze swoimi bliskimi. W szpitalu przebywał on od Świąt Bożego Narodzenia, jednak jego problemy zdrowotne rozpoczęły się już wcześniej. Teraz na pogrzebie popularnego aktora nie zabrakło znanych osobistości, a także chwytających za serce słów, które w swych przemówieniach wygłosili w kościele bliscy zmarłego.

 

Na pogrzebie Pawła Królikowskiego poza członkami jego rodziny oraz gwiazdami sztuk teatralnych, filmów i seriali, pojawili się również przedstawiciele władz państwowych. W uroczystości uczestniczył Prezydent Andrzej Duda oraz wicepremiera Piotr Gliński.

 

Wśród przemawiających znaleźli się m.in. syn, córka oraz brat zmarłego aktora. Treść ich przemówień może naprawdę wzruszyć, kiedy słuchamy gdy mimo łez i smutku starają się po ludzku pożegnać bliskiego im człowieka, którego wszyscy znaliśmy z takich seriali jak „Ranczo”, „Pitbull” czy „Na dobre i na złe”.

 

Zachęcamy do obejrzenia i wysłuchania tego co mówiły na pogrzebie dzieci oraz brat Pawła Królikowskiego. Nagranie to zostało udostępnione na fan pageu Polsatnews.pl.

 

"Nigdy nie pokazywałeś mi, jak grać. Pokazywałeś mi, jak żyć". Rodzina pożegnała Pawła Królikowskiego

Pogrzeb Pawła Królikowskiego. Wzruszające słowa syna, córki i brata aktora

Gepostet von polsatnews.pl am Donnerstag, 5. März 2020

 

 

Źródło: Facebook/@polsatnewspl

Fot.: YouTube/serialetvp (zrzut z ekranu)

Przed tygodniem polskie media żyły tym jakie zagrożenie niesie ze sobą silny wiatr oraz niebezpieczne warunki atmosferyczne, szczególnie w górskich terenach. Wiele uwagi poświęcono przy tej okazji tragedii jaka rozegrała się na parkingu przy popularnym stoku narciarskim w Bukowinie Tatrzańskiej. Kilka dni temu odbył się ofiar kobiet, który zginęły tamtego dnia.

 

10 lutego bieżącego roku, w okolicy stoku w Bukowinie Tatrzańskiej, podmuch wiatru zerwał dach z wypożyczalni sprzętu narciarskiego. Jak się okazało konstrukcja ta była niestabilna i jak donoszą media ustawiona bez odpowiednich zezwoleń.

 

Oderwany dach uderzył w osoby znajdujące się wówczas przy samochodach na tamtejszym parkingu. W wyniku tego zdarzenia życie na miejscu mimo podjętej próby reanimacji straciła 52-letnia Katarzyna J., a także jedna z jej córek- nastoletnia Klara. Druga, starsza o około 5 lat Wiktoria trafiła w stanie krytycznym do szpitala. Niestety wieczorem dotarły smutne wieści mówiące, że również życia tej dziewczyny nie udało się uratować.

 

W dniu tragedii, do szpitala zabrany został również Paweł K. będący mężem i ojcem ofiar. Musiał on skonsultować się z lekarzem, w związku ze złym stanem psychicznym jakiego doznał w wyniku utraty najbliższych osób. Podczas pogrzebu był jednak w stanie zabrać głos i przemówić w poruszających słowach do zgromadzonych osób, które przybyły aby pożegnać trzy kobiety, których życie zakończyło się niespodziewanie w trakcie ferii zimowych. To co powiedział mężczyzna naprawdę chwyta za serce.

 

Zmarła Katarzyna J. pracowała jako stomatolog w Warszawie. Tam też edukowały się jej córki. Ich śmierć nastąpiła na początku ferii, dzień po tym jak wraz ze znajomymi udali się w góry w ramach odpoczynku.

 

Msza pogrzebowa odbyła się we wtorek, w podwarszawskiej miejscowości Międzylesie. To smutne wydarzenie zgromadziło tłumy osób.

 

– Do tej pory kojarzył mi się on z przyszłym ślubem córek… Mają piękne suknie, uwierzcie mi… Mimo że leżą w trumnach… Przy moich córkach jest moja ukochana żona… Ale jak mogłoby być inaczej? Zawsze tak się o nie troszczyła… Pozostał we mnie żal i smutek. Wszystko runęło bezpowrotnie… Wszystko, co tak kochałem…

– mówił załamany Paweł K. odnosząc się do tego jak kochał swoją rodzinę, którą przyszło mu pożegnać tak szybko.

 

Po mszy odprowadzono trumny z ciałami zmarłych kobiet, przewożąc je na cmentarz znajdujący się na warszawskim Ursynowie.

 

 

Źródło: Natemat.pl ; Se.pl

Fot.: Wikimedia Commons

Tragiczna śmierć Piotra Woźniaka-Staraka to nie koniec problemów jego najbliższych. Jak się okazało urzędnicy sanepidu złożyli do prokuratury zawiadomienie, w sprawie jego pochówku. Ich zdaniem odbył się on z naruszeniem obowiązującego prawa.

 

Jeszcze nie wiadomo  czy konieczna będzie ekshumacja Staraka-Woźniaka.  Kontrowersje odnośnie pochówku wynikają z przepisu mówiącego, że poza cmentarzem pochówek może być przeprowadzony tylko w katakumbach. Tak w tym przypadku się nie stało.

 

W zaistniałej sytuacji urzędnikom nie pozostało nic innego jak złożyć zawiadomienie do prokuratury. Na tę chwilę nie znamy decyzji jaką podejmie ta ostatnia. Urzędnicy rozumieją kontekst sytuacji ale jak zauważa Janusz Dzisko, dyrektor wojewódzkiego sanepidu w Olsztynie:

 

Z punktu widzenia epidemiologii to nie ma żadnego znaczenia, żadnego ryzyka, że tych katakumb nie ma. Ale przepis jest przepis. Mamy związane ręce i musieliśmy wystąpić do prokuratury. Można by to zostawić, rodzina już swoje przeżyła, ale prawo nas zobowiązuje.

 

/red./

Foto: zrzut z Youtube.com

Gdy słyszy się historie o ludziach ożywających w trumnie, można się zastanawiać, czy to szczęśliwa wiadomość, czy raczej straszna. Także w tym przypadku można mieć mieszane uczucia.

Jedno jest pewne, to zdecydowanie jeden z najbardziej niezwykłych i dziwnych pogrzebów. Niektórych mógł przerazić, a innych rozbawić. Dlaczego? Zmarł były funkcjonariusz Irlandzkiej Obrony Terytorialnej, Shay Bradley, który słynął z bardzo specyficznego, czarnego humoru. Popisał się nim na własnym pogrzebie.

 

CZYTAJ TAKŻE: Nastolatka uciekła przed fotografem przez okno. Oto co chciał jej zrobić

 

Za życia nagrał swój głos, aby zrobić żart żałobnikom. Podczas pogrzebu dobiegło ich stukanie i głos z trumny: „Halo wypuście mnie, tu jest bardzo ciemno!” – i dalej kontynuował.- „Leżę w trumnie, tam w dole, nie widzicie mnie?”.

Następnie zaczął przez jakiś czas śpiewać, że nie żyje. Cały pomysł był ostatnim życzeniem byłego żołnierza. Powiedział o tym córce i wnuczce, które włożyły głośnik do samego grobu.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl / foto Pixabay.com

O ostatnim pożegnaniu Kornela Morawieckiego postanowił wypowiedzieć się dziennikarz gazety Wyborczej. Niestety jego słowa są skandaliczne. „To jakiś cyrk” – powiedział. 

Dzisiaj odbył się pogrzeb marszałka Kornela Morawieckiego. Na pogrzebie pojawiło się mnóstwo znanych osób. Udział wziął także prezydent – Andrzej Duda. W Internecie także na bieżąco relacjonowany był pogrzeb oraz pojawiały się różne komentarze.

 

O pogrzebie postanowił wypowiedzieć się także dziennikarz gazety Wyborczej – Jacek Harłukowicz. Niestety jego słowa są skandaliczne. Uroczystości pogrzebowe nazwał bowiem cyrkiem.

 

Z całym szacunkiem dla Zmarłego, ale to jest jakiś cyrk. Kondukt żałobny, czuwanie, wystawianie trumny w Sejmie? Czy ten ceremoniał będzie dotyczył od teraz wszystkich posłów?

-napisał dziennikarz na swoim Twitterze.

 

Wywołało to oburzenie wśród wielu ludzi i słusznie.

 

Przypomnijmy, że Kornel Morawiecki zmarł 30 września po południu bo długiej walce z rakiem trzustki. Miał jeszcze wiele planów politycznych. W tych wyborach miał startować do senatu. Ostatnio premier Mateusz Morawiecki zdradził jak brzmiały ostatnie słowa jego ojca.

 

Jedne z ostatnich słów, które wypowiedział były takie, żeby cały czas myśleć o Polsce i żeby wypracowywać zgodę narodową. To była od dawna taka jego myśl, którą starał się promować.

-powiedział premier.

 

Po latach 80. donieśliśmy Polskę do naszych dni. Niesiemy Ciebie Polsko, jak żagiew, jak płomienie, gdzie cię doniesiemy?

-tak brzmiały jego słowa podczas pierwszego posiedzenia sejmu VIII kadencji 12 listopada 2015 roku.

 

Źródło: dorzeczy.pl

Foto: zrzut ekranu/YouTube

Pogrzeb tragicznie zmarłego Piotra Woźniaka- Staraka jak się okazuje nie zakończył smutnej passy jego rodziny. Jak informuje „Super Express” okazało się, że same okoliczności pochówku milionera bada teraz Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Giżycku. Jeśli wykryje nieprawidłowości formalne może dojść do ekshumacji i przeniesienia grobu.

 

O co chodzi? Jak się okazuje już przed uroczystym pochówkiem w Fuledzie na Mazurach, gdzie mieści się rodzinna posiadłość Staraków, swoje zastrzeżenia zgłosił olsztyński sanepid. Urzędnicy argumentowali, że w świetle obowiązujących przepisów miejsce pochówku może być zlokalizowane wyłącznie w miejscu wykluczającym możliwość wywierania szkodliwego wpływu na otoczenie.

 

Rodzina zmarłego postanowiła jednak, że Piotr spocznie (co jest prawnie dopuszczalne) w katakumbach. Na pochówek na takim właśnie cmentarzu podziemny zgoda nie była wymagana.  Teraz okazuje się, że może zaistnieć spór interpretacyjny czy miejsce spoczynku Piotra rzeczywiście można uznać za katakumby.

 

Oficjalnie urzędnicy nie chcą się wypowiadać, twierdząc, ze aktualnie gromadzona jest dokumentacja w tej sprawie.  Jak mówią w rozmowie z „Super Expresem”:

 

Nie możemy udzielać informacji o naszych ustaleniach.

 

Gdyby się okazało, że podczas pochówku mogło dojść do naruszenia przepisów, niezbędna będzie ekshumacja i przyniesienie grobu producenta.

 

/red./

 

Za: se.pl

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu

 

41-letni mężczyzna podczas ceremonii pogrzebowej swojej sąsiadki wtargnął na jej posesję i zgarnął z domu najcenniejsze przedmioty. Był wściekły, że nie zaproszono go na stypę. Za pieniądze ze sprzedaży miał wydać własną imprezę.

 

Mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy z Ożarowa Mazowieckiego. Rabuś zwinął z posesji zmarłej m.in. konstrukcję stalowej zjeżdżalni, korpus chłodziarko-zamrażalki oraz elektryczną deskorolkę.

 

41-latek tłumaczył, że zrobił to w zemście za niezaproszenie go na stypę. Za pieniądze ze sprzedaży przedmiotów chciał urządzić własną imprezę. Mężczyźnie postawiono już zarzuty kradzieży oraz uszkodzenia siatki ogrodzeniowej, przez którą dostał się na teren posesji. O jego dalszym losie zadecyduje sąd.

 

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl
Fot.: flickr.com
EM