Tragiczna śmierć Piotra Woźniaka-Staraka to nie koniec problemów jego najbliższych. Jak się okazało urzędnicy sanepidu złożyli do prokuratury zawiadomienie, w sprawie jego pochówku. Ich zdaniem odbył się on z naruszeniem obowiązującego prawa.

 

Jeszcze nie wiadomo  czy konieczna będzie ekshumacja Staraka-Woźniaka.  Kontrowersje odnośnie pochówku wynikają z przepisu mówiącego, że poza cmentarzem pochówek może być przeprowadzony tylko w katakumbach. Tak w tym przypadku się nie stało.

 

W zaistniałej sytuacji urzędnikom nie pozostało nic innego jak złożyć zawiadomienie do prokuratury. Na tę chwilę nie znamy decyzji jaką podejmie ta ostatnia. Urzędnicy rozumieją kontekst sytuacji ale jak zauważa Janusz Dzisko, dyrektor wojewódzkiego sanepidu w Olsztynie:

 

Z punktu widzenia epidemiologii to nie ma żadnego znaczenia, żadnego ryzyka, że tych katakumb nie ma. Ale przepis jest przepis. Mamy związane ręce i musieliśmy wystąpić do prokuratury. Można by to zostawić, rodzina już swoje przeżyła, ale prawo nas zobowiązuje.

 

/red./

Foto: zrzut z Youtube.com

Gdy słyszy się historie o ludziach ożywających w trumnie, można się zastanawiać, czy to szczęśliwa wiadomość, czy raczej straszna. Także w tym przypadku można mieć mieszane uczucia.

Jedno jest pewne, to zdecydowanie jeden z najbardziej niezwykłych i dziwnych pogrzebów. Niektórych mógł przerazić, a innych rozbawić. Dlaczego? Zmarł były funkcjonariusz Irlandzkiej Obrony Terytorialnej, Shay Bradley, który słynął z bardzo specyficznego, czarnego humoru. Popisał się nim na własnym pogrzebie.

 

CZYTAJ TAKŻE: Nastolatka uciekła przed fotografem przez okno. Oto co chciał jej zrobić

 

Za życia nagrał swój głos, aby zrobić żart żałobnikom. Podczas pogrzebu dobiegło ich stukanie i głos z trumny: „Halo wypuście mnie, tu jest bardzo ciemno!” – i dalej kontynuował.- „Leżę w trumnie, tam w dole, nie widzicie mnie?”.

Następnie zaczął przez jakiś czas śpiewać, że nie żyje. Cały pomysł był ostatnim życzeniem byłego żołnierza. Powiedział o tym córce i wnuczce, które włożyły głośnik do samego grobu.

 

 

 

Źródło: rmf24.pl / foto Pixabay.com

O ostatnim pożegnaniu Kornela Morawieckiego postanowił wypowiedzieć się dziennikarz gazety Wyborczej. Niestety jego słowa są skandaliczne. „To jakiś cyrk” – powiedział. 

Dzisiaj odbył się pogrzeb marszałka Kornela Morawieckiego. Na pogrzebie pojawiło się mnóstwo znanych osób. Udział wziął także prezydent – Andrzej Duda. W Internecie także na bieżąco relacjonowany był pogrzeb oraz pojawiały się różne komentarze.

 

O pogrzebie postanowił wypowiedzieć się także dziennikarz gazety Wyborczej – Jacek Harłukowicz. Niestety jego słowa są skandaliczne. Uroczystości pogrzebowe nazwał bowiem cyrkiem.

 

Z całym szacunkiem dla Zmarłego, ale to jest jakiś cyrk. Kondukt żałobny, czuwanie, wystawianie trumny w Sejmie? Czy ten ceremoniał będzie dotyczył od teraz wszystkich posłów?

-napisał dziennikarz na swoim Twitterze.

 

Wywołało to oburzenie wśród wielu ludzi i słusznie.

 

Przypomnijmy, że Kornel Morawiecki zmarł 30 września po południu bo długiej walce z rakiem trzustki. Miał jeszcze wiele planów politycznych. W tych wyborach miał startować do senatu. Ostatnio premier Mateusz Morawiecki zdradził jak brzmiały ostatnie słowa jego ojca.

 

Jedne z ostatnich słów, które wypowiedział były takie, żeby cały czas myśleć o Polsce i żeby wypracowywać zgodę narodową. To była od dawna taka jego myśl, którą starał się promować.

-powiedział premier.

 

Po latach 80. donieśliśmy Polskę do naszych dni. Niesiemy Ciebie Polsko, jak żagiew, jak płomienie, gdzie cię doniesiemy?

-tak brzmiały jego słowa podczas pierwszego posiedzenia sejmu VIII kadencji 12 listopada 2015 roku.

 

Źródło: dorzeczy.pl

Foto: zrzut ekranu/YouTube

Pogrzeb tragicznie zmarłego Piotra Woźniaka- Staraka jak się okazuje nie zakończył smutnej passy jego rodziny. Jak informuje „Super Express” okazało się, że same okoliczności pochówku milionera bada teraz Powiatowy Inspektorat Sanitarny w Giżycku. Jeśli wykryje nieprawidłowości formalne może dojść do ekshumacji i przeniesienia grobu.

 

O co chodzi? Jak się okazuje już przed uroczystym pochówkiem w Fuledzie na Mazurach, gdzie mieści się rodzinna posiadłość Staraków, swoje zastrzeżenia zgłosił olsztyński sanepid. Urzędnicy argumentowali, że w świetle obowiązujących przepisów miejsce pochówku może być zlokalizowane wyłącznie w miejscu wykluczającym możliwość wywierania szkodliwego wpływu na otoczenie.

 

Rodzina zmarłego postanowiła jednak, że Piotr spocznie (co jest prawnie dopuszczalne) w katakumbach. Na pochówek na takim właśnie cmentarzu podziemny zgoda nie była wymagana.  Teraz okazuje się, że może zaistnieć spór interpretacyjny czy miejsce spoczynku Piotra rzeczywiście można uznać za katakumby.

 

Oficjalnie urzędnicy nie chcą się wypowiadać, twierdząc, ze aktualnie gromadzona jest dokumentacja w tej sprawie.  Jak mówią w rozmowie z „Super Expresem”:

 

Nie możemy udzielać informacji o naszych ustaleniach.

 

Gdyby się okazało, że podczas pochówku mogło dojść do naruszenia przepisów, niezbędna będzie ekshumacja i przyniesienie grobu producenta.

 

/red./

 

Za: se.pl

Foto: Youtube.com/zrzut z ekranu

 

41-letni mężczyzna podczas ceremonii pogrzebowej swojej sąsiadki wtargnął na jej posesję i zgarnął z domu najcenniejsze przedmioty. Był wściekły, że nie zaproszono go na stypę. Za pieniądze ze sprzedaży miał wydać własną imprezę.

 

Mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy z Ożarowa Mazowieckiego. Rabuś zwinął z posesji zmarłej m.in. konstrukcję stalowej zjeżdżalni, korpus chłodziarko-zamrażalki oraz elektryczną deskorolkę.

 

41-latek tłumaczył, że zrobił to w zemście za niezaproszenie go na stypę. Za pieniądze ze sprzedaży przedmiotów chciał urządzić własną imprezę. Mężczyźnie postawiono już zarzuty kradzieży oraz uszkodzenia siatki ogrodzeniowej, przez którą dostał się na teren posesji. O jego dalszym losie zadecyduje sąd.

 

Źródło: wiadomosci.gazeta.pl
Fot.: flickr.com
EM